KREW Z KRWI JEZUSA – Gardner Laurence (e-book)

PRZEDMOWA

Krew z krwi Jezusa jest wybitnym osiągnięciem na polu badań genealogicznych. Rzadko historyk dociera do tak niezwykłych faktów, jak te przedstawione w niniejszej książce. Należy je uznać za rewelacje, są one wręcz fascynujące. Ta książka to prawdziwa skarbnica wiedzy o początkach chrześcijańskiego Kościoła w Europie i w państwach stworzonych przez krzyżowców.

Być może pewne aspekty tej książki wydadzą się heretyckie. Każdy ma prawo do takiego sądu, jako że przedstawione w niej fakty odbiegają od ortodoksyjnej tradycji. Kawaler Labhrański spenetrował do głębi dostępne manuskrypty i archiwa dotyczące tematu, wykraczając daleko poza granice konwencjonalnej wiedzy. Wydobytą na światło dzienne prawdę zaprezentowano tu w sposób niezwykle wyrazisty, interesujący, a także nieco prowokacyjny.

Dzięki tej pracy możemy zapoznać się z wielowiekową historią spisków, intryg i matactw władców i ich otoczenia. Przez około dwa tysiące lat o losach milionów ludzi decydowały pojedyncze, często chimeryczne osobistości, które wynaturzyły duchowe aspiracje naszej cywilizacji. Autor tej pracy odważnie przeciwstawił się zależnościom pętającym rozliczne tajne związki naszego dziedzictwa. Czyniąc to wskrzesił historię prześwietnej królewskiej dynastii, uciszonej przez Kościół. Teraz, w nowej erze nauki, niech zwycięży prawda, a Feniks raz jeszcze powstanie z popiołów.

JKM książę Albany,

Michał

głowa królewskiego Domu Stewartów

 


1

ŹRÓDŁA RODOWODU

KOMU SŁUŻY GRAAL?

Po powstaniu żydowskim w Jerozolimie w I wieku n.e. wszelkie zapiski dotyczące pochodzenia Jezusa Mesjasza z rodu Dawida rzekomo uległy zniszczeniu na rozkaz rzymskich dowódców. Jednakże tego aktu destrukcji bynajmniej nie doprowadzono do końca i potomkowie Jezusa, którzy ponieśli mesjańskie dziedzictwo z Bliskiego Wschodu na Zachód, zachowali stosowne dokumenty. Jak potwierdza Historia kościelna Euzebiusza, biskupa Cezarei1, z IV wieku, nazywano ich desposynes (starogr. potomkowie Mistrza)2, wedle wzniosłego stylu zarezerwowanego wyłącznie dla rodziny Jezusa3. Do niej należało tajne dziedzictwo królewskiego domu Judy – dynastii istniejącej do dziś.

W książce zbadamy czcigodną historię tej królewskiej linii, rozwijając szczegółowy genealogiczny opis rodu Mesjasza (Sangrala, Świętego Graala) wywodzącego się bezpośrednio od Jezusa i jego brata Jakuba. Zaczniemy od zbadania opowieści Starego i Nowego Testamentu z innej perspektywy niż dotychczasowa. Nie będzie to pisanie na nowo historii, a jedynie powrót do źródeł wiedzy. Chcemy jednak uniknąć powtarzania w nieskończoność mitów celowo zniekształconych przez ludzi mających w tym zakulisowy interes.

Niewątpliwie znajdą się osoby, które będą podważać to, co zostało tu opisane. Inni natomiast kurczowo będą się trzymać ogólnie przyjętych stereotypów, w czambuł potępiając tę książkę. Można tylko mieć nadzieję, że waga owych krytyk będzie dokładnie odmierzona, gdyż – jak to zauważył w 1922 r. wielebny Lewis z Glastonbury – ostrze krytyki często kieruje się w stronę autora, podczas gdy ofiara zyskuje dzięki takim atakom.

Książka ta jest przeznaczona dla czytelnika obdarzonego otwartym umysłem, dociekliwego, uduchowionego. Informacje w niej zawarte są związane z odkrywczymi interpretacjami starożytnych dokumentów z Ziemi Świętej – rękopisów znad Morza Martwego i wielu świętych tekstów starożytności, ukrytych przed okiem ogółu ku wygodzie mniejszości. Fakty zaczerpnięto również z wielu celtyckich annałów i kronik wczesnego średniowiecza oraz z archiwów Europy chroniących pamięć królów, świętych i rycerzy.

Przez wieki cicha zmowa Kościoła i władców była silniejsza niż spadek Mesjasza. Osiągnęła szczyt, gdy cesarski Rzym odmienił bieg chrześcijaństwa, sprzeniewierzając się swoim ideałom, co czyni zresztą do dnia dzisiejszego.

Wiele, zdawałoby się, nie powiązanych ze sobą faktów to dzieje nieprzerwanych prześladowań rodu Mesjasza. Od wojen żydowskich z I wieku, poprzez osiemnastowieczną rewolucję amerykańską i dalej, angielskie i europejskie rządy wespół z Kościołami – anglikańskim i rzymskokatolickim – nieustannie prowadziły politykę opartą na matactwach i machinacjach. Ruchy o poglądach zbliżonych do Kościoła rzymskokatolickiego, odmawiając prawa pierworództwa królewskiemu domowi Judy, wprowadzały na tron marionetkowe reżimy, takie jak brytyjski dom hanowersko-koburski. Podniesieni w ten sposób do godności władcy mieli za zadanie podtrzymać określone religijne doktryny, podczas gdy inne głosiły religijną wstrzemięźliwość.

Teraz, gdy bliskie jest nowe milenium, nadszedł czas refleksji i reformy cywilizowanego świata – a dokonując jej należy rozważyć błędy i dokonania przeszłości. Nic tak dobrze nie służy temu celowi, jak zapiski kronik Sangreala.

Pojęcie Święty Graal powstało w średniowieczu jako sformułowanie literackie oparte (jak to będzie przedstawione później) na błędnej interpretacji zapisków. Jest to bezpośrednie tłumaczenie Saint Graal i wcześniejszych form San Graal i Sangreal. Starożytny Zakon Sangreala, dynastyczny Zakon Szkockiego Królewskiego Domu Stewartów łączy się bezpośrednio z kontynentalnym europejskim Zakonem Królestwa Syjonu4 (Zakon Syjonu – Klasztor Naszej Pani z Syjonu). Rycerze obu zakonów byli zwolennikami Sangreala, czyli (jak wskazano wyżej) królewskiej krwi (Sang Real) Judy – linii Świętego Graala.

Poza fizycznym aspektem dynastyczny Święty Graal ma wymiar duchowy. Symbolizowało go wiele przedmiotów, ale najczęściej mówiono o kielichu, zwłaszcza takim, który zawiera lub zawierał kiedyś krew Jezusa. Ponadto przedstawiono Graala jako winorośl, pnącą się przez kroniki przeszłości. Owocem winorośli jest winne grono, z którego powstaje wino. Pod tym względem symboliczne elementy kielicha i wina łączą się, gdyż wino od dawna traktowano jako krew Jezusa. Ta tradycja jest umiejscowiona w samym sercu sakramentu Eucharystii (Komunii Świętej) i wiecznie żywa krew kielicha Graala reprezentuje wieczny rodowód Mesjasza.

W ezoterycznej (tajemnej) mądrości Graala, kielich i winorośl wyrażają ideał służby, podczas gdy krew i wino odpowiadają wiecznemu duchowi spełnienia. Stąd też duchowe poszukiwanie Graala jest pragnieniem spełnienia za pośrednictwem służby i bycia obsługiwanym. To, co bywa nazywane Regułą Graala, samo w sobie jest parafrazą kondycji ludzkiej, gdyż wszyscy poszukując – służymy, a służąc – dochodzimy do celu. Regułę wynaturzyła zasada skąpstwa ciążąca nad społecznością ludzką, o czym świadczy hasło “przeżywają najsilniejsi”; całe sformułowanie jest tradycyjnie tłumaczone jako ewolucja drogą doboru naturalnego, albowiem dzisiaj jest jasne, że bogactwo, nie zdrowie to podstawa siły w społeczeństwie. Innym kryterium jest posłuszeństwo prawu.

Ale nad wszystkimi rozważanymi pryncypiami góruje inny wymóg – trzymania się ustalonych zwyczajów i bicia pokłonów przed bożkami władzy. Ten warunek wstępny nie ma żadnego związku z posłuszeństwem wobec prawa lub z przyzwoitym zachowaniem – to wszechmocny zakaz krytyki tego, co jest; zakaz głoszenia opinii niezgodnych z powszechnie obowiązującymi. Ci, którzy nie trzymają się karnie szeregu, zyskują w oczach rządzących piętno heretyków, ludzi wścib-skich, kłopotliwych i stąd społecznie nieakceptowanych. Właściwy dobór to podporządkowanie się indoktrynacji i zduszenie indywidualności służące zachowaniu status quo administrowanego układu. Żaden system poznawczy nie uznałby tego za demokratyczny styl życia. Demokratyczny ideał wyraża hasło “rządzony przez lud i dla ludu”.

Ułatwia to organizacyjna zasada wyborcza, która sprawia, że garstka reprezentuje większość. Reprezentanci są wybierani przez lud, by rządzić dla ludu – ale paradoksalnie wynikiem są na ogół rządy ludu, co nie ma żadnego związku ze służbą i stanowi przeciwieństwo Reguły Graala.

Już dawno temu wybranym reprezentantom udało się odwrócić ideał harmonii: zajęli oni piedestał górujący nad elektoratem. Tym to sposobem prawa jednostki, wolności i opieka społeczna są kontrolowane mocą politycznego dyktatu i takie właśnie dyktatury decydują, kto jest społecznie akceptowany, a kto nie. To decyduje w wielu przypadkach o tym, kto przeżyje, a kto nie. W tym celu szuka się wpływów wyłącznie z chęci władzy nad innymi. Wybrańcy służąc własnym interesom manipulują społeczeństwem, ogołacają z władzy większość. W rezultacie owa większość zamiast być podmiotem służby jest zredukowana do statusu obsługujących.

Nie jest przypadkiem, że średniowieczna dewiza brytyjskiego następcy tronu brzmiała Ich dien (służę). Ta dewizja miała źródło w Regule Graala z epoki rycerstwa. Następcy z linii, którzy uzyskiwali władzę dziedzicznie, a nie z wyboru, hołdowali ideałowi służby. Ale czy monarchowie faktycznie służyli? Konkretniej – komu służyli? Generalnie – a na pewno w okresie feudalnym i imperialnym – rządzili; ręka w rękę z dworem i Kościołem. Rządy to nie służba, nie współtworzą bowiem sprawiedliwości, równości i poszanowania ideałów demokracji. Stąd nie mają punktu stycznego z maksymą Świętego Graala.

Książka Krew z krwi Jezusa nie ogranicza się do genealogii i opowieści o banalnych intrygach, ale jej karty są kluczem do Reguły Graala, a to nie tylko tajemnica historyczna, ale i sposób życia. Jest to książka o dobrym rządzeniu i złym. Opowiada nam, jak patriarchalne pokrewieństwo międzyludzkie zastąpiła dogmatyczna tyrania i dyktatorskie władanie ziemią. Jest to odkrywcza podróż przez wieki z myślą o przyszłości.

W dzisiejszej erze technologii komputerowej, telekomunikacji satelitarnej i międzynarodowego przemysłu kosmicznego postęp nabiera alarmującej prędkości. Każde następne stadium jest osiągane coraz szybciej, szansę przeżycia mają najbardziej drapieżni, podczas gdy niecierpliwy establishment, służący swoim własnym ambicjom, ale nie celom ogólnym, uznaje resztę za skazaną na pożarcie.

Jaki to wszystko ma związek z Graalem? Otóż, fundamentalny. Graal ma wiele masek i wiele atrybutów. Jednakże bez względu na postać poszukiwaniem Graala rządzi przemożne pragnienie uczciwego celu. Jest to szlak, na którym wszyscy mogą przetrwać między silnymi, gdyż taki jest klucz do harmonii i jedności społeczeństwa i natury. Reguła Graala uznaje strukturę wspólnoty i wywyższenie dzięki zasłudze – a przede wszystkim jest całkowicie demokratyczna. Graal w swoich fizycznych i duchowych wymiarach należy zarówno do przywódców, jak i mas. Należy również do ziemi i środowiska. Najwyższą powinnością jest powszechna, zjednoczona służba.

Wiedza jest kluczem do przyszłości. Tylko poprzez wiedzę i świadomość możesz się znaleźć wśród silnych. Droga do wiedzy nie prowadzi przez rządy dyktatorskie; możemy do niej dotrzeć, mając swobodny dostęp do prawdy.

Komu służy Graal? Tym, którzy wbrew wszelkim przeciwnościom są orędownikami oświecenia.

POGAŃSCY IDOLE CHRZEŚCIJAŃSTWA

W trakcie naszej podróży spotkamy się z licznymi twierdzeniami, które na pierwszy rzut oka wydadzą się zaskakujące – ale tak często bywa, gdy wyjaśnia się historyczne fałsze. Większości z nas nałożono okulary, przez które byliśmy zmuszeni oglądać karykaturę historycznej prawdy. Historia, której nas uczono, skażona została propagandą, czy to Kościoła, czy to świata polityki. Nawet nauczanie historii jest częścią procesu kontroli; oddziela władców od służących, wybranych od odrzuconych. Oczywiście, historia polityczna była pisana przez władców – garstkę decydującą o losie i fortunie ogółu. Historia Kościoła jest tym samym: jej celem jest narzucenie kontroli. Wykorzystuje się przy tym lęk przed nieznanym. W ten sposób hierarchowie Kościoła utrzymali supremację kosztem wiernych, którzy autentycznie szukają oświecenia i zbawienia.

Jeśli się spojrzy globalnie na polityczną lub religijną historię, to za truizm należy uznać twierdzenie, że nauka głoszona przez kręgi władzy często jest wręcz fantastyczna, niemniej jednak – choć tak wypaczona – rzadko bywa kwestionowana.

W sferze biblijnej nasze poszukiwanie Graala zaczyna się od Stworzenia, tak jak definiuje to Księga Rodzaju. Niecałe dwa wieki temu, w 1779 r., konsorcjum londyńskich księgarzy wydało mamucią, 42-tomową Historię powszechną – dzieło, które spotkało się z wielkim uznaniem, a w którym stwierdzono, iż boska praca stworzenia zaczęła się 21 sierpnia 4004 roku p.n.e.5 Wynikła debata co do miesiąca, gdyż niektórzy teologowie uznawali 21 marca za dokładniejszą datę. Wszyscy zgodzili się co do tego, że tylko sześć dni oddzielało kosmiczną nicość od powstania Adama.

Epoka, w której opublikowano Historię, była epoką rewolucji przemysłowej. Następowały burzliwe, niezwykłe zmiany; rozwój, podobnie jak i dzisiejszy postęp na dużą skalę, spowodował pewne społeczne koszty. Cenne zdolności i kunszt minionych dni stały się przestarzałe w obliczu masowej produkcji. Społeczeństwo przegrupowało się, przystosowując do struktury wytworzonej pod ciśnieniem nowych stosunków gospodarczych. Wyłoniła się nowa kasta “zwycięzców”, podczas gdy większość błąkała się w obcym środowisku, rozluźniły się lub uległy zerwaniu dotychczasowe więzi, zanikły tradycje, zwyczaje i obyczaje. Słusznie czy nie ten fenomen nosi nazwę postępu – a zasadniczym kryterium postępu jest zasada, którą ogłosił angielski naturalista Karol Darwin: przeżywają najsilniejsi6. Problem w tym, że szansę przeżycia zwykłych ludzi często maleją, bo ich władcy – pionierzy postępu, walczący o własne przeżycie – często ignorują lub eksploatują poddanych.

Dziś wiemy, że Historia powszechna z 1779 r. była w błędzie. Świat nie powstał w 4004 roku p.n.e. Adam nie był pierwszym człowiekiem na ziemi7. Takie archaiczne poglądy odrzucono, ale dla ludzi końca XVIII wieku imponująca Historia była dziełem osób wykształconych o największym autorytecie. Dlatego też obecnie warto zadać sobie pytanie: ile dzisiejszych uznanych pewników naukowych i historycznych również zostanie obalonych pod wpływem przyszłych odkryć?

Dogmat wcale nie musi być prawdą; jest to wyłącznie frenetycznie promowana interpretacja prawdy oparta na dostępnych faktach. Gdy na jaw wychodzą nowe znaczące fakty, naukowy dogmat zmienia się w sposób naturalny – ale w przypadku dogmatu religijnego rzadko ma to miejsce. W tej książce szczególnie zajmiemy się postawami i naukami Kościoła chrześcijańskiego, który nie przywiązuje wagi do odkryć i wynalazków, i nadal podtrzymuje wiele bezsensownych dogmatów z okresu średniowiecza. Jak przenikliwie zauważył na początku XX wieku H.G. Wells, “religijne życie Zachodu toczy się w domu historii wzniesionym na piasku”.

Teoria ewolucji Karola Darwina przedstawiona w pracy O pochodzeniu człowieka z 1871 r.8 nie wyrządziła osobistej krzywdy Adamowi, ale naturalnie przekreśliła jego prawa do miana pierwszego człowieka. Jak wszystkie organiczne formy życia na naszej planecie, ludzie są produktem mutacji genetycznej i naturalnej selekcji trwającej setki tysięcy lat. Ogłoszenie tego faktu obudziło grozę w religijnym społeczeństwie. Niektórzy po prostu odmawiali przyjęcia nowej doktryny, a wielu wpadło w rozpacz. Jeśli Adam i Ewa nie byli pierwszymi rodzicami, nie było grzechu pierworodnego – i przyczyna pokuty okazała się pozbawiona wszelkich podstaw!

Większość ludzi nie zrozumiała tezy “przeżywają najsilniejsi”. Doszła do wniosku, że skoro przeżycie ogranicza się do najsilniejszych, to sukces zależy od pokonania sąsiadów! I tak zrodziło się nowe sceptyczne i bezlitosne pokolenie. Egoistyczny nacjonalizm rozkwitł jak nigdy do tej pory i krajowe bóstwa czczono jak dawne bóstwa pogańskie. Symbole narodowej tożsamości – Brytania i Hibernia – stały się nowymi idolami chrześcijaństwa.

Z tego pokalanego gniazda rozprzestrzeniła się imperialistyczna zaraza i silniejsze rozwinięte państwa przyznały sobie prawo eksploatacji zacofanych. Nowa era budowy imperiów rozpoczęła się wraz z haniebnym wyścigiem o terytoria. Niemiecka Rzesza powstała w 1871 r. po stopieniu się dawniej samodzielnych państw. Imperium rosyjskie rozrosło się znacznie, a do ostatniej dekady XIX wieku imperium brytyjskie zajmowało aż jedną piątą wszystkich ziemskich lądów. Była to prozaiczna era nawiedzonych chrześcijańskich misjonarzy, wielu wysłanych z Brytanii królowej Wiktorii. Gdy religijną tkaninę porwano na żałosne strzępki w ojczyźnie, Kościół zagranicą poszukiwał nowego usprawiedliwienia dla swojej egzystencji. Misjonarze przejawiali szczególną ekspansywność w takich regionach jak Indie i Afryka, gdzie ludzie mieli już własne wiary i nigdy nie słyszeli o Adamie. Co ważniejsze jednak, nigdy nie słyszeli o Karolu Darwinie!

W Brytanii z urzędników rewolucji przemysłowej wyłoniła się nowa warstwa społeczna. To właśnie pączkująca klasa średnia odsunęła prawdziwą arystokrację i kręgi władzy daleko poza zasięg ogółu, w efekcie tworząc strukturę klasową – system podziałów – w której każdy miał wyznaczone miejsce. “Wodzowie” oddawali się arkadyjskim uciechom, podczas gdy oportuniści z klas średnich współzawodniczyli, kto zajdzie dalej w bezwstydnej konsumpcji. Człowiek pracy akceptował własne niewolnictwo intonując pieśni poddaństwa i wierności, marząc o podboju nowych terytoriów i bijąc czołem przed portretem Brytanii na kominku.

Ci, co przestudiowali historię, wiedzieli, że niebawem imperia wezmą się nawzajem na celowniki, przepowiadali dzień, w którym konkurujące potęgi zewrą się w potężnym uścisku. Konflikt wybuchł, gdy Francja podjęła próbę uwolnienia Alzacji i Lotaryngii spod okupacji niemieckiej. Chodziło o zasoby żelaza i węgla na tym terytorium. Rosja i Austro-Węgry starły się walcząc o dominację nad Bałkanami, toczyły się konflikty wynikające z kolonialnych ambicji w Afryce i na innych lądach. Do globalnego konfliktu doszło w czerwcu 1914 r. Po tym, gdy serbski nacjonalista zamordował następcę tronu austriackiego, arcyksięcia Franciszka Ferdynanda, w Europie wybuchła wielka wojna, głównie sprowokowana przez Niemcy. Do wojny wciągnięte zostały niemal wszystkie państwa europejskie. Brytania poprowadziła kontrofensywę. Walka trwała ponad cztery lata i zakończyła się, gdy w Niemczech wybuchła rewolucja, a cesarz Wilhelm II uciekł z kraju.

Wszystkie technologiczne wynalazki ery przemysłowej pociągnęły za sobą niewielki postęp społeczny. Osiągnięcia inżynieryjne dały ludziom natomiast bezprecedensową zdolność zabijania. Chrześcijaństwo uległo takiemu rozczłonkowaniu, że trudno było je rozpoznać. Duma Brytanii pozostała nietknięta – ale Niemiecka Rzesza nie miała zamiaru ugiąć się pod ciężarem klęski. Gdy obalono stary porządek, do władzy doszła nowa partia gorliwców. Jej despotyczny fuhrer, Adolf Hitler, zaanektował Austrię w 1937 r. i runął na Polskę dwa lata później. Zaczęła się druga wielka wojna – prawdziwie światowa – jak do tej pory najbardziej zaciekła walka o terytoria. Toczyła się sześć lat i dotknęła samego rdzenia wiary religijnej: praw jednostki, praw cywilizacji.

Kościół i lud zdali sobie sprawę, że religia nie jest i nigdy nie była sprawą dat i cudów. Była sprawą wiary w przyzwoity sposób życia, stosowania się do moralnych standardów i etycznych wartości, wiary w Boga, opieki nad ubogimi, stałym poszukiwaniem wolności i wyzwolenia. Wreszcie odłożono na bok nieustanne rozważania ogólne o ewolucyjnej naturze ludzkiego pochodzenia – to stało się polem dociekań naukowców, większość przyjęła po prostu do wiadomości ten fakt. Kościół nie był już tak stanowczym oponentem naukowców. Dla wielu tekst Biblii nie był nietykalnym dogmatem czczonym dla niego samego. Religia to zalecenia i zasady, a nie papier, na którym są wydrukowane. Biblia stała się księgą historii, rodzajem archiwum, zbiorem starożytnych tekstów wartych dociekań i badań, jak każdy inny tego rodzaju kodeks.

To nowe podejście dało asumpt nie kończącym się spekulacjom. Jeśli to prawda, że Ewa była w swoim czasie jedyną żyjącą kobietą, a jej trzej potomkowie byli mężczyznami, to do kogo zbliżył się jej syn, Set, by zostać ojcem plemion Izraela? Jeśli Adam nie był pierwszym człowiekiem na ziemi, jakie w takim razie było jego znaczenie? Kim lub czym byli aniołowie? Nowy Testament też miał swoje zagadki. Kim byli apostołowie? Czy cuda naprawdę się wydarzyły? I najważniejsze, czy narodzenie z Dziewicy i Zmartwychwstanie naprawdę miały miejsce?

Rozważymy wszystkie te pytania, zanim wyruszymy szlakiem rodowodu Graala. Za rzecz podstawowej wagi uważamy przedstawienie i zrozumienie historycznego tła żywota Jezusa. Bez tego niemożliwe będzie przyswojenie faktu jego małżeństwa i ojcostwa. Wielu Czytelników w miarę zapoznawania się z treścią tej książki zauważy, że znajduje się na całkiem nowym gruncie. Tak naprawdę to grunt, który istniał wcześniej, zanim odkryli go i ukryli ci, których celem było zdławienie prawdy dla utrzymania władzy. Tylko odsłaniając prawdę i docierając do ukrytych źródeł uda się nam odszukać Świętego Graala.

PIERWSZE KROPLE ŚWIĘTEJ KRWI

Obecnie uznaje się powszechnie, że pierwsze rozdziały Starego Testamentu nie opisują początków historii świata9, opowiadają historię rodziny, która z czasem stworzy rasę, obejmującą różne plemiona; rasę, która następnie stanie się narodem, Hebrajczykami. Jeśli o Adamie można by powiedzieć, że był pierwszym osobnikiem swojego rodzaju (nie licząc poprzedzającej go ewolucji całego gatunku), to z pewnością był antenatem Hebrajczyków i plemion Izraela10.

Dwie najbardziej intrygujące postacie Starego Testamentu to Józef i Mojżesz. Każdy z nich odegrał ważną rolę w kształtowaniu się narodu hebrajskiego i obaj mają historyczne tożsamości, które można zbadać niezależnie od Biblii. Księga Rodzaju (41, 39-43) opowiada, jak Józefa uczyniono rządcą Egiptu:

Do Józefa zaś faraon rzekł [...] Ty będziesz zarządzał domem moim, a do poleceń twoich będzie się stosował cały lud mój, tylko tronem będę większy od ciebie [...] i ustanowił go namiestnikiem całej ziemi egipskiej11

Podobnie Księga Wyjścia (11, 3) informuje nas o Mojżeszu:

Mojżesz był bardzo poważany w ziemi egipskiej, zarówno u dworzan faraona, jak i u ludu.

Mimo wysokiego statusu i wywyższenia ani Józef, ani Mojżesz nie figurują w żadnych zapiskach egipskich pod żadnym z tym imion.

Kroniki z czasów Ramzesa II (1304-1237 p.n.e.) wspominają semickie ludy, które osiedliły się na ziemi Goszen. Wyjaśniono w nich, że przybyli z Kanaan w poszukiwaniu pożywienia. Ale czemu skrybowie Ramzesa wspominają to zamieszkanie w Goszen? Wedle standardowej biblijnej chronologii Hebrajczycy udali się do Egiptu jakieś trzysta lat przed Ramzesem i wyszli stamtąd około 1491 roku p.n.e., na długo przed jego wstąpieniem na tron. Więc z tych wzmianek wynika, że standardowa chronologia biblijna jest niedokładna.

Uważa się tradycyjnie, że Józefa sprzedano w niewolę w Egipcie w latach dwudziestych XVIII wieku p.n.e., a dziesięć lat później faraon uczynił go namiestnikiem. Następnie jego ojciec, Jakub (Izrael)12 i 70 członków rodziny udało się za nim do Goszen, uciekając przed klęską głodu w Kanaanie. Mimo to w Księdze Rodzaju (47, 11), Wyjścia (1,11) i Liczb (33,3) wspomina się o “ziemi Ramzesów”13. Były w Goszen spichrze zbożowe zbudowane przez Izraelitów dla Ramzesa II mniej więcej 300 lat po tym, jak podobno tam byli.

Wynika stąd, że alternatywna “rachuba żydowska” jest dokładniejsza niż “standardowa chronologia”: Józef udał się do Egiptu nie na początku XVIII wieku p.n.e., ale na początku XV wieku p.n.e. Mianowano go tam dostojnikiem dworu Tutmozisa IV (rządził ok. 1413-1405 p.n.e.). Jednakże Egipcjanom wezyr Józef był znany jako Juja. Jego historia jest szczególnie kształcąca. Urodzony w Kairze historyk i lingwista Ahmed Osman przeprowadził dogłębne badania tych postaci. Jego odkrycia mają wielkie znaczenie14.

Gdy faraon Tutmozis zmarł, jego syn ożenił się z siostrą bliźniaczką Sitamon (zgodnie z tradycją faraonów), tak by móc odziedziczyć tron jako faraon Amenhotep III. Wkrótce potem ożenił się również z Tiją, córką dostojnika Józefa (Jui). Jednakże ustanowiono dekret, w myśl którego żaden syn Tii nie może dziedziczyć tronu. Z powodu długotrwałych rządów jej ojca, Józefa, obawiano się powszechnie, że Izraelici zdobędą za dużo władzy w Egipcie. I tak, gdy Tiją zaszła w ciążę, wydano edykt, nakazujący zamordowanie noworodka, jeśli okaże się płci męskiej. Żydowscy krewni Tii mieszkali w Goszen, a ona sama miała letni pałacyk nieco w górę Zarw, dokąd udała się na czas połogu. Faktycznie powiła syna – ale królewskie położne ułożyły intrygę z Tiją i posłały dziecko w dół rzeki w koszyku z sitowia do domu przyrodniego brata jej ojca, Lewiego.

Chłopca, Aminadoba (ur. ok. 1349 p.n.e.), wyedukowali egipscy kapłani Ra. Jako nastolatek udał się do Teb. Tymczasem jego matka zdobyła większe wpływy niż pierwsza żona króla, Sitamon, która nigdy nie urodziła faraonowi syna i następcy tronu, jedynie córkę imieniem Nefertiti. Aminadob w Tebach nie potrafił uznać egipskich bóstw, więc wysunął pojęcie Atona, wszechpotężnego Boga pozbawionego wizerunku. Aton w ten sposób stał się odpowiednikiem hebrajskiego Adonai (tytuł zapożyczony z fenickiego i oznaczający Pan) w zgodzie z naukami Izraelitów. W owym czasie Aminadob (hebrajski odpowiednik Amenhotepa – Amon jest zadowolony) zmienił imię na Echnaton (sługa Atona).

W owym czasie faraon Amenhotep zapadł na zdrowiu. Ponieważ nie było bezpośredniego męskiego następcy tronu, Echnaton ożenił się z przyrodnią siostrą, Nefertiti, by rządzić jako współregent w trudnym okresie. Gdy po jakimś czasie Amenhotep III zmarł, Echnaton objął tron faraonów – oficjalnie przyjmując imię Amenhotepa IV.

Echnaton i Nefertiti mieli sześć córek i syna, Tutanchatona. Faraon Echnaton zamknął wszystkie świątynie egipskich bogów i zbudował nowe świątynie Atonowi. Poza tym w jego domostwie panowała skromna atmosfera – wbrew obyczajom starożytnego Egiptu. Faraon stracił przez to autorytet – szczególnie u kapłanów dawnego państwowego bóstwa Amona i syna słońca Ra. Mnożyły się spiski. Grożono wznieceniem powstania zbrojnego, jeśli faraon nie zezwoli na kult tradycyjnych bogów obok kultu bezcielesnego Atona. Ale Echnaton odmówił. Został więc zmuszony do abdykacji na rzecz kuzyna, Smenkara, który rządził krótko i przekazał tron synowi poprzedniego władcy, Tutanchatonowi. Ten przyjął tron w wieku 11 lat, zmienił imię na Tutanchamon. Żył i rządził jedynie przez dziewięć czy dziesięć lat, umarł w stosunkowo młodym wieku.

Tymczasem Echnatona wygnano z Egiptu. Uciekł z paroma domownikami na odległą pustynię Synaj. Miał przy sobie królewskie berło zwieńczone wężem z brązu. W oczach swoich zwolenników pozostał prawowitym monarchą, następcą tronu, którego go pozbawiono. Nadal był dla nich Mosesem, Mesisem lub Mojżeszem (następca, zrodzony) jak Tutmosis (urodzony z Tut) i Ramzes (na wzór Ra).

Dowody z Egiptu wskazują, że Mojżesz (Echnaton) wywiódł swój lud z Pi-Ramzes (w pobliżu współczesnego Kantra) na południe przez Synaj, w kierunku jeziora Timasz15. Był to bagnisty teren i chociaż dało się go z pewnymi trudnościami pokonać pieszo, to goniące konie i rydwany topiły się.

Wśród domowników byli synowie i rodzina Jakuba (Izraela). Na polecenie przywódcy skonstruowali u podnóża góry Synaj Arkę Przymierza16. Gdy tylko Mojżesz zmarł, rozpoczęli inwazję kraju, porzuconego tak dawno przez przodków. Tymczasem Kanaan (Palestyna) uległo znacznym zmianom, napłynęły tam fale Filistynów i Fenicjan. Zapiski mówią o serii bitew i potężnych armiach maszerujących na wojnę. Wreszcie Hebrajczycy (pod wodzą nowego przywódcy, Jozuego) odnieśli zwycięstwo i kiedy tylko przekroczyli Jordan, odebrali Jerycho Kananejczykom zdobywając prawdziwy Przyczółek w Ziemi Obiecanej.

Po śmierci Jozuego nastąpił okres rządów obieralnych “sędziów”,a po kilku klęskach rozproszone plemiona hebrajskie zjednoczyły się pod wodzą pierwszego króla, Saula, około 1055 roku p.n.e. Po podboju części Palestyny Dawid z Betlejem – potomek Abrahama – ożenił się z córką Saula i został królem Judei (odpowiadającej połowie terytorium Palestyny). Do 1048 roku p.n.e. zdobył również Izrael (resztę terytorium) stając się królem wszystkich Żydów. Zaczął się rodowód Świętego Graala.

2

NA POCZĄTKU

JEHOWA I BOGINI

Stary Testament obok militarnych wyczynów Hebrajczyków/Izraelitów opisuje ewolucję żydowskiej wiary od czasów Abrahama. Opowieść nie dotyczy zjednoczonego narodu oddanego Bogu Jehowie, ale zaciętej sekty, która toczyła beznadziejną walkę o stworzenie i ustanowienie dominującej religii Izraela. W ich opinii Jehowa był płci męskiej – ale to sekciarskie podejście przysporzyło im rozlicznych kłopotów.

W szerszym współczesnym ujęciu rozumie się powszechnie, że życie musiało mieć dwa źródła – męskie i żeńskie. Pozostałe religie – czy to egipska, mezopotamska, czy inne – miały bogów i boginie. Najwyższy bóg powszechnie kojarzył się ze słońcem lub niebem, podczas gdy najwyższa bogini miała korzenie w ziemi, morzu i płodności. Słońce dawało moc ziemi i wodom, z których powstawało życie; niezwykle naturalna i logiczna interpretacja.

Spośród postaci biblijnych najwięcej elastyczności w kwestii teistycznych ideałów wykazał syn króla Dawida, Salomon, sławny nie tylko z wielkości i splendoru panowania, ale i wielkiej mądrości. O wiele później dziedzictwo Salomona miało decydujące znaczenie przy budowaniu mądrości Graala, ponieważ król-mędrzec był prawdziwym adwokatem religijnej tolerancji. Salomon królował przed okresem niewoli Izraelitów w Babilonii, był wyrazicielem starego porządku. W erze Salomona Jehowa cieszył się znacznym poważaniem, ale uznawano również innych bogów. Był to pod względem duchowym wiek nieokreślony, w którym czczono równocześnie różne bóstwa. W tym stanie rzeczy hołdowanie tylko jednemu z bogów mogło okazać się krótkowzroczne. Kto miał prawo twierdzić, że nabożni Hebrajczycy muszą mieć rację!
Więc pod tym względem sławna mądrość Salomona była oparta na głębokich przemyśleniach. Chociaż sam czcił Jehowę, boga małej sekty, nie miał powodu zabraniać swoim poddanym ich własnych bogów (l Krl 11, 4–10). Nawet sam wyznawał wiarę w boskie siły natury, bez względu na to, co lub kto nimi władał.

Uwielbienie głównej bogini w Kanaan, gdzie przybrała postać bogini Asztoret, miało długą tradycję. Była ekwiwalentna Isztar, głównej bogini Mezopotamii, której sumeryjska świątynia stała w Uruk (biblijne Erech, współczesne Al-Warka). W pobliskiej Syrii i Fenicji ta sama bogini była, jak donoszą starożytni Grecy, nazywana Asztarte (Astarte).

Najświętsze miejsce, lub wewnętrzne sanktuarium w Świątyni Salomona, miało reprezentować łono Asztoret (nazywanej również Aszera, jak wspomniano to w Starym Testamencie). Asztoret była otwarcie czczona przez Izraelitów aż do VI wieku p.n.e. Aszera była boginią, żoną Ela, głównego boga i razem tworzyli “boskie małżeństwo”. Ich córką była Anat, królowa niebios, a syna, króla niebios, zwano He. Z czasem osobne postaci El i He połączyły się i stały Jehową. Aszera i Anat złączyły się na podobnej zasadzie i stały oblubienicą Jehowy, znaną jako Szekina lub Macierz.

Imię Jehowa jest późną transliteracją Jahwe, które z kolei pochodzi od czteroliterowego hebrajskiego YHWH. Wpleciono weń – słusznie lub nie – dwie samogłoski1. Początkowo te cztery spółgłoski (które dopiero później stały się rodzajem akronimu Jednego Boga) reprezentowały czworo członków świętej rodziny: Y oznaczało Ela, ojca, H – Aszirat, matkę, W odpowiadało He, synowi, H było córką, Anat. W zgodzie z królewską tradycją tego czasu i regionu, tajemnicza wybranka Boga, Macierz, była również uznawana za jego córkę. w żydowskim kulcie Kabały (ezoterycznej dyscyplinie, która osiągnęła swój szczyt w czasach średniowiecznych) przewijał się podwójny męsko-żeński wizerunek Boga. Tymczasem inne sekty uważały Szekinę lub Macierz za przejaw boskiej obecności na ziemi. Boską kobiecą komnatą było sanktuarium Świątyni Jerozolimskiej, ale od zniszczenia świątyni Macierz była zmuszona błąkać się po ziemi, podczas gdy aspekt Jehowy miał samotnie rządzić niebiosami.

Praktycznie scementowanie hebrajskiego ideału jedynego (męskiego) Boga nastąpiło dopiero po 70 łatach niewoli babilońskiej (ok. 536 p.n.e.), gdy Izraelici po raz pierwszy wygnani tam przez Nabu-chodonozora, zostali skutecznie rozdzieleni na dwa główne szczepy etniczne (Izraela i Judy), ale wrócili do Ziemi Świętej ze wspólnym celem jako “naród wybrany” Jehowy.

Stary Testament (Biblię Hebrajczyków) spisano po raz pierwszy w Babilonii2. Nic więc dziwnego, że opowieści sumeryjskie i mezo-potamskie zostały zawłaszczone przez wczesną żydowską tradycję kulturową – w tym przekazy o ogrodzie Edenu (raju Eridu3), potopie4 i wieży Babel5. Patriarcha Abraham sam przeniósł się do Kana-j an z chaldejskiego Ur (w Mezopotamii), tak więc kulturowa kradzież była bez wątpienia usprawiedliwiona, ale faktem jest, że historie takie jak o Adamie i Ewie występowały nie tylko w tradycji hebrajskiej.

Opowieści podobne do historii Adama i Ewy z biblijnej Księgi Rodzaju można znaleźć w pismach Greków, Syryjczyków, Egipcjan, Sumerów i Abisyńczyków (dawnych Etiopczyków). W jednej z wersji Kain i Abel mieli siostry bliźniaczki, Luluwę i Aklemię. Z kolei Set miał siostrę zwaną Noraja.

Jeszcze inne przekazy mówią o tym, że Adam miał kochankę Lilith, nim zauroczyła go Ewa. Lilith była osobistą służącą Macierzy i opuściła Adama, ponieważ chciał ją zdominować. Uciekając do Morza Czerwonego krzyczała: “Czemu mam legać pod tobą? Jestem ci równa!” Sumeryjska terakota z około 2000 roku p.n.e przedstawia Lilith nagą, z rozpostartymi skrzydłami, stojącą na grzbietach pary lwów. Nie była boginią; niemniej mówi się, że jej duch rozkwitł w najbardziej wsławionej oblubienicy Salomonaj królowej Sarze. Lilith jest opisana w ezoterycznej księdze Man-daeanów z Iraku jako córa podziemia6. To ona od najdawniejszy era czasów do dnia dzisiejszego reprezentuje fundamentalne kobieca cechy i dążenia.

Gdy Izraelici powrócili z Babilonii do Jerozolimy, pierwsze pięć ksiąg Mojżesza7 zebrano w Torę (Prawo). Jednakże resztę Starego Testamentu trzymano osobno. Przez wieki podchodzono do nich z mieszaniną czci i obawy, ale z czasem księgi proroków8 nabrały specjalnego znaczenia w ukształtowaniu żydowskiej tradycji9. Niewiarę głównie wywoływał fakt, iż Jehowa nie traktował Żydów, ludu wybranego przez Boga, zbyt dobrze. Wszechpotężny Pan plemienia obiecał patriarsze Abrahamowi, że wyniesie ich ponad wszystkie inne, a tu tylko wojny, głód, wysiedlenia i niewola! Przeciwdziałając rosnącemu niezadowoleniu, księgi prorockie wzmocniły obietnicę Jehowy zapowiadając nadejście mesjasza, namaszczonego króla lub kapłana, który będzie służył swojemu ludowi prowadząc go do zbawienia10.

To proroctwo wystarczyło do odbudowania Świątyni Salomona i murów Jerozolimy, ale nie pojawił się żaden zbawca, mesjasz nie objawił się. Na tym kończy się Stary Testament, w IV wieku p.n.e. Ród Dawida nie wygasł, chociaż nie rządził krajem.

Ponad 300 lat później zaczął się zupełnie nowy rozdział historii suzerenów, gdy rewolucyjny następca Judy śmiało wkroczył na scenę historyczną. Był nim Jezus Nazarejczyk, de iure król Jerozolimy.

DZIEDZICTWO MESJASZA

Nowy Testament podejmuje opowieść w ostatnich latach przed narodzeniem Jezusa. Okres pomiędzy końcem Starego – IV wiek p.n.e. – a początkiem Nowego Testamentu jest niezwykle znaczący, gdyż to właśnie wtedy ukształtowała się polityczna scena, na którą miał wkroczyć oczekiwany mesjasz.

Ta epoka zaczyna się wraz z dojściem do władzy Aleksandra Wielkiego, króla Macedonii, który pokonał perskiego cesarza Dariusza w 333 roku p.n.e. Zniszczył miasto Tyr w Fenicji, następnie udał się do Egiptu, zbudował miasto Aleksandria. Podbił ogromne imperium perskie, ustanowił stolicę w Babilonie, po czym rozpoczął marsz na wschód, na Indie. Po jego przedwczesnej śmierci w 323 roku p.n.e. władzę przejęli wodzowie. Ptolemeusz Sotor stał się rządcą Egiptu, Seleukus rządził Babilonią, a Antygon Macedonią i Grecją. Na przełomie wieku Palestyna również znalazła się w im-Periurn Aleksandra.

W tym czasie w Europie tworzyła się nowa potęga – republika rzymska. W 264 roku p.n.e. Rzymianie pozbyli się kartagińskich władców Sycylii. Zdobyli także Korsykę i Sardynię. Wielki kartagiń-ski wódz Hannibal odpłacił się zdobywając Sagunt (w obecnej Hiszpanii) i ruszył ze swoimi oddziałami przez Alpy, ale Rzymianie zadali mu klęskę pod Zamą. Tymczasem Antioch III – potomek macedońskiego wodza Seleukosa – został królem Syrji. Do 198 roku p.n.e. pozbył się egipskich wpływów stając się władcą Palestyny. Jego syn, Antioch IV Epifanes, okupował Jerozolimę, co doprowadziło do rewolty żydowskiej Judy Machabeusza. Przywódca zginął w walkach, ale Machabeusze doprowadzili do niezależności Żydów w 142 roku p.n.e.

Prowadzące nieustanne wojny rzymskie legiony zniszczyły Kartaginę i stworzyły nową prowincję – rzymską Afrykę Północną. Dalsze kampanie wprzęgły Macedonię, Grecję i Azję Mniejszą w jarzmo Rzymu. Ale w samej stolicy wybuchły swary, bowiem wojny kar-tagińskie (punickie) rujnowały italskich rolników, a wzbogacały arystokracje, która rozszerzała swe włości wykorzystując pracę niewolniczą. Gdy przywódca popularów, Tyberiusz Grakchus, w 133 roku p.n.e. zgłosił propozycję ustawy agrarnej, został zamordowany przez partię optymów. Jego brat podjął sprawę włościan, ale też padł od ciosu skrytobójcy i przywództwo popularów znalazło się w rękach wojskowego, Gajusza Mariusza.

Do 107 roku p.n.e. Gajusz Mariusz był konsulem Rzymu. Senat znalazł sobie przywódcę w osobie Lucjusza Korneliusza Sulli, który zdjął z urzędu Mariusza i w 82 roku p.n.e. został dyktatorem. Nastąpiły przerażające rządy terroru. Trwały do roku 63 p.n.e., kiedy do władzy doszedł odwołujący się do tradycji Grakchów mąż stanu i generał Gajusz Juliusz Cezar.

W tym samym roku rzymskie legiony wkroczyły do Ziemi Świętej, ogarniętej buntami sekciarskimi. Faryzeusze, którzy bardzo ściśle przestrzegali starożytnych zasad żydowskich, podnieśli protest przeciwko liberalnym helleńskim zwyczajom. W ten sposób sprzeciwili się kapłańskiej kaście saduceuszy. Wewnętrzne konflikty osłabiły kraj i stworzyły warunki do dokonania inwazji. Rzymianie dowodzeni przez Gneusza Pompejusza Magnusa (Wielkiego) podporządkowali Judeę i opanowali Jerozolimę, zaanektowali Syrię i resztę Palestyny. Tymczasem konflikty wewnętrzne toczyły się także w samym Rzymie. Juliusz Cezar, Pompejusz i Krassus utworzyli pierwszy triumwirat, ale ich wspólne rządy nie trwały długo; Cezara wysłano do Galii, a Krassus miał zarządzać Jerozolimą. Podczas ich nieobecności Pompejusz zmienił front i przeszedł do partii senackiej. Z chwilą powrotu Cezara wybuchła wojna domowa. Cezar zwyciężył pod Farsalos, w Grecji, i zdobył pełną władzę nad prowincjami imperium, Pompejusz zbiegł do Egiptu.

Do tego czasu królowa Kleopatra VII rządziła Egiptem razem z bratem, Ptolemeuszem XIII. Gdy Cezar pojawił się w Aleksandrii, związał się z Kleopatrą, która kazała zamordować brata i sama zaczęła rządzić. Cezar poprowadził dalej kampanię w Azji Mniejszej i Afryce Północnej, ale po powrocie do Rzymu w 44 roku p.n.e. w dzień idów marcowych padł ofiarą morderstwa republikanów. Jego kuzyn, Gajusz Oktawus (Oktawian), stworzył drugi triumwirat wespół z Markiem Antoniuszem i mężem stanu Markiem Lepidusem. Oktawian i Marek Antoniusz pokonali pod Filippi w Macedonii głównych zabójców Cezara – Brutusa i Kasjusza. Antoniusz porzucił żonę, Oktawie (siostrę Oktawiana) i połączył się z Kleopatrą. Oktawian wypowiedział wojnę Egiptowi i odniósł zwycięstwo w bitwie pod Akcjum, czegc następstwem było samobójstwo Antoniusza i Kleopatry.

W tym czasie Palestyna miała trzy osobne prowincje: Galileę północy, Judeę na południu i Samarię w środkowej części. Juliusz Cezar powołał Antypatra z Idumei na prokuratora Judei, a jego syna Heroda, na gubernatora Galilei. Niebawem po tym Antypater został zabity, a Heroda wezwano do Rzymu i uczyniono królem Judei.

Dla większości poddanych Herod był arabskim uzurpatorem. Nawrócił się na pewną odmianę judaizmu, ale nie pochodził z rodu Dawida. W praktyce władza Heroda ograniczała się do Galilei; Judea] faktycznie rządził rzymski prokurator z siedzibą w Cezarei. Obaj stworzyli niezwykle surowy reżim. Dokonano ponad 3000 zbiorowych ukrzyżowań, aby zmusić ludność do uległości12. Nałożono wygórowane podatki, tortury były powszechne, a wskaźnik samobójstw wśród Żydów wzrósł alarmująco.

W takim to brutalnym środowisku przyszedł na świat Jezus; w klimacie ucisku i kontroli marionetkowej monarchii wspieranej przez świetnie zorganizowane wojskowe siły okupacyjne. Żydzi rozpaczliwie wypatrywali swojego z dawna oczekiwanego mesjasza (namaszczonego, z hebrajskiego meisach – namaścić). Nikt nie przypuszczał, że ten mesjasz ma mieć boskie pochodzenie. Lud pragnął potężnego wyzwoliciela, który uwolni go od rzymskiego jarzma. Wśród sławnych zwojów znad Morza Martwego tekst znany jako Zwój wojenny opisuje strategię “decydującej bitwy” desygnując na mesjasza głównego przywódcę wojskowego Izraela13.

ZWOJE I TRAKTATY

Zwoje znad Morza Martwego są bezcennym dokumentem, pomagającym w zrozumieniu kultury żydowskiej okresu przedewangelicznego14. Odnaleziono je przypadkiem dopiero w 1947 roku. Beduiński pasterz, Mohammed ed-Di’b, szukał zagubionej kozy w klifowych jaskiniach Kumran, blisko Jerycha, gdy natrafił na liczne wysokie stągwie z gliny. Wezwano archeologów i podjęto prace wykopaliskowe – nie tylko w Kumran, ale w pobliskim Murabba’at i Mird na pustkowiach Judei15. W jedenastu różnych jaskiniach odnaleziono sporo naczyń. W sumie było w nich blisko pięćset hebrajskich i aramejskich manuskryptów, wśród nich pisma Starego Testamentu i liczne dokumenty wspólnot żydowskich. Niektóre pochodziły z 250 roku p.n.e. Zwoje ukryto podczas żydowskiego powstania przeciwko Rzymianom 66-70 roku n.e. Starotestamen-towa Księga Jeremiasza (32, 14) stwierdza proroczo: “To mówi Pan Zastępów: Weź te akta [...] i włóż je do naczynia glinianego, aby przetrwały wiele lat”16.

Jeden z ważniejszych manuskryptów, Zwój miedziany, spis inwentarza, lokalizuje skarby Jerozolimy i cmentarz Doliny Kedron. Zwój wojenny jest pełnym opisem militarnej taktyki i strategii. Reguła wspólnoty wylicza prawa i procedury prawne, a także zwyczajowe rytuały i podkreśla wagę obieralnej Rady Dwunastu strzegącej wiary kraju. W zbiorach jest też kompletna Księga Izajasza, najdłuższy zwój liczący około 9 metrów. Jest o kilka stuleci starszy niż jakakolwiek inna znana kopia starotestamentowej księgi.

Dopełnia te znaleziska inne znaczące odkrycie odnoszące się do okresu poewangelicznego, dokonane w Egipcie dwa lata wcześniej. W grudniu 1945 roku dwaj pasterze, bracia Mohammed i Kalifah Ali, wykopywali nawóz na cmentarzu w pobliżu miasta Nag Hammadi. Trafili oni na wielki zapieczętowany dzban, w którym znajdowało się trzynaście ksiąg, oprawionych w skórę. Na papirusowych kartkach zapisane były rozliczne święte pisma należące do tradycji, którą później przyjęło się nazywać gnostyczną (wiedzą ezoteryczną). Były tam i chrześcijańskie dzieła, ale z naleciałościami żydowskimi. Wkrótce znalezisko to nazwano Biblioteką z Nag Hammadi17.

Księgi napisano starożytnym językiem koptyjskim używanym w Egipcie za czasów dawnych chrześcijan. Muzeum Koptyjskie w Kairze stwierdziło, że w istocie były to kopie dużo starszych dzieł oryginalnie spisanych po grecku. Niektóre z tekstów pochodziły z bardzo dawnych czasów, zawierały podania z 50 roku n.e. Pięćdziesiąt dwa oddzielne traktaty zawierają różne religijne teksty i pewne uprzednio nieznane przekazy biblijne. Opisują one rzeczywistość inaczej niż te znane z Pisma. Na przykład Sodoma i Gomora nie są w nich siedliskiem zła i występku, ale ośrodkami wielkiej nauki i wiedzy. Co dla nas najciekawsze, wśród tekstów znalazł się i taki, w którym Jezus daje własny opis ukrzyżowania, a jego stosunki z Marią Magdaleną zyskują zupełnie nowy wymiar.

TAJNE SZYFRY NOWEGO TESTAMENTU

Wykopaliska w Kumran odsłoniły pamiątki pochodzące z 3500 roku p.n.e. W owym czasie, w epoce brązu, było tam obozowisko Beduinów18. Okres stałego osiedlenia rozpoczął się około 130 roku p.n.e. Żydowscy historycy opisują gwałtowne trzęsienie ziemi w Judei w 31 roku p.n.e.19, co w Kumran potwierdza przerwa między dwoma okresami osiedlenia20. Według Zwoju miedzianego stare Kumran nazywało się Sekaka. Drugi okres stałego osiedlania rozpoczął się za panowania Heroda Wielkiego (37-4 p.n.e.). Poza zwojami z ruin wydobyto również wiele monet21. Pochodzą z okresu między pano-waniem hasmoneańskiego władcy Jana Hyrkanusa (135-104 p.n.e.) a powstaniem żydowskim 66-70 n.e.

Jak już mogliśmy się przekonać, powstanie w 168 roku p.n.e. – podczas którego wpływy uzyskali Machabeusze – wywołały głównie działania króla Antiocha IV Epifanesa z Syrii, który narzucał grecki kult gminom żydowskim. Później Machabeusze dokonali powtórnej konsekracji Świątyni. Żydzi odnieśli zwycięstwo nad Antiochem, ale walki doprowadziły do szkód społecznych. Kampania spowodowała bowiem konieczność prowadzenia bojów podczas szabatu. Rdzeń ultraortodoksyjnych żydowskich wiernych znanych jako Hasidim (nabożni) ostro się temu sprzeciwiał, a gdy triumfujący dom Machabeuszy przejął władzę i koronował własnego króla oraz wprowadził na urząd własnego arcykapłana w Jerozolimie, Hasidim nie tylko wyrazili sprzeciw, ale opuścili miasto, by stworzyć swoją “czystą” wspólnotę na pobliskich pustkowiach Kumran. Prace budowlane zaczęły się około 130 roku p.n.e.

Od czasu odkrycia wydobyto wiele pamiątek z tamtego okresu. W latach pięćdziesiątych odsłonięte w Kumran ponad tysiąc grobów. Ujawniono również rozległy zespół klasztorny z okresu drugiego osiedlenia, sale konferencyjne, gipsowe ławy, wielką cysternę i labirynt akweduktów. W sali skrybów zachowały się kałamarze i resztki stołów, na których spoczywały zwoje – niektóre mające ponad 5 metrów długości22. Potwierdziło się, że pierwszą osadę zniszczyło trzęsienie ziemi i odbudowali ją napływający esseńczycy pod koniec ery Heroda. Esseńczycy to jedna z trzech głównych żydowskich sekt (poza faryzeuszami i saduceuszami).

W Kumran znaleziono wiele biblijnych manuskryptów odwołujących się do takich ksiąg jak Księga Rodzaju, Wyjścia, Powtórzonego Prawa, Izajasza, Hioba i in. W niektórych tekstach są dodatkowe komentarze, zapisy prawne i archiwalne. Wśród tych starożytnych ksiąg znajdują się najstarsze ze znalezionych kiedykolwiek zapisków – datowane wcześniej niż jakiekolwiek teksty, z których dokonywano przekładów tradycyjnej Biblii. Szczególnie interesujące są pewne komentarze biblijne tak skompilowane przez skrybów, że odnoszą teksty starotesta-mentowe do wydarzeń historycznych z ich własnych czasów23. Takie korelacje są zwłaszcza widoczne w komentarzach Psalmów i takich księgach prorockich, jak Ozeasza, Nahuma i Habakuka. Technika łączenia Starego Testamentu z pismami ery Ewangelii opierała się na “wiedzy eschatologicznej”24 – tradycyjnym słowom i zwrotom przypisywano niezwykłe znaczenie, mające sens współczesny. Sens był czytelny tylko dla wtajemniczonych, dla tych, którzy rozumieją szyfr.

Esseńczycy po mistrzowsku używali tego alegorycznego szyfru, występującego w tekstach biblijnych, szczególnie w opowieściach poprzedzonych słowami: “ci, którzy mają uszy ku słuchaniu”. Kiedy uczeni w Piśmie mieli na przykład na myśli Rzymian, pisali o nich Kittim – co było rzekomo nazwą ludów z wybrzeży Morza Śródziemnego, jak i Chaldejczyków ze Starego Testamentu: “lud srogi a gwałtowny, który wyprawia się do odległych ziem, aby posiąść sadyby, które do niego nie należą” (Ha l, 6). Esseńczycy wskrzesili stare słowo, a wtajemniczeni czytelnicy wiedzieli, że ten fragment opowiada o Rzymianach25.

Biblia miała być niezrozumiała dla Rzymian, stąd jej podwójne znaczenie: z pozoru święta dobra nowina, a pod nią polityczne informacje. Te starannie zakamuflowane komunikaty miały docierać do wybranego grona czytelników, posługujących się szyframi ułożonymi przez uczonych w Piśmie.

I tak odwołania do “Babilonu” faktycznie wskazywały Rzym. Praktyczna wiedza o szyfrach nie była dostępna aż do opublikowania niektórych zwojów znad Morza Martwego. Dopiero wtedy znajomość szyfrowania ułatwiła o wiele głębsze polityczne przesłanie ukryte w tekstach Biblii. Najbardziej dociekliwe prace w tej dziedzinie przeprowadziła znana teolog Barbara Thiering, wykładowca Uniwersytetu Sydney.

Doktor Thiering objaśnia szyfry jednoznacznie. Np. o Jezusie mówiono “Słowo Boże”. I tak z pozoru zwykły fragment – jak np. w Drugim Liście św. Pawła do Tymoteusza (2, 9) “Słowo Boże nie jest związane” – od razu wskaże Jezusa; ten fragment znaczy: Jezus nie został pojmany. Podobnie, rzymski cesarz był nazywany “lwem”. “Uratowany z paszczy lwa” oznacza ucieczkę ze szponów cesarza lub jego żołdaków.

Badanie zwojów – szczególnie Obrządku26, Reguły wspólnoty, Reguły Całego Zgromadzenia i Liturgii anielskiej odsłania wiele z tych zaszyfrowanych definicji i pseudonimów27, które poprzednio błędnie rozumiano lub pomijano.

Na przykład “biedny” nie oznacza zubożałych, pozbawionych środków do życia ludzi; byli to ci, którzy przeszli inicjację do wyższych kręgów wspólnoty i z tej racji byli zobowiązani do oddania własności i światowych dóbr. “Wielu” to tytuł głowy wspólnoty celibatycznej, podczas gdy “tłum” to określenie regionalnego tetrarchy (gubernatora), a “wielość” – rady rządzącej. Nowicjusze w kręgach władzy religijnej byli nazywani “dziećmi”; doktrynalny temat wspólnoty był nazywany “Drogą”, ci, którzy znali Drogę, byli znani jako “Dzieci Światłości”.

Termin “trędowaci” często oznaczał tych, którzy nie przeszli inicjacji do wyższego kręgu wspólnoty lub byli przez nią odrzuceni. “Ślepi” to ci, którzy nie byli dopuszczeni do Drogi, i stąd nie widzieli Światłości. W tej perspektywie teksty o “uzdrawianiu ślepca” lub “uzdrawianiu trędowatego” odnoszą się konkretnie do procesu nawracania ku Drodze. Zniesienie ekskomuniki opisywano jako “powstanie z martwych” (termin szczególnie ważny; zostanie omówiony później). Określenie kogoś jako osoby “nieczystej” mówi, że jest to nieobrzezany poganin, a “chory” to człowiek będący w publicznej lub kapłańskiej niełasce.

Taka informacja ukryta w Nowym Testamencie miała istotne znaczenie wtedy i pozostaje bardzo ważna dzisiaj. Ukrywano prawdziwy sens stosując alegorię, symbol, metaforę, porównanie, definicję sekciarską i pseudonim (kryptonim). Niemniej znaczenia były w pełni jasne dla tych, “którzy mieli uszy ku słuchaniu”.

Ezoteryczny język był dobrze znany w czasach Nowego Testamentu – język, w którym przewijały się chmury, owce, ryby, chleby, kruki, gołębie i wielbłądy. Wszystkie te oznaczenia miały swoje desygnaty, bo wskazywały ludzi, tak jak dzisiaj mówi się “rekiny”, “anioły” czy “gwiazdy”.

Dodatkowo niektóre z tych ezoterycznych terminów Nowego Testamentu nie opisywały jedynie statusu społecznego, ale były tytułami – mającymi specjalne odniesienie w tradycji Starego Testamentu. Doktrynę wskazującą kierunek postępowania wspólnoty nazywano Światłością, a Światłość reprezentowała wysoką rangą triadę (kapłan, król i prorok), mającą symboliczne tytuły “władza”, “królestwo” i “chwała”. W klerykalnej hierarchii “ojciec” stał najwyżej i miał dwóch bezpośrednich następców, “syna” i “ducha”28. (Co też ma kluczowe znaczenie dla naszego wątku i do czego powrócimy później).

ARMAGEDON

Pewne najważniejsze niebiblijne zapiski związane z okresem Nowego Testamentu są zachowane w pismach Józefa Flawiusza, którego Dawne dzieje Izraela i Wojna żydowska zostały napisane subiektywnie z punktu widzenia dowódcy broniącego Galilei podczas powstania żydowskiego w I wieku n.e.

Józef Flawiusz tłumaczy, że esseńczycy byli szczególnie sprawni w sztuce leczenia i od starożytnych odziedziczyli terapeutyczną wiedzę o korzeniach i kamieniach29. Samo określenie “esseńczycy” wprost odwołuje się do tej wiedzy, jako że aramejskie asayya znaczyło “lekarz” i odpowiadało greckiemu essenoi.

Esseńczycy głęboko wierzyli w to, że Wszechświat zawiera dwa główne pierwiastki: Światłość i Ciemność. Światłość reprezentuje prawdę i sprawiedliwość, podczas gdy Ciemność oznacza wynaturzenie i zło moralne. Ruch niebios ustalał równowagę Światła i Ciemności w Kosmosie, a ludzie byli indywidualnie obdarzani każdym pierwiastkiem, jak zadecydował układ planet w dniu urodzenia. I tak kosmiczna batalia między Światłością i Ciemnością toczyła się w łonie ludzkości oraz między poszczególnymi osobami; niektórzy mieli proporcjonalnie więcej światła, inni proporcjonalnie więcej mroku.

Uważano, że Bóg jest najwyższym władcą nad tymi dwoma kardynalnymi pierwiastkami, a człowiek szukający Drogi ku Światłości wkracza na długi i żmudny szlak sprzeczności. Ów szlak ma swój punkt szczytowy tam, gdzie jedna siła zetrze się z drugą w Czasie Oceny zwanym Dniem Sądu. Im bliżej owego momentu, tym bardziej w Okresie Pokuszenia będą potężniały siły Ciemności. Ludzie zostaną poddani próbie. Ci, którzy podążają Drogą Światłości, będą starali się uniknąć groźby oceny prosząc: “I nie wódź nas na pokuszenie, ale zbaw ode złego”.

Tradycyjnie identyfikowano pierwiastek Ciemności z Belialem (Marnością), którego dzieci czciły boga innego niż Jehowa. Pierwiastek Światłości był otoczony opieką hierarchii i symbolizował go siedmioramienny świecznik, Menora. W czasie dynastii Dawida kapłana z pokolenia Sadoka uważano za głównego rzecznika Światłości.

Swojego przedstawiciela na ziemi miał, podobnie jak pierwiastek Światłości, również i pierwiastek Ciemności. Ta funkcja przynależała głównemu mężowi uczonemu w Piśmie, który tworzył formalną “opozycję” w łonie hierarchicznej struktury30. Desygnowany “Książę Ciemności” miał w pierwszym rzędzie poddawać próbie celibat nowicjuszek, stąd też nosił hebrajski tytuł Szatana (Oskarżyciela). W greckim odpowiadał temu tytuł Diabolos (Napastnik). (Por. ad-vocatus diaboli, który podczas procesu kanonizacyjnego w Kościele katolickim z urzędu wysuwa wnioski przeciwko uznaniu kandydata za osobę świętą).

Według przepowiedni zawartej w Apokalipsie (16, 16) ostateczne starcie między Światłością i Ciemnością, dobrem i złem, odbędzie się w Armagedonie (Har-Magedon, wzgórza Magedon), ważnym historycznie palestyńskim polu bitewnym, na którym forteca strzegła równin Jizreel, na południe od wzgórz Galilei. Zwój wojenny opisuje szczegółowo przyszłą walkę między Dziećmi Światłości i Synami Ciemności31. Plemiona Izraela miały być po jednej stronie, podczas gdy Kittim (Rzymianie) i różni inni poganie – po drugiej. Jednakże w kontekście tej wieńczącej wszystko wojny nie wspomi – nano o wszechpotężnym Szatanie – taka mitologiczna postać nie występowała w stworzonym przez wspólnotę wyobrażeniu Sądu j Ostatecznego. Konflikt miał mieć wyłącznie wymiar śmiertelnego starcia między Światłością – Izraelem i Ciemnością – cesarskim j Rzymem.

O wiele później fundamentalny sens tego starożytnego obrazu przejął i przekształcił Kościół rzymski. Symboliczną batalię pod Har-Magedon wyniesiono do rangi powszechnego symbolu, a Rzym (uprzednio “Ciemność”) dokonał uzurpacji Światłości. Aby zapewnić władzę katolickim biskupom, dokonano strategicznego manewru ogłaszając, że Dzień Sądu jeszcze nie nadszedł. Tym, którzy od tej pory będą trzymać się zasad Kościoła rzymskokatolickiego, obiecano prawo wstępu do Królestwa Niebieskiego. W ten sposób ufortyfikowane wzgórze Har-Magedon nabrało cech nadprzyrodzonych, a słowo Armagedon wzbudzało od tej pory apokaliptyczną grozę, oznaczało przerażający koniec wszystkiego, przy czym jedyną pewną drogą zbawienia było bezwzględne podporządkowanie się prawom Rzymu. Był to jeden z najbardziej pomysłowych manewrów politycznych wszech czasów.

 

 

 

3

JEZUS, SYN CZŁOWIECZY

NARODZINY Z DZIEWICY

Ewangelie napisano w sposób niespotykany w innych formach literackich. Jednakże konstrukcja nie jest przypadkowa. Ewangelie mają wspólny konkretny cel, a nie było nim relacjonowanie historii, lecz przekazanie Dobrej Nowiny (gr. eu-aggelos – przynosić dobre wieści). W dużej mierze można uznać je za entuzjastyczną propagandę, stąd też powinniśmy z ostrożnością przyjmować ich treść.

Oryginalną Ewangelię według św. Marka (inspirowaną przez Piotra) napisano w Rzymie około 66 roku n.e. Klemens z Aleksandrii, duchowny z II wieku potwierdził, że pojawiła się w czasie, gdy Żydzi judejscy podnieśli bunt przeciwko rzymskim okupantom, najczęściej stosowaną wobec nich karą było ukrzyżowanie, zginęły w ten sposób tysiące Żydów. Piszący Ewangelię musiał mieć na względzie własne bezpieczeństwo i nie mógł otwarcie przedstawić antyrzymskiego dokumentu. Jego misją było rozgłoszenie Dobrej Nowiny, nie wystawienie jej na potępienie. Ewangelia według św. Marka miała krzepić, wzmacniać ducha wspólnoty, obiecywała niezależność i zbawienie tym, którzy jej potrzebowali – poddanym przemożnej dominacji Rzymu. Zapowiedź takiego wyzwolenia działała kojąco, pozwoliła zapomnieć o okrucieństwach rzymskich gubernatorów, sprawujących w rozrastającym się mocarstwie władzę silnej ręki. Ewangelia według św. Marka stała się źródłem odwołania zarówno dla Mateusza, jak i Łukasza, którzy rozwinęli jej główne wątki.

Ewangelia według św. Łukasza pojawiła się najprawdopodobniej w Antiochii około 80 roku n.e. Przypuszcza się, że jej autorem faktycznie był Łukasz, “lekarz umiłowany” (Kol 4, 14). Opis przypisywany Mateuszowi (inspirowany przez kapłana Mateusza Annasza) pojawił się po raz pierwszy w Koryncie pięć lat później. Zarówno Mateusz, jak i Łukasz wykorzystują częściowo wersję Marka. Z tego powodu te trzy Ewangelie znane są jako. synoptyczne (gr. syn-optikos – widziany tym samym okiem), chociaż w wielu aspektach są rozbieżne.

Ewangelia według św. Jana różni się zawartością, stylem i ogólnym przesłaniem od pozostałych. O wiele trudniej ją datować. Opublikowana w Samarii jest skompilowana przez Jana zwanego Markiem (Dz 12, 12) i Filipa Ewangelistę. Widać w niej wpływy szczególnej sekty tworzącej jedną wspólnotę, której daleko do naiwności. Ewangelia ta ma oddanych zwolenników, podkreślających jej odrębność od innych Ewangelii. Opisane są w niej również niezliczone szczegóły i szcze-góliki, których nie znajdziemy w innych księgach. Wielu uczonych przypuszcza więc, że jest ona o wiele dokładniejszym świadectwem zarówno pod względem historycznym, jak i chronologicznym. Chociaż Ewangelia według św. Jana ujrzała światło dzienne dopiero po innych, jest prawdopodobne, że istniała już – w formie nieopublikowanej – w 37 roku.

Pierwsza Ewangelia – według św. Marka – nie wspomina o narodzeniu z dziewicy. Ewangelie według św. Mateusza i Łukasza mówią o tym mniej lub bardziej szczegółowo i z różnym naciskiem, natomiast aspekt ten został całkowicie pominięty przez Jana. Tak w przeszłości, jak i dzisiaj, duchowni, uczeni i nauczyciele badali nadzwyczaj bogaty i złożony materiał zawarty w świętych księgach i stawiali różne hipotezy dotyczące przebiegu wydarzeń. Z każdej Ewangelii wyłuskiwano jakieś fragmenty, z czasem powstała całkiem nowa, niepisana Ewangelia. Uczniom po prostu mówiono, że “Biblia mówi” to czy tamto. Kiedy nauczano o narodzeniu z dziewicy, odsyłano do Mateusza i Łukasza. Kiedy mówiono o innych sprawach, kierowano do odpowiedniego miejsca innej Ewangelii, jak gdyby były rozdziałami Jednego dzieła.

Z biegiem lat spekulacje dotyczące zawartości Biblii urosły do rangi interpretacji, a Kościół nadał tym interpretacjom status dogmatu. Powstające doktryny utrwaliły się w powszechnej świadomości wyznawców, stały się dla nich faktami. Uczniowie w szkołach i kościołach rzadko słyszą, że Mateusz mówi, że Maria była dziewicą, a Marek wcale o tym nie napomyka lub że Łukasz wspomina o żłobie, w którym złożono Jezusa, podczas gdy inne Ewangelie o tym milczą, lub że żadna z Ewangelii nie czyni nawet najmniejszej wzmianki o stajence, która stała się integralną częścią ludowej tradycji. W taki sposób naucza się nie tylko o narodzinach w Betlejem, ale o wielu zdarzeniach z żywota Jezusa. Chrześcijańskim dzieciom wpaja się wygładzoną opowieść, która z każdej Ewangelii wybiera najbardziej budujący przykład i łączy je w lukrowaną historyjkę pozbawioną jakiegokolwiek prawdziwego źródła. Idea narodzenia Jezusa z dziewicy stanowi jeden z centralnych motywów ortodoksyjnej tradycji chrześcijańskiej, choć nie jest właściwie udokumentowana: wzmianki o tym znajdujemy jedynie w dwóch z czterech Ewangelii i nigdzie indziej. Ewangelia według św. Mateusza (l, 18-25) stwierdza:

A z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak: Gdy matka jego, Maria, została poślubiona Józefowi, okazało się, że zanim się zeszli, była brzemienna z Ducha Świętego.

A Józef, mąż jej, będąc prawym i nie chcąc jej zniesławić, miał zamiar potajemnie ją opuścić.

I gdy nad tym rozmyślał, oto ukazał mu się we śnie anioł Pański i rzekł: Józefie, synu Dawidowy, nie lękaj się przyjąć Marii, żony swej; albowiem to, co się w niej poczęło, jest z Ducha Świętego.

A urodzi syna i nadasz mu imię Jezus, albowiem On zbawi lud swój od grzechów jego.

A to wszystko się stało, aby się spełniło słowo Pańskie, wypowiedziane przez proroka: Oto panna pocznie i porodzi syna, i nadadzą mu imię Immanuel, co się wykłada: Bóg z nami.

Wspomniany prorok to Izajasz, który w 735 roku p.n.e., gdy Izraelowi zagrażała Syria, oznajmił znękanemu królowi Achazowi: “Słuchajcie, domu Dawidowy!… Oto panna pocznie i porodzi syna, i nazwie Go imieniem Immanuel” (Iz 7, 13-14)1. Ale nic w tym miejscu nie wskazuje na to, że Izajasz przepowiada narodziny Jezusa, które nastąpiły ponad 700 lat później. Taka rewelacja nie mogła mieć żadnego znaczenia dla Achaza w chwili zagrożenia! Oto jak wydarzenie ewangeliczne interpretuje się w taki sposób, by odpowiadało wieloznacznym proroctwom. Mamy tego przykłady w wielu innych miejscach Nowego Testamentu. Co więcej, Maria i Józef przecież nie nazwali syna Immanuel (hebr. Immanu-El: Bóg z nami)2; nazwali go Jezus (hebr. Yehoshua: Jehowa zbawia).

Popularne interpretacje Ewangelii zawierają liczne nieporozumienia. Semickie słowo almah, tłumaczone jako “dziewica”, znaczy po prostu “młoda kobieta”3. W hebrajskim dziewictwo (virgo intacta) to bethulah. W łacinie virgo znaczy “niezamężna”, by więc nadać temu słowu sens “dziewica”, musiano dodać epitet (intacta), oznaczający brak doświadczeń seksualnych4.

Dziewictwo przypisywane Marii staje się jeszcze mniej wiarygodne w powiązaniu z dogmatycznym stwierdzeniem Kościoła, że była dziewicą wiecznie5. Nie jest tajemnicą, że Maria miała innych potomków, jak potwierdza to każda z Ewangelii: “Czyż nie jest to syn cieśli? Czy jego matce nie jest na imię Maria, a braciom jego Jakub, Józef, Szymon i Juda?” (Mt 13,55). Zarówno u Łukasza (2,7), jak i Mateusza (l, 25) Jezus jest nazywany “pierworodnym synem” Marii. Co więcej, powyższy cytat z Mateusza nazywa Jezusa synem cieśli (tj. Józefa), a Łukasz (2, 27) wyraźnie mówi o Józefie i Marii jako “rodzicach” Jezusa. Mateusz (13, 56) i Marek (6, 3) wspominają, że Jezus miał również siostry.

Nazwanie Jezusa synem “cieśli” jest kolejnym przykładem tego, jak późniejsze omyłki językowe wypaczyły oryginalne znaczenie. Nieporozumienia mogą wynikać stąd, że niektóre stare hebrajskie lub aramejskie słowa nie miały bezpośredniego odpowiednika w innych językach. Słowo przetłumaczone “cieśla” ma o wiele szersze znaczenie niż starożytne greckie ho tekton, które z kolei oddaje semickie naggar6. Jak wykazał to badacz języków semickich, dr Geza Vermes, słowem tym określa się rzemieślników, a także uczonych czy nauczycieli, czyli obdarzonych umiejętnościami, biegłych w zawodzie, Mistrzów. W rzeczy samej pewne tłumaczenie greckiego ho tekton odnosi się do “mistrza w swej dziedzinie”, jak mówi się o współczesnych masonach.

W bardzo podobny sposób wzmianka Łukasza o małym Jezusie umieszczonym w żłobie zapoczątkowała tradycję narodzenia w stajence w obecności stadka opiekuńczych zwierząt. Ale ten obraz nie ma żadnych podstaw, w żadnej innej Ewangelii nie wspomina się o stajence. Prawdę mówiąc u Mateusza (2, 11) jest powiedziane całkiem wyraźnie, że maleńki Jezus leżał w domu: “I wszedłszy do domu, ujrzeli dziecię z Marią, matką jego, i upadłszy, oddali mu pokłon”7.

Warto również podkreślić, że u Łukasza (2, 7) jest wzmianka o tym, że Jezusa złożono w żłobie, bo nie było miejsca dla rodziny “w gospodzie”, nie “przy gospodzie”8, jak często się błędnie cytuje. Dziennikarz i biograf A. N. Wilson wskazuje, że grecki oryginał (z którego przetłumaczono Nowy Testament) faktycznie stwierdza, że “nie było topos w kataluma”9 – “nie było miejsca w pokoju”9. W rzeczywistości często żłób (skrzynia do karmienia zwierząt) zastępował kołyskę.

DYNASTYCZNE ZAŚLUBINY

Według Listu św. Pawła do Hebrajczyków (7, 14) Jezus pochodził z plemienia Judy, z tej samej linii, co król Dawid. Pisma powiadają także, że był “nazarejczykiem”, co nie znaczy jednakże, że pochodził z miasta Nazaret. Łukasz (2, 39) głosi wprawdzie, że rodzina Józefa pochodziła z Nazaretu, jednakże termin nazarejczyk lub nazyrejczyk bądź nazirejczyk (zwykle te terminy są rozgraniczane; nazarejczyk to “judeochrześcijanin”, nazyrejczyk lub nazirejczyk – “żydowski asceta”; autor używa ich synonimicznie) odnosił się ściśle do sekty, nie miał żadnego związku z miastem.

W Dziejach Apostolskich (24, 5) Paweł jest oskarżony przed obliczem namiestnika Cezarei o sianie religijnych niepokojów: “Mąż ten, stwierdziliśmy to bowiem, jest rozsadnikiem zarazy i zarzewiem niepokojów wśród wszystkich Żydów na całym świecie i przywódcą sekty nazarejczyków”. We współczesnym języku arabskim na chrześcijan mówi się Nasrani, a w koranicznym islamskim o chrześcijanach mówi się Nasara lub Nazara. Te warianty pochodzą od hebrajskiego Nozorim, rzeczownik liczby mnogiej Nazrie ha-Brit, “Strażnicy Arki Przymierza”, określenie wspólnoty esseńczyków w Kumran nad Morzem Martwym10.

Jest punktem spornym, czy miasto Nazaret w ogóle istniało za życia Jezusa, gdyż nie pojawia się na mapach ani w żadnych książkach, dokumentach, kronikach czy zapiskach wojskowych z tego okresu, nie ma go też w rzymskich czy lokalnych spisach11. Nawet św. Paweł, który w swoich listach relacjonuje wiele działań Jezusa, nie wspomina o Nazarecie. Tak więc każde odwołanie do Nazaretu w przekładach współczesnych należy uznać za niewłaściwe – wywodzące się z błędnej interpretacji słowa Nazarene. Na ile dało się to ustalić osada Nazaret (nie wymieniana w Tahnudzie) nie miała znaczenia przed zniszczeniem Jerozolimy przez Rzymian w 70 roku.

Jan Chrzciciel i brat Jezusa, Jakub, byli nazyrejczykami, ale pochodzenie tego sekciarskiego terminu można prześledzić, odwołując się do starotestamentowych postaci Samsona i Samuela. Nazyrejczycy to asceci związani ścisłymi ślubami na określony czas, jak wspomina o tym Mojżesz (Li 6, 2-21). W erze Nowego Testamentu nazyrej-czyków wiązano ze wspólnotą esseńczyków w Kumran – środowiskiem Józefa i Marii.

Wspólnota przestrzegała ścisłej dyscypliny, jeśli chodzi o zaręczyny i małżeństwo – więc powinniśmy rozpatrywać sprawę domniemanego dziewictwa Marii w tym właśnie konkretnym kontekście.

Zarówno Mateusz (l, 18), jak i Łukasz (2, 5) stwierdzają, że Maria była “poślubiona” Józefowi, i stąd też mówią o niej jako o jego “żonie”. Jak ustalono, w tym wypadku “poślubiona” nie znaczy “zaręczona” – a odnosi się do kontraktu ślubnego. Ale w jakich okolicznościach o zamężnej kobiecie można by powiedzieć “dziewica”? Jeszcze raz musimy przypomnieć, że hebrajskie słowo almah błędnie przetłumaczono jako “dziewica” (virgo) i niewłaściwie zrozumiano jako virgo intacta.

Jak już mówiliśmy, prawdziwe znaczenie almah to “młoda kobieta” (bez seksualnego kontekstu). Stąd też w przypadku Marii było całkiem prawdopodobne, że była zarówno almah, jak i żoną Józefa. Przyjrzyjmy się jeszcze raz wypadkom opisanym przez Mateusza. Kiedy Józef dowiedział się o ciąży Marii, musiał zdecydować, czy ukryć żonę czy nie. Oczywiście jest absolutnie normalne, że żona zachodzi w ciążę. Ale w przypadku Marii było inaczej.

Jako żona “dynastycznego” małżonka, Maria podlegała zasadom linii mesjasza (namaszczonego) pochodzącej od króla Dawida i kapłana Sadoka. Maria, kobieta zamężna, w istocie przechodziła nakazany w hierarchii dynastycznej okres próbny – podczas którego obowiązywał zakaz zbliżeń seksualnych – i jest zrozumiałe, że Józef przeżył osobisty wstrząs, odkrywszy, że Maria poczęła. Sytuację rozwiązał dopiero wysoki rangą kapłan Ebiatar (nazywany Gabrielem)12 zezwalając na rozwiązanie.

Od czasów króla Dawida dynastia Ebiatarów (2 Sm 20, 25) cieszyła się statusem wysokich kapłanów. Linia Sadoka miała pierwszeństwo, linia Ebiatara była druga. Zgodnie z tradycją esseńczycy wewnątrz swojej struktury władzy zachowali imiona starotestamentowych archaniołów13. Stąd kapłan Sadok był również “archaniołem Michałem”, a kapłan Ebiatar był też “aniołem Gabrielem”14. Podporządkowany archaniołowi Michałowi (Pan, “kto jest jak Bóg”) Ebiatar/Gabriel był nazywany Aniołem Pana (ambasadorem Michała/Sadoka). Ten system anielski opisano w Pierwszej Księdze Enocha (4, 9). Również Zwój wojenny (9, 15-17) wylicza rangi aniołów w okresie Ewangelii.

W opowieści Łukasza ciąża Marii, mająca święte konsekwencje, zyskała aprobatę dzięki mediacji anioła Gabriela. Jest to znane jako Zwiastowanie, ale miało głównie związek z usankcjonowaniem owego stanu, nie z zapowiedzią.

Przed urodzeniem Jezusa wysokim kapłanem z rodu Sadoka (archaniołem Michałem) był Zachariasz15. Jego żoną była kuzynka Marii, Elżbieta16, a zastępcą z rodu Ebiatara (aniołem Gabrielem) był esseńczyk Symeon17. To on wydał formalne pozwolenie na połóg Marii, chociaż zarówno ona, jak i Józef złamali prawo dynastycznych zaślubin.

Jest więc oczywiste, że te zasady nie były sprawą powszednią i odbiegały od żydowskich norm małżeńskich18: do zbliżenia mogło dojść wyłącznie w celu prokreacji i to jedynie w wyznaczonych odstępach czasu. Trzy miesiące po ceremonii zaręczyn, we wrześniu, formalizowano z namaszczeniem pierwszy ślub. Dopiero po tym, w pierwszej połowie grudnia, dochodziło do zbliżeń fizycznych. Miało to zapewnić narodzenie mesjasza w Miesiącu Pokuty, wrześniu. Jeśli panna młoda nie poczęła, stosunki intymne zawieszano aż do następnego grudnia i tak dalej19.

Gdy żona poczęła, namaszczano drugi ślub legalizując zaślubiny. Jednakże pannę młodą wciąż traktowano jako almah (młodą kobietę) aż do drugiego ślubu, który zawsze następował dopiero po trzecim miesiącu ciąży20. To opóźnienie wynikało z konieczności liczenia się z poronieniem. I tak drugi ślub odbywał się w marcu. Opóźnienie zatwierdzenia stanu małżeńskiego umożliwiało legalną zmianę małżonki, gdy okazywała się bezpłodna.

W przypadku Józefa i Marii wygląda na to, że zasady dynastycznego stanu małżeńskiego pogwałcono, gdyż Maria urodziła Jezusa o “złej” porze roku (niedziela, l marca 7 roku p.n.e.)21. Stąd też stosunek płciowy musiał mieć miejsce pół roku przed wyznaczonym grudniem, w czerwcu 8 roku p.n.e.22 – w czasie zaręczyn – jakieś trzy miesiące przed pierwszym ślubem we wrześniu. I w taki to sposób Maria nie tylko poczęła jako almah, ale również urodziła jako almah, przed drugim ślubem.

Gdy tylko potwierdziła się niedozwolona ciąża Marii, Józef uzyskał prawo rezygnacji z ceremonii drugiego ślubu. By uniknąć kłopotliwej sytuacji, mógł umieścić Marię w klasztorze (“potajemnie ją opuścić”, Mt l, 19), gdzie dziecko wychowaliby kapłani.

Ale jeśli przyszedłby na świat chłopiec, byłby pierworodnym następcą Józefa w linii Dawida. Niewielki sens miało wychowanie go jako bezimiennej sieroty, stwarzając ewentualnemu młodszemu bratu szansę sukcesji linii królewskiej. Nienarodzone dziecko Marii i Józefa wyraźnie było znakiem od Boga i wymagało nadzwyczajnego traktowania, odstępstwa od powszechnych zasad. Dlatego też anioł Gabriel doradził, że skoro stawką jest święta spuścizna, niech Józef dokonuje ceremonii drugiego ślubu… “albowiem to, co się w niej poczęło, jest z Ducha Świętego” (Mt l, 20).

Po tej dyspensie przywrócono normalne zasady – przede wszystkim nie zezwolono na fizyczne kontakty między mężem i żoną (mogli podjąć współżycie dopiero jakiś czas po urodzeniu dziecka). “A gdy Józef obudził się ze snu, uczynił tak, jak mu rozkazał anioł Pański i przyjął żonę swoją. Ale nie obcował z nią, dopóki nie powiła syna, i nadał mu imię Jezus” (Mt. l, 24-25). Twórcom Ewangelii pozostawało jedynie spowicie całej sekwencji otoczką tajemniczości, co było możliwe dzięki starotestamentowemu proroctwu Izajasza. W pierwszej erze chrześcijaństwa krążyły liczne ewangelie o Jezusie. Dopiero od 367 roku Nowy Testament zaczął przybierać taką postać, jaką znamy. W owym czasie biskup Aleksandrii, Atanazy, zebrał wybrane pisma. Zostały uznane i autoryzowane przez synody w Hipponie (393 r.) i w Kartaginie (397 r.). W późniejszych latach wybór celowo ograniczono i wyłączono sporo ważnych tekstów. W rzeczy samej sobór trydencki w 1546 roku uznał w końcu jedynie cztery Ewangelie – według św. Mateusza, Marka, Łukasza i Jana23.

Niedawno kodeksy z Nag Hammadi dostarczyły kilku dodatkowych ewangelii – Filipa, Tomasza i Marii Magdaleny. W niektórych przypadkach zawartość rozpraw odpowiada fragmentom Nowego Testamentu, ale w wielu miejscach różnią się, czasami znacząco. Szczególnie interesujące jest np. stwierdzenie z “Ewangelii według Filipa”: “Niektórzy utrzymują, że Maria poczęła za sprawą Ducha Świętego. Mylą się. Nie wiedzą, co mówią”.

Inna praca, księga Jakuba (Protevangelium) według Orygenesa – chrześcijanina z Aleksandrii pod wpływami platońskimi (ok. 185-254) – została napisana przez brata Jezusa, Jakuba. Ta bardzo dawna chrześcijańska księga opisuje, że Maria była jedną z siedmiu panien Świątyni Jerozolimskiej – świętą almah. Traktując rzecz w wymiarze uniwersalnym i biorąc pod uwagę powyższe fakty, można powiedzieć (chociaż ma to współcześnie sens dwuznaczny), że dziewica poczęła i urodziła syna.

 

POCHODZENIE OD KRÓLA DAWIDA

Ewangelia według św. Marka, z której brali przykład zarówno Mateusz, jak i Łukasz – chociaż wydaje się to bardzo dziwne – nie mówi o narodzeniu Jezusa. Święty Jan (7,42) wspomina o narodzinach w Betlejem, ale nie w kategorii cudownego wydarzenia. Jan nie sugeruje też, jakoby Maria poczęła jako dziewica. Mówi jedynie o pochodzeniu Jezusa od Dawida: “Czy Pismo nie mówi, że Chrystus przyjdzie z rodu Dawida i z Betlejemu?” Nawet Ewangelia według św. Mateusza, która niewątpliwie uznaje narodziny z dziewicy, zaczyna się stwierdzeniem: “Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawidowego, syna Abrahamowego”.

List św. Pawła do Rzymian (1, 3-4) mówi: “(Jest to Ewangelia) o potomku Dawida według ciała”. Z kolei św. Marek (10, 47) i św. Mateusz (22, 42) nazywają Jezusa “Synem Dawida”. W Dziejach Apostolskich (2, 30) św. Piotr odwołując się do króla Dawida nazywa Jezusa “jego cielesnym potomkiem”.

Na początku II wieku biskup Ignacy z Antiochii (uczeń św. Jana) pisze: “Jezus Chrystus został poczęty przez Marię wedle planu Bożego, a wyrósł jednako z ziarna Dawidowego i Ducha Świętego”. Podobnie w Dziejach Apostolskich (13,22-23) jest mowa: “Znalazłem Dawida, syna Jessego… Z jego to potomstwa zgodnie z obietnicą wywiódł Bóg Izraelowi Zbawiciela, Jezusa”.

Boskość Jezusa jest przekazana w sposób nadzwyczaj sugestywny, podczas gdy jego ludzkie pochodzenie od Dawida (“według ciała”) jest stale stwierdzane jako sprawa oczywista24. Jezus wywodził się z linii Dawida, co potwierdzają liczne wyimki Nowego Testamentu, został spłodzony przez swojego ojca Józefa – potomka wielkiego króla. Stwierdza to nawet Łukasz (1, 32), który wcześniej wszakże sugeruje, że Maria była dziewicą, a w sprawę narodzin Jezusa zaangażowani zostali boscy wysłańcy. Czytamy w Ewangelii: “I da mu Pan Bóg tron jego ojca Dawida”.

Powoływanie się przez Jezusa na jego “Ojca w Niebie” doprowadziło wielu do przekonania, że był Synem Bożym w nadnaturalnym sensie. Chrześcijańska modlitwa do Boga (u Mateusza) jednakże dokładnie posługuje się zwrotem “Ojcze nasz” i w Nowym Testamencie jest wiele aluzji, że wszyscy wierzący są dziećmi Bożymi (lub synami Bożymi). W tym względzie Jan (l, 12) stwierdza: “Tym zaś, którzy go przyjęli, dał prawo stać się dziećmi Bożymi”. Podobnie w Liście do Rzymian (8, 14): “Bo ci, których Duch Boży prowadzi, są dziećmi Bożymi”. A w Drugim Liście św. Pawła do Koryntian (6, 17-18): “a Ja przyjmę was i będę wam Ojcem, wy będziecie moimi synami i córkami, mówi Pan Wszechmogący”. Również w Pierwszym Liście św. Jana (3, 1): “Patrzcie, jaką miłość okazał nam Ojciec, że zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi”.

Jezus mówi o sobie “Syn Człowieczy” (np. u Mateusza 16, 13). Zapytany przez najwyższego kapłana, czy naprawdę jest synem Boga, Jezus odparł: “Tyś powiedział”, dając do zrozumienia, że to kapłan rzekł, nie on (Mt, 26,63-64). Jezus odpowiedział dosłownie tak samo, jak opowiada św. Łukasz: “Tedy rzekli wszyscy: Czyż więc Ty jesteś Synem Bożym? A on rzekł do nich: Wy powiadacie, że jestem” (22,70). “Synem Człowieczym” nazywają Jezusa również Dzieje Apostolskie (7, 56). To określenie ma wyjątkowe znaczenie, gdyż odnosi się wprost do hierarchii aniołów. Dynastia dawidowa, główna reprezentacja swojego ludu, nie była związana z kapłaństwem. Królewska linia Jezusa pochodziła wprost od plemienia Judy i nie piastowała dziedzicznie urzędu kapłańskiego: wszystkie te prawa były ograniczone do rodu Aarona i plemienia Lewiego. Natomiast następca Dawida – w owym czasie Jezus – miał laicki związek z hierarchią anielską będąc duchowym synem anioła Gabriela. Imię Gabriel znaczy “człowiek Boga” (hebr. Gebri-El), a w starotestamentowym obrazie istot żywych (Ez 1, 5) Gabriel reprezentuje kategorię “człowiek”. Stąd Jezus był Synem Człowieczym (Boga)25.

De iure reprezentant ludu, Jezus, personifikował działania autentycznego suzerena broniącego swych poddanych, nawet wbrew rządzącym kręgom władzy. Była to forma mesjańskiego zobowiązania, odziedziczona później de facto przez potomków z jego linii, a która stworzyła podstawy Reguły Graala. Jak przekonamy się w swoim czasie, znaczyło to, że królowie byli “zwyczajnymi ojcami” narodów, a nie najwyższymi włodarzami ziemi. Odpowiada to idei dzielnego strażowania, symbolicznie wyrażonej w romansach. Nigdy dworny biskup ani waleczny burmistrz nie śpieszyli z pomocą uciskanemu poddanemu ani damie w opresji – gdyż była to domena i obowiązek książąt i pasowanych rycerzy.

SPÓR O TYTUŁ MESJASZA

Po urodzeniu Jezusa konieczne było potwierdzenie jego statusu prawowitego dziedzica królewskiego rodu. To dlatego Maria i Józef zabrali go do symeona Gabriela, by ten uprawomocnikł jego pochodzenie (Łk 2,25-35). Była to rzecz kontrowersyjna i żydzi mający osądzić, czy prawnie przysługuje mu ten status,podzielili się na dwa obozy. Po pierwsze Jezus urodził się w “nieodpowiedniej” porze roku i to zanim drugi ślub formalnie potwierdził dynastyczne zaręczyny. Ponadto sześć lat później Jakub,młodszy brat Jezusa, przyszedł na świat według wszelkich zasad dynastycznego związku małżeńskiego i nikt nie podważał jego praw. I tak każda frakcja popierała własnego mesjasza.

Helleniści (żydzi, którzy ulegli wpływom Zachodu [greckim]) twierdzili, że Jezus jest prawdziwym Chrystusem (gr. christos, “król”), podczas gdy ortodoksi obstawali przy tym, że tytuł należy się Jakubowi. Dyskusje trwały przez wiele lat; w 23 roku zmarł Józef – ojciec obu kandydatów – i należało niezwłocznie rozwiązać spór w taki czy inny sposób26.

Dawny zwyczaj przesądzał o związku królów dawidyjskich z dynastią z rodu Sadoka, a panującym kapłanem z rodu Sadoka był pobratymiec Jezusa, Jan Chrzciciel27. Zyskał on na znaczeniu w 26 roku n.e. wraz z przybyciem rzymskiego gubernatora, Poncjusza Piłata. Jan Chrzciciel był tradycjonalistą, a Jezus – hellenistą. Dlatego Jan popierał Jakuba, mimo że wcześniej uznał prawomocność tytułu Jezusa i ochrzcił go w Jordanie. Postawa Jana sprawiła, że Jezus zdał sobie sprawę, iż musi zająć jakieś stanowisko. Jeśli odrodzone królestwo żydowskie stanie się realne, to królewską schedę przejmie Jakub. Jezus przystąpił więc do zorganizowania swoich zwolenników w partię; partię, która nie kierowałaby się uznanymi zasadami polityki społecznej. Zdawał sobie również sprawę, że Żydzi jako naród nie zdołają wypełnić swojej misji, jeśli nadal będą stronić od pogan (ludzi nieżydowskiego pochodzenia). Jego zamiarem było stworzenie królestwa Izraela, w którym ortodoksyjne zasady religii hebrajskiej nie krępowałyby społeczności.

Jezus doskonale zdawał sobie sprawę, że tradycja zapowiedziała przyjście mesjasza, który poprowadzi lud ku zbawieniu, i wiedział, jak bardzo lud wygląda obiecanego odkupiciela. Jan Chrzciciel nie nadawał się do tej roli – był odludkiem, natomiast Jakub był pozbawiony wszelkich ambicji – gnuśniał w wygodach, jakie zapewniało mu poparcie Jana Chrzciciela i najwyższego kapłana Kaifasza.

I tak Jezus zdecydował się wziąć udział w życiu publicznym, by stać się zapowiadanym mesjaszem. Przecież był pierworodnym synem, bez względu na to, co kapłani i politycy wiodący spór o dziedzictwo mieli do powiedzenia na ten temat. Co więcej, w oczach hellenistów był władcą z rodu Dawida – duchowym synem anioła Gabriela – popieranym przez pogan i prozelitów (nawróconych na judaizm). Niebawem zebrał swoich uczniów, wyznaczył dwunastu głównych apostołów (delegatów) i zaczął wypełniać swoje duchowe obowiązki. Jezus stał się tym samym zagrożeniem nie tylko dla króla Heroda i jego frakcji (herodian) oraz władzy Rzymian, ale również i sekciar-skich nacjonalistów (faryzeuszy i saduceuszy), którzy usiłowali osiągnąć przewagę nad poganami. Nie bacząc na swoje pochodzenie, Jezus zignorował prawa wspólnoty i rzucił wyzwanie kręgom władzy. Domagał się, by zaakceptowano go zarówno jako króla, jak i kapłana w królestwie, które odrzuciłoby podziały klasowe, wyznaniowe czy majątkowe. Głosił ideę książęcej służby.

 

 

 

 

 

 

4

MISJA. ETAP PIERWSZY

KIM BYLI APOSTOŁOWIE?

Niewiele możemy dziś powiedzieć o obawach Jezusa, związanych z jego misją i walką o pozycję, głównie z powodu jego wielkiej skromności. Jezus doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że jego działalność nie spotka się z przychylnością panujących. Wiedział, że będą go zwalczać nie tylko Rzymianie, ale i żydowska starszyzna, potężny Sanhedryn. Mimo tych zagrożeń Jezus otwarcie głosił swoje przekonania: “Nie mniemajcie, że przyszedłem przynieść pokój na ziemię; nie przyszedłem przynieść pokój, ale miecz” (Mt 10, 34).

W tych okolicznościach jest bardzo dziwne, że grupa zwyczajnych robotników zrezygnowała ze swoich dochodów dla przywódcy, który oświadczył: “I będziecie w nienawiści u wszystkich dla imienia mego” (Mt 10, 22). W owych dawnych czasach nie było formalnej chrześcijańskiej służby, a Jezus nie obiecywał dochodów ani wysokiego statusu społecznego. Niemniej Ewangelie wskazują, że jego wysłannicy porzucili różne zajęcia i na ślepo wyruszyli w nieznane, by stać się “rybakami ludzi” (Mt 4, 19).

Kim byli owi tajemniczy apostołowie? Czy można zastosować szyfry skrybów z Kumran do tekstów Ewangelii, by lepiej zrozumieć tożsamość i cele tych ludzi?

Łukasz (6, 13 i 10, 1) powiada, że Jezus wyznaczył w sumie 82 zwolenników – 70 wysłał do głoszenia nauki, a 12 tworzyło bezpośrednio otaczający go krąg. Dla czytelników Biblii nie jest tajemnicą, że apostołowie byli uzbrojeni – chociaż na lekcjach religii zwykle głosi się co innego. Naprawdę to Jezus na samym początku misji zadbał o ich bojowe zdolności mówiąc: “kto nie ma miecza, niech sprzeda suknię swą i kupi” (Łk 22, 36).

Wszystkie cztery Ewangelie zgadzają się, że Szymon był przy Jezusie pierwszy, a trzy Ewangelie w tym samym miejscu wspominają jego brata, Andrzeja. Ale między wersją Janową i Ewangeliami synoptycznymi jest pewna niezgodność co do miejsca powołania. Było to albo nad jeziorem Genezaret, gdzie Szymon i Andrzej naprawiali sieci, albo w Betabara, za Jordanem, podczas chrztu. Co więcej, relacje nie zgadzają się co do tego, kto był wówczas obecny. U Jana (l, 28-43) jest mowa o Janie Chrzcicielu, podczas gdy Marek (l, 14-18) twierdzi, że chrzest miał miejsce, kiedy Jan był zamknięty w więzieniu.

Relacja Jana jest niewątpliwie dokładniejsza, gdyż pierwsi uczniowie byli powoływani w marcu 29 roku. W Dawnych dziejach Izraela Józef Flawiusz z Galilei (ur. 37 r.) wskazuje, że Jezus rozpoczął duchowe obowiązki w 15 roku panowania cesarza Tyberiusza (czyli w 29 roku). Jana Chrzciciela oskarżono dopiero rok później, w marcu (co potwierdza Ewangelia według św. Jana 3, 24). Egzekucji na rozkaz Heroda Antypasa z Galilei dokonano we wrześniu 31 roku.

Łukasz (5, 11) za Markiem przytacza opowieść o powołaniu Szymona, ale nie wspomina o Andrzeju. Potem na scenie zjawiają się Jakub i Jan, synowie Zebedeusza. Marek i Łukasz oświadczają, że Jezus wezwał następnie do siebie Lewitę. Jednakże u Mateusza kolejny uczeń Jezusa nazywa się nie Lewita, ale Mateusz. U Jana pierwszy uczeń to Filip, który twierdził, że przyszedł z Betsajdy, miasta rodzinnego Szymona i Andrzeja. Z kolei Filip sprowadził do owczarni Natanaela z Kany. Od tej pory nie wspomina się o indywidualnych powołaniach.

Następnie jest powiedziane, że Jezus zgromadził wszystkich uczniów i wybrał spośród nich dwunastu osobistych delegatów. Potem pojawiają się pewne niezgodności. Znikają Lewita i Natanael, Mateusz zaś pojawia się we wszystkich wyliczeniach. Ewangelie Mateusza i Marka wymieniają wśród dwunastu Tadeusza, podczas gdy inne Ewangelie tego nie czynią – z tym że u Łukasza i w Dziejach Apostolskich Judasz, brat Jakuba, należy do wybranej dwunastki, podczas gdy w innych księgach brak go w tym kontekście. Mateusz i Łukasz wprowadzają poza tym Szymona Kananejczyka, opisanego u Łukasza i w Dziejach jako Szymon Zelota (Szymon zwany Gorliwcem).

Marek opowiada, jak Jezus w jakiś czas po spotkaniu nadał bratu Andrzeja, Szymonowi, imię Piotr, ale Mateusz i Łukasz sugerują, że Szymon nosił je już wcześniej. Od Jana dowiadujemy się, że Szymon i Andrzej byli synami Jana, i że Jezus mówił o Jakubie i Janie (synach Zebedeusza) Boanerges (Synowie Gromu). U Marka i Łukasza celnik Lewita jest opisany jako syn Alfeusza; podczas gdy wśród ostatnich uczniów wymieniony jest Jakub, inny syn Alfeusza. Tomasz apostoł, stale pojawiający się w Ewangeliach, jest nazywany u Jana i w Dziejach Didymus (bliźniak).

Tylko Filip, Bartłomiej i Judasz Iskariota są wymieniani przez wszystkich ewangelistów.

Jest oczywiste, że apostołowie nie byli cielęcym stadkiem altruistów, którzy porzucili wszystko, by przyłączyć się do charyzmatycznego uzdrowiciela (nawet jeśli był królewskiego pochodzenia). Perspektywy Jezusa były niejasne i na tym etapie nie zdobył on jeszcze reputacji boga. Jest oczywiste, że w Ewangeliach brakuje jakiejś istotnej informacji. Zapewne pominięto pewien ważny zapis, by nie budzić podejrzeń rzymskich namiestników, księgi spisano ponadto językiem przeznaczonym dla tych odbiorców, którzy potrafili czytać między wierszami. Na niektóre fragmenty zwracają naszą uwagę słowa: “Ten, kto ma uszy ku słuchaniu, niechaj słucha” (jak np. u Marka 4, 9). Mając to na względzie, wkroczymy teraz w świat szyfrów Nowego Testamentu stworzonych przez uczonych w Piśmie. Wprowadzi nas w ten świat wybitny znawca starożytnej sztuki translatorskiej dr Barbara Thiering. Przez blisko ćwierć wieku dr Thiering zajmowała się badaniami zwojów znad Morza Martwego i zapoczątkowała prace nad nowym odczytaniem Ewangelii. Na wstępie zajmiemy się apostołami, dzięki czemu łatwiej nam będzie określić polityczną rolę Jezusa, mesjańskiego następcy króla Dawida.

Jakub i Jan

Jezus mówi o Jakubie i Janie (synach Zebedeusza) używając opisowego greckiego słowa Boanerges (Synowie Gromu) (Mk 3, 17). Jest to przykład zakodowanej informacji przeznaczonej dla wtajemniczonych. “Grom” i “Błyskawica” to tytuły dwóch wysokich rangą duchownych w Świątyni. Te symboliczne tytuły odwołują się do cudu na górze Synaj1 opisanego w Księdze Wyjścia (19, 16) – gdy gromy i błyskawice otoczyły zbocza, a Mojżesz udał się z obozowiska na spotkanie z Bogiem. Świątynia była przybytkiem Arki Przymierza (Wj 25,8), a świątynia esseńczyków mieściła się w klasztorze Mird, 14 km na południowy wschód od Jerozolimy – niegdyś fortecy Hasmoneuszy.

Mąż znany Jezusowi jako “Grom” to Jonatan Annasz, syn Ananusza, saducejski najwyższy kapłan w latach 6-15 n.e. Jonatana (co oznacza “Jehowa dał”) nazywano również Natanaelem (“Dar Boga”), co w istocie znaczy to samo. Jego odpowiednikiem i politycznym rywalem, znanym jako “Błyskawica” był Szymon Mag (zwany też Zebedeuszem/Zebediaszem – “Jehowa daje”) wpływowy zwierzchnik samarytańskich magów. Jest lepiej znany w Ewangeliach jako Szymon Kananejczyk lub Szymon Zelota (pod tym imieniem jest omówiony w kolejnych ustępach).

Czy Jakub i Jan byli “Synami Gromu” (Jonatana Annasza) czy “Synami Błyskawicy/Zebedeusza” (Szymona Maga)? Odpowiedź brzmi – obu, nie z urodzenia, ale z nadania. Jako Boanerges Jakub i Jan byli duchowymi synami kapłana Ananusza; podlegali również Szymonowi, który w stosownym czasie miał objąć najwyższy urząd patriarchalny – “Ojca”.

Dzięki takiemu odczytaniu dowiadujemy się o społecznym prestiżu apostołów. Nawet Jakub i Jan, określani jako “Rybacy”, okazują się prominentami w społeczności hellenistycznej. Ale czemu zostali opisani (wraz z Piotrem i Andrzejem) na łodziach rybackich? Jan odwołuje się do symbolicznego znaczenia połowu ryb, który jest tradycyjną częścią rytuału chrztu2.

Poganie, którzy pragnęli przyłączyć się do plemion żydowskich, mogli wziąć udział w chrzcie, ale nie mogli być ochrzczeni w wodzie. Mogli oni otrzymać błogosławieństwo kapłańskie dopiero po tym, jak wydobyto ich w wielkich sieciach na pokład łodzi. Kapłanów dokonujących chrztu nazywano “Rybakami”. Zarówno Jakuba, jak i Jana Wyświęcono na Rybaków, ale Szymon i Andrzej zaliczali się do nieoświeconych wybieraczy sieci (poławiaczy ryb). Jezus obiecał im kapłaństwo, odwołując się do swojej liberalnej doktryny, powiedział: „sprawię, że staniecie się rybakami ludzi” (Mk l, 17).

Apostołowie wyraźnie nie byli obszarpaną garstką cnotliwych wiernych, ale wpływową Radą Dwunastu podporządkowaną najwyższemu przywódcy, Jezusowi Chrystusowi (królowi). Dopiero dużo później ten rzeczownik pospolity, znamionujący władzę – chrystus – zyskał status imienia własnego3. Warto w tym miejscu przypomnieć, że kumrańska Reguła wspólnoty podkreśla wagę Rady Dwunastu w zachowaniu ojczystej wiary4.

Szymon Zelota

Szymon Mag (lub Zebedeusz) był przywódcą magów z zakonu Zachodnich Manassytów5, kapłańskiej kasty samarytańskich filozofów, którzy uznawali Jezusa. To właśnie ich ambasadorowie (magowie lub mędrcy) złożyli hołd Dzieciątku Jezus w Betlejem. Szymon był obdarzony niezwykłymi umiejętnościami, manuskrypty o jego życiu opowiadają o kosmologii, naturalnym magnetyzmie, lewitacji i psychokinezie6 [poruszaniu przedmiotów siłą woli. Był zdecydowanym zwolennikiem wojny z Rzymem i w związku z tym znano go jako Szymona Kananitę (gr. fanatyk). Później mylnie przetłumaczono to jako Kananejczyka. Spośród apostołów Jezusa Szymon miał niewątpliwie najwyższy status społeczny. Był ponadto zręcznym przywódcą zelotów i często nazywano go Szymon Zelota. Zeloci byli to bojownicy mszczący się na Rzymianach za zagarnięcie ich dziedzictwa i terytorium. W oczach okupantów zeloci byli po prostu lestai (bandytami).

Z powyższego wynika, że apostołowie są osobami o dużo większym znaczeniu społecznym niż to, które znamy z popularnych przekazów, ale ich cel jest identyczny: wspomożenie i obrona uciskanych w ojczyźnie. Większość apostołów należała do grupy wykształconych kapłanów, terapeutów i nauczycieli; głosili więc prawdę, szerzyli wiedzę i propagowali dobroć.

Judasz Iskariota

Innym znanym przywódcą nacjonalistycznym był Judasz, przywódca mężów uczonych w Piśmie7. Zwoje znad Morza Martwego powstały pod nadzorem Judasza i jego poprzednika, zapalczywego Judasza z Galilei, założyciela zelotów8. Judasz miał wykształcenie, był ponadto przywódcą Wschodnich Manasseańczyków i generałem Kumran. Rzymianie dali mu przydomek Sikariusz – Zabójca (sica – morderczy, zakrzywiony sztylet). Grecka forma przezwiska to Sikariotes, co zniekształcone przeszło w “Iskariota”9.

Chociaż zawsze wymieniany na końcu listy apostołów, Judasz Sikariota ustępował rangą tylko Szymonowi Zelocie.

Tadeusz, Jakub i Mateusz

Lebeusz Tadeusz jest opisany jako syn Alfeusza i bywa również nazywany Judaszem (Teudaszem) w dwóch Ewangeliach. Wpływowy przywódca wspólnoty i kolejny dowódca zelotów. Przez ponad 50 lat, od 9 roku n.e. Tadeusz był głową terapeutów [uzdrowicieli, oczekujących], ascetycznego sprzysiężenia, zawiązanego podczas egipskiej okupacji Kumran. Tadeusz był pobratymca ojca Jezusa, Józefa i brał udział w powstaniu przeciwko Poncjuszowi Piłatowi w 32 roku n.e. Jakub, ponoć syn Alfeusza, był faktycznie Jonatanem Annaszem, przywódcą partii “Gromu”. Jego przyjęte imię, Jakub10, było patriarchalnym tytułem. Podobnie jak imiona aniołów i archaniołów nadawano najwyższym kapłanom, tak imiona patriarchów żydowskich żyły wewnątrz starszyzny. Przywodził im triumwirat wyznaczonych urzędników, którzy przybierali tytularne imiona Abrahama, Izaaka i Jakuba11. Jonatan Annasz był więc patriarchą Jakubem.

Mateusz (nazywany Lewitą) również był opisywany jako syn Alfeusza. Był to Mateusz Annasz (brat Jonatana) – później najwyższy kapłan od 42 roku n.e., aż do złożenia z urzędu przez Heroda Agrypę I. Mateusz był osobiście zainteresowany rozpropagowaniem dzieła Jezusa i aktywnie wspierał spisanie Ewangelii, obdarzonej jego imieniem. Jako następca Jonatana był głównym kapłanem lewitów i miał nominalny tytuł Lewita. Był również jerozolimskim publikaninem (dzierżawcą podatków), odpowiedzialnym za zbieranie podatków publicznych od żydów, którzy osiedlili się poza ojczyzną, ale nadal podlegali prawu podatkowemu12. Dochody z Azji Mniejszej zbierali lewici i składali w skarbcu w Jerozolimie. “I odchodząc stamtąd, ujrzał Jezus człowieka, siedzącego przy cle, imieniem Mateusz” (Mt 9, 9). A Łukasz pisze o tym tak: “A potem wyszedł i ujrzał celnika, imieniem Lewi, siedzącego przy cle” (Łk 5, 27).

Tadeusza, Jakuba i Mateusza (Lewitę) nazwano “synami Alfeusza”, ale nie byli oni braćmi. “Syn” oznacza tu “zastępca”. Samo “Alfeusz” nie ma związku z osobą ani z miejscem, gdyż alphaeus to po prostu sukcesja.

Filip, Bartłomiej i Tomasz

U Jana czytamy (l, 45-49), że Filip to bliski Jonatana Annasza (znanego też pod imieniem Natanael). Nieobrzezany poganin – prozelita13 – był głową zakonu Szema14. Koptyjska “Ewangelia Filipa” nosi jego imię.

Bartłomiej (znany również jako Jan Marek) to ewangeliczny i polityczny towarzysz Filipa. Był przywódcą prozelitów, urzędnikiem i wpływowym egipskim terapeutą w Kumran15.

Ewangelie niewiele mówią o Tomaszu, zaliczał się on do najbardziej wpływowych chrześcijańskich ewangelistów, wygłaszał kazania w Syrii, Persji i Indiach. W końcu został zakłuty włóczniami w Mylapore, w pobliżu Madrasu. Tomasz – pierwotnie książę krwi Filip – urodził się w rodzinie Heroda16, ale stracił prawo dziedziczenia, kiedy król Herod rozwiódł się z matką Filipa, Mariamne II, po tym jak usiłowała go zgładzić. Przyrodni brat Filipa, Herod Antypas, został później tetrarchą Galilei. Ludzie drwiąc kojarzyli księcia Filipa z Ezawem – synem Izaaka, który utracił prawa pierworództwa i błogosławieństw ojcowskie na rzecz brata bliźniaka, Jakuba (Rdz 25-27) – i nazywał go Teoma (aram. bliźniak); w greckim przybrało to formę Thoma i czasem bywało tłumaczone jako Didymus (gr. bliźniak). (Szymon) Piotr i Andrzej

Mamy tu do czynienia z dwoma apostołami, w tradycji uważanymi za najwybitniejszych, natomiast w tym układzie umieszczeni zostali oni na końcu. Kolejność, w jakiej przedstawiono apostołów w tym rozdziale jest odwrotna niż w Ewangelii. A to dlatego, że Tadeusz, Szymon Zelota i Judasz Sikariota (Iskariota) byli o wiele potęniejsi Nie przypadkiem ci, co spisywali Ewangelie, dokonali zmiany układu układu – w ten sposób odwracali uwagę Rzymian od tych apostołów, którzy zajmowali poczesne miejsce w hierarchii społecznej.

I tak tablice apostołów zwykle zaczynają się od najmniej wpływowych członków,Piotra i Andrzeja, zwykłych wieśniaków, esseńczykow nie sprawujących żadnych urzędów publicznych. Jako że byli “poławiaczami ryb”, nie “rybakami”, ich rola podczas rytuału chrztu była ściśle świecka: ciągnęli sieci, ale nie wykonywali funkcji kapłańskich, do tego mieli prawo wyświęceni “rybacy”, Jakub i Jan

Niski status społeczny Piotra i Andrzeja miał wielką wartość dla Jezusa. Dzięki temu obaj bracia mogli poświęcić sprawie więcej czasu niż inni zajęci pracą kaznodziejską lub sprawowaniem urzędu. W rezultacie Piotr stał się prawą ręką Jezusa i najwidoczniej świetnie wywiązywał się z obowiązków, skoro dostał przydomek Kefas (Skała). W Ewangelii Tomasza” Jezus nazywa Piotra swoim strażnikiem. F stracie żony Piotr stał się znaczącym ewangelistą. Mimo okresowych sporów z Jezusem po jakimś czasie zyskał ważną pozycję – na nim spoczęła największa odpowiedzialność za szerzenie Dobrej Nowiny w Rzymie. Został męczennikiem, ukrzyżowanym podczas prześlado wań chrześcijan za cesarza Nerona.

KAPŁANI I ANIOŁOWIE

Już spotkaliśmy się z faktem, że wewnątrz kapłańskiej hierarchii we wspólnocie kumrańskiej ustanowiono strukturę anielską – najwyższy kapłan nie tylko pochodził z dynastii Sadoka ale był też archaniołem Michałem, Michałem-Sadokiem(Melchizadekiem).Drugi rangą był Ebiatar, anioł Gabriel. Warto teraz dokładniej przyjrzeć się temu anielskiemu porządkowi, łatwiej nam będzie dzięki temu ocenie społeczny status apostołów; powtarza się w nim wiele tych samych imion Równocześnie staje się oczywiste wiele zwyczajowych praktyk – zarówno kapłańskich, jak i patriarchalnych – w ten sposób będziemy mogli odczytać nowe znaczenie cudów Jezusa.

Po pierwsze należy zauważyć, że słowo “anioł” nie ma żadnego spirytualnego ani eterycznego znaczenia. Oryginalne greckie aggelos (zwykle przetransliterowane angelos, łac. angelus) znaczyło po prostu posłaniec. “Anioł Pański” był więc “posłańcem Pana” lub dokładniej “przedstawicielem Pana”. “Archanioł” miał wyższą rangę (przedrostek arch znaczy główny).

Stary Testament opisuje dwa rodzaje aniołów. Większość z nich zachowywała się jak normalne ludzkie istoty – np. w Księdze Rodzaju (19, 1-3) dwa anioły odwiedziły dom Lota, “a on wyprawił im ucztę, upiekł przaśniki i jedli”. Starotestamentowe anioły były zupełnie zwyczajne, jak ten anioł, który spotkał żonę Abrahama, Hagar, przy studni17; anioł, który zatrzymał oślicę Balaama18; anioł, który rozmawiał z Manoachem i jego żoną19; i anioł, który siedział pod dębem z Gedeonem20.

Inna klasa aniołów była kimś więcej niż posłańcami, była obdarzona przerażającą mocą zniszczenia. Ten rodzaj anioła mściciela występuje w Pierwszej Księdze Kronik (21, 15-16): “I wysłał Bóg anioła do Jeruzalemu, aby w niej szerzył zagładę [...] z mieczem wydobytym w jego ręce wyciągniętej nad Jeruzalem”. Wedle opisów wielu aniołów dzierżyło miecze, ale nigdy nie nazywa się ich boskimi, i w tekście nie ma wzmianki o skrzydłach. (Obecnie powszechnie znane skrzydła są wymysłem malarzy i rzeźbiarzy, mają one symbolizować duchowe wyniesienie aniołów ponad ziemskie otoczenie.)

Warto w tym miejscu poświęcić nieco uwagi innej kategorii ciekawych zjawisk ze Starego Testamentu. Przyjrzyjmy się czemuś, co jakoby unosiło się nad ziemią za pomocą mechanicznego urządzenia. Tych obiektów nie nazwano nigdy aniołami, te płonące zjawy miały przeważnie koła, jak w Księdze Daniela (7, 9): “Jego tron jak płomienie ogniste, a jego koła jak ogień płonący”. U Izajasza (6, 2) jest zbliżony opis tronu unoszącego się w powietrzu: “Jego orszak stanowiły serafy, z których każdy miał po sześć skrzydeł”. Podobną “aparaturę” przedstawia Księga Ezechiela (1), w prorockiej wizji chwały Pana zawarty jest szczegółowy opis zjawisk, towarzyszących ukazaniu się Najwyższego – jak i w innych starotestamentowych przekazach jest tu mowa w ogniu, o kołach i hałaśliwych wirujących obręczach.

Nie wiążący się z Biblią starożytny traktat z trzeciowiecznej Aleksandrii, zatytułowany Pochodzenie, opowiada o nieśmiertelnej Sofii i władcy Sabaocie, który “stworzył wielki tron na obudowanym z czterech stron rydwanie zwanym Cherubinem… A na tym tronie stworzył kolejne serafiny mające wężowe kształty”.

Co ciekawe, jak jest o tym mowa w Księdze Rodzaju (3, 24), Bóg postawił cheruby (rydwany lub ruchome trony) i połyskujące ostrze miecza do strzeżenia ogrodu Edenu.

Cheruby pojawiają się znów w starożytnym greckim dziele zwanym Postaci Archonów, które poświęcone jest Władcom Całości i Stworzeniu Adama. Kolejny raz jest tam mowa o Sabaocie i jego niebiańskim rydwanie (“cherubie”).

W Drugiej Księdze Królewskiej (2, 11) czytamy o podobnym pojeździe: ognisty rydwan zabiera Eliasza. Dalsze opisy podobnego wehikułu znajdujemy w sumeryjskim Eposie o Gilgameszu21 z mezopotamskiej biblijnej krainy starożytnego Iraku.

Nie jest celem tej książki dociekanie genezy i celów tych fenomenów – chodzi jedynie o sposób zaprezentowania ich w starożytnych tekstach22. Jednakże pewne jest, że o tych latających rydwanach (cherubach) i towarzyszących im serafinach (serafach, ognistych towarzyszach w kształcie smoków) nigdy nie mówiono, że mają ludzkie kształty, jak zawsze pisano o aniołach. Dopiero bojaźliwe chrześcijańskie dogmaty późniejszych rzymskich [czyli watykańskich] kręgów władzy zmieniły cheruby i serafiny w adorujące pyzate amorki. Anioły Nowego Testamentu były bez wyjątku zwyczajnymi ludźmi, a ich delegowanie na urząd anioła miało znaczenie ściśle dynastyczne. Księgę Enocha (imię patriarchy szóstego w linii po Adamie) napisano w II wieku p.n.e. Zapowiadała restaurację dynastii mesjańskiej i ustanowiła podstawy hierarchii kapłańskiej23. Było tam zastrzeżenie, że kolejni przywódcy dynastii winni nosić tradycyjne imiona aniołów i archaniołów oznaczające rangi i pozycje.

Stary Testament mówi, że za czasów króla Dawida głównymi kapłanami byli Sadok, Ebiatar i Lewi (w tej kolejności). Jak widzieliśmy, esseńczycy z Kumran posłusznie zachowali swoje kapłańskie dziedzictwo używając tych imion jako tytułów – Sadok, Ebiatar i Lewi. Również w zgodzie z Księgą Enocha nadawano kapłanom imiona archaniołów24. Przyjmowane pod przysięgą imiona określały rangi. Dynastia Sadoka to Michałowie, Ebiatarowie – Gabrielowie, Lewici – Sarielowie25.

Tak więc bitwa archanioła Michała ze smokiem w Apokalipsie (12, 7) odpowiada konfliktowi następców Sadoka i “bestii bluźnier-czej” – cesarskiego Rzymu. “Druga bestia” to rygorystyczny reżim faryzeuszy, którzy zagrozili ambicjom hellenistycznych żydów oddzielając żydów od chrześcijan. Tej bestii przypisano liczbę 666 (Ap 13, 8), biegun przeciwny spirytualnej energii wody w siłach słońca26.

Od najwyższych rangą wymagano celibatu, jak jest powiedziane w Zwoju świątynnym. Wykształconych kapłanów ciągle więc brakowało. Często na kapłanów wychowywano za murami klasztorów nieprawych synów wspólnoty. Jezus równie dobrze mógłby zostać jednym z tych kapłanów, którego matka byłaby “potajemnie opuszczona”, gdyby nie rozważna interwencja anioła Gabriela, bowiem dynastyczni przywódcy z linii królewskiej i kapłańskiej mieli wyraźnie nakazane żenić się, aby utrzymać ród.

Kiedy dochodziło do prokreacji, władca – kapłan (taki jak Sadok) okresowo zawieszał czynności kapłańskie i przekazywał je komuś innemu. Po zbliżeniu do żony znów żył z dala od niej i zachowywał celibat.

Jak już widzieliśmy27, Sadokiem/Michałem na początku ery Ewangelii był Zachariasz (mąż Elżbiety). Jego kapłańskim zastępcą, Ebia-tarem/Gabrielem, był Symeon. U Łukasza znajdziemy zawoalowaną wzmiankę o tym, że Zachariasz czasowo odszedł od celibatu, aby podjąć współżycie w celach prokreacyjnych (l, 15-23), a zwrot, że “pozostał niemy” w Przybytku, faktycznie oznacza, że zabroniono mu się odzywać w ramach zwykłej posługi kapłańskiej. Mając na względzie swój podeszły wiek, Zachariasz Sadok przekazał kapłańską władzę Symeonowi Ebiatarowi. Elżbieta poczęła syna. Był nim Jan Chrzciciel, w swoim czasie przywódca rodu Sadoka.

Za czasów początkowej działalności duchowej Jezusa zwierzchnikiem kapłanów lewitów był Jonatan Annasz. Jako głowa dynastii miał trzecią rangę archanielską – Sariela – stąd był nominowany królewskim kapłanem. Obok tych trzech najwyższych archaniołów Michała (Sadoka), Gabriela (Ebiatara) i Sariela (Lewiego) byli też inni członkowie wspólnoty ze znaczącymi tytułami. Jednakże te pozycje nie były dynastyczne i określano je jako “ojciec”, “syn” i “duch”28. Ojciec był odpowiednikiem późniejszego rzymskiego “papież” (Papież = Papa = Ojciec). Rzymski styl bezpośrednio zapożyczono z żydowskiego źródła. W zasadzie Syn i Duch byli fizycznymi i duchowymi zastępcami Ojca. Stanowisko Ojca było obieralne i wyłączało posiadacza z pewnych obowiązków. Gdy Jonatan Annasz stał się Ojcem, jego brat, Mateusz, będący głową kapłanów z linii Lewiego, był od tej pory jego następcą i stał się Lewitą Alfeuszem.

Kapłani lewici byli w swej działalności podporządkowani archaniołom. Przewodził im – sytuowany poniżej władcy lewitów – główny kapłan (w odróżnieniu od najwyższego kapłana). W strukturze anielskiej oznaczano go Rafael. Jego starsi kapłani byli nazywani imionami pierwszych synów Lewiego (jak podaje Księga Rodzaju 29, 34) Gerszon, Kehat, Merari. Następnym kapłanem wedle starszeństwa był Amram (w Starym Testamencie syn Kehata), a po nim Aaron, Mojżesz i kapłanka Miriam. Oni z kolei byli ponad Nabadem, Eleazarem i Itamarem – uznanymi synami Aarona.

Właśnie w tej fazie ujawnia się podstawowy aspekt Reguły Graala, gdyż osoba predestynowana do królewskiej dawidowej sukcesji nie miała anielskiego tytułu i nie była kapłanem. Król był zobowiązany do służby ludowi i jego obowiązkiem było orędować przeciwko niesprawiedliwości władzy. Samo imię “Dawid” oznacza ukochany i jako ukochany sługa i orędownik ludu Jezus byłby wspaniałym królem. To właśnie tę królewską zasadę pokornej służby mesjańskiego przywódcy tak trudno było pojąć jego uczniom. Jest to dobrze opisane u Jana (13,4-11), gdy Jezus obmywa nogi apostołom. Piotr sprzeciwia się temu mówiąc: “Panie, Ty miałbyś umywać nogi moje?”, ale Jezus odpowiada stanowczo: “Albowiem dałem wam przykład, abyście i wy czynili, jak Ja wam uczyniłem”.

Takie miłosierne działanie nie jest znakiem szukającego władzy króla, ale wyraża “powszechne ojcostwo” w duchu prawdziwego królowania Graala.

5

JEZUS MESJASZ

CHLEBY I RYBY

Chociaż Ewangelii nie uważa się za zapiski historyczne w tradycyjnym sensie, opowiadają o Jezusie stosując zasadę ciągłej narracji. Czasami są zgodne, czasami nie. Bywa, że zdarzenie wymieniane w jednej czy kilku Ewangeliach nie jest wspomniane w innych. Przy tym należy pamiętać, że celem Ewangelii było przekazanie pewnego nakazu społecznego, głoszonego przez Jezusa.

Jednakże nie wszystko mogło być powiedziane wprost. Często wspomina się, że Jezus przemawiał “przypowieściami”, alegorycznymi obrazami, symbolicznie wykładał swoje przesłanie. Niektórym te moralizatorskie opowiastki wydają się powierzchowne, ale trzeba pamiętać, że na ogół mają one aspekt polityczny, wspominają o żywych ludziach i prawdziwych sytuacjach.

Ewangelie spisywane były również dla osiągnięcia określonych celów politycznych, wiele zawartych w nich opowieści o Jezusie to też przypowieści. Dużą część działalności Jezusa sprytnie opisano tak, by były one zrozumiałe jedynie dla tych, który mieli “uszy ku słuchaniu”.

Jako że Ewangelie spisano w zawoalowany sposób, by uniknąć odkrycia ich właściwego sensu przez Rzymian, zawierają one liczne symboliczne elementy. Symbole te zostały błędnie odczytane i nawet w dzisiejszych czasach nie są właściwie interpretowane. W zapisach wiele jest wskazówek, przekazanych alegorycznym językiem pierwotnego sekciarskiego rytuału, co doprowadziło do całkowicie omyłkowego zrozumienia jednoznacznych wydarzeń. Niektóre z nich dogmatycznie uznano za cuda.

Już wyjaśniliśmy przypadek niezrozumienia natury i celów “rybaków”, którzy chrzcili pogan po wyciągnięciu z wody w wielkich sieciach przez “poławiaczy ryb”. Dobrym przykładem rzekomo cudownego zdarzenia jest opowieść o tym, jak Jezus zamienił wodę w wino na weselu w Kanie Galilejskiej (J 2, 1-10).

To dobrze znane wydarzenie pierwsze ujawniło zdecydowane intencje Jezusa gotowego wyrzec się tradycji.

Jezus został wychowany w surowym społecznie reżimie, kierującym się zasadami i prawami z zamierzchłych czasów. Zdawał sobie jednak sprawę z tego, że nie pokona się Rzymu, gdy w łonie samego żydostwa będą istniały sprzeczne i sporne doktryny. Pamiętajmy, że chrześcijaństwo nie istniało – religią Jezusa był judaizm. Wszyscy żydzi czcili jednego Boga, ale nawet oni (którzy rościli sobie prawo do szczególnej więzi z Bogiem, tworząc tzw. naród wybrany) byli rozdzieleni na różne frakcje, z których każda stosowała się do innych zasad religijnych obowiązujących w danej grupie społecznej. Ich zdaniem Jehowa należał do Żydów, celem Jezusa zaś było podzielenie się Jehową z poganami. Co więcej, zamierzał podzielić się Jehową w taki sposób, że poganie nie musieliby podlegać wszystkim prawom ortodoksyjnego judaizmu. To był sposób zjednoczenia całego ludu Palestyny pod sztandarem jednego Boga przeciwko potędze cesarstwa rzymskiego.

Jezus był zeuropeizowanym żydem – hellenistą – w przeciwieństwie do takich zagorzałych tradycjonalistów jak Jan Chrzciciel. Sprzeciwiał się rygorom narzucanym przez fanatycznych faryzeuszy. Jego postawę możemy określić jako bardzo liberalną. Swoją misję Jezus określał jako wyzwolenie. Wiedział, że ludzi nie da się wyzwolić z ucisku, dopóki sami się nie oswobodzą z własnego sekciarstwa. Zdawał sobie również sprawę, iż zbawca – mesjasz – jest od dawna oczekiwany, i z ostatnich proroctw wynika, że powinien zjawić się właśnie teraz. Spodziewano się, że przybywający mesjasz zapoczątkuje nową erę wyzwolenia, radykalnie, rewolucyjnymi metodami odetnie się od zwyczajowych praktyk. Będąc następcą królewskiego tronu Dawida Jezus wiedział, że ma podstawy, by ogłosić się zbawcą mesjaszem i że jeśli pojawi się w tej roli, nikogo to nie zaskoczy.

Jezus nie miał jednak oficjalnie przyznanej władzy – nie był ani rządzącym królem, ani najwyższym kapłanem. Przez jakiś czas nie był formalnie namaszczony i nie mógł legalnie domagać się po-zycji mesjasza, nawet gdyby miał wszystkie inne atrybuty. Mimo to wbrew obowiązującym ograniczeniom formalnym przystąpił do wprowadzania rytualnych zmian (zarówno religijnych, jak i społecznych).

Przy pierwszej sposobności, w Kanie, zawahał się mówiąc: “Jeszcze nie nadeszła godzina moja” (mając na myśli to, że jeszcze nie jest namaszczony). Ale jego matka nakazała sługom: “Co wam powie, czyńcie” (J 2, 4-5).

Jedyna relacja o tym wydarzeniu jest w Ewangelii według św. Jana, gdzie zamienienie wody w wino nazwano pierwszym cudem Jezusa (znaczącym wydarzeniem). Nie ma jednak mowy o tym, że zabrakło wina na weselu, jak często mylnie się tłumaczy: “rzekła matka Jezusa: Wina nie mają”. Wedle rytuału opisanego w zwojach znad Morza Martwego, wyraźne jest znaczenie tego gestu. Podczas (odpowiednika) komunii tylko w pełni wtajemniczeni bezżenni (pod przewodnictwem kapłana) mogli spożywać wino1. Wszystkich pozostałych nie dopuszczano do wina i mogli jedynie dostąpić rytualnego oczyszczenia wodą – byli to żonaci mężczyźni, nowicjusze, poganie i wszyscy żydzi świeccy. “A było tam sześć stągwi kamiennych, ustawionych według żydowskiego zwyczaju oczyszczenia”. Wielkie znaczenie działania Jezusa polega na tym, że odważył się zerwać z tradycją: pozwolił “nieczystym” gościom pić poświęcone wino. Gospodarz wesela (gr. architriclinos), który skosztował wina, “nie wiedział, skąd [ono] jest, lecz słudzy, którzy zaczerpnęli wody, wiedzieli”. Nie skomentował cudownej przemiany, jedynie wyraził zdziwienie, że dobre wino (w przeciwieństwie do wody – gorszego wina) pojawiło się o tej porze.

Jak oświadczyła Maria, kiedy polecała usłuchać Jezusa, przez to zdarzenie “objawił chwałę swoją i uwierzyli weń uczniowie jego”.

Komunia poświęconym chlebem i winem była odwiecznym rytuałem esseńczyków, a nie nową tradycją późniejszego chrześcijaństwa. Z czasem Kościół chrześcijański zawłaszczył oryginalny zwyczaj uznając go za eucharystyczny sakrament symbolizujący ciało i krew Jezusa, w zgodzie ze zniekształconym przekazem ewangelicznym o domniemanym ustanowieniu sakramentu podczas Ostatniej Wieczerzy (jak np. u Marka 26, 26-28).

Podobnie alegoryczna jest opowieść w Ewangeliach, znana jako “nakarmienie pięciu tysięcy”. Prawo religii judajskiej było bardzo surowe, ale nowa działalność duchowa Jezusa miała złamać te rygory. Zwykle poganie mogli brać udział w żydowskich rytuałach, tylko jeśli byli zdecydowanymi konwertytami, którzy wypełniali, żydowskie zwyczaje (w przypadku mężczyzn również obrzezanie). Jezus myślał jednak i o nie obrzezanych poganach: czemu nie mieliby otrzymać dostępu do Jehowy? Zresztą pozwolił już poganom pić poświęcone wino w Kanie.

Idea wspólnego Boga żydów i pogan stała się najważniejszym punktem misji Jezusa. Ideał ten był więcej niż rewolucyjny; dla ortodoksyjnych żydów to było prawdziwe horrendum, gdyż Jezus uzurpował sobie osobistą władzę nad ich historyczną prerogatywą. Sprawiał, że Jehowa, Bóg narodu wybranego, stawał się dostępny dla wszystkich, dostępny pod kilkoma nieistotnymi warunkami dla nieczystych.

Jak już się przekonaliśmy, poganie pragnący dostąpić chrztu i zostać żydami przechodzili rytuał, podczas którego jako “ryby” byli wyciągani do łodzi przez poławiaczy i błogosławieni przez kapłańskich “rybaków”. Na podobnej zasadzie przeniesienia znaczeń lewitów, urzędników Świątyni, nazywano “chlebami”2. Podczas rytuału wyświęcenia – ceremonii przyjęcia do stanu kapłańskiego – urzędujący kapłani z rodu Lewiego rozdawali siedem bochenków chleba kapłanom, a bezżennym kandydatom – pięć chlebów i dwie ryby. W ten sposób wyrażał się istotny symbolizm prawny, gdyż mimo że poganie mogli otrzymać chrzest jako “ryby”, prawo bardzo stanowczo orzekało, że tylko żydzi mogą zostać “chlebami”.

Kolejny raz Jezus zdecydował się odrzucić zwyczaje i pozwolić “nieczystym” poganom wziąć udział w obrzędzie, który zarezerwowany był dla żydów – nie dla wszystkich, ale jedynie dla kandydatów na kapłanów. W tym zakresie Jezus poczynił ustępstwo dla nie obrzezanych pogan z bractwa Ham (znanego jako “pięć tysięcy”3). Zagwarantował “wielkiemu tłumowi” (ciału rządzącemu) symboliczny dostęp do stanu kapłańskiego dając im “pięć chlebów i dwie ryby” (Mk 6, 34-44).

W osobnym epizodzie znanym jako “nakarmienie czterech tysięcy4″ – siedem chlebów starszych kapłanów Jezus zaoferował nie obrzezanemu “wielkiemu tłumowi” Szem (Mk 8, 1-10).

Podczas ceremonii chrztu “rybacy”, którzy złapali pogańskie “ryby” najpierw kierowali łodzie nieco dalej od brzegu. Kandydaci do chrztu brodzili wtedy ku łodziom, a gdy wszystko było gotowe, kapłańscy “rybacy” opuszczali brzeg i udawali się do zacumowanych łodzi pomostem – w ten sposób “szli po wodzie”5. Urodzony w plemieniu Judy, nie Lewiego, Jezus nie miał władzy kapłańskiej udzielania chrztu, niemniej jednak zdecydował się zlekceważyć te ograniczenia i uzurpował sobie kapłańskie prawa, krocząc po wodzie.

Nowe spojrzenie na zaszyfrowane słownictwo Ewangelii i polityczne motywy postępowania Jezusa nie jest wymierzone przeciwko jego prawdopodobnym zdolnościom uzdrowicielskim. Jednakże jako członek sekty terapeutów z Kumran nie był pod tym względem kimś wyjątkowym. Z kolei jednak charyzmatyczny lekarz nie był wyczekiwanym wzorcem mesjasza oswobodziciela, który, jak się spodziewano, ma uwolnić lud spod rzymskiego ucisku. Jezus i w przypadku uzdrowień sprzeniewierzył się ortodoksyjnym frakcjom żydowskim – użyczył on mianowicie swych medycznych umiejętności “niecnym” poganom; nie ograniczał pomocy do społeczności żydowskiej, jak woleli faryzeusze i inni. Ta forma krzewienia wiary – postać książęcej służby, tak jak głosi ją zarysowująca się Reguła Graala – była zgodna z mesjanistycznym ideałem, którego Jezus chciał dla zjednoczonego ludu.

KRÓL I JEGO OSIOŁ

Niedługo po tym, jak Jezus rozpoczął misję, Jan Chrzciciel został osadzony w więzieniu, jako że wzbudził gniew Heroda Antypasa, namiestnika Galilei. Antypas ożenił się z Herodiadą, rozwiedzioną żoną swojego przyrodniego brata Filipa (Tomasza) i Jan (z linii Sadoka) nieustannie potępiał publicznie ten związek, uznając go za grzeszny. Jan spędził rok w więzieniu, a potem został ścięty. Po egzekucji Jana wielu jego zwolenników podporządkowało się Jezusowi. Niektórzy z nich myśleli – nawet mieli nadzieję – że Jan Chrzciciel jest oczekiwanym zbawcą mesjaszem, jednakże wiele z jego proroctw się nie spełniło6, Jan nie mógł być uważany za zapowiadanego odkupiciela. Jedną z przyczyn, dla których proroctwa Jana i innych okazały się niedokładne, była różnica między powszechnie używanymi kalendarzami – słonecznym i księżycowym – co jeszcze skomplikował kalendarz juliański wprowadzony przez Rzym.

Esseńczycy byli zwolennikami greckiego filozofa Pitagorasa (ok. 570-500 p.n.e.), który w swoich wielkich badaniach stosunków arytmetycznych wykorzystujących proporcje matematyczne poszukiwał sensu fizycznego i metafizycznego świata. Przez stulecia jego metodologia pozwalała przepowiadać ze zdumiewającą dokładnością światowe wydarzenia. Szczególnym, tak zapowiedzianym zdarzeniem, był początek nowego światowego porządku. W wielu częściach świata uznano, że będzie to pojawienie się zbawcy mesjasza.

Lata (które teraz oznaczamy p.n.e.) dawno odliczano już z góry, zanim przyszedł na świat Chrystus. Jak się okazało, wedle światowej rachuby zapowiedź faktycznie pomyliła się o siedem lat w przypadku Jezusa – co tłumaczy, dlaczego (przynajmniej w naszych oczach) urodził się w 7 roku p.n.e., a nie w nominalnym roku 0 (754 od zbudowania Rzymu)7. Ale jego brat Jakub urodził się we właściwym roku, przez co wielu uważało Jakuba za prawowitego następcę. O wiele później, z racji nowego rzymskiego sposobu oznaczania czasu, nominalny rok O oznaczono jako l rok n.e.

W ramach odchodzenia od sztywnej ortodoksyjnej doktryny żydowskiej głoszonej przez Jana Chrzciciela nawet król Herod Agrypa zaczął uważać Jezusa za prawowitego następcę Dawida. Jakubowi pozostało niewielu popleczników. Zachęcony tym Jezus zdecydował się ożywić swoją kampanię, ale uczynił to zbyt zapalczywie i popełnił wykroczenie, które rozgniewało namiestników i starszyznę.

Dzień Pokuty (Jom Kippur) to wedle starożytnego żydowskiego zwyczaju dzień, w którym ludziom mogły być odpuszczone złe uczynki. Pełen powagi rytuał przypadał na wrzesień, a u esseńczyków ryt wypełniał Ojciec w ustroniu sanktuarium świątyni w Mird. (Ten klasztor nazywano “Pustkowie”.) Pokutującemu Ojcu dozwolone było towarzystwo jednego współcelebranta – symbolicznego Syna. W 32 roku n.e. Ojcem był Szymon Zelota, a jego nominowanym Synem Judasz Sikariota. (U Jana, 13, 2, Judasz ma status Szymonowego Syna, ale dokładnie wzajemne relacje i ich kapłańskie znaczenie nie są jasne.)

Po akcie pokuty trzej zastępcy mogli oznajmić ten fakt z wysokiego miejsca po zachodniej stronie świątyni, symbolicznie głosząc wiadomość Żydom mieszkającym na stałe w innych ziemiach (w diasporze). Przy tej okazji wybranymi zastępcami byli Jezus (reprezentujący króla Dawida), Jonatan Annasz (reprezentujący wielkiego mistyka Eliasza) i Tadeusz (reprezentujący Mojżesza), każdy odpowiednio odgrywający symboliczne role króla, kapłana i proroka8. Ale gdy przyszedł czas Jezusa na proklamację, nie pojawił się w odzieniu króla, ale najwyższego kapłana: “i przemienił się przed nimi. I szaty jego stały się tak lśniąco białe, jak ich żaden farbiarz9 na ziemi wybielić nie zdoła. I ukazał im się Eliasz z Mojżeszem, i rozmawiali z Jezusem” (Mk 9, 2-4).

W jakiś czas potem Szymon Zelota wzbudził gniew władz cywilnych wywołując nieskuteczną rewoltę przeciwko prokuratorowi Judei, Poncjuszowi Piłatowi. Pretekstem rewolty było wykorzystanie funduszy publicznych przez Piłata do usprawnienia prywatnych wodociągów. Złożono w sądzie formalną skargę, po czym żołnierze Piłata zamordowali świadków10. Wybuchło zbrojne powstanie, dowodzone przez znanych zelotów – Szymona Zelotę, Judasza Sikariotę i Tadeusza. Powstanie było skazane na niepowodzenie i upadło. Edyktem króla Heroda Agrypy Szymona (Błyskawicę) ekskomunikowano. Polityczny oponent Szymona, Jonatan Annasz (Grom), mógł wówczas objąć najwyższy urząd Ojca.

Wedle prawa ekskomunika (rodzaj zadekretowanej duchowej egzekucji) nabierała mocy urzędowej po czterech dniach. Ekskomuni-kowany przywdziewał całun, zamykał się w odosobnieniu i “był śmiertelnie chory”. Ze względu na dotychczasową rangę Szymona umieszczono w komnacie grzebalnej starszyzny w Kumran, znanej jako “łono Abrahama11″ (pierwotnego Ojca). “Siostry” Szymona (będące jego bliskimi jedynie w sensie wiary), Marta i Maria wiedziały, że jego dusza będzie potępiona na wieki (utracona), jeśli nie zostanie mu wybaczone (nie będzie wskrzeszony) trzeciego dnia, więc przesłały wiadomość Jezusowi, że Szymon “choruje” (J 11, 3).

Początkowo Jezus był bezradny – gdyż tylko Ojciec lub najwyższy kapłan mógł dokonać takiego wskrzeszenia, a on nie piastował żadnego urzędu kapłańskiego. Jednakże akurat w owym czasie król Herod Agrypa popadł w spór z władzami rzymskimi, tracąc na krótko jurysdykcję na korzyść wuja, Heroda Antypasa – stronnika zelotów, a przeciwnika Piłata. Antypas zniósł ekskomunikę i nakazał “wskrzeszenie z martwych” Szymona. Jezus znalazł się w trudnej sytuacji. Następca linii królewskiej, z ambicjami do urzędu najwyższego kapłana, który dopuścił się wykroczenia podczas Dnia Pokuty (nazywanego Przemienieniem), pragnął pomóc przyjacielowi i lojalnemu zwolennikowi. Za podstawę swoich działań Jezus ogłosił fakt, że był wyznaczony “zastępcą” Szymona w Dniu Pokuty, mógł więc podjąć funkcje kapłańskie. Chociaż dla Szymona nadszedł czas duchowej śmierci (czwarty dzień po ekskomunice), Jezus nakazał uwolnić go. Czyniąc to potwierdził rangę “duchowo zmarłego” Szymona, nazywając go Eliezarem, sługą Abrahama (zniekształcone w Ewangeliach na “Łazarz”) i posługując się tym dostojnym imieniem nakazał mu “powstać” z “łona Abrahama”.

I tak Łazarz “powstał z martwych” bez oficjalnej sankcji nowego Ojca, najwyższego kapłana czy Sanhedrynu. Jezus w rażący sposób kolejny raz złamał zasady. Ale Herod Antypas ochronił go, zmuszając Jonatana Annasza do pogodzenia się z faktem dokonanym – a dla ogółu to bezprecedensowe wydarzenie było w istocie “cudem”.

Po dokonaniu cudu Jezus mógł już pokazać się ludowi jako prawowity mesjasz. O tym, jak ma dokonać się objawienie, pisano w proroctwach starotestamentowej Księgi Zachariasza (9, 9): “Wesel się bardzo, córko syjońska! Wykrzykuj, córko jeruzalemska! Oto twój król przychodzi do ciebie, sprawiedliwy on i zwycięski, łagodny i jedzie na ośle…”

Poczyniono ustalenia, gdy Jezus i jego uczniowie byli w Betanii podczas tygodnia poprzedzającego Paschę, w marcu 33 roku n.e. Najpierw, jak relacjonują Mateusz (26, 6-7) i Marek (14, 3), Jezus został namaszczony przez Marię z Betanii drogim olejkiem, nardem12. Znaleziono stosowne zwierzę i w zgodzie z proroctwem Zachariasza Jezus wjechał do Jerozolimy na ośle13.

Zawsze powszechnie uważano, że był to gest skrajnego poniżenia – i to się zgadza – ale chodziło o coś innego. Od czasów króla Salomona do żydowskiego przesiedlenia do Babilonii po upadku Jerozolimy w 586 roku p.n.e. królowie z linii Dawida wszyscy jechali na koronację na mułach. Ten zwyczaj oznaczał, że dostęp do monarchy miał poddany o najniższym statusie społecznym – kolejny przykład mesjańskiej reguły służby.

OBLUBIENIEC I OBLUBIENICA

Nowy Testament bezpośrednio nie wspomina, że Jezus był żonaty. Jednak, co ważniejsze, nie stwierdza, że nie był żonaty. Ewangelie zawierają jednak konkretne wskazówki pomagające w określeniu jego stanu rodzinnego. Byłoby bardzo dziwne – wręcz nie do pomyślenia – gdyby pozostał kawalerem, gdyż obowiązki dynastyczne były w tym względzie bardzo jasne. Następca w linii Dawida nie tylko był zobowiązany do małżeństwa, ale wymagano od niego spłodzenia co najmniej dwóch synów. Małżeństwo miało zasadniczą wagę dla ciągłości domu Dawida i było integralnym stopniem rozwoju następcy, od inicjacji do pełnego członkostwa we wspólnocie w linii królewskiej.

Jak już wyjaśniliśmy wcześniej14, zasady dynastycznych zaślubin były sprawą szczególną. Zgodnie z rygorystycznymi zasadami narzeczonych i młodych małżonków obowiązywała wstrzemięźliwość pod względem płciowym, dozwolone było tylko obcowanie w celu pro-kreacji w określonych odstępach czasu. Po długim okresie narzeczeństwa następował pierwszy ślub we wrześniu, po którym zezwalano na fizyczne zbliżenie w grudniu. Jeśli nastąpiło poczęcie, w marcu odbywał się drugi ślub legalizujący stan małżeński. Podczas tego okresu próbnego i drugiego ślubu panna młoda była uważana wedle prawa za almah (“młoda kobieta” lub, jak często błędnie tłumaczono, “dziewica”).

Do barwniejszych ksiąg Starego Testamentu należy Pieśń nad Pieśniami, zbiór miłosnych kantylen królewskiego pana młodego i jego ukochanej. Pieśń za symboliczny olejek zaślubin uznaje aromatyczny środek do namaszczenia zwany nard15. To właśnie tym drogim nardem Maria z Betanii namaściła głowę Jezusa w domu Łazarza (Szymona Zeloty)16. Opis podobnego zdarzenia znajdujemy w Ewangelii Łukasza (7 37-38): jakiś czas wcześniej pewna kobieta natarła stopy Jezusa olejkiem i wytarła je potem swoimi włosami.

U Jana (11, 1-2) również jest wzmianka o tym wcześniejszym namaszczeniu – i konkretnie mówi się o kobiecie imieniem Maria. Jan następnie wyjaśnia, jak rytuał namaszczenia stóp Jezusowi został dokonany kolejny raz przez tę samą kobietę w Betanii. Gdy Jezus siedział przy stole, “Maria wzięła funt czystej, bardzo drogiej maści nardowej, namaściła nogi Jezusa i otarła je swoimi włosami, a dom napełnił się wonią maści” (J 12, 3).

W Pieśni nad Pieśniami (1, 12) jest motyw oblubienicy: “Dopóki król jest przy stole biesiadnym, mój nard wydaje swą woń”. Nie tylko Maria z Betanii namaściła głowę Jezusa w domu Szymona (Mt 26, 6-7 i Mk 14, 3), ale w marcu 33 roku n.e. również namaściła mu nogi, a następnie otarła je włosami. Dwa i pół roku wcześniej, we wrześniu 30 roku n.e. wykonała ten sam rytuał namaszczenia stóp po weselu w Kanie. Przy obu okazjach namaszczenie miało miejsce, gdy Jezus siedział przy stole (niczym król, zgodnie z motywem zaczerpniętym z Pieśni nad Pieśniami).

Jest to nawiązanie do starożytnego rytuału, podczas którego królewska oblubienica przygotowuje stół oblubieńcowi. Rytuał z nardem był przywilejem oblubienicy mesjasza i następował wyłącznie podczas ceremonii “pierwszych” i “drugich zaślubin”. Tylko jako pełnoprawna żona Jezusa, jako prawowita kapłanka, mogła Maria namaścić mu zarówno głowę, jak i nogi świętą maścią.

Psalm 23 – jeden z najbardziej znanych – opisuje Boga zgodnie z męsko-żeńskim obrazowaniem tego okresu17, zarówno jako Pasterza, jak i Oblubienicę. O Oblubienicy jest mowa: “Zastawiasz przede mną stół [...] Namaszczasz oliwą głowę moją”18. Według uświęconego rytuału ślubnego starożytnego Sumeru (ziemi Noego i Abrahama) wielka Matka Bogów Inanna brała za oblubieńca pasterza Dumuziego (lub Tamuziego)19 i z tego związku powstało w Kanaanie pojęcie Bogini Macierzy-i-Jehowy przechodząc przez fazę Aszery i El Elohima20.

Namaszczenie króla należało do zwyczajów egipskich (odziedziczonych po jeszcze starszych rytuałach z mezopotamskiego Sumeru) i było przywilejem czy obowiązkiem półboskiej siostry-oblubienicy faraona. Do namaszczenia używano tłuszczu krokodylego, gdyż uważano, że daje seksualną moc. (W rzeczy samej egipskie messeh, “krokodyl” odpowiada hebrajskiemu mesjasz – “namaszczony”21.)

Faraonowie mieli żenić się z siostrami, ponieważ dziedzictwo dynastii następowało w linii żeńskiej. Królowie Judy nie praktykowali tego, ale uznawali, że linia żeńska służy przekazywaniu królewskości i innych dziedzicznych znaczących uprawnień (nawet dzisiaj mówi się, że ktoś jest prawdziwym Żydem, jeśli jego matka jest/była Żydówką). Dawid dostąpił godności króla żeniąc się z Mikal, córką króla Saula. O wiele później król Herod uzyskał swój status, żeniąc się z Mariamne z królewskiego domu Hasmoneuszy.

Tak jak mężczyźni wyniesieni na różne patriarchalne stanowiska przybierali imiona reprezentujące ich przodków – Izaaka, Jakuba i Józefa – tak i kobiety nazywały się stosownie do pochodzenia i rangi. Te imienne zwyczaje obejmowały Rachel, Rebekę i Sarę22. Żony mężczyzn z linii Sadoka i Dawida miały rangi Eliszeba (Elżbieta) i Miriam (Maria). To dlatego matka Jana Chrzciciela jest nazywana w Ewangelii Elżbieta, a matka Jezusa – Maria. Również dlatego, według tej samej praktyki, żona Jezusa była Marią. Te kobiety przechodziły ceremonię drugich zaślubin dopiero w trzecim miesiącu ciąży, kiedy to przestawały być almah i zyskiwały miano “matki”.

Obcowanie płciowe było dozwolone w grudniu; mężowie i żony mieszkali osobno przez resztę roku. W początkowym okresie rozdzielona kobieta była klasyfikowana jako “wdowa” (stopień poniżej almah) i powinna była opłakiwać swojego męża. Jest to opisane u Łukasza (7, 38), kiedy Maria z Betanii przy pierwszej okazji “stanąwszy z tyłu u jego nóg, zapłakała, i zaczęła łzami zlewać nogi jego”. Gdy symboliczne wdowieństwo weszło już do zwyczaju, żona podczas tych długich okresów separacji zyskiwała klasztorne miano “siostry”, tak jak w przypadku współczesnej zakonnicy.

Więc kim była Maria z Betanii – kobieta, która dwukrotnie namaściła Jezusa nardem zgodnie z tradycją mesjańską?

Naprawdę nigdy nie była “Marią z Betanii”. W Biblii ona i Marta są jedynie nazywane “siotrami” w domu Łazarza (Szymona) z Betanii. Pełen tytuł Marii to Siostra Miriam Magdala – lub, jak jest lepiej znana, Maria Magdalena.

Grzegorz I, biskup Rzymu w latach 590-604 i św. Bernard (1090-1153), opat cysterów w Clairvaux, potwierdzili, że Maria z Betanii była identyczna z Marią Magdaleną.

Przy drugiej okazji, gdy Jezusa namaszczono nardem w domu Szymona Zeloty, Judasz Sikariota głośno dał wyraz niezadowoleniu wobec takiego biegu spraw. Wyraził swój sprzeciw (J 12, 4-5) i wkroczył na drogę zdrady. W następstwie nieudanej rewolty zelotów przeciwko Piłatowi Judasz musiał się ukrywać. Jezus był dla niego niezbyt użyteczny pod względem politycznym, gdyż nie miał znaczenia w Sanhedrynie23, tak że Judasz zdecydował się złączyć swój los z bratem Jezusa, Jakubem, członkiem rady. Dlatego też Judasz nie tylko nie sprzyjał namaszczeniu Jezusa na mesjasza, ale nowe przymierze z Jakubem sprawiło, że wyniesienie Jezusa budziło w nim niechęć. Jezus przywiązywał wielką wagę do namaszczenia przez Marię (Mk 14, 9): “Zaprawdę powiadam wam: Gdziekolwiek na całym świecie będzie zwiastowana ewangelia, będą opowiadać na jej pamiątkę i o tym, co ona uczyniła”.

Poza tym, że Jezus podobno kochał Marię Magdalenę, niewiele w Ewangeliach wskazuje na ich bliskie stosunki, dopóki Maria nie pojawia się z matką Jezusa i Salome (przyjaciółką Szymona Zeloty24) podczas Ukrzyżowania. Inaczej jest w “Ewangelii Filipa”, w której stosunki między Jezusem i Marią zostały opisane wprost:

A towarzyszką Zbawcy jest Maria Magdalena. Bowiem Chrystus kochał ją bardziej niż wszystkich uczniów i często całował w usta. Reszta była tym urażona i wyrażała naganę. Mówili mu: Czemu kochasz ją bardziej niż nas? Zbawca odpowiedział im: Czemu nie kocham was tak, jak jej…? Wielka jest tajemnica małżeństwa – bo bez niej świat by nie istniał. Teraz istnienie świata zależy od człowieka, a istnienie człowieka od małżeństwa.

Poza szczególnym podkreśleniem wagi małżeństwa wzmiankowane “całowanie w usta” jest też istotne; ma związek z urzędem świętej oblubienicy i oblubieńca, i nie jest oznaką pozamałżeńskiej miłości czy przyjaźni. Będąc częścią królewskiego motywu oblubienicy, takie pocałunki są tematem pierwszego wersu Pieśni nad Pieśniami: “Niech mnie ucałuje pocałunkiem ust swoich! Ach, twoja miłość jest słodsza niż wino”.

W Ewangelii według św. Jana nie ma wzmianki o małżeńskich posługach w Kanie, jedynie o weselu i winie, i wodzie. Byli tam uczniowie oraz goście, w tym poganie i inni, formalnie “nieczyści”. W takim razie nie była to ceremonia zawarcia małżeństwa, ale uświęcony posiłek poprzedzający zaręczyny. Zwyczaj wymagał obecności urzędowego gospodarza (jak okazuje się w opisie), który sprawował pełną władzę jako “starosta”. Władzę miał ponadto tylko oblubieniec i jego matka; tak się też stało, gdy wynikła sprawa wina do sakramentu, matka Jezusa rzekła sługom (J 2, 5): “Co wam powie, czyńcie”. Żaden z gości nie miał prawa wydawania takich poleceń. Stąd też jest jasne, że Jezus i oblubieniec to jedna i ta sama osoba.

Komunia zaręczyn (6 czerwca 30 roku) miała miejsce na trzy miesiące przed pierwszym namaszczeniem nóg Jezusa w domu Szymona (3 września 30 roku). Jak widzieliśmy, zasady były ściśle określone. Tylko jako oblubienica Jezusa Maria mogła dokonać czynności narzuconej przez mesjańską tradycję. Po tym jak zakończyło się jej “pierwsze małżeństwo” we wrześniu, opłakiwała męża (Łk 7, 38), zanim rozstali się na okres obowiązkowej separacji. Wcześniej, jako zaręczona almah była klasyfikowana jako “grzesznica” i “kobieta upadła”25. Małżonkowie aż do grudnia nie mogli się zbliżyć cieleśnie.

ZATAJENIE DOWODÓW ŚLUBU

Wszelkie wzmianki o małżeństwie Jezusa świadomie usunięto z Nowego Testamentu dekretem Kościoła, stąd próżno by ich tam szukać. Odkryto to dopiero w 1958 roku, gdy Morton Smith, wykładowca historii starożytnej Uniwersytetu Columbia w Stanach Zjednoczonych odkrył manuskrypt patriarchy konstatynopolitańskiego Kościoła powszechnego w klasztorze Mar Szeba. Cytowane poniżej fragmenty pochodzą z jego pism26.

W pracach św. Ignacego z Antiochii znajdował się zapis listu biskupa Klemensa z Aleksandrii (ok. 150-215), Ojca Kościoła. Był zaadresowany do Teodora. Był tam również nieznany fragment Ewangelii według św. Marka. Klemens stwierdzał w liście, że oryginalną Ewangelię według św. Marka zatajono, ponieważ nie odpowiadała wymogom Kościoła. W liście czytamy:

Gdyż jeśli nawet rzekli coś prawdziwego, ten, kto Prawdę kocha, nie powinien się z nimi zgadzać. Jako że nie wszystkie rzeczy prawdziwe są Prawdą; ani prawda, która zdaje się prawdziwa wedle ludzkich opinii, winna być wywyższona ponad prawdziwą Prawdę – Prawdę wiary.

Ewangelię według św. Marka opublikowano pierwszą i posłużyła ona częściowo za podstawę innym Ewangeliom synoptycznym – Mateusza i Łukasza. List biskupa Klemensa kończy się oficjalną instrukcją, która ma zapewnić utrzymanie w tajemnicy oryginalnego tekstu Marka:

Nie wolno nigdy im ustępować. Ani gdy przedłożą swe fałszerstwa, nie wolno przyznawać im racji, że tajna Ewangelia jest dziełem Marka – ale powinno się temu zaprzeczyć pod przysięgą. Gdyż nie wszystkie rzeczy prawdziwe winny być powiedziane wszystkim ludziom.

W usuniętej części Ewangelii jest relacja o powstaniu Łazarza z martwych – ale w tej relacji Łazarz (Szymon Mag/Zelota) woła do Jezusa z grobu, jeszcze przed odsunięciem głazu27. Dzięki temu jest całkiem jasne, że człowiek ten nie był martwy w sensie fizycznym – co obala uparte twierdzenie Kościoła, że należy uznać powstanie z martwych za cud.

Co więcej, oryginalna Ewangelia według św. Marka nie zawiera szczegółów o Zmartwychwstaniu i jego następstwach; kończy się po prostu ucieczką kobiet sprzed pustego grobu. Końcowe 12 wersów szesnastego rozdziału Marka, tak jak są publikowane dzisiaj, omyłkowo dołączono później28.

Waga tego odkrycia polega na tym, że przypadek z Łazarzem to część tej samej sekwencji zdarzeń, których zwieńczeniem było namaszczenie Jezusa w Betanii przez Marię Magdalenę. Ewangelie synoptyczne nie mówią, co się stało w chwili przybycia Jezusa do domu Szymona, nie ma w nich powstania Łazarza z martwych. Ale Jan (11, 20-29) opisuje:

Gdy więc Marta usłyszała, że Jezus idzie, wybiegła na jego spotkanie; ale Maria siedziała w domu [...]

[Marta] odeszła i zawołała Marię, siostrę swoją i rzekła: Nauczyciel tu jest i woła cię. A ta skoro to usłyszała, wstała spiesznie i poszła do niego.

Nie podano żadnych powodów ociągania się Marii, chociaż poza tym fragment wydaje się całkiem jednoznaczny. Ale incydent opisano o wiele bardziej szczegółowo w utajnionej części Marka. Wyjaśniono, że Maria faktycznie wyszła z domu przy pierwszej okazji, ale została zganiona przez uczniów, którzy odesłali ją z powrotem do środka, każąc oczekiwać polecenia Nauczyciela. Jest faktem, że Maria jako żona Jezusa była związana ścisłymi zasadami postępowania oblubienicy. Nie wolno jej było opuszczać domu i witać małżonka, dopóki nie wyraził na to zgody29. Opis Jana bez komentarza pozostawia Marię w przypisanym jej miejscu, ale bardziej szczegółowy tekst Marka celowo ocenzurowano.

Skrócenie opowieści o Łazarzu tłumaczy, dlaczego namaszczenie relacjonowane w Ewangeliach według św. Marka i Mateusza odbywa się w domu Szymona Trędowatego, a nie Łazarza, jak o tym mowa w Ewangelii według św. Jana. Ale określenie “Szymon Trędowaty” jest tylko kolejnym zakamuflowanym opisem Szymona Zeloty (Łazarza); nazwano go “Trędowaty”, bo ekskomunikowany stał się “nieczysty”. To z kolei tłumaczy przedziwną anomalię – bo oto czytamy, iż trędowaty przyjmuje szacownych przyjaciół w swoim pięknym domu. Symboliczne określenie “Trędowaty” stanowiło szyfr i miało ukryć przed okiem niewtajemniczonych właściwą treść przekazu.

Jezus wjeżdżając do Jerozolimy na ośle był nie tylko formalnie namaszczonym mesjańskim Chrystusem, był także przyszłym ojcem, jego żona była w trzecim miesiącu ciąży.

 

 

6

ZDRADA I UKRZYŻOWANIE

POLITYKA I PASCHA

Wjazd Jezusa Chrystusa do Jerozolimy był urządzony z wielkim rozmachem; drogę wyłożono płaszczami i gałązkami palmowymi, wznoszono okrzyki: “Hosanna Synowi Dawidowemu!” (Mt 21, 9). Jednakże panuje pogląd, że w tej wielkiej ceremonii brali udział jego uczniowie (jak zapisano u Łukasza 19, 39-39). Rozrzucanie gałęzi palmowych miało przypomnieć ludziom o triumfalnym wjeździe do Jerozolimy Szymona Machabeusza – który wyzwolił Palestynę spod syryjskiego jarzma – w 142 roku p.n.e.1 Ale oblicze Jezusa nie było dobrze znane w mieście; był kimś znanym tylko dla mieszkańców Galilei i okolicznych terenów. W rzeczy samej Mateusz (21, 10) stwierdza: “A gdy wjechał do Jerozolimy, poruszyło się całe miasto, mówiąc: Któż to jest?”.

Proroctwo Jana Chrzciciela2 stanowiło, że w marcu 33 roku objawi się zbawca mesjasz i na tron wstąpi prawowity król. Wiele rzeczy starannie przygotowano na ten czas – namaszczenie, oślicę, gałązki palmowe i tak dalej. Ale nie nastąpiło nic nadzwyczajnego! Według Marka (11, 11) Jezus wszedł do Świątyni, “obejrzał wszystko, a że już była późna godzina, wyszedł z dwunastoma do Betanii”. Łukasz (19, 40) opowiada, że faryzeusze napomnieli uczniów za wywołanie zamieszania. Mateusz (21, 12) dodaje: “I wszedł Jezus do świątyni, i wyrzucił wszystkich, którzy sprzedawali i kupowali w świątyni, a stoły wekslarzy i stragany handlarzy gołębiami powywracał”. Następnie powrócił do Betanii. Jan wyjaśnia, że Jezus mówił do ludzi na ulicy, po czym “chociaż tyle cudów dokonał wobec nich, niewierzyli w niego” (J 12, 37).

W sumie wizyta w Jerozolimie była fiaskiem. Jezusa nie spotkało oczekiwane powitanie i zdał sobie sprawę, że jego dni są policzone.Mężowie uczeni w Piśmie i arcykapłani “szukali sposobu, jak by go podstępem pojmać i zabić” (Mk 14, 1). Plan stworzenia idyllicznej Judei wolnej od rzymskiego jarzma zawiódł.

Zawiódł, gdyż marzeń Jezusa o zjednoczeniu ludu (połączeniu żydów i pogan przeciwko Rzymianom) nie akceptowali sekciarscy ziomkowie. Szczególnie faryzeusze, saduceusze i podobne grupy nie chciały stanąć pod sztandarem unifikacji. Oni obstawali przy utrzymaniu ich praw i wierzeń – a Rzymianie na ogół nie wtrącali się w tę dziedzinę.

Również w tym czasie nastąpił poważny rozłam w gronie apostołów. Szymon Zelota od dawna toczył spór z Jonatanem Annaszem (Jakubem Alfeuszem), a ich polityczna rywalizacja sięgnęła szczytu. W swoich partiach nosili tytuły Błyskawicy i Gromu, obaj pragnęli objąć najwyższe stanowisko – Ojca. Szymon był Ojcem od marca 31 roku, ale stracił wyższość nad Jonatanem w wyniku ekskomuniki. Jonatan był zmuszony przyjąć do wiadomości “powstanie z martwych Łazarza” (dzięki czemu Szymon powrócił do politycznego i społecznego życia), ale nie zamierzał oddawać nowo zdobytej władzy, zwłaszcza że Szymon “zmartwychwstał” wbrew ustalonym zasadom.

Między Jonatanem i Jezusem był też spór: czy ochrzczeni poganie powinni podlegać obrzezaniu. Jezus uznawał prawo wyboru konwer-tytów, Jonatan zaś chciał obowiązkowego zabiegu. Wreszcie Jonatan odrzucił plan zelotów otwartej wojny z Rzymianami, podczas gdy Szymon – zapalczywy w mowie i czynach – był za wojną. W tej sprawie Jezus był skłonny trzymać stronę Szymona, nie dlatego że szczególnie popierał rozwiązanie siłowe, ale dlatego że nie podobała mu się bierność Jonatana.

W środku tych waśni szamotał się Judasz Sikariota, gotowy stanąć u boku osoby najbardziej wpływowej pod względem politycznym. Judasz utracił przywództwo zelotów. Miał jednak nadzieję, że Jonatan, nowy Ojciec, zaakceptuje jego ponowne duchowe wyniesienie i wystąpi w tej sprawie o zatwierdzenie decyzji do namiestnika rzymskiego, Poncjusza Piłata. W kwestii obrzezania nawróconych Judasz wyraźnie sprzeciwiał się Jezusowi i trzymał stronę Jonatana. Równocześnie zdawał sobie sprawę, że Szymon ma słabą pozycję; był oskarżony o przestępstwo (razem z Judaszem i Tadeuszem) jako przywódca rewolty zelotów. Zagrażało to nawet Jezusowi, gdyby zdołano mu udowodnić aktywne wsparcie frakcji wojennej. To z kolei było wygodnym rozwiązaniem dla Judasza, gdyż mógł zdradzić poglądy Jezusa i miejsce pobytu Tadeusza.

Niebawem po tak zwanym “triumfalnym” wjeździe do Jerozolimy nastał czas żydowskiego święta Paschy. Tłumy pielgrzymów przybyły do miasta, by wraz ze stałymi mieszkańcami wziąć udział w rytuale jagnięcia paschalnego, zgodnie z opisami Księgi Wyjścia (12, 3-11).

W tym czasie Jezus i apostołowie udali się do przestronnej sali jadalnej, w której mieli spożyć świętą Ostatnią Wieczerzę. W sekwencji tej jest kilka wątpliwych szczegółów. Jak to możliwe, że w czasie, gdy wszystkie kwatery pękały w szwach, apostołom udało się znaleźć pomieszczenie o tak znacznych rozmiarach? Jak poszukiwani za dowodzenie niedawną rewoltą zeloci – Szymon, Judasz i Tadeusz – mogli poruszać się swobodnie po Jerozolimie?

Odpowiedź na te pytania można znaleźć w zwojach znad Morza Martwego. Ostatnia Wieczerza wcale nie odbyła się w Jerozolimie, ale w Kumran3. Józef Flawiusz wyjaśnia w Dawnych dziejach Izraela, że esseńczycy nie uznawali tradycyjnego żydowskiego święta w Jerozolimie4 i nie praktykowali rytuału jagnięcia paschalnego5.

Ponad 160 lat wcześniej, gdy nabożni Hasidim opuścili Jerozolimę i udali się do Kumran około 130 roku p.n.e.6, nowe otoczenie stało się dla nich substytutem świętego miasta. Ta tradycja żyła wśród esseńczyków i w tym kontekście często nazywali Kumran Jerozolimą7. Jak świadczy o tym pewien zwój znad Morza Martwego, Reguła wspólnoty, sławna Ostatnia Wieczerza to w istocie Mesjańska Uczta (Wieczerza Pańska). To, że odbywała się równocześnie ze świętem Paschy w Jerozolimie, było czystym przypadkiem, gdyż Mesjańska Uczta miała odmienne znaczenie. Głównymi gospodarzami byli najwyższy kapłan i mesjasz Izraela8. Lud wspólnoty reprezentowali wyznaczeni funkcjonariusze, którzy razem tworzyli Radę Delegatów Apostołów. Reguły ustalają właściwy porządek przy stole i szczegóły rytuału podczas posiłku. Kończą się następująco:

A gdy zbierają się przy stole wspólnoty [...] i mieszają wino do wypicia, niech żaden człowiek nie wyciąga przed kapłanem ręki po chleb lub wino, bowiem to ów pobłogosławi pierwsze owoce chleba i wina [...] A następnie mesjasz Izraela wyciągnie swe ręce nad chlebem, a następnie cała zebrana wspólnota udzieli błogosławieństwa, każdy wedle swojej rangi9.

Gdy podczas Uczty nadeszła pora komunii, Judasz opuścił pomieszczenie pod pretekstem rozdania jałmużny ubogim (J 13, 28-30). Faktycznie udał się zdradzić Jezusa, a Jezus – który przejrzał jego intencje – rzekł: “Czyń zaraz, co masz czynić” (J 13, 27). Wciąż był czas na spełnienie się przepowiedni Chrzciciela – ale ostateczny termin wypadał właśnie tej nocy wiosennego zrównania, 20 marca10. Jezus wiedział, że jeśli nie padnie żadne oświadczenie na jego korzyść, jego plan się nie powiedzie. Od tej nocy nie będzie nadziei na ziszczenie mesjańskich przepowiedni i zostanie ogłoszony uzurpatorem. Po wyjściu Judasza czas biegł szybko, zbliżała się północ.

Po uczcie Jezus i apostołowie udali się do starego klasztoru Kumran, zwyczajowo nazywanego “Góra Oliwna”. Jest kilka niezgodności między Ewangelią według św. Jana i Ewangeliami synoptycznymi co do dokładnego biegu wypadków, ale tak czy inaczej Jezus przepowiedział swój los i zapowiedział towarzyszom, jak się będą zachowywać. Oświadczył nawet, że Piotr, “Skała”, zaprze się go w obliczu niespełnionego proroctwa. Podczas gdy niektórzy uczniowie spali w ogrodzie klasztornym, Jezus chodził wśród nich (Mt 26, 36-45), przeżywając katusze na myśl, że próba zostania zbawcą .mesjaszem może się nie udać. Minęła północ. Wtedy pojawił się Judasz Sikariota z żołnierzami.

Pełny sukces planu Judasza zależał od łask u Ojca, Jonatana Annasza. To, czy Judasz podjął wykalkulowane ryzyko, czy wcześniej doszedł do porozumienia z Jonatanem, jest niepewne. Ale gdy nadeszła chwila pojmania, Jonatan z pewnością stanął po stronie Judasza. Nie ma w tym nic dziwnego, gdyż córka Jonatana Annasza była żoną faryzeusza Kaifasza, arcykapłana, i obaj, Jonatan i Judasz, byli w politycznej opozycji do bliskiego przyjaciela Jezusa, Szymona Zeloty.

Po aresztowaniu “słudzy żydowscy pojmali Jezusa, i związali go. I zaprowadzili najpierw do Annasza; był bowiem teściem Kaifasza, który był w tym roku arcykapłanem” (J 18, 12-13).

Jest bardziej niż dziwne, że Szymon Zelota, który z pewnością musiał być obecny przy tych wydarzeniach, wcale nie jest wspomniany w relacji ewangelicznej. Jednak u Marka (14, 51-52) jest też zadziwiająca, bardzo mglista wzmianka o osobie, którą równie dobrze mógł być Szymon. “A pewien młodzieniec, mając narzucone prześcieradło na gołe ciało, szedł za nim. I pochwycili go. Ale on pozostawił prześcieradło i uciekł nagi”. “Ucieczka nago” byłaby symbolicznym pozbawieniem szaty kapłańskiej, wysokiej rangi, a określenie “młodzieniec” odnosiłoby się do świeżo upieczonego nowicjusza we wspólnocie11.

UKRZYŻUJ GO!

Sąd nad Jezusem trudno nazwać by sądem i cały scenariusz, tak jak opisano go w Ewangeliach, jest pełen dwuznaczności. Mateusz (26, 57-59) tak to opisuje: “A ci, którzy pojmali Jezusa, przywiedli go do Kaifasza, arcykapłana, gdzie zeszli się uczeni w Piśmie i starsi [...] Lecz arcykapłani i cała Rada Najwyższa szukali fałszywego świadectwa przeciwko Jezusowi, aby go skazać na śmierć”. Relacja Marka (14, 53) jest bardzo podobna: “I przywiedli Jezusa do arcykapłana, i zeszli się wszyscy arcykapłani, i starsi, i uczeni w Piśmie”.

Jeśli nawet można się zgodzić, że wszyscy arcykapłani, uczeni w Piśmie i starsi błyskawicznie zebrali się we wczesnych godzinach rannych, jest faktem, że było w zupełnej sprzeczności z prawem, aby Rada Żydowska zasiadała nocą. Łukasz (22, 66) daje do zrozumienia, że chociaż Jezusa najpierw zabrano do Kaifasza, Sanhedryn zebrał się dopiero następnego dnia. Ale nawet wtedy posiedzenie było niezgodne z prawem żydowskim, gdyż Radzie nie wolno było zbierać się podczas Paschy12.

Wszystkie Ewangelie stwierdzają, że Piotr szedł za Jezusem do domu, w którym przebywał Kaifasz, i że apostoł zaparł się Jezusa trzy razy, tak jak było zapowiedziane. Jednak ten dom nie znajdował się w granicach Jerozolimy; był to dom modlitwy w Kumran13 . Jako arcykapłan Kaifasz musiał brać udział w Uczcie Mesjańskiej, zgodnie z Regułą wspólnoty, i stąd też przebywałby w domu wspólnoty razem z innymi urzędnikami Sanhedrynu w noc poprzedzającą paschalny piątek.

Ale Ewangelia według św. Jana (18, 15-16) wprowadza nową postać, idącą krok w krok za Piotrem:

A szedł za Jezusem Szymon Piotr i drugi uczeń. A uczeń ten był znany arcykapłanowi i wszedł z Jezusem na dziedziniec pałacu arcykapłana; Piotr zaś stał na zewnątrz przed bramą. Wyszedł więc ów drugi uczeń, który był znany arcykapłanowi, i porozmawiał z odźwierną, i wprowadził Piotra.

Ten inny uczeń, który znalazł się tam wedle własnej woli, i którego znajomość z arcykapłanem jest podkreślana, nie był z pewnością uwięziony jak Jezus. W tych okolicznościach opis wskazuje, że bardzo prawdopodobnie był nim Jonatan Annasz (Jakub Alfeusz), teść arcykapłana.

Wszystkie opisy są zgodne, że Kaifasz przekazał Jezusa rzymskiemu namiestnikowi, Poncjuszowi Piłatowi, którego obecność ułatwiła bezpośrednie przesłuchanie Jezusa podczas Paschy. Potwierdza to Jan (18, 28-31), co jedynie prowadzi do jeszcze większego zamieszania:

Prowadzili więc Jezusa do Kaifasza na zamek; a było rano; ale sami nie weszli na zamek, aby się nie skalać, by móc spożyć wieczerzę paschalną. Wtedy wyszedł do nich Piłat i rzekł: Jaką skargę wnosicie przeciwko temu człowiekowi? Odpowiedzieli mu, mówiąc: Gdyby ten nie był złoczyńcą, nie wydalibyśmy go tobie. I rzekł im Piłat: Weźcie go i osądźcie go według waszego zakonu. Rzekli mu Żydzi: Nam nie wolno nikogo zabijać.

Sanhedryn miał nie tylko pełną władzę osądzania przestępców, ale również wydawania i wykonywania wyroków śmierci.

Ewangelie twierdzą również, że Piłat chciał nawet uwolnić Jezusa, bo “na święto zwykł był namiestnik wypuszczać ludowi jednego więźnia” (Mt 27, 15). Znów musimy zaznaczyć, że nie jest to prawda – nigdy nie było takiego zwyczaju14.

Wtedy właśnie powraca na scenę Judasz. Żałując zdrady “zwrócił trzydzieści srebrników arcykapłanom i starszym [...] Po naradzie więc nabyli za nie pole garncarza” (Mt 27, 3-7). Ta relacja dziwnie przypomina fragment Księgi Zachariasza ze Starego Testamentu (11, 13): “Wtedy wziąłem trzydzieści srebrników i wrzuciłem je w świątyni do skarbca”. Mateusz (27, 5) twierdzi dalej, że gdy Judasz zwrócił pieniądze kapłanom, poszedł i powiesił się. Ale dokładniej biorąc, przygotował scenę swojego upadku, gdyż faktyczna śmierć jest opisana w Dziejach (l, 16-18).

Jeśli, jak twierdzą Ewangelie, zarówno Szymon, jak i Judasz są uwikłani w aresztowanie i sąd Jezusa, wygląda na to, że Tadeusz – trzeci z przywódców zelotów – nie jest wspomniany po Ostatniej Wieczerzy. Ale faktycznie pojawia się w scenie sądu. Tadeusz “Alfeusz” był zastępcą Ojca, a więc “synem Ojca” w sensie religijnym. W hebrajskim wyrażenie “syn Ojca” ma elementy bar (syn) i abba (ojciec) – więc Tadeusz mógł być określany jako “Bar-abba”. A człowiek nazywany Barabasz ma bezpośredni związek z możliwością uwolnienia Jezusa przez Poncjusza Piłata.

U Mateusza (27, 16) Barabasz jest określony jako “osławiony więzień”, u Marka (15,7) jako jeden z tych, “którzy podczas rozruchów popełnili zabójstwo”, u Łukasza (23, 19) jako “wtrącony do więzienia z powodu wywołanego w mieście rozruchu i zabójstwa”, a Jan (18, 40) nazywa go “zabójcą”. Sformułowanie Jana jest bardzo ogólnikowe, gdyż zwykli zabójcy nie byli wedle zwyczaju skazywani na ukrzyżowanie. Jednakże słowo użyte w oryginalnej grece, Ists, nie znaczy zabójca, lecz przestępca. Sformułowanie Marka wskazuje o wiele dokładniej na udział “Barabasza” w niedawnym powstaniu zelotów przeciwko Piłatowi.

Gdy trzej więźniowie: Szymon, Tadeusz i Jezus stanęli przed Piłatem, oskarżenia przeciwko Szymonowi i Tadeuszowi były jasne – obaj byli znanymi przywódcami zelotów i ciążyły na nich wyroki za zorganizowanie powstania. Piłat miał natomiast trudności, by udowodnić winę Jezusowi. Jezus znalazł się przed obliczem namiestnika tylko dlatego, że Żydzi chcieli się go pozbyć i poprosili Piłata, by orzekał w sprawie wszystkich trzech oskarżonych. Piłat zwrócił się do hierarchii żydowskiej o dostarczenie mu chociażby pretekstu – “Jaką skargę wnosicie przeciwko temu człowiekowi?” – ale nie otrzymał zadowalającej odpowiedzi. Zdziwiony tym Piłat sugeruje, by Żydzi zabrali Jezusa i osądzili go zgodnie ze swoim prawem. Ale żydowscy hierarchowie znaleźli doskonałe usprawiedliwienie: “Nam nie wolno nikogo zabijać”.

Wtedy Piłat zapytał samego Jezusa: “Czy Ty jesteś królem żydowskim? Odpowiedział Jezus: “Czy sam od siebie mówisz, czy inni powiedzieli ci o mnie?” Odpowiedział Piłat: “[...] Naród twój i arcykapłani wydali mi ciebie; co uczyniłeś?” Przesłuchanie trwa, aż wreszcie Piłat “wyszedł znowu do Żydów i powiedział do nich: Ja w nim żadnej winy nie znajduję” (J 18, 33-38).

W tym momencie na scenie pojawia się Herod Antypas z Galilei (Łk 23, 7-12). Nie był przyjacielem kapłanów i uwolnienie Jezusa było mu na rękę, jako prowokacja wobec kuzyna, króla Heroda Agrypy. Antypas zawarł umowę z Piłatem – Jezus miał być uwolniony. W ten sposób pakt między Judaszem Sikariotą i Jonatanem Annaszem został zniweczony w wyniku porozumienia między tetrarchą z rodu Heroda a rzymskim namiestnikiem. Od tej chwili Judasz utracił wszelkie szansę uniewinnienia za swoją działalność zelocką i jego dni były policzone. W duchu nowego porozumienia Piłat powiedział starszyźnie żydowskiej:

Przyprowadziliście do mnie tego człowieka jako podżegacza ludu,

a tymczasem ja przesłuchawszy go wobec was, nie znalazłem w tym

człowieku żadnej z tych win, które mu przypisujecie. A Herod także nie;

odesłał go bowiem z powrotem do nas. I oto nie popełnił On niczego,

czym by na śmierć zasłużył. Każę go więc wychłostać i wypuszczę.

(Łk 23, 14-16)

Gdyby członkowie Sanhedrynu odczekali do końca Paschy, mogliby przeprowadzić własny sąd w zgodzie z prawem. Ale umyślnie zrzucili odpowiedzialność na Piłata, bo nie potrafili wysunąć żadnych istotnych oskarżeń. Z pewnością nie liczyli na poczucie sprawiedliwości Piłata ani na interwencję Heroda Antypasa. Piłat starał się pogodzić swoją decyzję uwolnienia z ideą paschalnej amnestii – dał Żydom wybór: Jezus czy Barabasz? Na to “Zakrzyknęli więc wszyscy razem tymi słowy: Strać tego, a wypuść nam Barabasza” (Łk 23, 18).

Piłat nadal wstawiał się za Jezusem, ale Żydzi krzyczeli: “Ukrzyżuj, ukrzyżuj go! [...] A Piłat ponownie przemówił do nich, chcąc uwolnić Jezusa [...] Cóż złego Ten uczynił?” Ale wobec nacisku starszyzny żydowskiej nie mógł nic więcej uczynić, uległ więc i uwolnił “Barabasza” (Tadeusza). Rzymscy żołnierze nałożyli Jezusowi koronę z cierni i owinęli go w purpurowy płaszcz (by “król żydowski” miał koronę i barwy królewskie). Piłat oddał go w ręce kapłanów mówiąc: “Oto wyprowadzam go do was, abyście poznali, że w nim żadnej winy nie znajduję” (J 19, 4).

 

NA GOLGOTĘ

Sprawy ułożyły się po myśli starszyzny żydowskiej – ich plan powiódł się. Tadeusz (Barabasz) miał być uwolniony, Szymon i Jezus zaś byli w areszcie, jak i Judasz Sikariota. Niewątpliwie największym odstępcą był rządzący Ojciec, Jonatan Annasz, niegdysiejszy apostoł znany jako Jakub Alfeusz (lub Natanael).

Na miejscu zwanym Trupią Czaszką wzniesiono pośpiesznie trzy krzyże. Mieli umrzeć na nich Jezus i dwaj dowódcy rebelii: Szymon Zelota i Judasz Sikariota.

W drodze na ukrzyżowanie na Kalwarii nastąpiło znaczące zdarzenie – tajemniczy osobnik nazywany Szymonem Cyrenejczykiem był zmuszony dźwigać krzyż Jezusa (Mt 27, 32). Wysunięto wiele teorii co do tożsamości Cyrenejczyka, ale nie mają one wielkiego znaczenia. Liczy się to, że w ogóle tam był. Jest o nim interesująca wzmianka w dawnym koptyjskiem tekście, Drugim traktacie wielkiego Seta, odkrytym pośród ksiąg w Nag Hammadi: podczas ukrzyżowania na miejscu zwanym Trupią Czaszką zastąpiono przynajmniej jedną z ofiar, wspomina się przy tym Cyrenejczyka. Wiele przemawia za tym, że zamiana udała się: w traktacie czytamy bowiem, że Jezus nie umarł na krzyżu. Przytoczono słowa samego Jezusa: “Co do śmierci mojej – która ich oczom wydała się wystarczająco prawdziwa – była dla nich prawdziwa, z powodu ich niezrozumienia i ślepoty”.

Jednak Szymon Cyrenejczyk zastąpił Szymona Zelotę, nie Jezusa. Egzekucja dwóch takich ludzi, jak Jezus i Szymon nie mogła nie wywołać reakcji. Postanowiono przechytrzyć żydowskie władze (ludzie Piłata mogli wziąć udział w realizacji tego śmiałego planu). Zastosowano środek wprowadzający w śpiączkę i podstawiono inną osobę w miejsce skazanych.

Możemy założyć, że plan taki zrodził się w środowisku Szymona Zeloty, głowy magów samarytańskich, cieszącego się sławą największego maga swoich czasów. Zarówno Dzieje Piotra, jak i Rozporządzenia apostolskie15 powtarzają opowieść, jak Szymon le-witował nad Forum Romanum. Jednakże na Kalwarii sprawy miały się inaczej: Szymon był pod eskortą prowadzony na egzekucję.

Po pierwsze należało uwolnić Szymona spod straży – podsunięto więc zastępcę – Cyrenejczyka, który był sprzymierzony z Tadeuszem (Barabaszem). W drodze na Golgotę Cyrenejczyk przyjął ciężar Jezusa i w ten sposób znalazł się w grupie skazańców. Sama zamiana nastąpiła w miejscu ukrzyżowania, w trakcie zamieszania przy wznoszeniu krzyży. Wtedy właśnie Cyrenejczyk “znikł”; faktycznie zajął miejsce Szymona16. W Ewangeliach następne fragmenty są ogólnikowe. Brak szczegółów o ludziach ukrzyżowanych obok Jezusa poza tym, że opisuje się ich jako “łotrów”.

I tak przygotowano całe przedstawienie – Szymon Zelota znalazł się na wolności i od tej pory mógł reżyserować wydarzenia.

MIEJSCE ZWANE TRUPIĄ CZASZKą

Ukrzyżowanie jest opisywane jako wydarzenie publiczne, Ewangelie potwierdzają jednak (np. Łk 23, 49), że widzowie byli obowiązani oglądać egzekucję “z daleka”. U Mateusza, Marka i Jana miejsce nosi nazwę “Golgota”, podczas gdy u Łukasza – “Kalwaria”. Ale obie nazwy (hebr. Gulgoleth, aramejskie Gulgolta, łac. Caharia) pochodzą od słowa czaszka i znaczenie nazwy, podanej we wszystkich Ewangeliach, jest jednoznaczne – “miejsce zwane Trupią Czaszką”.

Trzy wieki później, gdy wiara chrześcijańska zaczęła zyskiwać wpływy, przemianowano rozliczne miejsca wokół Jerozolimy i nadano im nazwy o domniemanym nowotestamentowym znaczeniu. Poszukiwano odpowiedniego, zgodnego z opisem, miejsca, któremu można byłoby przyporządkować nazwę, czasami dodawano nową nazwę – takie było zapotrzebowanie ze strony pielgrzymów i “rynku turystycznego”. Zidentyfikowano w ten sposób Kalwarię; wyznaczono drogę, wzdłuż której Jezus dźwigał krzyż (o wiele później nazwano ją Via Dolorosa – Droga Męki – akurat ze wszystkich języków wybrano łacinę!) i wytypowano stosowną kryptę, by reprezentowała sławny grób.

Podczas tych badań i poszukiwań stwierdzono, że Golgota (Kalwaria) znajduje się poza Murem Heroda, na północny zachód od Jerozolimy. Było to nagie wzgórze, wybrane dlatego, że miało kształt przypominający czaszkę. Późniejsza tradycja ubarwiła miejsce jako “odległe zielone wzgórze”, stało się ono inspiracją dla wielu artystów. Tymczasem żadna Ewangelia nie wspomina o wzgórzu. Według Jana (19, 41) miejscem tym był ogród, w którym znajdował się prywatny grobowiec, należący do Józefa z Arymatei (Mt 27, 59-60). Jeżeli pozostaniemy w zgodzie z Ewangelią i nie ulegniemy ludowym podaniom, przekonamy się, że Ukrzyżowanie nie było spektaklem na szczycie wzgórza z ogromnymi krzyżami i godnym epopei zgromadzeniem widzów. Przeciwnie, było to wydarzenie na małą skalę, na wydzielonym kawałku ziemi; miejsce zwane Trupią Czaszką było ogrodem, do którego wstęp mieli jedynie nieliczni.

Ewangelie mówią na ten temat niewiele więcej – ale List do Hebrajczyków (13, 11-13) dostarcza kilku dalszych bardzo istotnych wskazówek w kwestii lokalizacji:

Albowiem ciała tych zwierząt, których krew arcykapłan wnosi do świątyni za grzech, spala się poza obozem. Dlatego i Jezus, aby uświęcić lud własną krwią, cierpiał poza bramą. Wyjdźmy więc do niego poza obóz, znosząc pohańbienie jego.

Z tego możemy wnosić, że Jezus cierpiał “poza bramą” i poza obozem”. Jest poza tym pewien związek z miejscem, w którym grzebano ciała zwierząt ofiarnych.

Doktor Barbara Thiering podkreśla, że ta wskazówka jest szczególnie ważna, bowiem miejsce, w których grzebano resztki zwierząt, używano za “nieczyste”. Odnotowuje również, iż według Księgi Powtórnego Prawa (23, 10-14) “poza obozem” to miejsca osobne służ; jako doły kloaczne, śmietniki i publiczne latryny, które były ówno fizycznie, jak i rytualnie “nieczyste”. Podobnie “poza ozem” oznaczało różne inne “nieczyste” miejsca, w tym zwyczaju cmentarze17.

Jest to bardzo znaczące i rękopisy znad Morza Martwe jasno świadczą, że skoro przejście nad zmarłym pociągało za sobą zikanie, groby identyfikowano ze znakiem “czaszka”. Miejsce zwane Trupią Czaszką (Golgota/Kalwaria) było cmentarzem – wydzielonym grodem cmentarnym, na którym znajdował się pusty grobowiec należący do Józefa z Arymatei.

Jako że mamy tu do czynienia z miejscem spoczynku namaszonego Chrystusa [tj. króla] i Ojca uplasowanego wysoko w hierarchii kapłańskiej, odpowiednie miejsce grzebalne było tylko jedno – na “łonie Abrahama” w Kumran lub w pobliżu (skąd Szymon/Łazarz niedawno wstał z martwych). Tu, w istocie na południe od Domu Modlitwy, był cmentarny “ogród”, miejsce zwane Trupią Czaszką18. Co więcej, w Objawieniu św. Jana (11, 8) stwierdzono, że Jezus został ukrzyżowany “na ulicy wielkiego miasta, które w przenośni nazywa się Sodomą i Egiptem”. To zdecydowanie wskazuje Cumran,, nazywany “Egiptem” przez ascetyczny zakon egipskich tęrapeutów19. Kumran był również geograficznie łączony ze starotestamentowym centrum Sodomy.

Ale jeśli było to tradycyjne miejsce grzebalne, zarezerwowane dla osób mesjańskiego i patriarchalnego pochodzenia, czemu mieścił się tam grobowiec należący do Józefa z Arymatei?

W Ewangeliach Józef jest opisywany jako “znakom członelk Rady, który też oczekiwał Królestwa Bożego” (Mk l 43). Ale chociaż związek Józefa z Jezusem był tajemnicą dla żydowskiej starszyzny, nie zaskoczyło to Poncjusza Piłata, który t wahania dopuścił go do udziału w sprawie Jezusa. Nie było to zaoczeniem również dla matki Jezusa, Marii lub Marii Magdaleny, Marii Kleoftas lub Salome. Wszystkie radośnie podporządkowały się ustaleniom Józefa, akceptując jego władzę bez komentarzy czy sprzeciwów.

Czasami odnoszona do miasteczka Aryma na Równinie Genezareckiej, Arimathea jest w istocie opisowym tytułem, jak wiele innych w Nowym Testamencie. Reprezentuje szczególnie wysoki status. Tak jak Mateusz Annasz (brat Jonatana) nosi kapłańskie miano “Lewiego Alfeusza” (kolejnego Lewiego) tak Józef był “z Arymatei”. Józef nie było jego prawdziwym imieniem chrzestnym, podobnie przydomek “z Arymatei” był innym opisowym terminem. “Arimathea” pochodzi (jak Alfeusz) z połączenia elementów hebrajskich i greckich: hebrajskiego ram – lub rama – (wysokość, szczyt) i greckiego theo – (boski), co razem oznacza “najwyższego Boga” lub “jego boska wysokość”.

Wiemy, że ojcem Jezusa był Józef, i że Jezus był następcą tronu Dawida. Patriarchalny tytuł “Józef odnosił się do następnego w sukcesji z królewskiej linii Dawida20. Z tego względu Jezusa uważano za “Dawida”, zaś jego najstarszy brat, Jakub, był nazywany Józef, pozostając w owym czasie uznanym następcą Jezusa. Innymi słowy, jeśli Jezus był królem – Bogiem (jego boskim majestatem, mesjaszem – w zgodzie z grecko-rzymskim stylem, Ichthys: Jezus Chrystus Bóg), to Jakub był księciem krwi (Boską Wysokością, Józefem Rama-Theo lub Józefem z Arymatei). Józef z Arymatei to nikt inny jak rodzony brat Jezusa, Jakub.

Nie ma więc nic dziwnego w tym, że Jezusa złożono do grobu w krypcie należącej do jego królewskiej rodziny, ani też w tym, że Piłat zezwolił zająć się tym rodzonemu bratu Jezusa, Józefowi (Jakubowi); ani że kobiety z rodziny Jezusa zaakceptowały ustalenia “Józefa”. To, że “Józef krył przed Sanhedrynem osobiste poparcie dla Jezusa, jest oczywiste samo przez się, miał on bowiem popleczników we wszystkich warstwach społeczności żydowskiej.

Pierwszych odkryć rękopisów znad Morza Martwego w Kumran dokonano w 1947 roku; prace wykopaliskowe w tym miejscu trwały przez całe lata pięćdziesiąte. W tym czasie dokonano ważnych odkryć w licznych jaskiniach. Archeolodzy stwierdzili, że jedna z pieczar miała dwie komory (znane jako jaskinia 7 i 8) i dwa osobne, oddalone od siebie wyjścia. Do głównej komory można się było dostać przez dziurę w zadaszeniu, podczas gdy sąsiednie pomieszczenie miało drzwi z boku21. Od górnego wejścia prowadziły schody, dla zabezpieczenia przed opadami wejście musiano dociskać wielkim kamieniem. Według Zwoju miedzianego tego grobowca używano jako skarbca, w związku z czym miał nazwę “Jaskinia bogacza”. Co ważniejsze, był to grobowiec Józefa, następcy tronu i znajdował się naprzeciwko “łona Abrahama”.

Przepowiednia dotycząca króla mesjasza, który wjedzie do Jerozolimy na ośle, nie była jedyna w starotestamentowej Księdze Zachariasza. Dwie inne wzmianki (Za 12, 10 i 13, 6) mówią, że zostanie przebity, opłakiwać go będzie cała Jerozolima i będzie miał rany na rękach od swoich przyjaciół. Jezus wiedział, że spełni wszystkie opisane warunki, jeżeli zostanie ukrzyżowany. Mógł przekroczyć ostateczny termin wyznaczony przez Jana Chrzciciela, ale ukrzyżowanie stwarzało mu jeszcze jedną szansę zostania mesjaszem… Musiał dać się ukrzyżować, aby – jak mówi Jan (19, 36) odwołując się do Zachariasza – “aby się wypełniło Pismo”.

W Ewangeliach nie ma wzmianki, czy Jonatan Annasz był przy ukrzyżowaniu. Jednakże jego obecność tam jest prawdopodobna. Uczniowie nadal uważali Szymona Zelotę za prawdziwego Ojca (“Abrahama”). Jonatan z kolei był dla nich Eliaszem. U Marka (15, 34) pada stwierdzenie, że “O godzinie dziewiątej zawołał Jezus donośnym głosem: Eloi, Eloi, lama sabachthani?” To wyrażenie powtarza się również u Mateusza (27,46): “Eli, Eli lama sabachthani?” Słowo Eli to hebrajskie El (Bóg) z dodatkiem dzierżawczego przyrostka – i, “mój Boże” (możliwe Eloi w aramejskim), stąd też wyrażenie tłumaczono jako: “Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?”

Ale zgodnie z Ewangeliami świadkowie zinterpretowali wołanie całkiem inaczej, mówiąc: “Oto Eliasza woła [...], zobaczymy, czy przyjdzie Eliasz, aby go zdjąć (z krzyża)” (Mk 15 35-36). Więc obecni nie mieli wątpliwości, że Jezus wołał patriarchalnego Eliasza – “Eliasza”, Jonatana Annasza – apostoła i ówczesnego Ojca, który go naprawdę opuścił.

Ukrzyżowanie było zarówno egzekucją, jak i karą, śmiercią po okrutnej męce trwającej kilka dni. Najpierw rozłożone dłonie przywiązywano na wysokości nadgarstków do belki, którą następnie umieszczano w poprzek na pionowym słupie. Czasem przybijano gwoździami również dłonie, gwoździe nie były jednak koniecznie potrzebne. Zwis całym ciężarem na ramionach doprowadzał do skurczu płuc i człowiek stosunkowo szybko umierał, dusząc się. By przedłużyć mękę, redukowano ucisk na tors przytwierdzając stopy ofiary do słupa. Ukrzyżowany mógł cierpieć jeszcze przez kilka dni, a nawet tydzień czy dłużej. Po jakimś czasie, by uwolnić krzyże, kaci czasami łamali nogi ofiar, by zwiększyć napór na tors i w ten sposób przyśpieszyć śmierć.

W piątek, 20 marca 33 roku nie było żadnego powodu, dla którego trzej ukrzyżowani mieliby umrzeć już tego samego dnia. Niemniej dano Jezusowi octu i po napiciu się go “oddał ducha” (J 19, 30). Niebawem ogłoszono zgon. Judasz i Cyrenejczyk byli wtedy jeszcze żywi, więc połamano im nogi. Centurion przeszył bok Jezusa włócznią (J 19, 34). Fakt, że ofiara krwawiła (jest mowa, że wypłynęła krew i woda) miał wskazywać, że Jezus był martwy. W rzeczywistości krwawienie z naczyń wskazuje, że ciało funkcjonuje, nie jest martwe.

Ewangelie nie informują, kto podał ocet Jezusowi na krzyżu, ale Jan (19, 29) stwierdza, że naczynie pełne octu “stało tam”. Trochę wcześniej w tej samej sekwencji (Mt 27, 34) twierdzi się, że napojem było “wino zmieszane z żółcią” – tzn. kwaśne wino z jadem wężowym. Zależnie od proporcji mikstura taka mogła spowodować utratę przytomności albo nawet śmierć. W tym przypadku trucizny nie podano Jezusowi w misce, ale na gąbce podniesionej na trzcinie. Osobą, która to zrobiła, był niewątpliwie Szymon Zelota, który sam miał zawisnąć na jednym z krzyży, ale znajdował się tam jako odsunięty Ojciec oczekujący swojego króla mesjasza. Umierający na krzyżu Jezus woła: “Ojcze, w ręce twoje powierzam ducha mego” (Łk 23, 46).

Tymczasem brat Jezusa, Jakub (Józef z Arymatei), rozmawiał z Piłatem w sprawie zdjęcia ciała Jezusa z krzyża i złożenia w grobie przed sabatem. Piłat był słusznie zdumiony, że Jezus umarł w tak krótkim czasie (Mk 15 44): “A Piłat zdziwił się, że już umarł; i przywołał setnika i zapytał go, czy dawno umarł”. By tym bardziej przyśpieszyć bieg spraw, “Józef zacytował Piłatowi żydowską zasadę zawartą w Księdze Powtórzonego Prawa (21, 22-23) i potwierdzoną w kumrańskim Zwoju świątynnym: “A jeśli ktoś popełni grzech, pociągający za sobę karę śmierci i poniesie śmierć, i ty powiesisz go na drzewie, to nie mogą jego zwłoki pozostać na drzewie przez noc, ale mają być pochowane tego samego dnia”. Dlatego Piłat zgodził się na ten pochówek i wrócił do Jerozolimy pozostawiając dokończenie sprawy “Józefowi”.

Jest zapewne znaczące, że w Dziejach (5, 30; 10, 39 i 13, 29) mówi się o torturowaniu Jezusa poprzez “zawieszenie na drzewie”.

Wszystkich trzech ukrzyżowanych zdjęto po upływie niespełna pół dnia, Jezusa pozornie bez życia, ale faktycznie w stanie głębokiej śpiączki, Judasza i Cyrenejczyka ze świeżo złamanymi nogami. Fakt, że Judasza i Cyrenejczyka równocześnie zdjęto z krzyża, potwierdza Jan (19, 31):

Ponieważ był to dzień Przygotowania, aby wiec ciała nie pozostawały przez sabat na krzyżu [...] Żydzi prosili Piłata, aby im połamano golenie i zdjęto [...].

W tym fragmencie nie stwierdza się, że ludzie ci byli martwi, jednakże mówi się o “ciałach” (tj. żywych ciałach w przeciwieństwie do trupów), a potem wspomina o łamaniu nóg. Słowa “ciało” używa się również w odniesieniu do Jezusa. To rozróżnienie bywa w wielu językach dokładne.

Ewangeliczna relacja z tego, co nastąpiło potem, jest nie tylko krótka, ale i ogólnikowa. Wszystkie Ewangelie zgadzają się, że “Józef owinął Jezusa w płótno, i zaniósł do grobowca, a Nikodem zjawił się z ogromnymi ilościami mirry i aloesu. Tylko dwie Ewangelie stwierdzają, że “Józef przyłożył kamieniem wejście do grobu, ale trzy wspominają, że Maria i Maria Magdalena widziały grób. Poza tym nie ma dalszych informacji o tym, co wydarzyło się jeszcze w ten piątek.

7

ZMARTWYCHWSTANIE

TRZY GODZINY CIEMNOŚCI

Następnego dnia był sabat, o którym Ewangelie mają mało do powiedzenia. Tylko Mateusz (27, 62-66) wspomina o sobocie, ale mówi wyłącznie o rozmowie między Piłatem i starszyzną żydowską w Jerozolimie. Po rozmowie Piłat posyła dwóch strażników do grobu Jezusa. Poza tym wszystkie cztery Ewangelie kontynuują opowieść od niedzieli rano.

A jednak, jeśli jakiś dzień miał znaczenie dla dalszego biegu wypadków, była nim sobota – dzień sabatu, o którym powiedziano nam tak mało. Ten szanowany dzień odpoczynku i praktyk religijnych był kluczem do wszystkiego, co miało potem miejsce. To właśnie wydarzenia soboty wprawiły w takie zdumienie niewiasty, które w niedzielne południe zastały kamień odsunięty z grobowca. Właściwie nie było nic zaskakującego w przemieszczeniu kamienia – każdy mógł go przesunąć. Kobiety same by go przesunęły, gdyż nie spodziewały się żadnego zakazu dostępu do zmarłego. Nie do pomyślenia był fakt, że kamień przemieszczono w sabat, święty dzień, w który zabronione było noszenie ciężaru. Przesunięcie kamienia w sabat było całkiem niemożliwe!

Ewangelie różnią się nieco co do tego, co faktycznie nastąpiło tego trzeciego dnia – w niedzielę. Mateusz (28, 1) opowiada, że do grobu udały się Maria i Maria Magdalena, podczas gdy Marek (16, 1) mówi również o Salome. Łukasz (24, 10) wprowadza Joannę, ale pomija Salome, podczas gdy Jan (20, 1) każe Marii Magdalenie pojawić się zupełnie samej. Marek, Łukasz i Jan twierdzą, że gdy kobieta/kobiety się pojawiły, kamień był już odsunięty. Jednakże u Mateusza dwaj strażnicy stali nadal na warcie i kamień był na swoim miejscu. Potem – ku zdumieniu kobiet i żołnierzy – “anioł Pański zstąpił z nieba i przystąpiwszy odwalił kamień”.

Następnie stało się jasne, że Jezusa nie ma w grobie, w którym go złożono. Według Mateusza (28, 5-6) anioł poprowadził kobiety do grobu. U Marka (16, 4-5) weszły same, ale ukazał się im młody człowiek w białej szacie. Jednakże Łukasz (24, 3-4) opisuje dwóch mężczyzn stojących w środku. A Jan (20, 2-12) opowiada nam, jak Maria Magdalena poszła po Piotra i innego ucznia, zanim weszła z nimi do grobu. Gdy dwaj towarzysze odeszli, Maria spotkała się z dwoma aniołami siedzącymi w grobie.

Trudno jest ustalić, czy straż była, czy nie, czy była jedna kobieta, dwie lub trzy, czy Piotr znajdował się w pobliżu, czy anioł był na zewnątrz, czy może młodzieniec wewnątrz. A może było na odwrót – w środku były dwa anioły, stały lub siedziały. Co do kamienia też nie ma pewności, być może leżał na swoim miejscu w południe, a może był odsunięty.

Wszystkie wersje zgodnie podają jedno – Jezusa już tam nie było. Ale nawet to nie jest pewne. Według Jana (20,14-15) Maria Magdalena odwróciła się za siebie i ku swemu zaskoczeniu ujrzała stojącego Jezusa, przy czym wzięła go za ogrodnika. Ruszyła ku niemu, ale Jezus zapobiegł zetknięciu, mówiąc: “Nie dotykaj mnie” (J 20-17). Są cztery relacje, na których opiera się cała tradycja Zmartwychwstania – a jednak różnią się w każdym szczególe. Z tego powodu wynikły wielusetletnie spory. Kto pierwszy ujrzał zjawiającego się Jezusa – Maria Magdalena czy Piotr?

Ale czy możemy prześledzić, co się faktycznie stało, gdy “Józef pozostawił Jezusa w grobie w piątkową noc?

Początkowo Cyrenejczyk i Judasz Sikariota – z połamanymi goleniami, ale nadal żywi – zostali złożeni w drugiej komorze grobowca. Pochowanie żywcem było zwyczajową formą egzekucji. Ciało Jezusa leżało w głównej komorze. W ciasnej pieczarze podwójnego grobowca Szymon Zelota czekał już z lampami i wszystkim, co było potrzebne do operacji. (Co interesujące, lampa była wśród przedmiotów znalezionych w grobowcu w latach pięćdziesiątych.)

Następnie według tego, co pisze Jan (19, 39), pojawił się Nikodem przynosząc “około stu funtów mieszaniny mirry i aloesu”1. Ekstrakt z mirry był środkiem uspokajającym używanym zwykle w ówczesnych praktykach medycznych. Ale po co taka ilość aloesu? Sok aloesu, jak wyjaśniają współcześnie farmakolodzy, jest silnym, szybko działającycm środkiem wymiotnym – co właśnie było potrzebne Szymonowi do usunięcia trującej “żółci” (jadu) z ciała Jezusa.

Wielkie znaczenie miało to, że w dzień po ukrzyżowaniu wypadał sabat. W rzeczy samej, cała operacja “wskrzeszenia Jezusa” opierała się na zgraniu w czasie z dokładną porą rozpoczęcia sabatu. W tamtych czasach nie liczono dokładnie godzin ani minut. Zapis i miara czasu należały do oficjalnych obowiązków lewitów, którzy wyznaczali bieg godzin mierząc cienie na ustalonych obszarach. Poza tym od około VI wieku p.n.e. mogli używać zegarów słonecznych. Jednakże ani ślady na ziemi, ani zegary słoneczne nie mogły być użyte tam, gdzie nie było cieni. Stąd było dwanaście umownych “godzin dnia” (światłość) i podobnie “dwanaście godzin nocy” (ciemność). Te drugie mierzono modlitwami (jak dzisiaj kanoniczne “godzinki” w Kościele katolickim). I tak modlitwa Anioł Pański – odprawiana rano, w południe i o zachodzie słońca – pochodzi z praktyk dawnych “aniołów lewitów”. Jednakże problem polegał na tym, że kiedy dnie lub noce stawały się krótsze lub dłuższe, konieczne były wyrównania.

Tego szczególnego piątku Ukrzyżowania trzeba było przesunąć w przód czas o pełne trzy godziny i z tego powodu jest istotna różnica między lokalizacją w czasie u Marka i Jana2. Marek (15, 24) stwierdza, że Jezusa ukrzyżowano o godzinie trzeciej, podczas gdy Jan (19, 14) twierdzi, że Jezusa dostarczono na egzekucję około godziny szóstej. Ta sprzeczność wynika z faktu, że Ewangelia Marka opiera się na hellenistycznej mierze czasu, Jana – na hebrajskiej. Rezultatem zmiany czasu było, jak to opisuje Marek (15, 33), że: “o godzinie szóstej ciemność zaległa całą ziemię, do godziny dziewiątej”. Te trzy godziny ciemności były tylko symboliczne; nastąpiły w ułamku sekundy (jak dzisiaj, gdy zmieniamy strefy czasowe albo cofamy czy posuwamy w przód wskazówki zegara). I tak po godzinie szóstej nastąpiła bezpośrednio dziewiąta.

Te trzy brakujące godziny stanowią klucz do zrozumienia relacji o zmartwychwstaniu. Były to trzy godziny dnia, który stał się nocą, gdyż określony na nowo początek sabatu zaczynał się na trzy godziny przed dotychczasową godziną dwunastą – tj. o dotychczasowej godzinie dziewiątej, odczytanej teraz jako dwunasta. Ale samarytańscy magowie (których głową był Szymon Zelota) pracowali wedle czasu astronomicznego i formalnie nie wprowadzali trzygodzinnego przesunięcia aż do godziny dwunastej. Znaczy to, że nie łamiąc żadnego z praw zakazujących pracy w sabat Szymon miał pełne trzy godziny, w czasie których mógł robić to, co musiał zrobić, nawet gdy wszyscy pozostali zaczęli świętą porę odpoczynku. Trzy godziny wystarczyły Szymonowi – podał Jezusowi lekarstwa i opatrzył złamania Cyrenejczyka. Judasz Sikariota nie zaznał litości: zepchnęto go ze skały ku zatraceniu (jak to obłudnie opisują Dzieje – l, 16, 18).

PUSTY GRÓB

Gdy sabat zaczął się wedle czasu magów (trzy godziny po sabacie żydowskim), pozostały jeszcze pełne trzy godziny nocy, zanim Maria Magdalena pojawiła się z brzaskiem nowego dnia. To, czy tej nocy warta czuwała, czy też nie, jest bez znaczenia. Szymon i jego współpracownicy wychodzili drugim wejściem. To, czy kamień był odsunięty, było również bez znaczenia. Liczy się to, że gdy Jezus znów się pojawił, był żywy i cały.

Co do anioła, który przesunął kamień kobietom, czytamy u Mateusza (28, 3): “A oblicze jego było jak błyskawica, a jego szata biała, jak śnieg”. Jak widzieliśmy, Szymona (Maga) Zelotę nazywano w języku politycznym “Błyskawica”, nosił białe szaty i faktycznie miał rangę anioła. Zdanie można więc interpretować dosłownie: “Miał postać Szymona Zeloty w jego kapłańskiej szacie”. Ale czemu miałoby to tak zaskoczyć te kobiety? Były one wszak przeświadczone, że Szymon został ukrzyżowany i pochowany z połamanymi nogami.

Nie tylko był obecny Szymon, ale i Tadeusz: “I oto powstało wielkie trzęsienie ziemi, albowiem anioł Pański zstąpił z nieba” (Mt 28, 2).

Jak wiemy, Szymona Zelotę nazywano “Błyskawicą” (a Jonatana Annasza “Gromem”); Tadeusza z kolei zwano “Trzęsienie ziemi” (wedle stylu obrazowania dotyczącego góry Synaj np. w Księdze Sędziów 5, 4-5)3. Stąd Szymon i Tadeusz byli dwoma aniołami, których spotkała Maria (J 20,11-12). Szymon był również “młodzieńcem” w białej szacie (Mk 16, 5). Opis charakteryzujący go jako młodzieńca4 wskazywał na status nowicjusza i był zgodny z tym, jak sportretowano go podczas aresztowania w Getsemanii.

Ogród, w którym ukrzyżowano Jezusa, podlegał jurysdykcji “Józefa z Arymatei” (Jezusowego brata, Jakuba). Był to poświęcony teren, symbolizujący ogród Edenu, przez co Jakuba identyfikowano z Adamem, człowiekiem z Ogrodu. Więc gdy Maria ujrzała Jezusa i pomyślała, że jest “ogrodnikiem”, daje się do zrozumienia, iż sądziła, że ma przed sobą Jakuba. Jezus dlatego nie pozwolił się jej dotknąć, bowiem była w ciąży, a wedle zasad obowiązujących królewskie panny młode, w owym okresie nie jest im dozwolony kontakt z mężem.

Jest oczywiste, że Maria i większość uczniów nie brali udziału w podstępie, jakiego dokonano w piątek i sobotę. Prawdę powiedziawszy zachowanie tajemnicy leżało w interesie Szymona: ucieczka żywcem z grobu i zachowanie nóg w całości mogło tylko powiększyć jego i tak ogromną popularność. Pojawienie się Jezusa miało wywołać ogólne zdumienie. W każdym razie wspólny wysiłek Szymona, Tadeusza, Cyrenejczyka i brata Jakuba (Józefa) ocalił misję mesjaszową. Apostołowie mogli kontynuować działalność. Gdyby Jezus naprawdę umarł, jego uczniowie rozpierzchliby się w popłochu, a jego sprawa zginęłaby razem z nim5. Dzięki męce i cudowi zmartwychwstania misja zyskała nowy wymiar. Wydarzenia te stanowiły zaczątek chrześcijaństwa.

Z MARTWYCH POWSTAŁ

Bo jeśli nie ma zmartwychwstania, to i Chrystus nie został wzbudzony;

a jeśli Chrystus nie został wzbudzony, tedy i kazanie nasze daremne,

daremna też wasza wiara [...] bo świadczyliśmy o Bogu, że Chrystusa

wzbudził, którego nie wzbudził, skoro umarli nie bywają wzbudzeni.

W taki sposób św. Paweł w Pierwszym Liście do Koryntian przedstawia argument za Zmartwychwstaniem (15, 13-16). Należy stwierdzić, że nie jest to zbyt silny argument za sprawą stanowiącą fundament chrześcijaństwa. Można by rzec, że świadczy on o czymś wręcz przeciwnym. Gdyby Paweł mówił w przenośni, współcześni mogliby zaakceptować jego twierdzenie – ale nie to było jego zamiarem. Mówił jednak dosłownie, odnosił się do idei ożywiania umarłych, w zgodzie z proroctwem Księgi Izajasza (26,19): “ożyją twoi umarli, twoje ciała wstaną, obudzą się”.

Nieśmiertelność duszy (a nie ciała) jest ideą znaną na długo przed epoką Jezusa. W starożytnej Grecji rozgłaszali ją zwolennicy ateńskiego filozofa Sokratesa (ok. 469-399 p.n.e.). W IV wieku Platon twierdził, że czynnikiem życia jest dusza, nie materia. Wcześniej Pitagoras (ok. 570-500 p.n.e.) głosił naukę o wędrówce dusz, bliską wielu religiom, w tym hinduizmowi i buddyzmowi.

Ale Paweł nie miał na myśli wędrówki dusz, wyrażał wiarę, która stawia chrześcijaństwo ponad innymi religiami – wiarę, że zmarły może cieleśnie wrócić do życia. Skład Apostolski stwierdza o Jezusie: “ukrzyżowan, umarł i pogrzebion… trzeciego dnia zmartwychwstał”. Uczeni długo sprzeciwiali się dosłownej interpretacji tego stwierdzenia, kwestionowało go również wielu duchownych. Jednakże stare doktryny krzepko się trzymają i wielu sądzi, że rezygnacja z tego dogmatu byłaby również rezygnacją ze zrębu etyki samego chrześcijaństwa.

Niemniej jednak jeśli chrześcijaństwo ma podstawę, dla której warto się trudzić – a niewątpliwie tak jest – to ta podstawa musi spoczywać na moralnych zasadach i naukach samego Jezusa. Zasady moralne i towarzyszące im nauki to wszystko, co stanowi treść Ewangelii. To istota Dobrej Nowiny.

Często podkreśla się, że po blisko dwóch tysiącach lat od powstania chrześcijaństwa co najmniej trzy czwarte ziemskiej populacji nie identyfikuje się z ideą zmartwychwstania ciała. Wielu uważa tę myśl raczej za niepokojącą niż podnoszącą na duchu. W wyniku tego chrześcijańskie przesłanie jest surowo tłumione. Niewiele religii kwestionuje społeczne motywy mesjańskiego ideału Jezusa, ideału harmonii, jedności i służby w braterskiej społeczności. Prawdę mówiąc, nie ma lepszej podstawy religii. A jednak duszący uścisk dogmatu przeważa. Do tego dochodzą jeszcze stałe spory interpretacyjne i rytualne. Takie swary wykluczają prawdziwą harmonię, a podzielona społeczność kościelna pełni wobec siebie i innych służbę w ograniczonym zakresie.

W Ewangelii właściwie nie ma wzmianek, świadczących dobitnie o cielesnym zmartwychwstaniu Jezusa. Oto jeden z głównych problemów przeszkadzających w akceptacji tej tezy. Już zauważyliśmy, że wersy od 9 do 20 w rozdziale 20 Marka mylnie dodano, na długo po zakończeniu i opublikowaniu Ewangelii. A jeśli Ewangelia według św. Marka jest pierwszą z synoptycznych Ewangelii, podstawą innych, to rodzą się uzasadnione wątpliwości co do autentyczności ostatnich wersów Mateusza i Łukasza.

Jeżeli nawet przejdziemy nad tym do porządku dziennego i przyjmiemy cztery Ewangelie takimi, jakie są, to nadal nie będziemy w stanie rozstrzygnąć tej podstawowej kwestii, opisy w Ewangelii są bowiem w wielu szczegółach nie tylko mgliste, ale sprzeczne. Po pierwsze Maria Magdalena uważa, że Jezus jest kimś innym. Potem Piotr i Kleofas rozmawiają z nim przez kilka godzin, biorąc go za nieznajomego. Dopiero gdy Jezus zasiada z apostołami do posiłku, rozpoznają go – po czym on znika im z oczu.

Wynika z tego, że obowiązujące obecnie wyobrażenie Zmartwychwstania było całkowicie nieznane wówczas. Poza osobami bezpośrednio wtajemniczonymi w “scenariusz” Ukrzyżowania nikt nie wiedział, co naprawdę się stało, nawet uczniów trzymano w niewiedzy. Uczniowie uwierzyli, że ich mistrz umarł, dlatego byli całkowicie zaskoczeni jego powtórnym pojawieniem się. Nie byli to wysocy rangą kapłani, jak Szymon, Lewita i Tadeusz, ale apostołowie “z ludu”, tacy jak Piotr i Andrzej. Ale nawet dla ludzi takich jak oni było jasne, że wcześniejsza zapowiedź Jezusa, iż “jego świątynia” zostanie wzniesiona na nowo w “trzy dni” (J 2, 19), ma związek z symbolicznym wymiarem śmierci; w późniejszej europejskiej interpretacji ów symboliczny wymiar odrzucono.

Jak mogliśmy się przekonać, czytając opowieść o “Łazarzu”6, człowieka uważano za “zmarłego” po ekskomunice – zadekretowanej duchowej śmierci. Procedura potępienia trwała cztery dni, podczas których ekskomunikowanego uważano za “śmiertelnie chorego”. W tym względzie Jezus był formalnie potępiony przez radę starszych Sanhedrynu, przez arcykapłana Kaifasza i nowego Ojca, Jonatana Annasza. Jego ekskomunika była całkowita i od wczesnych godzin piątku, kiedy to został ukrzyżowany, uznano go oficjalnie za “chorego”. Jedyną ucieczką przed “śmiercią” dnia czwartego było zdjęcie eks-komuniki (“wskrzeszenie”) przez Ojca lub najwyższego kapłana. To dlatego Jezus tak podkreślał wagę “wskrzeszenia” trzeciego dnia. W każdym innym kontekście okres trzech dni nie miał żadnego znaczenia. Ale skoro kręgi władzy były tak jednoznacznie negatywnie nastawione przeciwko niemu, któż miał go “wskrzesić”?

Jedyną osobą, która mogłaby się tego podjąć, był złożony z urzędu Ojciec – lojalny Szymon Zelota. Wbrew stanowisku starszyzny jerozolimskiej wielu nadal uznawało Szymona za Ojca. Jednakże Szymona ukrzyżowano wraz z Jezusem, tak przynajmniej uważała większość jego uczniów. Jak wiemy, Szymon wyszedł z opresji cało, zyskał więc możność działania, mógł “wskrzesić” Jezusa w niedzielę. Jezus wszakże dokonał wcześniej “wskrzeszenia” Szymona, który jako Łazarz zmartwychwstał z grobu.

Dla tych, którzy nie znali spisku, zmartwychwstanie Jezusa było naprawdę cudem. I jak stwierdza Ewangelia: “Gdy więc został wzbudzony z martwych, przypomnieli sobie uczniowie jego, że to mówił, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus” (J 2, 22).

To Paweł (hebrajczyk, który przyjął później przekonania hellenistów) ustalił doktrynę zmartwychwstania ciała. Ale nawet jego żarliwość była krótkotrwała. Jednakże ponieważ wyrażał się na ten temat z takim entuzjazmem i odwoływał się do takich nieodpartych pseudoargumen-tów (“bo jeśli nie ma zmartwychwstania, to i Chrystus nie został wzbudzony…”), był uważany za heretyckiego fanatyka7 przez brata Jezusa, Jakuba, którego nazyrejczycy nigdy nie głosili idei Zmartwychwstania. Po pierwszej fali wielkiego uniesienia Paweł odszedł od zgłębiania idei Zmartwychwstania. Nie spotykamy tego wątku w późniejszych Listach Pawła ani w innych ustępach Nowego Testamentu. Ważniejsze było to, że Jezus zechciał cierpieć za swoje ideały. Paweł podjął więc próbę znalezienia bardziej rozumowego wyjaśnienia swojej wcześniejszej doktryny oświadczając:

Jeżeli jest ciało cielesne, to jest także ciało duchowe. [...] ciało i krew nie mogą odziedziczyć Królestwa Bożego ani to, co skażone, nie odziedziczy tego, co nieskażone. Oto tajemnicę wam objawiam [...]

(l Kor 15, 44 i 50-51)

Musimy stale pamiętać o tym, że Jezus nie był ani poganinem, ani chrześcijaninem. Był hellenistycznym żydem, którego religia to radykalny judaizm [zwykle przez hellenistów czy zhellenizowanych żydów rozumie się niepraktykujących żydów, uległych wpływom kultów greckich]. Jednakże z czasem jego misję bezprawnie przywłaszczył sobie ruch religijny, który nazwał się jego imieniem, aby usunąć w cień prawdziwych spadkobierców Jezusa. Ten ruch skupił się w Rzymie i oparł swoją samozwańczą władzę na ustępie z Mateusza (16, 17-19): “A Jezus odpowiadając, rzekł mu [...] że ty jesteś Piotr [czyli Skała] i na tej opoce zbuduję Kościół mój”. Na nieszczęście greckie słowo petra (skała) odnoszące się do “Skały Izraela” mylnie przetłumaczono petros (kamień), odnosząc do Piotra8 (który był nazywany Kefas – kamień, jak u Jana – l, 42). Jezus faktycznie mówił o tym, że jego misja ma być oparta na Skale Izraela (a nie na Piotrze). Wbrew temu nowy ruch oświadczył, że tylko ci, którzy otrzymali władzę bezpośrednio od Piotra, mogą być przywódcami Kościoła chrześcijańskiego. Dzięki temu wybiegowi władzę zyskali tylko członkowie samozwańczego bractwa. Gnostyczni9 uczniowie Szymona Zeloty nazywali je “wiarą głupców”.

“Ewangelia Marii (Magdaleny)” potwierdza, że krótko po tym, jak Jezus “zmartwychwstał”, niektórzy apostołowie nie wiedzieli o tym i wierzyli, że ich Chrystusa ukrzyżowano. Apostołowie “łkali obficie mówiąc: Jak możemy iść do pogan i głosić dobrą nowinę królestwa Syna Bożego? Jeśli byli bezlitośni wobec niego, czyż nie będą bezlitośni wobec nas?” Odbywszy już rozmowę z Jezusem przy grobie Maria Magdalena mogła odpowiedzieć: “Przestańcie płakać. Nabierzcie odwagi, gdyż łaska Jego będzie z wami i otoczy was opieką i uchroni od złego”.

Na to Piotr rzekł do Marii: “Siostro, wiemy, że Zbawca kochał cię bardziej, niż inne kobiety. Powiedz nam to, co pamiętasz z tego, co Zbawca rzekł ci w odosobnieniu – wszystko, co ty wiesz, a czego my nie wiemy”10.

Maria przytacza, co Jezus jej powiedział: “Błogosławieni jesteście, jeśli nie wątpicie na mój widok, bo tam, gdzie przebywa umysł, tam i skarb”. Wtedy “Andrzej odpowiedział, zwracając się do braci: Mówicie śmiało o tym, co tu wyrzeczone. Boja nie wierzę, by Zbawca wypowiedział te słowa”. Piotr przytakując Andrzejowi dodał: “Czy naprawdę rozmawiałby na osobności z byle kobietą, a krył się przed nami?”

Na to

Maria zapłakała i powiedziała do Piotra [...]: Czy uważasz, że wszystko to zmyśliłam lub nie mówię prawdy o Zbawcy? Lewita odparł, kierując słowa do Piotra [...]: Zawsze miałeś gorącą głowę. Teraz widzę, że rozmawiasz z tą niewiastą, jakby była wrogiem. Ale jeśli nasz Zbawca uznał ją za godną, kim jesteś ty, by ją odrzucać? Zbawca z pewnością znał ją wystarczająco dobrze.

Jak wiemy11, “Lewitą” był Mateusz Annasz, kapłan i zastępca “Alfeusza”. Był człowiekiem rozsądnym i wykształconym. Piotr i Andrzej byli natomiast słabo wykształconymi wieśniakami, którzy mimo długiego przebywania z Jezusem i bardziej uczonymi apostołami, zachowali wobec kobiet poglądy starych kręgów władzy. W swoim czasie – jak się przekonamy – ograniczające prawa kobiet poglądy Piotra zdobędą przewagę w zorganizowanej doktrynie opartej na jego nauce.

Pierwsi biskupi Kościoła chrześcijańskiego wywodzili swoją apostolską sukcesję od Piotra – przekazanie władzy biskupiej następowało po osobistym złożeniu rąk na następcę. Ci sami biskupi są określam w gnostycznej Apokalipsie Piotra jako “suche kanały”12. Jest tam dalej powiedziane:

Nazywają siebie biskupami i diakonami, jakby otrzymali swoją władzę bezpośrednio od Boga [...] Chociaż nie pojmują tajemnicy, niemniej jednak pysznią się, że tylko oni posiedli sekret Prawdy.

Co do Zmartwychwstania, pozostaje paradoksem – kiedy nie trzeba, jest uważane za rzecz dużej wagi, chociaż ma znaczenie nadzwyczajne, z którego większość ludzi zupełnie nie zdaje sobie sprawy. “Ewangelia Tomasza” powtarza słowa Jezusa: “Jeśli duch ożył dzięki ciału, jest to cud nad cudami”13.

8

DALSZY CIĄG RODOWODU

CZAS ODNOWIENIA

Jak już wspomniano, w okresie Ukrzyżowania Maria Magdalena była w trzecim miesiącu ciąży. Zawarli z Jezusem drugi ślub (namaszczenie w Betanii) w marcu 33 roku. Niezależnie od źródeł ewangelicznych podających tę informację, jest to sprawa prostych wyliczeń, jako że w tej kwestii obowiązywały ściśle określone zasady. Ideałem było, jeśli spadkobierca po mieczu miał pierworodnego na swoje 40 urodziny. (Cztery dekady uznawano za okres “pokolenia dynastycznego”1.) Przyjście na świat syna spadkobiercy i następcy w linii dynastycznej zawsze planowano na wrzesień – najświętszy miesiąc w żydowskim kalendarzu. Z tego właśnie powodu obcowanie cielesne między małżonkami było dozwolone jedynie w grudniu.

Pierwszy ślub zawsze miał miejsce w świętym miesiącu wrześniu, kiedy przypadał dzień pokuty. Stąd też małżeństwo dynastyczne planowano na wrzesień trzydziestych dziewiątych urodzin pana młodego, a zbliżenie przypadało na grudzień tego samego roku. Pierwsze dziecko mogło jednak okazać się dziewczynką. Zabezpieczano się przed tą możliwością przesuwając ceremonię piewszego ślubu na trzydziesty szósty wrzesień w życiu pana młodego. Wtedy pierwsze dziecko miało szansę przyjść na świat trzydziestego siódmego września w życiu ojca. Jeśli w grudniu po pierwszym ślubie nie nastąpiło poczęcie, para ponawiała próbę rok później i tak dalej. Przyjście syna na świat około 40 roku życia ojca mieściło się w standardzie pokoleniowym.

Gdy tylko urodził się syn, obcowanie cielesne między rodzicami było zakazane przez sześć lat2. Natomiast jeśli na świat przychodziła dziewczynka, okres wstrzemięźliwości ograniczano do trzech lat, aż do “czasu odnowienia” (powrotu do życia małżeńskiego).

Jak widzieliśmy, drugi ślub, o ile doszło do poczęcia, odbywał się w marcu, kiedy to panna młoda była w trzecim miesiącu ciąży.

W zgodzie z tymi zwyczajami i zasadami pierwszy ślub Jezusa miał miejsce we wrześniu 30 roku (w trzydziestym szóstym wrześniu jego życia), gdy Maria Magdalena po raz pierwszy namaściła mu nogi (Łk 7, 37-38). Jednakże poczęcie nie nastąpiło ani tego grudnia, ani następnego. Maria poczęła w grudniu 32 roku i zgodnie ze zwyczajem namaściła nogi Jezusa w Betanii w marcu 33 roku (Mt 26, 5-7; Mk 14, 3; J 12, 12, 1-3), co było formalnym uświęceniem drugiego ślubu.

Jezus urodził się – wbrew zasadom – l marca 7 roku p.n.e., ale by uregulować jego status, datę oficjalnych urodzin przeniesiono na 15 września, zgodnie z mesjańskimi wymaganiami. (Nawet po latach wśród niektórych monarchów było przyjęte obchodzić zarówno prawdziwe urodziny, jak i oficjalne). Dopiero w 314 roku cesarz Konstantyn Wielki3 arbitralnie zmienił datę urodzin Jezusa na 25 grudnia, tak jak to jest obchodzone dzisiaj – i wielu uważa, że wtedy nastąpiło jego faktyczne urodzenie. Zmiana miała dwa powody. Po pierwsze zrywała związki z tradycjami żydowskimi – sugerując, że sam Jezus był chrześcijaninem, nie żydem. (Później podobnie przesunięto Wielkanoc, zrywając związki z Paschą.) Po drugie, nowe urodziny Jezusa zbiegały się z ówczesnym pogańskim Świętem Słońca. Jednakże w czasach Jezusa, 15 września 33 roku – pół roku po Ukrzyżowaniu – przypadały jego oficjalne 39 urodziny i w tym miesiącu Maria powiła córkę. Nazwano ją Tamar – Drzewo palmowe, było to tradycyjne imię żeńskie w linii Dawida.

Jezus był zobowiązany do pełnej wstrzemięźliwości przez trzy lata aż do “czasu odnowienia”, jak stwierdzono w Dziejach Apostolskich (3, 20-21)4: “aby posłał przeznaczonego dla was Jezusa Chrystusa, którego musi przyjąć niebo aż do czasu odnowienia wszechrzeczy, o czym od wieków mówił Bóg przez usta świętych proroków swoich”.

Ten wrzesień zbiegł się z formalnym powtórnym nadaniem Szymonowi Zelocie tytułu Ojca wspólnoty, przy czym Jezusa wreszcie dopuszczono do stanu kapłańskiego – w ceremonii, podczas której “wstąpił do nieba”.

Chociaż uznawany przez wielu za króla z linii Dawida, Jezus pragnął znaleźć się wśród kapłanów, w szczególności w sanktuarium arcykapłanów – świętym klasztorze, “królestwie niebieskim”. Gdy tylko Szymon odzyskał poprzednią godność, pragnieniom Jezusa stało się zadość: został przyjęty do kapłańskiego grona i przeszedł do “nieba” za wskazaniem “przywódcy pielgrzymów” – swego brata, Jakuba. Jakub zgodnie z symboliką Starego Testamentu był oznaczony jako “Chmura”5. To właśnie chmura prowadziła dawniej Izraelitów do ziemi obiecanej (Wj 13, 21-22) i pojawieniu się Boga Mojżeszowi na górze Synaj towarzyszyły nie tylko gromy i błyskawice, ale również chmura (Wj 19, 16). I tak (jak “Grom”, “Błyskawica” i “Trzęsienie ziemi”) “Chmura” również była symbolicznym oznaczeniem we wspólnocie.

Wyniesienie Jezusa do stanu kapłańskiego jest zapisanym w Nowym Testamencie wydarzeniem, o którym mówi się “wniebowstąpienie”. Nie tylko Jezus mówi przypowieściami, pisarze Ewangelii czynią podobnie, używając alegorii i porównań, czytelnych dla tych, “którzy mają uszy ku słuchaniu”. I tak ustępy z Ewangelii, które wydają się zwyczajną opowieścią, też są przypowieściami. Jak Jezus rzekł uczniom: “Powierzono wam tajemnicę Królestwa Bożego, tym zaś, którzy są zewnątrz, wszystko podaje się w podobieństwach, aby patrząc, widzieli, a nie ujrzeli; i słuchając słyszeli, a nie rozumieli” (Mk4, 11-12).

Wniebostąpienie uznać więc należy za kolejną przypowieść, jak opisują Dzieje Apostolskie (l, 9): “I gdy to powiedział, a oni patrzyli, został uniesiony w górę i obłok wziął go sprzed ich oczu”. Gdy Jezus oddalił się do kapłańskiego królestwa niebieskiego, dwaj kapłani w randze “aniołów” ogłosili, że kiedyś powróci w ten sam sposób: “dwaj mężowie w białych szatach stanęli przy nich i rzekli: Mężowie galilejscy, czemu stoicie, patrząc w niebo? Ten Jezus, który od was został wzięty w górę do nieba, tak przyjdzie, jak go widzieliście idącego do nieba” (Dz l, 10-11).

I tak Jezus opuścił świat codziennych spraw na trzy lata – podczas których Maria Magdalena, matka jego dziecka, nie miała z mężem fizycznego kontaktu.

Od szóstego miesiąca ciąży Maria miała prawo nazywać się Matką6, lecz gdy przyszła na świat córka i rozpoczął się trzyletni okres wstrzemięźliwości, Maria otrzymała rangę Wdowy. Dzieci z linii królewskiej wychowywano i kształcono w klasztornym centrum wspólnoty, w którym mieszkały również ich matki (Wdowy lub Kaleki – żony w okresie wstrzemięźliwości). Właśnie wychowanie Jezusa w takim zamkniętym środowisku sprawiło, że tak niewiele wiemy o jego dzieciństwie z Ewangelii.

SYN MARII

Trzyletni okres klasztornej separacji Jezusa zakończył się we wrześniu 36 roku, mógł ponownie zbliżyć się do żony w grudniu tego roku.

Język Nowego Testamentu – słowa, imiona i tytuły – ma tajne znaczenie7 i to “identyczne znaczenie” przewija się wszędzie, desygnaty są identyczne. Najdokładniejsze badania tych znaczeń przeprowadziła dr Barbara Thiering, biorąc za podstawę informacje zawarte w rękopisach znad Morza Martwego, a konkretnie w komentarzach do Starego Testamentu. Te komentarze kryją tajemnice pesharim (istotne wskazówki) i są dziełem kumrańskich uczonych w Piśmie.

W niektórych przypadkach indywidualne “wersje” zaszyfrowanych imion i tytułów mogą być złożone lub niejasne, ale o wiele częściej są podane wprost, chociaż rzadko bywają oczywiste. Na ogół zakodowana informacja w Ewangelii służy “dla tych, którzy mają uszy ku słuchaniu” – ten zwrot poprzedza fragmenty mające ukryte znaczenie, przeznaczone dla osób wtajemniczonych. Zasady kierujące szyfrem, jak i symbolika są ściśle określone – dotyczy to także samego Jezusa.

Jezus bywa określany jako “Słowo Boże”, co ustala na samym początku Ewangelia według św. Jana:

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo. [...] Słowo ciałem się stało i zamieszkało wśród nas, i ujrzeliśmy chwałę jego.

(J l, l, 14)

Gdziekolwiek w tekście Ewangelii występuje sformułowanie “Słowo Boże”, oznacza to, że Jezus był tam obecny lub jest tematem opowieści.

To sformułowanie jest również w Dziejach Apostolskich, oznacza Jezusa po Wniebowstąpieniu. Wiec gdy czytamy: “apostołowie w Jerozolimie usłyszeli, że Samaria przyjęła Słowo Boże” (Dz 8, 14), możemy bez trudnu domyślić się, iż Jezus był w Samarii. Gdy czytamy: “Słowo Boże rosło” (Dz 6, 7), wiemy, że chodzi o Jezusa, który “rósł”8, jak symbolizował pesher w przypowieści o siewcy i ziarnie (Mk 4, 8): “A inne w końcu padło na ziemię dobrą, wzeszło, wyrosło i wydało owoc”. Krótko mówiąc fragment w Dziejach znaczy, że Jezus “wydał owoc”, a więc doczekał się syna.

Jak wymagają tego zasady, mesjanistyczne narodziny miały miejsce w 37 roku – rok po tym, jak Jezus powrócił do małżeństwa w “czasie odnowienia”. Jednakże po narodzinach syna Jezusa czekało teraz nie mniej niż sześć lat klasztornego odosobnienia i wstrzemięźliwości małżeńskiej.

W prawosławnym kościele Św. Marii Magdaleny w Jerozolimie jest przepiękny portret Marii, na którym trzyma ona czerwone jajko. Jest to symbol płodności i nowych narodzin. W tym samym stylu Święta alegoria Jana Provosta – ezoterycznego malarza z XV wieku ukazuje Jezusa dzierżącego miecz, a obok jego żonę, Marię, w koronie, odzianą w czarną szatę nazirejczyków, gdy wypuszcza gołębicę Ducha Świętego.

Nie ma nic zaskakującego w tym, że pierworodny syn Jezusa i Marii został nazwany Jezus – do czego powrócimy.

MITYCZNY JEZUS PAWŁA

W latach klasztornej separacji (“niebiańskiego stanu”) Jezusa Chrystusa jego apostołowie kontynuowali nauczanie – ale nie zamierzali tworzyć nowej religii. Mimo radykalności Jezusowego przesłania nadal pozostawali żydami i usiłowali doprowadzić jedynie do reformy w ramach judaizmu, a Piotr stał na czele tych dążeń.

W bezpośredniej opozycji do rozwijającego się ruchu działał Szaweł (Saul) z Tarsu, zdecydowany ortodoks żydowski, wychowawca syna Heroda Agrypy. Szaweł nie tracił czasu na zgłębianie liberalnych hellenistycznych poglądów Jezusa. Wierzył, że żydzi są ponad wszystkimi poganami i uznawał Jakuba za prawdziwego mesjasza.

Rok 37 to okres zmian administracyjnych w całym imperium rzymskim, a zwłaszcza w Palestynie. Cesarz Tyberiusz zmarł i nowy imperator Gajusz Kaligula odwołał Poncjusza Piłata i na urząd namiestnika Judei wprowadził swojego człowieka, Feliksa. Usunął również z urzędów Kaifasza, najwyższego kapłana i Szymona Zelotę, Ojca. Teofil, brat Jonatana Annasza został najwyższym kapłanem. Urzędy obsadzono więc nowymi ludźmi, bardziej uległymi wobec Rzymian niż poprzedni dostojnicy żydowscy.

W roku 40 Jezus przebywał w Damaszku, gdzie odbywał się zjazd przywódców żydowskich, którzy mieli określić nowy stosunek do Rzymu. Jezus był przekonany, że żydzi oddzieleni od pogan nigdy nie pokonają Rzymian, Szaweł z Tarsu natomiast miał pewność, iż wiązanie się z poganami osłabia żydów i naraża ich na niebezpieczeństwo ze strony wroga. Szawła szczególnie wzburzyło ustawienie w Świątyni Jerozolimskiej posągu Kaliguli. Była to hańba, za którą winił bez wahania Jezusa i hellenistów, widząc w nich przyczynę rozbicia narodu żydowskiego. On również udawał się do Damaszku, by przedstawić swój pogląd.

Dzieje Apostolskie sugerują, że Szaweł podążał do Damaszku z mandatem najwyższego kapłana z Jerozolimy, ale to niemożliwe. Sanhedryn nie miał jurysdykcji nad Syrią9. Jest dużo bardziej prawdopodobne, że Szaweł, związany z domem Heroda, w istocie działał dla rzymskiej administracji usiłując zgnieść nazirejczyków10.

Zanim Szaweł miał szansę wypowiedzieć się na zjeździe, Jezus stawił mu czoło w budynku klasztornym. Gdy Szaweł przybył w południe, słońce wisiało wysoko nad oknem w dachu domu modlitwy11. Jezus był tam, gotowy do starcia z oskarżycielem:

[...] olśniła go nagle światłość z nieba, a gdy padł na ziemię, usłyszał głos, który mówił: Szawle, Szawle, czemu Mnie prześladujesz? (Dz 9, 3-4).

Wysłuchawszy przekonywającego kazania Szaweł zdał sobie sprawę, że do tej pory był “oślepiony” sekciarskimi dogmatami (Dz 9, 8).

Jezus polecił uczniowi Ananiaszowi dalej oświecić Szawła, ale Ananiasz wahał się, sądząc, że Szaweł jest nasłany przez wroga: “Panie, słyszałem od wielu o tym mężu, ile złego wyrządził świętym twoim w Jerozolimie” (Dz 9, 13). Uczeń jednak usłuchał mówiąc: “Bracie Szawle, Pan Jezus, który ci się ukazał w drodze, jaką szedłeś, posłał mnie, abyś przejrzał” (Dz 9, 17). Użycie w tym fragmencie słów “droga” i “przejrzeć” ma tajny sens, gdyż – jak wcześniej mówiliśmy – doktrynalna zasada wspólnoty była nazywana “Drogą”. Po zapoznaniu się z hellenistycznym myśleniem Szaweł przeszedł inicjację, “przejrzał” i wyraźnie widział drogę do zbawienia w jedności z poganami: “I natychmiast opadły z oczu jego jakby łuski i przejrzał, wstał i został ochrzczony” (Dz 9, 18)12.

Szaweł stał się w pełni przekonanym, oddanym hellenistą. Zaczął głosić wiarę w Damaszku. Ludzie nie mogli jednak uwierzyć, że człowiek, który pojawił się w mieście z zamiarem wyzwania Mesjasza, teraz głosi jego słowa. Rozgniewało to żydów z Damaszku, którzy poczuli się oszukani. Życie Szawła było w niebezpieczeństwie, uczniowie musieli więc potajemnie wyprowadzić go z miasta. Szaweł stał się żarliwym kaznodzieją, przybrał nowe imię Paweł; w powszechnej opinii był bliskim współpracownikiem Piotra.

Nawrócenie było dla Pawła takim wstrząsem, a zmiana poglądów sięgała tak głęboko, że w swojej wierze poszedł jeszcze dalej: uznał Jezusa nie za ziemskiego mesjasza głoszącego nową ideę społeczną, ale za objawienie Syna Bożego, za niebiańskiego władcę.

Paweł odbył misjonarskie podróże do Anatolii (Azja Mniejsza) i greckojęzycznych obszarów Morza Śródziemnego. Głosił własną wersję Dobrej Nowiny i twierdził, że straszliwy Zbawca niebawem utworzy wszechświatowy porządek idealnej sprawiedliwości. Dla udokumentowania swojej wizji wykorzystywał dwuznaczne fragmenty Starego Testamentu, takie jak Księga Daniela (7, 13-14):

I widziałem w widzeniach nocnych, oto na obłokach niebieskich przyszedł ktoś podobny do Syna Człowieczego [...] I dano mu władzę i chwałę, i królestwo, aby mu służyły wszystkie ludy, narody i języki [...].

W chwili pisania te teksty nie miały żadnego związku z Jezusem, ale dostarczyły Pawłowi inspiracji dla jego żarliwości13. W uniesieniu głosił “gniew Pana” z całym zapałem starotestamentowego proroka – wysuwając niesłychane twierdzenia, które zyskały mu bezprecedensową sławę.

W Pierwszym Liście do Tesaloniczan (4, 16-17) stwierdza:

Gdyż sam Pan na dany rozkaz, na głos archanioła i trąby Bożej zstąpi z nieba; wtedy najpierw powstaną ci, którzy umarli w Chrystusie.

Potem my, którzy pozostaniemy przy życiu, razem z nimi porwani będziemy w obłokach w powietrze, na spotkanie Pana; i tak zawsze będziemy z Panem.

Dzięki sugestywnym przekazom Pawła zarysowała się całkiem nowa postać Jezusa. Przestał być po prostu długo oczekiwanym “namaszczonym”, mesjaszem, który odtworzy linię Dawida, i uwolni Żydów od ucisku w Palestynie. Był teraz niebiańskim zbawcą świata!

On jest obrazem Boga niewidzialnego, pierworodnym wszelkiego stworzenia, ponieważ w nim zostało stworzone wszystko, co jest na niebie i na ziemi, rzeczy widzialne i niewidzialne [...] On także jest Głową Ciała, Kościoła [...] aby we wszystkim był pierwszy. Ponieważ upodobał sobie Bóg, żeby w nim zamieszkała cała pełnia boskości [...].

(Kol l, 15-19)

Jakub i Piotr wygłaszali osobno pozbawione takiego ładunku emocji kazania, Paweł natomiast uciekał w nieuchwytne królestwo czystej fantazji. W niepohamowanym entuzjazmie wymyślił mit i był autorem oryginalnych proroctw, które nigdy się nie spełniły. Lecz właśnie Paweł – nie Piotr, nie Jakub – dominuje nad całym Nowym Testamentem swoją wizją przesłaniając nawet naukę Ewangelii. Według natchnionego przekazu Pawła głoszący duchowe prawdy Jezus z Ewangelii przekształcił się w najważniejszy z przejawów wszechmocnego Boga, a Jezus, dynastyczny Chrystus [król], następca z domu Judy, został bezpowrotnie stracony dla historii.

Paweł został wysłany do Azji Mniejszej z misją głoszenia hellenistyczno-żydowskich nauk wśród pogan z wybrzeży Morza Śródziemnego i przekazania orędzia Jezusa tym żydom, którzy mieszkali poza Bliskim Wschodem. Jednakże nie zrealizował wytkniętego celu, stworzył za to zastęp zwolenników innego kultu. Pawłowi wystarczyło uwielbienie i cześć dla osoby Jezusa, aby zapewnić zbawienie i wejście do królestwa niebieskiego. Wszystkie społeczne wartości głoszone i zalecane przez Jezusa pominął. Paweł – aby wygrać współzawodnictwo z rozmaitością pogańskich kultów – odwołał się do wartości nieziemskich.

W starożytnym świecie śródziemnomorskim istniało wiele religii, których bogowie i prorocy urodzili się z dziewicy i okpili śmierć w taki czy inny sposób. Wszyscy byli nadnaturalnego pochodzenia i mieli zdumiewającą moc nad zwyczajnymi śmiertelnikami. Uczciwość wobec Pawła nakazuje jednak dodać, że z pewnością napotkał na obcej ziemi problemy, z którymi Jakub i Jezus nigdy nie zetknęli się w rodzimym środowisku. Paweł musiał mieszkańcom obcych krain, obeznanym z kultami boskich stworzeń, zaprezentować Jezusa w taki sposób, aby wydał się on ważniejszy i wyższy od tych nadnaturalnych bożków. Ale czyniąc to stworzył wizerunek Jezusa tak odległy od rzeczywistości, że społeczność żydowska uznała to za fałszerstwo. Paradoksalnie jednak to ów transcendentny Jezus z wizji Pawła stał się później Jezusem ortodoksyjnego chrześcijaństwa14.

GRAALOWE DZIECIĘ

Około roku 40 Piotr i Paweł działali ramię w ramię w Antiochii (Syrii), podczas gdy Jakub i jego zwolennicy byli nadal czynni w Jeruzalem. Dalsze rozwarstwienie Jezusowej wspólnoty nastąpiło, gdy Szymon (Mag) Zelota stworzył oddzielne podstawy dla swojej ezoterycznej sekty gnostycznej na Cyprze15.

Piotr był prawą ręką Jezusa i jako taki powinien zostać strażnikiem Marii Magdaleny podczas lat wstrzemięźliwości małżeńskiej (symbolicznego wdowieństwa). Piotr jednak miał do kobiet stosunek lekceważący, dlatego nie chciał wypełniać tej powinności16. Opinia Pawła o kobietach była jeszcze mniej pochlebna i stanowczo przeciwstawiał się ich zaangażowaniu w sprawy religijne17. Dlatego też obaj celowo pozbawili Marię wyższego statusu w nowym ruchu. Aby doprowadzić do jej całkowitej izolacji, publicznie ogłosili ją heretyczką, ponieważ była powiernicą przyjaciółki Szymona Zeloty, Heleny Salome.

Jezus i Maria kolejny raz podjęli współżycie małżeńskie w grudniu 43 roku, sześć lat po przyjściu na świat pierwszego syna. Jezus nie przywiązywał wielkiej wagi do stosunku Piotra i Pawła do Marii, gdyż znał dobrze Piotra i zdawał sobie sprawę z fanatyzmu Pawła. Związki Marii z gnostyczną frakcją Szymona i Heleny (lub nazyrejczykami Jakuba), były mu wręcz na rękę, wolał to niż jej ewentualne zaangażowanie w działalność sekty Piotra i Pawła. Maria (a także Marta) była kultową Siostrą Szymona Łazarza z Betanii i wszyscy dobrze się znali.

W owym czasie Maria raz jeszcze poczęła. Wiosną 44 roku Jezus udał się z misją do Galacji (w środkowej Azji Mniejszej) z głównym prozelitą, Janem Markiem.

Podczas ich nieobecności władze rzymskie w Jerozolimie uznały Jakuba i jego nazyrejczyków za zagrożenie. Na rozkaz Heroda z Chalkis w 44 roku stracono apostoła Jakuba Boanergesa (Dz 12, 1-2). Szymon Zelota przedsięwziął natychmiastową akcję odwetową i doprowadził do otrucia Heroda Agrypy18, ale następnie był zmuszony do ucieczki. Tadeusz podczas przeprawy przez Jordan został pojmany przez Chalkijczyków i pośpiesznie stracony. Wtedy oczekująca rozwiązania Maria znalazła się w niepewnej sytuacji, Chalkijczycy wiedzieli bowiem, że była związana z Szymonem. Zwróciła się o pomoc do niegdysiejszego ucznia Pawła, młodego Heroda Agrypy II (wtedy siedemnastoletniego). Herod niezwłocznie wysłał ją do posiadłości Herodów w Galii, dokąd kiedyś wygnano Heroda Antypasa i jego brata Archelusa.

Tego roku Maria urodziła w Prowansji drugiego syna, co odnotowano w Dziejach Apostolskich: “Lecz Słowo Boże rozszerzało się i rosło” (Dz 12, 24)19. Ten syn był niesłychanie ważnym Graalowym Dziecięciem i nazwano go Józef.

UKRYTE ZAPISY I DESPOSYNES

Wypełniwszy dynastyczne zobowiązania, spłodziwszy dwóch synów, Jezus niebawem został uwolniony od obostrzeń i mógł znowu prowadzić normalne życie. Od 46 roku20 jego starszy syn, dziewięcioletni Jezus pobierał nauki w Cezarei. Trzy lata później przeszedł ceremonię “drugich narodzin” w Prowansji. W zgodzie ze zwyczajem symbolicznie “urodził się powtórnie” z łona matki w wieku 12 lat – jego “pierwszym roku” po inicjacji. Towarzyszył mu Jakub (Józef z Arymatei), który następnie na pewien czas zabrał bratanka do zachodniej Anglii.

W 53 roku Jezusa młodszego oficjalnie ogłoszono następcą tronu w synagodze w Koryncie, otrzymał dawidowy tytuł następcy tronu “Justus” (“Sprawiedliwy” lub “Prawy” – Dz 18, 7)21. W taki oto sposób formalnie zastąpił stryja, Jakuba Sprawiedliwego, jako królewski następca. Osiągnąwszy wiek 16 lat Jezus Justus stał się tego roku również Wielkim Nazirejczykiem zyskując prawo do włożenia czarnej szaty tego urzędu – takiej, jaką nosiła kapłanka Izydy, Matka Bogini22.

Jego ojciec, Jezus Chrystus, udał się w 60 roku do Rzymu przez Kretę i Maltę. Tymczasem Paweł powrócił do Jerozolimy odbywszy wyczerpujące podróże z lekarzem Łukaszem. Gdy się jednak tam znalazł, oskarżono go o spisek przeciwko Jonatanowi Annaszowi, zamordowanemu przez namiestnika Feliksa. Namiestnik udał się przed sąd cesarza Nerona do Rzymu i Paweł był zmuszony podążyć za nim. Feliksa uniewinniono – ale Paweł pozostał w areszcie z powodu związków z byłym uczniem Herodem Agrypą II, którego Neron nienawidził. W tym okresie Jezus Justus również przebywał w mieście (Koi 4, 11).

Mniej więcej w tym samym czasie, ale z dala od niebezpieczeństw Rzymu młodszy brat Jezusa Justusa, Józef zakończył edukację w drui-dyjskim kolegium i osiadł z matką w Galii. Później dołączył do nich stryj młodego Józefa, Jakub, który przybył na stałe na Zachód, wygnany w 62 roku z Jerozolimy. Jego nazirejczycy byli obiektem brutalnych prześladowań rzymskich, a rada Sanhedrynu oskarżyła Jakuba o nielegalne nauki23. Następnie skazano go na ukamienowanie i ekskomunikę – żydowska starszyzna ogłosiła go duchowo “martwym”24. Niegdyś czcigodny doradca Sanhedrynu i przyszły mesjasz Hebrajczyków został strącony ze szczytu laickich i religijnych łask. To wydarzenie symbolicznie opisywano w przeszłości jako fizyczny upadek z dachu Świątyni.

Straciwszy wszelką duchową wiarygodność w oczach prawa Jakub przyjął z powrotem dziedziczne imię Józef z Arymatei i udał się na Zachód do Marii Magdaleny i jej współpracowników w Galii.

Z kolei Piotr pojawił się w Rzymie Nerona przyjmując odpowiedzialność za sektę Pawłową – która tymczasem zyskała nazwę “chrześcijanie”. Nerona ogarnęła obsesyjna nienawiść do chrześcijan. Zmierzając do fizycznej eksterminacji wprowadził fanatyczne represyjne rządy. Jego ulubioną torturą było wbijanie na pale rozstawione w ogrodzie pałacowym i robienie nocą z ofiar żywych pochodni25. Doprowadziło to do powszechnego powstania chrześcijan w 64 roku, podczas którego Rzym stanął w płomieniach. O podpalenie podejrzewano niezrównoważonego umysłowo imperatora, ale Neron zrzucił winę na chrześcijan. Piotra i Pawła skazano na śmierć.

Paweł przed zgonem zdołał przekazać Tymoteuszowi wiadomość, że Jezus Chrystus jest w bezpiecznym miejscu26, ale nie powiedział gdzie. Niektóry sugerowali, że udał się śladami Tomasza apostoła do Indii i podobno zmarł w Srinagar, w Kaszmirze, gdzie stoi przypisywany mu grobowiec27.

Gdy Jakub (Józef z Arymatei) osiadł na stałe na Zachodzie, Szymon Zelota wyprowadził w 65 roku większość nazirejczyków z Jerozolimy. Powiódł ich na wschód od Jordanu (gdzie kiedyś podążył jego współpracownik Tadeusz) i rozpierzchli się po regionie niegdysiejszej Mezopotamii.

Rządy Nerona doprowadziły do politycznego wrzenia, burzyły się także ludy mieszkające w Ziemi Świętej. Na początku 66 roku w Cezarei wybuchały sporadyczne utarczki między zelotami i Rzymianami. Walki szybko przeniosły się do Jerozolimy, gdzie zeloci zajęli wiele strategicznych pozycji. Utrzymali miasto przez cztery lata, aż potężna rzymska armia dowodzona przez Tytusa Flawiusza spustoszyła Jerozolimę w 70 roku. Zgodnie z przepowiednią Jezusa sprzed wielu lat Świątynia upadła, a wraz z nią wszystko inne. Większość mieszkańców zabito, ci, którzy przeżyli, zostali wzięci do niewoli, a święte miasto przez następne sześć dekad było zrujnowane. W następstwie zniszczenia ważnego ośrodka, jakim była Jerozolima, naród żydowski rozpierzchł się. Upadła zresztą nie tylko Jerozolima, ale i Kumran, a w 74 roku ostatni sławny bastion, górska forteca Massada, na południowy wschód od Morza Martwego. Tam niespełna tysięczna garstka żydów wytrzymała długotrwałe oblężenie potężnej rzymskiej armii, stopniowo zmniejszały się jednak dostawy broni i zapasów żywności. W końcu w sytuacji zupełnie beznadziejnej dowódca garnizonu, Eleazar Ben Jair, zdecydował, że wszyscy obrońcy twierdzy popełnią samobójstwo. Przeżyły tylko dwie kobiety i pięcioro dzieci28.

Fale nazyretańskich uchodźców uciekły z Ziemi Świętej. Nazirejczy-cy osiedlili się w Mezopotamii, Syrii i południowej Turcji. Kronikarz Juliusz Afrykański, działający około 200 roku i zamieszkały w Edessie (obecnie Urfa, Turcja, w odróżnieniu od Edessy greckiej) opisał szczegóły exodusu29. Pod koniec żydowskiego powstania w Ziemi Świętej rzymscy namiestnicy kazali spalić archiwa Jerozolimy. W ten sposób zostały zniszczone świadectwa genealogii rodu Jezusa. Podczas samego powstania żydowskie zbiory wydano na pastwę żołnierzy rzymskich, którym kazano likwidować również archiwa prywatne, po prostu wszelkie znalezione dokumenty. Ale mimo wszystko zniszczenie nie było całkowite, niektóre papiery udało się ukryć.

Pisząc o celowym zniszczeniu dokumentów rodu Mesjasza, Juliusz Afrykański stwierdza: “Garstka przezornych ludzi miała własne archiwa, przekazała swoje nazwiska pamięci lub uzyskała je z kopii i czerpała dumę ze wspomnień o arystokratycznym pochodzeniu”. Nazwał tych królewskich spadkobierców desposynes, “krewni Pana” (lub poddani władcy)30. W pierwszych wiekach naszej ery różne odłamy desposynes były ścigane przez władze Rzymu – najpierw świeckie, potem Kościoła rzymskiego. Euzebiusz potwierdza, że w czasach imperium desposynes stali się zwierzchnikami ich sekty drogą “ścisłego dynastycznego następstwa”. Ale wszędzie byli oni ścigani i zabijani, tropiono ich jak rzezimieszków31, a na rozkaz cesarski ścinano im głowy rzymskimi mieczami.

Pełna prawda o tej “wybiórczej inkwizycji” jest z pewnością ukryta, ale jej mitologia i tradycja przetrwały. Przetrwały dzięki mądrości Graala, kartom tarota, legendom o królu Arturze i rycerzach Okrągłego Stołu, pieśniom trubadurów, dywanom z motywem jednorożca, ezoterycznej sztuce i czci dziedzictwa Marii Magdaleny. Nawet dzisiaj Święty Graal jest największą relikwią Poszukiwań. Przekazy te uznane są za herezję przez ortodoksyjnych hierarchów Kościoła. Dlaczego? Bo cel wytrwałych Poszukiwań nadal stanowi śmiertelne zagrożenie dla Kościoła, który stara się pomniejszać mesjańską sukcesję na rzecz samozwańczej alternatywy.

9

MARIA MAGDALENA

KRÓLEWSKA PANNA MŁODA I MATKA

Maria Magdalena zmarła w roku 63 licząc sobie 60 lat, w (obecnym) St Baume1 w południowej Francji, daleko od rodzinnego domu i daleko od miejsca, w którym zmarł jej małżonek.

W poprzednich rozdziałach zbadaliśmy szczegółowo życie i znaczenie Jezusa. Prześledziliśmy również te wydarzenia z życia Marii, które miały związek z działalnością Jezusa. Ale nie wyjaśniliśmy jeszcze znaczenia Marii dla współczesnych jej lub późniejszych wydarzeń z dziejów ludu Bożego.

W erze Kumran “Maria” nie było imieniem, ale znakomitym tytułem, pochodzącym od “Miriam” (imię siostry Mojżesza i Aarona)2. Miriam (Marie) uczestniczyły w formalnych obowiązkach kapłańskich w ramach takich duchowych zakonów jak ascetyczna i uzdrowicielska wspólnota terapeutów.

Podczas gdy “Mojżesz” prowadził liturgiczne ceremonie dla mężczyzn, “Miriam” spełniała tę samą funkcję dla kobiet. Wyrazem tego był przypisany w Księdze Wyjścia (15, 20) bębenek (tamburyn).

Maria Magdalena jest początkowo opisana w Nowym Testamencie jako kobieta, “z której wyszło siedem demonów” (Łk 8, 2), a później w tej samej Ewangelii jako “grzesznica”. Ale poza tym jest portretowana we wszystkich Ewangeliach jako ulubiona i wierna towarzyszka Jezusa. Opis Marii przez Łukasza jest zaszyfrowany.

Przed małżeństwem “Marie” były pod władzą głównego uczonego w Piśmie, którym w czasach Marii Magdaleny był Judasz Sikariota. Główny uczony w Piśmie był również Diabelskim Kapłanem numer siedem3. “Siedmiu kapłanów diabelskich” wyznaczono na formalne przeciwieństwo innych, będących “siedmioma światłami Menory” (siedmioramiennego świecznika, elementu symbolizmu judaistycznego). Ich obowiązkiem było nadzorowanie czystości kobiet w gminie. Po ślubie Marię Magdalenę w sposób naturalny zwolniono od tej podległości. Stąd “wyszło z niej siedem demonów”, mogła zgodnie z zasadami dynastycznymi obcować fizycznie z małżonkiem. Jak wspomniano, jej małżeństwo nie było zwyczajnym związkiem i Maria przechodziła długie okresy separacji – w tym czasie nie miała rangi żony, ale Siostry (w znaczeniu religijnym – jak mówi się o zakonnicy). Siostra Maria była podporządkowana Ojcu, Szymonowi Zelocie (Łazarzowi). Również Siostrą Ojca była Marta, której imię także oznaczało tytuł. “Marta” to pani, a różnica między “Martami” i “Mariami” polegała na tym, że te pierwsze mogły posiadać własność, te drugie nie. We wspólnocie Siostry miały ten sam status co Wdowy (Kaleki)4, stopień niżej almah. I tak almah (dziewica) wychodziła za mąż i pięła się ku randze Matki, ale w okresie separacji obniżano jej status do rangi kobiety niezamężnej.

Ojcem Marii Magdaleny był główny kapłan (podporządkowany najwyższemu kapłanowi) Syrus “Jair”. Kapłan w randze “Jaira” urzędował w wielkiej marmurowej synagodze w Kafarnaum i figurował w hierarchii niezależnie od linii Sadoka i linii Ebiatara. Było to dziedziczne stanowisko od czasów króla Dawida, obejmujące wyłącznie następców Jaira (Lb 32, 41). Jak potwierdza Druga Księga Samuela (20,25-26): “Szewa pisarzem, a Sadok i Ebiatar – kapłanami. Również Ira Jairyta był kapłanem Dawida”.

W Nowym Testamencie pierwsza wzmianka o Marii to opowieść o jej powstaniu z martwych jako córki Jaira w 17 roku5. “Powstanie” (symboliczne, z wiecznych ciemności) odnosi się albo do wyniesienia w ramach “Drogi”, albo, jak widzieliśmy, wyzwolenia z duchowej śmierci spowodowanej ekskomuniką. Termin nadal jest używany przez współczesnych masonów. Należałoby przypuszczać, że opis “powstania z martwych” córki Jaira odnosi się do inicjacji Marii (kobiet nie ekskomunikowano, nie mogłoby więc to być wyzwolenie od nałożonej klątwy).

Pierwsze “powstanie” chłopców następowało w wieku lat 12, dziewcząt – 14. Biorąc pod uwagę, że Maria powstała z ciemności w 17 roku, znaczy to, że urodziła się w 3 roku, była o dziewięć lat młodsza od Jezusa – i miała 27 lat podczas pierwszego ślubu w 30 roku6. Po poczęciu dziecka w grudniu 32 roku Maria miała 30 lat, gdy odbył się drugi ślub w 33 roku. Cztery lata później urodziła Jezusa młodszego, a w 44 roku, kiedy miała 41 lat, przyszedł na świat jej drugi syn, Józef. Przed urodzeniem Józefa Maria znalazła się w Marsylii (Masilii), gdzie aż do V wieku językiem oficjalnym była greka7. Należy być może podkreślić nieznany powszechnie fakt, iż język Jezusa, apostołów i wszystkich będących w obszarze helleńskiego judaizmu był pod silnym wpływem greki. Hebrajczycy oczywiście używali specyficznego języka semickiego. To dlatego takie słowa jak Alphaeus i Rama-Theo łączą elementy greckie i hebrajskie. Dodatkowo będąc tak długo pod okupacją rzymską Żydzi palestyńscy zapożyczyli również kulturę językową ciemięzców. Wchłonięto ponadto pewne elementy kultury i języka pogan (nieżydów) i prozelitów (nawróconych pogan), tak że w ramach różnych wspólnot ogólnie rozumiano się nawzajem.

W tradycji gnostycznej Marię Magdalenę łączono z Mądrością (Sophia) reprezentowaną przez Słońce, Księżyc i krąg gwiazd. Kobieca gnoza, Sophia, stała się Duchem Świętym, reprezentowanym na ziemi przez Magdalenę, która uciekła na wygnanie rodząc dziecko, Jezusa. Jan w Apokalipsie (12, 1-17) opisuje Marię i jej syna. Opowiada o prześladowanich, ucieczce i nieustannej rzymskiej pogoni za “resztą jej potomstwa”:

I ukazał się wielki znak na niebie: Niewiasta odziana w słońce i księżyc pod stopami jej, a na głowie jej korona z dwunastu gwiazd;

A była brzemienna, i w bólach porodowych i w męce rodzenia krzyczała.

I ukazał się drugi znak na niebie: Oto ogromny rudy smok, mający siedem głów i dziesięć rogów, a na jego głowach siedem diademów;

[...] I stanął smok przed niewiastą, która miała porodzić, aby, skoro tylko porodzi, pożreć jej dziecię.

I porodziła syna, chłopczyka [...]

I uciekła niewiasta na pustynię, gdzie ma miejsce przygotowane przez Boga [...]

I wybuchła walka na niebie: Michał i aniołowie jego stoczyli bój ze smokiem [...]

I zrzucony został ogromny smok, wąż starodawny [...]

A oni zwyciężyli go przez krew Baranka i przez słowo świadectwa swojego [...]

A gdy smok ujrzał, iż został zrzucony na ziemię, zaczął prześladować niewiastę, która porodziła chłopczyka.

I dano niewieście dwa skrzydła wielkiego orła, aby poleciała na pustynię na miejsce swoje [...]

I zawrzał smok gniewem na niewiastę, i odszedł, aby podjąć walkę z resztą jej potomstwa, które strzeże przykazań Bożych i trwa przy świadectwie o Jezusie.

Poza Marią w 44 roku do Galii wyjechali także Marta i jej sługa Marcella. Był tam też Filip apostoł, Maria Jakubowa (żona Kleofasa) i Maria Salome (Helena). Portem docelowym w Prowansji było Ratis, które później stało się znane jako Les Saintes Maries de la Mer8. Mimo znaczenia, jakim Maria i Marta cieszą się w Ewangeliach, nie ma o nich żadnej wzmianki w Dziejach Apostolskich ani w żadnym liście świętego Pawła.

Życie Marii Magdaleny Rabana Maara (776-856), arcybiskupa Mayence (Main) i opata Fuldy zawiera wiele podań o Marii, sięgających wstecz poza V wiek. Kopię manuskryptu Maara znaleziono na Uniwersytecie w Oksfordzie na początku XV wieku, co zainspirowało Williama Waynflete’a do wzniesienia tam w 1448 roku Magdalen College. Praca ta była również cytowana wcześniej w Chronica Majora Mateusza Paryskiego, około 1190 roku i jest wymieniona w Scriptorum Ecclesiasticorum Historia literańa Basilae w Oksfordzie. Ludwik XI, król Francji (rządził 1461-1483) z uporem wymieniał Marię Magdalenę w swoim królewskim rodzie. Szczególnie pouczającym dziełem jest Sainte Marie Madelaine dominikanina, ojca Lacordaire (opublikowane po rewolucji francuskiej), jak i La Legendę de Sainte Marie Madelaine Jakuba de Yoragine, arcybiskupa Genui (ur. 1228). Zarówno de Voragine, jak i Maar twierdzą, że matka Marii, Eucharia, była spokrewniona z królewskim domem Izraela (królewskim domem Hasmoneańczyków, nie dawidowym domem Judy).

Inną sławną książką Jakuba de Voragine jest Złota legenda, jedna z pierwszych książek wydrukowanych przez Williama Caxtona w roku 1483. Tekst opublikowano uprzednio po francusku i łacinie, i częściowo przełożono na angielski, ale z pominięciem pewnych fragmentów.

William earl Arundel, przekonał Caxtona do wydania całości eupej-skich manuskryptów. Jest to zbiór kronik opisujących żywoty wybranych świętych. Wielce czczony, był regularnie czytany publicznie (często codziennie) w średniowiecznych klasztorach i kościołach kontynentalnej Europy.

Jedna z opowieści Złotej legendy dotyczy świętej Marty z Betanii i jej siostry, Marii Magdaleny.

Święta Marta, która gościła u siebie Chrystusa, córka Syrusa i Eucharii, pochodziła z rodu królewskiego. Ojciec jej był władcą Syrii i wielu krajów nadmorskich, a trzy zamki: Magdala, obie Betanie oraz część Jerozolimy Marta wspólnie z siostrą odziedziczyła po matce [...] Po Wniebowstąpieniu Pana, gdy uczniowie Jego rozproszyli się, ona wraz z jej bratem Łazarzem i siostrą Marią, a także święty Maksymian wsiedli na statek, na którym – dzięki opiece Pana naszego – wszyscy bezpiecznie przybili do Marsylii. Stamtąd dotarli do Aix i nawracali lud na wiarę Chrystusową.

[na podstawie przekładu Janiny Pleziowej]

Imię Magdalena (lub Magdala) pochodzi od hebrajskiego rzeczownika migdal (wieża). Stwierdzenie, że “siostry” miały trzy zamki, jest nieco mylące – zwłaszcza że “Marie” (“Miriam”) nie mogły posiadać żadnej własności. Połączone dziedzictwo wiązało się z osobistym statusem – znaczy to, że odziedziczyły we wspólnocie wysokie stanowiska (zamki/wieże) strażniczek, jak w Księdze Micheasza (4, 8)9 – Magdal-eder (wieża trzody).

Z czasem kult Magdaleny najbardziej rozwinął się Rennes-le-Chateau w Langwedocji10. W całej Francji jest wiele świątyń wzniesionych ku czci św. Marii Magdaleny. Za miejsce jej pochówku uważa się St Maximus, gdzie krypty i alabastrowej trumny strzegli mnisi kasjanici, zakon powstały na początku V wieku.

Zakon miał interesującą historię. Chociaż za “ojca zachodniego monastycyzmu” przywykło się uważać świętego Benedykta, faktycznie pierwszy był Jan Kasjan, który około 410 roku założył klasztor według swojej reguły (idąc w ślad za nowatorskimi przedsięwzięciami wspólnotowymi Marcina, biskupa Tours i Honoracjusza, arcybiskupa Arles). Znaczący krok w dyscyplinie klasztornej uczyniony przez Kasjana (za którym poszedł Benedykt i inni) polegał na administracyjnym i organizacyjnym oddzieleniu się od władzy biskupiej. Kasjan potępiał przyjmowanie święceń kapłańskich, uważał je za “niebezpieczną praktykę” i głosił, iż mnisi “za wszelką cenę powinni unikać biskupów”. Pierwotnie ascetyczny odludek w Betlejem, Jan Kasjan stworzył dwie bliźniacze szkoły w pobliżu Marsylii – jedną dla kobiet, drugą dla mężczyzn. Marsylia stała się uznanym ośrodkiem zakonnym, miejscem, z którego wywodzą się obchody święta Matki Boskiej Gromnicznej (wcześniej procesje z pochodniami urządzano ku czci Persefony, władczyni podziemia). Podobnie święto Madonny zrodziło się w bazylice Św. Wiktora w Marsylii.

Innym ważnym miejscem kultu Magdaleny było Gellone, gdzie w IX wieku w klasztorze Św. Wilhelma z Pustyni rozkwitła Akademia Studiów Judaistycznych. Kościół w Rennes-le-Chateau poświęcono w 1059 roku Marii Magdalenie, a w roku 1096 (kiedy rozpoczęto pierwszą krucjatę) zaczęto w Vezelay budowę wielkiej bazyliki Sw. Marii Magdaleny. Tu właśnie w 1217 roku święty Franciszek z Asyżu założył zakon braci franciszkanów mniejszych (później kapucynów)11. Również w Vezelay w 1146 roku opat cystersów, święty Bernard z Cłairvaux wygłosił kazanie do uczestników drugiej wyprawy krzyżowej, króla Ludwika VII, królowej Eleonory, ich rycerzy i zebranych wiernych (100 tysięcy ludzi). Prawdę powiedziawszy, entuzjazm wypraw krzyżowych wiązał się z uwielbieniem dla Magdaleny.

Cystersi, dominikanie, franciszkanie i przeróżne zakony tego okresu organizowały się wokół zasady uniezależniania się od władzy biskupów Kościoła rzymskiego, ale dzieliły wspólne zainteresowanie Marią Magdaleną. Tworząc w 1128 roku regułę zakonu templariuszy święty Bernard zaznaczył konieczność “posłuszeństwa Betanii, zamkowi Marii i Marty”. Jest więc oczywiste, że wielkie katedry Notre Dame, przedsięwzięcie cystersko-templariuszowskie, były poświęcone nie Marii, matce Jezusa, ale “naszej pani” [fr. Notre Dame], Marii Magdalenie.

KOBIETA W SZKARŁACIE – CZARNA MADONNA

Wczesne teksty chrześcijańskie określają Marię Magdalenę jako “kobietę, znającą Tego, który jest wszystkim, i którą Chrystus ukochał bardziej niż wszystkich uczniów”. Była apostołem “obdarzonym wiedzą, zdolnością widzenia i przenikliwością znacznie przewyższającą piotra”, ukochaną panną młodą, która namaściła Jezusa podczas świętego ślubu (Hieros Gamos) w Betami.

Kościół rzymski w swoim czasie zdecydował się zdyskredytować Marię Magdalenę i wyniósł matkę Jezusa, Marię. Wykorzystał w tym celu dwuznaczne komentarze w Nowym Testamencie, które początkowo określały niezamężną Magdalenę jako “grzesznicę” (co faktycznie oznacza almah w okresie wstrzemięźliwości).

Jednakże podstępni biskupi zdecydowali, że tak określana kobieta musi być jawnogrzesznicą, kobietą upadłą, Marię Magdalenę napiętnowano jako ladacznicę! Nawet dzisiaj jedno z określeń hasła Magdalena w Słowniku Oksfordzkim brzmi: “ladacznica, która weszła na drogę naprawy”. Wielu artystów z całą świadomością przeciwstawiało się temu popieranemu przez Kościół oczernieniu przedstawiając Marię Magdalenę w białej bluzie lub płaszczu podbitym białym jedwabiem, symbolizującym czystość.

Podobnie rzecz się miała z jeszcze jedną kobietą, która wraz z Marią przybyła do Galii. Również Helenę-Salonie świadomie oczerniano, z czym nie chcieli się zgodzić późniejsi artyści.

Z powodu wstrętu do kobiet – a szczególnie wykształconych kobiet – Piotr zawsze uważał Helenę-Salome za czarownicę. Nie liczyło się dla niego to, że była ona blisko związana z matką Jezusa i towarzyszyła jej przy Ukrzyżowaniu. Jako przyjaciółka Szymona Zeloty (syna Zebedeusza) Helena w istocie była klasztorną Matką apostołów Jakuba i Jana Boanergesa. W przeciwieństwie do Marii Magdaleny, związanej z reginalnym zakonem Dana, Helena należała do zakonu Aszera, w którym kobietom dozwolone było posiadać własność12, i w którym nazywano je z grecka hierodulai (święte niewiasty). W istocie Helena była najwyższą kapłanką zakonu w Efezie. Miała tytuł “Sara” i jako taka prawo do noszenia czerwonej szaty (podobnie jak dzisiejsi kardynałowie Kościoła rzymskiego, którzy noszą szkarłatne szaty). Piotr obawiał się takich wysoko postawionych kobiet, gdyż były stałym zagrożeniem dla jego pozycji. Kościół rzymski odziedziczył ten sam wstręt i ten sam lęk; w Kościele katolickim nie ma kobiecego kleru poza zakonami. Kiedyś wielbiony wizerunek “kobiety w szkarłacie” – hierodulai – przemienił się (za pośrednictwem średniowiecznej francuszczyzny) w angielskie harlot (ladacznica). Nierządnice pod wpływem tego wypaczonego przez Kościół przedstawienia kapłanek noszą na ogół czerwone stroje, a miejsca cielesnych uciech oznaczone są czerwonymi latarniami.

Kobiety zakonu Dana były to laickie nazaretanki. Maria Magdalena jako “Miriam” była pierwszą Siostrą zakonu (odpowiednikiem biskupa ordynariusza) i mogła ubierać się na czarno jak nazarejczycy13 i kapłani Izis. Warto zwrócić uwagę na fakt, że jednocześnie z wczesnym uwielbieniem Marii Magdaleny z Ferrieres w 44 roku zaczął się stamtąd rozprzestrzeniać kult Czarnej Madonny14. Wśród wielu wizerunków Czarnej Madonny, które zachowały się do czasów współczesnych, odnajdujemy piękną figurkę w Verviers, Liege; statuetka jest czarna, postać trzyma złote jabłko, ma koronę wywyższoną na kręgu gwiazd jak Sophia. Jej maleńkie dziecię również nosi złotą koronę królewską.

W przeciwieństwie do wizerunku Czarnej Madonny Marię Magdalenę często portretowano w czerwonym płaszczu – narzuconym na zieloną szatę (zieleń symbolizuje płodność)15. Przykładem niech będzie sławny fresk Święta Maria Piero delia Francesca, pochodzący z około 1465 roku, w gotyckiej katedrze w Arezzo w pobliżu Florencji. Podobnie jest ubrana Maria u stóp krzyża Botticellego. Czerwień ma wskazywać (jak czerwień szat kardynalskich) wysoki status duchowny.

Idea kobiety mającej wysoką rangę religijną, odzianej w czerwoną szatę irytowała i niepokoiła watykańską hierarchię. Mimo kościelnego kultu matki Jezusa (zwłaszcza po synodzie efeskim w 431 roku) katoliccy biskupi byli zdecydowanie przeciwni temu, by artyści dodawali jej dostojeństwa. W 1669 roku Rzym wydał dekret nakazujący, aby matka Jezusa (“Biała Madonna”) była przedstawiana jedynie w “błękicie i bieli”16.

W katolicyzmie kobiety nie dostępowały święceń. A zakaz czczenia kobiet poza matką Jezusa zdegradował Marię Magdalenę. Z tego powodu całkowicie pominięto fizycznych następców Jezusa, biskupom udało się utwierdzić prawo do świętej władzy poprzez zastosowanie samozwańczej zasady męskiego “dziedzictwa”. Nie była to – jak być powinna – mesjanistyczna linia od Jezusa ani nawet rodowód od Rama-Theo (arymatejskiego) księcia, Jakuba Sprawiedliwego (brata Jezusa), ale bezprawne “dziedzictwo” pochodzące od Piotra, twardo-głowego wiejskiego esseńczyka, który nie cierpiał kobiet.

Równocześnie rozrastający się Kościół prowadził walkę z kultem Powszechnej Bogini, szczególnie silnym w świecie śródziemnomorskim i zyskującym na sile w okresie klerykalnych sporów o hierarchię płci. Od czasów starożytnych Powszechna Bogini pojawiała się pod wieloma postaciami i była znana pod wieloma imionami: Cybele, Diana, Demeter i Junona. Zawsze identyfikowano ją z Izydą, “Matką wszystkich i wszystkiego, panią wszystkich żywiołów, pierworodnym dziecięciem czasu, władczynią wszystkich stworzeń i jedynym objawieniem wszystkiego”.

Dla dawnych Egipcjan Izyda to siostra-żona Ozyrysa, założyciela dynastii faraonów i sędziego dusz po śmierci. Izyda była Powszechną Boginią, zwłaszcza matką-opiekunką i jej kult rozprzestrzeniał się wszędzie. Często portretowano ją trzymającą dziecko, Horusa, którego wcieleniami byli faraonowie. Jest uznanym faktem, że wizerunki “Białej Madonny” są oparte na opisach Izydy, karmiącej matki. Ona również była pierwowzorem tajemniczej Czarnej Madonny, której wizerunków do XVI wieku we Francji było blisko 200. Obecnie na całym świecie stwierdzono ich blisko 45017. Nawet uwielbiana patronka Francji Notre Dame de Lumiere (Matka Boska Świetlista) “zrodziła się” z kultu Powszechnej Bogini, Pramatki.

Wizerunek Czarnej Madonny i jej dziecka był stałym dylematem dla Kościoła; jej posągi stały w liczących się kościołach i świątyniach kontynentalnej Europy. Niektóre z nich są całkowicie czarne, ale wiele ma tylko czarne oblicza, ręce i stopy. Nie jest to sprawa przebarwienia, jak sugerowała część zaniepokojonego duchowieństwa. Pewną ilość przemalowano na blade cieliste barwy, by zgadzały się ze standardowym wyobrażeniem Madonny; niektóre całkowicie usunięto z widoku publicznego. Rysy twarzy Czarnej Madonny nie noszą żadnych cech negroidalnych, mają po prostu czarny kolor. Niektóre Czarne Madonny są odziane skromnie (wiele w tradycyjnym stylu Białych Madonn), lecz inne obleczono w szaty symbolizujące prestiż i władzę monarszą, noszą ozdobne stroje i korony.

Czarna Madonna pochodzi od królowej Izydy i prepatriarchalnej Lilith. W ten sposób prezentuje siłę i równość kobiety względem mężczyzny – jest dumną, jasno określoną i przywódczą postacią – w przeciwieństwie do podporządkowanej, uniżonej konwencjonalnej Białej Madonny (jak Kościół chciał widzieć matkę Jezusa). Mówi się, że obie – Izyda i Lilith – znały tajne imię Boga (sekret, który znała również Maria Magdalena, “kobieta, znająca Tego, który jest wszystkim”). Stąd Czarna Madonna jest też wyobrażeniem Magdaleny, która wedle doktryny aleksandryjskiej “przekazała prawdziwą tajemnicy Jezusa”. Kult Magdaleny był faktycznie szczególnie związany z miejscami, w których znajdowały się wizerunki Czarnej Madonny. Jest czarna, ponieważ czerń to barwa Mądrości (Sophii), żyjącej w mrokach chaosu przed stworzeniem świata. Dla gnostyków Szymona (Maga) Zeloty Mądrość była Duchem Świętym – wielką, nieśmiertelną Sophią, która wyprowadziła Pierwszego Ojca, Valdaboatha, z głębin. Sophię uważano za wcielenie Ducha Świętego w osobie królowej Marii Magdaleny i z nią wiązano najściślejsze zasady wyznawania wiary.

 

 

MARIA I KOŚCIÓŁ

Niezależnie od znaczenia ideału Bogini-Pramatki ortodoksyjny Kościół wszystkich czcicieli pierwiastka kobiecego uznał za heretyków. Pierwsi Ojcowie Kościoła tacy jak Kwintus Tertulian wytyczyli zasady na długo przed czasami Konstantyna Wielkiego. Tertulian popierał regułę:

Kobiecie nie wolno przemawiać w kościele, dokonywać chrztu, podawać Eucharystii ani rościć pretensji do żadnej męskiej funkcji – a już w żadnym wypadku do urzędu kapłańskiego.

Sam Tertulian szedł tylko za opiniami wyrażonymi przez wcześniejszych przywódców Kościoła, takich jak Piotr i Paweł.

W “Ewangelii Marii”18 Piotr występuje przeciwko związkom Marii z Jezusem, mówiąc: “Czy naprawdę rozmawiałby na boku z kobietą, a nie wypowiedział się śmiało przed nami? Czemu mielibyśmy zmieniać zdanie i jej słuchać?” Z kolei w koptyjskim traktacie, nazwanym Pistis Sophią (Mądrość wiary)19, Piotr narzeka na głoszenie wiary przez Marię i prosi Jezusa, aby ją uciszył i powstrzymał podważanie jego zwierzchności. Jezus jednak napomina Piotra, a Maria wyznaje później: “Piotr napawa mnie rozterką. Lękam się go, bowiem nie cierpi rodzaju kobiecego”. Na co Jezus odpowiada: “Kogo Duch natchnie, ten z łaski Bożej jest wyświęcony do jego głoszenia, czy to mężczyzna, czy kobieta”. Maria ma powody obawiać się Piotra, gdyż wielokrotnie dał wyraz swoim poglądom – jak w “Ewangelii Tomasza”20. Sprzeciwiając się obecności Marii wśród uczniów “Szymon Piotr rzekł do nich: Pozwólcie Marii nas opuścić, gdyż kobiety nie są warte życia”.

W “Ewangelii Filipa”21 Marię uważa się za “symbol boskiej mądrości”. Jednakże wszystkie te teksty zostały ocenzurowane i uszczuplone o pewne fragmenty przez biskupów Rzymu, ponieważ podważały zasadę wyłącznie męskiego kapłaństwa. Paweł w Pierwszym Liście do Tymoteusza nakazuje:

Kobieta niech się uczy w cichości i w pełni uległości. Nie pozwalam zaś kobiecie nauczać ani wynosić się nad męża; natomiast powinna zachowywać się spokojnie.

(1 Tm 2, 11-12)

Takie autorytarne wskazówki były szczególnie użyteczne, ponieważ maskowały istotne problemy. Kobiety miały być wykluczone za wszelką cenę. Magdalena z czasem mogłaby wyrosnąć ponad miarę. Jako żona Jezusa była nie tylko mesjańską królową, ale matką spadkobierców. W sto lat po śmierci spuścizna Marii Magdaleny była największym zagrożeniem dla pełnego lęku Kościoła, który pominął następców Mesjasza na korzyść sukcesji apostolskiej.

Kulty, które sprzeciwiały się rzymskiemu katolicyzmowi, i które Rzym nazywał pogańskimi i heretyckimi, wcale nie były dzikie czy satanistyczne. Jednakże w oczach Kościoła rzymskiego nabierały tych wszystkich cech, jako że równolegle z zasadą męską akceptowały zasadę żeńską. Według gnostyków Duch Święty był żeńskim elementem wiążącym Ojca z Synem. Ale Rzym ogłosił, że Trójca jest, Jednym Bogiem”. I z tego powodu, chociaż dokonano pewnych ustępstw na rzecz matki Jezusa, Marii (jako Matki Bożej), nie była ona częścią boskiej Trójcy, deifikowanej wyłącznie wedle męskich pojęć.

Chrześcijaństwo przyswoiło sobie Boga Izraela w wyniku misji Jezusa, jak uczynili to gnostycy i nazarejczycy. Nazarejki działały całkiem swobodnie jako nauczycielki, uzdrowicielki, misjonarki i kapłanki. Jednakże w środowisku chrześcijańskim będącym pod wpływami Rzymu odebrano kobietom wszelkie możliwości sprawowania kultu. Jedna z największych sekt matriarchalnych z II wieku głosiła wiarę odziedziczoną bezpośrednio od Marii Magdaleny, Marty i Heleny – Salome. Tertulian gniewnie potępił tę grupę:

Te heretyczki! Jak one mogą! Są na tyle bezczelne, że uczą, podejmują spory, dokonują egzorcyzmów, leczą i (może) nawet chrzczą!

W sekciarskich wspólnotach żydowskich kobiety długo były wykluczone z edukacji, publicznego wyznawania wiary i jakiejkolwiek społecznej czy politycznej działalności poza środowskiem rodzinnym. Inaczej jednak rzecz się miała w społecznościach zhellenizowanych, których ideały były inspirowane przez myśl kulturową Grecji i Azji Mniejszej, gdzie kobiety na równi z mężczyznami sprawowały kult Izydy. Za czasów Jezusa kobiety przechodziły emancypację w Egipcie. Podobnie Rzymianki z bogatych warstw zaczynały angażować się w interesy, politykę, literaturę, matematykę i filozofię. Wyjątkiem był Kościół rzymski, który pozbawił Jezusa królewskiej dynastycznej spuścizny uosobionej przez Marię Magdalenę.

Wiele z uczonych kobiet, które przewodziły grupom formalnie nazywanym heretyckimi, opierało się na pouczeniach ascetycznej sekty terapeutów z Kumran. Takie nauki były przepojone pierwiastkiem duchowym (podczas gdy rzymska forma chrześcijaństwa była bardzo materialistyczna i w związku z tym element duchowy uważano za ogromne zagrożenie). Rzymska strategia przeciwko kobietom prowadzącym nauki wyrażała się prosto i jasno: są grzesznicami i mają podporządkować się władzy świętego Pawła. W cytowanym już tu Pierwszym Liście do Tymoteusza Paweł pisze:

Bo najpierw został stworzony Adam, potem Ewa. I nie Adam został zwiedziony, lecz kobieta, gdy została zwiedziona, popadła w grzech.

(1 Tm 2, 13-14)

Właśnie w owym czasie takie nauczycielki celowo nazwano “kobietami w szkarłatach”22, w znaczeniu ladacznice. Kościół ogłosił wszystkie “nierządnicami”, a ta przekręcona nazwa pokutuje do dzisiaj.

Na początku II wieku w Kościele zaczął się proces segregacji: mężczyźni sprawowali funkcje kapłańskie, kobiety w milczeniu uczestniczyły w kulcie. Pod koniec wieku nawet tego zakazano, kobietom nie wolno było uczestniczyć w kulcie. Każda kobieta biorąca udział w praktykach religijnych była nazywana “nierządnicą i czarownicą”.

Według “Ewangelii Marii” Lewita (Mateusz Annasz) wiódł z Piotrem spór o prawa Marii Magdaleny: “Lecz jeśli Zbawca uznał ją godną, kimże w rzeczy samej jesteś ty, aby ją odrzucać? Zbawca niewątpliwie znał ją dobrze – dlatego kochał ją ponad nas”. Podobno w przeciwieństwie do Piotra i jego brata Andrzeja inni uczniowie zgadzali się z Lewitą, gdyż słowa Marii dodawały im otuchy i chętnie akceptowali jej nauki. Ewangelii, które ukazywały Marię w takim świetle, po prostu nie włączono do kanonicznego Nowego Testamentu. Co więcej, cztery Ewangelie, które się w nim znalazły, opracowywno stosownie do wymogów Kościoła. Ale ludzie przeważnie wiedzieli o statusie Marii jeszcze przed ukazaniem się jakiejkolwiek oficjalnej Biblii. Tradycja, która zachowała tę wiedzę, przeżyła w Brytanii i Francji okres głębokiego średniowiecza do początków drugiego tysiąclecia, czasów, w których Maria Magdalena stała się “Naszą Panią”, inspiratorką pierwszych wypraw krzyżowych i wielkich gotyckich katedr.

Jeśli to prawda, jak Kościołowi udało się zdjąć jej postać z frontonu apostolskiej piramidy?

Po pierwsze Kościół rzymski podkreślił szczególnie wagę dwóch fragmentów Biblii: Księgi Rodzaju (3, 16) i Pierwszego Listu do Koryntian (11, 3). Obydwa są cytowane w pochodzących z IV wieku Dekretach apostolskich. Pierwszy ustęp opisuje słowa Pana Boga do Ewy o Adamie: “on zaś będzie panował nad tobą”. Cytat ze świętego Pawła mówi: “głową żony [jest] mąż”.

Następnie sporządzono niezwykły nowy dokument opisujący Marię Magdalenę według Kościoła. Nazwany Zarządzeniem apostolskim był w istocie zapisem wyimaginowanej rozmowy między apostołami po Ostatniej Wieczerzy. Całkiem przypadkiem stwierdza on (przeciwnie niż w Ewangeliach), że były tam obecne Maria i Marta, przez co częściowo zaprzeczał samemu sobie. Oto wyjątek z domniemanej rozmowy:

Jan rzekł: Gdy Mistrz pobłogosławił chleb i kielich i wypowiedział słowa: Oto jest Ciało moje i Krew moja, nie podał ich kobietom, które były z nami.

Marta rzekła: Nie podał ich Marii, bo ujrzał, iż wybuchła śmiechem.

Na podstawie tej zmyślonej opowiastki Kościół ogłosił, że pierwsi apostołowie stwierdzili, iż owym kobietom nie dozwolono zostać kapłankami, gdyż nie potrafiły zachować należnej powagi! Istotę tej rozmowy przyjęto w postaci formalnej doktryny Kościoła i od tej pory Marię Magdalenę uznano za osobę niewierzącą, która odmówiła uczestnictwa w obrządku religijnym.

O wiele wcześniej, około roku 180, biskup Klemens z Aleksandrii, Ojciec Kościoła, stwierdził coś wręcz przeciwnego:

Mężczyźni i kobiety są równej doskonałości i mogą przyjmować te same polecenia i podlegać tej samej dyscyplinie. Dla nas słowo ludzkość obejmuje zarówno mężczyzn, jak i kobiety i stąd też Chrystus nie jest rodzaju męskiego ni żeńskiego.

Na usprawiedliwienie swoich słów Klemens wyliczył wiele kobiet, które odznaczyły się w niedawnej historii, zwłaszcza jeśli chodziło o edukację. Jego pogląd szeroko poparły wykształcone warstwy społeczeństwa. Papież zarządził jednak później, że Klemens popełnił błąd; ogłoszono z ogromną pewnością siebie, że “kobieta nie może być kapłanem, bo nasz Pan był mężczyzną”!

PANI JEZIORA

W 633 roku tajemniczy stateczek zawinął do portu północnej Francji, Boulogne-sur-Mer. Na pokładzie nie przywieziono podróżnych, lecz metrową statuetkę Czarnej Madonny z dzieciątkiem, oraz egzemplarz Ewangelii po syryjsku23. Nie wiadomo, skąd łódka przypłynęła, ale jej pojawienie się wzbudziło niesłychane poruszenie. Madonna – znana jako Matka Boska Świętej Krwi – stała się insygnium katedry Notre Dame w Boulogne, obiektem wielkiego uwielbienia aż do momentu zniszczenia podczas rewolucji francuskiej.

Czarna Madonna z Boulogne wzmocniła w popularnych wyobrażeniach związek między Marią i “morzem” (łac. mare). Emblemat “Maria z Morza” (zaczerpnięty z późniejszych insygniów Boulogne) stał się oznaką pielgrzymów przed epoką Karola Wielkiego, a wersja tej samej oznaki trafiła do Szkocji, zanim pieczęcie herbowe stały się powszechne w Brytanii24. W jedenastowiecznej Szkocji port Edynburga, Leith, przyjął własne godło, obrazujące “Marię z Morza” i jej Graalowe Dziecię w łodzi żaglowej pod osłoną chmury. Było to nawiązanie do postaci Jakuba (Józefa z Arymatei), “Chmury” – Przywódcy Pielgrzymów25.

Z niewiadomego powodu badacze heraldyki uznali za stosowne zignorować wagę takich kobiecych emblematów; podobnie kompilatorzy drzew genealogicznych i rejestrów parów pomijają linie kobiece. Szczególnie miało to miejsce w Brytanii w erze georgiańskiej i wiktoriańskiej. Może początek obecnej ery Wodnika wyznaczy koniec dziejowej dominacji mężczyzn. Dotychczas jednak większość wspomnianych prac powstaje w starym stylu. Tymczasem wystarczy przeprowadzić niewielkie badania, by przekonać się, że ideę noblesse uterine (przekazywanie szlachectwa w linii żeńskiej) uznawano od IV do XI wieku.

Ogólnie stwierdza się, że zwyczaj noszenia herbów rozpoczął się w wieku XII. Całkiem możliwe, że było tak w Brytanii, ale nie – Brytyjczycy są twórcami tej idei, jak kiedyś chcieli nam wmówić członkowie Kolegium Heraldycznego26. Sławne autorytety w tej dziedzinie, Kolegium Heraldyczne i Kolegium Herbowe, które powstały pod koniec XIV wieku, miały za zadanie kontrolę rejestrów “herbowych”. Kiedyś rycerz był zmuszony nosić ozdobny herb, by można go było rozpoznać, jako że od stóp do głów był osłonięty kolczugą i zbroją. Flagi i inne emblematy określały rodzinę i region. Ten zwyczaj ustalił się wcześniej we Flandrii i północnej Francji.

Niewielu ludzi w Wielkiej Brytanii ma insygnia datujące się wcześniej niż na wiek XII, dotyczy to szczególnie osób nie mających przodków feudałów. Emblemat portu Leith jest więc wyjątkowy pod względem daty i niefeudalnej, kobiecej treści.

Bogato iluminowany manuskrypt arcybiskupa Rąbana Maara The Life of Mary Magdalene27 ma pięćdziesiąt rozdziałów w sześciu tomach, m.in. opowiada nam, jak Maria, Marta i ich towarzysze opuścili

brzegi Azji i popychani łaskawym wschodnim wiatrem podróżowali przez Morze (Śródziemne) miedzy Europą i Afryką pozostawiając miasto Rzym i cały ląd Italii po prawej (na północy). Potem szczęśliwie zmienili kurs na prawo (ku północy) i przybyli do miasta Marsylia w galijskiej prowincji Vienne, gdzie rzeka Rodan wpływa do morza. Tam – gdy tylko zwrócili się do Boga, Wielkiego Króla całego świata – rozstali się.

W bibliotekach paryskich przechowywane są starożytne rękopisy, starsze niż dzieło Maara, które stanowią świadectwo z czasów życia Marii. Jej misja w Prowansji jest wspomniana w hymnie z VII wieku (wydanym powtórnie w przebadanych archiwach, nazywanych Acta Sanctorum, opublikowanych po raz pierwszy w wydaniu popularnym w XVII w. przez jezuitę Jeana Bollanda)28. Twierdzi się, że towarzyszki Marii, Marię-Salome (Helena) i Marię Jakub (żonę Kleofasa) pochowano w krypcie Les Saintes Maries w Camargue. Na długo przed wzniesieniem w IX wieku tego kościoła, stał tam inny. Miejsce nazywało się Sanctae Mariae de Ratis. W pobliżu obecnej nawy głównej znajdują się fragmenty rzeźby “Marii z Morza”.

Wizerunki Marii Magdaleny podkreślają jej związki z Galią. Na malowidle Henriego de Guadermarisa w dziewięciowiecznym kościele Les Saintes Maries Marie pojawiają się na małej łódce u brzegów Prowansji. Obraz pokazano w Salonie Paryskim w 1886 roku. Inny sławny obraz o podobnej tematyce to The Sea Voyage Lukasa Mosera, część ozdobionego płatkowym złotem i srebrem ołtarza w parafii katolickiej pod wezwaniem Sw. Marii Magdaleny Tiefonbrohn (południowe Niemcy).

Maria bywa także portretowana, gdy przemieszcza się nad ziemią w drodze do niebiańskiego oświecenia (apokryficzna opowieść kazała jej przeżywać to codziennie) lub jest niesiona na zachód podczas Objawienia. Doskonałym przykładem tego stylu obrazowania jest Maria Magdalena unoszona przez aniołów. To dzieło Giovanniego Lanfranki z około 1606 r. w Galleria Nazionale di Capodimente w Neapolu ukazuje nagą Magdalenę wraz z trzema amorkami szybującą nad pustym krajobrazem Europy.

Szczątki Marty spoczywają w Tarascon, we francuskim departamencie Vienne. Inskrypcja Ludwika XI z 1482 roku odwołuje się do wizyty króla Merowingów Chlodwiga przy tym grobowcu pod koniec V wieku. Szczątki Marii Magdaleny przechowano w opactwie świętego Maximusa, 48 km od Marsylii. W 1279 roku Karol II, król Sycylii, hrabia Prowansji, oddzielił czaszkę i kość ramienia, aby umieścić je w złoto-srebrnej szkatule, gdzie spoczywają do dzisiaj29. Część szkieletu i prochów Marii trzymano w urnie, ale zostały zniszczone podczas rewolucji francuskiej.

“Pieczara samotności” Marii znajduje się w pobliżu La Sainte Baume. To tę pieczarę odwiedził w 1254 roku de Joinville wracając z siódmej wyprawy krzyżowej z królem Ludwikiem IX. Następnie napisał:

przybyłem do miasta Aix-en-Provence, by uczcić błogosławioną Magdalenę, która spoczywa o dzień drogi stamtąd. Udaliśmy się do miejsca zwanego Baume. na bardzo stromej i spękanej skale, w której podobno święta Magdalena długo przebywała jako pustelnica.

Trzy wieki wcześniej Wuillermus Gerrdu, markiz Prowansji, przybył z pielgrzymką do jaskini. Wyniosły kościół – grota w La Sainte Baume – z różnymi ołtarzami i posągiem Marii Magdaleny – długo przyciągał pielgrzymów.

Aix-en-Provence, gdzie Maria Magdalena zmarła w 63 roku, dawniej nosiło nazwę Acquae Sextiae30. Zyskało miano od gorących źródeł. Acqs to zniekształcone średniowieczne łacińskie aquae (wody), czasem aquense. W tradycji langwedockiej Maria jest pamiętana jako la Dompna del Aquae, “Pani Wód”. Dla odmiany bywa również, jak widzieliśmy, nazywana “Marią z Morza”. Ale zawsze jest kojarzona z wodą. Gnostykom (jak i Celtom) kobiety, którym oddawano cześć boską, wiązano często z jeziorami, źródłami, wodospadami i strumieniami. Gnosis (wiedza) i Mądrość często są łączone z kobiecym Duchem Świętym, który “unosił się nad powierzchnią wód” (Rdz 1, 2). Uważano, że Duch Święty Sophii wcielił się w Marię Magdalenę.

We wcześniejszym rozdziale pisaliśmy31, że kapłanów z okresu Ewangelii dokonujących chrztu nazywano “Rybakami”. Gdy Jezus został dopuszczony do kapłaństwa32 na wzór Melchizedeka, otrzymał miano “Rybaka”. Dynastyczna linia domu Judy stała się wyjątkową dynastią kapłanów-królów – lub, jak zręcznie określa następców Jezusa mądrość Graala, Królami Rybakami.

Linia od Jezusa i Marii, która wyłoniła się dzięki Królom Rybakom, zachowała macierzyński duch Aix i stała się “rodziną wód” – domem Acqs.

Ta rodzina była sławna w Akwitanii – okręgu, którego nazwa również pochodzi od aquae (woda). Podobnie nazwa miasta na zachód od Tuluzy, Dax33. Tu merowingowa34 gałąź rodziny wywodząca się od Jezusa przez Królów Rybaków osiągnęła godność hrabiów Tuluzy i Narbonne, i książąt Septymanii (regionu między Francją i Hiszpanią)35. Inna gałąź, po kądzieli, uzyskała dziedzictwo celtyckiego Kościoła Awalonu, a Viviane del Acqs na początku V wieku przysługiwał dziedziczny tytuł wielkiej królowej. W Bretanii odpowiednia linia prowansalskiego domu del Acqs po mieczu została hrabiami de Lon Acqs, wywodząc się od prawnuczki Viviane I, Morgany.

Od XII wieku, kiedy to Chretien de Troyes napisał opowieść Ywain and the Lady of the Fountain – w którym Lady (Pani) odpowiada la Dompna del Aquae – dziedzictwo Acqs przewija się w literaturze poświęconej królowi Arturowi i rycerzom Okrągłego Stołu.

Dziedzictwo jest centralną kwestią tego zagadnienia, wiąże się też bezpośrednio ze “świętymi wodami”, które łączą się z Księgą Rodzaju, Sophią i naszą Magdaleną. W roku 1484 Morte d’Arthur sir Thomas Malory usunął różnicę, dokonując fonetycznej asymilacji: z del Acqs do du Lac (fr. “z jeziora”). Rezultat był taki, że w wersji przetłumaczonej Viviane II (Lady of the Fountain i matka Lancelota del Acqs) stała się Lady of the Lake (Panią z Jeziora).

Na dalszych kartach tej książki stopniowo ukażą się różni potomkowie Jezusa i jego brata Jakuba. Odkryjemy również, czemu arturiańskie romanse i mądrość Graala przetrwały mimo zarzutów herezji nieustannie wysuwanych przez Kościół.

Zaczniemy od brata Jezusa, Jakuba Sprawiedliwego, lepiej znanego jako Józef z Arymatei.

10

JÓZEF Z ARYMATEI

JÓZEF (JAKUB) W GLASTONBURY

W roku 1601 w Annales Ecclesiasticae watykański bibliotekarz kardynał Baronius zapisał, że Józef z Arymatei przybył do Marsylii w 35 roku. Potwierdziły to o wiele wcześniejsze kroniki Gildasa III (516-570), którego De Excidio Britanniae stwierdza, że zasady chrześcijaństwa przyszły do Brytanii w ostatnich dniach cesarza Tyberiusza, który zmarł w roku 37. Nawet przed Gildasem tacy wybitni duchowni jak Euzebiusz, biskup Cezarei1 (260-340) i św. Hilary z Poitiers (300-367) pisali o dawnych apostolskich wizytach w Brytanii. Lata 35-37 to najwcześniejsze zapisane daty ewangelizacji. Odpowiadają okresowi niebawem po Ukrzyżowaniu – zanim Piotr i Paweł przybyli do Rzymu i zanim pojawiły się kanoniczne Ewangelie.

Ważną postacią tego okresu w Galii był św. Filip2. Wedle Gildasa i Williama z Malmesbury doprowadził on do wysłania Józefa do Anglii. De Sancto Joseph ab Arimathea stwierdza, że “Piętnaście lat po wniebowstąpieniu (czyli w roku 63) przybył (Józef) do Filipa Apostoła wśród Galów”. Frekulfus, biskup Lisieux z IX wieku, napisał, że św. Filip został posłany z misją od Galów do Anglii, “aby zanieść tam dobrą nowinę słowa życia i głosić wcielenie Jezusa Chrystusa”.

Józef przybył do West Country (zachodniej części obecnej Anglii). Towarzyszyło mu dwunastu misjonarzy. Zostali oni przyjęci z pewnym sceptycyzmem przez tubylców, Brytów, ale król Arviragus z Silurii, brat Caractacusa pendragona przywitał ich z serdecznością i zainteresowaniem. Po naradzie z innymi wodzami przyznał Józefowi dwanaścia hidów ziemi w Glastonbury. Hide to obszar, z którego jedna rodzina dysponująca jedną sochą może wyżyć przez rok. W Somerset (okręg Glastonbury) odpowiada to około 48,4 hektara. Tu zbudowali niezwykły kościółek, miniaturę hebrajskiej Arki Przymierza3. To nadanie utrzymało się przez wieki, jak potwierdza Doomsday Book z 1086 r. “Kościół w Glastonbury miał na własne dwanaście hidów, od których nigdy nie płacił podatku”. W czasach Józefa chrześcijańskie kaplice były ukryte pod ziemią w katakumbach Rzymu – ale oto w Glastonbury, w Brytanii, stała kapliczka z plecionki oblepionej gliną, wzniesiona ku czci św. Marii, szczycąca się mianem pierwszego naziemnego chrześcijańskiego kościoła na świecie4.

Następnie obok kaplicy powstał klasztor, Anglosasi przebudowali całość w VIII wieku. Po katastrofalnym pożarze w 1184 r. Henryk II, król Anglii, przyznał społeczności duchownej prawa odnowiciel-skie, w których o Glastonbury mówiono “matka i miejsce pochów – ku świętych, założone przez uczniów samego naszego Pana”5. W owym czasie wzniesiono kamienną kaplicę ku czi Matki Boskiej. Później całość rozrosła się w potężne opactwo benedyktyńskie, ustępujące wielkością i znaczeniem jedynie opactwu westmin-sterskiemu. Wśród ważnych osobistości związanych z Glastonbury był św. Patryk, pierwszy opat w V wieku i św. Dunstan, opat w latach 940-946.

Poza relacjami o dziejach Józefa z Arymatei w Glastonbury, inne mówią o jego związkach z Galią i handlem miedzią na obszarze Morza Śródziemnego. John z Glastonbury (XIV-wieczny kompilator Glastoniencis Chronica) i John Capgrave (generał zakonu augustynianów w Anglii w latach 1393-1464) cytują książkę znalezioną przez cesarza Teodozjusza (rządził 375-395) w pretorium jerozolimskim. De Sancto Joseph ab Arimathea Capgrave’a opowiada nam, jak żydowska starszyzna uwięziła Józefa po Ukrzyżowaniu. Jest to również opisane w apokryficznych Dziejach Piłata. Biskup Grzegorz z Tours (544-595) wspomina w Historii Franków o uwięzieniu Józefa po Ukrzyżowaniu. A w XII wieku jest to wspomniane kolejny raz w Josepf d’Arimathie burgundzkiego kronikarza Graala, Roberta z Boron.

Magna Glastoniensis Tabula i inne rękopisy twierdzą, że Józef uciekł i został ułaskawiony. Kilka lat później był w Galii z bratankiem Józefem, chrzczonym przez Filipa Apostoła. Młody Józef (drugi syn Jezusa i Marii) był tradycyjnie nazywany Jozefat (lub Josephus) – którego to imienia będziemy się trzymać w tej książce, aby odróżnić go od Józefa z Arymatei.

Ogromną ilość pism i pamiątek wielkiej wartości zniszczył pożar Glastonbury w roku 1184. Inne zagubiły się podczas łupienia klasztorów po rozwiązaniu zakonów za czasów Tudorów. W trakcie tego ostatniego epizodu opat Richard Whiting z Glastonbury został zamordowany (1539 r.) przez brutalnego oprawcę Henryka VIII. Szczęśliwie uratowano kopie pewnych ważnych rękopisów. Jeden z nich (przypisywany Gildasowi III) nazywa Józefa z Arymatei noble decurio. Biskup Raban Maar (IX wiek) podobnie nazywa go noblis decurion. Decurio był to zarządca kopalń, termin ten powstał w Hiszpanii, gdzie żydowscy kowale pracowali w sławnych kuźniach Toledo od VI wieku p.n.e.6 Nie jest wykluczone, że ta działalność Józefa była jedną z przyczyn hojnego nadania ziemi przez króla Arviragusa7. Przecież Józef był dobrze znanym handlarzem metali i kowalem (jak i dwie starotestamentowe postaci Tubal-Kain i Hiram Abiff – obaj wspominani przez współczesnych wolnomularzy).

De Sancto Joseph stwierdza, że gliniany kościółek Józefa z Arymatei, wzniesiony pod wezwaniem św. Marii, poświęcono “31 lat po męce naszego pana” (64 r.). Zgadza się to z datą 63 roku wyznaczającą jego zbudowanie, jak podaje William z Malmesbury. Ale biorąc pod uwagę, że wzniesiono go pod wezwaniem św. Marii, zarysowuje się tu pewna sprzeczność, skoro poświęcono go bowiem (jak się wydaje) matce Jezusa, Marii, nastąpiłoby to jakieś 15 lat po jej wniebowzięciu i całe stulecia przed kultem Matki Dziewicy. Wielu sugerowało, że dawna kaplica mogła być raczej poświęcona archaniołowi lub nawet samemu Jezusowi. Ale (jak potwierdza Chronica Mateusza Paryskiego z przełomu XII i XIII wieku) rok 63 to data śmierci innej Marii – Marii Magdaleny.

Wśród wizyt Józefa w Brytanii dwie miały wielkie znaczenie dla Kościoła i były później opisywane w korespondencji wielu braci zakonnych i duchownych. Pierwsza (relacjonowana przez kardynała Baroniusa) nastąpiła po ujęciu Józefa przez Sanhedryn, po Ukrzyżowaniu. Ta wizyta w roku 35 wiąże się dokładnie z opisami pobytu św. Jakuba Sprawiedliwego w Europie – co nie jest sprzeczne, jako że Józef z Arymatei i św. Jakub to jedna i ta sama osoba. Wielebny Lionel S. Lewis (proboszcz Glastonbury w latach dwudziestych XX wieku) opierając się na swych annałach, również potwierdza, że św. Jakub był w Glastonbury w 35 r. Druga wizyta Józefa nastąpiła po ukamienowaniu i ekskomunice (duchowej śmierci) Jakuba Sprawiedliwego w Jerozolimie8. Cressy, benedyktyn żyjący po okresie reformacji, pisze:

W czterdziestym pierwszym roku chrystusowym (tj. 35 r. n.e.) św. Jakub powrócił z Hiszpanii, odwiedził Galię, Bretanię i pewne miasta Wenecji, gdzie głosił Ewangelię. Powrócił do Jeruzalem, by omówić z Błogosławioną Dziewicą i św. Piotrem sprawy wielkiej wagi.

“Sprawy wielkiej wagi” to podjęcie decyzji, czy nieobrzezani poganie powinni pozostać w Kościele nazarejskim. Jako pierwszy biskup Jerozolimy brat Jezusa, Jakub, przewodniczył posiedzeniu Rady rozsądzającemu tę kwestię.

Wiele starych podań wiąże św. Jakuba z Sardynią i Hiszpanią, ale często odwołują się do niewłaściwego Jakuba. Dzieje się tak głównie dlatego, że apostoł Jakub Boanergas (czasem nazywany Jakubem Większym, w odróżnieniu od Jakuba Alfeusza – Mniejszego) znikł nieoczekiwanie z Nowego Testamentu. Nieporozumienia spowodowane pozornymi anomaliami i podwójne zapisy dotyczące Józefa z Arymatei i św. Jakuba Sprawiedliwego doprowadziły do sporów między biskupami na soborze w Bazylei w 1434 r. W ich wyniku poszczególne kraje zdecydowały się trzymać różnych podań. Stąd “św. Józef” jest najbardziej pamiętany w połączeniu z historią Kościoła w Brytanii, podczas gdy “św. Jakuba” czci się w Hiszpanii. Mimo tego angielskie władze poszły na kompromis łącząc jego osobę z monarchią i królewski dwór w Londynie stał się pałacem św. Jakuba.

Spór biskupów w Bazylei był następstwem wcześniejszych sporów, które miały miejsce na soborze w Pizie w roku 1409; dyskusja dotyczyła wówczas hierarchii wiekowej narodowych Kościołów Europy. Do pierwszeństwa pretendowały Anglia, Francja i Hiszpania. Orzeczono, że najstarszym Kościołem narodowym Europy jest Anglia, gdyż Józef/Jakub zbudował kościół w Glastonbury statim post passionem Christi (niebawem po męce Jezusa Chrystusa). Od tej pory monarchę Francji tytułowano “jego arcychrześcijańska mość”, podczas gdy w Hiszpanii zwracano się do króla “jego arcykatolicka mość”. Zaciekle kwestionowany tytuł “jego arcyświątobliwa mość” zarezerwowano dla króla Anglii9. Zapis debaty Disputatio super Dignitatem Angliea et Galliae in Concilio Constantiano – potwierdza, że Anglia wygrała, ponieważ uznano, że po pierwsze Arviragus dał świętemu ziemię w West Country, a po drugie Józef/Jakub został pochowany w Glastonbury. Supozycji, że inny św. Jakub (Boanerges, Jakub Większy) mógł odwiedzić Hiszpanię, nie rozpatrywano w trakcie debaty.

Dlaczego więc skoro Józefa/Jakuba pochowano w Glastonbury, cysterskie Estoire del Saint Graal twierdzi, że był on pochowany w “opactwie Glais w Szkocji”? Sprzeczność jest tylko pozorna, gdyż w okresie, gdy zmarł Józef, szkoccy Galowie nie osiedlili się jeszcze w Western Highlands [Zachodnich Wyżynach] (Dalriadii), ale tworzyli plemienną populację Północnej Irlandii (Ulsteru) przenikającą ku południowo-zachodniej Brytanii. Obszary West Country zamieszkane przez dawnych Szkotów nazywano często Szkocją [Scotland – dosł. ziemia Szkotów], podczas gdy północny kraniec Brytanii nazywano Kaledonią. Co więcej, słowo glais – tak częste w starych szkockich nazwach – pochodzi z irlandzkiego języka celtyckiego (strumień, ruczaj). Np. Douglas [popularne szkockie nazwisko] pochodzi od dubh glais (ciemny strumień). Dawne Glastonbury znajdowało się między bagnistymi łąkami i nazywano je Isle of Glais [Wyspa na strumieniu]. Miejscem pochówku Józefa było “opactwo Glais”, co oznaczało opactwo Glastonbury10.

W I wieku główne tereny Brytanii (Anglia, Szkocja i Walia) ogólnie nazywano Albion. Irlandczycy nazywali je Alba – imieniem obejmującym Później wyłącznie północną Szkocję, po tym jak irlandzcy Szkoci osiedlili się na Western Highlands Dalriadii. Do 900 r. Alba przeszło w Albany, a alternatywna nazwa Scotland (lub Scotia)11, pojawiła się wiek później.

 

SENIORAT GRAALA

Tytuł “Józefa” (hebr. Yosef, znaczy “on pomoże”) przyznawano najstarszemu synowi każdego pokolenia z linii Dawida. Kiedy spadkobierca dynastii w domu Judy (o dowolnym własnym imieniu) stawał się “Dawidem”, jego najstarszy syn (następca tronu), stawał się “Józefem” (a znaczenie “on pomoże” wskazywało jego prawo do dziedzictwa korony). Jeśli w czasie przekazania tytułu “Dawida” nie było syna (lub nie osiągnął on jeszcze 16 lat), wtedy najstarszy brat “Dawida” czasowo otrzymywał tytuł “Józefa”. Był on przekazywany głównej linii, gdy syn osiągał stosowny wiek.

W obrębie judaistycznych linii królów, kapłanów, aniołów i patriarchów były liczne dynastyczne i dziedziczne miana, łączone z tytułami urzędowymi i stanowiskami. I tak każda licząca się osoba była znana pod kilkoma różnymi imionami, zależnie od kontekstu. Jak widzieliśmy, Mateusza z racji czynności urzędowych nazywano Lewitą. Zachariasz był sadokitą i stąd też w linii aniołów – Michałem. Jonatan Annasz (czasem nazywany Natanaelem) był również Jakubem Alfeuszem (Jakubem w linii Dawida), ale dodatkowo Eliaszem. Stąd też w obrębie tej hierarchicznej patriarchalnej struktury Jakub Sprawiedliwy12, brat Jezusa, z czasem jest nazwany Józefem z Arymatei (Rama-Theo) – Józefem, “jego boską wysokością”. W odmiennych okolicznościach, oczywiście, byli inni “Józefowie z Arymatei”.

Nowy Testament poza bardzo ogólnikowymi wzmiankami nie podaje wskazówek, jaki związek z rodziną Jezusa ma cząstka Arymatea. Ewangelie nie mówią też nic o wieku Józefa. Natomiast poza Pismem Świętym, w popularnych przekazach Józef jest uznawany za stryja matki Jezusa, Marii (a więc jest opisywany jako stryjeczny dziadek Jezusa). Malowidła i książki z ilustracjami konsekwentnie przedstawiają go w latach trzydziestych I wieku n.e. jako osobę starszą. Wiele źródeł pisanych mówi, że Józef przybył do Glastonbury 30 lat później; Church History Cressy’ego, która obejmuje zapiski z klasztoru Glastonbury, stwierdza, że Józef z Arymatei zmarł 27 lipca 82 roku.

Jeśli matka Jezusa, Maria, urodziła się w 26 roku p.n.e., miałaby 19 lat, gdy Jezus przyszedł na świat. W okresie Ukrzyżowania liczyłaby sobie około 58 lat. Gdyby Józef był jej stryjem, byłby, przypuśćmy, około 20 lat starszy od niej – w czasie Ukrzyżowania dobiegałby 75 lat. Jak więc jest możliwe, by 30 lat później (w wieku ponad 100 lat) miał zacząć całkiem nowe życie jako ewangelista i decurio [członek rady miejskiej] na Zachodzie?

Wyliczanie to pozwala nam sądzić, że określenie “Józef z Arymatei” ma tu znaczenie dziedziczne. I tak, Józef z okresu Ukrzyżowania był Jakubem Sprawiedliwym, urodzonym w l roku n.e. Zmarł w roku 82, dwadzieścia lat wcześniej ekskomunikowano go urzędowo w Jerozolimie.

Mogliśmy się przy tej okazji przekonać, że nie można polegać na biblijnych opisach przeszłości i rodziny Marii, matki Jezusa. Kościół uznaje Marię za niepokalanie poczętą. Główne źródła dotyczące Marii to nie kanoniczne Ewangelie, ale apokryfy: Ewangelia Marii i Protoewangelia. Wielu wybitnych artystów opisując życie i rodzinę Marii brało za podstawę właśnie wymienione księgi, np. Albrecht Durer, malując sławne Spotkanie Anny i Joachima (rodziców Marii). Za najbardziej wyczerpujące dzieło na ten temat przyjęło się uznawać La leggenda de Sant’ Anna Madre delia Gloriosa Vergine Maria, e di San Gioacchino (Opowieść o św. Annie, matce błogosławionej Dziewicy Maryi i o św. Joachimie). To dzieło łączy jej rodziców z królewskim domem Izraela, ale nie wspomina, jakoby Józef z Arymatei był jej stryjem.

To XI-wieczna bizantyjska idea sprawiła, że Kościół wysunął pogląd, że Józef był stryjem Marii. Wcześniej nie ma o tym żadnej wzmianki. Idea zrodziła się w czasach, w których ostrożne i lękliwe synody uznawały, co powinno się zaliczyć do Nowego Testamentu. Dopóki Józefa z Arymatei nie umieszczano w linii rodu Dawida i nie łączono go z główną linią mesjańską, dopóty jego następcy nie mogli zagrozić samozwańczej apostolskiej strukturze rzymskich biskupów.

Ta strategia sprawiła również, że życie syna Jezusa i Marii, Jozefata, z tych samych powodów ukryto przed Zachodem. Był przedstawiany jako syn Józefa z Arymatei, czasami bratanek (którym rzeczywiście był). Ani jako syn Józefa, ani jako jego bratanek nie stanowił zagrożenia dla ortodoksyjnych interpretacji Kościoła. Natomiast zarówno jako syn, jak i bratanek Józefa z Arymatei miał faktyczną podstawę, by dziedziczyć tytuł Rama-Theo (z Arymatei). Gdy Jezus stał się “Dawidem”, jego brat Jakub został “Józefem” (“Józefem z Arymatei”). Zmieniło się to dopiero, gdy Jezus (starszy syn Jezusa i Marii) osiągnął wiek, w którym mógł odziedziczyć tytuł. Po śmierci Jezusa Chrystusa jego najstarszy syn, Jezus Justus, przyjął rolę “Dawida”, króla z linii dawidowej. Młodszy syn, Jozefat (nowy brat “Dawida”) stał się Józefem i następcą tronu – tytularnym Rama-Theo (z Arymatei). Ale aż do tego czasu, gdy jego brat Jezus II Justus (zwany, wedle mądrości Graala, Gais lub Gesu) przebywał w Rzymie i Jerozolimie, ojczymem i prawnym opiekunem Jozefata był jego stryj Jakub (Józef z Arymatei).

Pierworodnym synem Jezusa Justusa był Galains (wedle tradycji Graala, Alain)13. Zgodnie z tradycją dynastycznego stanu małżeńskiego (por. rozdział III), Jezus Justus zawarł pierwszy ślub we wrześniu 73 roku. Jego żoną była wnuczka Nikodema. Spuścizna królewskiej linii Dawida (która z czasem przybrała nazwę “seniorat Graala”) była obiecana Galainsowi i została mu formalnie przekazana przez stryja i opiekuna, Jozefata. Ale Galains przyjął celibat i zmarł bezpotomnie. Dziedzictwo Graala powróciło więc do młodszej linii Jozefata, tytuł odziedziczył więc jego syn, Jozue14, od którego pochodzą Królowie Rybacy (kapłani-królowie)15.

Jak widzieliśmy16, Józef z Arymatei przebywał w Brytanii ze starszym synem Marii, 12-letnim Jezusem Justusem, w roku 49. To wydarzenie jest dobrze utrwalone w tradycji West Country i opisane w sławnej pieśni Williama Blake’a Jeruzalem. Są opowieści, jak to młodszy Jezus przechadzał się po wybrzeżu Exmoor i udał się do Priddy, wioski w Mendip. Ponieważ królewskie stopy faktycznie “przemierzały angielskie zielone góry” (chociaż raczej stopy syna niż ojca) z czasem w południowej ścianie kaplicy Glastonbury pod wezwaniem św. Marii umieszczono kamień ku pamięci jego rodziców, Jezusa i Marii Magdaleny. Ten kamień, który pozostaje na miejscu oryginalnej kaplicy z I wieku, ma inskrypcję “Jezus Maria” i z czasem jako jedna z najbardziej czczonych pamiątek stał się “stacją modlitwy” średniowiecznych pielgrzymów. Oryginalną kaplicę zaczęto wznosić w 63 roku, zaraz po śmierci Marii Magdaleny i wszystkie stare annały17 stwierdzają, że Jezus poświęcił kaplicę “osobiście, na cześć swojej matki”. Stąd też kaplica Glastonbury została poświęcona Magdalenie (nie matce Jezusa Chrystusa, Marii) przez jej najstarszego syna, Jezusa Justusa, w roku 64.

TARCZA NAJGODNIEJSZEGO

Zanim Maria Magdalena zmarła w 63 r., jej syn, Jozefat, został biskupem Saraz. W Morte d’Arthur Malory’ego Saraz (Sarras) występuje jako królestwo Ewalaka, wspomniane jest w opowieści o Galaadzie, synu Lancelota. Opowieść zaczyna się, gdy Galaad dziedziczy cudowną tarczę Chrystusa i spotyka tajemniczego Białego Rycerza:

W jakiś czas potem przybył Galaad i biały rycerz czekał go przy pustelni. Przywitali się nawzajem dwornie:

– Panie – rzekł sir Galaad – czy tarcza ta sprawiła wiele cudów?

– Panie – odparł rycerz – zdarzyło się po męce naszego pana, Jezusa Chrystusa, trzydzieści dwa lata temu, że Józef z Arymatei, łagodny rycerz, który zdjął był z Krzyża Pana naszego, Jezusa Chrystusa, wyruszył z Jeruzalem z wielką grupą swoich bliskich. I szli w wielkim znoju, aż dotarli do miasta, które wieńczy Sarras. A w tejże samej godzinie, w której Józef zawitał do Sarras, był tu pewien król, zwany Ewalak, który wszczął był wielką wojnę przeciwko Saracenom, a zwłaszcza jednemu Saracenowi, będącemu kuzynem króla Ewalaka, bogatemu królowi i potężnemu, który nocą wkroczył na ową ziemię, a imię jego było Tolleme le Feintes.

Sarras (Saraz) było to Sahr-Azzah na wybrzeżu Morza Śródziemnego18. Lepiej znane pod nazwą Gaza było niegdyś centrum filistyńskim, w którym Samson spotkał swoje przeznaczenie.

Nie ma zapisków o królu Ewalaku, ale to imię jest literackiem wariantem tytułu Avallach, co potwierdzają liczne genealogie królów i świętych. Miało różne formy – Abalech, Arabach i Amalech – lecz wszystkie były zniekształconą postacią egipsko-greckiego Alabarch. Poza tym nie jest to imię (ani w znaczeniu dosłownym, ani rodowym), ale tytuł. Św. Hieronim (ok. 340-420) tłumacz Biblii na łacinę, stwierdza, że Tyberiusz Aleksander, prokurator Judei od 46 roku, był synem Aleksandra Lyzimachusa, Alabarchy Aleksandrii. W zasadzie (chociaż pod względem politycznym stosowało się do sędziów od-Powiedzianych za utrzymanie sprawiedliwości wśród żydów) słowo Alabarch wskazywało naczelnika społeczności (wodza).

Saraceński nieprzyjaciel wspomniany powyżej to Tolleme le Feintes (Tolemeusz Fałszywy) wymieniony również w Dawnych dziejach Izraela Józefa Flawiusza:

Tolemeusz, arcyzbójca, po pewnym czasie został do niego przyprowadzony w wieżach i ścięty; ale wcześniej wiele złego uczynił w Idumei i Arabii.

Tą osobą, do której przywiedziono z Saraz Tolleme/Tolemeusza, był prokurator Judei, Kuspiusz Fadus (poprzednik Tyberiusza Aleksandra), który nakazał egzekucje Tolleme’a około 45 roku.

Dalej Biały Rycerz opowiada, jak biskup Jozefat poinformował króla Ewalaka, że czeka go nieuchronna śmierć z ręki Tolleme’a, chyba że “porzuci swoją wiarę w stare prawa i uwierzy w nowe prawa.

I naonczas ukazał mu słuszne prawo Świętej Trójcy”. Ewalak natychmiast się nawrócił i ukazano mu Tarczę Najgodniejszego, po czym pokonał Tolleme’a19. Następnie Jozefat ochrzcił króla Ewalaka, zanim udał się do Brytanii, by głosić Dobrą Nowinę.

Siła białej tarczy leży w jej czerwonym krzyżu i niesionej przed nią mistycznej zasłonie z wizerunkiem Jezusa. Jest to wspomnienie nawrócenia syna cesarza Wespazjana. Jak mówi o tym Vindicta Sahatoris, został on wyleczony z trądu dzięki eterycznej zasłonie z wizerunkiem Mesjasza20.

W końcu Biały Rycerz przekazuje, że na polecenie Jozefata tarczę umieszczono na przechowanie u świętego pustelnika Nascjana. Po jego śmierci tarcza spoczęła w opactwie i wreszcie odzyskał ją sir Galaad. “Od tej pory (wedle słów umierającego biskupa Jozefata) ostatni z mojego rodu będą nosić ją na szyi, by doprowadziła do wielu cudownych czynów”. W De Sancto Joseph i w kilku innych źródłach Nascjan (lub Nascjon) nie jest opisany jako pustelnik, ale książę Medów. Historyczny Nascjon, książę Septymanii (pas wzdłuż Morza Śródziemnego od Prowansji do Pirenejów) był przodkiem Merowingów, królów Franków (żył w V wieku), a wśród jego następców byli też seneszelowie Dol i Dinan (Xl wiek). Ci potężni majordomowie Bretanii pochodzili od matki Lancelota Viviane II del Acqs, królowej Awalonu i byli poprzednikami najpotężniejszych linii wszystkich desposynes – królewskiego szkockiego domu Stewartów.

MISJE APOSTOLSKIE NA ZACHODZIE

Marię Magdalenę wspierał w Prowansji wielki przyjaciel jej męża, Szymon Zelota, który nie będąc dłużej Ojcem (“Abrahamem”) przyjął tytuł nadany mu przez Jezusa po “wskrzeszeniu” – Abrahamowego sługi Eliazara (lub Łazarza). Pod tym imieniem stał się pierwszym biskupem Marsylii. Jego posąg znajduje się u Świętego Wiktora, Wyjście z nawy kościoła prowadziło do podziemnej kaplicy zbudowanej w IV wieku przez mnichów kasjanitów, starej krypty celowo zbudowanej w miejscu przebywania Łazarza i pilnie strzeżonej przez mnichów za dawnych czasów. To właśnie Łazarz – znany również jako “Wielki” lub Maximus – pochował Marię Magdalenę w alabastrowym sarkofagu u Świętego Maksymina w 63 roku. Wcześniej był przez jakiś czas w Jerozolimie i Antiochii, a po śmierci Marii znów udał się do Jerozolimy i Jordanii, zanim wrócił, by połączyć się z Józefem z Arymatei.

W Brytanii Łazarz jest lepiej znany pod apostolskim imieniem Szymon Zelota. Nicefor (758-829), patriarcha Konstantynopola i historyk Bizancjum, pisał:

Św. Szymon, przezwany Zelota [...] podróżował przez Egipt i Afrykę, następnie Mauretanię i całą Libię, głosząc ewangelię. I tej samej doktryny nauczał ludy Zachodniego Morza i wysp zwanych Brytanią.

Prawie pięć wieków wcześniej biskup Tyru, Doroteusz, pisał w Synopsis de Apostole z 303 r.: “Szymon Zelota głosił Chrystusa w całej Mauretanii i do tego Afryce. Wreszcie został ukrzyżowany, ścięty i pogrzebany w Brytanii”. Annales Ecclesiasticae kardynała Baroniosa (1601 r.) potwierdzają męczeństwo Szymona w Brytanii. Ukrzyżowali go Rzymianie pod dowództwem Katusa Decianusa w Caistor, Lincolnshire. Na osobiste życzenie świętego jego doczesne szczątki pogrzebano obok Magdaleny w Prowansji.

Z Józefem z Arymatei jest związany wuj Heroda Agrypy, Arystobul, szczególny sprzymierzeniec Marii Magdaleny, gdy cieszyła się protekcją rodu Herodów w Vienne, w okolicach Lyonu21. Niektórzy komentatorzy sugerują, że młodszy Arystobul (drugi małżonek zabójczym, tancerki Salome) był sprzymierzeńcem Marii, ale działał wtedy jako regent króla w Armenii Mniejszej. Właściwy Arystobul jest opisany w tekstach, które lokalizują go w Brytanii; sumiennie nazywają go Arwystli Hen (Aristobulos Stary) i miasto Arwystli w Powys zyskało po nim nazwę. Był bratem Heroda Agrypy I, Heroda z Chalkis i Herodiady (matki Salome).

Pisma rzymskiego duchownego Hippolitusa (ur. około 160 r.) wymieniają Aristobulosa jako biskupa Brytów. Cressy utrzymuje, że na biskupa Brytanii wyświęcił go sam św. Paweł. Greckokatolickie Martyrologium utrzymuje, że Arystobula umęczono w Brytanii “po tym, jak budował kościoły i wyświęcał diakonów i kapłanów dla wyspy”. Jest to dalej potwierdzone przez św. Ado (800-874), arcybiskupa Vienne, w Adonis Martyrologia. Wcześniej (303 r.) św. Doroteusz, biskup Tyru, pisał, że Arystobul był w Brytanii, gdy św. Paweł pozdrawiał jego krewnych w Rzymie: “Pozdrówcie tych, którzy są z domu Arystobula” (Rz 16, 10). A jezuickie Regia Fides stwierdza dodatkowo: “Jest całkiem oczywiste, że zanim św. Paweł dotarł do Rzymu, Arystobul był daleko w Brytanii”. Rzymianie dokonali na nim egzekucji w Verulamium (współczesne St Albans)22 w 59 r.

Święty Jakub Sprawiedliwy poza tym, że znany jako “Józef z Arymatei”, był też nazywany przez kronikarzy walijskich “Ilid”. Patron Llan Ilid w Gewnt, założył misję w Cor-Euragin. Cwydd to St Mary Magdalene w Gestyn Ceriog mówi o Józefie “Ilid”, podobna wzmianka jest w manuskrypcie The Saying of the Wise. Imię Ilid uznawano za wariant hebrajskiego Eli (mój Bóg, wyniesiony). W Achan Sant Prydain (genealogia świętych brytyjskich) stwierdza się, że “z Błogosławionym Branem z Rzymu do Brytanii przybył Arwystli Hen, Ilid, Cydnalf (starszy) – mężczyzna Izraela i Maw lub Mawan, syn Cydnalfa”. Iolo Manuscripts opisują, że Ilida wezwała do Brytanii Euragina, żona króla Camulodu_ Caractacusa i dodają: “Ten sam Ilid był nazywany Józefem w pewnym okresie swego żywota”.

Syluryjski arcykapłan Bran Błogosławiony (Bendigeidfran) ożenił się z córką Józefa z Arymatei, Anną (Enygeus)23, którą niejasno określa się jako “consabrina błogosławionej Marii” (tj. matki Jezusa Chrystusa, Marii). Ponieważ Józef jest czasem mylnie nazywany “stryjem” Marii, słowo consabrina odczytywano jako “kuzynka”. W praktyce consabrina to bardzo niejasne określenie młodszej krewnej niższego stopnia. Słowo to nie precyzuje powiązania genealogicznego – w związku z tym używano go, gdy podawanie konkretów nie było pożądane. A tak było właśnie w tym przypadku.

W roku 51 Bran został zakładnikiem w Rzymie wraz z Caractacusem pendragonem. (Pendragonowie byli władcami celtyckiej Brytanii, o czym będzie mowa w następnym rozdziale24.) Przebywając w Rzymie Gladys25, młodsza córka Caractacusa, wyszła za mąż za rzymskiego senatora Rufusa Pudensa i została Klaudią Rufiną Brytaniką (co potwierdza rzymski poeta Martial około 68 r.). Inną córką Caractacusa była św. Euregena z Llan Illid (żona Saloga, lorda Salisbury). Jej sławny syn, książę Linus, został pierwszym biskupem Rzymu26. W Drugim Liście do Tymoteusza (4, 21) Paweł pisze: “Pozdrawiają cię Eubulos i Pudens, i Linus, i Klaudia, i wszyscy bracia”. Eubulos (euboulos, roztropny, ostrożny) to odmiana Arystobulosa (aristo-boulos, najroztropniejszy, najszlachetniejszy w radzie).

W Brytanii przedsięwzięcie Józefa z Arymatei prowadził ścisły krąg dwunastu bezżennych anachoretów. Kiedy jeden umierał, zastępował go inny. Wedle mądrości Graala, tych anachoretów nazywano “braćmi Alaina (Galainsa)”, jednego z nich, i z tego względu byli oni symbolicznymi synami Brana, “eliaszowego” patriarchy Hebronu (“Ojca” wedle starego stylu – w przeciwieństwie do nowej nomenklatury “biskupów Rzymu”). To dlatego w pewnych dziełach literackich Alaina określa się jako syna Brana (Brona). Po śmierci Józefa w 82 r. grupa rozpadła się – głównie dlatego, że rzymskie panowanie zmieniło charakter Anglii.

Widzieliśmy już, że spore zamieszanie wywołały różne miana przypisywane Józefowi (Józef z Arymatei, św. Jakub Sprawiedliwy, Ilid itd.). W podaniach – Bruts, Triads, Mabinogion, The Cycles of Kings – jeszcze bardziej zagmatwano sprawę dziedzictwa. Pod względem historycznym wszystkie są ważne, nie są bowiem wyłącznie dziełem wyobraźni. Większość legend na ogół opiera się na dawnych wydarzeniach. Tym opowieściom celowo nadano romantyczny charakter przez co wielu historyków atakowało je bezlitośnie. Do podważania Wiarygodności tych legend przyczynił się także fakt, że inni pisarze z nadmierną gorliwością podchodzili do owych wpół baśniowych Przekazów. W efekcie książki, które zdają się opierać na nienagannie autorytatywnych źródłach, zawierają sporo informacji nieprawdopodobnych pod względem genealogicznym. W The High History of the Holy Grail (z ok. 1220 r.) twierdzi się na przykład, że Percewal (sprzymierzeniec króla Artura z VI wieku) miał za stryjecznego dziadka Józefa z Arymatei (żyjącego w I wieku): “Zacny rycerz miał ku temu prawo, jako że pochodził z tej samej krwi co Józef z Arymatei, a tenże Józef był stryjem jego matki”. Podstawa rodowodu jest prawidłowa – ale podany związek jest nieprawdopodobny.

 

 

 

 

11

RELIGIA I RODOWÓD

DOBRY KRÓL LUCJUSZ

W połowie II wieku król Lucjusz, prawnuk Arviragusa, ożywił ducha pierwszych uczniów w Brytanii. Czyniąc tak “poszerzył światło”, jak się powszechnie mówiło, pierwszych misjonarzy Józefowych i w związku z tym był znany jako Lleiffer Mawr (Wielki Swiatłodawca). Jego córka, Eurgen, stanowiła pierwsze ogniwo łańcucha łączącego kluczowe sukcesje dawidowe – linię Jezusa i Jakuba (Józefa z Arymatei), wyszła bowiem za mąż za Aminadaba, prawnuka Jezusa i Marii Magdaleny (w linii biskupa Józefata).

Lucjusz otwarcie potwierdził swoją chrześcijańską wiarę w roku 156, a jego sprawa nabrała wielkich wymiarów, gdy Rzymianie w 177 r. dokonali masowych prześladowań chrześcijan w Galii. Zwłaszcza miało to miejsce w starych regionach Herodów, Lyonie i Vienne, gdzie św. Ireneusz i 19 tysięcy chrześcijan poniosło śmierć 30 lat później. Podczas tych prześladowań wielu galijskich chrześcijan uciekło do Brytanii – a zwłaszcza do Glastonbury, gdzie szukali Pomocy zacnego króla Lucjusza. Zdecydował się poprosić o radę Eleuteriusza, biskupa Rzymu (było to oczywiście przed powstaniem formalnego Kościoła rzymskiego). Lucjusz napisał do Eleuteriusza, Prosząc o radę, jak ma rządzić w duchu chrześcijańskim.

Odpowiedź nadal spoczywa w Sacrorum Conciliorum Collectio w Rzymie. Eleuteriusz zasugerował, że dobry król zawsze jest w mocy odrzucić prawa Rzymu – ale nie prawa Kościoła. Oto fragment:

Chrześcijańscy wyznawcy, jak wszyscy ludzie królestwa, muszą być uznawani za synów króla. Są pod twoją ochroną [...] Król daje się poznać metodą rządzenia, nie tym, czy utrzyma władzę nad ziemiami. Kiedy rządzisz dobrze, jesteś królem. Jeśli nie, imię króla nie przetrwa i przestaniesz być królem1.

John Capgrave (1393-1464), najbardziej wykształcony z braci augustianów i arcybiskup Ussher, w De Brittanicarum Ecclesiarut Primordiis relacjonuje, że Lucjusz posłał misjonarzy Medwaya i Elfana z prośbą o radę do Rzymu. Powrócili z emisariuszami biskupa, Faganusem i Duvanusem, których walijskie annały nazywają Fagan i Dyfen. Ich podróże poświadczył w VI wieku Gildas. Sługa Boży Beda z Jarrow (673-735) również pisał o wezwaniu króla, wspomnianym także w Anglo-Saxon Chronicie.

Fagan i Dyfan odnowili stary zakon anachoretów w Glastonbury dokonując drugiej chrystianizacji Brytanii. W następstwie tego sława Lucjusza rozeszła się szeroko i daleko. Był już sławny jako budowniczy pierwszej wieży Glastonbury na St Michael’s Tor w 167 r., a teraz kościół w Llandalff był mu poświęcony jako Lleurwggowi Wielkiemu2.

Jeszcze większym tytułem do chwały było założenie pierwszego chrześcijańskiego arcybiskupstwa w Londynie. Łaciński napis nad kominkiem w zakrystii u Świętego Piotra, w Cornhill, w starym londyńskim City głosi:

W roku pańskim 179 Lucjusz, pierwszy chrześcijański król tej wyspy zwanej teraz Brytanią, ufundował pierwszy kościół w Londynie, dobrze znany jako kościół St Peter [Święty Piotr] w Cornhill i ufundował tu siedzibę arcybiskupstwa, i uczynił go kościołem metropolitalnym i pierwszym swojego królestwa. I tak pozostało przez czterysta lat, aż do przybycia św. Augustyna [...] Wtedy to stolec i pallium arcybiskupie przeniesiono z rzeczonego kościoła St Peter w Cronhill do Dorobenii, która obecnie zowie się Canterbury.

Rada biskupa Eleuteriusza udzielona zacnemu królowi Lucjuszowi jest w pełni zgodna z główną zasadą służby, która przenika mesjańską Regułę Graala. Królowie dynastii Graala w Brytanii i Francji zawsze działali na tej zasadzie: byli “powszechnymi ojcami” ludu, nigdy władcami kraju. (Zwłaszcza ta druga zasada była feudalnym i imperialnym konceptem, który całkowicie podważał Regułę.) Np. rozumieli wagę różnicy między “królem Franków” a królem Francji lub “królem Szkotów” a królem Szkocji. Dzięki temu monarchowie Graala mogli przewodzić swoim narodom, a nie klerowi i garstce chciwych władzy polityków. Od chwili, w której monarchę narodu związały ustawy parlamentu i dekrety Kościoła, tytuł króla czy królowej stał się bezwartościowy. Władza monarchów nie mogła odtąd równać się potędze Kościoła czy parlamentu. Nikt też nie działał już wyłącznie na rzecz ludu. Królowie Graala byli określani jako “strażnicy królestwa”. W tym względzie rada biskupa Eleuteriusza udzielona Lucjuszowi była głęboka i wielce przydatna: “wszyscy ludzie królestwa muszą być uważani za synów króla. Są pod twoją ochroną”.

POWSTANIE KOŚCIOŁA RZYMSKIEGO

W roku 66 n.e. Hasmoneusz Józef Flawiusz został mianowany dowódcą obrony Galilei. Poprzednio pod okiem faryzeuszy przygotowywał się do kapłaństwa, ale przyjął obowiązki wojskowego, gdy Żydzi powstali przeciwko rzymskiej armii. Józef z czasem stał się najsławniejszym historykiem swojej epoki, a jego dzieła: Wojna żydowska i Dawne dzieje Izraela są wnikliwym materiałem informacyjnym o długiej i zawiłej historii narodu, od dawnych patriarchów do lat rzymskiego ucisku. W jego pracy interesująca jest jedna jedyna wzmianka o Jezusie3. Wyraźnie lokalizuje ona Jezusa w historycznych ramach epoki, ale brak jakichkolwiek odwołań do jego boskości lub motywów biblijnych:

Otóż w owym czasie pojawił się Jezus – mądry człek, jeśli można go nazwać człowiekiem, gdyż był on cudotwórcą. Nauczał ludzi prawdy i przyjmowali ją z rozkoszą. Przyciągnął do siebie wielu żydów oraz wielu pogan. Był Chrystusem [królem], a gdy Piłat – za sugestią najważniejszych spośród nas – skazał go na ukrzyżowanie, ci, którzy go od początku kochali, nie porzucili go, gdyż pojawił się pośród nich żywy na trzeci dzień – tak jak o nim przepowiedzieli boży prorocy, i niezliczoną mnogość innych cudownych czynów oprócz tego. A sekta chrześcijan – nazwana wedle jego imienia – nadal prosperuje znakomicie, nawet dziś.

Uczone dzieło Józefa, zawierające około 60 tysięcy wersów w rękopisie, napisano w latach osiemdziesiątych I wieku n.e., gdy autor był w Rzymie, skąd tuż wcześniej rozeszła się też Ewangelia według św. Marka. Chociaż Piotr i Paweł zginęli za rządów Nerona, Ewangelie z tego czasu nie były otwarcie antyrzymskie. Pierwsi chrześcijanie skłonni byli za prześladowanie Jezusa potępiać raczej żydów aniżeli Piłata. A ponieważ powstanie żydowskie z lat 66-70 upadło, byli święcie przekonani, że Bóg przeszedł na ich stronę, opuściwszy żydów.

Mimo to sytuacja chrześcijan w rozrastającym się cesarstwie rzymskim była niepewna; przede wszystkim pozostawali mniejszościową grupą bez legalnego statusu. Od ukrzyżowania Piotra przez Nerona do edyktu mediolańskiego z 313 roku (oficjalnego uznania chrześcijaństwa) nominowano zaledwie trzydziestu biskupów Rzymu. Pierwszym wprowadzonym przez Pawła4 na urząd biskupi jeszcze za życia Piotra był książę brytyjski Linus, syn króla Caractacusa. (Linus jest czasem przedstawiany jako niewolnik, jest to jednak późniejsze ujęcie Kościoła i powrócimy do tego aspektu, gdyż jest on szczególnie istotny.) Do mniej więcej 120 roku urządzano wybory, biskupem Rzymu mógł zostać członek wspólnoty, który był obywatelem rzymskim. Do czasów biskupa Hyginusa (od 136 r.) związki między chrześcijanami Pawłowymi a nazarejskimi zwolennikami judaistycznej doktryny Jezusa były nikłe lub żadne. Ci drudzy osiedlili się głównie w Mezopotamii, Syrii, południowej Turcji i Egipcie – z dala od uznanych kierunków obecnych w Brytanii i Galii. Tymczasem chrześcijanie w Rzymie byli stale uciskani, gdyż uważano, iż ich wiara podważa tradycyjny boski kult cesarzy (imperatorów). Z czasem ten ucisk zwiększał się, aż za Nerona doszło do masowych prześladowań rzymskich chrześcijan.

Panująca religia imperialnego Rzymu była politeistyczna (uznawała wielu bogów) i wyłoniła się głównie z kultu naturalnych bóstw, opiekunów lasów i wód. W miarę jak Rzym osiągnął status państwa, bogowie jego sąsiadów, Etrusków i Sabinek, weszli do panteonu. Znajdowali się tam Jupiter (bóg niebios) i Mars (bóg wojny). Wchłonięte zostały także greckie kulty – do 204 r. odbywały się orgie ku czci Kybele (azjatyckiej bogini ziemi), wkrótce zastąpione przez hedonistyczne rytuały ku czci Dionizosa/Bachusa (boga wina). W miarę jak cesarstwo rzymskie rozrastało się na wschód, wprowadzono ezoteryczne kulty Izydy, powszechnej matki, a także tajemnicze uwielbienie Mitry (boga światła, prawdy i sprawiedliwości). Wreszcie wszystko wchłonęła syryjska wiara w Sol Invictus (Niezwyciężone Słońce). Słońce było wyobrażeniem najwyższego dawcy życia i wszystkie inne kulty musiały mu się podporządkować, imperator był wcieleniem najwyższego bóstwa.

Do połowy II wieku oryginalni nazarejczycy (wyznawcy nauk Jezusa i Jakuba) stali się niepopularni nie tylko w Rzymie, ale byli surowo prześladowani przez chrześcijan Pawłowych – szczególnie Ireneusza, biskupa Lyonu (ur. ok. 120 r.). Ireneusz wyklął ich jako heretyków za głoszenie, że Jezus był człowiekiem, a nie Bogiem, jak nakazywały nowe zasady. Biskup Lyonu ogłosił nawet, że sam Jezus praktykował błędną religię i osobiście wyznawał mylne poglądy! Ireneusz pisał o nazarejczykach, których nazywał ebionitami (biedakami):

Oni, jak sam Jezus, a także esseńczycy i sadokici dwa wieki temu czerpali z ksiąg prorockich Starego Testamentu. Odrzucili listy Pawła i jego osobę, zwąc go apostatą Prawa.

W odwecie nazarejczycy Kościoła desposynes ogłosili Pawła “renegatem” i “fałszywym apostołem”, twierdząc, że jego “bałwochwalcze pisma” powinny “być odrzucone w całości”.

W 135 r. Jerozolima znowu padła pod ciosami rzymskich żołnierzy, tym razem dowodzonych przez cesarza Hadriana i ci Żydzi, którzy przeżyli, rozpierzchli się. Ci, którzy pozostali w Palestynie, ograniczyli swą działalność wyłącznie (w rozpaczy po tak całkowitej klęsce) do prawa rabinicznego i religii. Tymczasem sekta Pawłowa (teraz zerwawszy całkowicie ze swoimi judaistycznymi korzeniami) coraz bardziej niepokoiła władze.

Rzymskie imperium osiągnąwszy szczyty powodzenia za cesarza Hadriana (117-138), zaczęło chylić się ku upadkowi za Kommodu-sa. Nieskuteczne rządy (180-192) wywołały poważne rozłamy doprowadzając do długotrwałej wojny domowej, popychając przeróżnych dowódców wojskowych przeciwko sobie i władzy centralnej. Powstał konflikt, kto powinien nosić koronę, i ścierające się oddziały zaczęły wybierać swoich władców. Cesarz Lucjusz Sewer (193-211) zdołał wprowadzić pewien porządek, rozumnie używając pretorianów (osobistej ochrony cesarzy powoływanej spośród elitarnych jednostek piechoty), ale wprowadzona dyscyplina nie trwała długo. Trwające spory wewnętrzne w II wieku wystawiły granice imperium na atak Sasanidów z Persji i Gotów z rejonów nad Morzem Czarnym.

W roku 235 cesarz Maksyminus ogłosił, że wszyscy chrześcijańscy biskupi i kapłani powinni zostać ujęci, ich prywatne dobra mają być skonfiskowane, a kościoły spalone. Więźniów skazywano na różne kary i niewolę, w tym ciężkie roboty w kopalniach ołowiu na Sardynii. Po przybyciu wyłupywano im jedno oko, miażdżono lewą stopę i prawe kolano, ograniczając zdolność poruszania się. Poza tym mężczyzn kastrowano. Jeżeli mimo to nie okazywali posłuszeństwa, zakuwano ich na stałe w kajdany tak, że nie mogli stać prosto. Nic dziwnego, że większość nie przeżywała w tych warunkach nawet kilku miesięcy. W owych czasach samo bycie chrześcijaninem było niebezpieczne, a przewodzenie ruchowi było wręcz wydaniem na siebie wyroku śmierci.

Do czasów cesarza Decjusza (249 r.) chrześcijanie stali się tak buntowniczy, że ogłoszono ich przestępcami, i oficjalnie rozpoczęto masowe prześladowania. Kontynuowano to za rządów Dioklecjana, który został cesarzem w 284 r. Odrzucił wszelkie pozory demokratycznej procedury i wprowadził monarchię absolutną. Chrześcijan zmuszano do składania ofiar na rzecz boskiego imperatora, a za nieposłuszeństwo groziły im najsurowsze kary. Zarządzono wyburzenie wszystkich chrześcijańskich domów modlitw. Uczniów, którzy organizowali zgromadzenia w innych miejscach, skazywano na śmierć. Sędziowie nakazywali konfiskatę wszelkiej własności kościelnej i wszystkie księgi, testamenty i zapisy doktryny wiary były publicznie palone. Wszyscy dobrze urodzeni lub zamożni chrześcijanie nie mogli sprawować urzędów, a chrześcijańskich niewolników pozbawiono możliwości odzyskania wolności. Cofnięto ochronę ustanowioną przez prawo rzymskie, a ci, którzy występowali przeciwko ustawom, byli smażeni żywcem na wolnym ogniu lub pożerani przez dzikie zwierzęta podczas igrzysk.

Dioklecjan usiłował oprzeć się upartej agresji najeżdżających granice cesarstwa barbarzyńskich plemion poprzez decentralizację władzy i ustanowienie dwudzielności imperium. Od 293 r. Zachód był rządzony z Galii, a Wschód miał swoje centrum w Bizancjum, obecnej północno-zachodniej Turcji. Ataki trwały nadal, szczególnie na zachodzie ze strony germańskich plemion Franków i Alemanów, dotychczas utrzymywanych na drugim brzegu Renu. Rzymianie nie byli już agresywną wojującą potęgą; teraz sami stali się ofiarami natarcia, które następowało ze wszystkich stron.

Jednym z najokrutniej szych prześladowców za rządów Dioklecjana był Galeriusz, gubernator wschodnich prowincji. Rozkazał zamęczyć tych, którzy nie czcili cesarza ponad wszystko. Jednakże tuż przed śmiercią w 311 r. – i ku wielkiemu zdumieniu wszystkich – Galeriusz wydał dekret dający chrześcijanom prawo do “zbierania się we własnych zborach bez lęku przed prześladowaniami”. Po dwustu pięćdziesięciu latach straszliwego lęku i ucisku chrześcijanie weszli w nową erę pewnej swobody.

Cesarzem Zachodu w roku 312 został Konstantyn (rządził wespół z Licyniuszem na Wschodzie). Tymczasem chrześcijaństwo pozyskało znaczne ilości zwolenników i rozkwitło w Anglii, Germanii, Francji, Portugalii, Grecji, Turcji i wszystkich zakątkach rzymskiej domeny. Chrześcijańscy ewangeliści odnosili większe sukcesy w podporządkowywaniu sobie barbarzyńców niż rzymskie legiony – nawet w rejonach tak odległych jak Persja i Azja Środkowa. Konstantyn zdał sobie sprawę, że podczas kryzysu imperium mógłby wykorzystać tę wielką popularność chrześcijaństwa dla swoich celów.

Konstantyn – jako prawowity następca – odziedziczył tron po swoim ojcu, miał jednak rywala do najwyższego urzędu, szwagra, Maksencjusza. Ich armie spotkały się w 312 r. przy Moście Mulwijskim (w pobliżu Rzymu), Konstantyn odniósł zwycięstwo. W czasie tej kampanii Konstantyn ogłosił, że miał wizję krzyża na niebie, któremu towarzyszyły słowa: “Pod tym znakiem zwyciężaj”. Na przywódcach chrześcijaństwa największe wrażenie wywarł fakt, że rzymski imperator pokonał wroga pod ich sztandarem.

Następnie Konstantyn wezwał starzejącego się biskupa Milicjadesa. Celem imperatora nie było przyjęcie wiary pod władzą biskupa Rzymu, ale całościowe przejęcie Kościoła chrześcijańskiego. Rozkazał wpierw przynieść gwoździe z krzyża Jezusowego i jeden z nich umocował w swojej koronie. Oświadczył oszołomionemu Milicjade-sowi, że jego zadaniem jest zmiana struktury chrześcijaństwa na wieczne czasy: “W przyszłości my, jako apostoł Chrystusa, będziemy pomagać wybierać biskupa Rzymu”. Ogłosiwszy się apostołem Konstantyn oddał wspaniały pałac laterański na rezydencję biskupią.

Milicjades zmarł w 314 r.; był pierwszym z długiej linii biskupów Rzymu, którym sądzone było umrzeć w naturalny sposób. Nagle chrześcijaństwo stało się szanowaną, uznawaną w całym cesarstwie religią. Konstantyn został w 324 r. cesarzem wszystkich Rzymian, znanym od tej pory jako Konstantyn Wielki.

Na następcę Milicjadesa Konstantyn (łamiąc tradycję) wybrał swojego współpracownika, Sylwestra, czyniąc go pierwszym biskupem cesarstwa rzymskiego. Sylwester został koronowany z wielką pompą i ceremoniałem, wstąpił na urząd inaczej niż jego poprzednicy, którzy byli wyświęcani podczas ubożuchnych potajemnych obrzędów typowych dla wczesnych chrześcijańskich rytuałów. Poszły w zapomnienie czasy lęku i prześladowań. Chrześcijaństwu przyszło za to zapłacić wysoką cenę: złożono hołd imperatorowi. Uczyniono więc to, czego założyciele chrześcijaństwa z takim trudem starali się uniknąć. Szeregowi wierni nie mieli w tej sprawie wyboru, kapłanom oznajmiono, że ich Kościół formalnie połączył się z cesarstwem. Był to teraz Kościół rzymski.

Sylwester był zanadto uniesiony radością, aby dostrzec zasadzkę, w którą prowadził uczniów św. Piotra. Widział jedynie szlak ku zbawieniu oferowany przez Konstantyna. Chociaż ten monumentalny krok zyskał chrześcijaństwu prawo swobodnego funkcjonowania w społeczeństwie, hierarchia uwięzła teraz w złocie, gronostajach, klejnotach i wszystkich pułapkach, które sam Chrystus potępił. Wielu wiernych było oburzonych, wszak ich przywódcy zostali zwabieni i przekupieni przez reżim, z którym walczyli ich przodkowie. Część chrześcijan ogłosiła, iż nowy status w żadnej mierze nie jest zwycięstwem i oznaką nawrócenia. Była to jedynie grzeszna zasłona całkowitej klęski, a ponadto profanacja zasad, tak długo uważanych za święte.

Do owej chwili chrześcijańskie przesłanie zyskiwało poparcie we wszystkich warstwach społecznych. Ludzie głoszący Ewangelię wiedzieli, że Konstantyn i jego poprzednicy na imperatorskim tronie doznali dotkliwego osłabienia w obliczu wyraźnych sukcesów Kościoła. W gruncie rzeczy to był jeden z powodów, dla których ojciec Konstantyna ożenił się z brytyjską chrześcijańską księżniczką Elaine (Heleną). Sylwester i jego towarzysze w Rzymie uznali zapewne ten nowy alians za sprytny manewr polityczny, ale emisariusze z terenu rozpoznali jego właściwą istotę. Uznali to za zaprzeczenie duchowego Przesłania św. Piotra – samolubna władza dokonała aktu samoubóstwienia w imię cesarskich ambicji. Nowy reżim zlikwidował najistotniejszy cel chrześcijaństwa. Po prawie trzech wiekach wal-ki zaprzepaszczono ideał Jezusa – podano go na tacy jego przeciwnikom.

Poza różnymi kultami Rzymianie czcili cesarzy, uznając ich za bogów pochodzących od innych nadludzkich istot, takich jak Neptun i Jupiter. Na synodzie w Arles5 Konstantyn utrzymał boski status, a wszechpotężny Bóg chrześcijan został jego osobistym patronem. Następnie uporał się z anomaliami doktryny, zastępując pewne aspekty chrześcijańskiego rytuału znajomymi pogańskimi elementami kultu Słońca, wraz z innymi naukami Syryjczyków i Persów. Krótko mówiąc nowa religia Kościoła rzymskiego była hybrydą mającą dogodzić wszystkim wpływowym frakcjom. Dokonując tego kroku Konstantyn zmierzał ku powszechnej i zunifikowanej światowej religii (katolicki znaczy “powszechny”), a siebie chciał postawić na czele tego Kościoła.

 

 

 

DESPOSYNES I CESARZ

Z wielu ksiąg o pierwszych wiekach chrześcijaństwa można by łatwo wysnuć wniosek, że Kościół rzymski to prawdziwy Kościół Jezusa, podczas gdy inne chrześcijańskie wyznania są heretyckie i barbarzyńskie. Jest to dalekie od prawdy; inne gałęzie chrześcijaństwa były faktycznie o wiele mniej pogańskie niż przeniknięty myślą polityczną Kościół rzymski. Nienawidziły idolatrii i pułapek bogactw rzymskiego ideału, za co zostały bezzwłocznie wyjęte cesarskim dekretem spod prawa. Szczególne potępienie spotkało ezoterycznych gnostyków. Uznano ich za pogan, gdyż twierdzili z uporem, że duch jest dobry, a materia zbrukana. To rozróżnienie wyraźnie nie odpowiadało wysoce materialistycznej postawie nowego Kościoła. Podobnie potępiono manicheizm (wywodzący się z gnostycyzmu), gdyż nauczał, że materializm to zepsucie świętego ducha przez zło.

A poza tym byli zwolennicy tradycji nazarejskiej, wierzący w oryginalne racje Jezusa, a nie ekscentryczne i upiększone nauki Pawła, jakże skutecznie zniekształcone przez Rzym. Ci judeochrześcijanie ze szkoły tradycyjnej kontrolowali za rządów Konstantyna wiele zasadniczych kościołów Bliskiego Wschodu. A przewodzili im rodowici spadkobiercy Jezusa – desposynes (następcy Pana).

W roku 318 czwarta delegacja desposynes udała się do Ostii, a następnie na osiołkach do Rzymu, gdzie w nowo przyznanym pałacu laterańskim udzielił im audiencji biskup Sylwester. Główny przedstawiciel, Joses (podobno potomek brata Jezusa, Judy) argumentował stanowczo, że centrum Kościoła powinno być prawnie w Jerozolimie, nie w Rzymie. Delegaci utrzymywali, że biskup Jerozolimy powinien być prawnie dziedzicznym krewnym Pana, podczas gdy biskupi innych głównych centrów, takich jak Aleksandria, Antiochia i Efez – powinni mieć przynajmniej związki krwi z Jezusem. Nic dziwnego, że ich prośby pozostały bez echa, gdyż Sylwestrowi trudno było sprzeciwiać się dekretom cesarza. Poinformował on delegację, że nie ma dla niej miejsca w nowym chrześcijańskim porządku. Nauki Jezusa zastąpiła doktryna bardziej przystosowana do potrzeb imperialnych. Sylwester jednoznacznie dał im do zrozumienia, że zbawieniem jest nie Jezus Chrystus, ale cesarz Konstantyn!

Do tego, aby cesarze przez wieki mogli odbierać hołd należny bogom na ziemi, i by Konstantyn mógł oficjalnie twierdzić, że pochodzi od apostołów, pozostało uczynić jeszcze tylko jeden krok. Po wizycie desposynes cesarz poradził sobie z tym problemem bardzo sprawnie na soborze w Nicei w 325 r. Chrześcijanie Pawłowi oczekiwali drugiego przyjścia mesjasza, więc Konstantyn musiał unicestwić te oczekiwania. Misja Jezusa zrzucenia rzymskiej dominacji nie udała się z powodu rozłamu wśród sekt żydowskich. Konstantyn wykorzystał tę porażkę siejąc ziarna nowej idei – być może Jezus wcale nie był tym, za kogo go uważano, nie był oczekiwanym mesjaszem! Co więcej, ponieważ to cesarz zapewnił chrześcijanom wolność na obszarze imperium, ich prawdziwym zbawcą nie był Jezus, ale Konstantyn! Przecież jego matka, Helena, pochodziła od Arymatejczyka. Cesarz oczywiście wiedział, że Paweł czcił Jezusa jako syna Bożego, lecz nie można było pozwolić, by ktokolwiek wierzył w to nadal. Należało połączyć Jezusa i Boga w jedno, tak by Syn był identyczny z Ojcem. Doszło do tego na soborze w Nicei, na którym Boga formalnie zdefiniowano jako trzy postaci jednego Boga; Bóg miał trzy współistotne i współwieczne części – Ojca, Syna i Ducha Świętego.

Te trzy aspekty (postaci) Trójcy nosiły narzucające się podobieństwo do trzech kapłańskich określenień Ojca, Syna i Ducha, jakie stosowali esseńczycy w Kumran6.

Niektórzy biskupi sprzeciwili się temu nowemu dogmatowi. Wielu z uczestników soboru należało do tradycyjnej szkoły chrześcijańskiej, która twierdziła, iż Jezus był Synem i co więcej, Synem zrodzonym z Boga, który sam Bogiem nie był. Głównym mówcą tej frakcji był starszy wiekiem libijski ksiądz z Aleksandrii imieniem Ariusz. Ale gdy miał zacząć swoje przemówienie, Mikołaj z Myrny uderzył go pięścią w twarz! Tak oto skutecznie uciszono opozycję soborową. Nicejskie wyznanie stało się podstawą nowego, zreformowanego ortodoksyjnego wyznania chrześcijańskiego. Zwolennicy Ariusza (znani od tej pory jako arianie) zostali wygnani. Niektórzy delegaci, w tym biskup Euzebiusz z Cezarei, byli gotowi na kompromis w tej sprawie, ale okazało się to nie do przyjęcia i musieli całkowicie ustąpić na rzecz nowej formuły wyznania wiary. I tak gdy Bóg został określony jako Ojciec i Syn, Jezusa zręcznie pozbawiono jakiegokolwiek praktycznego znaczenia. Teraz to cesarza uważano za mesjańskiego głównego boga – nie tylko od tego momentu, ale z racji dziedziczenia “od początków czasu”.

W ramach tej zreformowanej struktury Kościół rzymski mógł ze spokojem założyć, że nie grozi mu pojawienie się alternatywnego chrześcijańskiego przywódcy. W rzeczy samej, gdy Jezusa zepchnięto w kulisy, stwierdzono, że chrześcijańska religia przyjęła miano od człowieka imieniem Chrestus, przewodzącego w 49 roku n.e. zamieszkom, które doprowadziły do wygnania licznych żydów z Rzymu. Od tej chwili były tylko dwa oficjalne obiekty kultu – Święta Trójca Boża i sam cesarz – nowo mianowany zbawca świata. Każdego, kto w jakikolwiek sposób podważał ten stan, od razu uznawano za heretyka. Chrześcijan usiłujących zachować lojalność wobec Jezusa jako Mesjasza Chrystusa (króla) imperialny Kościół uznawał za pogan.

Do tej pory było w zwyczaju (przez pokolenia przywódców od czasów księcia Linusa), że biskup Rzymu nominował przed śmiercią następcę. Naturalnie i to uległo zmianie, od kiedy Konstantyn ogłosił się bożym apostołem na ziemi. Cesarz przyznał sobie prawo zatwierdzania wybranych. Wielokrotnie przy tych okazjach dochodziło do fizycznych starć między kandydatami i ich zwolennikami, przez co przelano wiele krwi. Teoretycznie zachowano apostolskie dziedzictwo papieży, ale praktycznie sprawa wysuwania i zatwierdzania kandydatury zamieniła się w farsę. Od tej pory biskupi Rzymu byli z reguły nominowani spośród wybrańców samego cesarza.

W roku 330 Konstantyn ogłosił Bizancjum stolicą wschodniego (bizantyjskiego) cesarstwa i zmienił jego nazwę na Konstantynopol. W roku następnym zwołał tam sobór powszechny, aby uprawomocnić decyzje soboru nicejskiego. Przy tej okazji formalnie ogłoszono herezją doktrynę Ariusza (która tymczasem pozyskała liczne zastępy zwolenników). Cesarskie rządy nad Kościołem miały charakter absolutny, Kościół stanowił zaledwie cząstkę cesarstwa. Sylwester był wprawdzie głównym kapłanem jako biskup Rzymu, ale jego imię rzadko pojawiało się w kontekście wydarzeń dyktowanych przez Konstantyna, co na zawsze zmieniło naturę i cele chrześcijaństwa.

Gdy tylko rzymskie chrześcijaństwo stało się nową religią cesarstwa, na żądania cesarza Teodozjusza Wielkiego (rządził 379-395) wydano jeszcze bardziej totalitarny dekret. W 381 r. zwołano w Konstantynopolu drugi sobór ekumeniczny mający zakończyć spór z arianami. Teodozjuszowi było trudno przypisywać sobie boskie prawo mesjasza, podczas gdy arianie nadal głosili, że Syn (Jezus) był stworzony przez Boga, i że Duch Święty przeszedł z Ojca do Syna. Ten pogląd musiał być unicestwiony, Jezus nie był potrzebny w kalkulacjach cesarskich.

Dlatego też Kościół ogłosił, że doktryna Trójcy Świętej musi być uznana przez wszystkich: Bóg był Ojcem, Bóg był Synem, Bóg był Duchem Świętym. Dogmat ten nie podlegał dyskusji! Dziesięć lat później Teodozjusz znalazł sposób zakończenia na dobre sporu z arianami. Ułatwiło mu to wyzwanie rzucone jego władzy w macedońskim porcie Tesalonika, w wyniku czego sądy skazały niesłusznie na śmierć 7 tysięcy obywateli. Następnie w roku 391 pod karą główną zabronił wszelkich innych religii i odmiennych postaci rytuałów religijnych poza obrzędami Kościoła rzymskiego. Zwłaszcza zabronił wszelkich zgromadzeń nieortodoksyjnych grup chrześcijańskich.

 

ZMIERZCH CESARSTWA

Podczas gdy chrześcijaństwo rzymskie przechodziło tak burzliwe Przemiany, tradycja nazarejska nadal żyła. Od dawnych powstań żydowskich nazarejczycy zachowali swoją religię pod przywództwem desposynes. Przybywało ich w Mezopotamii, wschodniej Syrii, południowej Turcji i Azji Środkowej. Całkowicie oddzieleni od skażonego chrześcijaństwa cesarstwa rzymskiego stali bliżej czystych nauk Jezusa niż ktokolwiek inny, a ich podstawy wiary były zasadniczo żydowskie w przeciwieństwie do bałwochwalczego zaangażowania w kult Słońca czy inne kulty. Nazarejczycy byli najczystszymi z prawdziwych chrześcijan. Nie znali soborowego dogmatu Trójcy, wierzyli, że: Bóg był Bogiem, a Jezus człowiekiem – mesjaszem, dziedzicem z linii Dawida. Odrzucali ponadto twierdzenie, że matka Jezusa, Maria, była fizycznie dziewicą.

Byli jeszcze i tacy, którzy chociaż gotowi do przyjęcia doktryny Trójcy Bożej, nadal zachowali wiarę w boskość Jezusa. Różnili się zasadniczo od nazarejczyków, gdyż wierzyli w to, co powiedział Paweł – że Jezus był Synem Boga. To doprowadziło do powstania jeszcze innego wyznania wiary, które pojawiło się w 390 r. i stało się znane pod nazwą Składu Apostolskiego. Zaczynało się: “Wierzę w Boga, Ojca Wszechmogącego i w Jezusa Chrystusa, Syna Jego Jedynego, Pana naszego”.

To wysunięcie na plan pierwszy Jezusa trudno uznać za korzystne dla zbawczego statusu cesarza, zapewne cesarze zwalczyliby i ten kult, gdyby nie to, że w owym czasie Rzym złupili Goci i cesarstwo zachodnie upadło.

Wówczas to wyłonił się nowy protagonista w dyskusji o Trójcy Świętej – był nim Nestoriusz, patriarcha Konstantynopola (od 428 r.). W zgodzie z nazarejczykami utrzymywał, że spór o to, czy Jezus był Bogiem, czy Synem Boga, jest całkowicie próżny, gdyż dla wszystkich jest jasne, że Jezus był człowiekiem zrodzonym w sposób naturalny z ojca i matki. Z tej pozycji Nestoriusz sprzeciwiał się katolickim kapłanom, którzy w dobie upadku imperium ponownie zwrócili się do Jezusa. Nazywali Marię Taheotokos (gr. matka boga) lub Dei Genitrix (łac. rodzicielka boga). W rezultacie nazarejsko-nestoriańska idea, że Maria była kobietą jak inne, została potępiona przez sobór w Efezie w 431 r. i od tej pory Matkę Boską czczono jako pośredniczkę (orędowniczkę) między Bogiem i światem śmiertelnym. Nestoriusza ogłoszono heretykiem i potępiono – lecz niebawem znalazł się między przyjaciółmi w Egipcie i Turcji, zakładając Kościół nestoriański w Edessie w 489 r. To właśnie tu Juliusz Afrykański odnotował celowe zniszczenie przez Rzymian dokumentacji królewskiego dziedzictwa desposynes i potwierdził istnienie prywatnych zapisków rodowodu – opisując, że rodzinna sekta dawidyjska jest kontrolowana drogą “ścisłej dynastycznej sukcesji”.

Od połowy V wieku Kościół rzymski funkcjonował dalej na Zachodzie, podczas gdy wschodni Kościół ortodoksyjny wyłonił się z ośrodków w Konstantynopolu, Aleksandrii, Antiochii i Jerozolimie. Debata nad Trójcą Świętą na stałe wbiła klin między frakcje. Każda z nich twierdziła, że reprezentuje jedyną prawdziwą wiarę. Kościół rzymski zreformował się pod zarządem wyznaczanej administracji miejskiej – kardynałów. Tytuł pochodzi od łacińskiego cardo (oś). Było ich 28. Wszyscy zamieszkiwali w Watykanie.

Kościół rzymski zmienił się i zreformował, cesarstwo zachodnie tymczasem ostatecznie upadło zniszczone przez Wizygotów i Wandali. Ostatniego cesarza, Romulusa Augustulusa, usunął germański wódz naczelny, Odoaker (od 476 r. król Italii). Zaraz po upadku cesarzy najwyższy biskup, Leon I7, przybrał tytuł Pontifex Maximus (główny kapłan lub budowniczy mostu). Inaczej ułożyła się natomiast historia cesarstwa wschodniego – Bizancjum kwitło jeszcze następne tysiąc lat.

Gdy potęga Rzymu runęła, przycichło też nieco rzymskie chrześcijaństwo. Cesarze identyfikowali się z chrześcijańskim Bogiem – ale moc cesarza osłabła. Zwierzchnictwo nad Kościołem przejął główny kapłan. Nie był on jednak zwierzchnikiem całego chrześcijaństwa rozdrobnionego już wówczas na wiele odłamów – gnostyków, arian, nazarejczyków i powstający Kościół celtycki.

MEROWINGOWIE, KRÓLOWIE-CZAROWNICY

Największe zagrożenie dla Kościoła rzymskiego w ostatnich latach istnienia cesarstwa zachodniego stanowiło królewskie odgałęzienie desposynes galijskich. Pochodzili oni z dynastii Merowingów – męskiej linii wywodzącej się od Królów Rybaków i odpowiadającej linii sigambryjskiej po kądzieli. Sigambrowie przyjęli swoją nazwę od Gambrii, królowej z około 380 roku p.n.e. Pochodzili ze Scytii, leżącej na północ od Morza Czarnego i nazywano ich Newmage (nowy ród albo “lud nowego zgromadzenia”).

W Bibliotheque National w Paryżu znajduje się przepisana (piórem mnicha Luceriusza) sławna Kronika Fredegara – wyczerpujące dzieło historyczne z VII wieku, którego skompilowanie zajęło 35 lat. Specjalne wydanie manuskryptu Fredegara zaprezentowano na czcigodnym dworze Nibelungów i władze uznały go za pełną oficjalną historię. Fredegar (zm. w 660 r.) był burgundzkim skrybą, a Kronika obejmuje okres od najwcześniejszych dni hebrajskich patriarchów do królów z dynastii Merowingów. Cytuje rozliczne źródła i zawiera wiele odsyłaczy, w tym pisma św. Hieronima (tłumacza Starego Testamentu na łacinę), arcybiskupa Izydora z Sewilli (autora Encyklopedii wiedzy) i biskupa Grzegorza z Tours (autora Historii Franków).

Prolog Fredegara utrzymuje, że badania źródłowe autora były jeszcze bardziej pracochłonne niż cytowanych przez niego pisarzy. Stwierdza:

Uznałem za konieczną jeszcze większą dokładność [...] i załączyłem [...] [jako materiał źródłowy do przyszłych prac] wszystkich panujących królów i ich chronologie.

By osiągnąć tę dokładność Fredegar, mający wysoką pozycję u burgundzkich królów, uzyskał dostęp do archiwów kościelnych i kronik państwowych. Opowiada nam, jak sigambryjska linia Franków – od których Francja zyskała swoje miano – sama została tak nazwana od imienia ich wodza Francjona (potomka Noego), który zmarł w 11 roku p.n.e. Poprzednicy Francjona, zanim pojawili się w Scytii, żyli w starożytnej Troi (obecnie północno-zachodnia Turcja), po której imię odziedziczyło francuskie miasto Troyes. Miasto Paryż (założone w VI wieku przez Merowingów) w podobny sposób nosi imię księcia Parysa (syna króla Troi, Priama), którego związek z Heleną Spartańską doprowadził do wojny trojańskiej.

W IV wieku sigambryjscy Frankowie byli nad Renem, skąd przybyli z Pannonii (rejonów na zachód od Dunaju) dowodzeni w 388 r. przez Genobada, Markomera i Sunnę. Osiedlili się w Germanii, za stolicę obierając Kolonię. Przez następny wiek ich armie najeżdżały rzymską Galię i podbiły tereny dzisiejszej Belgii i północnej Francji. Wtedy to właśnie córka Genobada, Argotta, wyszła za Króla Rybaka, Faramun-da (rządził w latach 419-430), o którym mówi się, że jest prawdziwym założycielem francuskiej monarchii. Faramund był wnukiem Boaza (Anfortasa – do którego jeszcze wrócimy) będącego w prostej linii sukcesorem syna Jozuego Aminadaba (linia Chrystusa), który ożenił się z córką króla Lucjusza, Eurgeną (linia Arymatejczyka).

Jednakże Faramund nie był jedynym dziedzicem mesjasza. Sama Argotta pochodziła od siostry króla Lucjusza, Atyldy, żony sigambryjskiego wodza Markomera (ósmego po Francjonie) od ok. 130 roku n.e. I tak linia Merowingów powstała z połączenia Faramunda i Argotty, podwójnie dziedzicząc krew desposynes.

Ojciec Argotty, Genobad, władca Franków, był ostatnim męskim potomkiem ze swojej linii, dlatego też następnym Strażnikiem Franków w Galii został syn Faramunda i Argotty, Klodiusz.

W swoim czasie syna Klodiusza, Meroweusza, ogłoszono Strażnikiem (panem) w Tournai w 448 r., a po nim ta linia została nazwana mistyczną dynastią Merowingów, gdy wspięła się do sławy jako królowie Francji. Rządzili nie koronowani lub nominowani, ale dzięki uznanej tradycji, która przyznaje kolejnym z linii Mesjasza prawa poprzednich generacji na mocy sukcesji Króla Rybaka (kapłana-króla) Faramunda.

Historia Meroweusza i jego spuścizna jest w klasztornych kronikach przedstawiona mgliście. Meroweusz był prawym synem Klodiusza. Tymczasem historyk Priscus twierdził, że spłodziły go morskie stwory, Bistea Neptunis (co będzie omówione w następnym rozdziale). Meroweusz i jego kapłańscy następcy mieli w sobie coś nadzwyczajnego, gdyż otaczał ich wyjątkowy kult i byli szeroko znani ze swojej ezoterycznej wiedzy i umiejętności okultystycznych8. Grzegorz z Tours żyjący w VI wieku stwierdził, że wodzowie frankijscy z żeńskiej linii sigambryjskiej nie byli szeroko znani ze swojej kultury ascetycznej, niemniej ta wyedukowana dynastia – wywodząca się z, jak ją nazwał, “pierwszej i najszlachetniejszej linii ze swej rasy” (następców Argotty i Faramunda) – zgodnie ze starożytną nazyrejską tradycją stała się “długowłosymi królami-czarownikami”.

W Starym Testamencie (m.in. Lb 6, 3-13) nazirejczykami byli tacy żydzi jak Samson i Samuel, których wiązały ścisłe reguły:

[...] niech powstrzyma się od wina i napoju odurzającego [...] Przez cały czas swojego nazyreatu brzytwa nie przejdzie po jego głowie. Dopóki nie wypełnią się dni, na które poświęcił się Panu, będzie poświęcony. Pozwoli swobodnie róść włosom na swojej głowie [...] takie jest prawo dotyczące nazyrejczyka.

Przysięga obowiązywała nazirejczyków przez określony czas. Zgodnie z tradycją esseńczyków stosowano również okresy całkowitej wstrzemięźliwości. Rangę głównego nazirejczyka miał dawidyjski następca tronu, ubrany w ceremonialną czerń. W tym charakterze królewska głowa zakonu, brat Jezusa, Jakub Sprawiedliwy, de iure następca tronu Judy, zachował swój status i obowiązki.

Pomimo żydowskiego pochodzenia Merowingowie nie byli praktykującymi żydami, ale nie byli też nimi inni nierzymscy chrześcijanie, których wiara miała żydowskie korzenie. Katolik Grzegorz z Tours opisuje ich jako “wyznawców bałwochwalczych praktyk”, lecz kapłani z Merowingów nie byli poganami w tym sensie, że brakowało im wiedzy. Ich kult nie odbiegał daleko od praktyk druidów, cieszyli się niezwykłym szacunkiem jako ezoteryczni nauczyciele, sędziowie, uzdrowiciele i jasnowidze. Chociaż ściśle związani z Burgundami, Merowingowie nie byli pod wpływem arianizmu, a ich elity nie miały charakteru galijsko-rzymskiego ani teutońskiego. Twierdzi się, że kultura Merowingów była zjawiskiem “całkiem nowym”, które “pojawiło się znikąd”.

Królowie Merowingowie nie zarządzali krajem, nie byli też aktywni politycznie; funkcje władzy wykonawczej (jak powiedzielibyśmy dzisiaj) spełniali majordomowie (premierzy). Królowie zajmowali się raczej sprawami wojskowymi i społecznymi, głównie edukacją, gospodarką rolną i handlem morskim. Gorliwie zdobywali wiedzę o stosownych królewskich praktykach, zgodnie ze starożytną tradycją, ich wzorem był król Salomon9, syn Dawida. Wiedzę czerpali głównie z pism Starego Testamentu – mimo to Kościół ogłosił ich bezbożnikami.

Merowingowie nie tylko byli bliscy dawnym nazirejczykom, ale zachowali inne zwyczaje z czasów biblijnych. Zgodnie z tradycją esseńską chłopcy “rodzili się po raz drugi” w wieku 12 lat, kiedy ubrani w prostą szatę przechodzili rytuał Powtórnych Narodzin (tak jak wspomniano wcześniej w związku z Jezusem Justusem). Chłopiec symbolicznie “rodził się po raz drugi z łona matki” i obejmował funkcję w społeczności. Merowingowie przyjęli tę tradycję: synowie królewscy zyskiwali dziedziczne prawa do tronu podczas inicjacji w dniu dwunastych urodzin. Nie było potrzeby późniejszej koronacji. W tej dynastii nie tworzono królów, władcy dziedziczyli w sposób naturalny, automatycznie zyskując prawo do korony dzięki świętej nominacji. Jak widzieliśmy, Merowingowie pochodzili nie tylko od Chrystusa, ale i Jakuba (Józefa z Arymatei) przez siostrę, jak i córkę króla Lucjusza10.

Esseński zwyczaj Powtórnych Narodzin jest poświadczony w Ewangeliach, chociaż w bardzo niejasny sposób, na dodatek całkowicie zniekształcony w tłumaczeniu. U Łukasza (2, 1-12) ceremonia Powtórnych Narodzin Jezusa jest chronologicznie pomylona z faktycznym urodzeniem11. Jak i w innych Ewangeliach Łukasz datuje przyjście na świat Jezusa na okres późnego panowania Heroda Wielkiego, który zmarł w 4 roku p.n.e. Ale Łukasz stwierdza też, że Cyreniusz (Kwiryniusz) był wówczas namiestnikiem Syrii, i że cesarz August zarządził spis powszechny. W rzeczywistości Cyreniusz za życia Heroda nie był namiestnikiem Syrii; powołano go na urząd w 6 roku n.e., gdy – wedle tego co w Dawnych dziejach Izraela twierdzi Józef Flawiusz – Cyreniusz na żądanie cesarza przeprowadził spis powszechny w Judei. Jest to jedyny stwierdzony spis w tym regionie; za czasów Heroda nie było żadnego innego. Spisu dokonano 12 lat po “pierwszych urodzinach” Jezusa – dokładnie w roku jego Powtórnych Narodzin.

Ten błąd jest z kolei powodem chronologicznego zamieszania, jakie towarzyszy opowieści o tym, jak Jezusa zatrzymano w świątyni, gdy przebywał z rodzicami w Jerozolimie (Łk 2, 41-50). Twierdzi się, że wydarzenie to nastąpiło, gdy Jezus miał 12 lat. Faktycznie jednak chodzi o tzw. “dwunasty rok”, a więc nie o dwunasty rok po przyjściu na świat, ale o dwunasty rok po “urodzeniu się we wspólnocie”. Podczas Paschy owego roku Jezus faktycznie miał 24 (lub 23) lata. W tym czasie powinien przejść inicjację i stać się mężczyzną, ale zamiast towarzyszyć rodzicom na odpowiednią uroczystość, został w tyle, by omówić “sprawy swojego ojca”. Wtedy jego duchowym Ojcem był kapłan Eleazar Annasz.

W dzieciństwie Jezus miał kontakty ze znakomitymi nauczycielami i astronomami – szczególnie z filozofującymi magami, których tak podziwiali Merowingowie. Za czasów Merowingów trzej mędrcy obecni przy urodzeniu Jezusa stali się świętymi patronami frankijskiej Kolonii, nazwani tymczasem błędnie: Kacper, Melchior i Baltazar.

Królowie Merowingowie byli sławnymi czarownikami na modłę samarytańskich magów i głęboko wierzyli w ukrytą moc plastra miodu. Ponieważ plaster miodu jest naturalnie zbudowany z sześcio-boków, filozofowie uznają go za objaw boskiej harmonii w naturze12. Ten kształt łączono z intuicyjną wiedzą i mądrością – o czym świadczy Księga Przypowieści Salomona (24, 13-14):

Synu mój, jedz miód, bo jest dobry [...] Tym też jest wiedza i mądrość dla twojej duszy! Jeżeli ją znajdziesz, masz jeszcze przyszłość.

Merowingowie uznawali pszczołę za najświętsze stworzenie. Ten uświęcony emblemat egipskich królów stał się symbolem mądrości. Gdy w 1653 r. odsłonięte grób Childeryka I (syna Meroweusza), znaleziono około 300 małych pszczół przyszytych do jego płaszcza. Napoleon kazał naszyć je na swoją szatę koronacyjną. Rościł sobie do tego prawo twierdząc, że pochodzi od Jakuba de Rohan-Stuardo, Maturalnego syna (uznanego w 1677 r.) Karola II Stuarta, króla Anglii, z Małgorzaty, ksieżnei de Rohan. Stuartowie z kolei rościli sobie prawo do tego oznaczenia, jako że wraz ze swoimi krewnymi hrabiami Bretanii, pochodzili od brata Klodiusza, Fredemunda – stąd (podobnie jak Merowingowie) również od Królów Rybaków przez Faramunda. Merowińską pszczołę adoptowali Stuartowie, wygnani do Europy. Wizerunek pszczoły pojawił się na rodowych zastawach jakobitów.

Kiedy syn Meroweusza, Childeryk, zmarł w 481 r., nastąpił po nim jego syn, Chlodwig, najwybitniejszy król z dynastii Merowingów i właściwy założyciel francuskiej monarchii. Chlodwig (którego matką była turyngijska eks-królowa Basina) mając lat 15 zastąpił ojca w Tournai. Jednakże w ciągu następnych 5 lat prowadził wojska na południe od Ardenów wypychając stamtąd Gallo-Rzymian, tak że do 486 r. jego królestwo obejmowało takie centra jak Reims i Troyes. Rzymianom udało się utrzymać królestwo Soissons, ale Chlodwig pokonał ich i tamtejszy władca, Syagriusz, zbiegł na wizygocki dwór króla Alaryka II. Chlodwig zagroził Wizygotom wojną i uciekiniera wydano na śmierć. Przed osiągnięciem wieku dwudziestu pięciu lat Chlodwig stał się najbardziej wpływową postacią Zachodu, podbił zarówno Rzymian, jak Wizygotów.

W tym czasie Kościół rzymski wielce obawiał się rosnącej popularności arianizmu13 w Galii. Katolicyzmowi w Europie Zachodniej, gdzie większość biskupów ordynariuszy była arianami, groziło unicestwienie. Chlodwig nie był katolikiem ani arianinem. Stąd też hierarchia rzymska uznała, że korzystne dla niej będzie pozyskanie Chlodwiga w poczet wiernych Kościoła. Tak się złożyło, że Chlodwig ożenił się z burgundzką księżniczką Klotyldą. Małżeństwo zostało zawarte w centrum Czarnej Madonny w Ferrieres14.

Chociaż Burgundowie tradycyjnie uznawali arianizm, sama Klotyldą była katoliczką i gorliwą zwolenniczką idei ewangelizacji w duchu bliskiej jej doktryny. Przez pewien czas Klotyldą usiłowała nakłonić Chlodwiga do przyjęcia jej wiary, lecz bezskutecznie. Przełom nastąpił dopiero w 496 r. Wtedy król i jego armia toczyli zażarty bój z najeźdźcami, Alemanami, w pobliżu Kolonii. Po raz pierwszy w swojej świetnej karierze wojskowej król Merowingów przegrywał. W chwili rozpaczy wezwał imienia Jezusa i właśnie wówczas padł zabity król Alemanów. Utraciwszy przywódcę, Alemanowie zawahali się i podali tyły. Klotylda niezwłocznie stwierdziła, że to Jezus doprowadził do wiktorii Merowingów. Chlodwig nie był wprawdzie o tym przekonany, ale jego żona natychmiast wezwała św. Remigiusza, biskupa Reims i doprowadziła do chrztu Chlodwiga15.

Połowa merowińskich wojów posłusznie poszła za wodzem do chrzcielnicy. Szybko rozeszła się wieść, że potężny władca Zachodu jest katolikiem, co okazało się mieć wielką wartość dla papieża Atanazego w Rzymie. Nastąpiła szeroka fala nawróceń i Kościół rzymski został uratowany przed prawie nieuchronnym upadkiem. Gdyby nie ochrzczenie króla Chlodwiga, powszechną odmianą religii chrześcijańskiej w Europie Zachodniej mógłby być teraz arianizm, a nie katolicyzm. Chrzest króla Chlodwiga miał oczywiście swoją cenę: w zamian władze Rzymu złożyły przysięgę wierności jemu i jego następcom. Obiecały utworzenie nowego “świętego cesarstwa” pod władzą Merowingów. Chlodwig nie miał powodu wątpić w szczerość przymierza Rzymu – ale niechcący stał się instrumentem biskupiego spisku przeciwko rodowodowi Mesjasza. Z kościelnym błogosławieństwem Chlodwig mógł skierować armie do Burgundii i Akwitanii. Liczono na to, że tamtejszych arian zmusi się do przyjęcia katolicyzmu. Dalekosiężnym planem Rzymu było usunięcie Merowingów z Galii i objęcie tych terytoriów władztwem papieży16.

Po serii militarnych zwycięstw król Chlodwig zmarł w Paryżu w wieku 45 lat. Po nim nastąpili synowie Teuderyk, Chlodomir, Childebert i Chlotar. Wtedy, w 511 r., domenę Merowingów podzielono na osobne królestwa. Teuderyk objął Austrazję (od Kolonii do Bazylei), ze stolicą w Metzu. Z Orleanu w Burgundii Chlodomir doglądał doliny Loary i zachodu Akwitanii wokół Tuluzy i Bordeaux. Childebert zarządzał regionem Sekwany przez Neustrię do Armorycji (Bretanii), ze stolicą w Paryżu, a Chlotar odziedziczył królestwo między Schledt i Sommą, z centrum w Soissons. Dziesięciolecia połączonej władzy były burzliwe. Trwały konflikty z plemionami Gotów, co wreszcie doprowadziło do penetracji we wschodniej Akwitanii, a Burgundia została w pełni wchłonięta przez najeźdźców.

Chlotar umarł jako ostatni z wymienionej czwórki, w 561 r., zostawszy wpierw królem całości ziem Merowingów. Po nim nastąpili synowie Sigebert i Chilperyk. Cztery pokolenia później linią Chilperyka rządził Dagobert II, król Austrazji od 674 r. Tymczasem najwybitniejsi biskupi rozszerzyli swoją władzę i immunitet Kościoła równocześnie ograniczając podatki i ogólną administrację domu królewskiego. W konsekwencji zasadnicze prowincje królestwa Merowingów znalazły się pod bezpośrednim zarządem majordomów, blisko sprzymierzonych z katolickimi biskupami. Rzym rozpoczął demontaż władzy Merowingów.

12

ELEMENTY WIEDZY ARTURIANSKIEJ

ANFORTAS, ŚW. MICHAŁ I GALAAD

Sigambryjscy Frankowie, od których po kądzieli pochodzili Merowingowie, byli związani z grecką Arkadią, zanim wyemigrowali nad Ren. Jak widzieliśmy, nazywali siebie Newmage – “lud nowego zgromadzenia”, tak jak kiedyś mówili o sobie esseńczycy z Kumran1. To właśnie z Arkadii wywodzi się ślad tajemniczej morskiej bestii – Bistea Neptunis – jak symbolicznie nazywa się ją w podaniach o Merowingach2. Panem wód był król Pallas, bóg dawnej Arkadii, a jego poprzednikiem – wielki Okeanos.

Nieśmiertelny władca mórz podobno “na wieczność uosabiał dynastię starożytnych królów”, których symbolem była ryba – tradycyjny znak Jezusa. Wśród dawnych żydów-hellenisto w na określenie ryby używano greckiego słowa ichthys. Jej wizerunek był akronimem reprezentującym Iezusa Christosa Theosa (Jezusa Króla, Boga; w grece i łacinie litera “j” jest identyczna z “i”).

Ryba, obok lwa Judy, była emblematem Merowingów. Pod koniec V wieku król Chlodwig ustanowił znakiem królewskiego rodu Francji fleur-de-lys [fr. lilia burbońska}. Poprzednio znana judaistyczna koniczyna była umownym emblematem obrzezania. Zarówno stojącego lwa, jak i fleur-de-lys włączono później do herbu królewskiego domu Szkotów. Jak widać na średniowiecznych pieczęciach i znakach wodnych, lew i ryba często łączyły się z fleur-de-lys, co dowodzi Połączenia królewskich linii Francji i Judy. Wedle mądrości arturiańskiej królewska linia Dawida była reprezentowana przez Królów Rybaków z rodu Graala, a linię patriarchalną oznaczało Anfortas, symboliczne imię, zniekształcone łacińskie In fortis (potężny; biblijne “w Nim moc”). Było identyfikowane z hebrajskim Boaz (imieniem pradziada Dawida, postaci obecnej w tradycji współczesnego wolno-mularstwa), podobnie znaczącym “potężny”.

Imię Boaz nadano lewej kolumnie świątyni Salomona (l Krl 7, 21 i 2 Krn 3, 17). Jej szczyty – i szczyty prawej kolumny, Jakin (“Jahwe utwierdził”) – udekorowano jabłkami granatu z brązu (l Krl 7,41-42), symbolem męskiej płodności, co zaświadcza Pieśń nad Pieśniami 4, 31. Zwróćmy uwagę, że na sławnych obrazach Botticellego Madonna z owocem granatu i Madonna del Magnificat Dzieciątko trzyma dojrzały pęknięty owoc granatu3. Sandro Botticelli (właściwie Alessandro di Mariano Filipepi) od 1483 do 1510 r. był Sternikiem Klasztoru Naszej Pani z Syjonu, ezoterycznego stowarzyszenia związanego z Graalem, nazywanego też Zakonem z Syjonu. Nasza Pani, Notre Dame, to zwykle Maryja, matka Jezusa, ale tu może również chodzić o Marię Magdalenę. Wedle tradycji Graala z czasów Botticellego, arkadyjski władca mórz, Pallas, objawił się w królu Pellesie: “Imię me Pelleś, król dalekiej krainy i kuzyn bliski Józefa z Arymatei”. Jego córka, Elaine, była Zwiastunką Graala z la Corbenic (Cors Beneicon, “Błogosławione Ciało”) i matką Galaada z ojca Lancelota del Acqs.

Kaplicę św. Michała w Glastonbury wzniósł król Lucjusz na starożytnym pogańskim miejscu kultu. Prowadzi do niego szlak zakonny z St Michael Mount, Marazion, przez kościół św. Michała w Brantor, kościół św. Michała w Burrowbridge Bump, kościół św. Michała w Othery – ku Stoke St Michael4.

Święty Michał, któremu poświęcono tyle kościołów, nie był tradycyjnym duchownym ani męczennikiem, odpowiada on archaniołowi Michałowi, wspomnianemu tylko raz w Nowym Testamencie (Ap, 12, 7). W dziele z I wieku, Wojnie żydowskiej, Józef Flawiusz potwierdza, że esseńczycy z Kumran przysięgli zachować imiona aniołów w ramach swojej kapłańskiej hierarchii5. Posiadacz anielskiego tytułu “Michała” to kapłan z linii Sadoka. W czasach Jezusa następcą Sadoka z epoki króla Dawida, “Michałem”, był Jan Chrzciciel, dziedziczący urząd po ojcu, Zachariaszu6.

Do tego momentu królowie z linii Dawida zawsze byli de iure tytułowani od anielskich kapłanów “Michała”, “Gabriela”, “Sariela” i “Rafaela”. Jednakże zarówno linia dawidyjska, jak i sadokicka były ściśle dynastyczne. Przypomnijmy, że Jan Chrzciciel zmarł, nie zostawiwszy następcy. Jezus pragnął natomiast zostać uznany kapłanem – temu miała służyć pewna mistyfikacja podczas, jak to później nazwano, Przemienienia Pańskiego7. Ale dopiero po Wniebowstąpieniu jego kapłaństwo zostało uznane, gdy został “zabrany do Królestwa Niebieskiego” (najwyższego klasztoru) i stał się arcykapłanem (Hbr 3,1) w zakonie Melchizedeka (Melchisedeka) (Hbr 5, 6). Objął dynastyczną rolę mesjasza-kapłana-króla (lub wedle mądrości Graala, Króla Rybaka). Po raz pierwszy od czasów Dawida i Sadoka połączono tytuły królewskie i anielskie: Jezus stał się zarówno “Dawidem”, jak i “Michałem”:

[...] jako poprzednik wszedł za nas Jezus, stawszy się arcykapłanem według porządku Melchisedeka.

(Hbr 6, 20)

Fragmenty “Księgi Melchizedeka” znalezione wśród rękopisów znad Morza Martwego wskazują, że Melchizedek (Melchisedek) i Michał byli jedną i tą samą osobą. Ta właśnie postać występuje w Apokalipsie św. Jana, gdy archanioł Michał (objawiona sadokicka moc mesjańska) walczy z rzymskim smokiem ucisku.

List do Hebrajczyków (7, 14) całkowicie rozprawia się z ideą dziewiczego poczęcia zaszczepioną przez Ewangelie, potwierdzając, że prawdziwym ojcem Jezusa był Józef. “Wiadomo bowiem, że Pan nasz pochodził z plemienia Judy, o którym Mojżesz nic nie powiedział, co się tyczy kapłanów”. Jest również wyjaśnione, że prawo dotyczące kapłaństwa uległo zmianie, aby można uznać świeże archanielskie wyróżnienie Jezusa (Hbr 7, 12).

Od tego czasu dynastyczna sukcesja Melchizedeka (Melchi-Sadoka, Melchisedeka) przynależy męskiej linii Jezusa – przez Królów Rybaków. Była to linia dawidyjskiego Sangrala – królewskiej krwi Judy, znanej pod bardziej romantycznym mianem Rodziny Graala. W dawnych czasach nie byli autentycznymi (de facto) monarchami, ale prawnie (de iure) Królami Rybakami. Dopiero od V wieku – kiedy następca Króla Rybaka, Faramund, ożenił się z księżniczką Argottą, spadkobierczynią sigambryjskich Franków – Unia Chrystusa wkroczyła na imponującą drogę ku świetności. Nie przypadkiem w Kornwalii około 495 r. i w Galii około 580 r. odnotowano obecność św. Michała Każdy najstarszy spadkobierca w linii Graala był dynastycznym “Michałem”, a korawalijskie miasto Marazion miało judajskie korzenie. Jego nazwa Market Zion (targ Syjonu) była synonimiczna z Jerozolimą. Po drugiej stronie grobli Marazion odsłanianej w czasie odpływu stoi St Michael Mount – miejsce dawnego celtyckiego klasztoru, benedyktyńskiego opactwa w VIII wieku i umownego założenia opactwa św. Michała w Bretanii.

W tradycyjnych opowieściach o Graalu powtarzają się imiona żydowskie lub mające związek z żydami; Jozefat, Lot, Einant, Galaad, Bron, Urien, Hebron, Pełłeś, Jozeusz, Jonasz, Ban itd. Prawie we wszystkich legendach, również w tej późniejszej sir Thomasa Malo-ry’ego z XV wieku, wyraźne są dygresyjne wzmianki o Królach Rybakach. Dodatkowo jest wiele odwołań do Józefa z Arymatei, królów Dawida i Salomona. Występuje nawet kapłan Juda Machabeusz (zm. w 161 r. p.n.e.). Jego hasmoneańscy wojownicy przewodzili w boju Jerozolimy z Syryjczykami. Przez lata wielu uważało za dziwne, że dobrze urodzony żydowski bohater jest traktowany z takim poważaniem w wydawałoby się schrystianizowanej opowieści o Graalu:

– Panie rycerzu – rzekł on do pana Gawaina – proszę cię, zechciej spocząć i odłożyć ten puklerz, gdyż w innym razie ja będę walczył z tobą [...] gdyż należał on do najlepszego rycerza wiary [...] i najmędrszego.

– Kimże on zatem był? – spytał pan Gawain.

– Był nim Juda Machabeusz…

– Prawdę rzeczesz – powiedział pan Gawain – a jakie jest twoje imię?

– Panie, imię moje brzmi Jozeusz i jestem z rodu Józefa z Abarymacji. Król Pełłeś jest moim ojcem, zamieszkujący w lesie, a Król Rybak moim wujem8.

Wiadomo, że niektórzy rycerze występujący w opowieściach o królu Arturze są wzorowani na prawdziwych osobach – szczególnie Lancelot, Bors i Lionel, którzy mieli związki z gałęzią del Acqs Rodziny Graala. Ale co z innymi? Są wskazówki, że wielu żyło naprawdę, chociaż niekoniecznie w erze arturiańskiej. W wiekach średnich, gdy pisano romanse o Graalu, Żydzi nie cieszyli się w Europie wielkim poważaniem. Po wyjściu z Palestyny rozproszyli się. Osiedlili się w różnych miejscach Zachodu, a nie mogąc uprawiać ziemi, zajęli się handlem i bankierstwem. Chrześcijanie nie przyjęli tego przychylnie. Kościół rzymski zabronił lichwy. W związku z tym król Edward II wyrzucił Żydów z Anglii w 1209 r., wszystkich poza wyszkolonymi medykami. W takiej atmosferze było oczywiste, że średniowieczni pisarze (czy to w Brytanii, czy w kontynentalnej Europie) nie uważali za naturalne czy politycznie poprawne używanie brzmiących z żydowska imion dla miejscowych bohaterów, rycerzy i królów. A jednak imiona te przetrwały, od pierwszych protagonistów takich jak Jozefat do późniejszego Galaada. W dawnych opowieściach o Graalu Galaada identyfikowano z hebrajskim Gileadem. Pierwszy Gilead to syn Michaela, praprawnuk Nahora, brata Abrahama (l Kr 5,14). Gilead znaczy “kopiec dowodu”; podgórze zwane Gilead było “Kopcem Świadectwa” (Rdz 31, 21-25) i Galeed był “Kopcem Świadectwa” Jakuba (Rdz 31, 46-48). Idąc śladami Bernarda z Clairvaux opat Lincolnshire, Gilbert z Holandii, związał w cysterskich Sermons of the Canticles bezpośrednią linię arturiańskiego Galaada z rodziną Jezusa. W rycerskim środowisku chrześcijańscy pisarze nie mogli opiewać ludzi z żydowskim pochodzeniem, jeśli ich imiona nie były już znane i dobrze utrwalone. Te postaci były prawdziwe, chociaż czasy, w których żyły, “przemieszczono” zgodnie z wymogami romansów.

KAMAALOT I PENDRAGONI

Od około 700 roku p.n.e. celtyckie plemiona (Keltoi – “obcy”) z Europy Środkowej osiedlały się w Brytanii i w epoce żelaza; ich kultura rozwijała się bez przeszkód, opanowali całą nizinną Brytanię. Podczas kolejnych stuleci dołączały do nich następne fale europejskich Celtów. Ostatnimi osadnikami były plemiona Belgów, które osiedliły się na południowym wschodzie. Poprzedni mieszkańcy rozpierzchli się na północ i zachód budując takie osady jak Glastonbury w Somerset i Maiden Castle w Dorset. Gdy Rzymianie zjawili się w ostatnich latach p.n.e., Celtów zepchnęto bardziej na zachód, mimo oporu stawianego przez takich znakomitych przywódców jak Caractacus i Boadicea (Victoria). Rzymianie nazywali starożytnych Brytów Pretani, imieniem pochodzącym z języka Cymric dawnych Walijczyków, w którym cała główna wyspa była nazywana B’rith-ain, co znaczyło “ziemia porozumienia”9.

Rzymianie odnieśli znaczny sukces podczas podbojów Brytanii, ale nigdy nie zdołali pokonać Celtów z Kaledonii – dalekiej północy. Z tego powodu cesarz Hadrian (rządził 117-138 n.e.) zbudował wielki wał przez terytorium całego kraju. Wał ten oddzielał od siebie dwie kultury. Większość Celtów na południe od wału przyjęła rzymski styl życia, ale ich zawzięci północni kuzyni walczyli dalej. Górzyste przestrzenie i wyspy Kaledonii zamieszkiwali Piktowie (łac. Picti, “pomalowani ludzie”), północ Irlandii zaś była wtedy prowincją szkockich Gaelitów. W Walii dawni władcy Powys i Gwyneddu pochodzili od Avalacha w linii Beli Mawra (czasem nazywanego Bili, Billi lub Heli). Beli Wielki (Mawr) – naczelny wódz Brytów z I wieku p.n.e. – jest jedną z tych postaci, której czas życia bywa często mylnie podawany ze względu na legendy, które powstały wokół niej. Jego wnukiem był arcykapłan Bran Błogosławiony (zięć Jakuba/Józefa z Arymatei). Dzięki temu historycznemu powiązaniu Beli i Bran są często myleni z wcześniej żyjącymi braćmi Balinusem i Brennusem (synami Porrexa), którzy walczyli o władzę w północnej Brytanii około 390 roku p.n.e. (w starej celtyckiej tradycji byli uważani za bogów).

Jeszcze więcej pomyłek powstaje w związku z tym, że Bran Błogosławiony jest często nazywany “ojcem” Caractacusa. Rzeczywiście żyli oni w tym samym czasie, w I wieku n.e., ale ojcem Caractacusa był Cymbelin z Camulodu. Błędna interpretacja zaowocowała w księgach zajmujących się genealogią wczesnego średniowiecza. My jednak z łatwością wyjaśnimy przyczynę tego zamieszania. Ojcem Brana, pochodzącym od Beli Mawra, był król Llyr (Lear). Kilka pokoleń po królu Lucjuszu te imiona powtarzają się w III i IV wieku. Późniejszy walijski wódz, Llyr Llediath, był ojcem innego Brana, ojca Caradawca (wariant imienia Caractacus lub Caratacus). Myląca była jeszcze i ta okoliczność, że jako arcykapłan Bran był umownym “patriarchalnym” Ojcem. Bran był więc “ojcem” Caractacusa, tak jak Eleazar Annasz i Szymon Zelota byli duchowymi “ojcami” Jezusa w Judei.

Londyńska Billingsgate częściowo pochodzi od imienia “Beli” lub ,Billi”. Jego potomek, Avallach, był wnukiem Anny, córki Józefa z Arymatei, żony arcykapłana Brana Błogosławionego. Żona Józefa też miała na imię Anna (łaska)10. “Avallach”11 było określeniem tytularnym, podobne znaczenie miało imię “Beli” – “suwerenny władca”. Jako takie powtarzało się. Innym potomkiem Beli Mawra był król Llud (któremu częściowo zawdzięcza miano londyńska Ludgate). Był założycielem królewskich domów Colchesteru, Sylurii i Strathclyde, a jego rodzina zyskała wyższy status dzięki znakomitym małżeństwom z potomkami Józefa z Arymatei (św. Jakuba Sprawiedliwego). Z walijskich książąt z linii arymatejskiej pochodzą założyciele i lokalni władcy Bretanii (Małej Brytanii), regionu frankijskiego poprzednio nazywanego Armo-ryką (“ziemia położona nad morzem”). Inna bardzo dawna dawidyjska linia, która rozwinęła się dzięki Ugaine’owi Marowi (IV wiek p.n.e.), zyskała władztwo Irlandii jako najwyżsi królowie (Ard Ri) Tary.

Wnuk króla Lluda, potężny Cymbelin (ojciec Caractacusa), był za czasów Jezusa pendragonem z głównej wyspy brytyjskiej. Pendragon (Pen Draco Insularis), czyli Główny Smok Wyspy (ang. dragon, “smok”), był królem królów i “Strażnikiem celtyckiej wyspy”. Tytuł ten nie był dynastyczny; pendragonów wybierała z królewskiej rodziny celtyckiej druidyjska rada starszych. Cymbelin rządził belgijskimi plemionami Catuvellauni i Trinovantes ze swojej siedziby w Colchester. Był to najpotężniejszy fort epoki żelaza. Colchester nazywano wtedy Camulod (lub w wersji zlatynizowanej Camulodunum) – od celtyckiego camu lot, “zakrzywione światło”. Ta ufortyfikowana osada stała się później wzorem podobnie nazwanego dworu Kamaalot w romansach arturiańskich12. Na północ od domeny Cymbelina, w Norfold, ludem znanym jako Icenowie rządził król Prasutagus, którego żoną była sławna Boudicca (lub Boadicea). W 60 roku n.e. stanęła ona na czele wielkiego powstania przeciwko rzymskiej dominacji – wznosząc swój słynny okrzyk wojenny Y gwir erbyn y Byd (“Prawda przeciwko światu”). Powstanie zostało stłumione. Wkrótce po tych wydarzeniach przybył z Galii Józef z Arymatei, wbrew rzymskim najeźdźcom wzniósł kościół w Glastonbury.

Smok pojawił się w celtyckiej mitologii jako pochodna hołdu oddawanego świętemu krokodylowi (Messeh) w starożytnym Egipcie13. Faraonów namaszczano sadłem krokodylim, przez co zdobywali hart ducha Messeha (stąd mesjasz – “namaszczony”). Wizerunek nieustraszonego Messeha w drodze ewolucji stał się smokiem, wyobrażającym z kolei potęgę królewską. Rzymianie w okresie cesarstwa nieśli obraz smoka na sztandarach. Ten symbol opisuje Apokalipsa św. Jana, gdy Michał staje twarzą w twarz ze “smokiem o siedmiu głowach”. Jak widzieliśmy wcześniej14, smok był w tym wypadku Rzymem, znanym w historii jako “miasto siedmiu królów” (lub głów – ilość królów w przedrepublikańskim mieście).

Wedle starożytnych podań o Messehu, celtyckich królów Brytanii, nieustraszonych strażników, nazywano “smokami”. Ale w tamtych czasach było wiele osobnych królestw, zanim Anglia zyskała jednego saksońskiego monarchę. Stąd też koniecznością był wybór króla królów – wielkiego króla, który przewodniczyłby wszystkim pozostałym i prowadził połączone armie z różnych obszarów i plemion. Pierwszym pendragonem (głównym smokiem/wielkim królem) był Cymbelin.

Po wycofaniu się Rzymian w 410 r. regionalna władza powróciła do wodzów plemion. Jednym z nich był Vortigern z Powys w Walii, którego żona była córką poprzedniego gubernatora rzymskiego Magnusa Maximusa. Przejąwszy w 418 r. pełną władzę nad Powys Vortigern został wybrany pendragonem Isle w 425 r. i przyjął za swój znak czerwonego smoka, który został umieszczony na narodowej fladze Walii.

Tymczasem z arymatejskich linii Anny i Brana Błogosławionego wyszły inne królewskie odgałęzienia. Wśród najwybitniejszych z lokalnych królów był Cunedda, północny władca Manau przy Zatoce Forth. Z podobnej rodzinnej gałęzi był mądry Coel Hen, który wiódł za sobą “Ludzi północy” (Gwyr-y-Gogledd). Znany jest powszechnie z dziecięcego wierszyka jako “stary król Cole”; rządził północnymi regionami Rhegedu ze swojej cumbriańskiej siedziby w Carlisle. Innym wybitnym przywódcą był Ceretic, następca króla Lucjusza15. Ze swojej bazy w Dumbarton rządził regionami Clydesdale. Obok Vortigerna ci trzej królowie byli najpotężniejszymi władcami Brytanii w V wieku. Z ich rodzin wyszli też najsławniejsi celtyccy święci, stąd stały się znane jako “święte rodziny Brytanii”.

W połowie V wieku Cunedda i jego synowie poprowadzili swoje oddziały do Walii Północnej, by na żądanie Vortigerna wyrzucić niechcianych irlandzkich osadników. Czyniąc to Cunedda założył królewski dom Gwyneddu w walijskim przybrzeżnym zachodnim regionie Powys. Piktowie w Kaledonii na północy wykorzystali nieobecność Cuneddy i zaczęli serię najazdów poza granicę wyznaczoną Wałem Hadriana. Sprowadzono szybko najemną armię germańskich Jutów, dowodzoną przez Hangesta i Horsa, by usunąć napastników – ale najemnicy po rozprawieniu się z najeźdźcami zwrócili uwagę na odległe południe i zajęli dla siebie królestwo Kentu. Następnie inne germańskie plemiona Sasów i Anglów dokonały inwazji z kontynentu. Sasi zajęli południe, rozwijając królestwa Wessexu, Essexu, Middlesexu i Sussexu. Anglowie okupowali resztę ziem od ujścia Severn do Wału Hadriana, w tym Nortumbrię, Mercję i wschodnią Anglię. Wszystkie te ziemie zaczęto nazywać “Anglią” (ziemia Anglów, Angle-land – England), a nowi okupanci ochrzcili zachodni celtycki półwysep “Walią” (ziemia obcych – Weallas, Wales).

Jako że Irlandia była oddzielona morzem od burzliwej głównej wyspy brytyjskiej, stała się idealnym schronieniem dla zakonników i uczonych. (Eireland podobno oznaczało “ziemia pokoju” – ale starożytne miano Irlandii pochodzi od Eire-amhona, ojca Eochoida I z Tary, który ożenił się z córką króla Sedekiasza z Judy około 586 r. p.n.e.) Rozwinęła się tam wyjątkowa, lokalna kultura celtycko–chrześcijańska. Pochodziła z Egiptu, Syrii i Mezopotamii, a jej zasady były nazarejskie. Obowiązywała liturgia aleksandryjska, a ponieważ nauki Jezusa uznano za podstawę wiary, utrzymano mojżeszowe zasady starotestamentowe. Zachowano stare żydowskie prawa małżeńskie, obchody sabatu i Paschy, natomiast boskość Jezusa i rzymski dogmat Trójcy Świętej nie były obecne w doktrynie. Kościół celtycki nie miał diecezjalnych biskupów, był w zasadzie pod zarządem opatów (klasztornych starszych). Całość oparto na strukturze klanowej, natomiast aktywność skupiano na pogłębianiu wiedzy i nauce.

Cunedda pozostał w północnej Walii i po śmierci Vortigerna w 464 r. zastąpił go jako kolejny pendragon, zostając też najwyższym dowódcą wojskowym Brytów. Posiadacz tego ostatniego stanowiska był zwany “guletykiem”. Gdy Cunedda zmarł, zięć Vortigerna, Brychan z Brecknock stał się pendragonem, a Ceretic ze Strathclyde stał się wojskowym dowódcą – guletykiem. Tymczasem wnuk Yortigerna, Aureliusz – mąż o wielkim militarnym doświadczeniu – powrócił z Bretanii niosąc pomoc w walkach z najeźdźcami saskimi. Będąc kapłanem druidyjskim Aureliusz miał tytuł “księcia świętego przybytku”. Tym przybytkiem była święta komnata zwana “Ambriusz”, symbolicznie wzorowana na starożytnej żydowskiej Arce Przymierza (Wj 25, 8, “I wystawią mi świątynię, abym zamieszkał pośród nich”). Strażników Ambriusza nazywano “Ambrozjuszami”, nosili oni szkarłatne opończe (płaszcze). Ze swojego fortu w Snowdonii Aureliusz Ambrozjusz kierował wojskową obroną Zachodu i został guletykiem po śmierci Brychana.

ŚW. KOLUMBA I MERLIN

Na początku VI wieku syn Brychana (również Brychan) udał się do Zatoki Forth jako książę Manau. Tu założył kolejne posiadłości Brecknocków w Forfarshire, o których Walijczycy mówili od tej pory “Breichniog Północy”. Siedziba jego ojca pozostała w Brecon w Walii, północną fortecę podobnie nazwano “Brechin”. Córka Brychana II wyszła za księcia Gabrana16 ze szkockiej Dalriadii (Zachodnich Wyżyn), w rezultacie czego Gabran stał się panem Forth, dziedzicząc zamek w Aberfoyle.

Usunięty z Gwyneddu król północnej Irlandii Cairill z Antrim ruszył w 514 r. w odwecie na szkockie Manau. Inwazja była udana i okręg Forth znalazł się pod panowaniem irlandzkim. Brychan niezwłocznie wezwał na pomoc zięcia, księcia Gabrana, i guletyka Aureliusza. Zamiast usunąć Irlandczyków z Manau dowódcy zdecydowali się na bezpośrednią wyprawę przez morze na Antrim. W 516 r. szkocka flota Gabrana wyruszyła z cieśniny Jura z oddziałami guletyka. Celem był zamek króla Ceirilla, wspaniały fort górski w Dun Baedan (Badon Hill). Oddziały guletyka odniosły zwycięstwo: Dun Baedan padł17. W 560 r. kronikarz Gildas III (516-570) pisze o tej bitwie w De Excidio Conquestu Britanniae (“Upadek i podbój Brytanii”) i wielkiej bitwie zapisanej w historii zarówno Szkotów, jak i Irlandczyków18. Kilka lat po bitwie o Dun Baedan, w 537 r., Gabran został królem Szkotów. Jego dwór na Zachodnich Wyżynach mieścił się w Dunadd, w pobliżu Loch Crinan.

W owym czasie pendragonem był prawnuk Cunnedy, walijski król Maelgwyn z Gwynedd. Zastąpił go na tym stanowisku syn króla Gabrana, Aedan z Dalriadii. Aedan w 574 r. został królem Szkotów i był pierwszym brytyjskim królem, którego namaścił kapłan, w tym wypadku św. Kolumba.

Urodzony w irlandzkiej rodzinie królewskiej w 521 r. Kolumba mógł objąć tron Irlandii, ale zrezygnował z należnych honorów i został zakonnikiem. Uczęszczał do klasztornej szkoły w Moville, hrabstwo Down. Założył klasztory w Derry i okolicy, ale największego dzieła miał dokonać na Zachodnich Wyżynach i wyspach szkockiej Dalriadii, po tym jak w 563 r. wygnano go z Irlandii. Poprzednio zebrał armię przeciwko niegodziwemu królowi Sligo, za co osadzono go w Tarze, a potem skazano na wygnanie w wieku 42 lat. Z dwunastoma uczniami pożeglował do Iona i założył tam sławny klasztor swojej reguły. Później, dalej na północ, w Kaledonii, królewskie pochodzenie Kolumby zostało wysoko ocenione przez króla Piktów, Bruide’a, i Kolumba na druidyjskim dworze stał się wybitnym mężem stanu. Mając do dyspozycji flotę odwiedził wyspę Man i Islandię, zakładał wszędzie szkoły i kościoły – nie tylko w Kaledonii i na wyspach, ale i w angielskiej Nortumbrii.

W owym czasie szkockie niziny (poniżej Forth) podzielone były na trzynaście niezależnych królestw. Sąsiadowały z Nortumbrią na południu i domeną Piktów na północy. Mimo że pod względem geograficznym regiony Galloway, Lothian, Tweeddale i Ayrshire były poza Walią, wszystkimi rządzili walijscy książęta. Jednym z tych dynastycznych regionów nad Wałem Hadriana był Gwyr-y-Gogledd (Ludzie Północy), rządzony przez króla Gwenddolaua.

Niebawem po namaszczeniu Aedana przez Kolumbę król Rhydderch z Strathclyde zabił króla Gwenddolaua w bitwie w pobliżu Carlisle. Pole bitewne rozciągało się między rzeką Edk i Liddel Water, powyżej Wału Hadriana. (To tu, przy fosie Liddel toczyła się akcja arturiańskiej legendy Fergus i Czarny Książę.) Głównym doradcą Gwenddolaua (merlinem) był Emrys z Powys, syn Aureliusza. Po śmierci Gwenddolaua merlin ów zbiegł do Hart Fell Spa w Lesie Kaledońskim, a następnie szukał schronienia na dworze króla Aedana w Dunnadzie.

Tytuł merlina – królewskiego jasnowidza – należy do starej druidyj-skiej tradycji. Przed Emrysem stanowisko merlina miał Taliesin Bard, mąż Viviany I del Acqs. Po jego śmierci w 540 r. tytuł przeszedł na Emrysa z Powys, tego merlina (Merlina), uwiecznionego w tradycji arturiańskiej. Emrys był starszym kuzynem króla Aedana i stąd miał prawo zażądać od nowego monarchy działań przeciwko zabójcy Gwenddolaua. Aedan wyraził zgodę i niezwłocznie zniszczył zamek Alcut Rhyddercha w Dumbarton.

W tamtych czasach najważniejszym miejskim centrum na północy głównej wyspy brytyjskiej było Carlisle, liczące się rzymskie miasto garnizonowe, od 369 r. jedna z pięciu brytyjskich stolic prowincji. W Life of St Cuthbert Beda wspomina o gminie chrześcijańskiej w Carlisle na długo przed anglosaską penetracją tego regionu. Nieco na południe od Carlisle, w pobliżu Kirkby Stephen w Cumbrii znajdują się ruiny zamku pendragonów. W czasach arturiańskich Carlisle nazywano również Cardeol lub Caruele i to właśnie tu autorzy opowieści o Graalu, jak np. Chretien de Troyes, umieścili drugi dwór Artura. The High History of Holy Grail wspomina o dworze Artura w “Cardoil”. Carlisle występuje we francuskiej Suitę de Merlin i w brytyjskich opowieściach Sir Gawain and the Carl of Carlisle i The Avowing of King Arthur.

Najwyższy urząd pendragona przetrwał 650 lat – ale tak się złożyło, że jedyny pendragon z tego okresu, będący tworem fantazji, to Uter Pendragon, legendarny ojciec króla Artura. Bowiem prawdziwy ojciec Artura z pewnością nie posługiwał się tym mianem, chociaż, jak się przekonamy, był sławnym pendragonem.

HISTORYCZNY KRÓL ARTUR

Często spotyka się twierdzenie, że pierwsza wzmianka o Arturze pochodzi od IX-wiecznego walijskiego mnicha Neniusza, którego Historia Brittonum wymienia tego bohatera przy okazji rozlicznych dających się zidentyfikować bitew. Ale o Arturze pisano na długo przed Neniuszem – w VII-wiecznym Life of St. Columba (“Żywot św. Kolumby”). Jest również wspomniany w celtyckim poemacie Gododdin, spisanym około 600 r.

Gdy król Aedan z Dalriadii (Zachodnich Wyżyn) został namaszczony przez Kolumbę w 574 r., jego najstarszym synem i następcą (urodzonym w 559 r.) był Artur. W Life of St Columba opat Adamnan z lony (627-704) pisze, jak to święty przepowiedział, że Artur umrze, zanim zastąpi ojca. Adamnan potwierdza dalej prawdziwość przepowiedni, gdyż Artur poległ w bitwie, kilka lat po śmierci św. Kolumby w 597 r.

Powszechnie uznaje się, że imię “Artur” pochodzi z łacińskiego Artorius, ale jest to całkowicie błędne. Imię to jest czysto celtyckiego pochodzenia, wywodzi się z irlandzkiego Artur. Synami żyjącego w III wieku króla Arta byli Cormac i Artur. Łacina nie inspirowała tworzenia irlandzkich imion; źródłosłowu imienia Artur należy szukać w V wieku p.n.e., gdy Artu mes Delmann był królem Lagainu.

W 858 r. Neniusz wymienia różne bitwy, w których Artur odniósł zwycięstwo. Miejsca tych zmagań to Las Kaledoński na północ od Carlisle (Cat Coit Celidon) i góra Agned – fort Bremenium w Cheviots, z którego wyparto Anglosasów. Neniusz również wspomina bitwę Artura przy rzece Glein (Glen) w Nortumbrii, gdzie ufortyfikowany gród był ośrodkiem operacji Nortumbrian od połowy VI wieku. Inne pola bitewne Artura to kwatera legionu – Carlisle i dystrykt Linnuis – stary region Novantae na północ od Dumbarton, gdzie Ben Artur stoi nad Arrochar u północnej odnogi Loch Long.

Umieszczenie Artura we właściwym mu kontekście jest konieczne do zrozumienia, że takie, wydawałoby się, imiona własne jak “Pendragon” i “Merlin” faktycznie są tytułami, które były przekazywane z pokolenia na pokolenie. Ojciec Artura, król Aedan mac Gabran nazwany Szkockim, stał się pendragonem dzięki temu, że był wnukiem księcia Brychana. W tej linii matka Aedana, Lluan z Bre-cknock, pochodziła od Józefa z Arymatei. Nigdy nie było Utera Pendragona, chociaż później został umieszczony w angielskich drzewach genealogicznych tego okresu. Imię Uter Pendragon wymyślił XII-wieczny twórca romansów Geoffrey z Monmouth (późniejszy biskup St Asaph). Gaelickie uther (lub utir) jest po prostu przymiotnikiem, którzy znaczy “straszliwy”. Pendragonowi urodził się tylko jeden jedyny syn, Artur – Artur mac Aedan z Dalriadii.

W dniu swoich szesnastych urodzin w 575 r. Artur stał się samodzielnym guletykiem (dowódcą). Celtycki Kościół uznał jego matkę, Ygernę del Acqs za najwyższą królową celtyckich królestw. Z kolei jej matką była (pochodzącą od Jezusa) Viviana I, dynastyczna królowa Awalonu. Kapłani namaścili Artura na najwyższego króla Brytów, po tym jak jego ojciec został królem Szkotów19. W czasie gdy Ygerna (czasem nazywana Igrainą) za sprawą Aedana poczęła Artura, nadal była żoną Gwyr-Llewa, duxa Carlisle. W Historia Regum Britanniae (“Historii królów Brytanii”) Geoffreya z Mónmouth (ok. 1147 r.) Gwyr-Llew, dux Caruele (Carlisle) został dosłownie przeniesiony do Zachodniego Kraju i stał się Garloisem, diukiem Kornwalii20. To poprawianie faktów było konieczne, jako że normańskim patronem Geoffreya był Robert, earl Gloucester. Historię napisano na normandzkie zamówienie, chodziło o to, by wpisać króla Artura w tradycję Anglii, mimo że nie występował w angielskiej Anglo-Saxon Chronicle.

Chociaż dzieło Geoffreya miało pozór autentycznego opisu faktów, wiadomo, że w wielu aspektach rozmija się z prawdą. Historyk William z Malmesbury nazywają “wątpliwym materiałem”, a William z Newburgh poszedł nawet dalej stwierdzając: “Wszystko, co z takim mozołem ten człek naskrobał o Arturze i jego poprzednikach, zostało zmyślone”.

Szczególnie zdumiewający jest opisany przez Geoffreya diuk Gorlois z Kornwalii, jako że w Anglii VI wieku nie było diuków. Wczesny tytuł dux ma całkiem inne znaczenie niż późniejszy “diuk”; był to tytuł wyłącznie militarny, nie oznaczający feudalnego posiadania ziemi. Inną zadziwiającą rzeczą było stwierdzenie Geoffreya, że Artur z VI wieku urodził się w zamku Tintagel. W Tintagel nie było zamku.

Dopiero pierwszy earl Kornwalii zbudował go na początku XII wieku. Poprzednio w tym miejscu znajdowały się jedynie ruiny celtyckiego klasztoru.

W Walii mylnie nazywano różne osoby “królem Arturem, synem pendragona” i ta tradycja ciągnie się do dzisiaj. Faktycznie był pewien Artur w VI wieku w Walii (zresztą jedyny inny Artur królewskiego rodu owej epoki). Ale nie był on synem pendragona i nie był Arturem z historii Graala. Tego innego Artura św. Dubricjusz wyniósł w 506 r. na urząd księcia Dyfedu, chociaż zarówno on, jak i jego przodkowie byli wrogami Walijczyków. Pochodził z królewskiego rodu Deisi, wygnanego z Irlandii pod koniec IV wieku. Gdy rzymskie oddziały opuściły południową Walię w 383 r., przywódcy Deisi zjawili się z Leinster, by osiedlić się w Dyfedzie (Demetia). Artur, książę Dyfed, jest sportretowany jako nieznośny tyran w The Lifes of the Saints – opowieściach o Carannogu i innych, gdzie przypisano mu cechy kłopotliwego miejscowego mąciwody.

W romansach arturiańskich pomieszanie szkockich i walijskich Arturów powstało głównie z powodu terminu “merlin”. Jak widzieliśmy, merlin Emrys był synem Aureliusza. Ale żoną Aureliusza była siostra Artura z Dyfed, Niniane. Aureliusz ożenił się z nią, by w ten sposób powstrzymać inwazję Deisi na Powys. Strategia ta jednak nie przyniosła spodziewanych efektów w dłuższej perspektywie. Merlin Emrys był kuzynem pendragona, Aedana mac Gabrana, i wyznaczono go na strażnika syna Aedana, Artura z Dalriadii21.

Wedle X-wiecznych Annales Cambriae (kronik walijskich) Artur poległ w bitwie pod Camlann. Ale który Artur? Otóż roczniki te powstały wiele lat po opisywanym wydarzeniu, faktycznie przedstawiają “zlepek” wielu Arturów – postać “złożoną” zarówno z księcia Dyfedu, jak i księcia Dalriadii.

XV-wieczna Red Boog of Hergest (zbiór walijskich legend) stwierdza, że bitwa pod Camlann odbyła się w 537 r. Jeśli mowa o Maes Camlan, leżącym na południe od Dinas Mawddwy, jest całkiem możliwe, że walczył tam Artur z Dyfed. Wsławił się wyprawami zarówno do Gwyneddu, jak i Powys. Jest jednak pewne, że Artur z Dalriadii walczył później w bitwie pod Camelon, na zachód od Falkirk. Chronicie of Picts and Scots piszą o północnym konflikcie jako “bitwie pod Camelyn”. Walczył również pod Camlanna (lub Camboglanna) pod Wałem Hadriana – w bitwie, która doprowadziła do jego upadku.

Co do Geoffreya z Monmouth, to zignorował on wszelkie geograficzne wskazówki, umieszczając swoje zmyślone bitwy przy rzece Camel w Kornwalii. Geoffrey związał również irlandzką bitwę pod Badon Hill (Dun Baedan) z bitwą pod Bath, ponieważ to drugie miejsce kiedyś nazywano Badancaster.

W The Life of Saint Columba opat Adamnan twierdzi, że pod koniec VI wieku król Szkotów, Aedan, zapytał św. Kolumbę o radę w sprawie swojego następcy w Dalriadii: “Który z moich trzech synów będzie rządził – Artur, Eochaid Find czy Domingrat?” Kolumba odparł:

Żaden z tych trzech nie będzie władcą, bo padną w bitwie pod ciosami nieprzyjaciół, ale jeśli masz jakichś młodszych synów, przyślij ich do mnie.

Wezwano czwartego syna, Eochaida Buide’a i święty pobłogosławił go, mówiąc Aedanowi: “Oto ten, który cię przeżyje”. Dalszy ciąg opowieści Adamnana:

I tak to później, w swoim czasie, wszystko sprawdziło się co do słowa; jako że Artur i Eochaid Find padli zaraz jeden po drugim w bitwie z Miathi. Domingrata zabito w Saksonii, a Eochaid Buide przejął królestwo po swoim ojcu.

Wspomniani przez Adamnana Miathi to plemię Brytów, które osiedliło się w dwóch osobnych grupach na północ od Wału Antoninusa i Wału Hadriana. Wał Antoninusa rozciąga się między Zatoką Forth a ujściem Clyde. Wał Hadriana przecina niziny między Zatoką Soloway i Tynemouth. W 559 r. Anglowie okupowali Deirę (Yorkshire) i zepchnęli lud Miathi na północ. Do 574 r. wypchnęli również nortumbriańskich Bernici. Niektórzy z Miathi zdecydowali się pozostać przy niższym Wale godząc się z losem, podczas gdy inni wyruszyli dalej na północ, osiedlając się przy górnym.

Głównym punktem oparcia północnych Miathi było Dunmyat, przy granicy współczesnego Clackmannanshire, w dystrykcie Manau przy Forth. Tu spletli swój los z irlandzkimi osadnikami, co nie przydało im popularności wśród Szkotów i Walijczyków. Mimo klęski króla Cairillii w roku 516 pod Antrim Irlandczycy nadal wywoływali konflikty w Manau. Siły guletyka dokonały następnie wyprawy do Ulsteru w 575 r. Ten drugi atak w Dun Baedan jest właśnie wspomniany przez Neniusza, który słusznie opisuje obecność Artura, podczas gdy relacja Gildasa odnosi się do wcześniejszej batalii z 516 r. i poprawnie wskazuje Ambrozjusza Aureliusza jako dowódcę. Neniusz przypisuje Arturowi więcej chwały niż ten na to zasłużył, gdyż tym razem Szkoci zostali pobici i ojciec Artura, król Aedan, był zmuszony poddać się księciu Baedanowi mac Cairill przy Rosna-Rig na Belfast Lough22.

Po śmierci króla Baedana w 581 r. Aedanowi, królowi Szkocji wreszcie udało się wygnać Irlandczyków z Manau i Forth. Później, w 596 r. konnica Artura wyparła Irlandczyków ze szkockiego Brecknock. Król Aedan przeżył bitwę, ale młodsi bracia Artura, Bran i Domingrat polegli na równinie Circinn.

Stając do walki z Irlandczykami w Manau, oddziały guletyka miały przeciwko sobie również Brytów Miathi. Udało im się przepędzić wielu z powrotem na południowe tereny, ale ci, którzy pozostali – po odejściu wojsk guletyka – musieli walczyć z Piktami, którzy wkrótce potem wtargnęli na ich ziemie. Pod koniec wieku Piktowie i Miathi tworzyli wspólny front przeciwko Szkotom, z którymi starli się podczas bitwy pod Camelon, na południe od Wału Antoninusa. Kolejny raz Szkoci byli górą i Piktowie zostali zepchnięci na północ. Pobliskie kuźnie nazwano “Furnus Arthuri” (kuźnie Artura) na pamiątkę tego wydarzenia. Zabytek ten uległ zniszczeniu dopiero podczas rewolucji przemysłowej w XVIII w.

Trzy lata po Camelon Szkoci starli się z południowymi Miathi i nortumbryjskimi Anglami. Był to wyczerpujący bój odbywający się na dwóch polach – do drugiego starcia doszło po szybkim wycofaniu się Szkotów z pierwszego. Oddziały najpierw starły się pod Camlanna, starym rzymskim fortem na wzgórzu przy Wale Hadriana. W przeciwieństwie do poprzednich walk ta okazała się niefortunna dla Szkotów. Pokonani zwodniczym manewrem Miathi Szkoci pozwolili Anglom okrążyć się i zepchnąć połączonym siłom wroga na północny zachód w kierunku Galloway i Strathclyde. Na pamiątkę tego nieszczęsnego wydarzenia Cath Camlanna (“manewr camlański”) stał się odtąd symbolicznym określeniem wielu przegranych bitew.

Zaledwie kilka miesięcy później król Anglów, Aethelfrith (Ethel-frith) z Bernicji, pokonał króla Rhyddercha pod Carlisle zdobywając nowe terytoria wzdłuż Solway, stąd oddziały dalriadyjskie dowodzone przez Aedana i Artura były zmuszone związać i odeprzeć siły Anglów napierające na północ. Podobno zebrały się potężne wojska wezwane na pomoc z hrabstw walijskich i nawet pozyskano wsparcie Maeluma mac Baedana z Antrim, syna dotychczasowego nieprzyjaciela. Tymczasem sami Irlandczycy stanęli wobec inwazji anglosaskiej.

 

MORDRET I KOŚCIÓŁ CELTYCKI

Król Aedan należał do chrześcijańskiego Kościoła celtyckiego Uświęconej Rodziny św. Kolumby. Dalriadczycy przeważnie byli związani z Uświęconą Rodziną, wyraźnie zakorzenioną w tradycji nazarejskiej, ale łączącej pewne elementy zwyczajowego rytuału druidyjskiego.

Jednakże obsesja rzymskiego chrześcijaństwa do tego stopnia opanowała Artura, że zaczął uważać swoją konnicę guletyka za świętą armię. Dziwne to przekonanie stało się przyczyną poważnych zaburzeń w łonie Kościoła celtyckiego. Należy w tym miejscu przypomnieć, że Artur miał przeznaczony tron króla Szkotów. Szczególnie starszyznę zaniepokoiła wizja wprowadzenia przez niego rzymskiego katolicyzmu do Dalriadii. Artur popadł więc w konflikt i stał się wrogiem własnego syna Mordreta, arcykapłana Uświęconej Rodziny23. Mordret był towarzyszem saskiego króla Ceredika z Elmet (Zachodniego Pobrzeża Yorkshire), a Ceredik z kolei zawiązał sojusze z Aethelfrithem z Bernicji. Nie było więc trudno przekonać Mordreta, by stawił czoło ojcu na polu bitwy i związał się z Anglami ratując szkockie królestwo przed utratą starożytnego dziedzictwa druidyjskiego.

Dlatego też, gdy w 603 r. pod Camlanna Szkoci stanęli do walki z Anglami i Miathi, Aedan i Artur mieli przeciwko sobie nie tylko króla Aethelfritha, lecz i swojego przyszłego władcę, Mordreta. Pierwsza potyczka pod Camlanna trwała krótko; celtyckie oddziały musiały ścigać Anglów, którzy rozpierzchli się przed nimi. Starli się znów pod Dawston nad Solway (nazywanym wtedy w Liddesdale Degsastan – Kroniki Holyrood i Kroniki Melrose piszą o miejscu bitwy “Dexa Stone”). Pojawienie się księcia Mordreta wśród najeźdźców poważnie osłabiło ducha Celtów i właśnie tam Artur (mając 44 lata) poległ obok Maeluma mac Baedana.

Ta bitwa, która zaczęła się w Camlanna i skończyła w Dawston, była jedną z najbardziej krwawych w historii Celtów. Tigernach Annals nazywają ją “dniem, w którym poległa połowa mężów Szkocji”. Chociaż Aethelfrith odniósł zwycięstwo, wszyscy ponieśli ciężkie straty. Jego braci Theobalda i Eanfritha usieczono wraz ze wszystkimi wojami, a król Aedan uciekł z pola straciwszy dwóch synów, Artura i Eochaida Finda, a także wnuka, arcykapłana Mordreta.

Aethelfrith nigdy nie osiągnął Strathclyde, ale sukces pod Dawston sprawił, że terytoria nortumbriańskie rozciągnęły się na północ do Zatoki Firth, obejmując ludność zamieszkującą Lothian. Dziesięć lat później Aethelfrith oblegał Chester i w pełni podporządkował terytorium Cumbrii Anglom. To na zawsze wbiło geograficzny klin między Walię i Brytów w Strathclyde. Od tej pory Anglowie z Mercji parli na zachód spychając Walijczyków za linię Wału Offy, jak go z czasem nazwano. Sasowie z Wessexu podporządkowali sobie nowe ziemie, aż w końcu opanowali południowo-zachodni półwysep.

Z czasem złączone niegdyś celtyckie ziemie Walijczyków, Strathclyde i Dumnonii (Devonu i Kornwalii) zupełnie oddzieliły się od siebie – Rodzina św. Kolumby odpowiedzialnością za to obciążyła Artura. Nie sprostał wszak obowiązkom guletyka i najwyższego króla. Jego ojciec, król Aedan z Dalriadii, zmarł pięć lat po klęsce pod Camlanna, która, jak się twierdzi, umożliwiła ostateczny podbój Brytanii przez Anglosasów. Po z górą sześciu wiekach tradycji skończyły się dni celtyckiego władztwa. Cadwaladr z Walii (26. w linii od Józefa z Arymatei) był ostatnim pendragonem.

W przededniu porażek Artura pod Camlanna i Dawston (nazywanych łącznie di Bellum Miathorum – Bitwy Miathi) stare królestwa północne przestały istnieć. Szkoci, fizycznie oddzieleni od dawnych sojuszników w Walii, widzieli jedyną drogę ratunku ziem Alba (Szkocji) w aliansie z Piktami Kaledonii. Osiągnęli to w 844 r., gdy sławny potomek Aedana, król Kenneth MacAlpin, połączył Szkotów i Piktów w jeden naród24. Zapis koronacji Kennetha utwierdza jego iście znakomitą pozycję w rodzinnej linii, nazywając go potomkiem królowych Awalonu.

Gdyby Mordret przeżył, niewątpliwie zostałby pendragonem, gdyż był popierany przez druidów i Kościół celtycki. Matka Artura, Ygerna, była starszą siostrą Morgausy, która wyszła za Lota z Lothien, władcy Orkadów. Lot i Morgausa byli rodzicami orkadzkich braci, Gawaina, Gaheriesa i Garetha. Morgausa była też, podobnie jak Ygerna, młodszą siostrą Viviany II, konkubiny króla Bana le Benoic25 (Bana Błogosławionego Ciała – jednego z desposynes, potomka Faramunda i Królów Rybaków). Viviana i Bań byli rodzicami Lancelota del Acqs. Po śmierci pierwszego męża, duxa Carlisle, Ygerna wyszła za Aedana z Dalriadii, przez co doprowadziła do legitymizacji tytułów Artura, zanim mu je przyznano. Dzięki temu związkowi linie Jezusa i Jakuba (Arymatejczyka) po raz pierwszy od 350 lat połączyły się – w osobie Artura.

Prababka ze strony matki Artura, Viviany l, była dynastyczną królową Awalonu, krewną Merowingów. Jego ciotka, Viviana II, to oficjalna Strażniczka Celtyckiego Mistycyzmu. Ten spadek w stosownym czasie przypadł córce Ygerny, Morganie26. Artur ożenił się z Gwenhwyfarą z Bretanii, która nie urodziła mu dzieci. Ale spłodził Mordreta z Morganą. Takie rejestry jak Promptuary of Cromarty sugerują, że Artur miał również córkę imieniem Tortolina, ale faktycznie była jego wnuczką (córką Mordreta). Morganą (zwana też Morganną lub Morgan le Faye) wyszła za mąż za Uriena, króla Rhegedu i Gowrie (Goure)27, który w romansach arturiańskich bywa nazywany Urien z Gore. Ich synem był Ywain, założyciel bretońskiego domu de Leon d’Acqs (miał tytuł hrabiego lub earla). Morganie przysługiwał tytuł Świętej Siostry Awalonu i najwyższej kapłanki Celtów.

Pisarze czasem kwestionują seksualne związki Artura z jego przyrodnią siostrą, Morganą, nazywając je kazirodczymi – ale stosunek brytyjskich Celtów do takich relacji był odmienny. W owym czasie przeważał starożytny pogląd na naturę Boga28, jak również prawieczna zasada świętej “siostry narzeczonej” – czczonej w świętym rytuale starożytnej Mezopotamii. Modlitwa Celtów zaczynała się: “Ojcze nasz i Matko, którzy jesteście w niebie”. Mając to na względzie wykonywano niezwykłe rytuały na cześć śmiertelnego wcielenia “podwójnej męsko-żeńskiej istoty”. Morganą – jak i ziemskie wcielenie bogini Cerridwiny (Ceridweny) – przedstawiała kobiecy aspekt tej dwójni. Artur był na mocy praw jej partnerem wedle królewskiej tradycji faraonów29. Podczas święta Bekane (wiosennego zrównania dnia z nocą) Artur był uznawany za boga w ludzkiej postaci i zobowiązany do uczestniczenia w rytuale świętego obcowania z bliźniaczym aspektem wcielenia Ojca-Matki. Ze względu na boskość Artura i Morgany każdego męskiego potomka, spłodzonego podczas tego rytuału, z góry uznawano za “Celtyckiego Chrystusa” i niezwłocznie namaszczano. W taki oto sposób nie Artur, który stał się ważną postacią romantycznej historii, ale jego syn, Mordret miał najwyższą pozycję pod względem duchowym jako tzw. Chrystus Brytanii, arcykapłan Uświęconej Rodziny i namaszczony Król Rybak.

W latach dojrzałości Artur, jak już wspomnieliśmy, wspierał aktywnie rzymski katolicyzm, natomiast arcykapłan Mordret dążył do połączenia starej celtyckiej nauki i nauki Kościoła chrześcijańskiego, traktując druidyjskich i chrześcijańskich kapłanów na równi. Sprzeczności te doprowadziły ojca i syna do ostrego konfliktu. Artur opowiedział się jednoznacznie po stronie Kościoła rzymskiego, podczas gdy Mordret uznawał tolerancję religijną w duchu prawdziwego króla Graala. W początkowych latach sprawowania rządów Artur odniósł sukces jako władca, potem jednak jego katolicki fanatyzm doprowadził go do sprzeniewierzenia się Celtyckiej Przysiędze Posłuszeństwa. Jako wszechmocny król Brytów powinien być Obrońcą Wiary, zamiast tego narzucił rzymskie rytuały swojemu ludowi. Gdy wraz z Mordretem zginęli w 603 r., Kościół celtycki nie opłakiwał śmierci ojca. Królestwo Artura upadło, ponieważ zdradził on regułę lojalności i służby. Jego wiarołomne postępowanie umożliwiło Sasom dokonanie podboju. Rycerze Artura zaś zostali skazani na wieczną wędrówkę po pustkowiach aż do powrotu Graala. Wbrew temu, co twierdzą wszelkie mity i legendy, to właśnie umierający arcykapłan Mordret (nie Artur) został uniesiony z pola przez Święte Siostry jego matki, Morgany.

WYSPA AWALON

Jak wskazuje romans pióra Geoffreya z Monmouth, Awalon tradycyjnie wiązano z magicznym Tamtym Światem. To właśnie tam, w wiecznym miejscu pobytu legendarnego Artura, opiekowały się nim panny. Morgan le Frey obiecała uleczyć rany Artura, jeśli pozostanie na wyspie, i nie słyszano o jego śmierci. Dlatego wierzono, że Artur pewnego dnia może powrócić.

Gdy Geoffrey spisywał swoje dzieło, był świadomy wrzawy, jaką spowoduje. Pozwolił sobie bowiem pod wieloma względami na odstępstwa od prawdy, ponadto zasugerował, że nastąpi “drugie przyjście króla”. To, wraz ze świętymi mocami przypisywanymi kobietom, było nie do przyjęcia dla Kościoła rzymskiego. Później Thomas Malory poszedł na pewien kompromis: kazał Bedeverowi umieścić rannego króla na nawie pełnej niewiast, która zawiozła go do Awalonu. Następnie Bedever idzie przez las i napotyka kaplicę, w której złożono ciało króla.

Avalon Geoffreya z Monmouth była oparta na celtyckiej tradycji Tamtego Świata (A-val lub Avilion), miała też wiele wspólnego z tradycją klasycznych przekazów o Wyspach Szczęśliwych, na których wszystko owocowało samo, a ludzie byli nieśmiertelni. Wedle mitologicznych określeń takie miejsca położone były “za zachodnimi morzami”. Żaden z dawnych pisarzy nie wskazywał lokalizacji mitycznej wyspy, gdyż nie musiała być w żadnym szczególnym miejscu – zwłaszcza nie spodziewano się jej odnaleźć na ziemiach ludzi śmiertelnych. Jej czar polegał na tym, że była wiecznym rajem.

Wszystko to uległo zmianie w 1191 r., gdy wyspę Awalon zaczęto identyfikować z Glastonbury w Somerset. Tę nową lokalizację na lądzie stałym tłumaczono tym, że Glastonbury stało pośród bagien, a pobliskie wioski na jeziorach – Godney i Meare – datuje się na około 200 r. p.n.e. Jednakże z powodu tej geograficznej anomalii bardziej popularną alternatywą stała się “Dolina Awalonu”. Poprzednio nie wskazywano na związek Artura z Glastonbury, poza przelotną wzmianką u Cardoca z Llancarfan30, który w 1140 r. pisał, że opat z Glastonbury zasłużył się podczas uwolnienia króla Melwasa z Somerset. Ale nie sugerował, że Glastonbury to Awalon.

Faktycznie w 1191 r. mnisi z Glastonbury wykorzystali arturiańską tradycję stosując manewr, który wzbudziłby uznanie współczesnych specjalistów od marketingu. Niektórzy badacze nazwali ówczesne działania zwykłym oszustwem, podczas gdy inni usiłowali dowieść, że samych mnichów wprowadzono przypadkowo w błąd. Bez względu na to, jak wyglądała prawda, mnisi nie tylko uratowali opactwo od ruiny, ale dali początek nowej tradycji glastonburiańskiej. Pożar 1181 r. w znacznym stopniu zniszczył zabudowania. Król Henryk II wspomagał wówczas prace renowacyjne. Ale gdy zmarł w 1189 r., jego syn, Ryszard I, złoto ze skarbca przeznaczył na wyprawę krzyżową do Ziemi Świętej i fundusze na Glastonbury uległy wyczerpaniu. Opat i mnisi zostali pozbawieni środków do życia, nie pozostało im więc nic innego jak tylko wykopać wielką jamę między ruinami kilku saskich budowli na południe od kaplicy Matki Boskiej i (ku zdumieniu wszystkich) znaleźć szczątki króla Artura i królowej Ginewry!

Jakieś 5 metrów pod ziemią w wypalanym dębowym czółnie znaleziono kości wysokiego mężczyzny oraz drobniejsze kości i warkocz złotych włosów. Takie znalezisko samo w sobie było pozbawione znaczenia, ale mnisi tuż nad trumną odkryli ołowiany krzyż osadzony w kamieniu. Na krzyżu był wyryty napis Hic lacet Sepultus Inclytus Rex Arthuris In Insula Avallonia Cum Vxore Sua Secunda Wenneveria (Tu spoczywa sławny król Artur na wyspie Awalon i jego druga żona Ginę wrą). Nie tylko odnaleziono grób Artura, ale pisany dowód, że Glastonbury było wyspą Awalon!

Dostojnicy kościelni byli niezadowoleni z tego, że Ginewrę nazwano drugą żoną króla, i stwierdzili, że napis jest z pewnością błędny31. Niebawem legenda uległa cudownej przemianie. Zmieniła się wymowa i długość inskrypcji, zniknęła całkowicie wzmianka o Ginewrze. Tym razem napis brzmiał tak, jak powinien: Hic lacet Sepultus Inclytus Rex Arthurius In Insula Avallonia (Tu spoczywa sławny król Artur na wyspie Awalon).

Nie jest jasne, czemu mnisi zaczęli kopać w tym właśnie miejscu. I jeśli nawet zgodnie z tym, co twierdzili, znaleźli kości, nic nie wskazywało na to, że są to szczątki króla Artura. Identyfikację umożliwił dopiero napis na ołowianym krzyżu, łacina była natomiast wyraźnie średniowieczna, różniąca się tak od łaciny arturiańskiej jak współczesna angielszczyna od angielszczyzny Tudorów.

Nikt wówczas nie analizował tych folderów i mnisi osiągnęli swój cel: pielgrzymi zaczęli masowo napływać do Glastonbury. Opactwo znacznie wzbogaciło się dzięki datkom, co umożliwiło odbudowanie całego obiektu zgodnie z planem. Co do domniemanych kości Artura i Ginewry, to złożono je w malowanych skrzyniach i umieszczono w czarnych marmurowych grobowcach przed głównym ołtarzem.

Szczątki okazały się tak wielką atrakcją, że mnisi postanowili jeszcze bardziej wykorzystać nowo odkrytą “pułapkę na turystów”. Ich rozumowanie wyglądało zapewne tak: skoro kości Artura wywołały takie poruszenie, to relikwie kilku świętych mogłyby spowodować prawdziwy wstrząs. Chwycono więc znowu za łopaty i niebawem ogłoszono o dokonaniu nowych odkryć: kości św. Patryka i św. Gildasa, wraz ze szczątkami arcybiskupa Dunstana, który, co było powszechnie wiadome, spoczął w katedrze Canterbury 200 lat wcześniej!

Do czasów Henryka VIII, kiedy rozwiązano klasztory, opactwo Glastonbury szczyciło się posiadaniem kilkunastu relikwii, w tym nicią z szaty Maryi, drzazgą z laski Aarona, kamieniem, którego Jezus nie chciał zamienić w chleb. Jednakże po rozwiązaniu tętniące życiem opactwo opustoszało, wszystkie relikwie zaś przepadły bez śladu. Od tamtej pory nikt nie widział domniemanych szczątków Artura i Ginewry; wszystko, co pozostało, to opis lokalizacji grobowca. Niemniej wielu ludziom Glastonbury zawsze będzie kojarzyć się z Awalon. Niektórzy akceptują koncepcję Geoffreya z Tintagel, podczas gdy inni stawiają na Berdsey lub Świętą Wyspę. Jednakże jest jasne, że celtycki Tamten Świat był mitycznym królestwem z tradycją starszą niż ślady pisane.

Jeśli mistyczna wyspa istniała w planie śmiertelnym, byłaby pokrewna wiecznemu rajowi, który przedgoidelickie plemię Fir-Bolg zwało Arunmore. W starożytności Fir-Bolg przeniosło swojego króla, Oengusa mac Umóira, z Connacht w Irlandii do bezczasowego wyspiarskiego raju. To tam wojownicy zbiegli po klęsce z rąk Tyatha De Dananna podczas legendarnej bitwy pod Magh Tuireadh32. Zaczarowana Wyspa podobno leżała na morzu między Antrim i Lethet (pas lądu między Clyde i Form). Arunmore była wyspą Arran, tradycyjnym domem Manannana, boga mórz. Arran zwano też Emain Ablach (miejsce jabłek)33 i ten wątek pojawia się w Żywocie Merlina pod postacią Insula Pomorum (wyspa jabłek).

MORGANA I KOŚCIÓŁ

W Historii Geoffreya z Monmouth Morgana le Faye jest przywódczynią Świętych Sióstr, strażniczek wyspy Awalon. Już w I wieku geograf Pomponiusz Mela wspominał o dziewięciu tajemniczych kapłankach żyjących w czystości na wyspie Sein, przy bretońskim wybrzeżu Carnac. Mela opowiadał o ich mocy leczenia i przepowiadania przyszłości, opis ten pasuje do Morgany del Acqs, najwyższej kapłanki Kościoła celtyckiego, obdarzonej proroczymi i uzdrowiciel-skimi siłami. Jednakże Kościół rzymski nie zamierzał tolerować takich umiejętności u kobiety i z tego powodu cystersi byli zobligowani zmienić w arturiańskiej Wulgacie wizerunek Morgany le Faye.

Cystersi byli blisko związani z rycerskim zakonem templariuszy z Jerozolimy, a mądrość Graala zrodziła się wprost w środowisku templariuszy. Hrabiowie Alzacji, Szampanii i Leon (z którymi byli związani tacy pisarze, jak Chretien de Troyes) mieli powiązania z tym przymierzem, ale Kościół katolicki nadal rządził życiem publicznym.

By móc opublikować książkę w Europie, należało spełnić pewne wymagania. Prophecies of Merlin figurowały na czarnej liście i sobór trydencki z 1545 r. zakazał ich. Kobiety nie miały żadnych praw do pełnienia funkcji kapłańskich ani nie mogły zajmować urzędów. Od XII wieku Morgana (dynastyczna dziedziczka i celtycka święta Siostra z Awalonu) była przedstawiona jako zła czarownica. W angielskim poemacie Gawain and the Green Knight (napisanym około 1380 r.) to właśnie zazdrosna Morgana zamienia sir Bercilaka w Zielonego Giganta, aby przerazić Ginę wrę.

Na wzór matriarchalnej praktyki Piktów honorowa awalońska linia Morgany jest prowadzona w linii żeńskiej. Różnica polegała na tym, że to córki królowej miały najwyższą pozycję, a nie synowie – stąd honor był w zamyśle sprawą kobiet. Matką Morgany była Ygerna, córka królowej Viviany I del Acqs. Pochodzące z linii Jezusa celtyckie królowe Awalonu wyłoniły się obok Merowingów. Inne ważne genealogiczne odgałęzienia to linia królów Septymanii i Burgundii. Syn Morgany, Ywain (Eógain), założył w Bretanii szlachetny dom Leon D’Acqs, a późniejsze herby Leonu miały dawidowego czarnego lwa na złotym polu (w terminologii heraldycznej “lwa stojącego”) – Nazwę prowincji wywodzi się od Leon w języku septymańsko-hiszpańskim, co oznacza “lew”. Angielskie lion (lew) pojawia się w XII wieku jako anglo-francuskie liun. Aż do XIV wieku szkocki lord Lyonu, wysoki dygnitarz w kolegium heraldycznym, był też nazywany “Leon Heraud”.

Niektóre książki sugerują, że syn Ywaina, hrabia Withur de Leon d’Acqs (często zniekształcone na d’Ak) był identyczny z Uterem Pendragonem. Wynika to z podobieństwa imion. Ale faktycznie “Withur” to imię baskijskie zaczerpnięte z irlandzkiego “Witur”, a jego kornwalijskim ekwiwalentem było “Gwythyr”. Comite (hrabstwo) Leon utworzono około 530 r., w czasach bretońskiego króla Hoela I. Pochodził on z walijskiej linii arymatejskiej, a jego siostra Alienor była żoną Ywaina.

W owym czasie były dwa poziomy władzy w Bretanii. Podczas przedłużającej się imigracji z Brytanii w 520 r. założono bretońską Dumnonię, ale nie było to królestwo w pełnym słowa znaczeniu. Pojawiała się linia królów takich jak Hoel – ale nie byli to faktyczni królowie Bretanii, ale gubernatorzy. Podczas tego okresu region pozostał prowincją merowińską, a lokalni władcy byli podporządkowani władzy Franków za pośrednictwem nominowanych hrabiów – Comites non regis. Najwyższym frankijskim panem Bretanii w latach 540-544 był Chonomore, urodzony w obrębie państwa frankijskiego z mandatem merowińskim do doglądania rozwoju Bretanii przez osadników. Przodkowie Chonomore’a byli majordomami Neustrii, a on sam dziedzicznym hrabią Pohor. Z czasem potomkowie ciotki Ywaina, Viviany II, stali się hrabiami całej Bretanii. .

Bretania pojawia się głównie na kartach arturiańskich romansów. W Pampont, około 50 km od Rennes jest zaczarowany Las Broceliandy. Od tego miejsca ciągnie się Dolina Bez Powrotu, na którą Morgana skazywała swoich kochanków. Znajduje się tu również magiczne Źródło Barentona i Ogród Rozkoszy Merlina. Jednak faktycznie większość opowieści o Broceliandzie przeniesiono z dużo wcześniejszych historycznych relacji o Merlinie Emrysie w Kaledońskim Lesie Szkocji.

 

 

 

 

 

13

INTRYGI PRZECIW RODOWODOWI

WIEK ŚWIĘTYCH

 

Po schizmie wschodniej, zerwaniu z Kościołem bizantyjskim, Kościół rzymski około 600 r. rozwinął Skład Apostolski. Włączono fragmenty nadal dzisiaj znane: Bóg stał się “stworzycielem nieba i ziemi” i wedle starannego niebiblijnego ujęcia Jezus (“umęczon pod Ponckim Piłatem”) “zstąpił do piekieł”, zanim zmartwychwstał dnia trzeciego. Również w tym czasie Skład rozwinął pojęcie “Świętego Kościoła powszechnego i świętych obcowania”.

W VI i VII wieku rozszerzyła się heretycka, jak twierdzono w Rzymie, wiara nestoriańska1. Objęła Persję, Irak i południowe Indie – nawet Chiny, gdzie w 635 r. misjonarze pojawili się na dworze cesarza T’ai-tsunga z dynastii Tang. Nowa doktryna zrobiła na nim takie wrażenie, że kazał przetłumaczyć nestoriańskie wyznanie wiary na chiński i zezwolił na wzniesienie kościoła i klasztoru upamiętniającego tę ideę. Prawie półtora wieku później, w 781 r., wzniesiono w Sian-fu pomnik w wyrazie hołdu dla Nestoriusza.

Tymczasem arianie – zaprzeczający boskości Jezusa – uzyskali bardzo silne oparcie wśród społeczności europejskich. Historia zakorzeniona w tradycji katolickiej używa słowa “barbarzyńcy” na określenie takich arian jak Goci, Wizygoci (Goci Zachodni), Ostrogoci (Goci Wschodni), Wandalowie (Wenedowie), Lombardowie i Burgundowie. Nie oznacza ono jednak, że ci ludzie byli pogańskimi barbarzyńcami. Otwarta wrogość tzw. barbarzyńców względem Rzymu i Bizancjum była nie bardziej barbarzyńska niż rzymskie rozpasanie w budowaniu imperium. Chociaż niegdyś w pełni pogańskie (to określenie można by zastosować i wobec samych Rzymian) te plemiona w dużej mierze stały się w IV wieku zwolennikami Ariusza. Od Hiszpanii i południowej Francji po ziemie Europy Środkowej większość obszarów germańskich była w VII wieku ariańska.

Inna doktryna, którą do pewnego stopnia łączono z nestorianizmem i arianizmem, to pozostałości IV-wiecznego kultu Pryscyliana. Jego alternatywny ruch chrześcijański rozwinął się w północno–zachodniej Hiszpanii i zyskał poważne wpływy w Akwitanii. Fundamentalnym przekonaniem pryscylianizmu – zrodzonego w Egipcie, Syrii i Mezopotamii – była wiara w zwyczajną śmiertelność Maryi w przeciwieństwie do jej na poły boskiego wizerunku w Kościele rzymskim. Pryscyliana stracono w 386 r. w Trewirze, na północ od Metzu; jego ciało po pewnym czasie przewieziono, by je pochować w Hiszpanii2.

Z tego pobieżnego wyliczenia wynika, że wówczas istniało kilka alternatyw kościelnej ortodoksji; jest oczywiste, że Kościołowi katolickiemu daleko było do panowania nad chrześcijańskim Zachodem. Katolicyzm uległ wpływom różnych postaci chrześcijaństwa, z których wiele niosło sekciarskie sztandary. Odłamy te najczęściej opierały się raczej na judaistycznych niż Pawiowych poglądach, przyjętych i zrewidowanych przez Rzym. Z wyjątkiem pewnych frakcji ruchu gnos-tycznego czerpiących z tradycji spirytualnej, ich wiara była pokrewna tradycji desposynes, głoszącej nazyrejską doktrynę autentycznego, swoiście pojmowanego humanizmu Jezusa i jego przesłania, nie oddając mu jednak czci boskiej.

Równolegle z ceremonialną strukturą Kościoła rzymskiego na obrzeżach chrześcijaństwa rozwinęła się pewna uczona sekta – ruch monastyczny, żyjący poza obrębem władzy biskupiej i oparty na starożytnych egipskich i innych wschodnich ideach. Esseńska wspólnota kumrańska prowadziła poważną, usystematyzowaną egzystencję podporządkowaną religijnej dyscyplinie utrwalonej w pustynnych regionach. Surowe ustronne życie, będące podstawą monastycyzmu i obejmujące czy to małe społeczności, czy samotnych eremitów miało na celu głównie studia i kontemplację.

Pionier monastycymu, św. Marcin (ok. 316-397) w powszechnej opinii znany jest jako ten, który podzielił się płaszczem z nagim żebrakiem. Urodzony w Panonii Marcin był przykładnym żołnierzem w cesarskiej armii, zanim osiedlił się w Poitiers i zbudował w Galii pierwszy wielki klasztor w Marmoutier. Około 371 r. mianowano go biskupem Tours, ale nadal prowadził klasztorny żywot. Sądzone mu było zostać patronem Francji.

Jednym z pierwszych misjonarzy europejskich przybyłych na Wyspy Brytyjskie był św. Germanus z Auxerre, który odwiedził Brytanię w V wieku i był nauczycielem św. Patryka, misjonarza Irlandii. Syn diakona Kościoła celtyckiego, Patryk, jako chłopiec został porwany przez piratów. Po okresie niewoli uciekł do Galii, gdzie był szkolony na misjonarza w klasztorach Lerins i Auxerre. W 431 r. powrócił do Brytanii i zaczął misję w Nortumbrii.

Nauki Patryka w wielu aspektach różniły się od przykazań Rzymu, a jego pisma cechuje wyraźna skłonność do tradycji ariańskich i nestoriańskich. Patryk nie cieszył się popularnością w Kościele katolickim; jego wychowawcy w pewnym okresie stwierdzili stanowczo, że nie nadaje się on do stanu kapłańskiego. Patryk w naukach opierał się wyłącznie na Biblii. Odrzucał pokrętne wskazówki rzymskich biskupów, o wiele więcej uwagi poświęcał zakonom Kościoła celtyckiego.

Jedną z głównych postaci monastycyzmu w Europie był św. Benedykt (ok. 480-544). Urodzony we włoskim Spoleto Benedykt zamieszkał w odległej grocie leśnej w pobliżu Rzymu. Później znalazł o wiele bardziej odpowiednie schronienie na pięknym wyniosłym wzgórzu między Rzymem i Neapolem – Monte Cassino, które w istocie było miejscem starej świątyni Apolla. Wybór pogańskiego miejsca kultu nie spodobał się katolickim biskupom, ale do Benedykta niebawem dołączyła spora grupa uczniów, z której wywodził się Grzegorz Wielki, biskup Rzymu (590-604)3. Grupa Benedykta zyskała znaczący wpływ na politykę – zwłaszcza jeśli chodzi o próby pogodzenia Gotów z wojowniczymi Lombardami włoskimi.

Zakon św. Benedykta głosił głęboką nabożność, ścisłe trzymanie się wyznaczonych pór modlitwy i wspólną własność owoców pracy i nauki. Klasztorna reguła przyznawała nadrzędną władzę przebywającemu z mnichami opatowi. Benedykt wzniósł dwanaście klasztorów, z których każdy mieścił dwunastu mnichów, i jest powszechnie uważany za ojca monastycznych zakonów zachodniego chrześcijaństwa. Benedyktyni od najwcześniejszych czasów dbali o wysoki poziom edukacji, sakralnej sztuki – i muzyki w Europie.

Czas tworzenia zrębów zakonu benedyktyńskiego wyznacza początek okresu nazywanego “wiekiem świętych”, okresu, który w oczach rzymskiego katolicyzmu nadal jest w fazie rozwojowej.

Podczas gdy Kościół rzymski pracowicie zajmował się dogmatami i biskupią strukturą władzy, Kościół celtycki okazywał zainteresowanie sercami i umysłami zwykłych ludzi. Do 597 r. chrześcijaństwo celtyckie było tak popularne, że biskup Rzymu, Grzegorz, posłał benedyktyńskiego mnicha, Augustyna, do Anglii, aby ten wzmocnił tam Kościół rzymski. Jego przybycie celowo nastąpiło w rok po śmierci wybitnego ojca Uświęconej Rodziny, łagodnego świętego Celtów, Kolumby. Augustyn rozpoczął pracę w południowo-wschod-niej Anglii, dokładnie w Ken, gdzie żona miejscowego króla Aethel-berta (Ethleberta) była już katoliczką. W 601 r. Augustyna ogłoszono pierwszym arcybiskupem Canterbury, a dwa lata później usiłował on także zostać zwierzchnikiem Kościoła celtyckiego. Jednakże takie starania z góry były skazane na niepowodzenie, hierarchia celtycka bowiem bardziej była przywiązana do idei nazarejskich niż rzymskich. W rzeczywistości Augustynowi nie chodziło o zjednoczenie Kościołów, ale o podporządkowanie Rzymowi tradycyjnego Kościoła celtyckiego, uważanego za heretycki w mniejszym czy większym stopniu.

Dopiero w 664 r. podczas synodu w Whitby w północnym Yorkshire Rzym odniósł pierwsze doktrynalne zwycięstwo nad Kościołem celtyckiem. Główna debata dotyczyła daty Wielkanocy. Ówczesny biskup Rzymu zdecydował, iż nie powinna ona być dłużej łączona z żydowską Paschą. Wbrew zwyczajom i celtyckiej tradycji katoliccy biskupi postawili na swoim – rozrywając historyczne związki żydów i Celtów. Jednakże tradycyjne angielskie święto Wielkiej Nocy nie bjło obchodami Paschy w stylu żydowskim – nie miało też żadnego odniesienia do Jezusa. Wielkanoc faktycznie dotyczyła celtyckiej bogini wiosny, Eostre, której dzień obchodzono na długo przed jakimikolwiek świętami mającymi związek z chrześcijaństwem.

Po synodzie w Whitby Kościół katolicki umocnił się w Brytanii – ale Kościoła celtyckiego nie dało się zniszczyć bez wydania otwartej wojny Irlandii. Po upadku imperium rzymskiego Kościół nie dysponował jednak odpowiednimi środkami do prowadzenia takiej wojny, siły, które mógł wezwać Kościół rzymski, nigdy nie pobiłyby walecznych oddziałów irlandzkich królów. W następstwie tego Kościół celtycki pozostał bardzo czynny w Brytanii, a Uświęcona Rodzina św. Kolumby stała się “biskupią (duchową) siedzibą” królów Szkocji.

Podporządkowanie królewskich domów celtyckiej Brytanii nadal było więc największym problemem biskupa Rzymu. Rzym odniósł na krótko pewien sukces dzięki “cudownemu nawróceniu” króla Artura, lecz Artur został zabity i druidyjsko-nazaretańskie dziedzictwo utrzymało się pewnie dzięki potomkom jego przyrodniego brata, Eochaida Buide’a. Niebawem po wstąpieniu na tron Eochaida biskup Bonifacy IV w 610 r. przyjął nowy rzymski tytuł “papieża” (ojca), stosowany wymiennie z tytułem “budowniczego mostu” (angielskie pontiff, “papież”, pochodzi z łacińskiego pons facere – “budowniczy mostu”). Była to wyraźna i wyzywająca próba współzawodnictwa z długotrwałą celtycką godnością Ojca odziedziczoną z esseńskich i nazyrejskich tradycji. Gdy Dianothus, opat Bangor, został powiadomiony o nowym papieskim zakresie władzy, odparł, że ani on, ani jego towarzysze jej nie uznają. Są gotowi, rzekł, uznać Kościół Boga, “ale jeśli chodzi o posłuszeństwo, nie znamy nikogo, którego ty każesz nazywać papieżem (lub biskupem biskupów)”. Celtycki list napisany do opata lony w 634 r. wyraźnie nazywał św. Patryka (ówczesnego Ojca) “naszym papieżem”.

Przez wieki usiłowano na różne sposoby zaprzeczyć kapłańskiemu i patriarchalnemu dziedzictwu Kościoła celtyckiego (który cieszył się na tyle wielkim szacunkiem, by wzbudzić troskę Watykanu4). Święte nakazy Kościoła rzymskiego były jakoby oparte na zasadzie dziedzictwa apostolskiego. Faktycznie jednak trudno byłoby to dowieść, gdyż apostoł Piotr (od którego cała ta sukcesja zależała) nigdy nie był biskupem. Pierwszym biskupem Rzymu był brytyjski książę Linus (syn Caractacusa pendragona) i, jak zapisano w Apostolic Constitutions, Linus rozpoczął prawdziwą sukcesję biskupów Rzymu, mianowany przez Pawła za życia Piotra w 58 r. W 180 r. Ireneusz, biskup Lyonu, pisał: “Apostołowie założywszy i zbudowawszy kościół w Rzymie powierzyli jego kapłaństwo i nadzór Linusowi”. Usiłując zatrzeć prawdziwe królewskie dziedzictwo Linusa często przedstawia się go jako niewolnika. W istocie, aby wzmocnić autorytet nowej formuły papieskiej, konieczne było uznanie nieomylności papieży. Bez tego cała idea strukturalnej ciągłości najwyższych biskupów od Piotra nie wytrzymuje krytyki, jako że Piotr nigdy nie był biskupem Rzymu ani żadnego innego miasta.

Biskup Teodozjusz usiłował stworzyć apostolską ciągłość w 820 r., gdy ogłosił, że szczątki św. Jakuba Boanergesa (św. Jakuba Wielkiego) odnaleziono w Compostela w Hiszpanii. Związana z tym świątynia (pod wezwaniem Sant lago, św. Jakuba) stała się wielką katedrą, zniszczoną przez Maurów w 997 r. i odbudowaną w 1078. Ale z Nowego Testamentu powszechnie wiadomo, ze Jakub Boanerges (brat Jana) został stracony w Jerozolimie przez Heroda z Chalkis w 44 r. (Dz 12,2). Tak więc jeśli kości, które odkryto, rzeczywiście należały do “Jakuba”, to bardziej prawdopodobne wydaje się, że były szczątkami Jakuba Kleofasa, przybyłego z Zachodu z żoną, Marią Jakubową, towarzyszącą Marii Magdalenie. Jednakże nawet i taka identyfikacja jest wysoce wątpliwa, z dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzono bowiem, że relikwie i późniejsze dziedzictwo Santiago raczej należą do Pryscyliana niż któregokolwiek z wymienionych Jakubów.

SCHIZMA W CHRZEŚCIJAŃSTWIE

Ostateczne zerwanie Rzymu z wschodnim Kościołem ortodoksyjnym nastąpiło w 867 r., gdy ten drugi ogłosił, że trzyma się autentycznej apostolskiej ciągłości papieży. Pierwszy synod watykański nie zgodził się z tym i Focjusz, patriarcha Konstantynopola ekskomunikował papieża Mikołaja I.

Doprowadziło to do nowego sporu o definicję Trójcy Świętej. Katolicy z Zachodu zdecydowali się ratyfikować tzw. artykuł o filioque, wprowadzony na synodzie w Toledo w 598 r. Ogłoszono tam, że Duch Święty pochodzi “od Ojca i Syna” (łac. filioque). Wschodni Kościół ortodoksyjny twierdził przeciwnie, że Duch pochodzi “od Ojca przez Syna” (gr. diua, tou huiou). Był to raczej nierozwiązywalny i kontrowersyjny punkt sporny teologicznej dysputy. Jak widać, okazał się wystarczającym powodem rozłamu w łonie formalnie uznawanego chrześcijaństwa. W rzeczywistości była to trywialna wymówka do przeciągania sporu, czy Kościół powinien być rządzony z Rzymu, czy z Konstantynopola.

W końcu powstały dwa Kościoły różniące się od swojego źródła5.

Kościół ortodoksyjny przechodząc kolejne etapy rozwoju historycznego zmieniał się stosunkowo niewiele. Zarządzany z Konstantynopola nadal ściśle trzymał się nauk wyrażonych w Piśmie Świętym, a najważniejszym obiektem kultu była Eucharystyczna (dziękczynna) Komunia udzielana pod postacią chleba i wina.

Katolicyzm natomiast przeszedł liczne przemiany: dodawano nowe doktryny, a stare idee zamieniano lub wzbogacano. Wprowadzono na przykład dyscyplinujące pojęcie czyśćca, mającego obrazowo postać miejsca lub (stanu), w którym dusze były trzymane po śmierci, zanim oczyściły się przed wstąpieniem do nieba. Czas, który dusze spędzały w czyśćcu, był bezpośrednio zależny od posłuszeństwa wobec Kościoła za życia danej osoby – nieposłuszni byli bezwarunkowo skazani na piekło! W XII wieku wprowadzono siedem sakramentów mających wyrazić oddziaływanie łaski Boga na fizyczny żywot danej osoby (chociaż nie wszystkie były konieczne do zbawienia). Oto one: chrzest, komunia święta, bierzmowanie, spowiedź i pokuta, święcenia kapłańskie, sakrament ślubu i namaszczenie ciężko chorych i umierających (ostatnie namaszczenie). Następnie ogłoszono, że po konsekracji następowało przemienienie chleba i wina w ciało i krew Chrystusa (doktryna transsubstancjacji).

Kościół rzymski Konstantyna był strukturą hybrydalną, taką też pozostał w wiekach późniejszych. Wprowadzano nowe metody i ideologie, by utrzymać rząd dusz w rozwijającym się katolickim społeczeństwie. Tak oto Kościół rzymski ewoluował będąc cały czas pod staranną kontrolą. Doktryny, które dzisiaj wydają się odwieczne, zostały wprowadzone całkiem niedawno. Niektóre aspekty wiary katolickiej uznano dopiero w czasach wiktoriańskich, a nawet znacznie później. Np. dogmat niepokalanego poczęcia został sformułowany w 1854 r. – papież Pius IX stwierdził, że Maryja, matka Jezusa, urodziła się “wolna od grzechu pierworodnego”. Zaś dogmat o wniebowstąpieniu Maryi ogłosił dopiero w latach pięćdziesiątych XX w. papież Pius XII, natomiast papież Paweł VI uznał ją “Matką Kościoła” w 1964 r.

Niektóre dekrety stały się możliwe dzięki najwyższej władzy papieża, wyrażonej doktryną papieskiej nieomylności. Ten dogmat został ogłoszony na soborze watykańskim I w 1870 r.: “papież jest niezdolny do błędu, gdy ze swojego tronu określa sprawy nauki Kościoła i dotyczące rzeczy śmiertelnych”!

KONTROLA NAD SZTUKĄ RELIGIJNA

Kościół rzymskokatolicki nie tylko zajmował się kontrolowaniem historycznych zapisków6 i literatury romantycznej7. Biskupi wzięli pod lupę wszystko, co wydawało się sprzeczne z ich doktrynalnymi poglądami. W tym celu wprowadzono ortodoksyjną poprawność, regulowaną w całej sferze twórczości. Wspominaliśmy już o tym, że Madonna powinna być pokazywana jedynie w błękicie i bieli8, ale były jeszcze inne zasady generalnie rządzące sztuką. Niektórzy artyści, tacy jak Botticelli i Poussin, z powodzeniem wprowadzali do swoich prac elementy symboliczne – takie, których niewtajemniczeni nie byli w stanie pojąć, ale ogólnie biorąc sztukę przeważającej części Europy trzymano w żelaznych watykańskich karbach.

Od pierwszych dni Kościoła rzymskokatolickiego męscy krewni i potomkowie Jezusa stanowili zagrożenie dla struktur kościelnych. Dlatego musieli być zepchnięci na drugi plan kościelnej tradycji. Na pierwszy plan hierarchowie kościelni wprowadzili Maryję, matkę Jezusa. Nieszczęsny Józef, ojciec Jezusa i Jakuba – faktycznie prawdziwe ogniwo w królewskiej ciągłości rodu – został celowo pominięty, podczas gdy kult Matki Dziewicy rozwinął się do wprost kuriozalnych rozmiarów. Ta przemyślna strategia pozwoliła ukryć wiedzę o rodowodzie Judy.

Kościół ustalał zasady, kto ma być portretowany w sztuce i jak9. Anna, matka Marii, była rzadko przedstawiana na obrazach wraz z córką, gdyż jej obecność stała w sprzeczności z boskim statusem Marii. Jeśli ta obecność była konieczna, Anna przyjmowała pozycję osoby podporządkowanej. Święta Anna i Madonna Franceski de San Galio jest tego dobrym przykładem ukazującym owo podporządkowanie – matka siedzi za córką. Widzenie świętej Anny Cesiego pokazuje Annę klęczącą przed wizerunkiem Marii. Dziewica i Dziecię ze świętą Anną Leonarda da Vinci to dzieło sprytnie pomyślane; oto dorosła Maria siedzi na kolanach matki, przez co Madonna jest na pierwszym planie. Anna posłusznie stoi za córką na obrazie Rodzina Dziewicy Pietra Peruginiego

Mąż Marii, Józef, i jej ojciec, Joachim, byli generalnie pokazywani w sztukach pięknych jako postaci drugorzędne lub część tła. Obaj stwarzali problem, gdyż ich ojcowskie funkcje stały w sprzeczności z domniemanym niepokalanym poczęciem i dziewiczym poczęciem. Już na XIV-wiecznym fresku Taddea Gaddiego (zm. 1366 r.) status Joachima obniżono, ukazując go w upokarzającej sytuacji; odtąd często przedstawiano w malarstwie scenę wyrzucania Joachima ze świątyni przez najwyższego kapłana Izzachara, po tym jak usiłował złożyć w ofierze jagnię, chociaż nie był jeszcze ojcem. W Świętej rodzinie Michała Anioła Maryja zajmuje miejsce na tronie, podczas gdy jej małżonek, Józef, wspiera się na balustradzie z tyłu, jak gdyby rozważał jakiś nieistotny problem.

Kościół chętnie stwierdziłby, że Maryja nigdy nie była zamężna, ale artyści nie mogli uciec od wyraźnych sformułowań Ewangelii. Niemniej jednak nie było miejsca na jakiekolwiek sugestie fizycznych kontaktów Józefa i Maryi. Z tego powodu Józef był przeważnie przedstawiany jako osoba znacznie starsza niż żona, łysiejący i niezbyt zainteresowany resztą rodziny jak na Pokłonie pasterzy Ghirlandaia (ok. 1485 r.). Na sławnym Doni Tondo Michała Anioła (1504 r.) widzimy białobrodego Józefa, podobnie na obrazie Caravaggia Odpoczynek podczas ucieczki do Egiptu. Józef często jest ukazywany wręcz jako kaleka, umęczony i wspierający się na lasce, podczas gdy Maryja zawsze jest piękna i promieniejąca radością, jak na obrazie Święta Rodzina Paolo Veronese.

Gdy w XVI-wiecznej Hiszpanii Józefa uznano za świętego, zaczęto ukazywać go w lepszym świetle. Nadal posługiwano się jednak odpowiednim “zestawem symbolu” – Józef był portretowany jedynie jako wychowawca Jezusa, co więcej – dzierżył białą lilię, by wyrazić czystość związków z Maryją. Sławne Lo Sposalizio Rafaela mieści się w tej kategorii – chociaż umieszcza lilię na zakończeniu laski Józefa, przedstawiając go jako mężczyznę młodszego niż zwykle.

Tak jak lilia była uznanym symbolem dziewictwa Maryi, tak róża symbolizowała jej urodę. Często malowano jaz różą lub w różanym ogrodzie, jak w obrazie Madonna Cesarego de Seso i Madonna wśród krzewów róż Martina Schoena. Te dwa pomysły wzięły się z Pieśni nad pieśniami (2, 1): “Jam jest róża Saronu i lilia dolin” [tłum. za Biblią króla Jakuba]. Od bardzo dawna lilię nazywano “kwiatem Maryi” i z tego powodu lilia gladiolus (w judaistycznej formie fleur de lys) została przyjęta przez Merowingów jako symbol ich mesjanistycznego pochodzenia we Francji.

Obecność Józefa przy narodzeniu Jezusa sprawiała artystom wiele trudności. Ale problem ten można było obejść: Józefa przedstawiano jak starego człowieka wspartego na lasce, tak jak na obrazie Narodziny Jezusa Alessandro Moretto z XVI w. Inni malarze posuwali się jeszcze dalej: ukazywali go jako zdziecinniałego lub śpiącego staruszka, jak na obrazie Lorenzo di Crediego. Na wielu wizerunkach Józef, potomek królewskiego domu Dawida, był przedstawiany jako dodatkowy widz, a nie jako pełnoprawny uczestnik wydarzeń (jak na obrazie Pokłon magów Hansa Memlinga). Co więcej, na takich obrazach jak Odpoczynek w Egipcie Van Dycka Józef zdaje się ledwo zdolny do jakiegokolwiek czynu – bardziej gotowy upaść Maryi do stóp i przyłączyć do jej ojca Joachima, by w ten sposób znaleźć się na właściwej drodze ku zbawieniu.

OD MEROWINGÓW DO KAROLINGÓW

W 655 roku Rzym rozpoczął kampanię mającą na celu demontaż merowińskiej ciągłości władzy w Galii. W owym czasie majordom Austrazji znajdował się pod kontrolą papieża. Kiedy zmarł król Sigebert II, jego syn, Dagobert, miał zaledwie pięć lat. Majordom Grimoald najpierw porwał Dagoberta i wysłał go na wygnanie do Irlandii, gdzie miał żyć między szkockimi Gaelitami. Następnie nie spodziewając się, że kiedykolwiek ujrzy młodego następcę tronu, oznajmił jego matce, królowej Immachildzie, że jej syn nie żyje.

Książę Dagobert otrzymał edukację w klasztorze Siane, w pobliżu Dublina i w wieku 15 lat ożenił się z celtycką księżniczką Matyldą. Następnie udał się do Yorku pod opiekę św. Wilfreda. Po śmierci Matyldy Dagobert zdecydował się powrócić do Francji. Zjawił się tam ku wielkiemu zdumieniu swej matki. Tymczasem Grimoald umieścił na tronie Austrazji swojego syna. Wilfred z Yorku i inni rozgłosili jednak wieść o knowaniach majordoma i dom Grimoalda został niezwłocznie zdyskredytowany. Ożeniwszy się z Gizelle de Razes, kuzynką wizygoc-kiego króla, Dagobert wstąpił na tron w 674 r., po niemal 20 latach nieobecności w ojczyźnie. Tym razem intryga się nie powiodła. Następna okazja miała się jednak nadarzyć już wkrótce10.

Rządy Dagoberta II były krótkie, ale owocne; jego główny sukces to scentralizowanie władzy Merowingów. Ruch katolicki w tym czasie wyjątkowo stanowczo dążył do zanegowania dziedzictwa Mesjasza, jako że przyćmiewało ono władzę papieża. Wśród zazdrosnych nieprzyjaciół Dagoberta był jego potężny majordom, Pepin Średni z Heris-tal (Herstal). Dwa dni przed Bożym Narodzeniem Dagobert polował w pobliżu Stenay w Ardenach, gdy drogę zastąpił mu jeden z ludzi Pepina i przygwoździł kopią do drzewa (według innych źródeł król został przebity kopią podczas snu). Kościół rzymski szybko usankcjonował skrytobójstwo i natychmiast przekazał władztwo Merowingów w Austrazji ambitnemu majordomowi.

Następcą Pepina Średniego był jego syn z nieprawego łoża, znany jako Karol Młot, który wsławił się odpierając najazd Maurów w pobliżu Poitiers w 732 r. Następnie wspierał usiłowanie Rzymu podporządkowując sobie inne terytoria merowińskie. Gdy Karol umarł w 741 r., jedynym Merowingiem cieszącym się jakimkolwiek uznaniem był kuzyn Dagoberta II, Childeryk III. Syn Młota, Pepin Krótki, był majordomem Neustrii. Do tego momentu (wyjąwszy incydent z Gri-moaldem) monarchia merowińska była ściśle dynastyczna – dziedziczna sukcesja była świętym niepodważalnym prawem, sprawą, w której Kościół formalnie nie miał nic do powiedzenia. Tradycja ta jednak została przerwana, Rzym zaś wykorzystał możliwość tworzenia królów mocą władzy papieskiej. W 751 r. Pepin Krótki, w przymierzu z papieżem Zachariaszem zapewnił poparcie Kościoła dla swojej koronacji na króla Franków w miejsce Childeryka. Długo oczekiwany ideał Kościoła ziścił się – i od tego czasu królowie byli uznawani i koronowani tylko za pośrednictwem samozwańczej władzy Rzymu. I tak Pepin został królem z pełnym błogosławieństwem papieża, a Childeryka odsunięto. Przysięga wierności złożona przez Kościół rzymski w 496 r. królowi Chlodwigowi i jego następcom została złamana. Dwa i pół wieku później Kościół był już odpowiednio przygotowany do uzurpacji starożytnego dziedzictwa merowińskiego rodu i kontrolowania królestwa frankijskiego wyznaczając własnych królów. Biskupi publicznie upokorzyli Childeryka. Obcięto mu długie włosy, utrzymywane wedle tradycji nazirejskiej i osadzono go w klasztorze, gdzie zmarł cztery lata później.

I tak zaczęła się nowa dynastia frankijskich królów, Karolingów, nazwana tak od imienia ojca Pepina, Karola Młota11.

Nic zaskakującego w tym, że “oficjalne” relacje z owych czasów były kompilowane przez watykańskich skrybów lub innych kronikarzy działających pod okiem Watykanu. Co nieuniknione, opowieści o życiu Dagoberta wyrugowano z kronik. Dopiero tysiąc lat później wyszły na jaw autentyczne fakty dotyczące jego żywota. Wtedy dopiero stało się wiadome, że Dagobert miał syna imieniem Sigebert, który został uratowany z rąk majordoma w 679 r. Po morderstwie ojca został umieszczony w domu matki w Rennes-le-Chateau w Langwedocji. Gdy zmarł Childeryk Sigebert (faktycznie Sigebert III), został hrabią Razes, po babce ze strony matki, Wizygotce, Berze II. Wśród następców złożonych z tronu Merowingów był też sławny krzyżowiec, Gotfryd z Bouillon, obrońca Grobu Świętego.

KRÓL ŻYDÓW

Po klęsce zgotowanej przez Karola Młota w latach trzydziestych VIII wieku Maurowie wycofali się do miasta Narbonne w południowej Francji, które stało się ich twierdzą, gdzie stawiali dalej opór militarny. Było to trudne, acz wielce pociągające wyzwanie dla Pepina Krótkiego, który starał się uzyskać pomoc u zamieszkujących Narbonne Żydów. Wreszcie otrzymał ją – ale za słoną cenę. Żydzi zgodzili się udzielić t wsparcia, jeśli Pepin zagwarantuje ustanowienie żydowskiego królestwa w obrębie terytorium Burgundii; królestwa, którego głową będzie uznany następca królewskiego domu Dawida12.

Pepin zgodził się na ten warunek, a żydzi pokonali Maurów i wygnali ich z miasta.

Żydowskie królestwo Septymanii stworzono w 786 r. Rozciągało się od Nimes do granicy hiszpańskiej, z Narbonne jako stolicą. Poprzednim zarządcą regionu był Merowing, Teuderyk IV (Thier-ry), pozbawiony władzy w Neustrii i Burgundii przez Karola Młota w 737 r. Teuderyk (znany Maurom pod imieniem Makira Teodory-ka) ożenił się z siostrą Pepina Krótkiego, Aldą. To właśnie ich syn, hrabia Tuluzy, Wilhelm, w 786 r. wstąpił na nowy tron Septymanii. Nie tylko pochodził z Merowingów, ale był Uznanym Potentatem Judy, noszącym w patriarchalnym układzie władzy tytuł “Izaaka”.

Syn Pepina, Karol, to władca, który zasłynął pod imieniem Karola Wielkiego. Król Franków od 771 r. i cesarz Zachodu od 800 r. z pełnym przekonaniem potwierdził prawo Wilhelma do dynastycznego panowania w Septymanii. To nadanie uznał również kalifat w Bagdadzie i, acz niechętnie, także papież Stefan w Rzymie. Wszyscy potwierdzili, że król Wilhelm z domu Judy jest prawdziwym następcą króla Dawida. Wilhelm cieszył się szczególnie dobrą opinią na dworze Karolingów; zrobił też błyskawiczną karierę wojskową. Był zwolennikiem monastycznego ascetyzmu św. Bernarda, ufundował klasztor w Gellone. W 791 r. założył sławną Judaistyczną Akademię w Gellone pod wezwaniem św. Wilhelma, co odkrył kronikarz Świętego Graala, Wolfram von Eschenbach.

Najstarszy syn i następca Wilhelma z żony Guibourgii to Bernard, książę Septymanii; pozostali potomkowie to Herybert, Bera i Teodoryk. Bernard został cesarskim szambelanem i pozycją ustępował tylko cesarzowi z linii Karolingów. Od 829 r. był najważniejszym mężem stanu Franków, ożenił się z córką Karola Wielkiego, Dhuadą, w cesarskim pałacu w Aix-la-Chapelle w czerwcu 824 r. Mieli dwóch synów: Williama (ur. w grudniu 826 r.) i Bernarda (ur. w marcu 841 r.). William został wybitnym dowódcą wojskowym, a Bernard II kontrolował Akwitanię, rywalizując z królem Ludwikiem II o władzę i wpływy w regionie.

Ponad 300 lat później linia dawidyjska nadal istniała na hiszpańskim południu, chociaż królestwo straciło status niezależnego państwa w państwie. W 1144 r. mnich z Cambridge, Teobald, zeznał (wnosząc oskarżenie o rytualne morderstwo przeciwko Żydom z Norwich):

Najznakomitsi mężowie i rabini żydowscy, którzy zamieszkują w Hiszpanii, zbierają się w Narbonne mieszczącym rezydencje króla i gdzie są w wielkiej estymie.

W 1166 r. kronikarz Beniamin z Tudela przekazał, że główni potomkowie Dawida nadal władają znacznymi dobrami:

Narbonne jest starożytnym miastem Tory13… Są tam mędrcy, magnaci i książęta, a głową ich jest Kalonymos, syn wielkiego księcia Todrosa, błogosławionej pamięci, potomka domu Dawida, co potwierdza drzewo genealogiczne. Ma on spuścizny i inne dobra ziemskie od władców kraju i nikt nie może go ich pozbawić.

ŚWIĘTE CESARSTWO RZYMSKIE

Król Karol Wielki znacznie poszerzył terytoria Franków i pokonawszy Sasów stał się również królem Lombardów. W 800 r. papież Leon III koronował go na cesarza Zachodu. Dzięki temu manewrowi Kościół Rzymu zainaugurował nowe imperialne władztwo – kontrolę nad terytoriami obejmującymi większą część zachodniej i środkowej Europy. Następcą Karola Wielkiego był Ludwik I (Pobożny), po śmierci którego w 840 r. jedność Europy została zagrożona przez jego buntowniczych synów. Po trzech latach niepokojów królestwo rozbiło się na trzy części, co potwierdził traktat z Verdun (843). Środkowe królestwo obejmowało Italię, Lotaryngię i Prowansję, na zachodzie była Francja, na wschodzie – Niemcy.

Poza Karolem Wielkim – który uczynił z Francji agresywny pod względem politycznym i kulturalnym obszar – Karolingowie byli przeważnie władcami niekompetentnymi. Ich możni zyskali znaczną niezależność. Pozwolono Normanom najechać północną Francję i stworzyć Normandię. Ostatnim królem z dynastii Karolingów był Ludwik V (Piegowaty). Po nim nastąpił Hugo Kapet, diuk Francji w 987 r., i dał początek nowej dynastii – dynastii Kapetyngów – która miała rządzić aż do 1328 r.

Gdy Kapetyngowie objęli tron Francji, obieralny tytuł cesarza przeszedł na niemieckich królów z linii saskiej; od XI wieku cesarzami byli głównie członkowie linii Hohenstaufenów. W swoim czasie osiągnęli oni taką potęgę, że współzawodniczyli z papieżem o supremację w Europie. Główna dysputa wybuchła w 1075 r. przyjmując postać sporu o inwestyturę. Spór toczył się o to, kto ma prawo do mianowania biskupów w zamian za przysięgę lojalności.

Podczas długotrwałej walki przeciwko watykańskiej dominacji stronnicy antyrzymskich Hohenstaufenów stali się znani jako Gibelini (od zamku w Waiblingen). Ich prorzymscy rywale to Gwelfowie (po Welfie, diuku Bawarii). Gibelinowie utrzymywali przewagę, aż Hohenstaufenów pobiła w polu w 1268 r. papieska koalicja. Od tego czasu cesarstwo zyskało miano Świętego Cesarstwa Rzymskiego, a kolejnymi cesarzami byli niezmiennie Habsburgowie – rodzina pochodząca z X-wiecznej Szwajcarii. Od 1278 r. Habsburgowie stali się władcami Austrii, a w 1516 r. odziedziczyli również tron hiszpański. Przez pięć wieków byli najwybitniejszym domem Europy i rządzili Świętym Cesarstwem Rzymskim niemal nieprzerwanie aż do jego obalenia w 1806 r.

14

ŚWIĄTYNIA GRAALA

SPADEK ŚWIĘTEJ RELIKWII

Wątek Świętego Graala jest najbardziej romantyczny w całej literaturze arturiańskiej. Tradycja Graala jest wiekowa, dlatego trudno umiejscowić ją w czasie. Zwolennicy Graala byli opisani w I w., w okresie arturiańskim i w średniowieczu. Sam Graal w swej istocie jest bezczasowy.

Symbolizowało go wiele rzeczy: talerz, misa, kielich, kamień, hełm, aura, klejnot i winorośl. Jest poszukiwany przez jednych, widziany przez innych. Czasami jest konkretnym przedmiotem, ma przydzielonych strażników i opiekujące się nim panny, ale często bywa eteryczny, pojawia się pod wieloma postaciami, w tym samego Chrystusa. Ma autentyczny cel i dziedzictwo, które przetrwało w Rodzinie Graala. Rzadko bywa samotny, towarzyszy mu przeważnie skrwawiona lanca. Działa między innymi leczniczo, edukacyjnie, opiekuńczo; tak jak Jezus był uzdrowicielem, nauczycielem i opiekunem. Jego imię było “Graal”, “Saint Graal”, “Seynt Grayle”, “Sangral”, “Sankgreal”, “Sangrail”, “Sank Ryal” i “Święty Graal” – ale bez względu na nazwę jego duch wyrażał się poprzez istotę bohaterskiego czynu.

Spadek po Graalu to relikwia wczesnego judeochrześcijaństwa, ale Kościół chrześcijański nigdy go nie uznał. Mimo przeszłości jednocześnie romantycznej i świętej, mądrość Graala jest uznawana za herezję. Łączyło się ją z tradycją pogańską, bluźnierstwem i bezbożnymi misteriami. Co więcej, Kościół rzymski otwarcie potępił Graala, ponieważ był związany z pierwiastkiem kobiecym – szczególnie wyrażonym w średniowieczu przez dworną miłość (Amour Courtois). Romantyczne pojęcie rycerskości i pieśni trubadurów były znienawidzone przez Rzym, ponieważ wynosiły kobiecość na piedestał uwielbienia, przeciwnie niż w doktrynie katolickiej. Lecz największy opór Kościoła budziła tradycja Graala oparta na mesjańskim pochodzeniu Rodziny Graala.

Święty Graal w najbardziej popularnej roli to kielich używany przez Jezusa podczas Ostatniej Wieczerzy. Po Ukrzyżowaniu Józef z Arymatei miał napełnić go krwią Jezusa. Ta idea narodziła się w XII wieku. Dużo później została uwieczniona przez Alfreda Tennysona w Holy Grail (1859) i w operze Ryszarda Wagnera Parsifal (1882).

To sir Thomas Malory pierwszy użył sformułowania Holy Grayle w XV-wiecznej adaptacji francuskiego le Saint Graal. Miał na myśli “święte naczynie”, ale pisał też o Sankgrealu jako o “błogosławionej krwi Chrystusa” i obie definicje pojawiają się w tej samej opowieści. Poza tymi wzmiankami Malory nie opisuje Graala – tyle że pojawił się w Kamaalocie “okryty białym brokatem” (doskonałym jedwabiem). Lancelot miał wizję Graala, a dotarł do niego wreszcie Galaad. W relacji Malory’ego orędownikami Graala są Bors, Percewal, Lancelot i jego syn Galaad. Ten ostatni jest określony jako “młody rycerz z królewskiego rodu i potomek Józefa z Arymatei, wnuk króla Pellesa”.

Średniowieczna tradycja mówi, że Józef z Arymatei przywiózł Świętego Graala do Brytanii. Według wcześniejszych europejskich świadectw, to Maria Magdalena pierwsza przywiozła Sangrala do Prowansji. Zwróćmy uwagę na to, że przed XV wiekiem większość romansów o Graalu pochodzi z kontynentalnej Europy. Nawet takie opowieści jak walijski Peredur wywodzą się z tekstów europejskich. Celtyckie legendy o Irlandii i Walii wspominają o magicznych kotłach i częściowo dlatego przyjęło się uważać, że Graal to misa albo kielich. Interpretację tę można uznać za w pełni poprawną, gdyż chodziło jedynie o to, że królewska krew musiała być przeniesiona w jakimś naczyniu.

Najwcześniejsze zapiski o Le Seynt Graal pochodzą z 717 r., gdy brytyjski pustelnik imieniem Waleran miał wizję Jezusa i Graala. O manuskrypcie Walerana wspomina około 1200 r. Heliand, francuski mnich z opactwa Fromunda i Jan z Glastonbury w Cronica sive Antiquitates Glastoniensis Ecclesie, a później Wincenty z Beuvais w Speculum Historiale z 1604 r. Każdy z tych tekstów opowiada, jak Jezus złożył księgę w dłonie Walerana. Oto pierwsze wersy:

Oto Księga twego Rodu;

Oto zaczyna się Księga Sangrala.

Najwcześniejsze wzmianki o Graalu pojawiają się w pismach dopiero w latach osiemdziesiątych XII wieku. Wtedy pisze się o nim po prostu graal; nie jest świętą relikwią, nie kojarzy się z krwią Jezusa. W Le Conte del Graal – Roman de Perceval Chretien de Troyes stwierdza:

Z giermkami weszła panna trzymająca w dłoniach graala [...] a gdy weszła [...] rozbłysło tak jasne światło, że świece straciły blask […J Za nią weszła panna trzymająca w dłoniach półmisek ze srebra. Graal był z czystego złota, wysadzany wieloma drogimi kamieniami [...] Młodzieniec [Percewal] widział je, lecz nie śmiał zapytać o graala ani o to, komu w nim podawano1.

Przy tej pierwszej okazji, na dworze rannego Króla Rybaka, graal nie ma postaci kielicha i nie wiąże się go z krwią. Ale później Chretien wyjaśnia:

Wierz mi, iż bogaty Rybak jest synem króla, który kale sobie podawać w graalu. Nie sądź wszakże, że bierze z niego szczupaka, minoga czy łososia. Święty mąż pożywia się i orzeźwia jednym opłatkiem. Graal jest tak święty, on sam zaś tak uduchowiony, iż nie potrzebuje innego pożywienia jak tylko opłatek podawany w graalu2.

Jeśli graal Chretiena był na tyle duży, że mieściłby sporą rybę, wyraźnie nie był to kubek, ale spory półmisek. Jego tajemnica leży w fakcie, że podawano na nim “jeden opłatek”. W innym miejscu u Chretiena jest wzmianka o “stu niedźwiedzich łbach podawanych na graalach” i opat Freidmont (około 1215 r.) opisuje graala jako głęboki półmisek używany przez możnych.

Aż do tej chwili nie pisano o związku między graalem Króla Rybaka i znanym z tradycji Sangralem. Jednakże w latach dziewięćdziesiątych XII wieku burgundzki pisarz, sir Robert z Boron, zmienił ten stan, tworząc poemat Joseph d’Arimathie – Roman de l’Histoire du Saint Graal. Przemienił Chretienowego Króla Rybaka (poprzednio współczesnego królowi Arturowi) w Brona, skoligaconego poprzez małżeństwo z Józefem z Arymatei i zamienił graalowy talerz/półmisek na Saint Graala – “kielich ze świętą krwią”.

Według Borona Józef otrzymał paschalny kielich od Piłata i zebrał do niego krew Jezusa podczas zdjęcia z krzyża. Uwięziony przez żydów jednak zdołał przekazać kielich szwagrowi, Hebronowi, który udał się w podróż do “dolin Avaronu”. Tu stał się Bronem, Bogatym Rybakiem. Bron i jego żona, Enygeus (siostra Józefa) mieli dwunastu synów. Jedenastu ożeniło się, podczas gdy dwunasty, Alain, pozostał bezżenny. Tymczasem Józef połączył się za granicą z rodziną i zrobił honorowy stół na cześć Graala. Przy tym stole było szczególne miejsce, nazywane “stolcem niebezpieczny m”. Symbolizowało siedzisko Judasza Iskarioty (Sikarioty) i było zarezerwowane dla Alaina.

W późniejszych opowieściach “stolec niebezpieczny” przy Okrągłym Stole w Kamaalocie zarezerwowany był dla dziewiczego rycerza Galaada. Mniej więcej w tym samym czasie pojawiło się dzieło podobne do Josepha d’Arimathie. Jego autorem był pisarz Wauchier. Kontynuowało ono opowieści Chretiena, a Graal przyjął tam odmienną postać.

Wtenczas Gawain ujrzał, iż przez drzwi wszedł wspaniały graal, który zaczął usługiwać rycerzom i chyżo położył chleb przed każdym. Pełnił również obowiązki podczaszego, nalewał wino do dużych pucharów z czystego złota i ustawiał na stołach. Gdy tylko się z tym uporał, postawił natychmiast na każdym stole jadło na dużych srebrnych półmiskach. Sir Gawain patrzył na to wszystko i dziwił się, jak wiele jadła graal podawał. Zdumiewał się bardzo, nie spostrzegł bowiem żadnego innego służącego, niemal nie tknął jadła3.

Pod pewnymi względami wersja Wauchiera zbliża ku sobie opowieści Chretiena i Borona. Obecni są rycerze króla Artura, ale autor wspomina również o tradycji Józefa z Arymatei. Wyjaśnia, że potomkiem Józefa był Guellans Guenelaus, nieżyjący ojciec Percewala i że – w zgodzie z poprzednimi tekstami – matka rycerza była wdową.

Opowieść, znana również jako Perlesvaus czy też High History of the Holy Grail, jest franko-belgijskim dziełem datowanym na około 1200 r. Bardzo konkretnie mówi o znaczeniu rodowodu Graała, potwierdzając, że Sangral jest skarbcem królewskiego dziedzictwa – przez co powtarza wagę dynastycznej zasady VIlI-wiecznego manuskryptu Walerana. W Perlesvausie Graal nie jest obiektem materialnym, ale mistyczną aurą ślącą rozliczne obrazy o chrześcijańskim znaczeniu. W tym dziele Corpus Christi Chretienowego opłatka nabiera znaczenia stałej obecności Chrystusa.

Jeśli chodzi o symbolizm pucharu, Perlesvaus stwierdza:

Sir Gawain spogląda na Graała i wydaje mu się, że widzi w środku kielich, chociaż jednocześnie nie ma go tam.

Gawain, Lancelot i Percewal, wszyscy występują w Perlesvausie i główne pytanie brzmi: “Komu służy Graal?” Tylko stawiając je może uleczyć ranne lędźwie Króla Rybaka i przywrócić płodność nagim Pustkowiom. W Perlesvausie Król Rybak (kapłan-król) jest nazywany “Messios”, co wskazuje na status mesjanistyczny. Inne relacje wspominają o Królu Rybaku Anfortasie (“Anfortas” znaczy to samo co “Boaz”, “potężny” – przez co identyfikują dawidyjskie pochodzenie). Dla odmiany Król Rybak jest czasem nazywany Pelles (od Pallasa, starożytnej Bistea Neptunis z początków linii Merowingów)4.

Swoją wagę mają ewidentne odwołania do rycerzy templariuszy. Na “Wyspie Wyzbytych Wieku” Percewal wchodzi do Szklanego Holu, gdzie spotykają się z nim dwaj Mistrzowie. Jeden z nich potwierdza królewskie pochodzenie Percewala. Obaj klaszczą w dłonie i pojawia się trzydziestu trzech mężów “odzianych w białe szaty”, każdy z “czerwonym krzyżem na piersiach”. Percewal również ma czerwony krzyż templariuszy na tarczy. Opowieść jest z gruntu arturiańska, ale osadzona w późniejszych realiach, kiedy Ziemia Święta była w rękach Saracenów.

Również z początku XIII wieku pochodzi najważniejszy romans o Graalu, Parzival, dzieło bawarskiego rycerza Wolframa von Eschenbach. Kolejny raz znajdujemy w tym dziele wyraźne nawiązania do templariuszy, gdyż rycerzy z Templeise ukazano jako strażników Świątyni (ang. Temple, łac. templum) Graala – znajdującej się na Górze Zbawienia (Munsalvaesche). Tu Król Rybak odprawia Mszę Graała i jest opisany jako kapłan-król w stylu Jezusa, Merowingów i królów Szkotów. Munsalvaesche od dawna łączono z górską fortecą Montsgur w Langwedocji (południowa Francja).

Wolfram stwierdza, że opowieść Chretiena o Graalu jest błędna. Jako swoje źródło podaje Kyota Prowansalczyka: templariusza, który natrafił na dawny manuskrypt z Arabii traktujący o Graalu. Jego autorem był światły Flegatanis

uczony z ducha, potomek Salomona i urodzony w rodzinie z dawna izraelickiej, aż chrzest stał się naszą tarczą przeciwko ogniu piekła.

Podobnie jak Perlesvaus, również Parzival Wolframa kładzie wielki nacisk na znaczenie rodowodu Graała. Wolfram wprowadza także syna Percewala, Lohengrina, Rycerza Łabędzia. Zgodnie z tradycją lotaryńską Lohengrin był małżonkiem księżnej Brabancji (Dolnej Lotaryngii). Parzival wyjaśnia, że ojcem Percewala był Gahmuret (Guellens w opowieści Wauchiera) i że Królem Rybakiem z czasów Percewala był Anfortas, syn Frimutela, syna Titurela. Siostra Króla Rybaka, Herzeydla, była matką Percewala – wedle tradycji pani-wdowa. Tekst opisuje wyczerpująco różne mistyczne atrybuty Graala i jako strażniczkę wymienia królową z Rodziny Graala, Repanse de Schoye:

[...] odziana była w jedwabie i niosła na zielonej jedwabnej tkaninie najwyższą doskonałość ziemskiego raju w całej okazałości. Ludzie zwą ją Graalem, który przewyższa wszystkie ziemskie piękności5.

Graal ma być “kamieniem młodości i zastrzykiem sił”. Jest nazywany lapsit exiliisi (czasem lapis elixis lub lapis elixir), to alchemiczny kamień filozoficzny. Wolfram tłumaczy:

Dzięki mocy tego kamienia feniks spala się na popiół, wszelako onże popiół przywraca mu życie. Feniks zrzuca tak pióra i wskutek tego wydziela jasne światło, stając się tak piękny, jak przedtem6.

Podczas sakramentu Eucharystii sprawowanego przez Króla Rybaka Kamień Graala uwiecznia imiona tych, którzy dostąpili tej łaski. Ale nie wszystkim dane jest odczytać te imiona:

Wokół brzegu kamienia napis z liter podaje imiona i rodowód tych, dziewcząt czy chłopców, których wezwano, by wyruszyli do Graala. Nie trzeba wymazywać napisu, bowiem skoro tylko go przeczytają, on znika7.

W bardzo podobnym duchu stwierdza Nowy Testament (Ap 2, 17):

Zwycięzcy dam nieco z manny ukrytej [boskiego pokarmu, jak w Eucharystii] i kamyk dam mu biały, a na kamyku tym wypisane nowe imię, którego nikt nie zna, jak tylko ten, który je otrzymuje.

Wolfram (który pisał także o Wilhelmie z Gellone, królu Septymanii) powiadał, że oryginalny manuskrypt Flegatanisa chowano w domu Andegawenii, szlachetnym rodzie, ściśle związanym z templariuszami. Twierdził też, że sam Percewal był z krwi Angevina. W Parzivalu dwór króla Artura jest osadzony w Bretanii, w innym dziele Wolfram umieszcza Zamek Graala w Pirenejach. Wspomina również z nazwy o hrabinie Edynburga (Tenabroku), królowej – opiekunce Graala.

Cysteriańska Wulgata z około 1220 r. zawiera Estoire del Graal, Queste del Saint Graal i Liveres des Lancelot jak również inne opowieści o Arturze i Merlinie. Opisy Graala są tam pod silnym wpływem Chretiena i Borona. W Estoire opowieść o Józefie z Arymatei rozciąga się na czas jego pobytu w Brytanii,,; podczas gdy jego następca, Jozefat, biskup Saraz, jest uznany za głowę bractwa Graala. Bron (“Bogaty Rybak” Borona) pojawia się jako “Król Rybak”. Tymczasem Graal staje się cudownym escuele (półmiskiem) paschalnego jagnięcia. Zarówno w Estoire, jak i Queste Zamek Graala zwie się symbolicznie “le Corbenic” (Błogosławionego Ciała)8. W Queste Galaad jest “potomkiem czcigodnego rodu króla Dawida”, co ważniejsze, Queste podkreśla jego pochodzenie od króla Salomona.

Księga Lancelota (która początkowo opisuje Gawaina) opowiada obszernie o Galaadzie, nazywając go synem Lancelota z córki Pellesa. Ona jest księżniczką Graala, Elaine le Corbenic. Również tu Pełłeś jest synem rannego Króla Rybaka (podczas gdy w późniejszej opowieści Malory’ego Pełłeś sam jest Królem Rybakiem).

Oczywiście król Artur jest wspominany we wczesnej literaturze o Graalu, ale zadomawia się na dobre dopiero w XIII-wiecznej Wulgacie. Jednakże po tym jak w 1291 r. Ziemia Święta znów dostała się w ręce pogan, legendy o Graalu przestały przyciągać uwagę ogółu. Dopiero w XV wieku sir Thomas Malory ożywił ten temat, pisząc The Sangreal – the blessed blood of Our Lord Jesus Christ.

RÓŻDŻKA ISAJEGO

Odwołania do Świętego Graala są ściśle symboliczne. Nawet pomysłowi mnisi z Głastonbury nie stworzyli niczego mającego związek z Graalem. Warto przypomnieć, że przed ich wykopaliskowymi rewelacjami Graala nie uznawano za relikwię chrześcijańską.

Chociaż Boron niebawem okrzyknął Świętego Graala kielichem ostatniej Wieczerzy, mnisi nigdy nie słyszeli o takiej interpretacji. Biblii ani w żadnym innym ortodoksyjnym świętym dokumencie nie wspomina się o Graalu. Co więcej, ponieważ legendy o Graalu pochodziły głównie spoza Anglii, nie było żadnego konkretnego związku między nim a Glastonbury… poza osobą Józefa z Arymatei. Ambitni mnisi ogłosili znalezienie ampułek, podobno pogrzebanych wraz z Józefem. Poprzednio (ok. 540 r.) wspomina o nich król Maelgwyn z Gwyneddu, wuj św. Dawida, który pisał:

Józef miał w swoim sarkofagu dwie biało-srebrne ampułki z krwią i potem proroka, Jezusa.

Ampułki przedstawiano w witrażowym oknie kościoła pod wezwaniem św. Jana, Glastonbury, w kościele Langport w Somerset i na krucyfiksie w Plymetree, Dewon. Natomiast nigdy nie wystawiono ich na widok publiczny. Kilka wieków później w Glastonbury podano do wiadomości – bardziej strawną dla ogółu niż historia z cudownymi ampułkami – tradycję zaczarowanych krzewów9. W 1520 r. w lokalnej literaturze opisano krzew na Wearyall Hill, który obsypuje się świeżymi liśćmi i kwitnie zarówno na Boże Narodzenie, jak i w maju. Krzew zniszczono podczas cromwellowskiej wojny domowej (1642-1651), ale pędy zasadzono powtórnie i rozkwitały jak dawniej. Botanicy stwierdzili, że krzew nie pochodzi z Anglii, ale raczej z Lewantu. I tak z Somerset rozprzestrzenił się nowy mit.

W 1716 r. miejscowy karczmarz stwierdził, że niezwykły kolczasty krzew wyrósł z pastorału Józefa z Arymatei, który ten zasadził, aby zakwitł podczas Bożego Narodzenia (przy czym święto grudniowe nie było obchodzone w czasach Józefa. Konstantyn dopiero 300 lat później zmienił datę urodzenia Jezusa). Pomysł o tak nagłym zakwitnięciu “różdżki” Józefa pochodzi z prorockich wersów Księgi Izajasza (11, 1): “I wyrośnie różdżka z pnia Isajego (ojca Dawida), a pęd z jego korzeni wyda owoc”. Na niektórych kościelnych malowidłach i w apokryficznych pismach Józef, ojciec Jezusa, trzyma w dłoniach zakwitający pastorał królewskiego rodowodu.

Dopiero w XIX-wiecznych Idylls of the King Alfreda Tennysona Glastonbury połączono ze Świętym Graalem. Niezwykła czerwonawa woda Kredowej Studni w Glastonbury (zabarwiona tak z powodu obecności tlenku żelaza) łatwo dała się skojarzyć z krwią Jezusa. Źródło niezwłocznie przemianowano na Studnię Kielicha i stwierdzono, że kolor wody jest spowodowany zawartością kielicha Graala, który Józef zakopał nieopodal. Sławną żelazną pokrywę szybu studni w stylu celtyckiem zaprojektował architekt Frederick Bligh Bond po I wojnie światowej. Niezależnie od rozlicznych świętych i arturiańskich pamiątek Glastonbury (niektórych prawdziwych, innych spreparowanych) osobiste związki Józefa z Arymatei z Brytanią zostały o wiele lepiej potwierdzone. Był to temat obrad wielu europejskich synodów, jako że Anglia potrafiła potwierdzę łączność z chrześcijaństwem na długo przed Rzymem. Na synodzie w Pizie w 1409 r. był nawet spór, czy Józef lub Maria Magdalena w ogóle przybyli na Zachód. Byłoby zdumiewające, gdyby w tamtych czasach Kościół przyznał rację zwolennikom tego poglądu.

TRADYCJA DRUIDYJSKA I KAMIEŃ FILOZOFICZNY

Widzieliśmy już, że młodszy syn Jezusa i Marii Magdaleny, Józefat, kształcił się w druidyjskim kolegium10. Instytucje edukacyjne tego rodzaju miały międzynarodową renomę; w Europie było zaledwie 60 takich kolegiów i uniwersytetów, mogących się w sumie pochwalić liczbą 60 tysięcy uczniów. Kapłani druidyjscy nie należeli do Kościoła celtyckiego, ale byli utrwalonym, zwartym elementem w strukturze celtyckiej społeczności w Galii, Brytanii i Irlandii. Opisał ich w I wieku p.n.e. niejaki Strabo mówiąc, że “uczą się natury i filozofii moralnej”11. Dalej stwierdził:

Są uważani za najbardziej sprawiedliwych z ludzi i stąd też składa się w ich ręce decyzje dotyczące zarówno jednostek, jak i całego ogółu. Dawniej byli arbitrami podczas wojen, zdolnymi do takiego uspokojenia przeciwników, że ci zatrzymywali się w bitewnym szyku; często powierzano im rozsądzenie spraw o zbrodnie.

Sycylijczyk Diodor, inny pisarz z tego okresu, opisywał druidów jako wielkich “filozofów i teologów, traktowanych z wyjątkowym szacunkiem”.

Poza tym uważano ich za znakomitych mężów stanu i boskich przepowiadaczy przyszłości12. Pewien starożytny tekst stwierdza:

Druidowie są ludźmi nauki, ale też ludźmi Boga, rozkoszującymi się bezpośrednimi kopulacjami z boginkami i zdolnymi przemawiać w ich imieniu. Mogą również wpływać na los ludzi, każąc konsultującym postępować wedle odpowiednich wskazówek czy rytualnych tabu lub wskazując dni stosowne bądź nie na dane działanie.

W późniejszych czasach Kościół rzymski szukał najmniejszej sposobności, by potępić kapłanów druidyjskich i mnichów Kościoła celtyckiego, znajdując ślad grzechu nawet w ich fryzurach. Zarówno kapłani, jak i mnisi nosili długie włosy z tyłu, zaś golili na przodzie – czasami zostawiając wąski pas nad czołem. Tworzący się kler rzymskokatolicki miał inną tonsurę: równą opaskę krótkich włosów na wygolonej głowie, co symbolizowało świętą koronę. Według Rzymu celtycka fryzura była heretyckim symbolem magów, została potępiona jako “tonsura Szymona Maga”13.

Gdy Diodor pisał w I wieku p.n.e. o Brytach, odwoływał się do pracy greckiego pisarza Hekatajosa żyjącego trzy wieki wcześniej i w związku z nią nazywał ich “Hyperborejami” (ludźmi mieszkającymi dalej, niż sięga Północny Wiatr [Boreasz]). Opowiadał, jak bóg Apollo odwiedzał świątynię hyperborejską “co 19 lat – czas potrzebny gwiazdom na powrót na to samo miejsce”. Ten astronomiczny 19-letni okres służył druidom do obliczeń kalendarzowych, co potwierdza kalendarz z Coligny, znaleziony we francuskim departamencie Ain, na północ od Lyonu, w 1897 r.

Kalendarz – pokawałkowana tabliczka z brązu datowana na I wiek n.e. – jest najdłuższym dokumentem znalezionym w Galii. Na tabliczce są 62 kolejne miesiące (ok. pięciu lat według kalendarza słonecznego), z których każdy ma 29 lub 30 dni. Jest tam też wpleciony kalendarz księżycowy. Trzynaście miesięcy księżycowych przypada na rok słoneczny. Dni każdego miesiąca różnych cykli wiążą się ze sobą, są okresy jasności i mroku, korzystne i niekorzystne. Kalendarz z Coligny wskazuje na znaczną kompetencję w astronomii, pokrewnej wiedzy starożytnych Babilończyków.

Astronomia miała najistotniejsze znaczenie dla druidów, którzy podobno posiadali “wielką wiedzę o gwiazdach i ich ruchach, rozmiarach wszechświata i Ziemi, a także o filozofii natury”. Wierzyli też w reinkarnację (wędrówkę dusz) – element starożytnego pitago-reizmu. Już w VI wieku p.n.e. Pitagoras założył jedną z najwcześniejszych szkół mistycyzmu. Tam powstał model wszechświata oparty na heliocentryzmie, słusznym założeniu, że Ziemia obraca się wokół Słońca. Ale jeszcze długo potem, w XVI wieku, polski astronom Mikołaj Kopernik, był zagrożony ekskomuniką, a nawet poważniejszymi konsekwencjami za wiarę w tę ideę. Prezentując swoją teorię stał się ofiarą ataku Kościoła katolickiego, który głosił niepodważalny pogląd, że Ziemia jest centrum wszechświata. Dla dawnych druidów dysponujących zaawansowaną wiedzą o ciałach niebieskich sama idea wszechświata skupionego wokół Ziemi była nie do pomyślenia.

Podobnie jak samarytańscy magowie z epoki Kumran, druidowie praktykowali uzdrawianie i zaawansowaną numerologię. W czasach Ewangelii esseńczycy z Kumran interesowali się zwłaszcza matematyką rządzącą prawami Kosmosu. Ich kulturę zdominowała myśl pitagorejska, odziedziczona dzięki magom, Zachodnim Manassytom – sekcie założonej przez Menahema w 44 roku p.n.e. Jak widzieliśmy, następcą Menahema był bliski Marii Magdalenie Szymon (Mag) Zelota, mający według gnostyków wyjątkową ezoteryczną wiedzę (sapientia), wykraczającą poza chrześcijaństwo.

Gnostyczny dokument znaleziony w Chenoboskion w Egipcie i znany jako Traktat Hermesa Trismegistusa (Trimegistosa) stwierdza:

I tak adepci stopniowo poznają nieśmiertelność i wiedzę o Ogdoadzie, który z kolei ukazuje się pod postacią Enneadu.

Ogdoad (ośmiokrocie) to niebo gwiaździste, poza poszczególnymi niebiosami planet, a Ennead (dziewięciokrocie) to jeszcze potężniejsze niebo wszechświata. Oddzielne niebiosa samej Ziemi noszą nazwę “Hebdomad” (siedmiokrocie). Według gnostyków niebiosa to precyzyjnie podzielone sfery otaczające Ziemię, planety i gwiazdy. Chociaż niebo było tematem osobnej mitologii, logiczne myślenie gnostyków miało niewielki związek z kosmologicznymi zasadami Kościoła rzymskiego, który przez stulecia głosił niezmiennie, że Ziemia jest płaska, a Niebo po prostu “na górze”15. (Niektóre szkoły sugerowały nawet, że niebo – również płaskie – jest podtrzymywane z Ziemi niewidzialnymi kolumnami.)

Hermes Trismegistos to greckie neoplatońskie imię Tota, egipskiego boga, czczonego ojca-założyciela alchemii i geometrii. Idąc za naukami Platona (429-347 p.n.e.) neoplatończycy16 utrzymywali, że ludzka myśl nie wiąże się ze światem materialnym i duchowość jednostki rośnie wraz z pogardą ziemskich wartości. Znaczenie Hermesa polega na tym, że jego wyjątkowa wiedza reprezentowałaby “zagubioną mądrość Lameka” (Lamek był siódmym z kolei potomkiem Adamowego syna Kaina – Księga Rodzaju 4, 18-22). Tak jak Noe uratował przeróżne formy życia z wielkiego potopu, tak trzej synowie Lameka, Jabal, Jubal i Tubal-Kain zachowali starożytną mądrość twórczych rzemiosł, wyrytą na dwóch kamiennych kolumnach – przedpotopowych filarach. Pierwszy syn był matematykiem, drugi murarzem, trzeci kowalem. Hermes odnalazł jeden z filarów i przepisał świętą naukę na szmaragdową tabliczkę, odziedziczoną potem przez Pitagorasa, który odkrył też drugi filar.

Związek świętej wiedzy o Kosmosie ze szmaragdową tabliczką odnajdujemy u Wolframa w Parzivalu. Graal jest kamieniem porównywanym do “szlachetnego szmaragdu”. Co więcej, napis ze szmaragdowej tabliczki Hermesa widnieje na niektórych kartach tarota:

Odwiedź wewnętrzne strony ziemi; oczyściwszy się, znajdziesz ukryty kamień.

Poprzez więź z tajemniczym Kamieniem Graal stał się częścią alchemii – nauki koncentrowania życiowych prądów i sił. W czasach katolickiej inkwizycji alchemicy starannie ukrywali swoją sztukę – utrzymując, że starają się zamienić podstawowe metale w złoto. W pojęciach filozoficznych i metafizycznych alchemicy usiłowali raczej dokonać transformacji osoby światowej (ołowiu) w osobę oświeconą duchowo (złoto). Tak jak złoto próbuje się i sprawdza w ogniu, tak ludzki duch jest próbowany w tyglu życia – a za środek do tej iluminacji uważano Ducha Świętego17 .

Nic dziwnego, że tę doktrynę uzyskiwania przez ludzi doskonałości za pomocą “oświecenia” Kościół uznał za heretycką, bowiem zastępowała jego nauki. Tradycję Graala – wywodzącą się z kultury judeochrześcijańskiej – porównywano z alchemią i traktowano jako herezję. “Ukryty kamień” opisano w alchemicznym Rosarium Philosophorum manierą geometrii:

Uczyń krąg z męża i niewiasty, i wyciągnij z tego kwadrat, a z kwadratu trójkąt. Uczyń okrąg i będziesz miał kamień filozofów.

Graala podobnie jak kamień filozoficzny uznawano za klucz wiedzy i sumę wszystkich rzeczy. W warstwie językowej “Graal” ma źródło w celtyckim słowie gar (kamień), tak że gar-al to “puchar z kamienia”18. Jak widzieliśmy, kapłaństwo Jezusa jest wzorowane na Melchizedeku (Hbr 6, 6 – 7)19, którego wizerunek znajduje się na północnych drzwiach katedry w Chartres. Tam, przy Drzwiach Nowicjuszy, Melchizedek jest gospodarzem Abrahama, w zgodzie z Księgą Rodzaju (14,28-20) i niesie kielich ze świętego kamienia, który zawiera ukrytą mannę (duchowy pokarm/chleb powszedni).

Gildia murarzy, która zbudowała Chartres i inne francuskie katedry, była nazywana “Dziećmi Salomona”. Hiram Abiff, architekt świątyni króla Salomona był hermetycznym alchemikiem, “sztukmistrzem metali”. Jego starożytnym poprzednikiem był Tabul-Kain (Rdz 4, 22), syn Lameka i nauczyciel wszystkich następnych. W wolnomularstwie Hiram Abiff jest nazywany Synem Wdowy, a w mądrości Graala ten sam epitet stale nosi Percewal. Pierwszą Wdową z rodu Graala była Moabitka Rut (bohaterka Księgi Rut), która wyszła za Boaza i została prababką Dawida. Jej następcy zwali się “Synami Wdowy”.

Podstawowa zasada Hermesa Trismegistosa brzmi “Jak na górze, tak i na dole”, co wskazuje, że harmonia ziemskich proporcji reprezentuje element uniwersalny – innymi słowy, że ziemskie proporcje są śmiertelnym wizerunkiem struktury kosmologicznej20. Od najmniejszej komórki do najrozleglejszej przestrzeni galaktycznej rządzą te same powtarzające się prawa geometrii i rozumiano to od najdawniejszych czasów.

NACZYNIE I WINOROŚL SANGRALA

Przedstawiony w kamieniu czy klejnocie Święty Graal jest skarbnicą duchowej mądrości i kosmologicznej wiedzy (oznaczającej pełnię). Jako półmisek (escuele) czy drewniany talerz na chleb służy do przenoszenia eucharystycznego opłatka lub Baranka Paschalnego i symbolizuje ideał służby. Jako kielich zawierający krew Jezusa jest czysto żeńskim symbolem, zapisywanym pod postacią znaku naczynia, V. Chociaż Graal wspiera ideę chrześcijaństwa, to właśnie koncepcja świętego naczynia sprawiła, że Kościół usunął Graala z centralnego planu. W ujęciu Kościoła święte naczynia budzą pogańskie skojarzenia, hierarchowie Kościoła ku własnej wygodzie woleli usunąć wszelkie wzmianki o Graalu z oficjalnych doktryn, Graal mógł istnieć wyłącznie w mitologii.

W pogańskiej tradycji Graal łączył się z mistycznymi kotłami celtyckiej wiedzy ludowej – Rogami Obfitości, które wyrażały tajemnicę stałej obfitości pokarmów i powtórnych narodzin. Ojciec irlandzkich bogów, Dagda z Tuatha De Danaan, miał kocioł, w którym gotował tylko dla bohaterów. Podobnie róg Caradoka nie gotował mięsa dla tchórzy. W kotle bogini Ceridweny warzono napar wielkiej wiedzy, a walijscy bogowie Matholwch i Bran mieli podobne naczynia21. Często zwraca się uwagę na podobieństwo imienia “Bran” i “Bron” (Bogatego Rybaka) i sugeruje równocześnie, że być może jeden pochodzi od drugiego.

“Naczyniem tajemnicy” starożytnych Greków był krater wulkanu (crater to także kamienna czara do mieszania wina z wodą22). W terminologii filozoficznej krater zawierał żywioły życia; według Platona – światło słońca. Podobnie alchemicy mieli własne naczynie, z którego urodził się Merkury, filius philosophorum (syn filozofów), boskie dziecko symbolizujące “mądrość naczynia macicznego, gdyż samo hermetyczne naczynie nazywano »łonem wiedzy«”. Właśnie ten “maciczny” element tajemniczego naczynia jest tak ważny w mądrości Graala. Średniowieczna Litania z Loretto opisuje matkę Jezusa, Marię, jako vas spirituale (naczynie duchowe). W wiedzy ezoterycznej łono jest identyfikowane z “naczyniem życia” i reprezentowane przez symbol kobiecości V – kielich. Prehistoryczne świątynie z około 3500 roku p.n.e. łączą znak V z łonem Bogini Matki23. Odwrotny symbol, męskości, Λ to klinga lub róg, zwykle ukazywany jako miecz, chociaż jego najpotężniejszym wyobrażeniem była bajeczna postać Jednorożca. W Psalmie 92 (10) czytamy: “Wywyższyłeś mój róg jak u jednorożca” [tłum. za Autorem]. Wraz z Lwem Judy legendarny Jednorożec pozostaje synonimiczny z namaszczoną królewską linią Judy – by pojawić się w heraldyce Szkocji.

Święty Graal zostaje skojarzony z naczyniem, ponieważ ma zawierać świętą krew Jezusa. Tak jak kratery i kotły miały swoje różne tajemnice, tak i krew Jezusa (Sangral) miała być przetrzymywana w pucharze. Ale to właśnie kielich (V) Marii Magdaleny przechował Sangrala in utero. To właśnie ona zainspirowała powstanie Dompny (Wielkiej Pani) trubadurów, którzy nazywali ją Graalem świata.

W Parzivalu jest powiedziane o królowej Graala, że przechowała “najwyższą doskonałość ziemskiego raju w całej okazałości”. W Ewangelii według św. Jana (15, 5) Jezus rzecze: “Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście latoroślami”. Psalm 80 (9) stwierdza: “Winorośl z Egiptu przeniosłeś, wygnałeś narody, a zasadziłeś ją”24.

Linię rodową Merowingów nazywano “winoroślą”. Według Biblii potomkowie Izraela to winorośl, linia Judy jest często opisywana jako ulubiony krzew Pana (Iz 5, 7). Pewne średniowieczne obrazy Jezusa pokazują go w tłoczni, czemu towarzyszy napis “Ja jestem prawdziwym krzewem winnym” (J 15,1). Niektóre emblematy i znaki wodne Graala to kielich z kiścią winogron – owocami i liśćmi winorośli25. Z winogron jest wino – a wino Eucharystii jest wiecznym symbolem krwi Jezusa. W oryginalnej legendzie o Graalu znajdziemy wiele odwołań do Rodziny Graala, dynastii Graala i opiekunów (lub strażników) Graala. Rycerze templariusze z Jerozolimy byli Strażnikami Sangrala. Związany z nim Klasztor Naszej Pani z Syjonu (patrz roz. XII) szczególnie popierał linię merowińską i to właśnie potomek Merowingów, Gotfryd z Bouillon, diuk Dolnej Lotaryngii został mianowany w 1099 r. Obrońcą Grobu Świętego i królem Jerozolimy.

Prawdziwa waga i znaczenie Graala polegają na tym, że uznano go za Sangrala. Z tego wynika ciąg San Gral = San Graal = Saint Grail = Święty Graal. Sang Réal – Królewska Krew – zawarta w macicznym kielichu Marii Magdaleny. Zgodnie ze średniowieczną literaturą, Graala identyfikowano z rodziną i dynastią. To właśnie desposynowa “winna latorośl Judy” pojawia się na Zachodzie za pośrednictwem krwi Mesjasza. W linii Jezusa są Królowie Rybacy i Lancelot del Acqs. Kontynuowali ją Merowingowie, królowie Francji i Stuarci, królowie Szkocji, a były w niej takie sławne postaci, jak Wilhelm z Gellone i Gotfryd z Bouillon.

Pochodząca od brata Jezusa, Jakuba (Józefa z Arymatei) Rodzina Graala założyła dom Camulodu (Colchester) i książęcy dom Walii. Szczególnie w tych liniach odznaczyli się król Lucjusz, Coel Hen, cesarzowa Helena, Ceredik Gweldig i król Artur. Boska spuścizna Sangrala przewijała się w królewskich i najbardziej arystokratycznych domach Brytanii i Europy – i żyje do dziś.

Z tego, że winna latorośl reprezentuje mesjański ród, wynika, iż winnica to miejsce bujnego rozwoju latorośli. W dwa wieki po soborze w Konstancji w 1417 r. arcybiskup Ussher z Armagh (XVII-wieczny kompilator biblijnej chronologii) komentował ustalenia soboru. Cytował: “Natychmiast po męce Chrystusa Józef z Arymatei… zaczął uprawiać Winnicę Pana, to jest Anglię”26.

Z annałów świętej genealogii i bardyjskich rodowodów wynika, że mesjańska linia Sangrala przyszła do Brytanii z Galii w I wieku n.e. Rozkwitła w “Winnicy Pana” zostając książęcym domem Walii, a z tego pierwszego korzenia wyrośli wodzowie Gwyr-y-Gogleddu, Północnych ziem.

Równolegle inna “Winna Latorośl” połączyła się z potężnymi królami Camulodu i Silurii. Nieprzypadkowo Linus, syn Caractacusa, został pierwszym biskupem Rzymu. I nie jest też zbiegiem okoliczności, że Helena (Elaine, księżniczka Camulodu), córka brytyjskiego Coela II, wyszła za mąż za cesarza Konstancjusza27. W ten sposób Rzym przyłączył się do królewskiej linii Judy, którą tak bardzo chciał zdławić. Synem św. Heleny był Konstantyn Wielki. Mając w osobie matki28 celtycką chrześcijankę z linii desposynes Konstantyn niebawem ogłosił się prawdziwym mesjaszem, chociaż przodkowie jego ojca okrutnie prześladowali ruch chrześcijański.

 

ŚWIĘTOŚCI GRAALA I TAROT

Tajemnicza, pokryta krwią biała włócznia, która zwykle towarzyszy Graalowi, ma być orężem, które przeszyło uda Króla Rybaka. Jest identyfikowana z biblijną włócznią Longinusa, która przebiła bok Jezusa i sprawiła, że spłynął krwią. Ta włócznia, wraz z kielichem, mieczem i półmiskiem to Świętości Zamku Graala29. Stosując się do pierwszej katolickiej inkwizycji papieża Grzegorza IX z 1231 r. Kościół potępił mądrość Graala. Nie od razu otwarcie uznano ją za herezję, ale wszelkie dokumenty z nią związane utajniono. W wyniku tego, wiedza związana z Graalem musiała być wyrażana w sposób skryty, zaszyfrowany, symboliczny. Sięgnijmy do kart tarota30. Pojawiły się w XIV wieku w północnej Italii, Marsylii i Lyonie. Najbardziej odkrywcze prace z ostatnich lat dotyczące tarota i jego symbolicznej grafiki są głównie dziełem amerykańskiej autorki, Margaret Starbird. Symbolika kart tarota bliska jest tradycji Graala.

Cztery główne kolory Minor Arkanów tarota (56 kart, w tym cztery figuralne, czyli dworne: król, królowa, rycerz i giermek) to Miecze, Kielichy, Denary i Buławy. Odpowiadają one mieczowi, kielichowi, półmiskowi i włóczni – Świętościom Graala. Po jakimś czasie przybrały postać pików, kierów, kar i trefli, czyli kolorów talii kart powszechnie używanych dzisiaj do gry. Pik przedstawia Ostrze (męski symbol Λ), kiery to Kielich alternatywnego Kościoła (kobiecy symbol V), karo to znak służby (półmisek czy drewniany talerz na chleb), a trefl (symbol trwałości rodu Dawida) uznawano za puszczającą pędy różdżkę Isajego. Od najdawniejszych czasów symbol Λ i V używano do wskazania świętej jedności alkowy państwa młodych. Męskie Ostrze i Kobiecy Kielich (sprzeczność płci) przedstawiano razem (jedno nad drugim) za pomocą znanego znaku X. Taki był pierwotny święty Znak Krzyża, symbol chrztu i inicjacji, używany na długo przed Jezusem. Jak potwierdzają to rękopisy znad Morza Martwego, umieszczano go na czołach osób opłakujących Jerozolimę (Ez 9, 4) i symbolizował w sanktuarium najwyższy stopień wtajemniczenia członka wspólnoty.

Pod późniejszym rzymskim wpływem wykoncypowano nowy krzyż – wyprostowany krzyż łaciński Kościoła Piotrowego, z wysoko umieszczoną poprzeczną belką. Jednak chrześcijanie uprawiający praktyki ezoteryczne zachowali swój dawny symbol, X, traktując krzyż łaciński jako oznakę rzymskich tortur. I tak pierwotne X stało się w oczach Rzymu znakiem herezji. Ten heretycki znak używany jest i dziś, wyrażając związek z cielesnością i diabłem. W rzeczywistości jego znaczenie skierowane przeciw władzy wpojono ludziom już w szkołach, “iksując” błędy31.

Chociaż krzyż św. Piotra uległ latynizacji, tradycja brata Piotra, Andrzeja, zachowała oryginalne X – tak wygląda krzyż św. Andrzeja. Andrzeja ukrzyżowano w Patras nad Morzem Czarnym, gdzie pracował wśród Scytów, zanim ruszyli na zachód ku Kaledonii. Został patronem Szkocji, a jego krzyż to sławny narodowy Saltire. Rzym wcale nie był uradowany tym pojawieniem się starożytnego ezoterycznego znaku, dlatego wymyślono i wpojono wiernym opowiastkę, jak to Andrzej zginął na krzyżu w kształcie X.

Później stworzono kompromis – znany, nie mający związku z Ukrzyżowaniem, nieezoteryczny, przecinający się w środku krzyż. Nazwano go “krzyżem św. Jerzego”. Kult tego świętego przynieśli na Zachód krzyżowcy. Po podpisaniu w 1846 r. konwencji genewskiej krzyż św. Jerzego stał się symbolem organizacji Czerwonego Krzyża – jego kolory to odwrócone barwy Szwajcarii.

Moc inkwizytorów papieskich wzrosła w 1252 r., gdy zezwolono na stosowanie tortur, tajne rozprawy i palenie żywcem. W Hiszpanii od 1478 r. prześladowania skierowano szczególnie przeciwko apostatom: żydom i muzułmanom. Rzymska inkwizycja papieża Pawła II przeciwko protestantom zaczęła się z 1542 r. Chrześcijański podziemny strumień zachował tożsamość stosując tajne znaki wodne 1 symbole konturowe. Ze względu na prostotę znaku symbol X był szeroko używany – czasem otwarcie, a czasem w sposób zawoalowany. Na obrazie Botticellego Madonna z owocem granatu anioł nosi X wyszyte na piersi. Jego Madonna z księgą ma czerwone X na piersiach, podczas gdy Dzieciątko Jezus trzyma trzy miniaturowe strzały. Są to ezoteryczne symbole “Trzech Promieni Oświecenia” – motyw hermetycznych alchemików.

Sekrety tarota tkwiły w 22 kartach Major Arkanów. Karty te zwano z francuska trumfami (atutami). Słowo trumf pochodzi ze starofrancuskiego trompe, czyli ‚trąba’, która – obrazowo mówiąc – rozdzieliła Kościół Piotrowy. Trumfy nazywano “Księgą Tota”, co symbolizowało sekretną wiedzę. Kościół rzymski potępił niższe kolory, ale wyraźnie zakazał trumfów, jako że uznał je za bluźniercze. W kartach do gry trudno doszukiwać się aspektów antychrześcijańskich, chociaż niewątpliwie były one skierowane przeciwko kręgom władzy. Chrześcijańskie aspekty tarota wywodziły się z mądrości Graala, nie z katolicyzmu. To, że Cyganie następnie używali kart tarota do wróżenia, było całkiem przypadkowe. Kościół wykorzystał jednak ten drugorzędny fakt w swojej propagandzie, dzięki czemu utrwalono groźny image talii tarota.

Współczesne popularne karty do gry zachowały tylko jedną figurę z talii tarota – Głupca, czyli dżokera. Nie jest to figura poważna, a jednak zawsze zwycięża. Sięgnijmy do treści Pierwszego Listu do Koryntian:

Pan zna myśli mędrców, że są marne. A zatem niechaj nikt z ludzi się nie chlubi; [...] (3, 20-21)

Myśmy głupi dla Chrystusa [...] (4, 10).

Literackim przedstawieniem Głupca jest Percewal, prosty człowiek, który dochodzi do celu, gdy nie udaje się to wykształconym.

Inną z ważniejszych kart tarota jest Sprawiedliwość, ugwieżdżona Panna z dwusiecznym mieczem i szalkami wagi. To ujęcie jest bliższe idei dyskryminacji niż sprawiedliwości – z jednej strony demonstruje równowagę i harmonię natury, z drugiej – ostrze władzy sądowniczej. Pierwotnie ta karta pokazywała słabość Kościoła Graala w porównaniu z surowością rzymskiej inkwizycji i była znana jako Karta Magdaleny.

Inne karty związane z Marią Magdaleną to Wieża, Świat i Moc. W tradycji Graala Wieża (lub Dom Boga) reprezentowała Magdal-eder (Wieżę Trzody, jak w Księdze Micheasza 4,8), przypominała szachową wieżę. Uderzenie pioruna lub inny rodzaj niepojętego nieszczęścia symbolizowało ciężkie położenie ezoterycznego Kościoła wobec bezlitosnej rzymskiej hierarchii.

Duch Marii przejawiał się też w Świecie. Stojąca lub tańcząca w obrębie wieńca, naga lub odziana kobieta trzyma berło lub inny symbol monarchy. Ten wizerunek przywodzi na myśl unoszącą się wysoko, okrytą włosami Magdalenę w Księdze godzin Sforzy z 1490 r.

Siła to kobieta poskramiającą lwa lub podtrzymująca pękniętą kolumnę. Niektóre karty mają dwa wizerunki. Pierwszy z nich to Lew Judy, drugi Kolumna Boaza (potężnego) ze świątyni Salomona. I tu, i tam kobieta była zarządcą i głównym oparciem królewskiej sukcesji:

I trwać będzie twój dom i twoje królestwo na wieki przede mną; tron twój też utwierdzony będzie na wieki. (2 Sa 7, 16)

W niektórych taliach wizerunek Graala znajdował się na licu karty, a kobietę identyfikowano z Marią Magdaleną. To obrazowało kontynuację linii Dawida w zgodzie z Psalmem 89 (5): “Na wieki utwierdzę ród twój, zbudowałem na całe pokolenia tron twój”32.

 

15

STRAŻNICY GRAALA

RYCERZE KRZYŻOWCY

Przez blisko 300 lat, do normandzkiego podboju Brytanii w 1066 r., francuscy Merowingowie byli formalnie spychani w niebyt. Ich linia jednak nie wymarła. Natomiast o ciszę wokół Merowingów postarał się Kościół i jego posłuszni historycy. Działali oni na rzecz pozbycia się ich z głównej sceny. Podczas panowania Merowingowie ustalili wiele zwyczajów, które przetrwały, mimo że zatracono główny sens sprawowania władzy. Jedną z merowińskich innowacji był system regionalnych wysokich urzędników zwanych comites (hrabiowie). Sprawowali oni władzę jako zastępcy króla. Byli kanclerzami, sędziami i dowódcami wojskowymi. Przypominali celtyckich earlów z Brytanii, chociaż natura tych dwóch tytularnych grup podlegała zmianie w czasach feudalnych i objęła nadanie ziemi.

W XI wieku hrabiowie Flandrii i Boulogne wybili się na czoło społeczności flandryjskiej. Gotfryd z Bouillon (brat hrabiego Eusta-chiusza III z Boulogne) dzięki powinowactwu z Merowingami (a więc z krwi Dawida1), po pierwszej krucjacie został tytularnym królem Jerozolimy. Po zajęciu Jerozolimy przez muzułmanów zawiązała się wyprawa zainspirowana przez Piotra Eremitę, który poprowadził krucjatę chłopską. Uczestnikami wyprawy Piotra były również kobiety i dzieci. Większość nie dotarła do Ziemi Świętej. Uczestnicy tej wyprawy padli ofiarą bandytów i najemników cesarstwa bizantyjskiego. W ezoterycznych kartach tarota Eremita (aluzja do Piotra) jest przedstawiony z latarnią wskazującą drogę.

Po fiasku wyprawy Piotra papież Urban II zebrał znakomitą armię pod dowództwem najwybitniejszych rycerzy Europy. Czuwać nad całością miał biskup Ademar Le Puy, a na czele armii stanęli Robert, diuk Normandii wraz ze Stefanem, hrabią Blois i Hugonem, hrabią Yermandois. Flamandzki kontyngent poprowadził Robert, hrabia Flandrii. Byli tam też Eustachy, hrabia Boulogne ze swoimi braćmi, Gotfrydem z Bouillon i Baldwinem. Południe Francji reprezentował Rajmund z Saint-Gilles, hrabia Tuluzy.

W owym czasie Gotfryd z Bouillon był diukiem Dolnej Lotaryngii. Otrzymał ten tytuł po sławnej matce, św. Idzie, która przebudowała wielką katedrę w Boulogne. Od Idy Gotfryd otrzymał zamki i ziemię Bouillon, ale zastawił cały spadek biskupowi Liege, aby mieć fundusze na kampanię w Ziemi Świętej. Zanim pierwsza wyprawa krzyżowa wyruszyła, Gotfryd został jej naczelnym wodzem i po sukcesie w 1099 r. ogłoszono go królem Jerozolimy. Wtedy wolał nie używać tytułu króla wybierając miano Strażnika Grobu Świętego.

Z ośmiu krucjat, które ciągnęły się aż do 1291 r. i osiągnęły Egipt, Syrię i Palestynę, tylko wyprawa Gotfryda była do pewnego stopnia skuteczna. Ale nawet i ją zbrukała krew muzułmanów wyrżniętych przez zwyrodniałych żołdaków na ulicach Jerozolimy. Jerozolima była miastem ważnym nie tylko dla żydów i chrześcijan, ale stała się trzecim świętym miastem islamu (po Mekce i Medynie). Podział i przynależność Jerozolimy do dzisiaj jest powodem zażartych sporów. Druga wyprawa krzyżowa do Edessy, prowadzona przez Ludwika VII, króla Francji i cesarza niemieckiego, Konrada III, zakończyła się fiaskiem. Sto lat po sukcesie Gotfryda Jerozolima stała się łupem potężnego Saladyna w 1187 r. To spowodowało trzecią wyprawę prowadzoną przez Filipa Augusta, króla Francji i Ryszarda Lwie Serce, króla Anglii, ale chrześcijańskim królom nie udało się odbić świętego miasta. Krucjaty czwarta i piąta skupiły się na Konstantynopolu i Damiecie. Po szóstej krucjacie cesarza Fryderyka II na krótko odzyskano Jerozolimę, ale w 1244 r. ostatecznie utracono ją na rzecz sułtana Egiptu. Następnie Ludwik IX poprowadził siódmą 1 ósmą krucjatę. Niewiele brakowało, by odmienił sytuację. W 1291 r. Palestyna i Syria znalazły się pod władzą muzułmanów i krucjaty się skończyły. Podczas wypraw krzyżowych powstały różne zakony rycerskie, w tym Zakon z Syjonu2, założony przez Gotfryda z Bouillon w 1099 r. Inne to Zakon Obrońców Grobu Świętego i templariusze.

Gotfryd zmarł w 1100 r., wkrótce po swoim jerozolimskim triumfie, a po nim królem został młodszy brat, Baldwin z Boulogne. Po osiemnastu latach Baldwina zastąpił w 1118 r. kuzyn, Baldwin II (Baldwin z Le Bourg). Według ortodoksyjnych relacji, w tym roku powstali templariusze, jako Ubodzy Rycerze Chrystusa i Świątyni Salomona. Podobno założycielami było dziewięciu francuskich rycerzy, którzy złożyli śluby ubóstwa, czystości i posłuszeństwa. Zaprzysięgli strzec Ziemi Świętej.

Historyk Franków, Guillaume z Tyru napisał w szczytowym momencie krucjat (ok. 1180 r.), że zadaniem templariuszy było strzec pielgrzymów na gościńcach. Ale biorąc pod uwagę ogrom obowiązków jest nie do pomyślenia, by dziewięciu ubogich mężów mogło tego dokonać nie mając do dyspozycji nowych rekrutów przed powrotem do Europy w 1128 r. W rzeczywistości zakon wyznaczył sobie znacznie szerszy zakres obowiązków, niż przekazał Guillaume. Ci rycerze działali przez kilka lat, zanim, jak się uważa, zostali zorganizowani przez Hugona z Payens i z pewnością nie zajmowali się patrolowaniem dróg. Byli to czołowi dyplomaci królewscy w środowisku muzułmańskim i z tej racji zaprowadzali stosowne porządki po działaniach niesfornych krzyżowców przeciwko bezbronnym poddanym sułtana. Już w 1114 r. biskup Chartres pisząc o templariuszach nazwał ich Milice du Christi (żołnierze Chrystusa). Wtedy rycerze mieszkali już w pałacu Baldwina, który znajdował się w meczecie na miejscu świątyni króla Salomona. Gdy Baldwin przeniósł się do przykrytej kopułą cytadeli wieży Dawida, templariusze przejęli kwatery na własność.

Hugon z Payens, pierwszy wielki mistrz templariuszy, był kuzynem i wasalem hrabiego Szampanii. Jego zastępcą był flamandzki rycerz Gotfryd z Saint Omer, do templariuszy należał również inny sławny rycerzem Andre z Montbard, krewny hrabiego Burgundii. W 1120 r. hrabia Andegawenii (ojciec Geoffreya Plantageneta) również przyłączył się do zakonu, a po nim w 1124 r. Hugo, hrabia Szampanii. Rycerzom oczywiście daleko było do ubóstwa i nie ma żadnych zapisków świadczących o tym, że ci świetni panowie z korzyścią dla pielgrzymów patrolowali gościńce nawiedzane przez Beduinów. Królewski kronikarz, Fulko z Chartres, z pewnością nie pokazał ich w tym świetle.

Zadanie opieki nad pielgrzymami w rzeczywistości wzięło na siebie bractwo szpitala od Św. Jana z Jerozolimy, joannici, późniejsi kawalerowie maltańscy. Działający osobno rycerze templariusze to starannie dobrana i wyjątkowa formacja. Złożyli szczególną przysięgę posłuszeństwa – nie królowi, nie swojemu przywódcy, ale opatowi cystersów, św. Bernardowi z Clairvaux (zm. 1153 r.)3. Św. Bernard był spokrewniony z hrabią Szampanii i przez niego z Hugonem z Payens. To właśnie na ziemi będącej legatem hrabiego, w Clairvaux, Bernard w 1115 r. wzniósł cysterski klasztor. Matką Bernarda była Aleth, siostra wspominanego powyżej Andre z Montbard, a inni rycerze zakonu, Flamandzi, zostali przez niego osobiście wybrani. Byli wśród nich: Archambaude z Saint Armand, Geoffrey Bisol, Rosal, Gondemare, Gotfryd i Payen z Montdidier.

To właśnie św. Bernard uratował upadający szkocki Kościół celtycki i odbudował klasztor kolumbański w Iona4. To właśnie św. Bernard pierwszy tłumaczył (1128 r.) “świętą geometrię” murarzy króla Salomona i właśnie on wygłosił w Yezelay kazanie przed drugą wyprawą krzyżową dla króla Ludwika VII i stu tysięcy wiernych. W Yezelay stała wielka bazylika św. Marii Magdaleny i przysięga św. Bernarda składana przez templariuszy wymagała “posłuszeństwa bretańskiego – z zamku Marii i Marty”5.

To nie przypadek, że dwunastowieczne dzieło Chretiena z Troyes, Le Conte del Graal, zadedykowano Filipowi z Alzacji, hrabiemu Flandrii. I to nie przypadek, że Chretien znalazł się pod opieką i był zachęcany do swojego przedsięwzięcia przez hrabinę Marię i dwór Szampanii. Mądrość Graala zrodziła się bezpośrednio w tym środowisku pierwszych templariuszy i Parlesvaus ukazywał rycerzy jako wartowników wielkiego świętego sekretu. Parzival Wolframa uznawał !ch za Strażników Rodziny Graala.

TAJEMNICE ARKI

Głęboko pod jerozolimską Świątynią znajdowały się wielkie stajnie Salomona, zapieczętowane i nietknięte od czasów biblijnych. Niezmierzone podziemne schronienie było opisywane przez krzyżowców jako “stajnia o tak cudownych możliwościach i rozmiarach, że pomieściłaby z górą 2000 koni”6. Znaleźć i otworzyć te przestronne magazyny było pierwotną misją templariuszy, gdyż wedle tego, co wiedział św. Bernard, zawierały Arkę Przymierza, która z kolei chroniła największy skarbiec – Tablice Świadectwa7.

Można zapytać, dlaczego relikwie z czasów Mojżesza były obiektem takiej pilnie ukrywanej misji cysterskiego opata i kwiatu flamandzkiej szlachty. Dzisiejsze, aprobowane przez Kościół pisma stwierdzają, że tablice Mojżesza zawierały dziesięcioro przykazań wyrytych w kamieniu przez samego Boga – jednakże trudno powiedzieć, by istota tych dobrze znanych zasad dyscypliny moralnej była jakąś tajemnicą. W rzeczywistości tablice poszukiwane przez rycerzy zawierały dużo więcej niż znane przykazania. Były na nich Tablice Świadectwa – kosmiczne równanie: boskie prawo liczb, miar i wag. Do mistycznej umiejętności odczytu tych napisów służył szyfrowy system Kabały.

Dziesięcioro przykazań było czymś całkiem innym. To boskie zasady dla Mojżesza i całego ludu, dostarczone przez Niego samego na górę Synaj (Wj 20-30). Towarzyszyła im seria ustnych zaleceń. Wtedy Bóg rzekł Mojżeszowi (Wj 24, 12):

Wstąp do mnie na górę i zostań tam, a dam ci tablice kamienne, zakon i przykazania, które napisałem, aby ich pouczyć.

Są tu wyliczone trzy całkiem osobne pozycje: kamienne tablice, zakon, przykazania. Bóg mówi: “Do tej skrzyni włożysz świadectwa, które ci dam” (Wj 25, 16). Dalej z Księgi Wyjścia dowiadujemy się, że gdy Mojżesz zszedł z góry Synaj do ludu, rozbił tablice, które otrzymał od Pana (Wj 32, 19). Następnie Bóg rzekł Mojżeszowi (Wj 34, 1):

Wyciosaj sobie dwie tablice kamienne takie jak poprzednie, a Ja wypiszę na tych tablicach słowa, które były na poprzednich tablicach, które potłukłeś. (podkr. Autora)

Następnie Bóg ustnie podał przykazania i rzekł Mojżeszowi: “Spisz sobie te słowa”, na co Mojżesz “spisał… słowa przymierza – dziesięcioro słów” (Wj 34, 27-28) (podkr. Autora).

Jest wyraźna różnica między Tablicami Świadectwa, napisanymi przez Boga i dziesięciorgiem przykazań, spisanych przez Mojżesza. Przez stulecia Kościół twierdził, że przymierze dziesięciorga przykazań było ważną częścią całości umowy, przez co prawdziwe istotne Tablice Świadectwa rozmyślnie ignorowano.

Od rozdziału 25 Księgi Wyjścia są podane dokładne polecenia szczegółowej budowy Arki (skrzyni). Podobnie wskazane są sposoby transportu wraz z zalecaniami co do ubioru i obuwia tragarzy i kapłanów. Projekt i materiały Miejsca Najświętszego, w którym Arka miała być trzymana, są dodatkowo starannie opisane, jak i budowa ołtarza wewnątrz. Księga Wyjścia od rozdziału 37 do 40 podaje ponadto, jak wykonano te instrukcje, powtarzając wszystko raz jeszcze. Nie było miejsca na pomyłkę ani na odstępstwo od planu. Wszystkie roboty budowlane powierzono Besalelowi, synowi Uriego (Uriasza), synowi Chura z plemienia Judy.

Gdy zbudowano Arkę dokładnie według starotestamentowego opisu, okazało się, że była nie tylko wycyzelowaną starannie skrzynią, ale elektrycznym kondensatorem – zbudowanym z drzewa akacji i wyłożonym wewnątrz i zewnątrz złotem. Te fakty potwierdzili wielokrotnie zarówno naukowcy, jak i teologowie. Poszczególne płytki naładowano ujemnie i dodatnio, mogły więc emitować prąd o napięciu kilkuset woltów – wystarczającym, by zabić człowieka. Uzza przekonał się o tym, gdy dotknął Arki (2 Sm 6, 6-7 i i Kr 13, 9-10). Co więcej, Arka z dwoma magnetycznymi cherubami i przebłagalnią między nimi, gdzie Mojżesz porozumiewał się z Bogiem (Wj 25, 22), okazuje się skutecznym urządzeniem do transmisji dźwięku.

Dziesięcioro przykazań było i jest zapisane, czytane, omawiane 1 wpajane. Nigdy nie były dla nikogo tajemnicą – w przeciwieństwie do Tablic Świadectwa. Te cenne tablice umieszczono w świetnie zabezpieczonej Arce, strzeżonej przez Lewitów. Po obfitującym w dramatyczne wydarzenia transporcie Arki przez Jordan i Palestynę zabrał ją do Syjonu (Jerozolimy) Dawid. Jego syn, król Salomon, kazał mistrzowi murarskiemu, Hiramowi Abiffowi zbudować Świątynię. Arkę umieszczono w Miejscu Najświętszym. Wstęp tam był zabroniony, poza rytualnymi odwiedzinami najwyższego kapłana raz w roku. Z wyjątkiem przelotnych wzmianek, Biblia po raz ostatni wspomina wtedy o Arce (Skrzyni) Przymierza. Według pogłosek Arkę przeniesiono do Etiopii (Abisynii). Apokalipsa (11, 19) jednak wskazuje, że pozostała w Świątyni Boga. Arka i Tablice były uważane w Jerozolimie za cenny skarb – ale gdy Nabuchodonozor zniszczył Świątynię (ok. 586 r. p.n.e.), nie znalazły się na liście łupów.

Przed 1127 r. templariusze zakończyli poszukiwania. Odzyskali nie tylko Arkę i jej zawartość, ale i bajeczne bogactwa (złoto w sztabkach i inne ukryte skarby). Dopiero niedawno, w 1956 r., świadectwo o jerozolimskich skarbach ujawniono w uniwersytecie w Manchesterze. Wtedy właśnie zakończono odszyfrowanie Miedzianego zwoju z Kumran. Odczytano zeń, iż “nieprzeliczone skarby” wraz z wieloma sztabkami złota i precjozami zakopano pod Świątynią.

Po sukcesie templariuszy św. Bernard wezwał Hugona z Payens, by stawił się na soborze w Troyes. Przewodniczył mu wysłannik papieża, kardynał legat Francji. Hugon w towarzystwie rycerzy niezwłocznie opuścili Ziemię Świętą wraz ze swym znakomitym znaleziskiem. Św. Bernard ogłosił, że misja templariuszy została uwieńczona powodzeniem. Napisał:

Dzieło dokonało się z naszą pomocą i rycerzy wysłano w podróż pod opieką hrabiego Szampanii, przez Francję i Burgundię, gdzie można zapobiec wszelkim zaczepkom władzy świeckiej i biskupiej8.

Dwór Szampanii w Troyes był dobrze przygotowany do przyszłej pracy deszyfratorskiej. Dwór od dawna sprawował pieczę nad szkołą badań Kabały i wiedzy ezoterycznej. Synod w Troyes odbył się – zgodnie z planem – w 1128 r., a św. Bernard został oficjalnym patronem i protektorem templariuszy. Jego osobistym emblematem był ul. W owym roku templariusze na mocy królewskiego rozkazu zyskali status zakonu międzynarodowego, a ich jerozolimska kwatera stała się urzędem stołecznego miasta. Kościół uznał templariuszy za zakon religijny, a Hugon z Payens stał się pierwszym wielkim mistrzem.

Na znak szczególnego wyróżnienia templariuszy uznano wojownikami mnichami. Przyznano im prawo noszenia białych płaszczy czystości – przywilej, którego nie otrzymała żadna inna grupa zbrojna – i zobowiązano do zapuszczenia bród, by odróżnić ich od mniejszych bractw, w których rycerze golili się gładko. W 1146 r. templariuszy nagrodził sławnym zakonnym Krzyżem Krwi papież Eugeniusz III, cysters.

Odmienny barwą od krzyża templariuszy (czerwonego na białym) był krzyż bractwa szpitala św. Jana, joannitów (srebrny na czarnym), ale tego samego kształtu. Ich jerozolimski szpital dla pielgrzymów został założony w 1050 r., jeszcze przed krucjatami. Po upadku Akry w 1291 r., co położyło kres wyprawom krzyżowym, joannici byli zmuszeni opuścić Palestynę. Udali się na Rodos i Cypr, wzbogaciwszy swe działania o przedsięwzięcia świeckie, w tym wojskowe. Od 1530 r. stanowili zakon maltański. Odłam, ustanowiony w 1888 r., stworzył Brytyjskie Stowarzyszenie Ambulatoryjne pod wezwaniem św. Jana. Nadal używa tej samej odznaki.

Po synodzie w Troyes templariusze szybko osiągnęli międzynarodowe znaczenie. Zaangażowali się w politykę wysokiego szczebla 1 dyplomację świata Zachodu, doradzali zarówno monarchom, jak 1 zgromadzeniom. Zaledwie 11 lat po synodzie, w 1139 r., papież Innocenty (kolejny cysters) uwolnił ich od wszelkich zobowiązań wobec jakiejkolwiek władzy, poza posłuszeństwem wobec niego samego. Niezależnie od królów, kardynałów i rządów jedynym zwierzchnikiem zakonu był papież. Jednakże jeszcze wcześniej przyznano im rozległe terytoria i znaczne tytuły własności ziemi od Brytanii do Palestyny. Anglo-Saxon Chronicle stwierdza, że gdy Hugon z Payen odwiedził angielskiego króla Henryka I, ten przywitał go z wielkimi honorami i dał bogate podarunki”. Król Hiszpanii, Alfons Aragoński przekazał zakonowi jedną trzecią królestwa. Całe chrześcijaństwo było u ich stóp.

NOTRE DAME

Wkrótce rozeszły się wieści o niewiarygodnym znalezisku templariuszy. Rycerze-zakonnicy cieszyli się powszechnym szacunkiem. Mieli jerozolimskie bogactwa, a poza tym ze wszystkich stron sypały się na nich szczodre dary. Ci, którzy chcieli się blisko związać z templariuszami, gotowi byli za to zapłacić każdą cenę; w dziesięć lat po powrocie do Europy tworzyli oni być może najpotężniejszą organizację, jaką kiedykolwiek znał świat. Zakon władał bajecznymi wprost posiadłościami, ale poszczególni rycerze byli zobowiązani do ślubów ubóstwa. Bez względu na zajmowaną pozycję każdy templariusz miał obowiązek zrzec się pisemnie osobistego majątku. Uczynił to nawet wielki mistrz, Hugon z Payens. A jednak synowie szlachetnych rodzin ściągali zewsząd, by przyłączyć się do zakonu, czy to jako wojownicy podczas krucjat, czy jako podróżujący ambasadorowie i polityczni doradcy. Dzięki rozległym majętnościom i bogactwom templariusze stworzyli pierwszą międzynarodową sieć bankową, stali się największymi finansistami Lewantu i niemal wszystkich dworów europejskich.

Templariusze zapewniali sobie coraz wyższy status społeczny, rosły równocześnie majętności i zasięg działania cystersów. Sw. Bernard zbudował klasztor w Clairvaux w 1115 r., a w następnej dekadzie powstały kolejne założenia cysterskie. W 25 lat po synodzie w Troyes cystersi mogli się poszczycić ponad 300 opactwami. Ale to nie koniec, bo oto lud Francji stał się świadkiem najbardziej zdumiewającego przejawu templariuszowskiej wiedzy o uniwersalnym równaniu. Horyzont miast zaczął się zmieniać, gdy pojawiły się wielkie katedry Notre Dame z ich majestatycznymi gotyckimi łukami. Architektura była fenomenalna – nieprawdopodobna, mówiono. Spiczaste ostrołuki, jakby unoszące się nad ziemią przypory i cienko żebrowane sklepienia wzbijały się na zawrotne wysokości, obejmując wielkie – wolne dotychczas – przestrzenie. Budowle były wysokie, ogromne, kamienne, całość natomiast sprawiała wrażenie magicznej lekkości.

Wykorzystując Tablice Świadectwa, Kosmiczne Prawo i świętą geometrię templariuszowscy budowniczowie wznieśli najdoskonalsze święte pomniki, jakie kiedykolwiek ozdobiły chrześcijański świat. Przy północnych drzwiach Notre Dame w Chartres (Bramie Nowicjuszy) na drobnej kolumnie wyrzeźbiono obraz podróżującej Arki Przymierza. Napis głosi: Hic amititur Archa cedris: “Tu sprawy biorą bieg – masz pracować, jak stanowi Arka”9.

Idea “Notre Dame” była wyłącznie domeną templariuszy i cystersów. Słowo “gotycki” używane w odniesieniu do stylu architektonicznego nie ma żadnego związku z Gotami, ale pochodzi od greckiego goetik – magiczne [działanie] (co być może jest pokrewne staroceltyckiemu goatic – wiedza botaniczna). Wszystkie katedry zbudowano mniej więcej w tym samym czasie, chociaż ich wykończenie trwało w pewnych wypadkach wiek10. Notre Dame w Paryżu zaczęto w 1163 r., w Chartres w 1194 r., Reims – w 1211 r. i Amiens w 1221 r. Inne katedry tej samej epoki powstały w Bayeux, Abbeville, Rouen, Laon, Evreux i Etampes. W zgodzie z hermetyczną zasadą “jak na górze, tak i na dole”11 wszystkie plany fundamentów katedr Notre Dame powtarzają układ gwiazdozbioru Panny12.

Mówi się, że katedra Notre Dame w Chartres stoi na najświętszym gruncie. W badaniach historii katedry najwięcej zasług ma Louis Charpentier, którego prace i pisma w wielkim stopniu przyczyniły się do zrozumienia gotyckiej architektury. W Chartres telluryczne ziemskie prądy są najsilniejsze i już w czasach druidyjskich uznawano boską atmosferę tego miejsca. Chartres jest otaczane taką czcią że żaden król, biskup, kardynał, kanonik, nikt nie został pochowany na wzgórzu katedralnym. Było to miejsce pogańskiego kultu, prze znaczone odwiecznej Bogini Matce – miejsce, do którego przybywali pielgrzymi na długo przed czasami Jezusa. Pierwszy ołtarz wzniesiono nad Grotte des Druides, kryjącą świętego dolmena13 i uznawaną za Łono Ziemi.

Jedną z największych tajemnic cysterskiej architektury gotyckiej jest barwione szkło okien katedr. Pojawiło się na początku XII wieki i równie nagle zniknęło w połowie XIII. Nie widziano czegoś takiego nigdy przedtem i potem14. Gotyckie szkło barwione nie tylko jest bardziej świetliste niż wszelkie inne, ale ma nieporównywalną zdolność wzmocnienia blasku. Bez względu na to, czy światło na dworze jest mocne czy przygaszone, efekt wewnątrz jest ten sam; takich możliwości nie daje barwione szkło pochodzące z innych szkół architektonicznych. Nawet o zmierzchu gotyckie szkło zachowuje swój blask.

Gotyckie szkło barwione ma wyjątkową moc. Zmienia szkodliwe promienie ultrafioletowe na światło dobroczynne. Nigdy nie odkryto tajemnic jego wyrobu. Wiadomo tylko, że jest produktem hermetycznej alchemii, i nie poddało się nowoczesnym badaniom naukowym ani analizie chemicznej. Idealne szkło gotyckie wykorzystywali m.in. perscy filozofowie – matematycy, tacy jak Omar Khayyam. Utrzymywali, że ich metoda barwienia szkła wykorzystuje Spiritus Mundi – kosmiczny oddech wszechświata. W nowoczesnym języku odpowiada to promieniowaniu radioaktywnemu o wysokiej energii.

W gotyckich katedrach znajduje się wiele dzieł sztuki opowiadających historie biblijne i opowieści ewangeliczne, w których wiele uwagi poświęcono życiu Jezusa. Niektóre z malowideł, które dziś możemy oglądać w katedrach, dodano po roku 1300, ale w okresie prawdziwego gotyku nie malowano Ukrzyżowania. Na podstawie przedewangelicznych pism znalezionych w Jerozolimie templariusze odrzucali taką sekwencję Ukrzyżowania, jaką zapisano w Nowym Testamencie, i dlatego też nigdy nie przedstawiali tej sceny. W XII–wiecznym oknie z zachodniego frontonu Chartres umieszczono medalion przedstawiający Ukrzyżowanie, ale przeniesiono go skądinąd i znacznie później – zapewne z St Denis, północnej części okolic Paryża. Inne katedry Notre Dame “odziedziczyły” okna w podobny sposób.

Oprócz sztabek złota templariusze znaleźli też w Jerozolimie wiele starożytnych manuskryptów po hebrajsku i syryjsku. Jak wspomniano wyżej, wiele z nich napisano przed Ewangeliami, dostarczyły one relacji z pierwszej ręki nie ocenzurowanych przez żadną biskupią władzę. Przyjmuje się powszechnie, że wiedza tych rycerzy wykraczała poza ortodoksyjne chrześcijaństwo. Dzięki tej “niereglamentowanej” wiedzy mogli być pewni, że Kościół błędnie interpretuje zarówno narodziny z dziewicy, jak i Zmartwychwstanie. Nie przeszkodziło to uznaniu ich za nabożnych mężów, ściśle związanych z cysterskimi papieżami epoki.

Jednak w następnym okresie ciesząca się dotąd szacunkiem wiedza templariuszy sprowadziła na nich prześladowania XIV-wiecznej inkwizycji, której przewodzili wrogo wobec templariuszy nastawieni dominikanie. Wtedy to właśnie chrześcijaństwo rozstało się z ostatnimi pozostałościami wolnej myśli. Ani wyjątkowa wiedza, ani dostęp do prawdy w najmniejszym stopniu nie liczyły się dla nowych twardo-głowych “aparatczyków” Rzymu. Zniknęły też wszelkie ślady kobiecego pierwiastka w Kościele; jedyną reprezentantką tego aspektu pozostała Maryja, matka Jezusa. Jednak poprzez przyznanie jej na wpół boskiego statusu dziewicy – Madonny, który był tak daleki od rzeczywistości, sprowadzono j ą do abstraktu, nie reprezentującego nikogo. Kościołowi nie udało się jednak całkowicie unicestwić pierwiastka kobiecego, gdyż inne kobiece światło lśniło z katedr Notre Dame. Wiekowy kult Marii Magdaleny, ucieleśnienie Pistis Sophia, pozostaje głównym elementem tej wiary. Piękne okno Magdaleny w Chartres ma napis głoszący: “Dar nosicieli wody” (Wodników). Maria była opiekunką Świętego Graala i niewątpliwie tym bardziej stała się nową Inspiratorką Ery Wodnika – wieku odnowionego intelektu, mądrości i Powszechnego Prawa Arki.

BRATERSTWO TRZECIEGO STOPNIA

Katedry Notre Dame i główne budowle gotyckie były przede wszystkim dziełem Dzieci Salomona – gildii muratorów wiernej instrukcji cysterskiego zakonu św. Bernarda. Święty Bernard przetłumaczył tajną geometrię murarzy króla Salomona, posłusznych swojemu mistrzowi, Hiramowi Abiffowi i klasyfikowanych wedle wiedzy i biegłości. Salomon prosił osobiście króla Hirama z Tyru o Hirama Abiffa, architekta i kowala biegłego w świętej geometrii15. I chociaż Tyr był sławnym centrum kultu Bogini, Hiram Abiff stał się głównym projektantem i mistrzem murarskim przy Świątyni Jehowy. Dzięki temu było mu przeznaczone zostać kluczową postacią w symbolice późniejszej masonerii.

Inne murarskie bractwa średniowiecznej Francji to Dzieci Ojca Soubise’a i Dzieci Mistrza Jakuba16. Gdy w XIV wieku inkwizycja pod przywództwem dominikanów przypuściła atak na templariuszy, również te gildie znalazły się w niepewnej sytuacji. Praktycy sztuki muratorskiej posiadali uprzywilejowane informacje o działaniu świętej geometrii i Powszechnego Prawa, stosownie do osiągniętych stopni wtajemniczenia: Uczeń Towarzysz, Wyzwolony Towarzysz i Mistrz Towarzysz, co odpowiadało trzem stopniom głównego nurtu nowoczesnego spekulatywnego wolnomularstwa. To dlatego od czasów inkwizycji i procesów templariuszy ciężkie przesłuchania, służące wydobyciu najważniejszych lub najtajniejszych informacji, nazywa się “przesłuchaniami trzeciego stopnia”.

Nowoczesne wolnomularstwo – jak się przypuszcza – ma pochodzić od średniowiecznych gildii Europy. Ma ono jednak znacznie dawniejszą proweniencję. Napisy na egipskim obelisku w Central Parku w Nowym Jorku uznano za murarskie symbole z czasów faraona Tutmozisa III (ok. 1468-1436 r. p.n.e.)17 – prapradziada Mojżesza. Tutmozis (potomek Tota) założył wpływowe tajne stowarzyszenie naukowców i filozofów, których celem było kontynuowanie tajnych misteriów. W późniejszych czasach członkami zakonu, związanymi z egipskimi terapeutami, ascetyczną społecznością w Kumran, byli samarytańscy magowie. To właśnie z Egiptu Mojżesz (Echnaton18) przyjął ideę kultu świątynnego i wpoił ją Izraelitom, budując w Syjonie Arkę Przymierza. Podobnie egipskie było samo pojęcie kapłaństwa – odziedziczone ze starożytnego Sumeru. Przed Arką Przymierza Mojżesza żydowscy patriarchowie składali hołd i ofiary na prostych kamiennych ołtarzach na dworze – podobnych do tych, które wznieśli Noe (Rdz 8, 20) i Abraham (Rdz 22, 9).

Drugi egipski obelisk ze Świątyni Słońca (z niewiadomego powodu nazywany Igłą Kleopatry – przywołując pamięć Kleopatry VII – chociaż poprzedzał ją o ponad tysiąc lat) stoi nad Tamizą w Londynie. Ma około 21 m wysokości19 i waży 186 ton. Oba granitowe obeliski pierwotnie były kolumnami przy wejściu do świątyni w Heliopolis, ale przeniesiono je do Aleksandrii w 12 roku p.n.e., potem do Londynu i Nowego Jorku; jeden w 1878 r., drugi w 1881 r.

W zgodzie z egipską praktyką umieszczania wolno stojących kolumn u wejścia do świątyni, Hiram Abiff wprowadził podobne rozwiązanie przed Świątynią Salomona w Jerozolimie. Te kolumny o okrągłych kapitelach były pokrewne elementom architektonicznym wyrażającym kult bogini Tyru i przypominały symbole płodności poświęcone Asztarte w Kanaan. Kolumny jerozolimskie nazwano Jakin i Boaz (l Krl 7, 21, 2 Krn 3, 17). Puste w środku, służyły za miejsce przechowywania zwojów archiwalnych i statutowych murar-stwa. Co więcej, chociaż Świątynię poświęcono Jehowie i przeznaczono głównie na Arkę Przymierza, jej konstrukcja nie ograniczała się do hebrajskiego pierwiastka męskiego Boga; w dużej mierze wzniesiono JĄ zgodnie z trądy ej ą i zawierała jednocześnie energię męskiej i żeńskiej geometrii.

Świątynię stworzono w siedem lat. Pod koniec budowy zamordowano i pochowano Hirama w płytkim grobie. Podobno mistrza niuratorów zgładzono, gdyż odmówił podzielenia się tajemnicami z nieoświeconymi budowniczymi. Dzisiaj symboliczne zamordowanie Hirama ma znaczące miejsce w ceremonii Trzeciego Stopnia wolnomularstwa; kandydat jest powalany i wynoszony z ciemności grobu przez mistrza muratorów, który stosuje tajny chwyt.

Współczesne wolnomularstwo działa raczej w sferze spekulatywnej niż czynnej, ale nawet w czasach Hirama społeczność rzemieślników, do której należał, miała swoje loże, symbole i hasła. Jednym z takich symboli była ascia, masońska kielnia, emblemat Pitagorejczyków i esseńczyków. Bywa też znajdywana w rzymskich katakumbach, a wyobrażenia masońskich inicjacji są uwiecznione na grobach prześladowanych Innocenti.

RZEŹ W LANGWEDOCJI

Na północny zachód od Marsylii, nad Zatoką Lwa, rozciąga się stara część Langwedocji, której lud został w 1208 r. upomniany przez papieża, Innocentego III, za niechrześcijańskie praktyki. Następnego roku papieska armia w sile 30 tysięcy żołnierzy uderzyła na region. Armią dowodził Szymon z Montfort. Nosiła ona dla niepoznaki czerwone krzyże rycerzy odbywających krucjaty do Ziemi Świętej. Ale cel tej wyprawy był diametralnie różny od wypraw krzyżowych. Szymon z Montfort otrzymał zadanie wytracenia ascetycznej sekty katarów, mieszkającej w Langwedocji i będącej – wedle papieża i Ludwika III, króla Francji – heretykami. Rzeź trwała 35 lat i pochłonęła dziesiątki tysięcy ofiar. Kulminacją wyprawy Szymona z Montfort stała się koszmarna masakra seminarium w Montsgur, gdzie ponad 200 zakładników wbito na pal i spalono żywcem w 1244 r.20

Wedle religijnej terminologii doktryna katarów to gnoza. Ci niezwykle uduchowieni ludzie wierzyli, że duch jest czysty, a materia zbrukana. Chociaż ich przekonaniom daleko było do ortodoksji skąpego Rzymu, koszmarne obawy papieży dotyczyły czegoś o wiele groźniejszego. Uważano katarów za strażników wielkiego świętego skarbu, łączącego się z fantastyczną, starożytną wiedzą. Region langwedocki tworzył rdzeń żydowskiego królestwa Septymanii z VIII wieku, rządzonego przez potomka Merowingów, Wilhelma z Gellone. Cały obszar Langwedocji i Prowansji był wtajemniczony w dawne podania o Łazarzu (Szymonie Zelocie) i Marii Magdalenie, a mieszkańcy uważali Marię za “Matkę Graala” prawdziwego chrześcijaństwa Zachodu21.

Katarzy, jak templariusze, dawali wyraz swojej tolerancji wobec żydowskiej i muzułmańskiej kultury i uznawali równouprawnienie płci22. Dlatego byli potępieni i z pasją atakowani przez katolicką inkwizycję (formalnie założoną w 1233 r.) oraz oskarżeni o wszelkie odmiany bluźnierstwa.

Wbrew oskarżeniom osoby wezwane do złożenia zeznań mówiły tylko o Kościele miłości katarów i o ich nieugiętej wierze w Jezusa. Wierzyli w Boga i Ducha Świętego, odmawiali modlitwę Pańską i tworzyli wyjątkową społeczność z własnym systemem opieki społecznej, szkołami dla ubogich i szpitalami. Przetłumaczyli nawet Biblię na swój język – lange d’oc (stąd nazwa regionu) – a niekatarska populacja również korzystała z ich altruistycznych starań.

Katarzy nie byli heretykami, byli po prostu nonkonformistami, głoszącymi słowo Boże bez papieskiego certyfikatu i nie potrzebowali wyświęconych księży ani bogato zdobionych kościołów katolickich sąsiadów. Św. Bernard orzekł: “Żadne kazania nie są bardziej chrześcijańskie niż ich, a ich przekonania są czyste”. A jednak papieska armia przybyła, by pod płaszczykiem świętej misji zetrzeć tę społeczność z powierzchni ziemi.

Nakaz likwidacji odnosił się nie tylko do samych mistyków katarów, ale wszystkich, którzy ich wspierali – a była to większość ludu Langwedocji. Dla wspomożenia świętej inkwizycji dominikańscy mnisi oskarżyli obywateli regionu o sprzeczne z naturą praktyki seksualne. Ten zarzut doprowadził później do przeróżnych zgadywanek co do natury owych dewiacji. W istocie, oświeceni mieszkańcy Langwedocji praktykowali po prostu regulację urodzeń. Wedle większości standardów ludzi ogładzonych i oświeconych katarzy byli prawdopodobnie najbardziej cywilizowanym społeczeństwem Europy, w którym chłopcy i dziewczęta mieli równy dostęp do edukacji.

W owym czasie prowansalska Langwedocja nie była częścią Francji, ale niezależnym państwem. Politycznie w największym stopniu wiązała się z granicą hiszpańską, a władca Tuluzy był jej zwierzchnikiem – tak wyrażała się pamięć królestwa Septymanii. Uczono się klasycznej literatury, filozofii i matematyki. Region był bogaty i stabilny pod względem handlowym – ale wszystko to miało się zmienić w 1209 r., gdy żołnierze papiescy pojawili się u podnóża Pirenejów. W związku z nazwą langwedockiego centrum, Albi, okrutna kampania zyskała “krucjaty przeciwko albigensom”.

Ze wszystkich kultów religijnych rozkwitłych w średniowieczu kataryzm był najmniej groźny. Fakt, że katarzy znali szczególną starożytną wiedzę, sam w sobie nie był rewelacją; władcy Septymanii23 założyli Akademię Judaistyczną ponad cztery wieki wcześniej. Lecz katarzy byli też znanymi adeptami okultystycznego symbolizmu Kabały, sztuki mającej znaczenie dla templariuszy, którzy wedle przekazów przetransportowali Arkę i swoje jerozolimskie mienie do tego regionu. W Rzymie kwitło przekonanie, że katarzy są w posiadaniu wielkiego skarbu znaczącego więcej pod względem historycznym niż korzenie chrześcijaństwa, stąd wyprowadzono wniosek, że Tablice Świadectwa i jerozolimskie manuskrypty z epoki Ewangelii muszą być ukryte w Langwedocji.

Ponadto prowansalskie legendy z I wieku zawierają mądrość Graala. Kościół w Rennes-le-Chateau poświęcono w 1059 r. Marii Magdalenie, a lud regionu uznał rzymską interpretację Ukrzyżowania za oszustwo. Podobnie jak templariusze katarzy nie zamierzali uznać za prawdziwe twierdzenia, że Jezus umarł na krzyżu. Chociaż rytuał katarów sam w sobie nie stanowił żadnego zagrożenia, w Rzymie zakładano jednak, że sekta ma dostęp do ważnych wiadomości, które mogą rozbić w puch podstawowe założenia ortodoksyjnego Kościoła rzymskiego. Dla zdesperowanego, fanatycznego reżimu istniało tylko jedno rozwiązanie. Padło hasło: “Zabijcie ich wszystkich!” [w pełnym brzmieniu: “Zabijcie ich wszystkich, a Bóg rozpozna swoich"].

Rennes-de-Chateau spłynęło krwią, zginęły tysiące mieszkańców, miasto zrównano z ziemią. Skarbu jednak nie odnaleziono. Kościół zastanawiał się, czy przeniesiono go w trakcie napaści, czy może nadal spoczywa gdzieś, nie odkryty. Tak czy inaczej jego klątwa zawisła nad papieżem i niebezpieczeństwa nie udało się zażegnać. Rycerze templariusze znali odpowiedź i po rzezi w Langwedocji ich przeznaczeniem było stać się ofiarami podobnego ataku.

PRZEŚLADOWANIA TEMPLARIUSZY

Pseudokrucjata zakończyła się w 1244 r. Sześćdziesiąt dwa lata później papież Klemens V i król Filip IV mogli podjąć kampanię przeciwko templariuszom, by dotrzeć do tajemniczego skarbu. Do 1306 r. Zakon Jerozolimski stał się niekwestionowaną potęgą, tak że Filip IV, król Francji spoglądał nań z obawą. Obawy potęgował fakt, że król był zadłużony u rycerzy zakonników, był bankrutem. Poza tym lękał się ich ezoterycznej i politycznej potęgi, zdając sobie sprawę, że jest znacznie większa niż jego własna. Uzyskawszy poparcie papieża Filip rozpoczął prześladowania rycerzy we Francji, udało mu się też wyeliminować zakon w innych krajach. Rycerzy aresztowano we Francji, lecz przy północnej granicy ze Szkocją papieska bulla była nieskuteczna, a to dlatego że król Robert Bruce I i cały szkocki naród obłożono ekskomuniką za wystąpienie zbrojne przeciwko zięciowi Filipa, Edwardowi II, królowi Anglii24.

Do 1306 r. templariusze działali bez papieskich ingerencji w wewnętrzne sprawy zakonu, ale Filipowi udało się to zmienić. Po watykańskim edykcie zabraniającym opodatkowania kleru francuski król doprowadził do porwania i morderstwa papieża Bonifacego VIII. Jego następca, Benedykt XI, został niebawem zgładzony w bardzo tajemniczych okolicznościach. W 1305 r. zastąpił go kandydat Filipa, Bertrand z Goth, arcybiskup Bordeaux, jako papież przyjął imię Klemensa V. Mając podporządkowanego, zależnego finansowo papieża Filip IV przedstawił listę oskarżeń wobec templariuszy. Najłatwiej było zarzucić im herezję, gdyż powszechnie wiedziano, iż rycerze zakonni nie wyznają ortodoksyjnego poglądu na Ukrzyżowanie i nie noszą prostego łacińskiego krzyża. Poza tym wiedziano, że dyplomacja i interesy łączą ich z żydami, gnostykami i muzułmanami.

W piątek 13 października 1307 r. oprawcy Filipa uderzyli. Templariuszy pojmano w całej Francji. Więźniów przesłuchiwano, torturowano i palono na stosie. Opłaconych świadków wzywano do złożenia zeznań przeciwko zakonowi i pozyskano doprawdy niesłychane wprost świadectwa. Templariuszy oskarżono o wiele praktyk, uznanych za ohydne, w tym nekromancję, homoseksualizm, aborcje, bluźnierstwa i czarną magię. Po złożeniu zeznań, bez względu na to, czy były wynikiem przekupstwa czy wymuszenia, świadkowie znikali bez śladu. Pomimo zastosowania takich środków król nie osiągnął głównego celu, gdyż Arka i skarb pozostały poza jego zasięgiem. ^ego sługusi przeczesywali Szampanię i Langwedocję wzdłuż i wszerz ~~ tymczasem obiekt ich poszukiwań przez cały ten czas był ukryty w Podziemiach skarbca w Paryżu.

W owym czasie wielkim mistrzem Zakonu był Jakub z Molay. Spodziewając się zdrady papieża Klemensa V, który był pionkiem króla Filipa, Molay wysłał skarb na osiemnastu galerach z La Rochelle. Większość popłynęła do Szkocji25, Filip nie wiedział o tym, pochłonięty był bowiem negocjacjami z innymi monarchami w sprawie ścigania templariuszy poza Francją. Król w 1312 r. zmusił papieża Klemensa V do wyjęcia Zakonu spod prawa, w dwa lata później Jakub z Molay został spalony na stosie.

Edward II nie chciał prześladować templariuszy poza Francją, ale jako zięć Filipa był w trudnej sytuacji. Otrzymawszy jednoznaczne instrukcje od papieża postąpił zgodnie z zasadami inkwizycji. Wielu templariuszy aresztowano we Francji, ich ziemię i własność skonfiskowano i następnie przekazano joannitom.

Jednakże w Szkocji sprawy przybrały inny obrót. Tam całkowicie zignorowano papieską bullę. Na długo wcześniej, w 1128 r., Hugon z Payens spotkał się po raz pierwszy z królem Szkocji, Dawidem I, niebawem po synodzie w Troyes, a św. Bernard z Clairvaux połączył Kościół celtycki ze swoim zamożnym zakonem cystersów. Król Dawid nadał Hugonowi i jego rycerzom ziemie Ballantradoch, przy Zatoce Forth (obecnie wieś Tempie), a potem ustanowił ich siedzibę przy South Esk. Zakon cieszył się opieką i wsparciem następnych królów, szczególnie Williama Lwa. Znaczne posiadłości przekazano rycerzom zakonu – zwłaszcza wokół Lothians i Aberdeen – templariusze dostali też na własność posiadłości w Ayr i zachodniej Szkocji. Liczna formacja rycerzy-zakonników walczyła pod Black-burne w 1314 r., po czym zyskali na znaczeniu w Lorne i Argyll. Od czasów Roberta Bruce’a I każdy Bruce i następca Stuartów był od urodzenia templariuszem, przez co szkocka linia królewska miała nie tylko kapłanów-królów, ale rycerzy-kapłanów-królów.

Dzisiejsze podręczniki historii i encyklopedie prawie jednogłośnie stwierdzają, że templariusze wyginęli w pierwszej dekadzie XIV wieku. Mylą się. Rycerski Bojowy Zakon Świątyni w Jerozolimie (w odróżnieniu od założonych później masońskich templariuszy) nadal kwitł zarówno w kontynentalnej Europie, jak i w Szkocji.

16

POWSTANIE DOMU STEWARTOW

PROTOPLASCI: BANKO I LADY MAKBET

 

Niebawem wkroczymy w świat królewskiego domu Stewartów, od czasów Merowingów najbardziej znaczącej dynastii w linii desposynes. Wcześniej jednak naszkicujemy pokrótce tło historyczne. Pochodzenie Stewartów było częściowo szkockie, częściowo bretońskie. Jedną z najważniejszych postaci w historii szkockiej linii był Bańko, tan Lochebar z XI wieku.

Od czasów, w których Kenneth Mac Alpin zjednoczył Piktów i Szkotów w 844 r., królowie Szkotów hołdowali piktyjskiej tradycji dziedzictwa tanów. Chociaż Szkoci dziedziczyli tytuły królewskie w Unii męskiej, tradycja Piktów stanowiła o przyznawaniu korony w linii żeńskiej: piktyjska księżniczka wychodziła za mąż za szkockiego króla. W ten sposób utrzymywano status quo. Dziedziczenie nie ograniczało się do jednej linii. Królów wybierano z góry spośród synów, bratanków i kuzynów z równoległych linii wychodzących ze Wspólnego źródła. Owym źródłem był król Kenneth. Tablica 15, „Pierwsi królowie Szkotów”, wskazuje, jak działał system tanistyczny, i tytuł króla zyskiwały na przemian to jedna, to druga linia. Wielką korzyścią tego wybiórczego ustalenia było to, że nieletni nigdy nie zyskiwali korony, co miało miejsce później (ku uszczerbkowi Szkocji), s y zaniechano stosowania tego systemu.

Po prawie 200 latach naprzemiennego królowania potomków dwóch linii szkockich, zgodnie z zasadami tanistycznego dziedziczenia, wybuchł zażarty spór, gdy tradycję złamał Malcolm II. Zamiast przekazać koronę młodszemu kuzynowi, Boede’owi z Duff (Dubh), zdecydował, że to jego potomek powinien odziedziczyć tytuł. Problem polegał na tym, że Malcolm nie miał synów. Ale miał trzy córki. Bethoc, najstarsza, była żoną Crinana, arcykapłana Uświęconej Rodziny św. Kolumby1. Jak i sam św. Kolumba, Crinan pochodził z królewskiej rodziny irlandzkiej, Tir Conaill. Druga córka Malcolma, Donada, była żoną Findlecha MacRory’ego, mormaera z Moray; podczas gdy Olith, najmłodsza, wyszła za Sigurda II, księcia nordyckiego i j aria (earla) Orkadów. Dodatkowa komplikacja polegała na tym, że siostra króla Malcolma, Dunclina, była żoną Kennetha z Lochaber, który dzięki tanistycznej strukturze był drugim w szeregu do korony jako kuzyn Boedego z linii Kennetha MacAlpina.

Wszyscy synowie z wymienionych małżeństw ubiegali się o koronę po śmierci Malcolma w 1034 r. Najwięcej praw do sukcesji miał syn Duncliny, Bańko, tan Lochaber. Niemniej jednak – w zgodnie z życzeniem Malcolma – na tron jako król Duncan I wstąpił syn jego najstarszej córki, Bethoki. Będąc również synem i dziedzicznym następcą arcykapłana Crinana (zamordowanego przez wikingów w 1045 r.) Duncan stał się pierwszym kapłanem królem Szkocji, w stylu wcześniejszych Merowingów galijskich. Ta idea monarchy, równocześnie suzerena i religijnego patriarchy, stanowiła od tej pory rdzeń kultury Szkotów.

Przed śmiercią Malcolma wybuchła rewolta przeciwko planowanej sukcesji, wzniecona przez Gruochę, córkę tana Boedego z Duff. Król Malcolm zabił Boedego, zaś jego spadkobierczyni, lady Gruoch, miała znaczące prawo do tronu, zgodnie z zasadami tanistycznymi. Utworzyła zaciekłą opozycję przeciwko królowi, ten nakazał więc zgładzić J^j małżonka, Gillacomgena z Moray. Gruoch (brzemienna w owym czasie) schroniła się pod opiekę swojego kuzyna, Makbeta, syna Gonady i Findlaecha. Wkrótce potem, w 1032 r., wyszła za mąż za swojego opiekuna, stając się w ten sposób lady Makbet.

Kiedy Malcolm II zmarł w 1034 r., lady Gruoch przekonała Makbeta, by zażądał sukcesji po kuzynie, Duncanie. Nie ona jedna Przeciwna była Duncanowi. Już wcześniej wybuchały zamieszki, na których czele stawali wodzowie klanów. Nawet Bańko, kapitan w służbie Duncana, nie potrafił zdusić wrzenia. Zwołano więc radę wojenną, na której Makbetowi przyznano władzę nad wojskami króla i tam gdzie inni zawiedli, on osiągnął powodzenie zmusiwszy uczestników rebelii do posłuchu. Dzięki temu Makbet zyskał większą popularność niż król. Podsyciło to ambicje lady Makbet, która twierdziła, że korona jest w zasięgu ręki małżonka. Ale co się stało z królem Duncanem? Brak jednoznacznych danych – ustąpił w 1040 r., ale nie jest wciąż jasne, w jakich okolicznościach. Według niektórych źródeł historycznych zabito go w burdzie w Bothnagowan (Pitgaveny, ok. Elgin), podczas gdy w literaturze romantycznej znajdujemy opis jego morderstwa w zamku Makbeta. Tak czy inaczej, Makbet został królem ziem położonych na południe i zachód od Tay, podczas gdy jego kuzyn, Thorfinn z Caithness (syn Olith i Sigurda), władał resztą Szkocji.

Przez 17 lat Makbet rządził sprawiedliwie królestwem, a jego żona była panią tłumnie odwiedzanego dworu. Jednakże wcześniej tan Bańko z Lochaber usiłował odzyskać koronę dla syna Duncana, Malcolma Canmore’a, księcia Cumbrii. Podczas kłótni Makbet ściął dwóch synów Bańka, potem urządził zasadzkę na samego Bańka i jego najstarszego syna, Fleance’a. Wybuchła walka, w której zginął Bańko, ale Fleance uciekł do zamku księcia Gruffyda ap Llewelyna z Gwyned-du (północno-zachodnia Walia). Tam został mężem córki Gruffyda, Nesty, z którą przez jakiś czas przebywał w Walii. Po jego śmierci Nesta wyszła za mąż za Osberna Fitza Richarda z Leon.

Podczas rządów Makbeta Malcolm nie rezygnował ze swoich roszczeń. Zyskał wsparcie Thorfinna i w 1057 r. ich połączone armie zmusiły do odwrotu Makbeta pod Lumphanan. W obliczu całkowitej klęski lady Gruoch Makbet popełniła samobójstwo. Wkrótce potem został zabity Makbet. Thorfinn również zginął w bitwie i wdowa po nim, Ingibjorga, była zmuszona wyjść za Malcolma Canmore’a. Mimo zwycięstwa Malcolm nie wstąpił natychmiast na tron, gdyż stronnictwo Makbeta utrzymało władzę i umieściło na tronie syna lady Gruoch, Lulacha (z jej pierwszego małżeństwa z Gillacomgenem). Jednakże kilka miesięcy później Lulach został zabity pod Strathbogie i w 1058 r. ogłoszono królem Szkotów Malcolma II Canmore’a2.

Relacje o Makbecie, lady Makbet i Banku z rzadka budziły zainteresowanie historyków. Natomiast dzięki znakomitej sztuce Williama Szekspira – opartej na Chronicles of Englande, Scotlande i Irleande pióra Rapheala Holinsheda (zm. 1580 r.). – bohaterowie tych wydarzeń znani są do dziś na całym świecie. Makbet Szekspira został napisany sześć wieków po historycznych wydarzeniach. W przepowiedni trzech wiedźm, otwierającej utwór, dramatopisarz zawarł opis tego, co nastąpiło, a co on sam znał z przekazów historycznych. W sztuce wiedźmy informują Makbeta, że będzie królem. Mówią też Bankowi, że chociaż nigdy nie będzie rządził, spłodzi przyszłych królów. Tak się też stało.

PIERWSI STEWARCI

Imię “Stewart” pochodzi od tytułu steward (marszałek dworu królewskiego) używanego w XIII-wiecznej Szkocji. Dawni Stewar-towie zostali królami Szkocji w 1371 r. i królewska gałąź przyjęła francuskie zniekształcenie imienia “Stuart” (podobnie jak pozostałe gałęzie rodu). Stewartowie wywodzili swe pochodzenie od Bańka z Lochaber, a poprzez tego szlachetnego tana – od króla Alpina (ojca Kennetha I) i są wymieniani we wszelkich genealogiach (powrócimy do tej sprawy w późniejszym rozdziale). Wiadomo też, że Stuarci to potomkowie XI-wiecznych seneszeli Dol z Bretanii3. Szkocka linia szczyci się pochodzeniem od Arymatejczyka, a linia bretońska jest dziedzicem samego Chrystusa, przez Królów Rybaków.

Przedszkockim antenatem linii bretońskiej był Alan, seneszel Dol i Dinan, współczesny Bankowi i Makbetowi w pierwszej połowie XI wieku. Synami Alana byli Alan i Flaald (dziedziczni marszałkowie – stewardowie – dworu Dol) i Rhiwallon (władca Dol). Pierworodny syn, Alan (Alanus Siniscallus) był dowódcą podczas pierwszej krucjaty i pojawia się w Cartulary of St Florent jako dobroczyńca tego opactwa. Jego brat, Flaald (Fledaldus) był baronem St Florent i ożenił się z Aveliną, córką Arnulfa, pana Hesdin z Flandrii. Trzeci brat, Rhiwallon, stał się opatem St Florent de Saumur w 1082 r.

Niektóre rejestry herbowe uznają Avelinę za żonę syna Flaalda, Alana, ale jest to niezgodne z prawdą4. Alanowi Fitz Flaaldowi z urodzenia należał się tytuł “z Hestin”, odziedziczony po matce, Avelinie (Avie). W Cartulary of St George stwierdzono, że była już w wieku odpowiednim do zamążpójścia, gdy jej ojciec podarował angielskie dobra temu klasztorowi w 1094 r. Gdy Arnulf (brat hrabiego Enguerranda z Hestin) przyłączył sią do wyprawy krzyżowej w 1090 r., Aveline została jego zastępczynią i spadkobierczynią w Anglii. Przybrała miano Domina de Norton, a jej syn to Alan Fitz Flaald z Hestin, baron Oswestry za rządów króla Henryka I. Alan ożenił się z Adelizą,córką szeryfa Warine’a z Shropshire5, przez co w stosownym czasie odziedziczył ten urząd. Założył też klasztor Sporle w Norfolk jako komórkę St Saumur.

Synami seneszela byli William i Jordan Fitz Alan. William otrzymał tytuły Oswestry i Shropshire po śmierci kuzyna, Alana; po nim nastąpili Fitzalanowie, earlowie Arundel. Jordan przejął dziedziczny tytuł marszałka dworu Dol, a także ziemie Tuxford, Burton i Warsop w Anglii. Alan miał też córkę, Emmę, która wyszła za mąż za Waltera, tana Lochaber – syna Fleance’a (syna Bańka) i księżnej Nesty z Gwyneddu. Ich syn, Alan z Lochaber, ożenił się z kuzynką, Adeliną z Oswestry, córką Alana Fitza Flaalda. Oni z kolei byli rodzicami Waltera Fitza Alana (zm. 1177 r.), który stał się pierwszym najwyższym marszałkiem dworu Szkocji.

Niektóre publikowane tablice genealogiczne Stewartów mylnie identyfikują Waltera, najwyższego marszałka dworu, z jego dziadkiem, Walterem, tanem Lochaber. Błąd powstał z powodu alternatywnej formy imienia Alana, “Flan”, stąd skojarzenie z Fleance’em, synem Bańka6.

W rzeczywistości to Walter Fitz Alan został mianowany wielkim marszałkiem dworu króla Szkotów, Dawida I (1124-1153). Walter pojawił się w Szkocji koło 1138 r. i król Dawid I nadał mu ziemię w Renfrewshire i Wschodnim Lothian. Zostawszy wielkim marszałkiem dworu Szkocji Walter uzyskał najwyższą z nadawanych godności i stał się również kanclerzem podatków skarbowych. To stąd właśnie w herbie Stuartów pojawił się Fess Chequey (szachownica w środkowej partii herbu). Szachownica reprezentuje blat stołu używanego do obliczania pieniędzy, z czego pochodzi termin Exchequer, jakim określa się angielskie Ministerstwo Skarbu.

Podczas rządów wnuka Dawida, Malcolma IV, Walter założył klunicki klasztor w Paisley i został mianowany dowódcą królewskiej armii. W 1164 r. wybrzeże Renfrew stało się miejscem inwazji 160 okrętów wojennych budowanych na wzór łodzi wikingów, a należących do potężnego Somerleda, tana Isles (wysp szkockich). Na pokładach było ponad 6000 żądnych podboju wojowników, lecz gdy tylko zeszli na brzeg, zostali pobici przez znacznie skromniejsze siły rycerzy domu Waltera. W bibliotece kolegium Corpus Christi, Cambridge, jest manuskrypt mnicha Williama z Glasgow, który był naocznym świadkiem bitwy pod Renfrew w 1164 r. Stwierdza on, że Somerled padł w piewszej fazie walki, po czym najeźdźcy zostali wytraceni w bez rzezi. Bitwa ta jest również opisana w Chronicles of Man, Chronicles of Holyrood i Chronicles of Melrose.

Ze wszystkich szkockich królów młody Malcolm IV (znany jako Bezżenny) był najsłabszy, co udowodnił wydając z dawna cenione terytoria Cumbrii Henrykowi II, królowi Anglii. Następnie w wieku 14 lat udał się zagranicę i spędził tam większość pozostałych 10 łat życia. Z korzyścią więc dla Szkocji marszałek Walter kierował sprawami politycznymi, wojskowymi i finansowymi w zastępstwie króla. Malcolma IV zastąpił w 1165 r. jego brat William (Wilhelm); miał znacznie silniejszy charakter i zyskał przydomek Lew. Wkrótce po koronacji, w 1174 r., usiłował odzyskać od Henryka II pod Alnwick Nortumberland i Cumberland. Tymczasem król Anglii został mężem Eleonory Akwitańskiej (byłej żony Ludwika VII, króla Francji). Ich synowie (z aprobatą Eleonory) stanęli w sporze po stronie Williama, króla Szkocji, a przeciwko ojcu. W bitwie William został pobity i wzięty do niewoli, po czym był zmuszony podpisać traktat z Falaise, uznający króla Anglii za Lorda Paramounta (pierwszego lorda) Szkocji. Od tej pory William przebywał w areszcie. Ster rządów po raz kolejny znalazł się w rękach marszałka Waltera.

Walter Fitz Alan zmarł w 1177 r. Zastąpił go syn, Alan, drugi wielki marszałek dworu. W 1189 r. Alan przyłączył się do drugiej krucjaty z synem i następcą Henryka II, Ryszardem Lwie Serce. Przed wyprawą do Ziemi Świętej król Ryszard ogłosił, że uważa traktat z Falaise za nieważny i przyznał Szkocji prawo do niepodległości. Marszałek Alan zmarł w 1204 r., a jego syn, Walter, został trzecim wielkim marszałkiem dworu u boku syna i następcy Williama, Aleksandra II. Ten Walter pierwszy użył miana “Stewart” i wyniósł klasztor Paisley do godności opactwa w 1219 r. Do 1230 r. był kanclerzem i najwyższym sędzią na północ od Form.

W owym czasie nordyccy najeźdźcy kolejny raz zagrozili Szkocji. W 1263 r. flota norweskiego króla Haakona pojawiła się w Cludeside. Została pobita podczas bitwy pod Larges przez szkockie wojska dowodzone przez Aleksandra Stewarta, któremu w nagrodę nadano lordostwo Galloway.

Król Aleksander III ożenił się z Małgorzatą, córką Henryka III Plantageneta i aby utrzymać pokój z królem Norwegii, ich córka, księżniczka Małgorzata Szkocka, wyszła za przyszłego króla Eryka II. Na nieszczęście umarła niebawem w trakcie połogu – dwa lata przed śmiercią ojca, który nie pozostawił po sobie synów. Znaczyło to, że jedyną dziedziczką królestwa Szkocji była wnuczka Aleksandra, Dziewica Norwegii – mająca wtedy zaledwie 3 lata. I tak piąty wielki marszałek dworu, sir James (syn Aleksandra Stewarta) został regentem Szkocji.

Szkoci obawiali się wtedy, że ich lud może znaleźć się pod panowaniem Norwegii. Biskup Glasgow udał się do wuja Dziewicy Norwegii, Edwarda I, króla Anglii, po radę w tej sprawie – ale biorąc pod uwagę zakusy Plantagenetów wobec Szkocji, odpowiedź można było łatwo przewidzieć. Edward zasugerował, że Dziewica Norwegii powinna wyjść za jego syna, Edwarda Caernavrona i następnie wychowywać się na dworze angielskim. Od tego momentu Edward I uważał swoją sugestię za równoznaczną z zaręczynami. Szkoci jednak nie uważali tego rozstrzygnięcia za ostateczne. Cztery lata później zdecydowano na Wszelki wypadek przywieźć z powrotem młodą dziedziczkę do Szkocji. We wrześniu 1290 r. Małgorzata, siedmioletnia królowa Szkocji wyruszyła statkiem do swojej domeny – lecz zmarła nagle, w tajem-Uczych okolicznościach, gdy tylko dotarła do Orkadów. Pomimo starań sir Jamesa Stewarta na rzecz utrzymania pokoju po niespodziewanej śmierci Małgorzaty wybuchła wojna o sukcesję i niepodległość, tora pustoszyła Szkocję przez wiele lat.

ROBERT BRUCE I

Trzema głównymi konkurentami do schedy po Małgorzacie byli John Comyn (potomek króla Donalda Bana), John Balliol (pochodzący od księcia Dawida, earla Huntingdonu) i Robert Bruce, pan Annendale (również potomek księcia Dawida). Bruce był początkowo faworytem, ale Edward II ogłosił się Lordem Paramountem Szkocji ze względu na planowany ślub syna. Uzyskał od kilku szkockich panów prawo rozstrzygania sporów i po politycznych manewrach przejął kontrolę nad kluczowymi fortecami kraju. Potem ze specjalnie wyznaczonym komitetem, który nazwał “najmędrszymi w Anglii”, dokonał wyboru. Rada Plantagenetów upierała się, że nowy król Szkocji musi być posłuszny wobec króla Anglii. Robert Bruce został wysunięty przez samych Szkotów, ale odmówił podporządkowania się Edwardowi, stwierdzając:

Jeśli potrafię posiąść to królestwo mocą mego prawa i wiernej przysięgi, to zacnie i sprawiedliwie. Ale jeśli nie, to sięgając po ono królestwo dla siebie, nigdy nie zniżę się do niewolnictwa.

John Balliol natomiast przystał na proponowane warunki, uczyniono go więc królem. Złożył wymaganą przysięgę:

Ja, John, król Szkocji, będę tobie wierny i posłuszny, Edwardzie, z łaski Boga królu Anglii, szlachetny i najwyższy panie królestwa Szkocji, które przyjmuję dzięki twojej łasce.

Balliol zyskał tron w 1292 r. Wielkim marszałkiem dworu był wówczas nadal sir James Stewart. Sir James był zwolennikiem Roberta Bruce’a i zagorzałym przeciwnikiem króla Edwarda i Johna Balliola. Edward nakazał Balliolowi dostarczyć pieniędzy i żołnierzy dla angielskiej armii. To posunięcie popchnęło wielu do zbrojnego oporu. Na czele zbuntowanych stanął urodzony w Paisley rycerz, sir William Wallace. Początkowo dzięki poparciu Jamesa Stewarta Wal-lace osiągał sukcesy. Edward złożył Balliola z tronu i sam zaczął rządzić krajem. Wallace zwyciężył w 1297 r. pod Stirling. Po tym zwycięstwie ogłoszono go Strażnikiem Szkocji. Rok później pod Falkirk łucznicy Edwarda pokonali Williama Wallace’a. W 1305 i został pojmany i stracony przez Anglików, którzy wbili jego głowę na pal przy Moście Londyńskim, a pokawałkowane ciało rozesłali do szkockich miast i i ziem na północy.

Na czele niepokornych Szkotów stanął nowy przywódca. Był nim późniejszy Robert Bruce I, najstarszy syn Roberta Bruce’a. Wbrew Plantagenetom Szkoci w 1306 r. doprowadzili do koronacji Roberta Bruce’a syna. Gdy w 1314 r. Edward najechał Szkocję, Bruce pobił go pod Bannockburn i ogłosił niepodległość kraju?

KRÓLEWSKI DOM STEWARTÓW

Sir James Stewart zmarł w trzy lata po koronacji Bruce’a I. Na stanowisku zastąpił go syn, Walter Stewart, szósty wielki marszałek dworu. Walter dowodził lewym skrzydłem szkockiej armii pod Bannockburn i został pasowany na rycerza na polu bitwy. W 1315 r. Walter Stewart ożenił się z córką króla Bruce’a I, Marjorie. Kilka miesięcy potem Robert udał się do Irlandii, zostawiając Waltera jako regenta Szkocji. Marjorie zmarła na skutek wypadku podczas jazdy konnej, zaledwie w rok po ślubie. Była brzemienna, jej syna, Roberta uratowano stosując cesarskie cięcie. Robert został siódmym wielkim marszałkiem dworu. Do dziewiętnastego roku życia był regentem syna Bruce’a, króla Dawida II. Dawid osiągnął odpowiedni wiek w 1341 r.

Niebawem Edward III Plantagenet rozpoczął wojnę stuletnią z Francją. Dawid stanął po stronie Francji, ale został pokonany i pojmany przez Anglików pod Nevill’s Cross w 1346 r. Był przetrzymywany w areszcie przez jedenaście lat. Przez ten czas wielki Marszałek Robert rządził Szkocją. Król Dawid został uwolniony w 1357 r., po tym jak złożył Edwardowi III pewne obietnice. Zwracając się do szkockiego parlamentu Dawid oświadczył, że w razie gdyby zmarł bezpotomnie, korona Szkocji przejdzie na królów Anglii. Odpowiedź członków zgromadzenia była jednoznaczna: “Tak długo jak ktokolwiek z nas zdoła udźwignąć broń, nigdy nie pozwolimy Anglikom rządzić nami”. Od tej pory Dawid był w pogardzie Szkotów i gdy zmarł w 1371 r. nie zostawiając dziedzica, lud zdecydował się sam wybrać jego następcę.

Tylko jeden człowiek mógł nim zostać – człowiek, który rządził Szkocją od lat, a którego antenaci byli zastępcami królów przez sześć generacji. Był to Robert Stewart, szósty wielki marszałek dworu.

26 marca 1371 r. król Robert II założył królewski dom Stewartów. Po raz pierwszy od szóstego wieku, od Artura mac Aedana z Dalriadii, kluczowe linie Brytanii i Europy splotły się w szkockim domu królewskim i starożytne dziedzictwo Stewartów spełniło się.

 

 

 

 

 

 

 

 

17

WIEK RYCERSTWA

WOJNA I CZARNA ŚMIERĆ

 

Wiek czternasty to okres wielkich zaburzeń i ogólnego bezładu w Brytanii i kontynentalnej Europie. Była to epoka nie tylko długotrwałych i wyniszczających wojen, ale też epidemii, z których jedna zabrała życie prawie trzydziestu procent populacji Anglii. W drugiej połowi XIII wieku Szkoci byli stale nękani przez dom Plantagenetów, ale w 1314 r. Robert Bruce I pokonał angielskich najeźdźców pod Bannockburn. W następstwie tego wydarzenia Edward II w 1328 r. uznał formalnie niepodległość Szkocji podpisując traktat z Northampton.

Wkrótce potem Anglia znalazła się w stanie wojny z Francją. Iskrą, która roznieciła pożar, był spór między Edwardem II i francuskim królem, którego Edward (również diuk Akwitanii) był wasalem. Edward odmówił uznania władzy francuskiej korony nad swoimi dobrami we Francji, na co król, Karol IV, zajął mu w 1324 r. pewne ziemie w Gaskonii. W odwecie Edward zagroził zerwaniem stosunków handlowych z Flandrią i zawiązał sojusz z diukiem Burgundii. Edward I był mężem siostry francuskiego króla, Izabelli, która z powodu tego sporu stała się tak niepopularna w Anglii, że w 1325 r. była zmuszona powrócić do Francji. Tam wraz ze swoim angielskim Kochankiem, Rogerem Mortimerem, earlem March, spiskowali w celu falenia i zamordowania Edwarda II w 1327 r.

Rok później zmarł ostatni z Kapetyngów Karol IV. Tron objął jego kuzyn, diuk Walezjusz, który jako Filip VI, zapoczątkował nową dynastię. Ale do spadku Filipa rościł sobie prawo nowy król Anglii, Edward III. Gdy jego ojciec zginął z ręki skrytobójcy (kierowanego przez matkę następcy tronu), Edward ogłosił, że będąc wnukiem ojca Izabelli, Filipa V, sam jest prawowitym królem Francji. W 1330 r. Edward III rozkazał stracić Mortimera, a Izabellę odesłał do klasztoru. W 1346 r. zabrał swoich łuczników do Crecy, gdzie zwarte szeregi francuskiego rycerstwa zginęły pod gradem strzał. Tak zaczęła się wojna stuletnia. Na domiar złego Anglię w 1348 r. spustoszyła czarna śmierć.

To właśnie wówczas, w dobie chaosu wojny i zarazy zrodził się “wiek rycerstwa”. Wedle podania, pewnego razu w 1348 r. król Edward zauważył, że dworzanie śmieją się z hrabiny Salisbury, która zgubiła w ich obecności podwiązkę. Edward podniósł zgubę i założył sobie na nogę mówiąc: Honi soit qui mai y pense (“Hańba temu, kto widzi w tym coś złego”). Ten epizodzik przyczynił się do powstania Orderu Podwiązki, a przypadkowy komentarz króla stał się jego dewizą (bywa też błędnie tłumaczony: “Zło temu, kto źle myśli”). Edward, którego turniejowe eskapady zyskały szeroką sławę, wybrał dwudziestu czterech rycerzy, stali się oni członkami Kapituły Orderu. Romantyczne podania o Okrągłym Stole króla Artura były dla niego wzorem rycerskiej równości. Ustalono kodeks, według którego rycerze byli zobowiązani do służenia Bogu i królowi, do walki o swoje dobre imię i honor dam.

Najstarszym synem Edwarda III był książę Walii, nazwany później przez historyków Czarnym Księciem z powodu koloru zbroi. Pod Crecy zdobył trzy pióra wraz z dewizą Ich dien (służę), która od tej pory stała się zawołaniem książąt Walii. Przez osiem lat Czarny Książę zarządzał Akwitanią. Sprawował rządy silnej ręki i wzbudzał strach. Natomiast w Anglii cieszył się opinią wzorowego rycerza, uważano go za wzorzec do naśladowania, jego postawa wniosła powiew czystego romantyzmu w ponury okres długotrwałych wojen i chorób.

ROMANSE ARTURIAŃSKIE

Legendy o królu Arturze, na których wzorował się “wiek rycerskości”, mają niewiele wspólnego z historycznym Arturem – celtyckim Ąrd Ri (najwyższym królem) i warlordem – którego wojownicy zdobyli groźną reputację w VI wieku. To mądrość Graala wprowadziła Artura w “światła rampy” średniowiecza, w legendach przypisano jego rycerzom prowadzenie poszukiwań świętego naczynia. Więc gdy założono kapitułę Orderu Podwiązki, rycerzy Artura “uwspółcześniono” i stali się “opancerzonymi” galantami i bohaterami dnia. Wielki dębowy Okrągły Stół z ery Plantagenetów (5,5 metra średnicy i tona wagi) znajduje się obecnie w wielkim holu winchesterskiego zamku. Badania radiochronologiczne pozwoliły ustalić, że pochodzi on z okresu panowania Henryka III (1216-1272), zaś jego symboliczne arturiańskie malunki są późniejsze, zapewne powstały z epoce Tudorów (Henryka VIII).

W poprzednim rozdziale1 przedstawiliśmy już historycznego Artura. Obecnie zajmiemy się legendą Artura. To właśnie ów legendarny Artur tak zainspirował “wiek rycerskości”; znamy więc raczej tego Artura, który narodził się około 1147 r. wraz z romansową Historia Regum Britanniae Geoffreya z Monmouth. Geoffrey przeniósł Artura mac Aedana z Dalriadii w środowisko West Country, zamienił Gwyr-Llewa, duxa Caruele w Gorloisa, diuka Kornwalii, wymyślił Utera Pendragona i wprowadził przeróżne wątki, by odpowiadały wymogom epoki feudalnej. Jednym z najbardziej romansowych elementów był magiczny miecz Artura, Caliburn, wykuty na wyspie Awalon.

W 1155 r. poeta z Jersey, Robert Wace, stworzył Roman de Brut (romans o Brutusie). Była to wierszowana wersja Historii Geoffreya, oparta na ludowym podaniu. Według niej cywilizację w Brytanii założył w 1130 r. p.n.e. Brutus2 i garstka uchodźców z Troi. Egzemplarz poematu Wace’a, w którym znalazła się pierwsza wzmianka o rycerzach Okrągłego Stołu, przedstawiono Eleonorze Akwitańskiej. W tym znaczącym dziele Geoffreyowa królowa Guanhumara3 przybiera bardziej odpowiednie imię Gwynefry (z celtyckiego Gwen-hwyfar, jasny duch), a oręż Artura, Caliburn, nazwany jest “Ekskalibor”4.

Około 1190 r. ksiądz z Worcestershire, Layamon, skompilował angielską wersję poematu Wace’a, ale wcześniej Francja wydała bardziej ekscytujący romans. Jego autorem był Chretien z Troyes, którego protektorką była Maria, hrabina Szampanii. Chretien dokonał transformacji barwnej legendy o Arturze w utwór pod wszelkimi Względami romantyczny i dał Gwynefrze bardziej poetyczne imię “Ginewra”. Cykl pięciu połączonych ze sobą tematycznie opowieści pojawił się około 1175 r., a w opowieści o Lancelocie – le Chevalier de la Charrette – Kamaalot po raz pierwszy staje się królewskim dworem. Chretien obracał się w arystokratycznych kręgach i taka opowieść jak jego Yvain – le Chevalier au Lion były oparte na wielu szlachetnych postaciach z Leon żyjących między VI a XI wiekiem. Herb hrabiów Leon d’Acqs (lub d’Ak) miał czarnego lwa na złotym polu, stąd ród ten zwano “Rycerzami Lwa”.

W tym właśnie stadium pisarze kontynentalnej Europy zaczęli łączyć literaturę arturiańską z mądrością Świętego Graala. Na życzenie hrabiego Alzacji, Filipa, Chretien rozpoczął słynną opowieść o Percewalu, le Conte del Graal (historia Graala). Chretien umarł podczas pracy nad tym dziełem, dokończyli je inni.

Następnym na arturiańskiej scenie był burgundzki poeta Robert z Boron. Do jego poematów z lat dziewięćdziesiątych XII wieku zalicza się Joseph d’Arimathie – Roman l’Estoire dou Saint Graal. Jednakże w przeciwieństwie do opowieści Chretiena o Sangralu akcja romansu autorstwa Roberta nie była współczesna królowi Arturowi. Zasadniczo toczyła się w okresie życia Józefa z Arymatei.

Mniej więcej z tej samej epoki pochodzi anonimowy manuskrypt pod tytułem Perlesvaus. To dzieło ma źródło templariuszowskie i głosi, że Józef z Arymatei był stryjecznym dziadkiem Percewala. Wtedy około 1200 r. pojawiła się opowieść Parzival, szczegółowa i szeroka relacja o Rodzinie Graala, napisana przez bawarskiego rycerza, Wolframa von Eschenbach.

Król Artur został pełniej sportretowany w serii pięciu opowieści z okresu 1215-1235 znanej jako Wulgata. Napisane przez cysteriań-skich mnichów dzieło poświęcone było synowi Lancelota, Galaadowi, którego matką była córka Króla Rybaka, Elaine le Corbenic. Postacią centralną tego utworu był także najwspanialszy rycerz Artura – Percewal. W Wulgacie Ekskalibor – tak jak u Wace’a – jest mieczem Artura, przetrwał też wątek otrzymania oręża od Pani Jeziora. W tym stadium opowieść o Arturze wyciągającym miecz z kamiennego kowadła nie ma żadnego związku z Ekskaliborem. To z kolei wątek zaczerpnięty z całkiem innego wątku Merlina Roberta z Boron. Dopiero w XIX wieku Ekskalibor i kamień spotykają się ze sobą.

W tym okresie król Artur nie cieszy się wielkim rozgłosem w Brytanii – Pojawia się na kartach takich dzieł jak XIIl-wieczna Black Book of Carmarthen. Geoffrey z Monmouth utrzymywał, że walijskie miasto Carmarthen zostało nazwane po Merlinie (Caer Myrddin – siedziba Merlina). W rzeczywistości nazwa nie ma żadnego związku z Merlinem, ale pochodzi od rzymskiego miana osady, Castra Maridunum.

Angielski poemat Arthour and Merlin pojawił się pod koniec pierwszej dekady XIII wieku. Z Walii (ok. 1300 r.)v pochodzi Book of Taliesein, w której Artur przedstawiony jest w scenerii nadnaturalnego Tamtego Świata. Pojawia się on też w White Book of Rhydderch (ok. 1325 r.) i Red Book of Hergst (ok. 1400 r.). Walijskie Triads odwoływały się kilkakrotnie do Artura, jak i Four Branches of the Mabinogi, które w XIX wieku przetłumaczyła na angielski lady Charlotte Guest pod zmienionym tytułem The Mabinogion.

Dopiero w XV wieku – około 800 lat po czasach historycznego Artura – wszystkie legendy przyjęły ogólnie znany dzisiaj kształt. Nastąpiło to w zbiorze utworów sir Thomasa Malory’ego z Warwick-shire. Wydrukowano je w 1485 r. pod tytułem Le Morte d’Arthur. Jedna z pierwszych książek wydrukowanych przez Williama Caxtona to arturiański cykl Malory’ego, standardowe dzieło – chociaż należy stwierdzić, że w żadnym wypadku nie była to oryginalna opowieść. Zamówiła ją Małgorzata Beaufort z Somerset, matka króla Henryka VII. Również w tym samym okresie Uter i Artur zaczęli pojawiać się w nowo sporządzonych genealogiach – a był ku temu pewien ważny powód. Gdy Henryk VII (syn Edmunda Tudora z Richmond) zagarnął bezprawnie tron Plantagenetów Ryszarda III, jego jedynym tytułem do sukcesji było pochodzenie matki, praprawnuczki Edwarda III. By ukazać swoje tudorowskie pochodzenie w korzystnym świetle, Henryk zamówił nowe genealogie demonstrujące imponujący rodowód, sięgający książącego domu Walii. Jednakże szykując te tablice specjaliści °d genealogii postarali się zamieścić w nich coś niezwykłego, nadzwyczajnego, to dlatego nagle w prześwietnej linii kornwalijskiej Pojawili się Uter Pendragon i Artur.

Sławne opowieści Malory’ego były kompilacją najbardziej popular-nych podań z różnych źródeł. Wprowadzono na scenę wszystkie znane Postaci i by zadowolić Henryka Tudora, Kamaalot zlokalizowano w Winchester, w Hampshire. Stare opowieści znacznie rozwinięto 1 dodano wiele nowych wątków. Jednym z najistotniejszych był miłosny związek Lancelota z Ginewrą. Rycerskie zasady odgrywały wiodącą rolę w utworze Malory’ego, chociaż on sam był znanym przestępcą, więzionym za kradzież, gwałt, przywłaszczenie bydła, długi, wymuszanie i usiłowanie zabójstwa diuka Buckingham. W latach 1451-1470 kilkakrotnie przebywał w więzieniach – Coleshill, Colchester, Ludgate, Newgate i londyńskiej Tower.

Malory umieścił Artura w głębokim średniowieczu, a wszystkie postaci utraciły swoje celtyckie jestestwo na rzecz lśniących zbroi. Dzieło nosiło tytuł The Whole Book of King Arthur and his Noble Knights ofthe Round Table (tak zatytułowana była ostatnia opowieść cyklu). Na całą księgę składało się osiem legend: Opowieść o królu Arturze, Szlachetne opowieści o królu Arturze i cesarzu Lucjuszu, Szlachetna opowieść o sir Lancelocie z Jeziora, Opowieść o sir Garecie, Opowieść o sir Tristramie z Lyonesse, Opowieść o Sangralu, Opowieść o sir Lancelocie i królowej Ginewrze, Najżałośniejsza opowieść o śmierci Artura.

Od czasów Thomasa Malory’ego legendy arturiańskie stały się integralną częścią brytyjskiego dziedzictwa. Przeżyły wielki renesans w epoce z XIX-wiecznego romantyzmu, który był nurtem nacjonalistycznym, wynikającym z wiktoriańskiej nostalgii za utraconym złotym wiekiem. Poeta lord Tennyson napisał sławne Idylls of the Kings, a tematy arturiańskie pojawiły się w znakomitych malowidłach prerafaelitów.

WESOŁA ANGLIA

Niespokojne czasy często nazywano wiekiem, który widział rozkwit, jak mówiono, “wesołej Anglii”. To określenie przetrwało mimo surowych warunków życia owej epoki. W rzeczywistości trudno nazwać Anglię tego okresu “wesołą”. Ściślej biorąc to określenie [ang. Merrie] wiąże się z Marią [ang. Mary] Jakubową (św. Marią Cyganką), która przybyła w 44 roku n.e. do zachodniej Europy wraz z Marią Magdaleną. W Anglii w czasach średniowiecza obok uwielbienia Magdaleny rozwinął się szeroko kult Marii Cyganki. Angielski wariant jej imienia – Mary (oparty na greckiej odmianie) – pochodzi od hebrajskiego Miriam, i, jak widzieliśmy, ma związek z morzem (łac. mare) i generalnie z wodą. W rezultacie Marię Cygankę identyfikowano z boginią Afrodytą, zrodzoną “z piany morskiej”.

Św. Maria Jakubową (żona Kleofasa w Ewangelii według św. Jana _ 19, 25) była kapłanką z I wieku i czasami określano ją jako Marię Egipcjankę. Jej przysięga ślubna była nazywana Merrie – co częściowo jest nawiązaniem do egipskiego imienia Mery (ukochana). Stąd prawdopodobnie pochodzi angielski czasownik to marry = brać ślub. Poza doktryną katolicką uważa się, że Duch Święty jest rodzaju żeńskiego i zawsze kojarzono go z wodą. Często symbolizowana znakiem rybiego ogona św. Maria była pierwotnie merri-maid (syreną) i przypisywano jej znaczące imię Marina (z morza, morska). Jest portretowana obok Marii Magdaleny (la Dopmna delAquae) w oknie kościoła Św. Marii w Paryżu. Jako Marianna (Maid Marian) jest wielbiona w legendach o Robin Hoodzie, podczas gdy wcielenie Marii Magdaleny pojawia się w celtyckiej tradycji jako Morrigana (Wielka Królowa), władczyni Losu (ang. Fate) – Morgana le Faye. Często postacie Marii są mylone, jako że obie mają bliskie związki z Prowansją i morzem.

Na początku chrześcijaństwa cesarz Konstantyn zabronił czczenia Marii Cyganki, ale jej kult przetrwał i przeniknął do Anglii przez Hiszpanię. Maria Jakubową (Kleofas) wylądowała w Ratis (późniejsze Saint Maries de la Mer) – wraz z Marią Magdaleną i Marią (Heleną) Salome – co opisują Dzieje Magdaleny i starożytna MS History of England w archiwach watykańskich. Jej najbardziej znaczącym elementem była muszla, przedstawiona wyraziście jako podkreślenie statusu Afrodyty w Narodzinach Wenus Botticellego. Nawet dzisiaj pielgrzymi udający się do Compostela, do domniemanego grobu św. Jakuba w Santiago, niosą muszelki, które uważane są za afrodyzjaki. Maria Cyganka – święta nierządnica i obiekt kultu miłości – była rytualnie portretowana przez Anglosasów jako “Majowa Królowa”, a jej tancerze, Mary’s Men (ludzie Marii) nadal wykonują swoje rytuały podczas wiejskich świąt angielskich (noszą zniekształcone miano Morris Men). Inną pozostałością po Mary’s Men to Merrie Men (weseli zbóje) z angielskich lasów.

SZKOCJA I GRAAL

Wiele szkockich rodzin, którym często przypisuje się pochodzenie norrnandzkie, faktycznie wywodzi się z Flandrii5. Ich przodków zachęcano do emigracji do Szkocji w XII i XIII wieku za rządów Dawida I, Malcolma IV i Williama (Wilhelma) Lwa. Prowadzono politykę celowego osadnictwa, ponieważ Flamandowie mieli doświadczenie w handlu, rolnictwie i budowie miast. Zupełnie nie przypominało to wrogiej inwazji Normanów na Anglię. Takie rodziny jak Balliol, Bruce, Comyn, Douglas, Fleming, Graham, Hay Lindsay i wiele innych mają swoje korzenie we Flandrii. W ostatnich latach znakomite dogłębne badania na tym polu przeprowadził historyk heraldyki, Beryl Platts.

W średniowiecznej Szkocji było niewiele liczących się Normanów, a rodziną, która doszła tam do wielkich zaszczytów od XI wieku, byli St Clairowie. Henri z St Claire brał udział w wyprawie krzyżowej z Gotfrydem z Bouillon (dlatego nazwany jest Henrykiem Krzyżowcem). Ponad dwa wieki później jego potomek – również Henri z St Claire – był dowódcą rycerzy templariuszy podczas bitwy pod Ban-nockbum. St Clairowie (którzy z czasem przybrali miano Sinclairowie, earlowie Caithness) pochodzili z dwóch stron od wikingów – przez diuków Normandii i jarlów (earlów) Orkadów. Po zniszczeniu przez inkwizycję templariuszy i ich siedziby w Szkocji St Clairowie zostali ambasadorami Szkocji w Anglii i we Francji. Henri z St Claire (syn Henryka Krzyżowca) był tajnym radcą. Jego siostra Richilda weszła w rodzinę Chaumontów, spokrewnioną z Hugonem z Payens, pierwszym wielkim mistrzem templariuszy6.

Spuścizna templariuszy wśród St Clairów jest szczególnie widoczna w Roślin, południowych okolicach Edynburga, w pobliżu dawnego templariuszowskiego centrum w Ballantradoch. Tu we wsi Roślin stoi XV-wieczna kaplica Rosslyn. Na pierwszy rzut oka przypomina miniaturową gotycką katedrę, ze spiczasto zakończonymi oknami i wspinającymi się przyporami, zakończonymi ozdobnymi sterczynami. Jednakże po bliższej lustracji dostrzega się dziwne połączenie stylów normandzkiego, celtyckiego i gotyckiego.

St Clairowie otrzymali w 1057 r. baronostwo Roślin od Malcolma III Canmore’a, a w następnym wieku zbudowali w pobliżu zamek. Powiada się, że w głębi zapieczętowanych komór nadal spoczywają niektóre skarby templariuszy sprowadzone z Francji podczas katolickiej inkwizycji7. Gdy flota templariuszy w 1307 r. odbiła od brzegów Bretanii, większość statków i ich cenne ładunki popłynęły do Szkocji przez Irlandię i zachodnie wyspy8. Niektóre udały się do Portugalii, gdzie templariusze zostali Zakonem Chrystusowym. Sławny portugalski żeglarz Vasco da Gama, który pierwszy opłynął Przylądek Dobrej Nadziei w drodze do Indii w 1497 r., był rycerzem Chrystusowym. Wcześniej książę Henryk Żeglarz. (1394-1460) był wielkim mistrzem zakonu.

Szkocja przyjęła też templariuszy uciekających z Anglii. Ich kwaterą główną było Tempie, na południe od Fleet Street, w Londynie. Od XIV wieku w tym miejscu mieściły się dwie izby sądu – Inner Tempie i Middle Tempie. W pobliżu stoi XII-wieczny okrągły kościół templariuszy. Tempie Bar, przejście z Westminsteru do City, znajduje się między Fleet Street i Strandem.

Od kiedy Roślin stało się własnością St Clairów, chowano tam wybinych członków tej rodziny – poza Rosabelle, żoną barona Henryka Krzyżowca. Rosabelle utonęła w morzu, pozostawiwszy ponure wspomnienie. Utrwalił je sir Walter Scott w XIX wieku. W Pieśni ostatniego minstrela zapisał:

I każdy Sinclair tu spoczywa,

Ze świecą, księgą, biciem w dzwon,

Lecz morskie tonie huczą wciąż

I dzikie wichry pieśń zawodzą

O śmierci pięknej Rosabelle.

Za dawnych czasów baronowie St Clair z Roślin zaliczani byli do najznakomitszych rodów szlacheckich Szkocji, byli najbliższymi współpracownikami króla. W XIII wieku sir William St Claire był szeryfem Edynburga, Lothian, Linlithgow i Dumfries, został ponadto mianowany najwyższym sędzią Galloway. Poza tym król Aleksander III wyznaczył go do roli opiekuna następcy tronu Szkocji.

Po śmierci Roberta Bruce’a I w 1329 r. późniejszy sir William St Clair, biskup Dunkeld wyruszył z sercem Bruce’a w srebrnej szkatułce9. Wraz z sir Jakubem Douglasem i dwoma innym rycerzami miał pochować szkatułkę w Jerozolimie. Jednakże gdy rycerze dotarli do Andaluzji w południowej Hiszpanii, drogę zagrodziła im kawaleria Maurów. Dzielni rycerze niewiele myśląc runęli na przeważające siły potężnego wroga, walka nie trwała długo, rycerze polegli. Jednak Maurowie pozostali pod tak wielkim wrażeniem rycerskiej odwagi, że odesłali szkatułkę do Szkocji. Serce Bruce’a pochowano w opactwie Melrose, które ma wielkie templariuszowskie i cysterskie tradycje.

Właśnie potomek Williama Sinclaira, earl Caithness, wielki admirał i kanclerz Szkocji, zbudował kaplicę Rosslyn w 1446 r. Rodzina St Clair (przyjęła nazwisko Sinclair pod koniec XIII wieku) zyskała tymczasem godność strażników królów – Sangrala (królewskiej krwi) – w Szkocji. Pięć lat wcześniej król Jakub II Stewart wyznaczył też Williama na stanowisko dziedzicznego patrona i protektora szkockich muratorów. Nie byli to wolnomularze spekulatywni, ale działający, pracowali w kamieniu, korzystając z matematyki i geometrii architektonicznej. Dzięki temu William mógł pozyskać najlepszych rzemieślników i budowniczych w kraju. Fundamenty pod Rosslyn położono w 1450 r. Kaplicę ukończył w 1486 r. syn Williama, Olivier. Miała ona być częścią wielkiej kolegiaty, ale reszty budowli nigdy nie wzniesiono (zachowały się jedynie fundamenty).

Kaplica jest dziś w znakomitym stanie i nadal jest używana zgodnie z przeznaczeniem. Budynek ma 10,7 na 21 m, a dach sięga 13,4 m wysokości. Kilkaset kamiennych rzeźb zdobi ściany i sklepienie. Przedstawiają biblijne opowieści, zawierają wiele murarskich symboli i elementów ikonografii templariuszy. Jest tam do woli mieczy, kompasów, kielni, kątowników, młotków, a także przeróżne wizerunki świątyni króla Salomona. Kaplica Rosslyn jest niezwykłym wizualnym i duchowym doznaniem dla zwiedzających. Historyk i biograf, Andrew Sinclair, napisał wiele o historii Rosslyn i Sinclairów, w tym szczegółową relację o transatlantyckiej podróży floty należącej do tej rodziny w 1398 r. – na długo przed tzw. odkryciem Ameryki przez Krzysztofa Kolumba.

Rzeźby w kaplicy poza sferą odniesień ezoterycznych i judaistycznych mają też przesłanie chrześcijańskie – odnajdujemy tu wiele chrześcijańskich znaków i symboli. Ale to jeszcze nie wszystko: stale trafiamy i na ślady islamskie. Całość jest zaś zagadkowo ujęta w pogańskie ramy wijących się węży, smoków i gęstych drzew. Wszędzie spoza kamiennego poszycia kolumn i łuków wygląda dzikie oblicze Zielonego Człowieka – symbol wiecznych sił ziemi i cyklu życia. A wszystko to spowija niezliczona rozmaitość owoców, ziół, liści, przypraw, kwiatów, latorośli i herbowych roślin tego rajskiego ogrodu. Przebadawszy centymetr po centymetrze Rosslyn możemy stwierdzić, że kaplica jest prawdopodobnie najbardziej ekstrawagancko ozdobionym kościołem w kraju – przy czym żaden z kamiennych wizerunków nie jest okazem sztuki dla sztuki. Każda rzeźba ma swój cel. Wszystkie łączą się ze sobą w harmonijną całość, pomimo tylu tak różnych wątków i konotacji. Odnosimy wrażenie, że kompozycją rządzi magia.

Rosslyn jest idealną kaplicą Świętego Graala, a idea mistycznych poszukiwań jest wszechobecna w jej wystroju. Rycerze templariusze byli Strażnikami Rodziny Graala, a tarcza St Clair ma żłobkowany czarny krzyż na srebrnym polu, co znaczy, że ten, kto ją nosi, jest rycerzem Graala. Nazwa “SaintClair” pochodzi od łacińskiego Sanctus Clarus (Ziemia Święta). Jak widzieliśmy wcześniej, ezoteryczny kobiecy symbol V reprezentuje Kielich życia, podczas gdy jego męski odpowiednik Λ symbolizuje Ostrze męskości. Połączone jeden nad drugim (X) wskazują Jedność, a ich karbowane lub żłobkowane linie oznaczają Pokolenie. Stąd też żłobkowany (engrailed) krzyż wskazuje Święte Pokolenie.

W symbolice Graala dziedzictwo Mesjasza jest oznaczone żeńskim Kielichem, któremu towarzyszy męskie Ostrze. W Rosslyn i w innych miejscach w Szkocji rzeźbienia na murach i grobowce rycerzy Graala noszą podwójny emblemat. Ma on postać Kielicha na wysokiej nóżce z czarką skierowaną ku górze. Znak różokrzyżowców obecny w czarce (pod postacią fleur-de-lys) wskazuje, że vas-uterus zawiera krew Jezusa. Obok figuruje Ostrze w postaci miecza.

KAMIEŃ PRZEZNACZENIA

Rycerze Graała i templariusze nie tylko byli Strażnikami Sangrala Stewartów w Szkocji, ale stali się też opiekunami Kamienia Przeznaczenia (Kamienia ze Scone). Ten najświętszy ze szkockich skarbów sprowadził do Szkocji z Irlandii Fergus Mór mac Erk, pierwszy król Dałriadii (V wiek), a do Irlandii dotarł z Judei około 586 r. p.n.e. Święta relikwia podobno jest Kamieniem Przymierza znanym jako “poduszka Jakuba” (Rdz 28, 18-20), na której w Betel Jakub złożył głowę i ujrzał drabinę sięgającą do nieba. We śnie Bóg obiecał Jakubowi, że jego nasienie wyda licznych królów – którzy z czasem utworzą linię idącą do Dawida.

Gdy Żydzi byli prześladowani przez Nabuchodonozora, władcę Babilonii, Mataniasz, syn króla Jozjasza (i następca Dawida w bezpośredniej linii) został królem Judei. W 589 r. wstąpił na tron pod imieniem Sedecjasza. Dwa lata później Jerozolima padła pod naporem wojsk Nabuchodonozora, a Sedecjasza zabrano do Babilonu i oślepiono (Jr 39, 6-7; 52 10-11). Jego synów zamordowano, ale córka Tamar przedostała się do Irlandii (przez Egipt i Hiszpanię) przy pomocy proroka Jeremiasza. Sprowadził on też namaszczony Kamień Przymierza, który stał się znany jako Lia Fail (Kamień Przeznaczenia)10. Po łacinie nazwano go Saxum Fatale.

Księżniczka Tamar (Teamhair) dała imię Tarze, siedzibie najwyższych królów Irlandii, i wyszła za mąż za Ard Ri (najwyższego króla) Eochaida, przodka Ugaina Mar (Ugaina Wielkiego). W ciągu tysiąca lat potomkowie Eochaida byli koronowani przed świętym Kamieniem. Spuścizna irlandzka następnie przeniosła się do Szkocji, gdzie relikwia Judei stała się znakiem królów Dałriadii. Król Kenneth I MacAlpin (844-859) przeniósł Kamień do opactwa Scone, gdy złączył Szkotów i Piktów. Od czasów króla Sedecjusza do czasów Williama Lwa (zm. 1214) przed Kamieniem Przeznaczenia odbyło się blisko sto koronacji.

Ogłosiwszy się w 1296 roku najwyższym władcą Szkocji Edward I ukradł kamień będący w jego mniemaniu Kamieniem Przeznaczenia. Faktycznie zabrał blok piaskowca z drzwi klasztoru, który od tamtej pory spoczywa pod tronem koronacyjnym w opactwie westminsterskim. Blok ma wymiary 66 x 28 cm i waży około 152 kg. Królewska pieczęć dawnych Szkotów świadczy o innych rozmiarach głazu koronacyjnego. Blok w Westminster nie może więc być świętym Kamieniem Przeznaczenia – to nic więcej jak tylko zabytek średniowiecznej murarki z czasów króla Edwarda I. Prawdziwy Kamień Przeznaczenia jest pono mniejszy, zaokrąglony przez naturę i ma to być czarny bazalt pokryty inskrypcjami, a nie ręcznie ciosany piaskowiec. Został ukryty przez cysterskiego opata Scone w 1296 r. i od tamtej pory spoczywa w nieznanym miejscu. Kolumbańska tradycja powiada, że ukrywając Kamień opat przepowiedział, iż pewnego dnia “Michał” otrzyma z powrotem swoje dziedzictwo. Należy z uwagą odnotować, iż znak X, tak znienawidzony przez Kościół rzymski11, był identyfikowany od czasów starotestamentowych z archaniołem Michałem (Melchizedekiem)12. Spadek św. Michała to kapłańska dynastia sadokitów13 – mająca znaczący udział w kontynuacji linii Mesjasza14. Związek św. Andrzeja z saltire jest sprawą późniejszą.

Nic dziwnego, że szkockie władze nigdy nie usiłowały odzyskać fałszywego kamienia z Anglii. Nawet Robert Bruce I odmówił przyjęcia go w traktacie z Northampton w 1328 r. A gdy pewni młodzi Szkoci na Boże Narodzenie 1950 r. wyjęli kamień z Westminsteru i przewieźli przez granicę, niezwłocznie zwrócono go do Londynu bez żadnych sprzeciwów. W związku z prawdziwym Kamieniem wielebny J. MacKay Nimmo z kościoła Sw. Kolumby w Dundee stwierdził: “Gdy Szkocja odzyska samorządność, Kamień powróci… Do tej pory będziemy strzegli tego starożytnego symbolu naszej narodowej tożsamości”15.

JOANNA D’ARC

Na początku XV w., gdy budowano kaplicę Rosslyn, Wielkim Sternikiem Zakonu Syjonu był Rene z Andegawenii (Rene d’Anjou ur. 1408 r.). Rene był również hrabią Bar, Prowansji, Piemontu i Guise, a także diukiem Kalabrii, Anjou i Lotaryngii. Był tytularnym królem Jerozolimy jako potomek domu Lotaryngii Gotfryda z Bouillon. Jako Sternik został zastąpiony przez córkę, Jolantę, która była protektorką Sandro Botticellego i Leonarda da Vinci. Inna córka Rene to Małgorzata, żona króla Anglii, Henryka VI.

Właśnie od Rene z Andegawenii pochodzi znany krzyż lotaryński. Ten krzyż – z dwiema poziomymi poprzeczkami – stał się trwałym symbolem wolnej Francji i emblematem francuskiego ruchu oporu podczas II wojny światowej. Wśród najbardziej cennych przedmiotów należących do Rene był wspaniały egipski puchar z czerwonego kryształu, otrzymany z Marsylii. Podobno służył podczas zaślubin Jezusa i Marii Magdaleny w Kanie i miał napis:

Ten, kto pociągnie tęgo, ujrzy Boga. Ten, kto wypije do dna jednym haustem, ujrzy Boga i Magdalenę16.

Literackie dzieło Rene z Andegawenii, zatytułowane Battles and the Order of Knighthood, and the Government of Princes, istnieje dzisiaj w przekładzie z Manuskryptu Rosslyn-Hay w bibliotece lorda Williama Sinclaira. Jest to najwcześniejszy ocalały przykład szkockiej prozy. Oprawiona w skórę i dąb okładka ma napis Jhesus – Maria – Johannes (Jezus – Maria – Jan). Podobny napis jest na opactwie Melrose: Jhesus – Mari – Sweet Sanct John17 (Jezus – Maria – słodki święty Jan).

Świętego Jana (“ukochanego ucznia” Jezusa) czcili rycerze Graala i templariusze. Był inspiracją dla joannitów i późniejszego Stowarzyszenia Ambulatoryjnego Św. Jana. Jest znaczące, że Ewangelia według św. Jana (skompilowana ok. 37 r.) nie wspomina w ogóle o narodzeniu z dziewicy, a jedynie o pochodzeniu Jezusa z rodu Dawida. Co ważniejsze, jako jedyna w Nowym Testamencie, opisuje znaczące pod względem historycznym wesele w Kanie (J 2, 1-12). Manuskrypt z Rosslyn oznacza Jana symbolem gnostyckiego węża i emblematem Graala.

Wśród poddanych Rene z Andegawenii była sławna Dziewica z Orleanu, Joanna d’Arc. Urodzona w 1412 r. była córką wieśniaka z Domrmy w księstwie Bar. Rok później Henryk V został królem Anglii. Zapewne najbardziej opętany żądzą władzy ze wszystkich angielskich monarchów Henryk był opisywany przez swoich dworzan jako zimny, pozbawiony serca podżegacz wojenny – chociaż historyczna propaganda od jego czasów upięła na nim płaszcz patriotycznego bohatera. W czasie jego wstąpienia na tron wojna Plantagenetów przeciwko Francji osłabła, ale Henryk zdecydował się ponownie podnieść pretensje Edwarda III do królestwa Francji (matka Edwarda była córką Filipa IV).

Henryk V z dwoma tysiącami zbrojnych i sześcioma tysiącami łuczników przetoczył się przez Normandię i Rouen, pogrążając w 1415 r. Francuzów pod Azincourt. Na podstawie traktatu z Troyes proklamowano go regentem Francji. Z poparciem zdradzieckiej francuskiej królowej Isabau Henryk ożenił się z córką francuskiego króla, Katarzyną Valois, podjął działania mające na celu usunięcie z drogi jej brata, Delfina, żonatego z siostrą Rene Andegaweńskiego, Marią. Henryk V zmarł dwa lata później. Umarł również król Francji, Karol VI. W Anglii następcą tronu był nieletni syn Henryka, którego wujowie – diukowie Bedford i Gloucester – stali się zarządcami Francji. Lud francuski był przeciwny angielskim władcom. W takich oto okolicznościach pojawiła się natchniona Joanna d’Arc. W 1429 r. przybyła do fortecy Vaucouleurs, w pobliżu Domrmy, oświadczając, że święci kazali jej oblegać Anglików w Orleanie.

Siedemnastoletnia Joanna wyruszyła z królewskiego dworu w Chi-non. Towarzyszył jej szwagier Delfina, Rene Andegaweński. W Chinon nad Loarą ogłosiła, że jej boską misją jest uratować Francję od najeźdźców. Początkowo dwór nie chciał wspierać wojskowych ambicji Joanny, ale zyskała ona poparcie Jolanty Aragońskiej, teściowej Delfina i matki Rene. Joannie powierzono dowództwo nad siedmioma tysiącami żołnierzy, w tym nad liczącą się Szkocką Gwardią Królewską, Gendarmes Ecossais, najbitniejszymi wówczas rycerzami. Z Rene u boku Joanna oraz jej oddziały przełamały obronę Orleanu i pokonały angielski garnizon. W ciągu kilku tygodni dolina Loary powróciła we francuskie ręce i 17 sierpnia 1429 roku Karol Delfin został koronowany w katedrze w Reims przez arcybiskupa Reagnaulta z Chartres.

Niecały rok po sukcesie Dziewica Orleańska została pojmana podczas oblężenia Paryża. Diuk Bedford postarał się, aby sądził ją Pierre Cauchon, biskup Beauvais. Ten skazał Joannę na dożywotnie więzienie o chlebie i wodzie. Gdy odmówiła oddania się swoim oprawcom, biskup ogłosił ją czarownicą i heretyczką i skazał na spalenie żywcem na stosie na targu w Rouen 30 maja 1431 roku.

Kiedy Delfin był koronowany w Reims, dzielna pasterka z Lotaryngii stała obok nowego króla ze sztandarem. Były na nim imiona Jhesus – Maria, te same, co w kaplicy Glastonbury (Jezus – Maria)18, jak i powtarzające się (wraz z imieniem św. Jana) w Manuskrypcie Rosslyn-Hay (Jhesus – Maria) i wyryte w opactwie Melrose (Jhesus – Mari) – imiona, które odnoszą się do zaślubin w Kanie i wiecznego rodowodu Świętego Graala.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

18

HEREZJA I INKWIZYCJA

MŁOT NA CZAROWNICE

Po prześladowaniach templariuszy i ich sojuszników Święte Oficjum, katolicka inkwizycja, kontynuowała działalność głównie we Francji i Włoszech. Nominowani przez papieża inkwizytorzy wywodzili się głównie z dwóch zakonów: franciszkanie – szare habity i dominikanie – czarne habity. Mieli znaczną władzę, a okrucieństwo sprawiło, że zyskali ponurą sławę. Na podstawie papieskiego rozkazu mogli od 1252 r. stosować tortury. Wszystkie procesy toczyły się tajnie. Ofiary, które przyznały się do herezji, więziono i palono; wobec tych, którzy nie przyznali się do winy, orzekano dokładnie taką samą karę za nieposłuszeństwo.

Na początku XV wieku inkwizycja zaniechała stosowania prześladowań na wielką skalę, ale nowego impetu nabrała w Hiszpanii po 1480 r., gdzie skierowała swój gniew głównie przeciwko żydom i muzułmanom. Wielkim inkwizytorem był brutalny Tomasz Torquemada, spowiednik Ferdynanda II i królowej Izabelli. Hiszpańska inkwizycja pilnie tropiła również innych apostatów. Podjęte w Hiszpanii wysiłki na rzecz ich wyeliminowania miały trwać ponad dwieście lat – z czasem podobne działania prowadzono nie tylko w Hiszpanii, ale w całej chrześcijańskiej Europie. Niczego nie podejrzewające ofiary zostały przez inkwizytorów opisane jako najbardziej diaboliczne heretyczki spiskujące przeciwko Kościołowi rzymskiemu.

W 1484 r. dwaj dominikanie, Heinrich Kramer i James Sprenger opublikowali księgę pt. Malleus Maleficarum (Młot na czarownice). W dziele tym – niewątpliwie pobudzającym wyobraźnię – przedstawiono szczegółowo najohydniejsze zagrożenie, jakie pojawiło się ze strony tych, którzy oddawali się praktykom czarnej magii. Książka była tak sugestywna i przekonywająca, że dwa lata później papież Innocenty III wydał bullę, nakazującą starcie z powierzchni ziemi tej bluźnierczej sekty1. Aż do tego momentu wiejski kult nazywany czarnoksięstwem naprawdę nie zagrażał nikomu; opierał się głównie na pogańskim rytuale i rytach płodności. Składały się nań pozostałości prymitywnych wierzeń w boską moc sił natury, skupionych przede wszystkim w Panu – złośliwym arkadyjskim bożku pasterzy. Pana tradycyjnie przedstawiano z kopytkami, uszami i różkami kozła. Ale autorzy przełomowego dzieła – czujni dominikanie – mieli inne wyobrażenie grającego na piszczałce “Rogatego”. Tak spotwornili jego wizerunek, że uznano go za odpowiednika samego diabła. Bracia zakonni przywołali nakazujący ustęp z Księgi Wyjścia (22, 18-19):

Czarownicy nie zostawisz przy życiu. Kto spółkuje ze zwierzęciem, poniesie śmierć.

“Twórcza” interpretacja dominikanów doprowadziła do błędnego odczytania tekstu, wskutek czego potępili oni wyznawczynie Pana najpierw jako czarownice, a następnie te, które biorą udział w roz-pasanych hulankach z “wiadomym” zwierzęciem. Wszyscy inkwizytorzy byli mężczyznami, ustalono więc, że czaraoksięstwo może dotyczyć tylko kobiet – istot nienasyconych i rozwiązłych!

Angielskie słowo witch (czarownica, wiedźma) pochodzi od starożytnej formy willow (wierzba), z której zapewne bierze się withy, wicker (łozina, wiklina) i niewątpliwie wicked (grzeszny). Wierzba była drzewem “potrójnej bogini księżyca” (panny, kobiety i jędzy). Witchers (czciciele wierzby) mieli posiadać nadnaturalne zdolności wróżenia (co obrazowo opisał w Makbecie Szekspir). Kościół mógł zatem do grupy “czarownic” zaliczyć wszelkiego rodzaju wróżki i wróżące Cyganki. Definicja czarownicy według inkwizji była tak pojemna, że o uprawianie czarnej magii można było – zgodnie z jej literą – podejrzewać każdego, kto nie odpowiadał dokładnie ortodoksyjnemu dogmatowi.

Walka z czarnoksięstwem była bardzo wygodną metodą walki z przeciwnikami władz i Kościoła. Zamiast trudnych i skomplikowanych procesów kryminalnych czy politycznych stosowano wobec niewygodnych ludzi oręż inkwizycji. Oskarżenia o czarnoksięstwo często używano, aby ominąć rozprawę sądową. Poza tym polowania na czarownice stosowano także jako metodę podporządkowania bezbronnych wieśniaków. Nieszczęsne ofiary wieszano, topiono lub palono żywcem po oskarżeniu o składanie hołdu diabłu podczas nocnych orgii i oddawanie się złym duchom. Osoby z klas uprzywilejowanych, które miały prawdziwe umiejętności ezoteryczne i wiedzę hermetyczną, były zmuszone do prowadzenia działalności w ukryciu – w lożach lub tajnych sprzysiężeniach.

BUNT PROTESTANTÓW

W czasie, gdy inkwizycja kładła podwaliny swej działalności, pewien dominikański mnich, Johann Tetzel, stworzył instytucjonalne ramy lukratywnego projektu mającego napełnić watykański skarbiec. Chodziło o odpuszczenie grzechów. Na ogół pokutą za grzechy były posty, modlitwy różańcowe czy inne szczere akty skruchy. Fortel Tetzela polegał na zastąpieniu tych tradycyjnych kar odpustami – formalnymi deklaracjami gwarantowanego odpuszczenia grzechów, dostępnego za pieniądze (o czym wspomniał Geoffrey Chaucer w Opowieściach kanterberyjskich napisanych pod koniec ósmej dekady XIV wieku). Za aprobatą papieża sprzedaż odpustów stała się wkrótce źródłem znacznych dochodów Kościoła.

Przez wieki ortodoksyjny kler i klasztorne zakony cierpiały wskutek posunięć chciwej, coraz bardziej skorumpowanej hierarchii. Niemniej jednak przez cały ten czas znosili kolejne watykańskie nakazy i lojalnie je wykonywali – ale handlowanie zbawieniem chrześcijańskim za pieniądze okazało się ponad siły części z nich. Otwarcie sprzeciwiono się tej praktyce. W październiku 1517 r. augustiański mnich i wykładowca teologii na uniwersytecie wirtemberskim, w Niemczech, przybił swój protest do drzwi lokalnego kościoła. Był to formalny wyraz sprzeciwu; zapoczątkował on podział Kościoła Zachodu. Gdy augustianin otrzymał papieską reprymendę, spalił ją publicznie – i został ekskomunikowany. Nazywał się Marcin Luter, a jego protestujących braci nazwano “protestantami”.

Wysiłki Lutra naTzecz zreformowania jednej z kościelnych praktyk stały się w efekcie bodźcem o wiele szerszego ruchu reformatorskiego. W wyniku podziałów powstała alternatywna społeczność chrześcijańska poza kontrolą Watykanu. W Anglii najbardziej znaczącą konsekwencją reformy było formalne odrzucenie władzy papieża i wyniesienie na urząd zarządcy Kościoła angielskiego Tudora, króla Henryka VIII. W następstwie tego kroku powstał niezależny Kościół anglikański pod zwierzchnictwem królowej Elżbiety I, ekskomunikowany przez Rzym w 1560 r. Wyłamanie się Szkocji spod władzy papieża nastąpiło w 1560 r., pod wpływem protestanckiego reformatora, Johna Knoxa. Protest Marcina Lutra zyskał poparcie w pewnych bardzo wpływowych kręgach, gdyż Rzym miał wrogów zajmujących wysokie stanowiska. Do najznaczniejszych pośród nich zaliczali się rycerze templariusze i podziemne hermetyczne społeczności, których ezoteryczne umiejętności potępiła katolicka inkwizycja. Wystąpienie Marcina Lutra było jakby sygnałem dla już istniejącego ruchu, zamierzającego zrzucić sztywną międzynarodową dominację papieża.

Protestancki rozłam z Rzymem poparło środowisko demokratycznych wolnomyślicieli, którego najdoskonalszym ucieleśnieniem było brytyjskie Towarzystwo Królewskie. Dzięki jego wysiłkom nastąpiło prawdziwe kulturalne i intelektualne odrodzenie. W istocie przesłanie schyłkowego renesansu w latach 1500-1520 stworzyło idealne warunki Lutrowi, który mógł stawić czoło uprawiającym politykę biskupom. Był to wiek indywidualności i ludzkiej godności; wiek, w którym Leonardo da Vinci, Rafael i Michał Anioł rozwinęli sztukę klasyczną do najdoskonalszej postaci; wiek, w którym żywotna, wywodząca się jeszcze z pogańskich źródeł nauka zyskała nowy wymiar, nowe prądy pojawiły się w architekturze i sztukach pięknych. Reformacja przede wszystkim zadała cios aspiracjom tych, którzy zamierzali odtworzyć najwyższą władzę imperialnego Rzymu.

Od kiedy Kościół katolicki odsunął w VIII wieku Merowingów, dążył z wyrachowaniem do wskrzeszenia dawnej chwały, wykorzystując w swych hegemonistycznych celach pomysłowy wynalazek, jakim było Święte Cesarstwo Rzymskie. Ale protestantyzm przekreślił te rachuby. Narody Europy spolaryzowały się i podzieliły. Na przykład Niemcy rozpadły się na protestancką północ i rzymskokatolickie południe. W rezultacie hiszpańska inkwizycja ścigająca żydów i muzułmanów otrzymała nowe zadanie prześladowania protestantów. Początkowo byli tropieni głównie w Niderlandach, ale w 1542 r. papież Paweł II stworzył oficjalną rzymską inkwizycję, która miała za cel zwalczanie wszystkich protestantów. Nic dziwnego, że ci sięgnęli po broń.

Potężni katoliccy Habsburgowie, rządzący Hiszpanią i Cesarstwem, przyjęli główny impet protestanckiego odwetu. Doświadczyli skutków niszczącego uderzenia, gdy w 1588 r. wiatry zatopiły hiszpańską armadę Filipa II. Dodatkowo nękała ich od 1568 r. długotrwała rebelia protestancka w Niderlandach i wojna trzydziestoletnia w Niemczech od 1618 r. – konflikt rozpoczęty buntem czeskich protestantów przeciwko Habsburgom rządzących z Austrii. Czesi zaproponowali koronę Fryderykowi V, elektorowi Palatynatu Reńskiego, bratankowi przywódcy francuskich hugenotów, Henrykowi de la Tour z Owernii, diukowi Bouillon. Gdy Fryderyk przyjął zaszczyt oferowany przez Czechów, papież i Święte Cesarstwo Rzymskie zawrzeli gniewem – rozpoczęła się długotrwała wojna. Po czeskiej stronie stanęła Szwecja wraz z protestantami francuskimi i niemieckimi. Z czasem terytoria cesarskie poważnie się uszczupliły – do tego stopnia, że cesarz jedynie nominalnie sprawował władzę nad niemieckimi państewkami.

W 1562 r., niedługo po wojnie z Niemcami, francuscy protestanci (hugenoci) powstali przeciwko własnej katolickiej monarchii. W zasadzie zwolennicy reformatora Jana Kalwina, hugenoci, zyskali swoje miano w wyniku francuskiego zniekształcenia słowa eidgenosse, znaczącego konfederacja w szwajcarskiej niemczyźnie. Francuska wojna domowa (trwająca do 1598 r.) zyskała miano “wojen religijnych”. Rządził wtedy dom Walezjuszów, ale regentką Francji była Florentyna Katarzyna Medycejska, bratanica papieża Klemensa VII, głównie odpowiedzialna za haniebną masakrę w dniu św. Bartłomieja, 24 sierpnia 1572 r. Owego fatalnego dnia zamordowano w Paryżu ponad trzy tysiące hugenotów, a dwanaście tysięcy innych zabito w całej Francji. Wyraźnie uradowało to papieża Grzegorza XIII, który przesłał osobiste gratulacje na francuski dwór!

W czasie wojen religijnych znaczącą rolę odgrywała francuska arystokratyczna rodzina Gwizjuszów (de Guise). Gwizjusze byli przywódcami katolickiej świętej ligi, jednak nie uważali się za przyjaciół Walezjuszy, a nawet podawali w wątpliwość ich prawo do sukcesji, sami do niej pretendując, jako że za pośrednictwem domu Lotaryngii2 pochodzili od cesarza Karola Wielkiego. Stawiało to w niezręcznej sytuacji szkockie oddziały we Francji, które po zwycięstwie Joanny d’Arc pod Orleanem przez jakiś czas tworzyły elitarną ochronę domu Walezjuszy. Gwardia Szkocka, Compagnie Gendarmes Ecossais, nie miała religijnych obowiązków wobec katolików ani protestantów, ale czuła się zobowiązana do służby Walezjuszom z powodu formalnego wcielenia w szeregi francuskie3. Trudna sytuacja Szkotów wynikała z faktu, że król Jakub V Stewart był żonaty z Marią de Guise i ówczesna królowa Szkocji, Maria, był owocem tego związku. Ale Maria w 1558 r. wyszła za mąż za najstarszego syna Katarzyny Medycejskiej, Delfina Francji. I tak nieszczęśni szkoccy żołnierze znaleźli się w środku konfliktu – honor zobowiązywał ich do wspierania domu Walezjuszy przeciwko Gwizjuszom, chociaż poprzednio prowadzili armię brata Marii de Guise, Franciszka, zamierzającego odzyskać Calais z rąk angielskich w 1558 r. Jako straż przyboczna Walezjuszy byli również tradycyjnymi poplecznikami senioralnego domu Lotaryngii, należącego do Gwizjuszy.

Problem ten rozwiązał się sam, gdy dynastia Walezjuszy przestała sprawować władzę. Z rokiem 1589 Francją zaczął rządzić dom Burbonów, od którego gwardia szkocka nie była formalnie uzależniona.

Od czasów królów Franków administratorzy papiescy potrafili usunąć każdą potężną instytucję, która zagrażała rozwijającemu się Świętemu Cesarstwu Rzymskiemu. Tymczasem zupełnie nieoczekiwanie Watykan musiał stawić czoło zreformowanemu i ogólnie bardziej akceptowanemu wizerunkowi samego Kościoła, a więc niezależnemu Kościołowi chrześcijańskiemu. Co więcej, ten opozycyjny ruch zyskał poparcie tych ofiar prześladowań i głosicieli domniemanych herezji, których Watykan uważał za ostatecznie pokonanych. W nowym oświeconym wieku rozumu protestanci wyłonili się zjednoczeni pod sztandarem Czerwonego (Różanego) Krzyża – emblematu obecnego nawet na osobistej pieczęci Marcina Lutra.

Różokrzyżowcy (jak ich nazywano) głosili wolność, braterstwo i równość, byli przeciwni tyrańskiemu uciskowi. Z czasem mieli się stać pomocni zarówno amerykańskiej, jak i francuskiej rewolucji. Po reformacji Zakon Różokrzyżowców doprowadził do powstania nowego, świadomego duchowo środowiska. Ludzie odkryli, że apostolska historia rzymskich biskupów jest zwykłym fałszerstwem i Kościół celowo zniekształcił fakty z życia Jezusa. Różokrzyżowcy (jak przed nimi katarzy i templariusze) mieli dostęp do starożytnej wiedzy, bliższej prawdy niż wszelkie teorie głoszone przez Rzym.

Rzym wysunął przeciw ich ważkim zarzutom sprawdzone już oskarżenia o herezję. Każdemu, kto sprzeciwiał się katolickiej doktrynie, grożono użyciem siły. Musiano wymyślić nowe pomówienia, a ich kaliber musiał być znacznie poważniejszy niż zwykłe oskarżenie o herezję, które wystarczało w przeszłości. Stąd też przeciwników katolicyzmu, kimkolwiek byli, nazywano “czcicielami diabła”. Inkwizycja, wykorzystując zasłużony Młot na czarownice, uderzyła w wyimaginowany spisek kierowany przez czarowników i wiedźmy. Ponieważ nikt tak naprawdę nie wiedział, kim były te “czarownice”, wymyślono szereg niedorzecznych i tragicznych prób i sądów, które miały ułatwić pozbycie się ich z ziemskiego padołu. Tymczasem sekta purytanów związała się politycznie z rzymską strategią, przeprowadzając własne polowania na czarownice w Anglii i Ameryce. Przez blisko 250 lat władni przedstawiciele poszukiwaczy czarownic zamordowali około miliona niewinnych mężczyzn, kobiet i dzieci.

 

ZAKON RÓŻOKRZYŻOWCÓW

W latach 1624 i 1625 w Niemczech ukazały się dwa traktaty znane jako Manifesty różokrzyżowców. Były to Fama Fraternitatis (Sława bractwa) i Confessio Fraternitatis (Spowiedź bractwa). Po nich w 1616 r. pojawił się związany z nimi romans, zatytułowany The Chemical Wedding (Chemiczne wesele), pióra luterańskiego pastora, Jana Walentyna Andrei, wysokiego urzędnika Zakonu Naszej Pani z Syjonu. Te publikacje wyznaczają nowy wiek oświecenia i hermetycznego wyzwolenia, podczas którego pewne tajemnice, mające uniwersalne znaczenie, wydobyto z ukrycia i ujawniono. W chwili pojawienia się te przepowiednie miały postać alegorii, ale kilka dekad później stuartowskie Towarzystwo Królewskie potwierdziło ich słuszność. Pisma skupiały się na podróżach i naukach tajemniczej postaci imieniem Krystian Rosenkreutz – członku Bractwa Różanego Krzyża. Jego miano wyraźnie wskazywało na różokrzyżowców, a strój był identyczny z odzieniem templariuszy.

Akcja The Chemical Wedding ma miejsce w magicznym Zamku Panny Młodej i Pana Młodego – pałacu pełnego wizerunków lwa i dworzan będących uczniami Platona. W otoczeniu godnym romansu o Graalu Dziewica Latarnik dogląda, by wszyscy zostali zważeni na szalach wagi, podczas gdy zegar mówi o ruchach niebios, a Złote Runo syci oczy gości. Wszędzie rozlegają się dźwięki skrzypiec i trąbek i wszystko spowija atmosfera rycerskości, podczas gdy członkowie Świętych Zakonów siedzą u szczytu stołu. Poniżej zamku stoi tajemniczy grobowiec pokryty dziwnymi napisami, a w porcie czeka dwanaście okrętów Złotego Kamienia, z których każdy ma banderę z innym znakiem zodiaku. Podczas tego przyjęcia odbywa się niesłychane przedstawienie – odgrywana jest porywająca opowieść o bezimiennej księżniczce, która została wyrzucona na brzeg w drewnianej skrzyni, księżniczka wychodzi za mąż za księcia o równie niejasnym pochodzeniu, dzięki czemu odradza się królewskie dziedzictwo zagarnięte przez uzurpatorów.

Kiedy porówna się The Chemical Wedding z dwiema wcześniejszymi publikacjami, wszystko jednoznacznie nabiera sensu w świetle historii Graala. Dlatego też Kościół niezwłocznie potępił z całą mocą Manifesty. Akcję opisywanych zdarzeń umieszczono w miejscu mitycznym, ale dla zilustrowania sceny z udziałem różokrzyżowców wykorzystano realny zamek, Heidelberg, miejsce zamieszkania Lwa Palatynatu – to dom rodzinny księcia Fryderyka Reńskiego i jego żony, księżniczki Elżbiety Stuart, córki króla Szkotów Jakuba VI (angielskiego Jakuba I).

Bractwo Zakonu Różanego Krzyża miało starożytną historię, sięgającą egipskiej szkoły misteriów faraona Tutmozisa III (ok. 1468-1436 p.n.e.)4. Starożytne nauki (przedstawione w Mądrości Lameka i na Tabliczce Hermesa) rozwinęli Pitagoras i Platon. Później dotarły one do Judei przez egipski zakon ascetycznych terapeutów, który przebywał w Kumran przed Chrystusem. Z terapeutami związani byli magowie z Zachodniego Menasseh, których głową był gnostyczny przywódca Szymon (Mag) Zelota, wieczny sprzymierzeniec Marii Magdaleny, mającej godność jego Siostry. Samartyńscy magowie, których przedstawiciele stawili się podczas narodzin Chrystusa, to stowarzyszenie założone w 44 roku p.n.e. przez Menachema, esseń-czyka z diaspory i dziadka Marii Magdaleny. Menachem pochodził z kapłańskiego rodu Hasmoneuszy – rodziny Judy Machabeusza, który jest wielce czczony w legendzie arturiańskiej i mądrości Graala, jak widzieliśmy w opowieści o Gawainie.

“Ukochany uczeń” Jan Marek (patron Ewangelii według św. Jana, znany również jako Bartłomiej) był uzdrowicielem, związanym z egipskimi terapeutami. To dlatego Jan stał się uwielbianym świętym rycerzy joannitów z Jerozolimy. Janowi Markowi Jezus na krzyżu powierzył opiekę nad swoją matką; “I od owej godziny wziął ją ów uczeń do siebie” (J, 19, 27). Tłumaczenie “wziął ją do siebie” czy spotykane w innych wersjach “wziął ją do swojego domu”, należy uznać za błędne. Zwróćmy uwagę na to, że słowo dom (zwykle zapisywane kursywą) nie jest użyte w oryginalnej wersji Ewangelii. Jan został wyznaczony na paranymphosa (osobistego służącego) Marii. Zabrał ją do siebie to znaczy do sióstr terapeutek.

Symbolem terapeutycznych uzdrowicieli był wąż – taki sam, jaki jest pokazany (wraz z emblematem Graala, Różanym Krzyżem) w manuskrypcie z Rosslyn-Hay Rene z Andegawenii i oznaczający św. Jana. Gnostyczny wąż mądrości jest częścią kaduceusza5, insygnium Brytyjskiego Towarzystwa Medycznego. Jan z racji wyjątkowej bliskości z rodziną Jezusa był w stanie pojąć prawdziwe znaczenie świętego wesela w Kanie. Królewska dynastia, z której pochodził Jezus, miała wielkie znaczenie, ale nie mniejszą wagę miało i hasmoneańskie królewskie pochodzenie Marii Magdaleny. Ona była prawdziwą Notre Dame des Croix (Naszą Panią Krzyża), nosicielką mesjańskiego naczynia, Panią Światła i to w jej Kielichu zawsze znajdywany jest Różany Krzyż Sangrala.

Wśród znaczących wielkich mistrzów różokrzyżowców był włoski poeta i filozof, Dante Alighieri, autor Boskiej komedii, napisanej ok. 1307 r.6 Jednym z najpilniejszych uczniów Dantego był Krzysztof Kolumb, który, korzystając z łask dworu hiszpańskiego, znajdował się też pod patronatem Leonarda da Vinci, członka Zakonu Półksiężyca Rene z Andegawenii (kontynuacji wcześniejszego zakonu, założonego przez Ludwika IX). Innym liczącym się wielkiem mistrzem był Johne Dee, astrolog, matematyk, szpieg i osobisty doradca królowej Elżbiety I. Również prawnik, filozof i pisarz, sir Franciszek Bacon, wicehrabia St Albans, był na początku XVII wieku wielkim mistrzem. Za panowania Jakuba VI (I) Stuarta Bacon został prokuratorem generalnym i lordem kanclerzem. Z powodu działającej wciąż katolickiej inkwizycji był wielce zaniepokojony perspektywą masowego hiszpańskiego osadnictwa w Ameryce – dlatego zaangażował się szczególnie w brytyjską transatlantycką kolonizację, w tym sławną podróż Mayflower w 1620 r. Wśród towarzyszy różokrzyżowców Bacona była sławny oksfordzki fizyk i filozof teolog Robert Fludd, który wspomagał prace nad angielskim tłumaczeniem Biblii (autoryzowanej wersji króla Jakuba).

Za Stuartów różokrzyżowcy byli nierozłącznie związani z pierwszymi wolnomularzami i Towarzystwem Królewskim. Stąd też tacy akademicy jak Robert Boyle i Christopher Wren zajmowali najważniejsze pozycje w Zakonie Różanego Krzyża. Cele i ambicje zakonu były jasne i oczywiste – zastosowanie badań i starożytnej nauki, numerologii i kosmicznego prawa. Różokrzyżowcy również głosili ideały egipskich terapeutów, popierając międzynarodową pomoc lekarską wśród biedoty. Nie jest bynajmniej przypadkiem, że współczesna najbardziej wpływowa agencja na polu niesienia nagłej pomocy na arenie międzynarodowej (utworzona na mocy konwencji genewskiej z 1864 r.) jest rozpoznawana dzięki znakowi czerwonego krzyża.

Do czasów króla Karola I zakon różokrzyżowców zakorzenił się w wielu krajach – Brytanii, Francji, Niemczech i Holandii. Przez jakiś czas zakon prowadził działalność przynoszącą znakomite rezultaty, nie dosięgały go potępiające dekrety papieskie słane z Watykanu. Jednakże przeciwko postępowi, przeciwko braterstwu uczonych powstał nowy nieprzyjaciel, którego niszczycielskie przedsięwzięcia miały powstrzymać rozwój duchowy i techniczny na przestrzeni wielu, wielu lat. Na scenę wkroczyli purytanie.

Jest smutną prawidłowością, że gdy zdławi się działania jednego jadowitego reżimu, natychmiast w ślad za nim rodzi się inny o równie szkodliwym charakterze. Tak było, gdy Kościół angielski Henryka VIII oddzielił się od Rzymu. Henrykowi niewiele czasu zabrało zamknięcie klasztorów i sprzedanie ich ziem warstwie kupieckiej – ale o wykształconych angielskich mnichach nie da się powiedzieć, by wiązało ich jakieś autentyczne pokrewieństwo z biskupami Kościoła katolickiego. Tymczasem Elżbieta I tworząc protestancki Kościół anglikański niezwłocznie narzuciła swoją absolutną władzę katolikom irlandzkim. Sprzedała Ulster londyńskim gildiom i kupcy postawili Irlandczyków przed wyborem – służba Anglikom albo opuszczenie rodzinnego kraju.

Wbrew temu, co się często sugeruje, sam Henryk VIII nie został protestantem; prawdę powiedziawszy, wyraźnie potępiał w swoich pismach Marcina Lutra. Natomiast pozbawił papieża władzy nad angielską gałęzią Kościoła. Umożliwiło to królowi rozwód z Katarzyną Aragońską (córką Ferdynanda i Izabelli, królów Hiszpanii). Ułatwiło mu to też dostęp do bogactw i ziem Kościoła w Anglii. Gdy po jego śmierci władzę przejęła Rada Protestanckich Reformistów, lud nie był wcale tym uradowany – ale okazał jeszcze mniejszy zapał, gdy Maria Tudor wyszła za Filipa Hiszpańskiego i przystąpiła do palenia na stosie angielskich protestantów. Krwawa Maria zmarła, zanim doszło do wielkiej rewolty, a jej przyrodnia siostra, Elżbieta, uspokoiła wrzenie tworząc protestancki Kościół anglikański. Lękając się, że Irlandia może być hiszpańską odskocznią dla inwazji na Anglię, przyśpieszyła swoje działania w tym kraju. Osiągnęła doraźne korzyści, za to smutne reperkusje agresji Elżbiety odczuwane są do dzisiaj. Bez względu na motywacje Henryka i Elżbiety ich wysiłki znacznie zwiększyły potęgę klasy kupieckiej, która złączyła siły z holenderskimi protestantami, aby zniszczyć międzynarodowe zakusy handlarzy hiszpańskich. Odpowiedzią króla Filipa II była Wielka Armada, ale z tym argumentem skutecznie rozprawiła się fatalna pogoda. Anglia wyłoniła się jako religijnie niepodległy kraj, w którym Kościół anglikański pewnie dzierżył ster – ale wiele się zmieniło, od czasu kiedy Marcin Luter przybił do drzwi kościoła swoje słynne tezy. Minęło sto lat, sytuacja była zupełnie inna.

Kościół anglikański ze swoją hierarchią okazał się tak samo nietolerancyjny wobec innych wyznań, jak i Kościół rzymski. Do czasów Karola I (rządził w latach 1625-1649) stał się otwarcie wrogi wobec każdego, kto ośmielił się zakwestionować jego dogmaty. Katolicy darzyli czcią przynajmniej jakiś ostatni ślad kobiecości w postaci uwielbienia dla matki Jezusa, Maryi. Protestanci natomiast odżegnali się nawet od tej resztki pierwiastka kobiecego w religii. Jak na ironię powtórzyła się historia templariuszy, gdy różokrzyżowcy – naukowcy, astronomowie, matematycy, nawigatorzy i architekci – stali się ofiarami niechętnej im hierarchii protestanckiej. Anglikański kler – podobnie jak wcześniej Kościół rzymski – obwołał ich poganami, okultystami i heretykami. Dlatego upadek króla Karola I miał o wiele ściślejszy związek z jego tolerancją religijną i związkami z tymi wielkimi mężami zaawansowanej wiedzy niż Potrafią to przyznać ortodoksyjne podręczniki historii.

Jeśli okultystyczni naukowcy z wyższych klas społecznych byli Prześladowani przez własny Kościół narodowy, zostało mało nadziei dla praktyków starej wiedzy z niższych warstw – tych, których inkwizycja nazywała czarnoksiężnikami i czarownicami. Czarownice żyły w lęku przed protestanckimi ekstremistami, tak jak żyły w lęku przed katolikami. A sekta protestancka, która najbardziej zbliżyła się do fanatyzmu inkwizycji, to właśnie purytanie – odłam wiernych, którzy sprzeciwili się anglikańskiej hierarchii, by osiągnąć większą religijną czystość (ang. purity). Purytanie byli skrajnie nietolerancyjnymi bigotami, pozbawionymi jakichkolwiek duchowych horyzontów. Byli zaślepieni. Ich przywódca okazał się brutalnym despotą, który swym fanatyzmem i okrucieństwem przyćmił nawet Tomasza Tor-quemadę. To właśnie za protektoratu szalejącego Oliviera Cromwella, od 1649 r., Towarzystwo Królewskie było zmuszone zejść do podziemi jako Niewidzialne Kolegium. Dopiero po restauracji Stewartów w 1660 r. znów mogli zacząć działać genialni różokrzyżowcy, a król Karol II został patronem Towarzystwa:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

19

DOM JEDNOROŻCÓW

UNIA DYNASTYCZNA

Szkocki królewski dom Stewartów powstał z małżeńskiej unii dziedzicznych następców Jezusa i jego brata Jakuba – Merowingów i celtyckich królów Brytanii. Stewartowie byli jedyną dynastią wywodzącą się spod znaku Graala. Ich dom z dawien dawna zwano “domem jednorożców”. Widzieliśmy już, że w mądrości Graala Róg był ekwiwalentem Ostrza i oba symbole oznaczano męskim znakiem.

Wraz z dawidyjskim lwem Judy i franko-judaistycznym fleur-de-lys jednorożec desposynes włączono do królewskiego herbu Szkocji. Jednorożec miał odpowiadać męskiemu Jezusowi i wiązał się z przedstawieniem namaszczonego (mesjasza) w Psalmie 92 (10). Mistyczne zwierzę zajmowało poczesne miejsce u albigensów (katarów), którzy zostali unicestwieni przez inkwizycję. W średniowiecznej legendzie jednorożec zawsze łączył się z płodnością i uzdrawianiem, a renesansowe arrasy portretują go, jak składa łeb na łonie Panny Młodej. Jest w tym aluzja do starożytnego rytualnego tekstu o świętym małżeństwie (Hieros Gamos): “Król z uniesioną głową bieży ku świętemu łonu”1, Jak pierwotnie napisano w poetyckim rycie starosumeryjskiej Mezopotamii – ziemi Noego i Abrahama.

Katarzy wierzyli, że tylko chrześcijański róg jednorożca może oczyścić fałszywe doktryny, płynące z rzymskiego Kościoła i z tego Powodu często pokazywano czczone stworzenie z rogiem zanurzonym ruczaju lub zdroju. Jednorożca nierzadko ukazywano w zamkniętym ‚grodzie – był uwięziony, ale bardzo żywotny. Siedem dywanów ściennych nazywanych Dama z jednorożcem w Museum Cluny w Paryżu pochodzi ze średniowiecznego Lyonu. Siedem flamandzkich paneli Polowanie na jednorożca w Metropolitan Museum w Nowym Jorku pochodzi z XVI-wiecznej Langwedocji i ukazuje jednorożca ściganego i prześladowanego. Pochwycony jest złożony na ofiarę, ale potem ożywa i pojawia się w ogrodzie Panny Młodej. Jest to niewątpliwie replika opowieści o Jezusie.

Mitologiczna symbolika jednorożca zajmowała centralne miejsce w tzw. herezjach prowansalskich, kategorycznie potępionych przez Kościół. Nie przypadkiem owo bajkowe fantastyczne stworzenie, związane z rodowodem Graala, znalazło swoje miejsce jako strażnik lwa w herbie Szkocji, wraz z dawnym chrześcijańskim znakiem jedności pierwiastka męskiego i żeńskiego (Λ+V = X) – dobrze znanym Saltire’em, powszechnie identyfikowanym z krzyżem św. Andrzeja.

Kiedy Robert II Stewart (wnuk Roberta Bruce’a I) założył szkocki dom królewski w 1371 r., o sukcesji jego potomków zdecydował szkocki parlament. Domy Plantagenetów, Yorków i Lancasterów walczyły długo o władzę w Anglii, ale przegrały na rzecz Tudorów. We Francji dynastia Walezjuszy toczyła stałe batalie o tron z rywalami, po upadku tej dynastii tron przypadł Burbonom. Stewartowie natomiast przez cały ten czas utrzymywali królewską pozycję.

Zanim wielcy marszałkowie dworu zostali królami Szkocji, ich krewni posiadali już wysokie tytuły szlacheckie i z czasem pozyskali nowe w Lorne, Innermeath, Atholl, Lennox, Doune, Moray i inne. Do końca XVI wieku imię “Stewart” przeszło w linii królewskiej w “Stuart”, pod wpływem języka francuskiego i związków stewartowskich panów z Aubignie i pierwszego małżeństwa Marii, królowej Szkocji, z Delfinem.

Po tym jak angielska królowa Elżbieta Tudor zmarła bezpotomnie, korony Szkocji i Anglii zjednoczyły się. Jakub VI Szkocki był prawnukiem Jakuba IV i siostry Henryka VIII, Małgorzaty. Był więc najbliższym żyjącym krewnym Elżbiety i poproszono go o przyjęcie berła. Prawdę powiedziawszy, Anglia miała odpowiedniego następcę tronu w osobie Edwarda Seymour, lorda Beauchampa, po córce Henryka VII, Marii. Wielu z radością uznało prawną sukcesję po Henryku VII, inni jednak nie byli zadowoleni z tego, że król Szkotów został królem Anglii. Nie sprzeciwiali się zjednoczeniu koron, lecz woleliby sytuację odwrotną, tzn. angielskiego monarchę rządzącego Szkocją. Niezadowoleni zawiązali jeden z największych spisków w historii, skierowany przeciwko Jakubowi i dynastii Stuartów.

Kiedy szkocki Jakub VI przybył do Londynu, aby jako Jakub I, włożyć koronę króla Anglii, stanął twarzą w twarz z dwoma zasadniczymi problemami. Zarówno Szkocja, jak i Anglia były już krajami protestanckimi, ale Jakuba wychowano w prezbiterianizmie, podczas gdy Anglia była anglikańska. Problem drugi był natury administracyjnej: administracja Westminsteru była w całości angielska, a Szkoci przed wstąpieniem Jakuba na tron w 1603 r. mieli wzbroniony dostęp do urzędów.

Po wielu daremnych wysiłkach zawładnięcia Szkocją angielski parlament zastosował strategiczny manewr w celu zdobycia szkockich ziem – manewr, który został zapewne przygotowany, zanim Jakuba poproszono o objęcie tronu. Dzięki koronacji Jakuba na monarchę zjednoczonych państw mogły się ziścić dawne dążenia Anglii. Po pierwsze, przyszli królowie Brytanii mieli osiąść na stałe w Londynie, przez co ograniczyłby się wpływ Szkotów nawet na sprawy Szkocji; po drugie, Westminster mógłby wreszcie rozwiązać tradycyjny szkocki parlament trzeciego stanu; po trzecie – w odpowiednim czasie można by zdyskredytować i zdjąć z tronu Stuartów; po czwarte – marionetkowy król wybrany przez Westminster zastąpiłby szkocką linię. W wyniku tych działań Szkocję poddano by rządom Anglii – co było nieustannym celem od czasów Edwarda I Plantageneta. I to właśnie nastąpiło, gdy w 1688 r. usunięto z tronu i wygnano z kraju króla Jakuba VII (II), pod presją Kościoła i spiskowców z parlamentu.

Wcześniej, w 1560 r., surowy Kirk (Kościół prezbiteriański), administrowany raczej przez starszyznę (prezbiterów) niż biskupów, stał się narodowym Kościołem Szkocji. Na południe od granicy Kościół anglikański istniał od czasów, gdy w 1563 r. Elżbieta I podpisała Trzydzieści Dziewięć Artykułów doktryny angielskiej. I tak gdy Stuarci objęli tron jako powszechni władcy Brytanii, mieli Popierać dwa wielkie Kościoły, nie obrażając uczuć żadnego. Było to nie do zrealizowania – szczególnie że król miał być głową Kościoła Anglii. Dążąc do kompromisu Stuarci stworzyli szkocki Kościół episkopalny, który zakładał podobną hierarchię protestanckich biskupów, jak anglikanizm. Ale wtedy król miał trzeci Kościół do Wspierania, co jeszcze bardziej utrudniło sprawy. Ponadto była jeszcze jedna komplikacja. Stuartowie byli królami Brytanii, a ponadto zasiadali na tronie Irlandii (wolne państwo irlandzkie powstało dopiero w 1921 r.), przez co mieli obowiązki wobec ludu Irlandii, tradycyjnie katolickiego.

Elżbieta I rządziła bez specjalnych konsultacji z parlamentem i znacznie zadłużyła koronę. Król Jakub musiał nałożyć wysokie podatki, aby długi spłacić. Jednakże wyrażając zgodę na ten krok parlament domagał się usilnie od króla rezygnacji z autokratyzmu cechującego rządy Elżbiety. Posłowie przyjęli postanowienia, które w znaczny sposób ograniczały władzę króla. Jakub odparł, iż zgodnie ze szkocką tradycją nie odpowiada przed parlamentem, ale przed Bogiem i narodem. Utrzymywał, że jego obowiązkiem jest trzymanie się pisanej konstytucji Szkocji z korzyścią dla ludu, a przeciwko parlamentowi i Kościołowi, jeśliby powstała taka potrzeba. Lecz w przeciwieństwie do Szkocji Anglia nie miała pisanej konstytucji (i nadal nie ma), tak że lud nie posiadał niczego, co byłoby mu tarczą praw i wolności. Żyła jedynie feudalna tradycja, która oddawała władzę nad krajem w ręce bogatych klas wyższych.

Za Stuartów religijne różnice między rywalizującymi frakcjami Kościoła chrześcijańskiego dały o sobie znać z całą mocą. Narzucając Acts of Uniformity (Ustawy o jednolitości obrządków religijnych) w zgodzie z Book of Common Prayer Jakub VI naraził się katolikom i sprowokował spisek prochowy. A z kolei wprowadzając swoją Autoryzowaną Biblię wszedł w konflikt z protestantami, oskarżającymi go o sprzyjanie Rzymowi. Król Stuart nie był w stanie jednakowo usatysfakcjonować anglikanów, prezbiterianów, zwolenników episkopalizmu i katolików. Mógł tylko propagować ogólną tolerancję. Rzecz w tym, że anglikański parlament nie aprobował tolerancyjnej postawy króla, zwłaszcza że tolerancja dotyczyła również żydów.

Gdy syn Jakuba, Karol I, wstąpił na tron, jego największą troską stał się parlament, działający tylko wedle stanowionych przez siebie praw i reguł. Ministrowie do tego stopnia byli pochłonięci sporami religijnymi i terytorialnymi, że zapomnieli o kierowaniu krajem. Karol rozwiązał w 1629 r. nieznośny parlament i wprowadził własną administrację. Czyniąc to zdobył znaczną popularność; poza tym po raz pierwszy od wieków udało mu zrównoważyć budżet kraju. W ciągu sześciu lat rządów był bardziej lubiany niż jakikolwiek inny monarcha od czasów Henryka VII (1485-1509). Tymczasem w siłę urośli dogmatyczni purytanie, tak że rządy Karola załamały się.

Doktryny wyniosłych anglikańskich biskupów wzbudziły głęboką niechęć wielu grup społecznych. Ludzie chętnie dali posłuch lokalnym purytańskim kaznodziejom potępiającym w czambuł ideę Kościoła episkopalnego, opartego na władzy hierarchii. Król Karol robił wszystko, co mógł, aby uratować reputację anglikanów, ale udało mu się tylko zrazić do siebie wielu ewentualnych popleczników. W trakcie długotrwałej wojny w Hiszpanią Karol sprzymierzył się z Francją. Ożenił się z córką Henryka IV, Henryką Marią. Stało się to przyczyną ostrego protestu zarówno Kościoła anglikańskiego jak i purytanów, jako że Henryka Maria była katoliczką.

WOJNA DOMOWA

Po jedenastu latach sprawowania samodzielnych rządów Karol był zmuszony zwołać parlament w 1640 r. Zapoczątkowało to poważne kłopoty ze szkockim Kirkiem. Nie uznający władzy biskupiej prez-biterianie byli poważnie urażeni wysiłkami arcybiskupa Canterbury, Lauda, który starał się narzucić anglikański Modlitewnik prezbiteriań-skiej Szkocji. W Westminsterze purytańscy ministrowie oskarżyli Lauda o zdradę, został ścięty wraz z najbliższym współpracownikiem króla Karola, wicehrabią Strafford. Następnie purytanie postawili sobie za cel obalenie rady królewskiej, Star Chamber (Izby Gwiaździstej) i sporządzili Grand Remonstrance (Wielkie Upomnienie) – listę zarzutów przeciwko samemu królowi.

Załagodziwszy nieporozumienia ze Szkocją Karol w następnym roku stanął przed jeszcze poważniejszymi problemami w Irlandii. Katolicy gwałtownie występowali przeciwko obecności brytyjskich protestantów, którzy zachęcani do emigracji przybywali do Ulsteru tysiącami. Król Karol chciał wyprawić do Irlandii armię mającą zdławić powstanie, ale parlament odmówił finansowania przedsięwzięcia, myśląc, że Karol skieruje wojsko przeciwko samemu zgromadzeniu. Gdy w 1642 r. Karol usiłował aresztować pięciu posłów za opór wobec królewskich postanowień, zamknięto przed nim bramy Londynu. Wybuchła wojna domowa.

W Nottingham Karol zebrał oddział rojalistycznych Kawalerów, Podczas gdy Oliver Cromwell – ambitny poseł – przejął komendę nad oddziałami parlamentu. Jego kawaleria starła się z rojalistami pod Edgehill, ale bitwa nie przyniosła rozstrzygnięcia. W przeciwieństwie do barwnych Kawalerów, stronnictwo Westminsteru wyglądało rzeczywiście purytańsko, swoim krótko obciętym włosom zawdzięczali purytanie ironiczne określenie, jakie do nich przylgnęło – “Okrągłe głowy”. Ponadto odziane w półpancerze wojska Cromwella dorobiły się przezwiska “Żelazne Żebra”.

Po Edgehill “Okrągłe głowy” zawiązały Uroczysty związek i pakt (Kowenant) ze szkockim Kirkiem, obiecali wprowadzić prezbiterianizm do Anglii, jeśli Kirk dostarczy dodatkowych żołnierzy. Ta obietnica, a także opłata 30 tysięcy funtów miesięcznie (odpowiednik dzisiejszych 2 min) wystarczyły do uzyskania wsparcia. Posunięcia te zapewniły Cromwellowi zwycięstwo nad rojalistami pod Marston Moor w 1644 r.

Następnego roku siły parlamentu, Armia Nowego Wzoru, znowu pobiła Karola pod Naseby. Jednakże w tej fazie żołnierze szkockiego Kirku rozpoznali już prawdziwą naturę swoich purytańskich sprzymierzeńców. Poprzednio uważali ich za nieepiskopalnych protestantów, pokrewnych ich własnej prezbiteriańskiej społeczności; poniewczasie spostrzegli swój błąd. Doniesiono, że purytanie zamordowali wszystkie Irlandki znalezione w obozie rojalistycznym po bitwie pod Naseby i okaleczyli nożami wszystkie Angielki. Szkockim więźniom wyłupili oczy, odcięli uszy i przebili gwoździami języki. Na południu ludzie gromadnie przystali do purytanów, ale po ujawnieniu tych faktów sektę uważaną dotychczas za łagodną zaczęto postrzegać jako armię fanatycznych prześladowców, dorównującą szalejącej katolickiej inkwizycji Świętego Oficjum. Wkrótce potem ci sami purytańscy fanatycy mieli rzucić się ze zdwojoną zaciekłością na swoich dotychczasowych zwolenników, aby rozprawić się ostatecznie z wiedźmami i czarownicami!

Poddanie się króla Karola było tylko kwestią czasu, w 1646 r. został on oddany pod areszt parlamentu w Newark. W tym samym roku rozpoczął negocjacje z gorzko rozczarowanym szkockim Kirkiem. Prezbiterianie przyznali, że stając po stronie purytanów doprowadzili do upadku ich rodzimej dynastii (w przeciwieństwie do szkockich zwolenników Kościoła episkopalnego, którzy pozostali wierni koronie). Ale było za późno, żeby zmienić bieg wydarzeń i chociaż szkocka armia uderzyła na Cromwella, pobił ją pod Preston w sierpniu 1648 r. Wcześniej w tym samym roku król Karol I był sądzony w Westminster Hali i ścięty w Whitehall 30 stycznia 1649 r. Następnie purytańska armia przetoczyła się przez Irlandię, zabijając tysiące niewinnych ludzi. Irlandczycy winą za te okrucieństwa obciążyli wszystkich Anglików.

Parlament, nie mając żadnego kandydata na króla, wprowadził rządy Commonwealthu. W 1650 r. Cromwell pobił pod Dunbar syna króla Karola, księcia Walii. Nie bacząc na niekorzystny wynik tego starcia, Szkoci koronowali Karola II w Scone l stycznia 1654 r. Ponownie doszło do bitwy z oddziałami Cromwella pod Worcester. Kolejny raz został pokonany, ale udało mu się zbiec do Francji.

Po dwóch latach, w 1653 r., Oliver Cromwell pozbył się zarówno parlamentu, jak i Commonwealthu. Mianował siebie lordem protektorem i rządził sam siłą armii. Jego protektorat był o wiele bardziej surowy niż jakikolwiek poprzedni reżim. Na jego rozkaz zakazano anglikańskiego Modlitewnika, jak również obchodów Bożego Narodzenia i Wielkanocy. Dokonywano konfiskat własności, ograniczano edukację, skończyła się wolność słowa. Cudzołóstwo karano śmiercią, a panny z dzieckiem osadzano w więzieniach. Sporty i rozrywki uznano za bluźnierstwa, zamknięto gospody, zabroniono zebrań publicznych, a członkowie armii nakładali grzywny wedle swojego widzimisię. Ludzie, którzy w ogóle ośmielali się modlić, prosili o “szybki powrót pod ochronę powszechnego prawa”.

Gdy Oliver Cromwell zmarł w 1658 r., sukcesja despoty przeszła na syna, Ryszarda. Na szczęście nie miał on ambicji ojca, tak że niedługo potem Karol II został poproszony o powrót do swojego królestwa. I tak restauracja Karola Stuarta na tron nastąpiła w 1660 r., 11 lat po egzekucji jego ojca.

Karol okazał się zręcznym i popularnym królem. Zreformował Kościół anglikański i postarał się, aby w społeczeństwe wszystkie odmiany religii były jednakowo tolerowane. Jednakże pomimo tych osiągnięć anglikańscy politykierzy i kler zachowali imperialne przekonania. Bez względu na to, pzego pragnął król, oni nie mieli zamiaru wykazywać żadnej wyrozumiałości w stosunku do innych wyznań, szczególnie żydowskiego i katolickiego. Co więcej, ponieważ Karol ożenił się z portugalską księżniczką Katarzyną Braganza, oskarżyli go o to, że sprzyja zanadto Kościołowi rzymskiemu. Dlatego też parlament uchwalił w 1657 r. restrykcyjne “Ustawy o przysiędze”, zakazujące jakiemukolwiek nieanglikaninowi piastowania państwowego lub publicznego urzędu.

NIEWIDZIALNE KOLEGIUM

Nie jest tajemnicą – chociaż może umyka to wiedzy powszechnej – że rozwój lóż masońskich w Brytanii bezpośrednio wiązał się z domem Stuartów. Powstały w środowisku średniowiecznych muratorów, zależnie od skali umiejętności, a symboliczne, zrytualizowane “murarstwo” rozwinęło się za rządów Karola II. Początki wolnych (lub spekulatywnych) lóż masońskich, datują się na około 1640 r. Ruch rozwijał się dzięki studiom nad wiedzą tajemną, chronioną w Szkocji od czasów pierwszych templariuszy i cystersów.

W Anglii Stuartów pierwsi wolnomularze z czasów Karola I i Karola II to filozofowie, astronomowie, fizycy, architekci i chemicy, ogólnie ludzie uprawiający naukę. Wielu było członkami najważniejszej naukowej akademii, Towarzystwa Królewskiego, które przybrało nazwę Niewidzialnego Kolegium, po tym jak zmuszone było zejść do podziemia za czasów protektoratu Cromwella3. Towarzystwo powstało za Karola I, w 1645 r., a zalegalizował je Karol II edyktem królewskim w 1662 r., po restauracji. Pierwsi członkowie to Robert Boyle, Izaak Newton, Robert Hooke, Christopher Wren i Samuel Pepys.

Wystarczy tylko spojrzeć na osiągnięcia Towarzystwa Królewskiego, by zdać sobie sprawę, że dawni templariusze, jego członkowie byli obdarzeni wyjątkową wiedzą. Filozof natury Robert Boyle (1627-1692) był uznanym alchemikiem, uczniem Nostradamusa i wiodącym autorytetem mądrości Graala. Boyle popierał matematyka i astronoma Galileusza, który opowiadał się za kopernikańską zasadą systemu heliocentrycznego. Dokonał wielu odkryć własności powietrza i sformułował sławne prawo Boyle’a4. Fizyk Robert Hooke (1635-1703) wymyślił zegarowy wychwyt hakowy, podwójną pompę próżniową, poziomnicę alkoholową i barometr morski. Wśród bractwa był też astronom i matematyk Edmund Halley, który obliczał ruchy ciał niebieskich i dokładnie przewidział przyszłe regularne pojawianie się komety, którą nazwano jego imieniem.

Izaak Newton (1642-1727) był jednym z największych naukowców wszech czasów, sławnym zwłaszcza dzięki sformułowanemu przezeń prawu ciążenia i definicji siły odśrodkowej. Uznany alchemik, rozwinął rachunek różniczkowy i całkowy, określił zasady dynamiki i wymyślił teleskop zwierciadlany. Jedno z najbardziej dogłębnych studiów Newtona dotyczyło struktury starożytnych królestw, w którym podkreślał wagę judaistycznego dziedzictwa, skarbnicy boskiej wiedzy i numerologii. Newton w pełni zapoznał się w prawem uniwersalnym, świętą geometrią i gotycką architekturą. Chociaż był człowiekiem głęboko duchowym i autorytetem dawnej religii, otwarcie odrzucał dogmat o Trójcy Świętej i boskości Jezusa, utrzymując, że Kościół wypaczył Nowy Testament przed opublikowaniem. Był nie tylko prezesem Towarzystwa Królewskiego, ale i Wielkim Sternikiem Zakonu Naszej Pani z Syjonu.

Pierwotny Zakon z Syjonu stworzyli templariusze, by przyjąć do swojej chrześcijańskiej organizacji żydów i muzułmanów i aż do 1188 r. mieli wspólnego wielkiego mistrza. Mimo chrześcijańskich korzeni templariusze głosili tolerancję religijną, dzięki czemu mogli być wpływowymi dyplomatami zarówno w środowisku żydowskim, jak i islamskim. Jednakże swobodne związki z przedstawicielami tych religii zostały uznane przez chrześcijańskich biskupów za “herezję” i doprowadziły do ekskomuniki w 1306 r.5

Po 1188 r. Zakon z Syjonu został zreformowany, odtąd miał służyć bardziej konkretnemu celowi – był lojalny wobec francuskich Merowingów. Z drugiej strony templariusze interesowali się podtrzymywaniem linii Stewartów. Jedna i druga strona ściśle ze sobą współpracowały. Zarówno Zakon z Syjonu w służbie merowińskiej, jak templariusze wspierający Stewartów sprawowali pieczę nad tym samym rodem.

Innym liczącym się członkiem Towarzystwa Królewskiego był sir Christopher Wren (1632-1723) – architekt katedry św. Pawła w Londynie, giełdy królewskiej, szpitala Greenwich (Kolegium Królewskiej Marynarki Wojennej), królewskiego obserwatorium Greenwich i licznych kościołów, budowli i pomników. Był również uznanym matematykiem i nauczycielem astronomii. Wren to wielki mistrz ezoterycznego Zakonu Różokrzyżowców, podobnie jak Robert Boyle i lord kancjerz, sir Franciszek Bacon. Inni wielcy mistrzowie różokrzyżowców to Benjamin Franklin (1706-1790), któremu udało się rozróżnić ładunki dodatnie i ujemne, i Tomasz Jefferson, trzeci prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki (okres urzędowania: 1801-1809).

Współcześni historycy mają niefortunny zwyczaj uwypuklania pewnych cnót tych uczonych mężów nie zwracając uwagi na źródło ich mądrości. Nazywa się ich artystami, naukowcami, politykami i tak dalej, ale nikt nie podkreśla, że od Leonarda do Newtona i od Newtona do Franklina dzielili oni zainteresowanie hermetyczną alchemią i Świętym Rzemiosłem. Ich wynalazki nie zawsze były pionierskimi odkryciami; na ogół wykorzystywali oni w swych badaniach kosmiczne prawa i równania o bardzo starożytnym pochodzeniu. Jako zorganizowana grupa mogli dopomagać sobie tłumaczeniami, eksperymentami i badaniami. Opowieść o Newtonie i spadającym jabłku na pewno jest doskonałą anegdotą o tym, jak sformułował on prawo ciążenia, ale Newton przyznawał, że prawdziwym źródłem jego inspiracji była “muzyka sfer” Pitagorasa, idea pochodząca z VI wieku p.n.e.

W Brytanii i w trakcie późniejszego wygnania Stuarci stali na czele Szkockiego Rytu wolnomularstwa, który wyrósł ze starożytnych korzeni tajemnej wiedzy i uniwersalnego prawa. Bretońskie pochodzenie dynastii ściśle wiązało ją z arystokratycznymi rodzinami Boulogne i Jerozolimy, a jeśli chodzi o czasy jeszcze dawniejsze, byli spokrewnieni z templariuszami. Nie ma więc nic zadziwiającego w tym, że to właśnie za czasów Karola I i Karola II (władców kłopotliwych dla ciasno myślących purytanów i anglikanów) wyłoniło się Niewidzialne Kolegium Towarzystwa Królewskiego – kolegium, które w krótkim okresie patronatu Stuartów doprowadziło do największych odkryć naukowych wszech czasów.

JAKOBICI

W terminologii religijnej nie da się zaliczyć pierwszych Stuartów do konkretnego odłamu wiary; byli po prostu chrześcijanami. Jednakże jeden po drugim stawali się ofiarami zazdrości Kościołów, których każda frakcja starała się wywyższyć nad drugą. Do chwili, w której brat i następca Karola II, Jakub VII (II), ogłosił się katolikiem, żaden król z linii Stuartów nie określał się w ten sposób. Pomimo tak kategorycznie i jednoznacznie sformułowanej deklaracji przynależności do Kościoła katolickiego król Jakub był najbardziej tolerancyjnym władcą w historii Brytanii. Nie tylko nie narzucał swoich poglądów innym, ale wydał nawet pisemną “Deklarację swobody sumienia”, proponując ideał wolności religijnej dla wszystkich:

Jest naszym stałym przekonaniem, że sumienia nie powinno się krępować ani lud nie powinien być przymuszany w sprawach wyłącznie religijnych. Zawsze było to przeciwne naszemu nastawieniu – i myślimy, że nadal jest przeciwne interesom rządu, którego niszczy takie postępowanie hamując handel, wyludniając kraj i zniechęcając obcokrajowców. I wreszcie, nigdy nie doprowadziło to do celu, w którym było stosowane [...]

Podobnie ogłaszamy, że jest naszą królewską wolą i przyjemnością, by od tej pory egzekucję wszelkich karnych praw we wszelkich odmianach (w sprawach kościelnych), za nieuczęszczanie do kościoła i nieprzyjmowanie sakramentu lub za jakąkolwiek niezgodność ze sprawami uznanych religii, lub też z powodu wyrażania uczuć religijnych w jakikolwiek sposób – natychmiast zawiesić i dalszą egzekucję rzeczonego prawa karnego od tej pory wstrzymać [...] I w tym celu, by od tej pory pokój i bezpieczeństwo naszego rządu nie były zagrożone, uznaliśmy za stosowne ściśle wymagać i nakazać wszystkim naszym kochającym poddanym, niech dzięki wolności niniejszym gwarantowanej swobodnie spotykają Boga i służą Mu we własny sposób i wedle własnego mniemania.

Wydając Deklarację 4 kwietnia 1687 r. Jakub zamierzał – poprzez wspieranie tolerancji – pozbyć się wszelkiej bigoterii. Jednakże nie wziął pod uwagę, że ani on, ani lud nie mieli w tym względzie swobody. W Westminsterze powstały dwie zwalczające się grupy (partie). Jedną nazwano wigami (koniokradami), drugą torysami (złodziejami). Torysi byli naturalnymi spadkobiercami rojalistów. Wigowie reprezentowali bogate ziemiaństwo. Gdy Jakub wydał swoją Deklarację, wigowie stanowili większość w parlamencie. Nie tylko potępili króla, ale formalnie złożyli go z tronu za to, że ośmielił się uznać religie katolików, prezbiterianów, żydów, kwakrów i innych i pozwolił im swobodnie praktykować. Głównie atakowano tolerancję wobec katolików (chociaż logicznie rzecz biorąc jego wyrozumiałość w stosunku do wiary żydowskiej powinna bardziej rozjuszyć zawzięty Kościół anglikański). Konflikt parlamentu z królem nie polegał wyłącznie na sporach religijnych – chodziło raczej o to, że Jakub sprzeciwił się narzucaniu ludowi praw ustanowionych przez parlament.

Wracamy więc do kwestii, którą poruszyliśmy na początku niniejszej książki – do pojęcia służby. W istocie król Jakub działał całkowicie w zgodzie z Regułą Graala, która zobowiązuje władzę – czy to obieralną, czy dziedziczną – do zajmowania się obowiązkami, a nie swoimi przywilejami.

Usiłując wprowadzić równość religijną król Jakub starał się usunąć restrykcyjne “Ustawy o przysiędze” z 1673 i 1678 r., zobowiązujące osoby zajmujące urzędy do przynależności do Kościoła anglikańskiego. “Ustawy o przysiędze” zniesiono wobec katolików dopiero w latach 1828-1829. Później, w 1858 r., przestały one również obowiązywać żydów. W dzisiejszej Brytanii wszystkie wyznania (chrześcijańskie lub inne) mają prawo swobodnego uprawiania kultu – spełniło się więc nareszcie życzenie króla Jakuba VII (II) ogłoszone ponad 300 lat temu. Jakub się nie mylił w swoich tolerancyjnych poglądach; po prostu wyprzedzał swój czas.

Jednakże nie cała anglikańska hierarchia była w opozycji do króla Jakuba. Wśród jego zwolenników byli arcybiskup Canterbury, Sancroft, biskupi Bath, Wells, Gloucester, Norwich, Peterborough, Worcester, Chichester i Chester. Gdy Jakuba złożono z tronu, wszystkich wymienionych pozbawiono biskupstw i beneficjów. Od tej pory manipulowano wiedzą historyczną, sugerując, że Jakuba usunięto, bowiem był katolikiem. Naprawdę pozbawiono go tronu, by zagwarantować władzę parlamentowi, który nie był wybrany demokratycznie.

Po wyjeździe Jakuba z kraju tron ofiarowano łącznie holenderskiemu stadholderowi (głównemu sędziemu), Wilhelmowi Orańskiemu i jego żonie (córce Jakuba), Marii. Ale na tym etapie wprowadzono nowe, ścisłe zasady. Bili of Rights (Deklaracja praw) z 1689 r. stwierdzała, że przyszli monarchowie mogą rządzić tylko “za zgodą parlamentu” i że posłowie powinni być wybierani swobodnie. Trudno powiedzieć, że parlamentarzyści z tej epoki byli wybierani w wolnych wyborach – tylko bardzo ograniczona ilość mężczyzn, dysponująca odpowiednim cenzusem majątkowym, miała prawo głosu, a Izba Gmin nie reprezentowała interesów tych, dla których została ustanowiona.

Królowa Maria była protestantką, Wilhelm jednak zachowywał ścisłe osobiste związki z Rzymem, co było powodem niepokoju angielskich ministrów. Holandia była główną północną prowincją ówczesnych niezależnych Niderlandów, ale poprzednio należała do Świętego Cesarstwa Rzymskiego. Ponadto armia Wilhelma składała się głównie z katolickich najemników. Z tego właśnie powodu w 1701 r. uchwalono Act of Settlement (Ustawę porządkującą), która stanowiła, że na tronie Brytanii mają zasiadać tylko protestanci – i ta ustawa pozostaje wiążąca do dzisiaj, mimo że przeszła w Izbie Gmin zaledwie jednym głosem!

Po złożeniu z tronu króla Jakuba Izba Lordów uznała, że z racji prawnego porozumienia między królem i narodem, tron “nie jest pusty” (chociaż nie był też zajęty). Uznano, że regencja to najlepszy sposób utrzymania królestwa do śmierci Jakuba Stuarta.

Wilhelm Orański zwołał jednak na dzień 26 grudnia 1688 r. zgromadzenie narodowe. W obecności swoich uzbrojonych oddziałów oświadczył członkom parlamentu, że ani nie zamierza zostać regentem, ani nie ma zamiaru dzielić się władzą. Jego deklaracja była kategoryczna i butna. Wywołała ona popłoch, wielu lękało się wybuchu wojny. Parlamentarzyści byli przekonani, że Wilhelm – nie przebierając w środkach – sięgnie po koronę. W trakcie pośpiesznie zwołanej narady obu Izb parlament zmienił swoją poprzednią decyzję i ogłosił, że tron jest pusty6!

W czasie pisania tej książki obecny książę Walii stoi przed osobistym dylematem w sprawach religii i Kościoła. Od czasów Tudorów angielscy monarchowie byli nazywani “Obrońcami wiadomej wiary” – tj. anglikanizmu. Książę Karol wyznał jednak, iż jako przyszły król w tych kosmopolitycznych czasach wolałby być nazywany po prostu “Obrońcą wiary” – każdej wiary, bez względu na wyznanie. Odnajdujemy w tej wypowiedzi pewne echa “Deklaracji swobody sumienia” nieszczęsnego Jakuba VII (II). A przy okazji trudno nie stwierdzić z ubolewaniem, że bardzo niewiele zmieniło się pod tym względem w ciągu ostatnich 300 lat. Brytyjscy monarchowie nadal są koronowani jako głowy Kościoła Anglii, a obecna hierarchia anglikańska jest równie zaborcza i ksenofobiczna, jak jej poprzednicy z XVII wieku. Mimo że Stany Zjednoczone Ameryki i inne zachodnie państwa mają pisane konstytucje, gwarantujące osobiste prawa i wolności, Brytyjczycy nie dysponują taką ochroną. Dzięki temu parlament i Kościół zachowują całkowitą władzę nad monarchią (a przez to nad narodem) tak długo, jak liczyć się będzie Deklaracja praw i Ustawa porządkująca. Kiedy Wilhelm III i Maria II wspólnie wstąpili na tron Brytanii, krew Stuartów podwójnie doszła do głosu. Maria była córką króla Jakuba VII (II) z pierwszej żony, Anny Hyde z Clarendon. Wilhelm (którego ojcem był Wilhelm z Nassau) był synem córki Karola I, Marii. Jednakże mimo tych bliskich związków nowej pary królewskiej z domem Stuartów Szkoci nie byli zadowoleni z takiego obrotu spraw.

Utracili bowiem prawowitego dynastycznego władcę. W 1689 r. (rok po detronizacji Jakuba) wybuchło pierwsze powstanie jakobitów. Wicehrabia Graham z Claverhouse, wielki opat rycerzy templariuszy w Szkocji (znany jako Piękny Dundee) poprowadził 27 lipca w Killiecrankie oddział highlanderów (górali) przeciwko wojskom rządowym. Szkoci odnieśli zwycięstwo, lecz wicehrabia Dundee został śmiertelnie ranny w bitwie pod Dunkeld. 18 sierpnia 1689 roku górale nie mieli już tyle szczęścia. Następnie l czerwca 1690 r. oranżyści króla Wilhelma pobili oddziały wierne Jakubowi VII w bitwie pod Boyne w Irlandii.

Podczas konfliktu j akobitów i oranżystów Campbellowie i inne szkockie klany opowiedziały się po stronie nowych monarchów, a nawet zaczęły prześladować jakobitów. Król Wilhelm nakazał wszystkim wodzom górali złożyć przysięgę wierności, ale większość zwlekała. Ich królowie zawsze przysięgali “na wierność narodowi”, nie odwrotnie. Aby wymusić na opornych złożenie przysięgi, sir Johna Dalrymple’a, ministra ds. Szkocji upoważniono do ukarania jednego opornego klanu, by dać nauczkę innym i w ten sposób złamać opór. Sir John Dalrymple wybrał MacDonaldów z Glencoe. MacDonaldowie nie dotrzymali ostatecznego terminu składania przysięgi, który upłynął l stycznia 1692 r. Stary wódz MacDonaldów, Maclain, próbował wprawdzie złożyć przysięgę w Fort William 30 grudnia 1691 r., ale nie było tam żadnego urzędnika korony, który mógłby ją potwierdzić. Maclainowi udało się spełnić nakaz dopiero 6 stycznia – z prawie tygodniowym opóźnieniem.

W przeciwieństwie do innych klanów MacDonaldowie nie dysponowali siłą militarną i stanowili łatwy obiekt ataku. Ich siedziba znajdowała się między wyniosłymi górami Glencoe, tworzącymi raczej pułapkę niż naturalną fortecę, l lutego Dalrymple posłał dwie kompanie pułku Argyll, pod wodzą Roberta Campbella z Glenlynon z rozkazem wycięcia w pień niczego nie podejrzewającego klanu MacDonaldów. Przybywszy pod pozorem pokojowej misji żołnierze stanęli na kwaterach u gościnnych rodzin na wiele dni. Zaatakowali znienacka w mroźny poranek 13 lutego, wyrżnęli wszystkich MacDonaldów, których udało im się dopaść, nie oszczędzono kobiet, starców ani dzieci. Straszliwa masakra w Glencoe miała skutek przeciwny do zamierzonego. Zamiast podporządkować klany nowemu reżimowi, pchnęła je do silnej jakobickiej konfederacji przeciwko bezwzględnemu Holendrowi i jego rządom.

UKŁAD UNIJNY

W 1702 r. po Wilhelmie III na tron wstąpiła królowa Anna. Większość Szkotów nie okazała entuzjazmu, mimo że Anna – siostra nieżyjącej królowej Marii – należała do Stuartów. Anna sprzeniewierzyła się swojemu ojcu, królowi Jakubowi, stając po strome szwagra, Wilhelma Orańskiego. Była kamieniem obrazy dla Stuartów; nigdy nie odwiedziła Szkocji. W 1706 r. ogłosiła zamiar rozwiązania szkockiego parlamentu. Jednakże szkoccy ministrowie odpowiedzieli, że takie działanie byłoby wbrew szkockiemu prawu. Zacytowali pisaną konstytucję, “Deklarację z Arbroath” z 1320 r. stwierdzającą, że gdyby monarcha

uczynił nas lub nasze królestwo poddanymi króla Anglii lub Anglików, winniśmy natychmiast wypędzić go, uznawszy za naszego wroga i gwałciciela praw jego własnych oraz naszych, i uczynić jakiegoś innego męża, który by potrafił nas bronić, naszym królem.

Było jasne, że plan Anny doprowadzi do pełnego podporządkowania królestwa angielskiej dominacji z Westminsteru. Ale chociaż Szkoci nie mogli “wypędzić” angielskiej królowej, mieli prawo wprowadzić Bill of Security (Akt Gwarancyjny) (1706 r.). Na mocy tego aktu – zgodnie z konstytucją – nie byli zobowiązani zaakceptować następcy tronu wskazanego przez Annę. Dzięki temu zachowali swobodę wyboru szkockiego monarchy z linii królewskiej (niekoniecznie wybranego przez Anglię). To, że Anna nie wyda na świat potomka, a będzie raczej zmuszona wskazać następcę, stawało się coraz bardziej oczywiste. Królowa poczęła aż osiemnaście razy, ale urodziła jedynie pięcioro żywych dzieci, z nich tylko jedno przeżyło okres dzieciństwa, lecz nawet i ten chłopczyk zmarł mając 11 lat. Wybranym sukcesorem okazała się niemiecka elektorka, Zofia.

Anna nie oglądając się na Akt Gwarancyjny wprowadziła ograniczenia handlowe wobec Szkocji i zagroziła wojną. W marcu 1705 r. parlament uchwalił Alien Act (Ustawę rozporządzającą) stwierdzającą, że Szkoci muszą zgodzić się na następczynię Anny, Zofię Hanowerską lub ustanie cały handel między północą i południem; niedozwolony będzie import szkockiego węgla, płótna i bydła do Anglii i zostanie wstrzymany eksport angielskich towarów do Szkocji.

Od 1 maja 1707 r. zawieszono w prawach szkocki parlament, a korony Szkocji oraz Anglii stały się jednym, gdy Westminster przejął władzę nad świeżo połączonym królestwem Wielkiej Brytanii wedle postanowień Układu zjednoczeniowego. Szkoccy prezbiterianie zignorowali narzucony reżim; formalnie zdetronizowali królową Annę i ogłosili jej przyrodniego brata, Jakuba Franciszka Edwarda Stuarta, prawdziwym królem Szkocji. Był synem i następcą Jakuba VII (II) z jego drugiej żony, Marii d’Este z Modeny. Jakub VIII (jak i jego ojciec) był katolikiem, ale prezbiterianie nie zważali na wyznanie króla. Odmiennie niż w systemie angielskim szkoccy monarchowie nie byli głowami narodowego Kościoła. Zarówno prezbiterianie, jak i członkowie Kościoła episkopalnego uważali za dużo ważniejsze utrzymanie swojego domu królewskiego z dala od angielskiej supremacji.

Po Układzie unijnym Szkotom pozwolono zachować własny Kirk, jak i też osobny system prawny. Jednakże wprowadzono różne środki parlamentarne mające utrzymać dominację Anglików nad Szkotami7. Nie tylko Szkoci byli zdani na łaskę rządzących. Lud angielski stał się ofiarą łupieżczych podatków od światła i powietrza wprowadzonych przez Wilhelma i Marię w 1695 r. Ten podatek wynoszący ponad pięć funtów rocznie od każdego siódmego i następnego okna w domu utrzymał się przez 156 lat. Nawet dzisiaj widuje się stare domy z wieloma oknami zabudowanymi cegłami, szczególnie na wsi.

Tymczasem jeszcze za życia królowej Anny w 1714 r. zmarła jej kandydatka, Zofia Hanowerska. Wtedy ministrowie wigowie, mimo głośnych protestów torysów, osadzili na tronie Brytanii syna Zofii, Jerzego, elektora hanowerskiego. Ku wielkiej wygodzie oligarchii wigów król Jerzy I mówił tylko po niemiecku i większość czasu spędzał poza granicami kraju. Cugle administracji rządowej dzierżył głównie lord skarbu, Robert Walpole. Stał się pierwszym skutecznym premierem i rozwinął niedemokratyczną ideę gabinetu (wewnętrznego kręgu ministrów, którzy spotykali się poza parlamentem sterując polityką rządu). Od tej pory lud nie tylko nie miał nic do powiedzenia w sprawach własnego rządu, ale tego samego prawa pozbawiono większość posłów, którymi kierowali whipowie (naganiacze, nazywani tak jak pomocnicy łowczych) w zgodzie z wymogami gabinetu (lub gabinetu cieni).

Poza Szkocją niektórzy posłowie z partii torysów i ich zwolennicy chcieli widzieć na tronie nie Annę, a Jakuba Franciszka Edwarda Stuarta. Był on legalnym następcą tronu Szkocji i tytularnym królem, Jakubem VIII, od 1707 r. Wigowie jednak ignorowali Jakuba, gdyż odmawiał związania się z Kościołem anglikańskim. Szkoccy i angielscy rojaliści podjęli w 1715 r. próbę odzyskania korony dla Jakuba Stuarta, ale ich ograniczona rewolta upadła. Jakub powrócił na wygnanie do Francji, do St Germain-en-Laye, w pobliżu Paryża.

KAROL EDWARD

W 1727 r. Jerzy II Hanowerski objął tron po ojcu. Następne znaczące powstanie jakobitów miało miejsce osiemnaście lat później, w 1745 r., kiedy Urodziwy Książę, Karol Edward Stuart zgłosił prawo do sukcesji angielskiej odmawiając go Niemcom. Szkocki kler poparł go całkowicie. W niedzielę, 24 września 1745 r., Kościół episkopalny symbolicznie koronował króla Karola III w opactwie Holyrood House. Na uroczystości obecni byli też przedstawiciele Kościołów katolickiego i prezbiteriańskiego, co było świadectwem aprobaty.

Jakub VIII formalnie przekazał swoje prawa synowi na mocy Deklaracji z 23 grudnia 1743 r.:

Uznajemy, że przysłuży to nam i będzie z korzyścią dla naszego królestwa i dominium, by nominować i mianować, jak tu oto nominujemy, uposażamy i mianujemy naszego najdroższego syna, Karola, księcia Walii, na jedynego regenta naszych królestw Anglii, Szkocji i Irlandii, oraz wszystkich naszych domów podczas naszej nieobecności.

Książę Karol pragnął przywrócić parlament i konstytucję, podobnie jak był zdecydowany zapewnić Anglikom identyczne prawa polityczne i wolność religijną. W swojej pierwszej proklamacji, wydanej w Edynburgu 9 października 1745 r. Karol Edward stwierdził:

Co do zamierzonej unii dwóch narodów, król nie może jej ratyfikować, jako że z każdego królestwa mnożą się znaki sprzeciwu.

Wkrótce po symbolicznej koronacji Karol otrzymał tytuł wielkiego mistrza Zakonu Świątyni Jerozolimskiej. Składając przysięgę zadeklarował:

Możecie być pewni, że gdy prawdziwie wejdę w posiadanie mojej domeny, podniosę zakon do tej pozycji, jaką cieszył się w czasach Wilhelma Lwa.

Tymczasem oddziały szkockie po zwycięskiej bitwie pod Prestonpans, maszerowały na południe. Szkoci zbliżali się w błyskawicznym tempie do Londynu, w którym wybuchła panika. Ogarnęła ona także dom hanowerski. Jerzy III załadował nawet klejnoty koronne na barkę na Tamizie, gotów był czmychnąć do Niemiec. Puszczono w ruch machinę propagandową; władze starały się przekonać angielskich i walijskich jakobitów, że Karol nigdy nie dotrze do stolicy – i udało im się. Spodziewane posiłki nigdy nie nadeszły.

Ponieważ Szkoci nie starli się jeszcze z głównymi siłami króla Jerzego pod dowództwem diuka Cumberlandu, lord George Murray przekonał wodzów klanów o konieczności strategicznego odwrotu. Murray twierdził, że po powrocie do Szkocji będą mogli się przegrupować i zetrzeć z Cumberlandem na własnym terytorium. Po kilku potyczkach w drodze i sukcesie jakobitów pod Falkirk Szkoci wreszcie napotkali potężną armię Cumberlanda pod Cullen Moor, w pobliżu Inverness, 16 kwietnia 1746 r. Ale mimo wszystkich poprzednich sukcesów byli zbyt zmęczeni i głodni, żeby walczyć. Szkoci ponieśli sromotną klęskę, drogo zapłacili za popełnione błędy.

Gdyby nie rządowa propaganda, na południu górale dotarliby do Derby i łatwo opanowali stolicę. “Twój przodek mylił się – rzekł późniejszy król Jerzy V do Murraya, diuka Atholl. – Jakobicka armia winna przeć prosto na Londyn i Stewart byłby dzisiaj królem Szkocji i Anglii, a każdy kraj miałby własny parlament”.

ZABÓJSTWO OSOBOWOŚCI

Dla większości Brytyjczyków cel Jakuba VII, religijna wolność dla wszystkich, był bardzo pożądaną innowacją, niezwykle przemawiającą do poczucia indywidualnej wolności. Stąd też rzeczą pierwszej wagi dla wigów było poniżenie pamięci króla Jakuba i Stewartów. Zaatakowali najpierw żonę Jakuba, królową Marię d’Este. Maria była córką Alfonsa IV, diuka Modeny. Hanowerczycy rozgłosili jednak wszem wobec, że jest ona nieprawym dzieckiem papieża!

Ludzie zbyt dobrze pamiętali brata Jakuba, Karola II, dlatego wigowie nie z niego, a z Jakuba VI (I) i Karola I uczynili obiekt swej niecnej propagandy. Jakub był znany wszystkim jako “brytyjski Salomon”, ale wigowie ironicznie nazywali go “najmądrzejszym głupcem chrześcijaństwa”. Jego nieszczęsne przypadłości żołądkowe przedstawiano jako przejaw potwornego obżarstwa; ponadto postawiono mu najczęstsze ze wszystkich purytańskich oskarżeń wysuwanych podczas polowań na czarownice: zboczenie seksualne.

Popularność księcia Karola Edwarda stanowiła niesłychane zagrożenie dla Jerzego II. Książę stał się więc głównym celem hanowerskich ataków. Podczas gdy po Culloden diuk Cumberlandu nadal twardą ręką podporządkowywał sobie górali, Urodziwego Księcia portretowano w Anglii jako zdradzieckiego podżegacza wojennego i niebezpiecznego uzurpatora – chociaż przecież to jego rodzina stała się ofiarą uzurpacji. Machina propagandowa pracowała bezbłędnie – wśród rozstawionych sprytnie dekoracji skrzętnie ukryto tytuł króla Szkotów do należnego mu tronu. Opisywano go jako pijaka i zaprzysięgłego wroga kobiet; jego mnogie potomstwo wykreślono z angielskich podręczników historii (poza Karoliną z Albany), jak i liczne towarzyszki życia poza bezdzietną małżonką, księżną Luizą de Stoltenberg i matką Karoliny, Klementyną Walkinshaw. Prześladujące go później ataki astmy i epilepsji pozwoliły tylko utrwalić jego wizerunek pijaka.

Ustalona przez kręgi władzy historia Anglii nadal ukazuje księcia jako uciążliwego pionka Rzymu, ale z pewnością nie odpowiada to prawdzie. Jego stosunkom z papieżem daleko było do przyjaznych. Karol Edward formalnie nawrócił się na anglikanizm w wieku 29 lat. Napisał wtedy:

Aby przydać mojemu rozstaniu z Kościołem rzymskim najwyższej autentyczności [...], udałem się do Londynu w roku 1750 i w tejże stolicy z całą powagą wyrzekłem się rzymskiej religii, i przystąpiłem do s Kościoła Anglii.

Po śmierci Karola Edwarda w 1788 r. dokonano kompilacji jego biografii z przeróżnych hanowerskich źródeł. Obecnie publikuje się ich bez liku, przekładając całe garście “faktów” z jednej do drugiej. Celowo bądź nie, są przeważnie oparte na wymysłach propagandowej machiny hanowerczyków. Jednakże Szkocja w dalszym ciągu jest dumna ze swojego Urodziwego Księcia. Europejskie rejestry też przekazują odmienny wizerunek Karola Edwarda i jego prawnych następców; opisują mężny królewski rodowód, aż do niedawna celowo ukrywany przez rząd brytyjski.

Anglia oczekuje teraz koronacji JKM Karola, księcia Walii, który ma zostać królem Karolem III. Wielu Szkotów natomiast z uporem dąży ku powtórnej niepodległości. Pierwszym krokiem na drodze ku suwerenności niewątpliwie powinno być przywrócenie szkockiego parlamentu. W szkockiej tradycji żyje już pisana konstytucja, która może znów być wprowadzona w życie. Daje ona narodowi prawo wyboru własnego monarchy, jak i odrzucenia władztwa Anglii.

Jeśli Karol, książę Walii, zostanie królem, nacjonalistycznie nastawieni Szkoci nie zechcą zaakceptować drugiego Karola III. Po koronacji królowej Elżbiety II Szkoci słusznie protestowali, że nigdy nie mieli Elżbiety I – Elżbieta Tudor rządziła w Anglii, nie w Szkocji.

Panujący dom królewski stoi więc w obliczu poważnego dylematu. Tak jak już zmienił swoje niemieckie nazwisko rodowe z Saxe-Coburg-Gotha na Windsor, aby ugłaskać brytyjskich poddanych podczas I wojny światowej, być może będzie zobowiązany uczynić dalszy dyplomatyczny krok. Tak jak Albert, diuk Yorku stał się królem Jerzym VI, może następny król Brytanii powinien zostać koronowany jako Jerzy VII, a nie Karol III. Co więcej, biorąc pod uwagę, że parlament i Kościół trzymają atutowe karty, książę Karol może zostać całkowicie pominięty – szczególnie jeśli nie odpowiada anglikańskim wymogom co do stanu małżeńskiego i statusu “Obrońcy wiadomej wiary”? Są to oczywiście spekulacje, ale…

 

 

 

20

SANGRAL DZISIAJ

SPISEK PRZECIWKO RODOWODOWI

Obecnie przyjmuje się, że historia władców jest przeważnie oparta na – jak powiedzielibyśmy dzisiaj – materiałach propagandowych. Skompilowano ją pierwotnie, aby służyła politycznym potrzebom w epoce, w której słowo pisane raczej niedokładnie przechowywało pamięć przeszłości. Krótko mówiąc, jest to wypaczony obraz prawdy. Np. historyczna angielska wersja bitwy pod Azincourt z 1415 r. w sposób zrozumiały różni się od przekazów Francuzów. Podobnie chrześcijański punkt widzenia na kwestię krucjat nie pokrywa się z tym, co uważają muzułmanie. Większość relacji ma co najmniej dwie wersje.

W 1763 r. dziennikarz John Wilkes oskarżył rząd Jerzego III o przekłamania w mowie króla. Dzisiaj oskarżenia takie nie są odosobnione, ale wówczas Wilkesa pojmano i wtrącono do londyńskiej Tower. W tamtych czasach nie było wolności słowa, nie można było swobodnie wypowiadać opinii, tymczasem to właśnie wtedy “wyprodukowano” sporą część “historii” aprobowanej przez rząd.

W wieku XX stopniowo zrewidowano oficjalne rejestry szlachty, korygując błędy ze starych edycji. Ale wiele z tych błędów to nie pomyłki, a celowe przeinaczenia1. Np. bezpośrednim wynikiem hanowerskiej (georgiańskiej i wiktoriańskiej) polityki był długotrwały pogląd, że linia Stuartów wymarła na wygnaniu. Angielskie podręczniki historii niemal jednym głosem stwierdzają, że Karol Edward Stuart umierając nie miał żony i prawowitego potomka płci męskiej. Ale mylą się całkowicie, a kontynentalne archiwa świadczą o czymś przeciwnym.

Według doktrynalnej angielskiej opinii obecnym następcą królewskiego domu Stuartów jest książę Franciszek Bawarski, który miałby odziedziczyć prawa do Szkocji na mocy testamentu młodszego brata Karola Edwarda, kardynała Henryka, de iure diuka Yorku. Ten testament nominował na następcę Stuartów Karola Emanuela IV Sardyńskiego. Za pośrednictwem małżeństw w linii żeńskiej ze strony brata Karola Emanuela, Wiktora Emanuela I, obecny Franciszek Bawarski jest następcą swojego ojca, księcia Albrechta, polegając na dość dalekim i dawnym pokrewieństwie z Henryką, córką Karola I. Jednakże jest faktem, że testament kardynała Henryka Stuarta nie wskazuje Karola Emanuela na następcę. Jest to całkowita fantazja, która przedostała się do podręczników historii, wymyślona przez georgiańskich polityków, była powtarzana przez późniejszych wiktoriańskich ministrów.

Od kiedy elektor hanowerski rozpoczął w 1714 r. rządy w Brytanii jako król Jerzy I, przystąpiono do zamazywania i ukrywania pewnych informacji o niektórych rodzinach. Równocześnie podkreślano genealogię innych. Dom Stuartów był ofiarą wyjątkowego ataku, mającego potwierdzić prawa nowej niemieckiej linii do brytyjskiego tronu. Nawet dzisiaj książki do historii powtarzają wymyślony wówczas nonsens, mający zdyskredytować szkocką dynastię i związane z nią rodziny. Te fałsze są głęboko zakorzenione, a przetrwają dopóty, dopóki jedni historycy będą przepisywać od innych.

Karol Edward Stuart ożenił się w 1772 r. z księżniczką Luizą Maksymiliana, córką Gustawa, księcia Stolber-Guerdern. Jednakże w 1784 r., po romansie Luizy z włoskim poetą Wiktorem, hrabią Alfieri, papież udzielił pozwolenia na rozwód. Lekarze uznali Luizę za bezpłodną, po kilku latach małżeństwa opuściła ona Karola i na stałe zamieszkała z kochankiem. Ten rozwód bywa często opisywany jako koniec małżeńskiego życia Karola – ale nie jest to prawda.

Archiwa Stuartów w Rzymie i Brukseli ujawniają, że w listopadzie 1785 r. Karol ożenił się ponownie – z hrabiną Massillan u Świętych Apostołów w Rzymie. Hrabina to Małgorzata Maria Teresa O’Dea d’Audibert z Lussan – kuzynka ze strony brata dziadka Karola, króla Karola II. Do 1769 r. była pod opieką brata swojego dziadka, Ludwika Jakuba d’Auddiberta, arcybiskupa Bordeaux. Babka Małgorzaty ze strony matki, markiza d’Aubignie, była córką Jakuba de Rohan Stuardo, księcia Boverii, markiza d’Aubignie. Był on naturalnym (uznanym prawnie od 1667 r.) synem króla Karola II i Małgorzaty, księżnej de Rohan. Ze strony matki Małgorzata de Massillan pochodziła od hrabiów de Lussan.

W listopadzie 1786 r. trzydziestosiedmioletnią hrabina urodziła syna, Edwarda Jakuba Stuarta, który jest znany jako “hrabia Stuarton”. Chociaż nie była to tajemnica w Europie, wiadomość o prawym synu Karola Edwarda została natychmiast wyciszona przez Westminster. Od tej pory była całkowicie pomijana przez akademickich historyków w Brytanii. Również w listopadzie tego roku córka Karola Edwarda, Karolina z Albany (ur. 1753 r. z Klementyny Walkinshaw z Borrowfield) spotkała się z bratem Jerzego III, diukiem Gloucesteru w domu księcia Santa Croce w Rzymie. Niespokojna o swoją pozycję “prawego” potomka Karola Edwarda poinformowała Gloucestera o swoim królewskim pochodzeniu i poprosiła o radę. Diuk zapewnił Karolinę, że jej pozycja jest niezagrożona. Jednakże głównym tematem rozmowy z jego strony był list, wysłany w 1784 r. do jej ojca przez króla Jerzego III. Zasugerowano w nim, że Karol Edward mógłby wrócić z wygnania jako hrabia Albany (Szkocji). Karol odrzucił zaproszenie, ale sprawa się teraz skomplikowała z racji nowo narodzonego syna, który w swoim czasie mógłby zadecydować inaczej, stając się drugim z rzędu hrabią. Kiedy Karol Edward zmarł, przemyślna zamiana testamentów pozwoliła na zatajenie przed ogółem Brytyjczyków zarówno drugiego małżeństwa, jak i urodzenia potomka z tego związku. Sprawę tę trzymano w tajemnicy przez cały okres panowania dynastii hanowerskiej, została ujawniona dopiero w latach siedemdziesiątych naszego stulecia.

W 1784 r. Karol w testamencie uczynił królewskim następcą brata, kardynała Henryka, de iure diuka Yorku. Karolina z Albany miała pozostać jedyną spadkobierczynią włości. Jest to dobrze udokumentowane w historycznych biografiach – lecz w tych zapiskach nie wspomina się o tym, że nie był to ostatni testament Karola. Przed śmiercią Stuarta zastąpiono go innym dokumentem. Przed georgiańskim parlamentem ukryto nie tylko fakt istnienia późniejszego testamentu, ale również powód jego sporządzenia. Aby wzmocnić pozycję króla Jerzego III, jego doradcy, chcąc położyć kres popularności Stuartów z Brytanii, ogłosili, że szkocka linia rodu wygasła. Jakobici natomiast okazali się nader użytecznym narzędziem w czasie amerykańskiej wojny o niepodległość (1775-1783). Bardzo wielu wygnanych Szkotów wyemigrowało do Ameryki, gdy po Culloden ich kraj utracił niezależność. Walkę o niepodległość ojczyzny kontynuowali po drugiej stronie Atlantyku, pomagając współbraciom Amerykanom w ich dążeniu do wyrwania się spod władzy hanowerczyków.

Dnia 30 stycznia 1788 r. de iure król Karol III (znany jako “Urodziwy Książę”) zmarł w wieku 67 lat w Palazzo Mutti w Rzymie. Krótko przed śmiercią spisał ostatnią wolę. Testament został poświadczony 13 stycznia 1788 r. przez dominikanina ojca O’Kelly’ego i ojca ConsaMego, wyznaczonych na wykonawców testamentu. Stwierdzono w nim, że potomek Karola, Edward Jakub i Karolina mają pozostać współspadkobiercami włości; Edward ma przejąć tytuły królewskie, gdy ukończy szesnaście lat, kardynał Henryk tymczasowo zostaje regentem.

Po odejściu Karola Edwarda jego ambitny brat Henryk ogłosił się de iure Henrykiem I (IX Angielskim), królem Szkotów. Dla poparcia swoich roszczeń nie przedłożył ostatniej woli Karola z 1788 r., ale wcześniejszą z 1784 r. – która odpowiadała brytyjskiemi rządowi. Było bowiem mało prawdopodobne, aby kardynał miał dzieci, w związku z tym dynastia miała szybko wygasnąć. Zarówno O’Kelly, jak i ConsaM uczestniczyli w intrydze w zamian za szybki awans w hierarchii kościelnej. Wkrótce potem pierwszy z nich został pełnomocnikiem dominikanów, podczas gdy Consalvi otrzymał kapelusz kardynalski. Karolinę z Albany zaopatrzono w dom we Frascati, a Palazzo Mutti zatrzymano dla Małgorzaty de Massillan i księcia Edwarda. Zamieszany w spisek był też ojciec James Placid Waters, pełnomocnik benedyktynów w Rzymie.

Ogłaszając się de iure królem Henryk dążył do zlikwidowania bezpośredniej klauzuli o regencji. Tymczasem w styczniu 1789 r. Henryk spisał własny testament, w którym wszystkie swoje posiadłości i dziedziczny status zapisał księciu Edwardowi Jakubowi, “mojemu kuzynowi, hrabiemu Stuartonowi”. Zarówno kardynał Ercole Consalvi, jak i kardynał Angelo Cesarini znali treść testamentu i byli jego wykonawcami, co potwierdzają w pamiętnikach.

Historia potoczyła się tak, że Henryk stracił wiele ze swoich bogactw w trakcie rewolucji francuskiej i napoleońskiego podboju państwa papieskiego. W 1799 r. przeszedł na utrzymanie korony brytyjskiej z roczną pensją 5 tysięcy funtów (około 250 tysięcy dzisiejszych) – ale w zamian zażądano od niego zmiany zapisów testamentu. Podczas spotkania księcia Edwarda, hrabiny Małgorzaty i papieża ustalono odpowiednie sformułowania. Nowy testament spisano w 1802 r., ale dziedzictwo zostało przy księciu Edwardzie. W nowej wersji dokumentu słowa “mojemu kuzynowi, hrabiemu Stuartonowi” zastąpiono sformułowaniem “na rzecz tego księcia, któremu należą się z racji de iure związku krwi”.

Gdy Henryk Stuart zmarł w lipcu 1807 r., król Jerzy i brytyjski parlament zignorowali dokument z 1802 r. i przywrócili oryginalną ostatnią wolę Henryka z 1789 r. Prasa napisała, że Henryk zapisał spadek swojemu “kuzynowi hrabiemu Stuartonowi” (mając oczywiście na myśli Edwarda Jakuba). Jednakże w Anglii nikt nie zadał sobie trudu, by sprawdzić, kim może być ów kuzyn, hrabia Stuarton.

Następnie ministrowie hanowerczyków ujawnili zmieniony testament Henryka z roku 1802. Pojemną formułę “na rzecz tego księcia, któremu należą się z racji de iure związku krwi” zinterpretowano na korzyść Karola Emanuela IV, ekskróla Sardynii. Karol Emanuel na krótko przedtem abdykował i wstąpił do zakonu jezuitów, tak że dziedzictwo Stuartów przeszło na bezdzietnego mnicha. Karol Emanuel niezwłocznie napisał do parlamentu króla Jerzego, zrzekając się nominacji, wiedział bowiem, że ród Stuartów nie wygasł. Karol Emanuel znał zarówno Małgorzatę, jak i jej syna, Edwarda, którzy mieszkali na Sardynii od 1797 r., byli również domownikami w jego rezydencji przy Corso w Rzymie. Westminster zignorował korespondencję i całą sprawę ukryto przed opinią publiczną. Wedle historycznych zapisków “dziedzictwo przeszło” na Sardynię, potem Modenę i Bawarię. Prawda wygląda tak, że prawowity królewski dom Stuartów (Stewartów) żyje dzisiaj i od dawna był czynnie zainteresowany „\zgodnym z konstytucją zarządzaniem Europą.

W 1809 r. między dwoma synami Jerzego III wybuchł spór o lojalność względem króla. Znany jest jako “wojna dwóch braci”. Książę Edward, diuk Kentu (ojciec królowej Wiktorii), był wolnomularzem, podczas gdy jego brat, książę August Fryderyk, diuk Sussexu – templariuszem. Problem Edwarda polegał na tym, że koledzy templariusze jego brata byli poplecznikami Stuartów. Dlatego usiłował przeciągnąć ich na stronę rządzącego domu hanowerskiego. Wtedy mu się to nie udało, ale osiągnął kompromis tworząc wzorowaną na templariuszach gałąź w obrębie istniejącej struktury masońskiej. Przyjęła ona protektorat Kentu i stosowała się do angielskiego Rytu Yorku. Rycerscy templariusze stosowali się do Rytu Szkockiego pod protektoratem księcia Edwarda Jakuba Stuarta, drugiego księcia Albany.

Stuartowie przebywając na wygnaniu we Francji i Włoszech głęboko zaangażowali się w ogólny rozwój i szerzenie idei masońskich, promując poza granicami kraju Ryt Szkocki, który miał wyższe stopnie i głębsze misteria niż jakakolwiek inna hierarchia masońska. Najbardziej liczącą się osobą w tym ruchu był kuzyn i mentor Karola Edwarda, hrabia St Germain. Zaangażowanie Stuartów było oparte na ustalonych prawach i przywilejach, połączonych z pragnieniem wprowadzenia braci w prawdziwie starożytną Umiejętność. W Anglii konieczność zachowania tajności klubowych lóż stała się idealnym udogodnieniem dla zamaskowanej intrygi przeciwko wigom i linii niemieckiej. W całym kraju jakobickie towarzystwa i torysowskie loże bardzo się do siebie zbliżały – w wyniku czego stały się podstawowym celem wywiadu wigów, którego wysocy rangą funkcjonariusze tajnej służby niebawem przeniknęli do bractwa. W późniejszych latach angielska masoneria zaprzestała politycznych intryg, zajmując się sprawami alegorycznego przedstawienia świata, kodeksem braterstwa, wiary i miłości. Jednakże w Europie nadal istnieje wiele lóż w tradycyjnym stylu, opartych na środowiskach naukowców-intelektualistów.

W 1817 r. dr Robert Watson nabył w Rzymie pewne dokumenty kardynała Henryka, dotyczące dynastii Stuartów. Zapłacił 32 funty szterlingi (odpowiednik około 610 dzisiejszych) i przygotował je do publikacji. Ale zanim miał szansę dokończyć dzieła, akta zagarnęli funkcjonariusze papieskiej administracji. Papiery zostały przekazane do Londynu. Ich treść do dziś pozostaje nieznana. W jakiś czas po tych wydarzeniach doktor otrzymał z Westminsteru zapłatę za odebrane mu akta. Nieusatysfakcjonowany tym dochodził praw do swoich dokumentów. Jedynym skutkiem tych zabiegów i apelacji było to, że w 1839 r. znaleziono go martwego po domniemanym samobójstwie. Do tej pory dokumentów nie przedstawiono ogółowi społeczeństwa.

Razem z kardynałem Henrykiem również ojciec Waters stracił swój majątek i przeszedł na utrzymanie króla Jerzego. Waters, wykonawca testamentu Karoliny z Albany, był archiwistą różnych innych dokumentów Stuartów – a ta opieka stała się źródłem jego przyszłego dochodu czerpanego z kas hanowerczyków. W 1805 r. ojca zobowiązano do przekazania ich brytyjskiemu rządowi. Niektóre z nich wreszcie złożono w zamku w Windsorze, gdzie pozostają do dziś. Los reszty dokumentacji jest nieznany ku wygodzie pewnych kręgów.

Po skrzętnej konfiskacie tych ważnych dokumentów książę Edward wydawał się być pozbawiony wszelkich szans na najskromniejsze choćby miejsce w historycznych zapiskach brytyjskich. Na szczęście w krajach kontynentalnej Europy było inaczej, gdyż nad wszystkimi dobrze udokumentowanymi świadectwami pieczę sprawowali mężowie zaufania Stuartów. Były tam pisma wicehrabiego Chateaubrianda, Rene, ojca Jamesa Watersa, Karoliny Murat i innych. Chociaż Stuartowie byli ignorowani przez władze brytyjskie od czasów śmierci kardynała Henryka, spadkobiercy księcia Edwarda Jakuba, hrabiego Stuartona, drugiego hrabiego Albany, uczestniczyli aktywnie w społecznych, politycznych, wojskowych i królewskich wydarzeniach przez minione dwa wieki. Doradzali rządom w sprawach konstytucyjnych i dyplomatycznych, promując ideał służby publicznej i tolerancji religijnej tak, jak dbał o nie ich dom panujący. Szczególnie angażowali się w problemy handlu, opieki społecznej i edukacji.

W 1888 r. wnuk księcia Edwarda, Karol Benedykt Jakub Stuart, czwarty hrabia Albany, miał w planie odwiedziny Brytanii. Zamierzał pojawić się na wielkiej Wystawie Stuartów w londyńskiej New Gallery. Była wspierana przez zakon Białej Róży, a do głównych organizatorów zaliczali się Bertram, earl Ashburnhamu i Melville Massue, markiz Ruvigny. Ale Wystawa została całkowicie zdyskredytowana przez agentów hanowerczyków, księcia Karola Benedykta znaleziono martwego (prawdopodobnie zamordowanego) we Włoszech. Pokazu 1888 r. całkowicie poniechano. Rok później natomiast – ^odbyła się z gruntu odmienna wystawa. Zamiast jak planowano, uczcić Stuartów, zorganizowano obchody dwóchsetlecia rewolucji wigów, która w 1688 r. usunęła Jakuba VII (II) i Stuartów! Nową patronką wystawy była sama królowa Wiktoria. Całe wydarzenie wykorzystano ponadto jako przykrywkę, dzięki której pozyskano jeszcze bardziej wartościową dokumentację dziedzictwa Stuartów. Pozbawieni patronackich funkcji lord Ashburnhamu i markiz Ruvigny skierowali zainteresowanie ku rycerskim stowarzyszeniom w Europie – zakonowi Królestwa Syjonu i Rycerzom Opiekunom Grobu Świętego, a także Zakonowi Sangrala.

Mimo starań królowej Wiktorii o pomniejszenie popularności Stuartów, pod koniec XIX wieku nastąpiło znaczące odrodzenie jakobickie. Doradcy królowej tym bardziej starali się więc zanegować szkockie dziedzictwo domu wielkich marszałków dworu. W wyniku tych zabiegów tan Bańko i szkocka linia wywodząca się od króla Alpina zniknęła z poprawionych rejestrów Stuartów. Lord Lyon, wysoki dygnitarz w kolegium heraldycznym, napisał: “Obecnie generalnie zaprzecza się pochodzeniu tej rodziny od Barika, tana Lochaber, a przez niego od dawnych królów Szkocji”. Uwagę poświęca się natomiast bretońskiej linii Stuartów. Dalibóg, trudno dociec, czemu ktokolwiek dyskredytuje jedną linię, aby wynosić drugą. Każdy ma przynajmniej dwie linie przodków i Stuartowie nie byli wyjątkiem od tej reguły.

Późniejsi członkowie szkockiej rodziny królewskiej odznaczyli się w belgijskim ruchu oporu podczas II wojny światowej. Hubert Pierlot, premier Belgii, był bliskim przyjacielem Stewartów, którzy powrócili do oryginalnej pisowni nazwiska w 1892 r. W tym samym roku przenieśli się do Chateau du Mulin w belgijskich Ardenach, gdzie mieszkali aż do 1968 r. Ten zamek podarował rodzinie w 1692 r. Ludwik XIV. Całkiem niedawno, w 1982 r. miasto Bruksela uhonorowało Stewartów wielkim przyjęciem. Następnie w grudniu 1990 r. rejestry brukselskie podpisami i pieczęciami uznały autentyczność odnowionej karty królewskiego domu Stewartów, szczegółowo opisując pochodzenie rodziny od Roberta Bruce’a I do dnia dzisiejszego.

Dzisiaj istnieje kilka linii pochodzących od księcia Edwarda Jakuba, drugiego hrabiego Albany. Należą do niej diukowie Dernely i diukowie Coldinghamu. Jednakże przede wszystkim jest główna linia prawowitego pochodzenia od Karola Edwarda Stewarta i jego syna, Edwarda Jakuba, obecnie siódmym hrabią Albany jest książę Michał Jakub Aleksander Stewart, diuk Akwitanii, hrabia Blois, głowa Uświęconej Rodziny św. Kolumby, rycerz, wielki komandor Zakonu Świątyni Jerozolimskiej, Zwierzchnik Wielki Funkcjonariusz Międzynarodowego Stowarzyszenia Funkcjonariuszy Komisji Wspólnoty Narodów i prezes Europejskiej Rady Książąt. Książę Michał pracuje obecnie nad książką Zapomniana monarchia, szczegółową, poprawioną historią szkockiej linii królewskiej.

Ta główna linia szkocka sięga wstecz z jednej strony aż do ojca króla Artura, króla Szkotów, Aedana, a z drugiej do księcia Septymanii, Nascjona. Szkocka linia sięga jeszcze głębiej przez króla Silurii, Lucjusza, do Brana Błogosławionego i Józefa z Arymatei (św. Jakuba Sprawiedliwego), podczas gdy linia z Septymanii prowadzi przez męską linię Merowingów do Królów Rybaków, Jezusa i Marii Magdaleny. Rodowód tych linii sięga królewskiego domu Judy. Jest to prawdziwie wyjątkowa linia monarsza króla Dawida, jeden z kluczowych elementów rodowodu Świętego Graala.

KORONA AMERYKI

Pod ulicami Rzymu katakumby z epoki pogaństwa kryją szczątki ponad sześciu milionów chrześcijan. Gdyby połączyć te korytarze w jedną linię, ciągnęłyby się 880 km. Jak na ironię, Rzymianie nie byli jedynymi prześladowcami chrześcijan – późniejszy fanatyzm inkwizycji sprowadził śmierć na setki tysięcy ludzi, co więcej – inkwizytorzy twierdzili, ze ich ofiary nie są chrześcijanami! Przez wieki miliony żydów prześladowano i zabijano w myśl antysemickiej ideologii wczesnego Kościoła chrześcijańskiego. Żydów oskarżano o bogobójstwo. Antysemityzm przyczynił się niewątpliwie do powstania zbrodniczego reżimu faszystowskiego na początku czwartej dekady XX wieku. Antysemityzm jednak nadal trwa. Dziesiątki milionów Rosjan straciło życie w czasach brutalnej dyktatury Stalina, autokratycznego totalitaryzmu, niszczącego wszelkie przejawy religii. Te hekatomby ofiar są wprost nie do ogarnięcia wyobraźnią. Nie możemy dziś jednakże ze spokojem stwierdzić, że zdziczałe reżimy to tylko pieśń przeszłości. Światowe podziały religijne trwają nadal, a “etniczne czystki” inkwizycji mają miejsce i dzisiaj.

Teoretycznie komunizm wprowadzono, aby spełnić socjalistyczną utopię, ale to wielkie marzenie niebawem umarło, gdy wojskowe bagnety wyniosły do władzy gigantyczną machinę ucisku. Z drugiej strony kapitalizm jest równie bezwzględny, gdyż wielbi księgi rachunkowe bardziej niż dobro ludu; w rezultacie miliony są skazane na głodową śmierć w biedniejszych regionach, podczas gdy podniebne góry jedzenia składuje się gdzie indziej. Nawet w Stanach Zjednoczonych, gdzie konstytucja głosi ideał wolności i równości, widzimy rosnącą przepaść miedzy grupami uprzywilejowanych i podporządkowanych. Obecnie bogate społeczności barykadują się w obmurowanych enklawach, podczas gdy systemy opieki społecznej Zachodu bankrutują.

Historia wiele razy udowodniła, że absolutne rządy monarchów lub dyktatorów prowadzą do społecznej nierówności. Niemniej jednak demokratyczna alternatywa wybieralnego rządu równie często okazuje się niesprawiedliwa. Nawet wybieralne parlamenty mogą stać się egoistyczne i dyktatorskie w świecie, w którym obdarzeni mandatem służby zaczynają uważać siebie za panów. Dodatkowo w krajach o strukturze wielopartyjnej, takich jak Wielka Brytania, ludzie regularnie mają do czynienia z władzą ministrów popieranych przez głos mniejszości. Kto w takich okolicznościach ma być orędownikiem praw jednostki? Związki zawodowe, można by powiedzieć. Są to organizacje realizujące własne cele polityczne, pozostają one jednak pod kontrolą rządu. Choć rządy muszą się z nimi liczyć z uwagi na wielką ilość członków, związki zawodowe nie mają ostatecznej władzy dorównującej parlamentowi. Jeśli zaś chodzi o system władzy sądowniczej, to jej celem jest podtrzymywanie sprawiedliwości prawnej, nie moralnej.

Niektórzy twierdzą, że w Wielkiej Brytanii królowa jest strażniczką ludu – ale Wielka Brytania jest monarchią parlamentarną, w której władca panuje jedynie za zgodą rządu. A nie mając konstytucji, brytyjscy monarchowie są zupełnie bezsilni – nie mogą efektywnie orędować za prawami i wolnościami jednostki. Obecny następca tronu usiłował ominąć restrykcje, zabierając od czasu do czasu głos, ale spotkał się tylko z zemstą establishmentu. Jak od dziecka w epoce wiktoriańskiej oczekuje się do niego, aby był “widziany i nie słyszany”, podczas gdy bankierzy i przemysłowcy kontrolują życie narodu.

Tak często słyszy się zawodowych polityków twierdzących, że brytyjska konstytucja faktycznie istniała w postaci instytucji precedensu – ale to nieprawda. Instytucja precedensu to po prostu zbiór starych zwyczajów dotyczących sankcji parlamentarnych, łącznie z drobiazgowymi prawami definiującymi pewne aspekty. Jako że szkocka Deklaracja z Arbroath została zlikwidowana angielskim Układem Unijnym z 1707 r., obecnie najstarszą ważną konstytucją jest konstytucja Stanów Zjednoczonych. Przyjęto ją w 1787 r., ratyfikowano w 1788 r. i wprowadzono w życie 1789 r. W tym samym roku rozpoczęła się rewolucja francuska, która obaliła feudalizm i absolutną monarchię we Francji, przez co wpłynęła na politykę w większości państw Europy. Po rewolucji Francja i inne europejskie państwa (z wyjątkiem Wielkiej Brytanii) przyjęły pisaną konstytucję, aby chronić prawa i wolności jednostki. Nie widać jednak jak dotąd orędowników sprawy ludu.

Popularną alternatywę wobec absolutnej monarchii lub dyktatury stanowi republikanizm. Republikę Stanów Zjednoczonych stworzono głównie po to, aby uwolnić rodzący się naród spod despotyzmu domu hanowerskiego. Niemniej jej obywateli nadal fascynuje ideał monarchii. Bez względu na ducha republikańskiego pozostaje potrzeba centralnego symbolu. Ani flaga, ani prezydent nie są zdolni do spełnienia tej jednoczącej roli, gdyż z racji systemu partyjnego prezydenci są zawsze motywowani politycznie. Republikanizm oparto na zasadzie braterstwa, ale idealne bezklasowe społeczeństwo nie może żyć w środowisku promującym szacunek i hierarchię zależnie od stopnia posiadania.

Osobami, które przyczyniły się do inspiracji moralnej konstytucji Stanów Zjednoczonych byli różokrzyżowcy i wolnomularze, wybitne postaci takie jak Jerzy Waszyngton, Benjamin Franklin, Thomas Jeffer-son, John Adams i Charles Thompson. Ten ostatni, projektant Wielkiej Pieczęci Stanów Zjednoczonych Ameryki był członkiem Franklinowskiego Amerykańskiego Towarzystwa Filozoficznego – odpowiednika brytyjskiego Niewidzialnego Kolegium. Symbolika Pieczęci wprost odwołuje się do tradycji alchemików odziedziczonej w formie alegorycznej od egipskich terapeutów. Orzeł, gałązka oliwna, strzały i pentagram – to okultystyczne symbole przeciwieństw: dobra i zła, męskości i kobiecości, wojny i pokoju, mroku i światłości. Na rewersie (jak i na jednodolarówce) znajduje się ucięta piramida, oznaczająca utratę Starej Wiedzy, zmiażdżonej i zepchniętej w podziemie przez kościelne kręgi władzy. Ale nad tym są promienie światła wiecznie niosącego nadzieję “wszystkowidzącego oka”, symbolu z czasów rewolucji francuskiej. Tworząc republikę Amerykanie nie mogli uwolnić się od ideału równoległej monarchii – centralnego punktu skupiającego niepolityczne przywiązanie. Jerzemu Waszyngtonowi oferowano koronę, ale odmówił, gdyż nie miał odpowiedniego pochodzenia. Natomiast zwrócił się do królewskiego domu Stuartów. W grudniu 1782 r. czterech Amerykanów przybyło do Palazzo San Clemente we Florencji, miejsca zamieszkania Karola III Stuarta na wygnaniu. Był to Galloway z Marylandu, dwaj bracia Sylvester z Pensylwanii i Fish, prawnik z Nowego Jorku. Sekretarz, John Edward, zaprowadził ich do Karola Edwarda. Również obecny był poseł Charles Hervey-Townshedd (późniejszy ambasador Wielkiej Brytanii w Hadze) i przyszła żona księcia, Małgorzata, hrabina Massillan. Rozmowa – która dotyczyła współczesnego transatlantyckiego dylematu – została udokumentowana w archiwach Senatu USA i w Manorwater Papers. Tacy ludzie jak sir Compton Mackenzie i sir Charles Petrie również opisali to wydarzenie: podczas tego spotkania Karola Edwarda Stuarta poproszono o przyjęcie korony “króla Amerykanów”.

Kilka lat wcześniej Karol otrzymał już podobną propozycję od mieszkańców Bostonu. Jerzy Waszyngton wysłał swoich przedstawicieli, gdy tylko zakończyła się wojna o niepodległość. Byłaby to wielka ironia losu, gdyby dom hanowerski utracił kolonie północnoamerykańskie na rzecz Stuartów. Ale Karol odrzucił tę ofertę z wielu powodów, z których brak prawowitego męskiego potomka nie był ostatnim. Wiedział, że bez odpowiedniego następcy Stany Zjednoczone łatwo mogą znowu przypaść hanowerczykom po jego śmierci, pogrążając cały wysiłek niepodległościowy.

PONADCZASOWA REGUŁA GRAALA

Od tamtych czasów miało miejsce wiele radykalnych zdarzeń: rewolucja francuska, rewolucja bolszewicka, dwie wojny światowe i bezlik zmian w poszczególnych krajach i stylach rządzenia. A obywatelskie i międzynarodowe spory toczą się, jak toczyły się w średniowieczu. Przykrywkami są handel, polityka, religia i wszelkie inne szyldy, mające usprawiedliwić stałą walkę o władzę terytorialną i gospodarczą. Znikło Święte Cesarstwo Rzymskie, nie powiodło się Rzeszom Niemieckim i upadło imperium brytyjskie.

Carska Rosja wpadła w sidła komunizmu, który sam się zhańbił, i stoczył w ruinę, podczas gdy kapitalizm jest ledwie akceptowany społecznie. Z końcem zimnej wojny status supermocarstwa Ameryki stoi w obliczu nowego zagrożenia ze strony państw Pacyfiku. Tymczasem narody Europy zwarły się w dobrze pomyślaną wspólnotę gospodarczą, która już jednak cierpi z powodu nacisków poszczególnych członków, którym zależy na zachowaniu odrębności narodowej i zwyczajów. Podobne problemy trapiły Święte Cesarstwo Rzymskie.

Bez względu na to, czy narody są rządzone przez militarne reżimy, czy wybrane parlamenty, przez autokratów czy demokratów, i bez względu na to, czy są uznawane za monarchistyczne, socjalistyczne, czy republikańskie, wynik jest zawsze taki sam: garstka kontroluje życie rzesz. To rzecz normalna w przypadku dyktatury, ale nie powinno tak być w przypadku demokratycznej instytucji przyjmującej uchwały większością głosów. W prawdziwej demokracji władza sprawowana jest przez lud i dla ludu, bezpośrednio lub poprzez przedstawicieli, nie mają w niej znaczenia różnice klasowe, tolerowane są poglądy mniejszości. Amerykańska konstytucja wyznacza ideał, ale tak jak i w innych społecznościach, tak i w amerykańskiej istnieje duża grupa ludzi, którzy nie mają reprezentacji politycznej we władzach.

Ponieważ prezydenci i premierzy są politycznie uzależnieni, i ponieważ partie zmieniają się u steru rządów, brak jest ciągłości działań. Niekoniecznie musi oznaczać to coś złego, ale nie ma takiej godnej zaufania instytucji, która by była orędownikiem praw obywatelskich i wolności ludu w warunkach ciągle zmieniającego się przywództwa. Wielka Brytania przynajmniej zachowała monarchię, ale jest to monarchia politycznie ograniczona i jako taka nieefektywnie wypełnia rolę strażnika narodu. Stany Zjednoczone w przeciwieństwie do Wielkiej Brytanii mają pisaną konstytucję – ale brak im kogoś, kto by strzegł jej zasad w obliczu kolejnych rządów, zajadle dążących do spełniania własnych ukrytych politycznych celów.

Czy jest jakaś nadzieja na to, że stan ten się zmieni, że w przyszłości dojdzie do naprawy porządku świata? Z pewnością tak, ale to nie zależy od rządów uznających się raczej za “reprezentantów” społeczeństwa niż tych, którzy gotowi są stanąć na jego czele. We władzę należałoby wyposażyć orędownika konstytucji, który kontrolowałby naruszenia ustawy zasadniczej. Można to osiągnąć na sposób zaprojektowany przez Jerzego Waszyngtona i ojców założycieli Ameryki. Ich oryginalny plan przewidywał demokratyczny parlament połączony ze sprawną monarchią konstytucyjną, podlegającą nie parlamentowi lub Kościołowi, ale narodowi i pisanej konstytucji. W takim środowisku lud byłby suwerenem, podczas gdy monarcha (Strażnik Królestwa) przysięgałby na “wierność narodowi” – nie odwrotnie, jak jest w Wielkiej Brytanii, gdzie naród składa hołd zwierzchności parlamentu i monarchii.

Niespełnioną ambicją ojców założycieli Ameryki była obieralność ministrów przy jednoczesnym ujęciu ich działań w granice konstytucyjne. Ponieważ konstytucja należy do narodu, jej orędownikiem – jak widział to Jerzy Waszyngton – powinien być monarcha, podległy nie polityce czy religii, ale suwerennemu narodowi. Poprzez naturalny system dziedziczenia (urodzonych i wychowanych do tego zadania) tacy konstytucyjni Strażnicy zapewnialiby trwałą ciągłość reprezentacji ogółu w czasie kolejnych rządów. Pod tym względem monarchowie i ministrowie byliby służącymi konstytucji na rzecz Wspólnoty Królestwa. Takie pojęcie moralnego rządzenia spoczywa w samym sercu Reguły Graala i pozostaje w granicach możliwości każdego cywilizowanego państwa narodowego.

Pewien wiodący brytyjski polityk stwierdził niedawno, że nie jest jego zadaniem być popularnym! Nieprawda – popularny minister to minister darzony zaufaniem, a zasłużone zaufanie elektoratu ułatwia demokratyczne rządzenie. Żaden minister nie może szczerze realizować ideału równości w społeczeństwie, kiedy z góry posiada nad nim jakiś rodzaj władztwa. Struktura klasowa jest zawsze narzucana z góry, nie z dołu. Stąd też od tych, którzy zajmują miejsce na wzniesionych samoistnie cokołach, oczekuje się, że zburzą je w interesie harmonii i jedności. Jezus nie był poniżony, kiedy mył nogi apostołom, wzniósł się do królestwa prawdziwego monarchy Graala – królestwa równości i książęcej służby. Jest to wieczna recepta Sangrala wyrażona w mądrości Graala: tylko pytając “Komu służy Graal?” można uleczyć rannego Króla Rybaka i przywrócić żyzność ugorom.

PRZYPISY I ŹRÓDŁA

Rozdział 1. Źródła rodowodu

1 Wzmiankowane ponadto w: Hugh Schonfield, The Passover Plot, Element Books, Shaftesbury, 1985, s. 245.

2 Euzebiusz z Cezarei, Historia kościelna, r. III. [tłum. polskie A. Lisiecki, Poznań, 1924].

3 Martin Malachi, The Decline and Fali of Roman Church, Secker and Warburg, Londyn, 1982, s. 43.

4 Mehdlle Henry Massue, IX markiz Ruvigny i Raineval, The Jacobite Peerage, Baronetage, Knightage and Grant of Honour, 1904, wstęp.

5 Rok 4004 wyliczył arcybiskup Armagh, James Ussher, w Annales Veteris Testamenti z 1650 r. Stworzenie Adama ustalono niezależnie za pomocą tekstów aleksandyjskich na rok 5503 p.n.e. i na 5411 p.n.e. na podstawie greckiej wersji siedmioksiągu. Żydzi za datę Stworzenia uznają rok 3760 p.n.e. (na tym wyliczeniu opiera się żydowski kalendarz uznanych dat).

Obliczenie Usshera jest satysfakcjonujące i często stosowane w dzisiejszych chronologiach. Błąd Historii powszechnej wynika z pomieszania daty narodzin Adama (por. przyp. 7) z datą stworzenia świata.

Siedmioksiąg jest efektem pracy siedemdziesięciu dwóch tłumaczy Starego Testamentu z mniej więcej 270 r. p.n.e.

6 Darwin nie pierwszy zasłużył się na polu nadań ewolucji. Francuski naturalista hrabia Georges de Buffon, strażnik ogrodów królewskich, opublikował Epochs of Naturę (Epoki natury) w 1778 r., szkocki fizyk, James Hutton, (czasem nazywany “ojcem geologii”) wydał Theory of the Earth w 1785 r., francuski anatom, baron Georges Cuvier (“ojciec paleontologii”) wydał Tableau elementaire de 1′histoire naturelle des animaux w 1798 r., po czym światło dzienne ujrzało jego wielkie dzieło Królest\vo zwierząt, francuski naturalista, kawaler Jean Baptiste de Monet Lamarck, profesor zoologii Uniwersytetu Paryskiego opublikował Philosophie zoo-logique w 1809 r., a po niej Histoire naturelle des animaux; Szkot, sir Charles Lyell, opublikował Principles of Geology na początku lat trzydziestych XIX wieku.

7 Gdyby Adam pojawił się w okolicach daty wyznaczonej przez Usshera (zob. przyp. 5) – 4004 r. p.n.e. – należałby teoretycznie do któregoś z plemion epoki brązu swojego regionu. W tym czasie cywilizacja sumeryjska miała już co najmniej 2000 lat. Od około 6000 r. p.n.e. istniały tam osiedla ludzkie i zorganizowane społeczności rolnicze. Do 5000 r. p.n.e. pojawiły się autentyczne miasta, z radami miejskimi rządzonymi przez Halafanów z Tel Halaf. W Jordanii Jerycho było uznanym ośrodkiem miejskim od około 6000 r. p.n.e., a w Chinach istniały zbiorowości ludzkie nad rzeką Jangcy.

Wiadomo więc, że od dnia domniemanego pojawienia się Adama, ludzie powszechnie używali już sochy, koła i żaglowców.

8 Przed O pochodzeniu człowieka opublikowano w 1859 r. O powstawaniu gatunków drogą naturalnego doboru [przekład polski S. Dickstein i J. Nusbaum, Warszawa 1959, Dzielą wybrane, Państwowe Wyd. Rolnicze i Leśne].

9 Język hebrajski czasów Pięcioksiągu (pierwszej części Starego Testamentu) miał tylko jeden czas przeszły, który opisywał czynności, jakie “wydarzyły się” i “wydarzyły niedawno” i “wydarzyły jakiś czas temu” – nie rozróżniano tego, co nastąpiło tysiąc lat temu i wczoraj. Co więcej, hebrajskie słowa określające “dzień” i “rok” były stosowane z pełną swobodą, co bardzo utrudniało przekłady na języki operujące ściślejszymi pojęciami czasu. Zob.: Mary Ellen Chase, Life and Language in Old Testament, Collins, Londyn, 1956, s. 32-39.

10 Jednym z bardzo możliwych źródeł imienia “Israel” jest ysra: “władca”, “pan”, plus element el “Bóg” (obecny jako przyrostek wielu imion np. Michael, Elizabeth); stąd “Bóg (Jest) władcą” – zob. Ahmed Osman, The Uouse of Messiah, Harper Collins, Londyn, 1922, s. 96. Patrz: przyp. 12.

11 Cytaty z Biblii za: Pismo Święte. Nowy przekład. Brytyjskie i Zagraniczne Towarzystwo Biblijne, Warszawa 1982.

12 Jakub został “Izraelem” (Rdz 32, 28; 35,10) w następstwie jego “zapasów” z Bogiem. Nowe imię może, ale nie musi, uświęcać to wydarzenie, gdyż alternatywnym tłumaczeniem Izraela jest “boży zapaśnik”. Następców Jakuba określano: Izraelici.

13 Oxford Concordance to the Bibie, [OCB], Ramzes (2).

14 Ahmed Osman, dz. cyt., s. 11.

15 Tamże, s. 67.

16 Arka Przymierza (również tłumaczona jako Namiot Zgromadzeń lub Skrzynia Przymierza) był to prostokątny namiot z drewnianym rusztowaniem lub skrzynia pokryta materiałem i skórami. Przenośne miejsce kultu podczas wędrówki przez pustynię (zob. OCB).

Rozdział 2. Na początku

1 Temat w pełni opracował dr Raphael Patai, uznany autorytet w dziedzinie kultury judaistycznej. Hebrew Goddess, Wayne State University Press, Detroit, 1967.

2 Część Starego Testamentu pochodzi bezpośrednio z Księgi Prawa odkrytej w Świątyni w Jerozolimie (2Krl 22, 8-13) blisko 35 lat przed wygnaniem babilońskim podczas panowania króla Judy Jozjasza (640-609 p.n.e.). Tekst hebrajski Starego Testamentu odpowiada wynikom prac uczonych massoretyckich z mniej więcej roku 900 (chociaż jest oparty na dużo wcześniejszych manuskryptach, niektórych z I wieku p.n.e.).

3 Eridu (współcześnie Abu Shahrein) było najświętszym miastem starożytnej Mezopotamii, klejnotem wśród zielonych i żyznych terenów, który mieszkańcom Kanaanu wydawał się istnym rajem. Miasto poświęcono wodnemu bóstwu Enki (Enkidu, Ea) i często identyfikowano z ogrodem Edenu.

4 Sir Charles Leonard Woolley (były dyrektor British Museum i kierownik archeologicznej ekspedycji zorganizowanej przez Uniwersytet Pensylwania do Mezopotamii) w Ur ofthe Chaldess (s. 23-32), pisze, że powódź taka, jaką opisano w Księdze Rodzaju, miała miejsce za czasów Sargona Wielkiego, władcy Mezopotamii (ok. 2372-2326 r. p.n.e.). Tabliczki klinowe opowiadające historię Sumeru od ok. 3000 r. p.n.e. i przechowywane w Nippur (dzisiejszy Nuffar) potwierdzają to.

5 Wieżę Babel, wielki ziggurat, zbudowano na babilońskiej równinie Shinar. Takie bogato zdobione, wielopoziome zigguraty (słowo oznacza w babilońskim “wzniesienie” lub “wieża”) były charakterystyczną cechą miast sumeryjskich. Każdy z nich wieńczyła mała świątynia ku czci największego bóstwa regionu. Wielki ziggurat był umiejscowiony w mieście Uruk (od którego nazwę wziął współczesny Irak). Świątynię poświęcono bogini Isztar.

6 Żydzi świat podziemia nazywali “Szeol”. Był to odpowiednik grecko–rzymskiego królestwa Hadesu, infernalnego regionu, w którym dusze zamieszkiwały w żałobnej ciemności, oddzielone od ziemskich ciał.

7 Pierwsze pięć ksiąg mojżeszowych odpowiada pierwszym pięciu księgom Starego Testamentu (zwanych też Pięcioksiągiem): Rodzaju, Wyjścia, Kapłańskiej, Liczb i Powtórzonego Prawa.

8 Księgi proroków to formalnie biorąc pisma autorstwa (lub opisujące) żydowskich proroków i nazywane ich imionami, w przeciwieństwie do ksiąg będących opowieściami o dziejach, chociaż ogólna definicja włącza tu niektóre księgi historyczne takie, jak Sędziów, Samuela i obie Królewskie.

Dopełnienie Starego Testamentu nosi nazwę hagiografia (“święte pismo”).

9 Inne święte pisma żydowskie to Miszna i Talmud.

Miszna (“Powtórzenie”) to wczesna kodyfikacja prawa żydowskiego, oparta na starożytnych kompilacjach i opracowana w Palestynie przez etnarchę (gubernatora) Judę I na początku III wieku n.e. Składa się z tradycyjnego prawa (halaka) obejmującego szeroki zakres tematów, zaczerpniętego częściowo ze starych zwyczajów, a częściowo z prawa biblijnego (tannaim) według interpretacji rabinów (nauczycieli).

Talmud jest komentarzem Miszny, skompilowanym oryginalnie w hebrajskim i aramejskim. Pochodzi z dwóch niezależnych istotnych nurtów żydowskiej tradycji – babilońskiej i palestyńskiej.

10 Zob.: wielebny John Fleetwood, The Life of Our Lord and Saviour Jesus Christ, William MacKenzie, Glasgow, ok. 1900, vx. l, s. 3, wstęp dr G. Redford.

11 Hasmoneusze lub Asmoneusze to wybitna rodzina kapłańska w Jerozolimie z II wieku p.n.e. Za czasów Antiocha IV głową rodziny był najwyższy kapłan Matatiasz, inicjator powstania żydowskiego. Tuż przed śmiercią nominował swojego trzeciego syna Judę, przezwanego Machabeusz lub Makabi (“namaszczony”), na przywódcę wojskowego. Judę z kolei zastąpili Jonatan i Szymon. Wszystkich ich zwolenników od tej pory nazywano Machebeuszami.

12 Zob.: Baigent, Leigh, Lincoln, Święty Graal, święta krew, KiW, Warszawa, 1994, s. 290.

13 Zob.: Baigent, Leigh, Lincoln Zwoje znad Morza Martwego, Wydawnictwo Da Capo, Warszawa 1994, s. 220.

14 Dwanaście ostatnich części z okresu Starego Testamentu i z nim związane to tzw. apokryfy (“ukryte sprawy”). Są w Septuagincie, niemniej jednak nie występują w kanonie żydowskim. Pochodzą z kręgów hellenistycznych żydów aleksandyjskich, ale nie są akceptowane przez ortodoksów. Jednakże występują w Wulgacie św. Hieronima (ok. 385 r. n.e.) jako przedłużenie Starego Testamentu i są uznawane przez Kościół rzymskokatolicki, chociaż omijane prawie we wszystkich Bibliach protestanckich, za przykładem pierwszego reformatora, Marcina Lutra (1483-1546) i nagminnie ignorowane przez tłumaczy. Te dwanaście ksiąg to: Ezdrasza, Tobity, Judyty, wyjątki z Estery, Mądrość Salomona, Ecclestasticus (Jeremiasza), Barucha z Epistołą Jeremiasza, Pieśń Trojga Świętych Dzieci, Historie Zuzanny, Bela i Skoma, Modlitwa Manassesa i Machabeuszy.

15 J. T. Milik, Ten Years of Discovery in the Wilderness of Judea, SCM Press, Londyn, 1959, s. 11-19.

16 W Nowym Testamencie w Drugim Liście św. Pawła do Koryntian 4, 3 i 7 jest podobnie: “A jeśli nawet ewangelia jest zasłonięta, zasłonięta jest dla tych, którzy giną [...] Mamy zaś ten skarb w naczyniach glinianych”.

17 Zob.: James Robinson i Coptic Gnostic Project, The Nag Hammadi Library, E. J. Brill. Lejda, Holandia, 1977.

18 Beduin jest formą rzeczownika w liczbie pojedynczej, podczas gdy oryginalnie w arabskim jest to liczba mnoga; bedu – pustynia, bedu ‚een – ludzie z pustyni.

19 Józef Flawiusz, Dawne dzieje Izraela, rozdział 5 [tłum. polskie Z. Kubiak i J. Radożycki, Poznań, 1962].

20 J. T. Milik, dz. cyt., s. 51-53.

21 John Allegro, The Dead Sea Scrolls, Penguin, Harmondsworth, 1964, s. 94.

22 Tamże, s. 93.

23 Zob.: Barbara Thiering, Jezus mężczyzną, Wydawnictwo Al Fine, Warszawa, 1996, s. 36.

24 Eschatologia – gałąź teologii zajmująca się końcem świata, śmiercią, sądem ostatecznym.

25 John Allegro, dz. cyt., s. 104.

26 Zwój zwany Pesharim – interpretacje.

27 Zob.: Barbara Thering, dz. cyt.

28 Tamże, załącznik III.

29 Józef Flawiusz, dz. cyt., rozdział 6.

30 Zob.: Barbara Thiering. dz. cyt., s. 79, załącznik III, s. 403.

31 We wczesnej erze religii politeistycznych, Zoroaster (lub Zaratustra) zmodyfikował wiarę, w której wyrósł, i stworzył pierwsze na świecie autentyczne wyznanie wiary. Stał się arcykapłanem i prorokiem Ahura Mazdy (Ormuzda), boga życia i światła, któremu sprzeciwiał się Aryman (Angra Mainja), zły pan śmierci i ciemności. Przeznaczeniem tych starożytnych bóstw była nie kończąca się walka Światła przeciwko Ciemności, aż nastąpi Sąd Ostateczny. Wtedy Ahura Mazda ożywi martwych i stworzy raj na ziemi.

W ciągu następnych stuleci, mimo że tradycje zmieniały się pod wpływem różnych kultur, wiele z tej legendy utrwaliło się. Za czasów esseńczyków z Kumran (gdy zbliżał się rok 0) opowieść o wojnie dwóch sprzecznych pierwiastków była bardzo popularna, chociaż raczej jako alegoria odnoszona do upragnionego obalenia rzymskiego imperium. Jeszcze później chrześcijaństwo podtrzymało zasadniczą ideę (zaadoptowaną przez Rzymian). Chrześcijanie wierzyli, że Sąd Ostateczny jeszcze nadejdzie.

Rozdział 3. Jezus, Syn Człowieczy

1 Zob.: John Fleetwood, dz. cyt., s. 21 nast. Co do różnych interpretacji proroctwa zob.: Dr Smiths’ Bibie Dictionary.

2 Sugerowano, że pierwszy element imienia “Emmanuel” jest w istocie egipski, odpowiadający imieniu boga Amuna, Amona (“Ukrytego”) i że to imię łączy elementy hebrajskie i egipskie Amun-u-El, co znaczy “Amun jest Bogiem” (lub “Ukryty jest Bogiem”). Zob.: Ahmed Osman, dz. cyt., roz. 31, s. 166 i nast.

3 Zob.: A. N. Wilson, Jesus, Sinclair Stevenson, Londyn, 1992, s. 79.

4 Zob.: Nancy Qualls-Corbett, The Sacred Prostitute, Inner City Books, Toronto, 1988, s. 58.

5 Dogmat, że Maria była “wieczną dziewicą”, ustalono na soborze w Trullo w 692 r.

6 A. N. Wilson, dz. cyt., s. 83.

7 Stary kompleks klasztorny stał na krańcach gminy Kumran. Wśród budynków był dom, w którym rodziły się esseńskie nieślubne dzieci. Gmina nazywała ten dom “Betlejem judzkie” (w przeciwieństwie do miasteczka Betlejem ma południe od Jerozolimy). Mateusz (2, 5) stwierdza, że Jezus urodził się w “Betlejem judzkim”. Zob.: Barbara Thiering, dz. cyt., s. 65 i nast.

Opowieści w Ewangelii zniekształcono, by zgadzały się z proroctwem Micheasza (5, 1), które datuje się na ok. 710 r. p.n.e.: “Ale ty, Betlejemie Efrata, najmniejszy jesteś z okręgów judzkich, z ciebie mi wyjdzie ten, który będzie władcą Izraela”.

8 W Dr Smith ‚s… jest powiedziane, że hebrajskie słowo przetłumaczone jako “gospoda” dosłownie oznacza miejsce “spoczynku”; gospody w naszym rozumieniu były nieznane na Bliskim Wschodzie, gdzie częściej goszczono wędrowców w domu, uważając to za nabożny obowiązek.

9 A. N. Wilson, dz. cyt., s. 80.

10 Zob.: Ahmed Osman, dz. cyt., s. 31, z drugiej strony Robinson’s Bibie Researches podają, że arabskie imię brzmiało en-Nusara (zob.: John Fleetwood, dz. cyt., s. 10).

11 W Starym Testamencie też nie ma wzmianki o Nazarecie. Nie odnotowano tego miejsca ani w Talmudzie, ani w Dawnych dziejach Izraela z I wieku, ani w Wojnie żydowskiej (według Robinson’s Bibie Researches). Nazaret stał się obiektem pielgrzymek dopiero od VI wieku (Ahmed Osman, dz. cyt., s. 30 nast.).

12 John Fleetwood dz. cyt., l, 4, potwierdza informację z Dr Smith’s…, że imię Gabriel w tym kontekście jest tytułem odpowiadającym “urzędowi” anielskiemu.

13 Józef Flawiusz, dz. cyt., II, rozdział 8.

14 Barbara Thiering, dz. cyt., s. 393 i nast. Imię Gabriel znaczy “Człowiek Boga”.

15 Barbara Thiering, dz. cyt., s. 398. Imię Michal znaczy “Kto [jest] jak Bóg”.

16 Łk l, 5 – Elżbieta była córką z kapłańskiego domu Aarona.

17 Łk 2, 25.

18 John Fleetwood, dz. cyt., s. 10 i nast., wyjątek z drą Paxtona opisuje zwyczajowe zasady żydowskiego dziedziczenia w linii żeńskiej, w odróżnieniu od bardziej restrykcyjnych zasad dynastycznych.

19 Barbara Thiering, dz. cyt., s. 26, 193.

20 Józef Flawiusz, dz. cyt., II, rozdział 8.

21 Barbara Thiering, dz. cyt., s. 61, 230.

Dopiero w 314 r. cesarz Konstantyn Wielki arbitralnie zmienił datę urodzenia Jezusa na 25 grudnia, aby zgadzała się z pogańskim świętem słońca (por. rozdział VII i XI).

Tymczasem można zauważyć, że daty niektórych wydarzeń z Nowego Testamentu podane w tej książce nie odpowiadają tradycyjnym. Np. często uważa się, że rok urodzenia Jezusa to 5 rok p.n.e., gdy tu jest podany 7 rok p.n.e. Podobnie często wskazuje się na rok 30 jako datę Ukrzyżowania, podczas gdy tu jest rok 33. Pierwsza publikacja dat biblijnych nastąpiła w 526 r. i były to wyliczenia mnicha Dionizego Mniejszego. Zgodnie z jego ocenami Jezus urodził się wedle chronologii rzymskiej w 754 AUC (ab urbe condita – od założenia Miasta [Rzymu] – odpowiednik roku 1). Ale Herod Wielki zmarł cztery lata wcześniej – w 750 r. AUC (4 r. p.n.e.) Ponieważ jednak było wiadome, że Herod żył w czasie urodzenia Jezusa, mnich arbitralnie ustalił narodzenie Jezusa na rok przed śmiercią Heroda – czyli rok 749 AUC (5 r. p.n.e.). Ta data x została przyjęta i zgodnie z nią zmieniono resztę ustaleń chronologicznych w Ewangeliach.

W świetle obecnie dostępnych informacji stała się możliwa dokładniejsza chronologia. Przy wczesnych ustaleniach nie brano pod uwagę różnic kalendarzowych w ówczesnych latach (kalendarz słoneczny, księżycowy i juliański), ale tłumacze rękopisów znad Morza Martwego dokonali stosownych zmian. W ostatnich latach najdokładniej chronologię Nowego

Testamentu ustaliła dr Barbara Thiering (zob. Jezus mężczyzną). Interesującego odkrycia na tym polu dokonał David Rohl (zob. A Test of Time).

22 Barbara Thiering, dz. cyt., s. 62 i załącznik I.

23 W 1380 r. reformator z hrabstwa York, John Wiklef (proboszcz Lutterworth i wykładowca Balliol College, Oksford) doglądał pierwszego tłumaczenia Biblii na język angielski. Ale synod w Blackfriars zakazał wydawania książki i w 1382 r. Wiklefa uznano za heretyka. Pierwsze wydanie Nowego Testamentu po angielsku (1525 r.) było przekładem Willłama Tyndale’a, który za tę pracę został ujęty w Antwerpii i skazany na śmierć w 1535 r. Miles Coverdale, mnich z Cambridge, opublikował akceptowaną przez Kościół Biblię, dzięki poparciu Tomasza Cromwella, który doglądał oddzielenia Kościoła anglikańskiego od rzymskiego na polecenie króla Henryka VIII. To doprowadziło do stworzenia w 1539 r. Wielkiej Biblii, obowiązkowej we wszystkich kościołach. Coverdale został biskupem Exeteru.

Dalszych przekładów na angielski dokonali purytańscy wygnańcy w Genewie w 1560 r., wprowadzając układ wersowy. Po tym było następne wydanie znane jako Biblia Douai (1582-1609) dokonane przez uczonych katolickich zbiegłych z Oksfordu do Europy kontynentalnej za rządów Elżbiety I. W 1611 r. pojawiło się połączone dzieło, na którym opiera się wiele dzisiejszych Biblii – autoryzowana wersja króla Jakuba (Jakuba VI, króla Szkocji, Jakuba I, króla Anglii). To pisane podniosłym stylem dzieło nie jest bezpośrednim przekładem, ale uczciwym i dobrze pomyślanym kompromisem dotychczasowych translacji.

24 Co do rodowodu Jezusa Mateusz i Łukasz nie przytaczają dokładnie tych samych tablic genealogicznych, które wskazywałyby na bezpośrednie pochodzenie od króla Dawida. Mateusz wyprowadza królewską linię od Salomona, podczas gdy Łukasz podaje szczegóły pochodzenia od innego syna Dawida, Atana. Ten fragment genealogiczny u Mateusza zawiera dwadzieścia dwa imiona, u Łukasza – dwadzieścia. Jednakże obie genealogie wymieniają Zorobabela, bezpośredniego następcę Salatiela. Nawet to jest jednak tematem dalszych sporów, bowiem gdy starotestamentowe Księgi Ezdrasza (3, 2) i Ageusza (l, 1) potwierdzają, że Zorobabel urodził się w rodzinie Salatiela, może ich dzielić pokolenie – syn Salatiela, Pedajasz, który wówczas byłby ojcem Zorobabela. Fragment z Pierwszej Księgi Kronik (3, 19) jest pod tym względem mylący.

Główna różnica między Mateuszem i Łukaszem to lista przodków, generacje od czasów synów Dawida do mniej więcej okresu powrotu z niewoli babilońskiej. Stosowna lista w Pierwszej Księdze Kronik zgadza się z genealogią Mateusza. Przy Zorobabelu obie genealogie znów się dzielą, Mateusz prowadzi rodowód Jezusa przez syna imieniem Abiud, a Łukasz “kieruje się” przez syna imieniem Reza (co może być raczej tytułem, ponieważ znaczy “Wódz”).

Dziad Jezusa ze strony ojca nosi imię Jakub (Mt l, 16), ale u Łukasza (3, 23) – Heli. Jednakże obie wersje są prawdziwe, gdyż ojciec Józefa miał tytuł “Jakuba” w układzie patriarchalnym (zob.: Barbara Thiering, dz. cyt., s. 45).

Lista genealogiczna u Mateusza, od Dawida do Jakuba-Helego (obejmująca 1000 lat) zawiera więc 25 pokoleń, po 40 lat każde. Odwracając liczby Łukasz podaje 40 pokoleń po 25 lat każde. W ten sposób Łukasz umieszcza Jezusa w dwudziestym pokoleniu od Zorobabela, podczas gdy Mateusz plasuje go w jedenastym. W trakcie tego ostatniego okresu liczącego około 530 lat lista Mateusza zawiera standardowo 53 lata na pokolenie, Łukasz jest bardziej szczegółowy, podając standard dwudziestoośmioletni. Zob. załącznik I.

25 Barbara Thiering, dz. cyt., s. 393.

26 Tamże, rozdział 12, s. 79, załącznik I, s. 239.

27 Pierwszy Sadok był najwyższym kapłanem, który namaścił króla Salomona, syna Dawida około 1015 r. p.n.e. (l Kr l, 38-40), jak uświetnił to Jerzy Fryderyk Haendel w hymnie śpiewanym podczas koronacji królów Anglii ^ od XVIII wieku (Hymny koronacyjne).

Rozdział 4. Misja. Etap pierwszy

1 Barbara Thiering, dz. cyt., załącznik II, s. 353.

2 Tamże, załącznik I.

3 John Fleetwood, dz. cyt., s. 11 i nast., wyjątek z Dr Smith’s…

4 Zob.: Rozdział II.

5 Samarytanie wierzyli, że Szymon (Zelota) Mag reprezentował “moc Boga” (Dz 8, 9-10).

6 Steve Richards, Levitation, Thorsons, Wellingborough, 1980, s. 66 i nast.

7 Barbara Thiering, dz. cyt., s. 94.

8 Judasz Galilejczyk zmarł w 6 r.

9 Syryjskie semickie skariot jest odpowiednikiem współczesnego hebrajskiego sikkarti (dostarcza). Judasz Iskariota był więc “Judaszem Dostawcą”, zdrajcą Jezusa (zob. Ahmed Osman, The House of the Messiah, rozdział 15, s. 81).

10 Jacob jest synonimiczne z Jacobus, z którego powstał łaciński wariant Jacomus, z którego z kolei (przez normandzką francuszczyznę) utworzono formę James (ang. Jakub).

11 Barbara Thiering, dz. cyt., s. 44.

12 Faryzeusze źle traktowali Mateusza. Ściśle ortodoksyjne (żydowskie) podejście sprawiało, że z małostkową przesadą oceniali stosowanie się do Ksiąg Mojżeszowych (Pięcioksiąg, zasadnicza część Tory). Doszło to tego, iż za warunek zbawienia Izraela uznawali “oczyszczenie żydów”. Według nich takie dogłębnie oczyszczenie było nie do pogodzenia z prowadzeniem spraw finansowych, takich jak pobieranie podatków. Osoba uprawiająca politykę bądź zajmująca się pieniędzmi była uważana za grzesznika.

13 Prozelici to poganie nawróceni na wiarę żydowską.

14 Szem był synem Noego i przodkiem Abrahama, reprezentuje starożytną linię ludów semickich.

15 Imię Bartłomiej pochodzi od Bar-Ptolemeusz (aramejskie “sługa Ptolemeusza”) i stąd egipskie konotacje. Por. Barbara Thiering, di. cyt., III załącznik.

16 Tomasz urodził się jako Filip, syn Heroda Wielkiego i Mariamne II. W swoim czasie został pierwszym mężem wnuczki Heroda, Herodiady (zob. Barbara Thiering, dz. cyt., s. 95), z którą miał córkę, Salome – tę samą Salonie, która zażądała głowy Jana Chrzciciela od Heroda Antypasa, władcy Galilei. Dobrze znana z “tańca z siedmioma zasłonami” Salome nie jest wymieniana w Nowym Testamencie, ale występuje w Dawnych dziejach Izraela Józefa Flawiusza, XXIII roz. 5, cz. 5.

17 Rdz 16, 7-12.

18 Lb 22, 21-35.

19 Sdz 13, 3-19.

20 Sdz 6, 11-22.

21 Dwanaście tabliczek glinianych z Eposem o Gilgameszu, władcy Uruk, pochodzą z VII wieku p.n.e. Odkryto je wśród resztek po Asurbanipalu z Asyrii (rządził w latach 669-629 p.n.e.) w Niniwie. Wśród mnóstwa innych wydarzeń opisanych w eposie jest historia Enkidu, który również, jak i prorok Eliasz usłyszał huk z niebios. Orzeł o szponach z brązu porwał go i uniósł, a błyskawiczny pionowy wzlot sprawił, że Enkidu poczuł się ciężki jak głaz.

Tego rodzaju wzmianki spotykamy w Apokalipsie Mojżesza, w której Ewa widzi świetlisty rydwan ciągniony przez lśniące orły.

W starożytnych dokumentach również regularnie pojawiają się płonące serafiny. To, że płoną, oddaje słowo seraph, które odnosi się do staroheb-rajskiego rdzenia znaczącego “płomień”. Lecz czasem serafiny spełniają straszliwe niszczące zadania jak w Księdze Liczb (21, 6) – duża część ludu Izraela umarła po tym, jak Pan posłał między niego płonące węże (seraphims). Podobne opowieści występują w tradycji wielu plemion afrykańskich, a także na Bliskim Wschodzie. Z tego samego okresu pochodzą też przekazy tybetańskie, indyjskie, a nawet skandynawskie i północnoamerykańskie. W podaniach tych obecne są rydwany ognia i wielkie ptaki o błyszczących skrzydłach.

22 Ten temat jest dobrze zbadany przez Ericha von Danikena.

23 Pierwsza Księga Henocha 4,9; również w kumrańskim Zwoju wojennym 9, 15-17. Zob. też: A. Dupont-Sommer, The Essene Writings From Qumran, Nasil Blackwell, Oxford, 1961, s. 183 (anielskie tarcze).

24 Józef Flawiusz, dz. cyt., II, s. 7.

25 Oznaczenia hierarchii aniołów i kapłanów dokonała Barbara Thiering w dz. cyt., załącznik III.

26 Duchowa energia źródeł i strumieni jest numerycznie określona “siłą słońca” jako 1080, zob.: John Mitchell, Dimensions of Paradise, Thames and Hudson, Londyn, 1988, s. 18.

27 W rozdziale III.

28 Barbara Thiering, dz. cyt., załącznik III.

Rozdział 5. Jezus Mesjasz

1 Kumrańska Regula zrzeszenia (The Scroll ofthe Rule), s 4-5, aneks, 18-20.

2 Barbara Thiering, dz. cyt., s. 105.

3 Tamże, załącznik III. Faktycznie nie było pięć tysięcy ludzi podczas tego symbolicznego nakarmienia; “pięć tysięcy” to nazwa pogan, tubylców palestyńskich (a nie Greko-Rzymian), których można by nazwać “synami Chama” (Cham, syn Noego, uważany za założyciela plemion chamatyckich na tym obszarze). “Łącznikiem” wspólnoty z “pięcioma tysiącami” był apostoł Jezusa, Jan Boanerges.

4 Nie było też czterech tysięcy uczestników, te “cztery tysiące” (lud Szem) to inna grupa pogan. Razem z prozelitami (nawróconymi na judaizm), nazywanymi “trzy tysiące”, “pięć tysięcy” i “cztery tysiące”, byli częścią kosmopolitycznego plemienia Aszera.

5 Barbara Thiering, dz. cyt. s. 105, załącznik II.

6 To, czy Jan Chrzciciel, a potem Jezus był oczekiwanym mesjaszem, stało się powodem ogólnego zamieszania. Jan został namaszczony jako “Sadok”, przez co posiadał status mesjasza (mesjasz, to znaczy “namaszczony”). Ale zapytany wprost, czy jest zbawcą mesjaszem, “wyznał, a nie zaprzeczył, i oświadczył: Ja nie jestem Chrystusem” (J l, 20). Rękopisy z Kumran wskazują, że wspólnota żyła oczekując dwóch ważnych mesjaszy. Jeden miał pochodzić z kasty książęcej, nazywano go “Nauczycielem Prawości”, drugim miał być książę z linii Dawida – wojownik, mający odbudować królestwo swojego ludu.

Jan Chrzciciel dał jasno do zrozumienia, że bez względu na to, czy jest namaszczony, czy nie, nie jest królewskim mesjaszem (J 3, 28): “powiedziałem: Ja nie jestem Chrystusem, lecz zostałem posłany przed nim”.

Co do kumrańskich poglądów na dwóch mesjaszy, zob. też: John Allegro, The Dead Sea Scrolls, s. 167-72.

7 Hebrajski kalendarz opiera się na cyklu księżycowym. 12 miesięcy w roku czynią w sumie 354 dni, więc by nadrobić brak 11 dni w stosunku do kalendarza słonecznego, dodaje się miesiąc kalendarzowy (II Adar) przez siedem lat w dziewiętnastoletnim cyklu. Helleniści w Palestynie w 44 r. n.e. przyjęli rzymski kalendarz juliański (liczący sobie 365 dni). System odpowiadał samarytańskim magom, którzy dokonywali astronomicznych obliczeń wedle kalendarza słonecznego, dodającego 10 dni rocznie do kalendarza księżycowego.

Sugeruje się, że różnice w kalendarzach w ciągu wielu stuleci mogły mieć związek z przesunięciem siedmiu lat w przepowiedniach wybiegających odpowiednio daleko w przyszłość.

8 Barbara Thiering, dz. cyt., załącznik III.

9 Farbiarz zajmował się także czyszczeniem ubrań (używając pewnych ziół i specjalnej glinki przyswajającej tłuszcz), tak że materiał robił się gładki, co dzisiaj osiąga się środkami fabrycznymi. Na białych ubiorach dawało to efekt pięknego połysku.

10 Józef Flawiusz, Dawn. dz., XVIII, s. 2.

11 Barbara Thiering, dz. cyt., s. 110-113.

12 Nard to nazwa niezwykle kosztownego, słodko pachnącego olejku uzyskiwanego z roślin rosnących w tamtych czasach jedynie w Himalajach na wysokości ok. 4500 m.

13 W Ewangeliach według św. Mateusza i Marka wjazd Jezusa do Jerozolimy następuje przed namaszczeniem w Betanii. Za tą tekstową zmianą kryją się motywacje polityczne. U Jana namaszczenie jest zrelacjonowane poprawnie w związku ze “wskrzeszeniem Łazarza”. Dla Jezusa sprawą najwyższej wagi dla zyskania tytułu mesjasza było wcześniejsze namaszczenie.

14 Zob. rozdział III.

15 Nard był również używany jako maść podczas rytuałów pogrzebowych; wdowa wkładała zwyczajowo małżonkowi do grobu strzaskaną fiolkę (zob.: Margaret Starbird, The Woman with Alabaster Jar, Bear, Santa Fe, Nowy Meksyk, 1993, s. 40-1).

16 Zob. poprzedni podrozdział.

17 Zob. rozdział II.

18 Margaret Starbird, dz. cyt., s. 35-36.

19 Z prac naukowych dotyczących świętego małżeństwa szczególnie warto polecić Samuela Kramera The Sacred Marriage Rite (zwłaszcza s. 63). Jednakże z kobiecego punktu widzenia nigdzie opowieść o “utraconej pannie młodej” nie jest opowiedziana z większym współczuciem niż w pismach Margaret Starbird.

20 Zob. rozdział II.

21 Ahmed Osman, dz. cyt., s. 152.

22 Barbara Thiering, dz. cyt., załącznik III.

23 Sanhedryn to żydowska rada starszych pełniąca najwyższe funkcje religijne i sądowniczo-administracyjne; składała się z kapłanów i uczonych w Piśmie.

24 Salome na chrzcie otrzymała imię “Helena”. Jako duchowa doradczyni Salome, córki Herodiady, również była nazywana “Salonie”, w zgodzie ze zwyczajem. Helena-Salome była duchową protektorką apostołów Jakuba i Jana Boanergesa (zob. Barbara Thiering, dz. cyt., załącznik III).

25 Barbara Thiering, dz. cyt., załącznik III.

26 Morton Smith, The Secret Gospel.

27 Tamże, s. 51.

28 W IV wieku, gdy po raz pierwszy zebrano Nowy Testament, manuskrypt Marka kończył się na obecnym rozdziale XVI, wers 8, przed relacją o Zmartwychwstaniu. Te krótsze rękopisy są częścią Codex Vaticanus i Codex Sinaiticus (zob.: Baigent i pozost., dz. cyt., s. 269-271, przypisy, s. 346).

29 Baigent i pozost., dz. cyt., s. 259.

Rozdział 6. Zdrada i ukrzyżowanie

1 Zob.: rozdział II.

2 Jan Chrzciciel początkowo popierał przepowiednię znaną jako Proroctwo Enocha, która wyznaczała odnowienie zarówno linii Sadoka jak i Dawida pod “koniec ósmego tygodnia świata”, tj. 3920 lat po domniemanym stworzeniu świata. Miało to nastąpić w roku 21 p.n.e. Ale nie nastąpiło.

Zmiany kalendarzowe pozwalały na przesunięcie daty na rok 29 n.e., a w drodze dalszych rekalkulacji doszło do 31 r. n.e. (zob. Barbara Thiering, di. cyt., s. 82). Cała reputacja Jana i wiarygodność jego mistycznego przesłania zależały od tej przepowiedni. Po egzekucji Jana doszło do kolejnej zmiany obliczeń i wyznaczenia daty na 33 r. n.e., na czas przesilenia wiosennego. >

3 Barbara Thiering, di. cyt., s. 118.

4 Józef Flawiusz, Dawn. dz., XVIII, roz. 1.

5 Barbara Thiering, dz. cyt., załącznik I.

6 Zob. rozdział II.

7 Barbara Thiering, dz. cyt., s. 118.

8 John Allegro, dz. cyt., s. 131, 164, 168.

9 Reguła wspólnoty, aneks II, 17-20.

10 Barbara Thiering, dz. cyt., s. 114.

11 Tamże, s. 122.

12 Baigent i pozost. dz. cyt., s. 270.

13 Barbara Thiering, dz. cyt, s. 119.

14 Baigent i pozost., dz. cyt., s. 270, przypisy 21, s. 347.

15 Apostolic Constitutions, VI, 9.

16 Wedle gnostyczej tradycji Szymon Cyrenejczyk był ukrzyżowany “w miejscu Jezusa”. Nie znaczy to “zamiast Jezusa”, ale “w miejscu, które powinien zająć Jezus” – gdyż biorąc pod uwagę, że Jezus jest spadkobiercą linii Dawida, a Szymon linii kapłańskiej (Judasz z kolei – prorockiej), umiejscowienie trzech krzyży powinno odpowiadać formalnym rangom hierarchii. Według tego schematu król winien znajdować się na zachodzie (po lewej), kapłan w środku, a prorok na wschodzie (po prawej). Ale Ewangelie stwierdzają, że krzyż Jezusa był w środku. Jednakże gdyby został ukrzyżowany w tym miejscu zamiast Szymona (kapłana), Jezus (król) winien znaleźć się po stronie zachodniej. Zob. Barbara Thiering, dz. cyt., załącznik II.

17 Barbara Thiering, dz. cyt., s. 125-126.

18 Tamże, załącznik II.

19 Tamże, załącznik II.

20 Tamże, załącznik III.

21 Tamże, s. 134-135.

Rozdział 7. Zmartwychwstanie

1 100 funtów w tym wypadku odpowiada około 37 kg – jest to znaczny ciężar jak na jednego mężczyznę.

2 Barbara Thiering, dz. cyt., załącznik I.

3 Zob. rozdział IV.

4 Zob. rozdział IV.

5 Chrześcijaństwo przetrwało, chociaż – zdaniem wielu – Ukrzyżowanie było ciosem, który powinien powalić je na dobre. Senator Korneliusz Tacyt (35 r. n.e.) pisze o Ukrzyżowaniu: “mimo chwilowego pogrążenia ten zabójczy przesąd [chrześcijaństwo] rozkwitł na nowo, nie tylko w Judei, gdzie to całe łajdactwo się zaczęło, ale nawet w Rzymie” (Tacyt, Roczniki, XIV).

6 Zob. rozdział V.

7 Baigent i pozost., Testament Mesjasza, KiW, Warszawa, 1997, s. 74

8 Gladys Taylor, Our Neglected Heritage, Covenant Books, Londyn, 1974, t. l, s. 42.

9 Termin gnostycy ma swoje źródło w greckim gnosis (“wiedza”, zwłaszcza ezoteryczna). Ruch gnostyków narodził się w Samarii, gdzie Szymon Zelota – znany lepiej w tym kontekście jako Szymon Mag – był głową Magów (mędrców) Zachodniego Manasseh. Później ruch rozkwitł w Syrii, gdzie Szymon w dalszym ciągu był jego głównym przedstawicielem. Kult miał szczególnie związek z duchowymi ideałami społeczności Samarytan.

Magowie wsławili się wiedzą astronomiczną, co bezpośrednio wypływało z faktu, że pierwsi magowie byli kapłanami Zaroastra (Zaratustry), założyciela zoroastryzmu, którego niektóre starożytne teksty uznają za ucznia Abrahama w przedmiocie astrologii.

10 Nag Hammadi, Codex BG 8502, 1.

11 Zob. rozdział IV.

12 Nag Hammadi, Codex VII, 3.

13 Nag Hammadi, Codex II, 2.

Rozdział 8. Dalszy ciąg rodowodu

1 Barbara Thiering, di. cyt., załącznik I.

2 Tamże, załącznik III.

3 Zob. rozdział III.

4 Fakt, że Jezus jest wspomniany w związku z “czasami odnowienia” (Dz 3, 21), wskazuje, że stał się rodzicem i stąd też był zobligowany (na jakiś czas) do wstrzemięźliwości. Nie ma wzmianki, że był to syn, co oznacza, że przyszła na świat dziewczynka. Zob. też: Barbara Thiering, dz. cyt., załącznik I i III.

“Damaris” jest wspomniana w Dziejach Apostolskich 17, 24.

5 Barbara Thiering, dz. cyt., załącznik I i III.

6 Tamże, s. 367.

7 Zob. rozdział II.

8 Barbara Thiering, dz. cyt., s. 145.

9 A.N. Wilson, dz. cyt., s. 26.

10 Baigent i pozost., Testament Mesjasza, s. 73.

11 Barbara Thiering, dz. cyt., s. 151.

12 Jak widzieliśmy (zob. rozdział II) doktrynalnym wątkiem wspólnoty w Kumran była “Droga”. Ci, którzy szli “Drogą”, byli “Dziećmi Światłości”. Niechętni doktrynie wspólnoty byli “ślepi na Drogę”, jak Szaweł (Saul), któremu Jezus “ukazał się w drodze” (Dz, 9, 17). Symbolicznie jego instrukcje według hellenistycznych zasad umożliwiały mu “ujrzeć Drogę” i “zobaczyć światłość”.

13 A.N. Wilson, dz. cyt., s. 18-19.

14 Tamże, s. 22-23.

15 Szymon jest czczony na Cyprze jako pierwszy misjonarz – kapłan. Poświęcono mu główny kościół w Larnace i jest lepiej znany pod nowotes-tamentowym imieniem św. Łazarza. Czasami twierdzi się, że był pierwszym biskupem Larnaki.

16 Zob. rozdział IX.

17 Zob. rozdział IX.

18 Barbara Thiering, dz. cyt., s. 155.

19 Tamże. s. 153.

20 Tamże, załącznik I.

21 Tamże, załącznik I.

22 Od dawna sprawa czarnych strojów osób duchownych była przedmiotem kontrowersji. Z pewnością na wybór tej barwy miały wpływ sfery niechrześcijańskie.

Wysoki czarny posąg Izydy w kościele St Germain w Paryżu był uznawany za “Dziewicę Paryską” aż do XVI wieku. Pierwsze opactwo w tym miejscu zbudowano dla Childeberta I na świątyni Izydy. Trzymano w nim relikwie Childeberta ze skarbca Salomona i było tam miejsce pochówku pierwszych królów z dynastii Merowingów (zob.: Ean C.M. Begg, The Cuh of the Black Yirgin, Arkana, Londyn, 1985, s. 66). Benedyktyni z St. Germain-des-Pres nosili czarne sutanny zgodnie z tradycją nazyrejską.

Posąg św. Genowefy wzniesiono w kaplicy benedyktyńskiej. Na swój sposób była we Francji następcą Izydy i bliską przyjaciółką króla Chlod-wiga.

23 Właśnie w 62 r. Ananiusz Młodszy, brat Jonatana Annasza i sam saduceusz został najwyższym kapłanem. Z racji takiego pochodzenia miał wszelkie predyspozycje, aby doprowadzić w Sanhedrynie do tym silniejszej opozycji przeciwko Jakubowi i jego nazyrejskim ideałom.

24 Ukamienowanie miało miejsce w 62 r. wedle Dawn. dz. Józefa Flawiusza z I wieku, XX, roz. 9, s. 1.

25 Tacyt, Roczniki, XV.

26 Barbara Thiering, dz. cyt., s. 171; w Drugim Liście św. Pawła do Tymoteusza czytamy (2, 9): “…ale Słowo Boże nie jest związane”.

27 Andreas Faber-Kaiser, Jesus died in Kashmir, Abacus/Sphere, Londyn, 1978.

28 W roku 132 n.e. wojska żydowskie upokorzyły rzymską dumę militarną, gdy wybuchło kolejne powstanie, pod wodzą Szymona Ben Kochby, księcia Izraela. Szymon zgromadził znaczną armię składającą się z rodzimych ochotników oraz zawodowych najemników z zagranicy. Plan bitwy zakładał wiele przemyślnych operacji, w tym użycie licznych tuneli i komór pod powierzchnią Jerozolimy. W ciągu roku odebrano miasto Rzymianom. Ustanowiono żydowską administrację i utrzymano Jerozolimę przez dwa lata. Ale poza murami trwały walki i powodzenie zależało od wojskowej pomocy z Persji. Lecz gdy oddziały perskie wyruszały na odsiecz, sama Persja stała się ofiarą najazdu. Żołnierze musieli pozostać i bronić ojczyzny – co sprawiło, że Szymon i jego dzielni wojownicy nie zdołali powstrzymać natarcia dwunastu rzymskich legionów, które przegrupowały się w Syrii pod dowództwem cesarza Hadriana. Żydzi zostali wreszcie pokonani pod Battin, na zachód od Jerozolimy, w 135 r.

29 Juliusz Afrykański zdobył sławę tłumacząc na łacinę serię dzieł napisanych przez ucznia z I wieku Abdiasza, nazyrejskiego biskupa Babilonu. Księgi

Abdiasza to dziesięć tomów historii apostołów spisanych przez naocznego świadka. Jednakże jak wiele innych istotnych świadectw z tej epoki zostały całkowicie wykluczone z przyszłego Nowego Testamentu.

30 Zob. rozdział I.

31 Martin Malachi, dz. cyt., s. 44. ,

Rozdział 9. Maria Magdalena

1 John W. Taylor, The Corning of the Saints, Covenant Books, Londyn, 1969, s. 138.

2 Barbara Thiering, dz. cyt., s. 103.

3 Tamże, s. 102; również s. 94-95.

Jako główny uczony w Piśmie, Judasz Sikariota miał stanowisko “kusiciela”. To dlatego Jezus spierał się z Judaszem, kiedy “Duch zaprowadził Jezusa na pustynię, aby go kusił diabeł” (Mt 4, 1). W owym czasie Judasz próbował objąć urząd Ojca po Janie Chrzcicielu. Judasz obiecywał, że jeśli Jezus pomoże mu uzyskać godność kapłańską, to on wesprze jego starania o zostanie królem. “Dam ci tę całą władzę i chwałę ich, ponieważ została mi przekazana, i daję ją, komu chcę. Jeśli więc Ty oddasz mi pokłon, cała ona twoja będzie” (Łk 4, 6-7).

Zob. też rozdział II.

4 Tamże, załącznik III.

5 Tamże, załącznik I.

6 Tamże, s. 103.

7 Gladys Taylor, dz. cyt., t. I, s. 17.

8 Ean Begg, dz. cyt., s. 98.

9 Margaret Starbird, dz. cyt., s. 50.

10 Henry Lincoln, The Holy Place, Jonathan Cape, Londyn, 1991, s. 70.

11 Ean Begg, dz. cyt., s. 234.

12 Barbara Thiering, dz. cyt., załącznik III.

13 Tamże.

14 Ean Begg, dz. cyt., s. 20.

15 Margaret Starbird, dz. cyt., s. 123.

16 Tamże, s. 123.

17 Ean Begg, dz. cyt., s. 3.

18 Nag Hammadi, Codex BG 8502-1.

19 Elaine Pagels, The Gnostic Gospels, Wedenfeld aad Nicolson, Londyn, 1980,s.65.

20 Nag Hammadi, Codex, II. 2.

21 Tamże, II, 3.

22 Zob. podrozdział: Kobieta w szkarłacie – Czarna Madonna.

23 Ean Begg, dz. cyt., s. 68.

24 Beryl Platts, Origins of Heraldry, Proctor Press, Londyn, 1980, s. 33.

25 Zob. rozdział VIII.

26 Cały ten temat został na nowo dobrze opracowany w: Beryl Platts, Origins of Heraldry, gdzie rozprawiono się z ‚wieloma heraldycznymi mitami.

27 Zob. podrozdział: Maria Magdalena – królewska narzeczona i matka.

28 John W. Taylor, dz. cyt., s. 103.

29 Ojciec Lacordaire, 57. Mary Magdalenę, Thomas Richardson, Derby, 1880, rozdział 106-108.

30 Dictionnaire etymologiąue des noms de lieux en France.

31 Zob. rozdział IV, podrozdział Kim byli apostołowie – Piotr i Andrzej.

32 Zob. rozdział VIII, podrozdział Czas odnowienia.

33 Dictionnaire etymologique des noms de lieux en France.

34 Merowingowie to dynastia francuskich królów od V do VIII wieku, która stworzyła i utrwaliła monarchię we Francji. Zob. rozdział XI, podrozdział Merowingowie, królowie – czarownicy.

35 Zob. rozdział XIII, podrozdział Król Żydów.

Rozdział 10. Józef z Arymatei

1 Euzebiusz w De Demonstratione Evangelii pisze: “Apostołowie pokonali ocean i wylądowali na wyspach znanych jako Brytania”. Zob. wielebny Lionel Smithett Lewis, Joseph ofArimathea at Glastonbury, A.R. Mobray, Londyn, 1927, s. 54.

2 Izydor, arcybiskup Sewilli (600-636) pisał: “Filip z miasta Betseda, kiedy stał się również Piotrem, głosił Chrystusa Galom i wyprowadził barbarzyńskie narody i ich sąsiadów [...] na światło wiedzy [...], następnie został ukamienowany i ukrzyżowany, i zmarł w Hierapolis, w mieś-

cie Frygia”. Tę informację potwierdza Frekalfus, biskup Lisieux w IX wieku.

3 Arka Przymierza żydów jest opisana w Księdze Wyjścia (26 i 36).

4 Wielebny Lionel Smithett Lewis, dz. cyt., s. 15-16.

5 Pisząc około 600 r. św. Augustyn stwierdza: “Na zachodnich krańcach Brytanii jest pewna królewska wyspa zwana w starożytnym języku Glastonia [...] Na niej pierwsi angielscy neofici Kościoła katolickiego – Bóg ic! prowadził – znaleźli kościół nie zbudowany ludzkimi dłońmi, ale, twierdzą, wzniesiony przez samego Boga dla uratowania rodzaju ludzkiego, który to przybytek sam Niebiański Budowniczy ogłosił (wieloma cudami i tajemnicami uzdrowienia) i poświęcił samemu Sobie i Świętej Marii, Matce Boskiej”. Zob.: William of Malmesbury, The Antiquites of Glastonbury, Talbot/JMF Books, Llanerch, 1980, s. 1.

6 Szlak żydowskich handlarzy cyną opisał Diodorus Siculus w czasach cesarza Augusta (63 p.n.e.-14 n.e.): “Cyna jest transportowana z Brytanii do Galii, handlarze niosą ją na końskich grzbietach z serca Celtycji do Marsylii i miasta zwanego Narbo(nne)”. Następnie płynęła statkiem przez Morze Śródziemne do kilku miejsc przeznaczenia. Zob.: John Taylor, dz. cyt., s. 143.

7 Cyna jest zasadniczym materiałem do produkcji brązu i najważniejsze kopalnie cyny znajdują się w południowo-zachodniej Anglii, okręgu bogatym w miedź i ołów, na które było wielkie zapotrzebowanie w rozwijającym się cesarstwie rzymskim. W British Museum są dwa wspaniałe okazy ołowiu z kopalń Mendip w pobliżu Glastonbury, datowane na 49 i 60 r. n.e. Jeden ma napis: “Brytanik, syn cesarza Klaudiusza”, a na drugim jest inskrypcja (po łacinie): “Brytyjski ołów, własność cesarza Nerona”.

8 Należy tu zaznaczyć, że kamienowanie nie było koniecznie metodą egzekucji. O wiele częściej służyło przepędzeniu ofiary z jakieś dzielnicy lub z miasta.

9 Wielebny Lionel Smithett Lewis, dz. cyt., s. 15. Po unii Szkocji z Anglią i Walią tytuł królewski połączył się z nie tak pobożnym sformułowaniem “jego brytyjska mość”.

10 Jednakże należy stwierdzić, że w słowie Glastonbury, wcześniej Glastonia może jednak znaleźć się wystarczający etymologiczny związek z niebieskim roślinnym barwnikiem. Starobrytyjska cząstka glaist-znaczy “urzet bar-wierski” (a we współczesnym szkocko-irlandzko gaelickim glas znaczy “przezroczysty błękit, modro-zielony”). Wielu komentatorów przypuszczało, że “Isle of Glas” mogło z czasem przybrać błędną postać “Isle of Glass” (Wyspa Szkła) i z tego powodu zostało przetłumaczone w starobrytyjskim (walijskim) jako Ynys Witrin (odnotowano w VII wieku). Jednakże brytyj-sko-walijskie witrin (szkło) jest ewidentnie pokrewne z łacińskim vitrum (szkło), ale również “urzetem”. A być może wszystkie znaczenia są połączone – na tyle, że ludzie dawniej uważali szkło za przezroczyste błękitne, koloru urzetu.

11 Gaelicki termin Scotia (z którego pochodzą w istocie Scots i Scotland, czyli Szkoci i Szkocja wywodzi się od imienia księżniczki Scoty, córki faraona Nechonibusa (Nekaua I) (610-555 p.n.e.). Jako żona Galamha Scytyjskiego (znanego też jako Mildih) udała się z synami do Irlandii, gdy Galamh zmarł w Hiszpanii. To właśnie Nial Noighiallach i Dal Riata nadali Albie nazwę Scota w IV wieku n.e. Zob.: Geoffrey Keating, The History oflreland, Irish Texts Society, Londyn, 1902-1914,1, s. 102, II, s. 44, 46, 58, 78, 372, 374,

12 Zob. rozdział VI.

13 Prof. Roger Sherman Loomis w The Grail: From Celtic Myths to Christian Symbolism, University of Wales Press, Cardiff, 1963, zauważa, że imiona własne w przekazie manuskrypcyjnym czasem tracą pierwszą literę (chociaż zmiana pierwszych liter imion jest cechą języków celtyckich). Z powodu tego procesu Morgana jest czasem Orgueiną, zaś Galains (Galaain) staje się Alainem (Alaainem).

14 The Grand Saint Grail potwierdza, że po śmierci Alaina seniorat Graala przeszedł na Jozuego – chociaż mówi się o nim raczej jako o bracie Alaina niż kuzynie.

15 Jest to też potwierdzone w Grand Saint Grail.

16 Zob. rozdział VIII, podrozdział Ukryte zapisy i desposynes.

17 Zawierając np. De Sancto Joseph ab Arimathea i Williama Malmesbury’ego De Antiquitate.

18 Prof. W.A.S. Hewins, dz. cyt., s. 18.

19 Sir Thomas Malory, Morte d’Arthur, Księga XIII, rozdział X.

20 Zasłona była znana jako “chusta Weroniki”. Podobno św. Weronika otarła nim pot z twarzy Jezusa, kiedy szedł na ukrzyżowanie. Jego wizerunek odcisnął się na płótnie. Przez wieki tę historię łączono z kawałkiem płótna znanego jako Całun Turyński (choć całun ten zawiera odcisk całego ciała). Samo “Weronika” wydaje się być zniekształceniem łacińskiego vera icona “prawdziwy obraz”. Zob. Nancy Qualls-Corbett, dz. cyt., s. 151.

21 Herod Antypas, tetrarcha Galilei, został wygnany przez Rzymian do Lyonu w Galii, po tym jak kazał ściąć Jana Chrzciciela.

Również w Lyonie, 28 czerwca 208 r., na osobisty rozkaz Septymiusza Sewera stracono 19 tysięcy chrześcijan.

22 Verulam lub Verulamium nazwano St Albans po męczenniku z IV wieku. Rzymski żołnierz Alban został ścięty na rozkaz swoich przełożonych w 330 r. (erze Dioklecjana) za ukrywanie księdza. Często mówi się o nim “pierwszy chrześcijański męczennik” – którym z całą pewnością nie był.

Współczesne St Albans to zwarte, kipiące życiem miasto targowe w hrabstwie Hertford, z godną obejrzenia katedrą na terenie opactwa.

23 Genealogies of Welsh Princes, Harleian MS 3859 potwierdza, że Anna była córką Józefa z Arymatei.

24 Zob. rozdział XII, podrozdział Kamaalot i pendragoni.

25 Gladys Taylor, Our Neglected Heritage, s. 33.

26 Zob. rozdział II. Piotr nigdy nie był formalnie wyznaczony biskupem Rzymu. Linus został mianowany przez Pawła w 58 r. (za życia Pawła; Apostolic Constitutions) i był pierwszym papieżem. Zob. Gladys Taylor, dz. cyt., s. 40-45.

Rozdział 11. Religia i rodowód

1 Odpowiedź Eletheriusza królowi Lucjuszowi w 177 r. n.e. jest podana w: John W. Taylor, The Corning of the Saints, załącznik K.

2 Lucjusz zmarł 3 grudnia 201 r. i został pochowany u Ś w. Marii le Lode w Gloucester. Jego szczątki przeniesiono do Św. Piotra (St Peter) w Cornhill. Odwołania w rzymskim martyrologium o pochówku króla Lucjusza w szwajcarskim Chur mijają się z prawdą z dwóch powodów: faktycznie mają związek z królem Lucjuszem Bawarskim, nie Lucjuszem Luminarzem Brytyjskim; poza tym Lucjusz Bawarski zmarł w Ciri w Niemczech, nie w szwajcarskim Chur.

3 Wzmianka o Jezusie w Dawn. dz. (XVIII, s. 3) jest uważana przez niektórych komentatorów za późniejszą interpolację. Zakłada się tak w związku z faktem, że ten fragment wyraża raczej poglądy chrześcijańskie niż żydowskie. Orygenes, pisząc przed 245 r., nie wspomina tego ustępu, przeciwnie niż Euzebiusz w Objaśnieniach Ewangelii, pisanych ok. 320 r. Stąd też można twierdzić, że fragment włączono po Orygenesie, ale przed Euzebiuszem (patrz Ahmen Osman, The House ofMessiah, s. 19-20). Ale podstawa takiego twierdzenia jest co najmniej wątpliwa. Charakter ustępu nie jest bynajmniej chrześcijański; nie uznaje się tam Jezusa za mesjasza, nie ma mowy o jego stosunku do Boga. Stwierdza się jedynie po prostu, że był “Chrystusem”, “mędrcem”, “cudotwórcą” i “nauczycielem”, a więc zgodnie z poglądami ówczesnych żydów (zob. A. N. Wilson, Jesus, s. 89).

4 George F. Jowett, The Drama of the Lost Disciples, Covenant Books, Londyn, 1961, s. 125-126.

5 Trzej brytyjscy biskupi uczestniczyli w synodzie w Arles w 314 r.: Londynu, Yorku i Lincoln.

6 Zob. rozdział IV.

7 W 452 r. biskup Rzymu, Leon I i nieuzbrojony oddział mnichów spotkał się ze straszliwym Hunem Atyllą i jego armią nad rzeką w Pad w północnej Italii. W owym czasie barbarzyńskie imperium Atylli rozciągało się od Renu do Azji Środkowej. Dobrze wyekwipowane hordy były gotowe runąć na Rzym z rydwanami, drabinami, katapultami i wszelkim dostępnym podówczas sprzętem wojskowym. Rozmowa trwała nie dłużej niż kilka minut, ale w jej wyniku Atyllą nakazał swoim ludziom zwinąć obóz i cofnąć się na północ. Nigdy się nie dowiedziano, co faktycznie zaszło między tymi dwoma ludźmi, ale przeznaczeniem Leona Wielkiego była najwyższa władza. W jakiś czas potem wysłannik bizantyjskiego cesarza, Teodozjusza II, spotkał się w podobnych okolicznościach z budzącymi okropny lęk Hunami nad Morawą. Wręczył Atylli odpowiednik dzisiejszego miliona dolarów, kupując pokój. Ustalenia biskupa Leona były zapewne bardzo zbliżone. Zob. Malachi Martin, dz. cyt.

8 Słowo okultyzm często kojarzy się dziś ze złowrogą magią. Faktycznie znaczy nie więcej niż “ukryty, niejasny” (i stąd “ezoteryczny”). Średniowieczni okultyści czcili planetę Wenus reprezentującą Marię Magdalenę, uważaną za medium przekazujące tajne objawienie. Podczas regularnego ośmiorocznego cyklu Wenus zakreśla na nocnym niebie dokładną pięcioramienną gwiazdę. Tę samą figurę tworzy pięć górskich wierzchołków centrum Magdaleny w Rennes-le-Chateau w Langwedocji. Zob. Henry Lincoln, The Holy Place, s. 65-70.

9 Ezoteryczna tradycja salomońska ciągnie się przez wieki do epoki chrześcijaństwa gnostycznego poprzedzającego erę Merowingów. Gnostycy, których teksty odnosiły się do Księgi Mądrości [nazywanej dawniej Mądrościami Salomona] byli spadkobiercami dawnych żydowskich sekt babilońskich; stąd też ich postać chrześcijaństwa była w znacznej mierze związana z metafizycznymi doktrynami Platona i Pitagorasa; wyznanie wiary było oparte na astrologii i kosmogonii. Poza tym mieli pretensje do szczególnego wglądu (gnosis – “wiedza”) w nauki Jezusa, nieznane Kościołowi rzymskiemu.

10 Zob. podrozdział Dobry król Lucjusz.

11 Barbara Thiering, dz. cyt., s. 77.

12 Sześciokąt jest utworzony przez podział obwodu koła cięciwami równymi jego promieniowi, tak że tworzy się figura o sześciu równych bokach, jaką spotyka się w pewnych organicznych postaciach życia. Z tego powodu uważano, że pszczoły mają wyjątkową wiedzę geometryczną, kierują się połączonymi zasadami siły i oszczędnego zagospodarowania przestrzeni.

Pieczęć króla Salomona (utworzona z przenikających się trójkątów wpisanych w okrąg) tworzy naturalny sześciokąt. Symbolicznie oznacza jedność (jeśli nie harmonie) przeciwieństw: męskości i kobiecości, ognia i wody, powietrza i wody, żaru i chłodu, itd. Używany głównie w alchemii pod postacią gwiazdy Dawida symbol jest typowy dla Żydów.

13 Zob. podrozdział Deposynes i cesarz.

14 Miasto Ferriers zniszczył w 461 r. Hun Atylla, ale odbudowali je w znacznej mierze Merowingowie. Zob.: Ean Begg, dz. cyt., s. 21-21.

15 Tradycyjna historia uznaje, że ten chrzest sprawił, że poganin Chlodwig stał się chrześcijaninem; faktycznie chrześcijanin Chlodwig stał się dzięki niemu katolikiem.

16 Temat stosunków między Chlodwigiem i Watykanem jest dobrze opisany u Baigenta i pozost. dz. cyt., s. 185 i in.

Rozdział 12. Elementy wiedzy arturiańskiej

1 John Allegro, dz. cyt., s. 110.

2 Zob. rozdział XI.

3 Niektórzy historycy sztuki utrzymują, że owoce granatu na tych obrazach oznaczają Zmartwychwstanie dzięki klasycznej asocjacji z mitem Persefony. Była to grecka bogini (córka Zeusa i Demeter), porwana do świata podziemi przez Hadesa. Mogła wracać na powierzchnię, ale tylko przez część roku. Jej coroczne pojawienie się jest związane z odrodzeniem się natury na wiosnę. Opowieść jest alegorią cyklu narodzin i śmierci roślinności i nie ma żadnego związku z cielesnym zmartwychwstaniem. Taką konotację narzuciła obrazowi wystraszona hierarchia kościelna pragnąc ukryć fakty. Botticelli był uczniem mądrości Graala, wiodącym ezoterystą i projektantem kart tarota. Jego ziarna granatu reprezentują płodność, jak granat z Pieśni nad Pieśniami i zwieńczenie kolumn Świątyni Salomona, wzniesionej około tysiąc lat przed ukrzyżowaniem Jezusa.

4 Geoffrey Ashe, Avalonian Quest, Methuen, Londyn, 1987, s. 126.

5 Zob. rozdział III, podrozdział Dynastyczny ślub.

6 Barbara Thiering, dz. cyt., załącznik III.

7 Zob. rozdział V, podrozdział Król i jego osioł.

8 Z The High History of the Holy Gra/7, skompilowanej około 1220 r. z wcześniejszego manuskryptu przez mnicha Jozafata.

9 George F. Jowett, dz. cyt., s. 45-46.

10 XIII-wieczne francuskie dzieło, Sone de Nansai, podaje, że żona Józefa była nordycką księżniczką.

11 Zob. rozdział X, podrozdział: Tarcza najgodniejszego.

12 Historyk Henryka VIII, John Leland, w 1542 r. identyfikuje górski fort z epoki żelaza w South Cadbury w Somerset z Kamaalotem (Camelot) głównie na tej podstawie, że kilka pobliskich wsi ma w nazwie imię rzeki Camel. Wykopaliska w Cadbury w latach sześćdziesiątych XX wieku ujawniły resztki sali biesiadnej z epoki żelaza, ale – co było ciosem dla przemysłu turystycznego – nie znaleziono niczego związanego z Arturem. W rzeczywistości w samej południowo-zachodniej Anglii znaleziono ponad 40 konstrukcji zbliżonych wiekiem i charakterem, a w całym kraju jest ich o wiele więcej. Zob. Michael Wood, In Search of the Dark Ages, BBC Books, Londyn 1981, s. 50.

13 Zob.: rozdział V, podrozdział Oblubieniec i oblubienica.

14 Zob. podrozdział Anfortas, św. Michał i Galaad.

15 Zob.: rozdział XI, podrozdział Dobry król Lucjusz. Lucjusz był wnukiem córki Brana, Penerdum z Sylurii. Czasami uważano ją za córkę Beli Mawra lub jego siostrę. Jednakże była siostrą późniejszego Beliego, syna Brana. Penerdum była protegowaną królowej Boudikki.

16 Gabran był wnukiem Fergusa mac Erca, urodzonego w aelickiej szkockiej rodzinie królewskiej, pochodzącej od najwyższego króla Irlandii, Conaire’a Mora. Fergus opuścił Irlandię pod koniec V wieku, by skolonizować Zachodnie Wyżyny zabierając ze sobą braci – Loarna i Angusa. Rodzina Loarna zajmowała region pn. Argyllu, znanego od tej pory jako Loarna (czy Lorne), z centrum w Dunoline, Oban.

17 Annały cytują różne nazwy tego konfliktu i/lub jego lokalizację. Mowa jest o Mount Badon, Mons Badonicus, Dun Baedan i Cath Badwyn (mount, rnontio wzgórze, dun to wzgórze lub fort górski, cath – warownia), podczas gdy nazwy bitwy to Bełlum Badonis i Obessio Badonica (pierwsza sugeruje wojnę, a druga oblężenie).

18 O bitwie jest mowa w manuskrypcie Bodleiana, Book of Leinster, Book ofBallymote i Chronicles ofthe Scots; wszystkie podają rok 516. Szkocki dowódca to zwykle Aedan mac Gabran z Dalriadii – lecz Aedana nie było wtedy jeszcze na świecie. Faktycznie przywódcą był jego ojciec, Gabran, król Dalriadii od 537 r. Aedan i jego najstarszy syn, Artur, walczyli w drugiej bitwie pod Dun Baedan, która miała miejsce w 575 r. Mimo zgodnej daty wymienianej w kronikach – 516 r. – było wiele spekulacji co do tej (pierwszej) bitwy, powstałych stąd, że badacze mylnie odsyłali do historyka Gildasa. Gildas II bardzo często jest błędnie identyfikowany jako autor De Excidio. Ale żył w latach 425-512, zmarł przed przyjściem na świat Gildasa III, który urodził się w 516 r. – roku bitwy, jak twierdzi ten ostatni.

Inne wybrane pisma na temat Brytanii w okresie wczesnego średniowiecza to: Myłeś Dillon i Nora K. Chadwick, The Celne Realms, Hector Munro Chadwick i współpr., Studies in Early British History; Hector Munro Chadwick, Early Scotland; W. F. Skene, Celtic Scotland; R. Cunliffe Shaw, Post-Roman Carlisle and the Kingdoms of the Norht-West; Eoin Macneill Celtic Ireland; Peter Hunter Blair, The Origins of Northumbria.

19 Dogmat Uświęconej Rodziny św. Kolumby; szkocka królewska siedziba biskupia.

20 W czasach Artura południowo-zachodni półwysep kontynentu brytyjskiego zwano Dumnonią (od czego pochodzi nazwa Devon); nazwa Kornwalia pojawia się dopiero w IX wieku.

21 Dogmat Uświęconej Rodziny św. Kolumby.

22 Tract on the Tńbutes Paid to Baedan, King ofUlster w Chronicles of the Picts and Scots.

23 Dogmat Uświęconej Rodziny św. Kolumby.

24 Było to w okresie przed zjednoczeniem narodu angielskiego. Dopiero w 927 r. większość ugrupowań Anglosasów uznała za powszechnego króla Aethelstana, wnuka Alfreda Wielkiego.

25 “Le Benoic” pochodzi od łacińskiego Ule benedictum, błogosławiony.

26 Dogmat Uświęconej Rodziny św. Kolumby.

27 Najsławniejszym osiągnięciem Uriena było doprowadzenie do koalicji władców Strathclyde’u przeciwko nortumbrańskim Anglom Bernicji.

28 Zob. rozdział II, podrozdział Jehowa i bogini.

29 Zob. rozdział I, podrozdział Początek rodowodu.

30 Geoffrey Ashe, cfe. cyt., s. 48.

31 Podanie, że Artur miał dwie żony, jest kolejną pomyłką, spowodowaną nałożeniem się w mitologii dwóch różnych Arturów, a opisanych jako jeden w Annales Cambridge. Artur z Dalriadii i Artur z Dyfedu obaj mieli żony.

32 Thomas F. O’Rahilly, Early Irish History and Mythology, Dublin Institute for Advanced Studies, 1946, s. 145.

33 William J, Watson, The History of the Celtic Place Names of Scotland, William Blackwood, Edynburg 1926, s. 97.

Rozdział 13. Intryga przeciwko rodowodowi

1 Zob. rozdział I, podrozdział Zmierzch imperium.

2 Pewne użyteczne informacje o Pryscylianie można znaleźć u Baigneta i pozost., dz. cyt., s. 102-104.

3 To Grzegorz w 600 r. zdecydował, że łacina była i pozostała jedynym oficjalnym językiem Kościoła rzymskokatolickiego – co odwołano dopiero na początku lat sześćdziesiątych XX wieku.

4 Co do dalszych informacji o Koœciele celtyckiem zob.: Nora K. Chadwick, The Agê of Saints in the Celtic Church, Oxford University Press, 1961; Dom Louis Gougand, Christianity in Celtic Lands’, E. G. Bowen, The Settlements of the Celtic Saints in Wales, University of Wales Press, Cardiff, 1956.

5 Niezależnie od praktycznych skutków zerwania między Rzymem i Konstantynopolem fakt powstania dwóch oddzielnych i niezależnych Kościołów znalazł odbicie w rytuale do 1945 r.

6 Zob. rozdział XII, podrozdział Anfortas, św. Michał i Galaad.

7 Zob. rozdział XII, podrozdział Morgana i Kościół.

8 Zob. rozdział IX, podrozdział Maria i Kościół.

9 Anna Jameson, Legends of the Madonna, Houghton Mifflin, Boston. 1895.

10 Literatura anglojęzyczna o tym ostatnim okresie Merowingów jest bardzo skąpa. VI-wieczna Historia Franków Grzegorza z Tours nie sięga tej epoki. Jest w pełni opisana w The Long-Haired Kings J. M. Wallace’a Hadrilla. Ale najlepszy przegląd historii Dagoberta II zapewniają różne rozdziały Świętej krwi, świętego Graala Baigenta i pozost. Również w: A Medieval History of Europę 476 to 911, Margaret Deanesley, Methuen, Londyn, 1956, 15, dobrze opisano sytuację ostatnich Merowingów.

11 Przekazanie władzy Merowingów Karolingom jest dobrze zrelacjonowane u R. H. C. Davisa, A History of Medieval Europę, Longmans Green, Londyn, 1957, s. 123-150. W przeciwieństwie do intrygi Dagoberta, nie będącej obiektem zainteresowania konwencjonalnych książek historycznych, powstanie Karolingów jest szeroko udokumentowane jako teatr historyczny sam w sobie.

12 Najbardziej treściwą relację o królestwie Septymanii znajdziemy u Arthura J. Zukermana, A Jewish Princedom in Feudal France, Columbia University Press, Nowy Jork, 1972.

13 Żydowska wiara jest tu reprezentowana przez kolektywne pojęcie (Tora), obejmujące pierwszych pięć ksiąg żydowskiej Biblii.

Rozdział 14. Świątynia Graala

1 Cyt. za: Roger Sbertnan Loomis, Graal. Od celtyckiego mitu do chrześcijańskiego symbolu, Znak, Kraków, 1998, s. 43.

2 Tamże, s. 53.

3 Tamże, s. 75.

4 Zob. rozdział XII, jwdtozdział Aofortas, św. Michał i Galaad.

5 Tamże, s. 201.

6 Tamże, s. 208.

7 Tamże, s. 209.

8 Corbenic = Cors Beneicon = corpus benedictum “ciało błogosławione”, stąd Błogosławione Ciało. Podobnie “Chateau du Corbenic” = zamek Poświęconego Ciała.

9 Geoffrey Ashe, dz. cyt., s. 93-97.

Ponadto: Sebastian Evans, In Quest of the Holy Grail; Roger Sherman Loomis, dz. cyt. John Matthews, The Grail: Quest for the Eternal; David Nutt, Studies on the Legend of the Holy Grail; D. D. R. Owen, The Evolution of the Grail Legend; Arthur E. Waite, The Hidden Church of the Holy Grail.

10 Zob. rozdział VIII, podrozdział Ukryte zapisy i desposynes.

11 Myłeœ Dillon i Nora K. Chadwick, The Celtic Realms, Weidenfeld and Nicolson, Londyn, 1967, s. 7.

12 Henri Hubert, The Greatness and Decline ofthe Celts, Kegan Paul, Londyn, 1934, III, s. 229.

13 Dom Louis Gougard, Chństianity in Celtic Lands (tłum. Maud Joynt), Four Courts Press, Dublin, 1932. 6, s. 204.

14 Myłeś Dillon i Nora K,. Chedwick, dz. cyt., s. 15.

15 Jeszcze w 1632 r. Galileusz był wezwany do Rzymu, aby wyrazić publiczne poparcie dla heliocentryzmu; jego tłumaczeń nie przyjęto i został potępiony przez inkwizycję.

16 Neoplatonizm pojawił się około 250 r.

17 Margaret Starbird, dz. cyt., s. 102.

18 Louis Charpentier, The Mysteries of Chartres Cathedral, Research into Lost Knowledge Organization/Thorson Wellingborough, 1992, s. 112.

19 Zob. rozdział IX, podrozdział Pani Jeziora.

20 Nigel Pennick, Sacred Geometry, Tursten, Wellingborough, 1980, s. 8.

Ponadto: John Michell, The Dimensions ofParadise i Ancient Metrology, Henry Lincoln, The Holy Place.

21 John Matthews, dz. cyt., s. 8.

22 Tamże, s. 9.

23 Riane Eisler, The Chalice and the Blade, Harper nad Rowe, Nowy Jork, 1987, s. 72.

24 Tłumaczenie Czesława Miłosza. Księga psalmów, Wydawnictwo Literackie, Kraków, 1998.

25 Harold Bayley, The Lost Langueage of Symbolism, Williams and Norgate, Londyn, 1912. Książka zawiera szczegółowy opis średniowiecznych znaków wodnych w Prowansji.

26 Lionel Smithett Lewis, dz. cyt., s. 35.

27 George F. Jowett, dz. cyt., s. 212.

28 Gladys Taylor, dz. cyt., II, s. 47^8.

29 John Matthews, dz. cyt., s. 6.

30 Margaret Starbird, dz. cyt, s. 104-116; znakomity opis Major Arkanów.

31 Tamże, s 128-129.

32 Tłumaczenie Czesława Miłosza, dz. cyt.

Rozdział 15. Strażnicy Graala

1 Zob. rozdział XIII, podrozdział Królowie Żydów.

2 Pierwotny Zakon Syjonu został utworzony w tym celu, żeby chętni muzułmanie, żydzi i inni mogli wejść do chrześcijańskiego zakonu, który przekształcił się w zakon templariuszy.

3 Ideały cysterskie znacznie odbiegały od zainteresowań Watykanu: obejmowały edukację, rolnictwo i sztuki święte.

4 Siedzibę misji Kolumby na łona zniszczyli nordyccy piraci w 807 r. Nowy klasztor św. Bernarda na tym miejscu był raczej cysterski niż kolumbański.

5 Ean Begg, dz. cyt., s. 103.

6 Louis Charpentier, dz. cyt., s. 55.

7 Tamże, s. 56.

8 Tamże, s. 69.

Inne wybrane materiały na temat templariuszy i krzyżowców to: John C. Andressohn, The Ancestry and Life of Godfrey de Bouillon; Baigent i Leigh, Świątynia i loża; Desmond Seward, The Monks of War i Steven Runciman, Historia wypraw krzyżowych.

9 Louis Carpentier, dz. cyt., s. 70.

10 Plan fundamentów Notre Dame wykorzystywał układ warstwowy gruntu i miejsca ukrycia “Matek Ziemi”, gdzie siły magnetyczne wzmacniały się z racji oddziaływania podziemnych jaskiń i źródeł.

11 Zob. rozdział XIX, podrozdział Tradycja druidyjska i kamień filozoficzny.

12 Louis Charpentier, dz. cyt., s. 29.

13 Dolmen zwykle składa się z dwóch prostych kamieni połączonych u góry poziomym “nadprożem”, jak w Stonehenge. Od czasów prehistorycznych dolmeny służyły za gigantyczne rezonatory (zupełnie jak głowice akustyczne służą do wzmocnienia akustyki instrumentów muzycznych), by wzmóc właściwości prądów tellurycznych Ziemi.

15 Louis Charpentier, di. cyt., s. 137-143.

16 Wartości liczbowe często ukrywały wykorzystanie świętej geometrii jak w Starym Testamencie przy opisie Świątyni króla Salomona (l Krl 6 i 2 Krn 3, 6).

16 Louis Charpentier, dz. cyt., s. 144-151.

17 Michael Howard, The Occult Conspiracy, Rider/Century Hutchinson, Londyn, 1989, s. 9-10.

18 Zob. rozdział I, podrozdział Pierwsze krople świętej krwi.

Ponadto: R.F. Gould, Gould’s History of Freemasonery; Alexander Horne, King Salomon ‚s Tempie in the Masonie Tradition.

19 Adepci świętej geometrii i miernictwa zwykli uważać układ metryczny za “modne głupstwo”, ponieważ nakazuje stosować dziesiątki i setki. Podstawowa jednostka miary podzielna przez 10 prowadzi do nieuniknionych niedokładności i takich nonsensów jak powtarzające się ułamki dziesiętne. Miara Uniwersalna jest o wiele dokładniejsza i ma w podstawie 12, jest podzielna przez pięć z jego sześciu pierwszych liczb i zapewnia o wiele bardziej giętką podstawę do obliczeń matematycznych niż 10. Geometria oparta na dziesięcioboku jest równie chwiejna. Główne czynniki w świętej matematyce to 3, 4 i 12. (Zob.: John Michell, dz. cyt.).

20 Temat jest dobrze opracowany w: Baigent i pozost, dz. cyt., s. 35-37. Podobnie Baigent i Leigh, Świątynia i loża, s. 55-60 i 63-72 dostarcza sporo informacji o działaniach inkwizycji wobec templariuszy i o flocie tych ostatnich.

21 Dobre omówienie Prowansji jako “kolebki przebudzenia”: Margaret Starbil dz. cyt., s. 67-78.

22 Eleonora Akwitańska jest znakomitym przykładem kobiecego rówr uprawnienia w tym regionie. Jej znaczenie i wpływy były stałym źródłem zakłopotania dla biskupów Kościoła rzymskiego.

23 Zob. rozdział XIII, podrozdział Król żydów.

Ponadto: Zoe Oldenburg, Masscacre at Montsggur, J. Sumption The Albigensian Crusade.

24 Ekskomunikę całego narodu szkockiego odwołano dopiero w 1323 r. po tym jak Robert Bruce I pobił Edwarda II pod Bannockburn w 1314 r. i sześć lat później spisano szkocką konstytucję – Deklarację z Arbroath. Następnie w 1328 r. traktat z Northampton potwierdził niepodległość Szkotów pod berłem Roberta I.

25 Zob. rozdział XVII, podrozdział Szkocja i Graal.

Rozdział 16. Powstanie domu Stewartów

1 Księża w Kościele celtyckiem mogli mieć żony (choć istniały enklawy bezżennych mnichów). Ich święcenia kapłańskie były ściśle dziedziczne, przechodziły z ojca na syna. Przodkowie Crinana utrzymywali dziedziczne kapłaństwo Duli przez ponad pięć pokoleń (od ok. 850 r.). Pod koniec X wieku Crinan był seneszelem (marszałkiem) Isles, opatem Duli (Dule, w pobliżu Aberfeldy, Perthshire) i opatem Dunkeld.

2 W czasie wstąpienia na tron Malcolma III Canemore’a Kościół celtycki przeważał. Ale miało się to zmienić. Żona Malcolma, Małgorzata (ostatnia saska spadkobierczyni i prawnuczka Aetheralda Niegotowego) została wychowana w katolicyzmie przez dziadka, Stefana, króla Węgier. Spędziła także nieco czasu na dworze Edwarda Wyznawcy, króla Anglii. Wychodząc za Malcolma nie znała gaelickiego, używanego przez celtyckich księży, ale jej syn został królem Szkocji, Dawidem I, i w związku z tym głową Uświęconej Rodziny św. Kolumby. Małgorzata (późniejsza św. Małgorzata) zignorowała celtyckie dziedzictwo i poszła za swoim katolickim wychowaniem, tak że dwie kultury połączyły się nierozerwalnie.

Historyczna zawartość tego podrozdziału ma źródło w rodzinnych archiwach królewskiego domu Stewartów i zapiskach głowy Uświęconej Rodziny św. Kolumby.

3 Klasztor w Dol założył celtycki święty, Samson, który pierwszy przy-żeglował do Bretanii z Kornwalii na początku VI wieku, w okresie panowania króla Childeberta, Merowinga. Dol znajduje się na wybrzeżu Bretanii, w pobliżu Dinan, niedaleko Saint Michel. Noszący dzidę Samson, długowłosy i z druidyjska tonsurą z przodu był wychowany przez walijskiego opata Illtyda. Biskupem Dol został koło 530 r. Biskupstwo wyniesiono do rangi arcybiskupstwa w 845 r. Jeszcze później starożytne miasto Dol, którego główną ulicę nazwano później Grade Rue des Stuarts odznaczył się w historii suwerenów. Stąd wyłonili się blisko spokrewnieni po kądzieli majordomowie linii królewskiej – seneszelowie Dol i Dinan – tworząc w Szkocji królewski dom Stewartów.

4 Ten błąd ma swój początek w The History of Shropshire, 1858.

5 To małżeństwo jest właściwie odnotowane w Caledonii Chalmersa, 1807.

6 Ten błąd jest częścią książki J. K. Hewisona z 1895 r., The Isle of Butę in the Olden, w której autor błędnie zaręcza, że “Walter, syn Flaedan, syna Banchu, jest identyczny z Walterem, synem Alana”.

Historyczną zawartość tego podrozdziału zaczerpnięto z Jakobickiego Archiwum Królewskiego Domu Stewartów w Saint Germain.

Rozdział 17. Wiek rycerstwa

1 Zob. rozdział XII.

2 Brutus (zm. 1103 r. p.n.e.) był wnukiem Askaniosa Juliusza, syna Eneasza i Kreuzy (córki Priama, króla Troi). Po upadku Troi (ok. 1184 r. p.n.e.) królewski dom Dardanosa upadł. Trojan Cycle, cytowany przez Proklusa w II wieku n.e., stwierdza, że Eneasz udał się do Italii z 88 tysiącami Trojan na 332 statkach. Brutus poprowadził inną grupę do Brytanii, gdzie – według Historii Nenniusza – założył Londyn, nazywając go Trinovantium. Kamień Brutusa, z którego tradycyjnie ogłaszano imię następcy tronu, znajduje się w Totnes, Devon. Zob.: Gladys Taylor, di. cyt., s. 28-29.

3 Guanhumara z Irlandii była żoną Artura z Dyfedu, podczas gdy Gwenyh-wyfara z Bretanii wyszła za mąż za Artura z Dalriadii.

4 Historyczny miecz Awalonu przeszedł na Lancelota za pośrednictwem jego matki, Viviany del Acqs. Miał go przechować dla syna dynastycznej dziedziczki Morgany. Tym synem był Mordret, arcykapłan celtyckiej Rodziny. Ale Lancelot dał go synowi Mordreta, Arturowi, przez co – jak się okazało – doprowadził do upadku królestwa. W związku z tym zarówno Artur, jak i Lancelot zostali potępieni przez Kościół celtycki (archiwum Rodziny Kolumby).

5 Beryl Platts, Scottlsh Hazard, Proctor Press, Londyn, 1985-1990, liczne wzmianki w całości.

6 Archiwum Sinclairów w Roślin.

7 Przyjaciele kaplicy Rosslyn i badacz genealogii Sinclairów H. S. “Pete” Cummings, jr.

8 Zob. rozdział XV, podrozdział Prześladowania templariuszy.

9 Baigent i Leigh, dz. cyt., s. 106.

10 Andrew Sinclair, The Swordand the Grail, Crown, Nowy Jork, 1992, s. 72.

11 Zob. rozdział XIX, podrozdział Świętości Graala i tarot.

12 Barbara Thiering, dz. cyt., załącznik III.

13 Zob. rozdział III, podrozdział Dynastyczne zaślubiny.

14 Zob. rozdział XII, podrozdział Anfortas, św. Michał i Galaad.

15 “Dundee Courier”, 12 kwietnia 1991.

16 Baigent i pozost., dz. cyt., s. 101.

17 Andrew Sinclair, dz. cyt., s. 77-78.

18 Zob. rozdział X, podrozdział Seniorat Graala.

Rozdział 18. Herezja i inkwizycja

1 Michael Howard, dz. cyt., s. 43.

2 Nazwa Lotaryngia pochodzi od króla z dynastii Karolingów, Lotara II.

3 U Baigenta, Leigha, dz. cyt., s. 97-104 jest bardzo pouczający rozdział o gwardii szkockiej.

4 Michael Howard, dz. cyt., s. 44.

5 Kaduceusz odpowiada zakrzywionej lasce Merkurego, oznaczającej, że ten, kto ją nosi, jest posłańcem bogów.

6 Michael Howard, dz. cyt., s. 73-74.

Ponadto: Frances A. Yates, The Rosicrucian Enlighteta^uatt;. Arthur E Waite, The Real History of Rosicrucians.

Rozdział 19. Dom Jednorożców

1 Cytowane wersy odnoszą się do małżeństwa sumeryjskich bogów Inanny i Dumuziego (Tammuza): Samuel Kramer, The Sacred Marriage Rite, Indiana University Press, Bloomington, 1969, s. 84.

2 Przydomek “żelazne żebra” nadał żołnierzom Cromwella generał różo-krzyżowiec Rupert, książę Heidelbergu, syn Fryderyka z Palatynatu i Elżbiety Stuart. .

3 Zob. rozdział XVIII, podrozdział Zakon różokrzyżowców.

4 Prawo Boyle’a: przy stałej temperaturze objętość gazu zależy od jego ciśnienia.

5 Zob. rozdział XV, podrozdział Prześladowania templariuszy.

6 Relację z tych wydarzeń zdał markiz Ruvigny i Raineval w dz. cyt., załącznik III.

7 Podatek nałożony na manufaktury tkackie jest tu dobrym przykładem; nie miał znaczenia na południu, ale płótno było głównym produktem przemysłowym Szkocji.

Historyczna zawartość tego podrozdziału jest częściowo zaczerpnięta z Jakobickiego Archiwum Królewskiego Domu Stewartów w Saint Germain i archiwów Rycerskiego Wojskowego Zakonu Świątyni Jerozolimskiej.

Rozdział 20. Sangral dzisiaj

1 J. Horace Round w Studies in Peerage and Family History, Constable, Londyn, 1901, odnosząc się do tych wzmianek w 1902 r. stwierdza: “Co do źródeł [...], musimy sięgnąć poza Burke’a, do autorów tych fabrykacji – członków kolegiów heraldycznych i zbieraczy starożytności”.

Zawartość tego podrozdziału jest zaczerpnięta z Jakobickiego Archiwum Królewskiego Domu Stewartów w Saint Germain, zapisków Melville’a Henry’ego Massau, markiza Ruvigny i Raineval 1868-1921, dokumentów Rodziny Stewartów w Edynburgu i Brukseli, archiwum kustoszy Stewartów w Rzymie i akt prezesa Europejskiej Rady Książąt.

ZAŁĄCZNIK I

TRZY STOŁY GRAALA

 

[Tłum. dr Marek Kur, Zespół Tłumaczy Przysięgłych SIGILLUM, Kraków].

Tradycja podaje, że “Trzy Stoły dźwigały Graala; okrągły, kwadratowy oraz prostokątny. Każdy miał ten sam obwód, a liczba Trzy była Dwa-Jeden”. Ten niejasny opis Stołów [tablic] służył do uwiecznienia obrazu Graala będącego pewnym przedmiotem, rodzajem pucharu lub tacy. Owe Stoły były kojarzone z królem Arturem, Zamkiem Graala oraz Ostatnią Wieczerzą. Jednakże owo sprecyzowanie 2-1 jest naturalną proporcją tabelaryczną złotego podziału.

Złoty podział jest pewnym postępem geometrycznym, którym posługiwał się matematyk grecki, Euklides, w I wieku p.n.e. W rzeczywistości jednak pochodzi on z okresu znacznie poprzedzającego Euklidesa, bo sięgającego Platona. Tenże złoty podział bywał używany jako norma w architekturze służąca do ustalania proporcji, a także jest używany dzisiaj do tworzenia wyszukanego materiału ilustracyjnego, szkieletów konstrukcji oraz wzorów projektowych. Jest to proporcja 5:8, ale dokładniej stosunek matematyczny wynosi 0,618:1. Temat ten jest wyczerpująco opisany w książce Nigela Pennicka, Sacred Geometry, s. 25-28.

Złoty podział opiera się na podziale obszaru przez pochodne prostokąta pierwiastkowego i nie wymaga on żadnej formy pomiaru. Prostokąty pierwiastkowe mogą być tworzone z kwadratu przy użyciu wyłącznie cyrkla. Kwadrat jest po prostu prostokątem v1. Prostokąt v2 tworzony jest z kwadratu przez ustawienie rozwartości cyrkla na długości przekątnej [tego kwadratu] i przedłużeniu jego linii podstawy, aż do przecięcia z łukiem [przekątnej]. Z kolei v3 jest tworzony z przekątnej tego drugiego [kwadratu] i tak dalej. Prostokąt v5 (podwójny kwadrat) ma proporcję Graala równą 2:1.

Jakkolwiek nie mierzone przy pomocy liczb, tego typu prostokąty nie są irracjonalne, ponieważ mogą być mierzone w kategoriach kwadratów, które dają się z nich utworzyć. Obliczenie w kategoriach powierzchni zamiast długości było podstawą starożytnej geometrii. Twierdzenie Pitagorasa daje się zrozumieć jedynie w kategoriach miary kwadratowej. Na przykład, powierzchnia kwadratu v1 jest dokładnie jedną piątą powierzchni kwadratu zbudowanego na długim boku jego przedłużonego prostokąta z v5. Stąd zależność pomiędzy końcem a bokiem prostokąta v5 może być użyta jako pewien sposób wyrażenia powierzchni.

Prostokąty cechujące się dokładnymi stosunkami wielkości liczbowych takimi jak 3:2, 5:4 itd. zostały zdefiniowane jako “statyczne”, ale prostokąty pierwiastkowe są “dynamiczne”. Zaprowadzają jakąś szczególną harmonię na mocy ich spokrewnionych proporcji. Atrybuty “statyczny” i “dynamiczny” są w sposób naturalny spełnione zarówno w kwadracie (1 = 1:1 = v1:1) jak w przedłużonym podwójnym kwadracie (2 = 2:1 = v4:1).

Przekątna tego podwójnego kwadratu (która sama równa jest v5) była szeroko używana przy konstruowaniu świątyń oraz sakralnych miejsc wydzielonych. Związana jest bezpośrednio z proporcją złotego podziału wynoszącą v5+ 1 + 2= 1.618.

Złoty podział istnieje, gdyż stosunek większej wielkości do mniejszej wielkości jest równy stosunkowi sumy obydwu tych wielkości do wielkości większej. Złota liczba 1,618 jest matematycznie symbolizowana prze grecką literę ф. Numerycznie posiada ona wyjątkowe własności matematyczne: 1,618-0,618 = (1 + 1,618) = (1,618 x 1,618) = 2,618 tak więc ф2.

W dowolnym wzrastającym postępie [geometrycznym], gdzie O jest stosunkiem dwóch kolejnych wyrazów tego ciągu, każdy wyraz jest równy sumie dwóch poprzednich. Osobliwość ta pozwala na proste obliczanie dowolnego ciągu.

Z dowolnych dwóch kolejnych członów wszystkie mogą być zdefiniowane przy użyciu cyrkla. To addytywne następstwo zostało po raz pierwszy udowodnione w kategoriach arytmetycznych przez XVII-wiecznego [matematyka] Leonardo Fibonacciego z Pizy. Zjawisko znane jest powszechnie jako ciągi Fibonacciego, z każdą kolejną liczbą będącą sumą dwóch poprzednich – tj. 1, 2, 3, 5, 8, 13, 21, 34, 55, 89 itd. Ciąg ten jest ważny nie tylko w kategoriach praktycznych, ale został rozpoznany jako fundamentalna zasada w strukturze organizmów roślinnych i zwierzęcych.

Jako pewną konsekwencje złotego obliczenia można uzyskać niewymierną liczbę Π: 2,618 [ф2] x (12/10) = 3,1416 =Π. Jest to stały czynnik, który ułatwia obliczanie obwodu mając stałą średnicę. Stąd też okrągły stół Graala może być wyliczony na podstawie jego kwadratowych i prostokątnych odpowiedników posiadających równe obwody:

Połowa boku kwadratu x √1.618 = promień.

Dlatego (promień x 2 ) x Π = obwód. Louis Charpentier wyjaśnia rozmaite aspekty obliczeń tabelarycznych w The Mysteries of Chartres Cathedral, s. 83-90, 91-111 i 118-127.

Symboliczny Okrągły Stół Graala ma swój początek w kole, starożytnej reprezentacji całości. Słynny wizerunek Promienistego, to koło obejmujące człowieka symbolizowanego jako pięcioramienna gwiazda. Z niej za pomocą kwadratu i cyrkla wyprowadza się wszelkie inne figury geometryczne, każda w precyzyjnej relacji względem innych. Od najwcześniejszych czasów kręgi chałup, czarodziejskie pierścienie oraz megalityczne świątynie były Okrągłymi Stołami jedności kosmicznej.

Alegorycznie Okrągły Stół jest stołem intuicji, Kwadratowy – intelektu, a Prostokątny oznacza mistycyzm. To nie przypadkiem rycerze templariusze stawiali swoje kościoły na fundamentach mających kolisty kształt.

ZAŁĄCZNIK II

MUZYKA GRAALA

Największe wrażenie i podziw budzi użycie geometrii Graala w architekturze gotyckiej. Określenie gotycki nie ma żadnego związku z Gotami, pochodzi z dwóch źródeł, z greki – goetic, czyli “działanie magiczne” i celtyckiego goatiqu – “prawo roślinne stosujące się do żywych organizmów”. Głównym wizualnym aspektem budowli gotyckich jest sklepienie krzyżowe, które po raz pierwszy pojawiło się ok. 1130 r., zaraz po powrocie templariuszy z krucjaty do Ziemi Świętej. Templariusze i sprzymierzeni z nimi cystersi pod przywództwem Bernarda z Clairvaux, przyczynili się do wprowadzenia i rozwoju konstrukcji gotyckich. Jeśli chodzi o lokalizację, jednoznacznie wykorzystywali siedziby Bogini Ziemi, gdzie oddziaływały mocno siły telluryczne (ziemskie). W czasach megalitycznych takie siedziby wzmacniano budując sztuczne kamienne groty zwane dolmenami (kolumny przykryte poziomym głazem, jak w Stonehenge). Jako naturalne baterie i wzmacniacze dźwięku “ładowały się” tellurycznymi wibracjami. W architekturze gotyckiej sklepienie krzyżowe stanowi dynamiczny wzmacniacz. W przeciwieństwie do innych stylów konstrukcyjnych jego kosmiczne siły prą w górę, niosąc strumień telluryczny pionowo Przez ludzi stojących poniżej. Można regulować działanie fal dźwiękowych pod ostrołukiem, jak dźwięk piszczałek organowych różnej długości lub różnych płytek ksylofonu. Stopień rezonansu zmienia się zależnie od konkretnego sklepienia i budynki gotyckie były często strojone podobnie jak, powiedzmy, fortepian. Temat ten jest szerzej rozwinięty w Mysteries of Chartres Cathedral Louisa Charpentiera (s. 128-136). Sklepienia żebrowe wykorzystujące łuki przyporowe kierowały energię budynków w górę, co w sumie pozwalało ludziom przyjąć jeszcze bardziej wyprostowaną postawę. W tak doskonale skonstruowanej budowli dźwięki muzyki mogły wydźwignąć siły ziemskie, tak jak chóry gregoriańskie służyły identycznemu celowi w cięższych pomieszczeniach, o niniejszym napięciu konstrukcyjnym. Biorąc pod uwagę – że geometria Graala jest obecna w konstrukcji katedr, warto zauważyć, że mnożnik 12/10 (zastosowany przy phi2, by osiągnąć K, jest też interwałem tercji (6/5) – interwałem między odpowiednimi gamami (np. a-dur i c-moll). Muzyka to w zasadzie geometria w postaci dźwięków. Są w niej te same związki, co w świętych proporcjach architektonicznych. Podziałom w geometrii odpowiadają gamy w muzyce. Można je stworzyć budując trójkąty prostokątne, w których przeciwprostokątna przecina w odpowiednim miejscu przyprostokątną zależnie od wysokości dźwięku. Przełożenie takich zależności jest możliwe w architekturze, co najlepiej ilustruje rysunek obok. Stąd też wnętrze może być “skonstruowane muzycznie” w zgodzie z danym interwałem i właściwości dźwiękowe znajdą odzwierciedlenie w kształtach. Tę ideę dawno temu podkreślał Pitagoras. Twierdził, że interwały, które cieszą ucho, są tym samym, co rozkosze oka i umysłu. Dla Platona muzyka była przykładem harmonijnych proporcji wszystkiego pod niebem.

ZAŁĄCZNIK III

KARTY GRAALA MAJOR ARKANÓW TAROTA

W rozdziale XIV omówiono znaczenie kart tarota w świetle mądrości Graala i szczegółowo opisano pewne karty Major Arkanów. Był to Eremita, Głupiec, Sprawiedliwość, Wieża, Świat i Moc. Wspomniawszy te kilka kart warto umieścić je w kontekście całej talii, omówić ich znaczenie wedle mądrości Graala. Znakomicie jest to przedstawione w Women With the Alabaster Jar Margaret Starbird, s. 104-116.

Nr VIII; SPRAWIEDLIWOŚĆ – symbol tej Kobiecej Cnoty jest dobrze znany poza tarotem. Jest to panieńska gwiazda, Panna, z obosiecznym mieczem i szalami Wagi. To obrazowanie służy raczej rozróżnieniu niż sprawiedliwości. Oznacza, że równowaga i harmonia natury to jedno, ale ostrze sędziowskiej władzy to drugie. Początkowo karta ta oznaczała słabość Kościoła Graala wobec surowości inkwizycji. W kołach ezoterycznych jest znana jako Karta Magdaleny.

Nr II; KAPŁANKA (Papieżyca) – wskazuje na wyższy aspekt pierwiastka kobiecego i odnosi się do statusu takich kobet jak Helena–Salome w Kościele gnostycznym. Łączona z Izydą, dawniej często ulegała konfiskacie.

Nr III; CESARZOWA – najczęściej ciężarna kobieta; karta per-sonifikowała miłość Wenus. Również ta karta bywała konfiskowana i uznawana za heretycką przez kręgi władzy.

Nr XI; MOC – ta niewieścia karta zwykle pokazuje kobietę ujarzmiającą lwa lub podtrzymującą złamaną kolumnę. Niektóre karty mają oba wizerunki. Pierwszy z nich to Lew Judy, a drugi to Kolumna Boaza (Mocy) ze Świątyni Salomona. Tu i tam kobieta jest opiekunką i wsparciem królewskiej linii: “I trwać będzie twój dom i twoje królestwo na wieki przede mną” (2 Sm 7, 16). W niektórych dawnych taliach był rysunek Graala, a kobietę identyfikowano z Marią Magdaleną. Karta reprezentuje kontynuację linii Dawida jak w Psalmie 89.

Nr XXI; ŚWIAT – duch Marii Magdaleny przejawia się raz jeszcze stojący lub tańczący wewnątrz wieńca. Czasami naga, czasem odziana kobieta dzierży berło lub inną oznakę monarszą. Niektóre karty ukazują ją nad okrągłym pejzażem, inne opisują fizyczny świat słowami Ezechielowych Żywych Istot – Wołu, Człowieka, Lwa i Orła (Ez l, 5-10). Kobieta ma zawsze na twarzy wyraz zadowolenia. Jako ostatni atut informuje o ostatecznym zwycięstwie. Przypomina unoszącą się, długowłosą Magdalenę z Księgi godzin Sforzów z 1490 r.

Nr XVII; GWIAZDA – nagą Gwiazdę-kobietę otacza kult Marii Cyganki. Koronowana gwiazdami Sophia leje wody życia i prawdy z dwóch naczyń do strumienia – podkreślając znaczenie kobiecych źródeł płodności i mądrości. Zjednoczenie reprezentuje ezoteryczny Strumień, zepchnięty do Podziemia.

Nr XIV; UMIARKOWANIE (Wstrzemięźliwość) – osoba, która personifikuje tę Kobiecą Cnotę miewa często skrzydła. Jest niebiańską alchemistką, przelewającą rtęć z jednego naczynia do drugiego. Czasami dwa strumienie płyną w przeciwnych kierunkach. Wizerunek ten bywa kojarzony z jednią wszystkich przeciwieństw. W pewnych przypadkach wylewa ona wodę na Lwa (dom Dawida) i ogień na Orła (Rzym). Karmi jeden Kościół zwalczając zaciekłość drugiego. Jest to karta Kościoła Graala przeciwstawionego katolicyzmowi.

Nr VI; KOCHANKOWIE (Dwie Drogi) – ta karta symbolizuje aspekty męski i kobiecy. Jest na niej para lub pary, wizerunki Adama i Ewy, i innych zakochanych. Przeważnie pojawia się Kupido. Czasami mężczyzna stoi między dwiema kobietami – jedną starszą od drugiej. To matka i narzeczona. Pierwotne znaczenie karty jest wyraźne, ale wskazuje ona też na Dwie Drogi miłości – Grzech i Cnota. W terminologii Graala karta wskazuje partnerstwo i prokreację. Jej ezoteryczne imię: Latorośl.

Nr XIX; SŁONCE – słońce świeci mocno zza muru lub rzędu słoneczników. Na pierwszym planie dwoje nagich dzieci całuje się lub swawoli. Czasem jedno dziecko bawi się ze zwierzęciem. Panuje ogólny nastrój radości i swobody. Niektóre dawne karty ukazywały Dziką Różę (Śpiącą Królewnę z wrzecionem, którym ukłuła się w palec. Zasnęła, aż pojawił się Książę i zdjął czar). Jest to Karta Wolności.

Nr 0; GŁUPIEC (Błazen) – głupiec jednak zawsze zwycięża. Niesie dziedzictwo z Pierwszego Listu do Koryntian – “Bo głupstwo Boże jest mędrsze niż ludzie [...] Aby żaden człowiek nie chełpił się przed obliczem Bożym” (l, 25, 29). Wizerunek ten według tradycji Graala wskazuje Percewala, prostego człowieka, który dochodzi do celu tam, gdzie zawodzą uczeni.

Nr I; MAG – jest tu iluzjonista i matematyk, wykonujący swoje niezwykłe sztuczki na oczach widza. Często wszystkie rekwizyty pochodzą z pracowni alchemika. Bywa łączony z Hermesem Tris-megistusem, który zawsze potrafi dokonać niespodziewanej sztuczki, taki jest zwinny.

Nr V; PAPIEŻ – reprezentuje męski Kościół rzymski. Temat plastycznie bywa identyfikowany ze znakiem Barana.

Nr IV; CESARZ – inna męska karta przedstawiająca rzymską władzę. Tu obrazek jest identyfikowany z Bykiem.

Nr IX; EREMITA (Mędrzec) – jest człowiekiem szukającym prawdy – często dodaje mu się latarnię, a czasem pieczęć Salomona. Jest Piotrem Eremitą, który nawoływał do pierwszej wyprawy krzyżowej, uosabia eremitę Trevrizenta. Przekazał Percewalowi tajemnice Graala, doradzając mu, by zastąpił dumę pokorą ducha.

Nr XII; WISIELEC – Trevrizent opowiedział również o okaleczonym Królu Rybaku, którego ślubowanie jest wyrażone symbolicznie. Wisi w dół głową przywiązany za nogę, co oznaczą fizyczne więzy. W każdej ręce trzyma spęczniała sakwę, której nie wypuszcza mimo ciężkiego położenia. Jest to wizerunek Kościoła Graala trwającego przy swoim celu mimo prześladowań.

Nr VII; RYDWAN (Sfinksy) – ciągniona przez parę koni lub sfinksów kwadryga, jest to raczej udrapowana trumna niż wóz. Samotny woźnica to przeważnie rycerz lub królewska postać, na obrazku pojawiają się też różne emblematy ezoterycznej geometrii. Jednym z ważniejszych pierwszych symboli było judaistyczne fleur-de-lys Merowingów. Wedle mądrości Graala oznacza triumf nad przeciw-nościami losu.

Nr XV; DIABEŁ – ta męska karta pokazuje szkaradnego diabła lub gigantycznego olbrzyma ludożercę. Odwrotnie niż Mag używa swoich sztuk do niegodziwych celów. Jest budzącym zgrozę wyobrażeniem nikczemnego reżimu.

Nr XIII. ŚMIERĆ – również męska karta, generalnie w postaci szkieletu (czasami odzianego i w zbroi) na koniu. Dzierży kosę lub maczugę. W sławnej talii Karola IV jeździec kościotrup deptał papieża i kardynałów. Karta oznacza zgniecenie represyjnej hierarchii.

Nr X; KOŁO FORTUNY – karta o nieoznaczonej płci i oczywistej symbolice. Koło oznacza los lub fortunę, wymierzone przeciwko ezoterycznemu Kościołowi za czasów watykańskiej lub hiszpańskiej inkwizycji. Templariuszy ekskomunikowano w 1307 r., bo ich ezoteryczna władza była większa niż władza papieża.

Nr XVI; WIEŻA (Dom Boży) – chociaż nie ma na niej postaci ludzkiej, karta reprezentuje pierwiastek żeński, Magdalenę (Magdal–eder – Wieżę Zgromadzonych). Wizerunek przypomina wieżę, szachową figurę. Trafiona piorunem lub zaatakowana inną tajemniczą mocą symbolizuje trudne położenie Kościoła Graala pod naporem bezlitosnej rzymskiej hierarchii.

Nr XX; SĄD (Dzień Sądu) – dmący w trąbę anioł (lub anioły) unosi się nad grupą nagich ludzi wstających z grobów. Nie jest to Sąd Ostateczny Apokalipsy św. Jana, ale Dzień Przebudzenia. Ludzkość przenika wzrokiem mrok ortodoksji i wkracza w światło prawdy.

Nr XVIII; KSIĘŻYC (Kryzys) – przeważnie księżyc w nowiu. Ta karta bezzasadnie nabrała złowieszczego znaczenia. To efekt skojarzenia w powieści gotyckiej księżyca z mroczną stroną okultyzmu, co jednak jest sprzeczne z początkiem tego skojarzenia. Księżyc tradycyjnie kojarzył się z Wielką Boginią Matką. Niektóre karty ukazują wyjące psy i skorpiona lub raka oraz księżyc nad taflą spokojnej wody. Talia z wcześniejszej epoki (XIV w.) demonstruje inną scenę – dwóch geometrów z cyrklami i busolami przekłada skalę księżycową na swój architektoniczny plan w dole. Ma to hermetyczne przesłanie oparte na zasadzie: “jak na górze, tak na dole” – tj. we właściwym porządku rzeczy śmiertelna natura odbija naturę kosmosu. Dzięki tej zasadzie stworzono wielkie święte budowle – od Stonehenge do gotyckich katedr Europy, a kościoły Notre Dame północnej Francji są ziemską repliką konstelacji Panny i towarzyszących jej gwiazd.

 

 

 

 

 

ZAŁĄCZNIK IV

AMERYKA PRZED KOLUMBEM

 

W rozdziale XVIII jest wzmianka, że Krzysztof Kolumb był finansowany i wspierany przez Leonarda da Vinci, któremu kontakty z wybitnymi rodzinami, takimi jak Medyceusze, ułatwiały patronat. W książkach niewiele znajdziemy wzmianek o historii rodziny Kolumba, a warto wiedzieć więcej. Kolumb jest najlepiej znany jako odkrywca Ameryki. Ale nie on pierwszy odbył podróż przez Atlantyk.

Kolumb (syn Dominika Kolumba i Zuzanny Fontanarossa) urodził się w Genui w 1451 r. Rozpocząwszy służbę w kapitanacie portu na Maderze ożenił się w 1478 r. z córką zwierzchnika, Filipiną Perestrello. Przybył na dwór portugalski z propozycją dotarcia do Azji drogą na zachód. Król Jan II odrzucił jego prośbę i zawarł umowę z Fermanem Dulmonem, który miał zbadać Atlantyk zgodnie z sugestiami Kolumba. Dobry opis historii rodziny Kolumba jest przedstawiony w znajdującej się w Kaplicy Rosslyn The Silclair’s Genealogist H. S. “Pete’a” Cummingsa, jra.

Kolumb spróbował zainteresować swoim projektem monarchów hiszpańskich, Ferdynanda II Aragońskiego i Izabellę Kastylijską. Znów spotkał się z odmową. Dulmo powrócił w 1492 r., ale bez wieści o nowych lądach. Wtedy Kolumb jeszcze raz stanął przed Ferdynandem i Izabellą i tym razem zdobył ich poparcie. 3 lipca 1492 r. wyruszył z Palos z trzema małymi statkami – “Niną”, “Pintą” i “Santa Marią”.

Osiem miesięcy później wrócił do Barcelony, ale nie z oczekiwanymi jedwabiami i korzeniami Wschodu. Zamiast tego przywiózł sześciu brązowoskórych tubylców ubranych w perły, a prócz nich dziwne owoce, złoto i egzotyczne ptaki. Odkrył po drugiej strome oceanu ekscytujący Nowy Świat. Papież ogłosił, że te bogate ziemie należą do Hiszpanii. Nazwa “Ameryka” pojawiła się dopiero pięć lat później. Pochodzi od florenckiego żeglarza Amerigo Vespucciego, który dopłynął do południowego kontynentu.

Po powrocie Kolumb opowiedział, że wylądował na Wyspie Watlinga (obecnie San Salvador na Bahamach). Odwiedził również Hispaniolę (Haiti), a także Kubę. Ferdynand i Izabella byli zachwyceni, a bohaterowi zaoferowano miejsce na hiszpańskim dworze. Druga podróż (1493-1496) zawiodła go do Gwadelupy, Antigui, Puerto Rico i Jamajki. Podczas trzeciej, w 1498 r. dotarł na Trynidad i do Ameryki Południowej. W 1499 r. koloniści na Haiti wzniecili bunt przeciwko jego władzy. Wtedy rządy objął nowy hiszpański gubernator i Kolumb został przewieziony do Europy w kajdanach. Ostatnia podróż, 1502-1504, poświęcona była badaniom wybrzeża Hondurasu i Nikaragui. Kolumb zmarł w zapomnieniu i nędzy w Yalladolid. Pochowano go w Sewilli w 1542 r., a szczątki przewieziono na Hispaniolę.

Ten ekscytujący epizod historii poznania mórz jest dobrze znany. Nie tak dobrze wiadomy jest fakt, że odkrycie Nowego Świata nie było przypadkiem. Kolumba przed wypłynięciem zaopatrzono w szczegółowe mapy nawigacyjne. Sporządzono je podczas poprzedniego przekraczania Atlantyku, a za ich dokładność zaręczył na dworze hiszpańskim John Drummond, którego dziad był w Ameryce w 1398 r. Drummond był krewnym Drummondów, earlów z Perth, archiwa potwierdzają, że był u Ferdynanda i Izabelli w 1492 r. Zarówno Kolumb, jak i Drummond mieszkali na Maderze. Ojciec Drummonda, John (Szkot) Drummond osiedlił się tam w 1419 r. wraz z teściem Kolumba, Bartłomiejem Perestrello.

Ojcem Johna Szkota był sir John Drummond ze Stobhall, najwyższy sędzia Szkocji. Siostra sir Johna, Anabella, to żona Roberta III Stewarta, króla Szkotów. Żoną sir Johna była Elizabeth Sinclair, której kuzyn, Wilhelm Sinclair wzniósł kaplicę Rosslyn. Ojciec Elżbiety, Henry Sinclair, baron Roślin, earl Orkadów, powiódł udaną transatlantycką ekspedycję prawie sto lat przed Kolumbem – a nawet on nie był pierwszy.

Przodkowie Sinclaira Nordyckiego zbadali Atlantyk już w X wieku. W Icelandic Saga, Hauk’s Bood [Księdze Hauka Islandzkiej Sagi] (istniejący egzemplarz jest datowany na 1320 r.) mówi się o Leifie

Ericssonie, który w 999 r. pokonał Atlantyk i dotarł do Winnic Wspaniałych. Faktycznie żeglarze z Orkadów dotarli za życia Henryka do ziem położonych na Zachodzie. Z ich opowieści wynika, że tubylcy z odległych terenów nazywanych Estotildans uprawiali kukurydzę i sprzedawali futra i siarkę na Grenlandię.

Estotildans to miejsce w Kanadzie, które z czasem nazwano Nowa Szkocja. Żeglarze z Orkadów mówili też o południowym kraju nazywanym Drogio. Tubylcy z Drogio biegali nago smagani gorącymi wiatrami, ale okazali się znakomicie wyszkolonymi ludźmi morza. Ich ziemia była bogata w złoto, mieli wielkie miasta, a ich bogowie – wielkie świątynie. Te wszystkie opowieści potwierdziły się, kiedy podróżnicy udali się na Karaiby i dalej, na Florydę i do Meksyku – ojczyzny Azteków. Tradycja lekceważąc te pierwsze odkrycia, głosi, że królestwo Azteków zbadał dopiero hiszpański konkwistador, Heman Cortez, który przybył tam w 1519 r.

Od 1391 r. admirałem floty Sinclaira był Wenecjanin, Antonio Zeno. Zenowie to jedna z najstarszych rodzin weneckich, uznani admirałowie i ambasadorowie od VIII wieku. Zanim Sinclair i Zeno sami pokonali Atlantyk, Henry zawarł umowę z córką i zięciem, sir Johnem Drummondem. Podpisano ją w Rosslyn 13 maja 1396 r. Upoważniała sir Johna i Elizabeth do zgłoszenia prawa do norweskich terenów Henry’ego, jeśli ten zginie wraz z synami w ekspedycji. Jak podano w rozdziale XVII, relację z podróży Sinclaira i Zeno można znaleźć w The Sword and the Grail Andrew Sinclaira.

W maju 1398 r. flota Sinclaira postawiła żagle. Liczyła sobie dwanaście okrętów bojowych i stu wojowników – z których część odbyła już tę podróż. Pierwszym portem przeznaczenia była Nowa Szkocja, gdzie wylądowano na przylądku Blomidon w Zatoce Funday. Nawet dzisiaj Indianie Micmac opowiadają o nadpływających statkach wielkiego boga, Goolscapa, który nauczył ich wiedzy o gwiazdach, i jak łowić ryby siecią. Po powrocie do domu Antonio Zeno napisał, że widział strumienie smoły spływające do morza i górę, która dyszała u podstawy dymem. Nowa Szkocja jest z pewnością bardzo bogata w węgiel i są tam na wybrzeżu powierzchniowe pokłady smoły. W pobliżu podziemne złoża często dymią pod wzgórzami przylądka Smokey. W Louisburgu, przy przylądku Breton, jest prymitywne działo, znalezione w 1849 r., weneckiego typu używanego przez Zeno, a zapomnianego całkowicie w czasach Kolumba.

Z Nowej Szkocji Sinclair udał się na południe, do ziem Drogio. Świadectwa znaleźć można w Massachusetts i Rhode Island. W West-fordzie, Massachusetts, gdzie zmarł jeden z rycerzy Henry’ego, nadal można wyróżnić resztki grobowca. W skalnej półce jest wyryta wysoka na siedem stóp postać XIV-wiecznego rycerza noszącego lekki stalowy hełm, kolczugę i płaszcz. Postać nosi miecz z XIV wieku, a na tarczy ma elementy heraldyczne Pentlandu (wschodnia część Wielkiej Brytanii). Miecz jest pęknięty poniżej rękojeści – co wskazuje na zwyczajowo łamany miecz pochowanego rycerza – taki sam, jaki wedle mądrości Graala spoczął przed Percewalem.

W Newport, Rhode Island, jest dobrze zachowana średniowieczna dwupiętrowa wieża. Jej konstrukcja (ośmiokąt ujęty w koło i osiem łuków wokół) jest oparty na kołowym modelu templariuszy. Podobne szczątki można znaleźć w XI-wiecznej kaplicy Orphir na Orkadach. Architektura Newport jest szkocka, a jej wzorce powtarzają się w kościele św. Klary w Corstorphine, gdzie pochowano matkę Henry’ego Sinclaira. Rhode Island założono oficjalnie dopiero w 1636 r., ale akt erekcyjny nie był dziełem przypadku. W londyńskim Archiwum Publicznym tekst o cztery lata wcześniejszy opisuje “okrągłą kamienną wieżę” w Newport. Proponuje się tam osadzenie w wieży garnizonu żołnierzy sir Edmunda Ploudena, który skolonizował tamten teren.

Ponad pięćdziesiąt lat po ekspedycji Sinclaira, w szczytowym momencie wieku odkryć przyszedł na świat w Europie Krzysztof Kolumb. W Portugalii stał się Rycerzem Chrystusa w odnowionym Zakonie Templariuszy, jak sławni współcześni Yasco da Gama, Bartłomiej Diaz i Ferdynand Magellan. Należał również do Zakonu Półksiężyca (założonego przez Rene Andegaweńskiego) – znanego jako Zakon Statku. Rycerze Półksiężyca szczególnie interesowali się zagadnieniami nawigacji, ale Kościół potępił ich za to, że uparcie powtarzali, iż Ziemia jest okrągła!

Dzięki Drummondowi i innym Kolumb dokładnie wiedział, dokąd podąża – wiedział, że nie płynie do Azji. Mapy Nowego Świata funkcjonowały już w kręgu templariuszy. Kolumb miał dostęp do nowego Światowego Globusa zakończonego w 1492 r. – dokładnie w roku, w którym wyruszył. Globus był dziełem norymberskiego kartografa Martina Behaima. Był on współpracownikiem mistrza nawigacji Jana Alfonsa Escorcio – lepiej znanego jako John Drummond.

About these ads

5 Comments

  1. Posted 01/11/2011 at 09:13 | Permalink | Odpowiedz

    chętnie poczytam , coś mądrego !

  2. Posted 24/09/2012 at 13:07 | Permalink | Odpowiedz

    stop buying GMO foods from the supermarkets… stop taking vaccines and flu shots…. the American and European Government are SICK EVIL WAR CRIMINALS who inject toxic chemicals and poisons into our food supply

  3. Posted 13/02/2013 at 08:35 | Permalink | Odpowiedz

    I was initially researching for tips for my own website and uncovered ur blog post,
    “KREW Z KRWI JEZUSA – Gardner Laurence (e-book)
    ***PUBLIC-DISORDER***”, would you care in the event that I personally utilize a few of
    ur suggestions? Thx -Lorraine

  4. dziwidka
    Posted 05/03/2013 at 17:26 | Permalink | Odpowiedz

    Stmnehenge budowane przez Zydów w około 1875 roku.
    Straszne fantazje

  5. Posted 05/04/2013 at 02:43 | Permalink | Odpowiedz

    You have made some really good points there. I looked
    on the internet to find out more about the issue and found most people will
    go along with your views on this site.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 79 obserwujących.

%d bloggers like this: