ZIELONY LEW POŻERAJĄCY SŁOŃCE

Ojcem jego jest Słońce, matką Księżyc; wiatr wynosił go w swym łonie; karmicielką jego jest ziemia.Tablica szmaragdowa

Około roku 1667 lub 1668 Newton poważnie zainteresował się chemią. Już wcześniej czytał Boyle’a Eksperymenty i konsyderacje dotyczące kolorów oraz traktat o zimnie, które zapoczątkowały doświadczenia nad światłem i ciepłem. Teraz przeczytał inne jego świeżo wydane dzieło Pochodzenie form. Systematyzując w charak­terystyczny dla siebie sposób nową wiedzę w miarę jej nabywania, ułożył słownik terminologii chemicznej. Słownik świadczy o soli­dnej znajomości technik i materiałów stosowanych w chemii. Opi­sane są tam i narysowane m. in. różne rodzaje pieców: piec po­wietrzny, piec piaskowy, Bain-marie (łaźnia wodna), Balneum roris (łaźnia parowa) oraz Atanor, czyli leniwy Henryk (Piger Henricus), zwany też Furnus Acediae, stosowany przy powolnych trawieniach.

W 1669 r. w czasie pobytu w Londynie Newton zakupił dwa piece, szkło laboratoryjne, odczynniki oraz Theatrum chemicum, wiel­ki, sześciotomowy zbiór traktatów alchemicznych. Wiadomo, że przynajmniej w latach osiemdziesiątych miał pracownię w ogrodzie Trinity College. Wcześniej być może prowadził doświadczenia w swoim pokoju. Newton miał jakieś kontakty z alchemikami, o czym świadczą kopie nie drukowanych traktatów wśród jego papierów. Niewiele jednak wiadomo o tych jego alchemicznych znajomościach ani też w jakim stopniu wprowadzony był w Sztukę przez innych adeptów, a ile odkrył sam na podstawie lektur, jak to było z innymi dziedzinami wiedzy.

W latach siedemdziesiątych, gdy toczyła się dyskusja na temat teo­rii światła i zaczęły rozchodzić się wiadomości o matematycznych osiągnięciach Newtona, on sam zajmował się już głównie alchemią i teologią. Pozwala to częściowo zrozumieć zniecierpliwienie, jakie budziła w nim polemika na temat optyki. Collins informo­wał w 1676 r. Jamesa Gregory’ego, że niemal od roku nie ma kontaktu z Newtonem, ponieważ ten jest

skupiony na studiach i praktykach chemicznych, i zarówno on, jak i do­ktor Barrow i inni zaczęli uważać, że spekulacje matematyczne sta­ją się co najmniej pedantyczne i suche, jeśli nie odrobinę jałowe [43].

Zainteresowanie się Newtona chemią było chyba nieuniknione. Reakcje chemiczne są fascynujące dla każdego, kto ma okazję zobaczyć je na własne oczy, zjawiska są skomplikowane, zaskakujące, cza­sem nawet dramatyczne, zależne od wielu czynników i niełatwe do szczegółowego opisania, nawet jeśli dysponuje się obecną wiedzą. Jedną z charakterystycznych cech procesów chemicznych jest aktyw­ność, nasuwająca obserwatorowi skojarzenia z życiem. Trudno się dziwić, że Newton zajął się badaniem zjawisk, które tak naocznie świadczyły o działaniu skomplikowanych sił w naturze.

Newtona zawsze interesowały przede wszystkim kwestie podsta­wowe. Filozofia mechanistyczna dostarczała pojęć potrzebnych do opisu zjawisk, na razie jednak była raczej programem badawczym. Naukowa chemia, oparta na eksperymentach i pomiarach, mia­ła powstać dopiero później. Nieuniknione było więc sięgnięcie do ezoterycznej tradycji alchemicznej, która mogła kryć cenną wiedzę o materii. Alchemia pozostawała przedmiotem badań Newtona przez trzydzieści lat. Mniej więcej połowa alchemicznych manus­k­ry­p­­tów Newtona przypada na ostatnie lata w Cambridge, w tym również na okres już po napisaniu Principiów i odkryciu, że spekula­cje matematyczne bynajmniej nie muszą być jałowe. Matematyczna nau­ka Principiów najwyraźniej nie wykluczała dociekań alchemicznych.

Humphrey Newton, krajan z Grantham, był jego pomocnikiem w latach 1685-1690. To on przepisywał powstające wtedy Principia. W jego późniejszych wspomnieniach lata spędzone przy Newtonie kojarzyły się jednak nie z Principiami, lecz z pracą w laboratorium. Newton rzadko wtedy kładł się spać przed drugą, trzecią w nocy, a czasem nawet o piątej lub szóstej rano – na kilka godzin,

Czytaj dalej

Spisek Iluminatów – Mariusz Agnosiewicz

Zakon Iluminatów to, obok Ścisłej Obserwy, druga osiemnastowieczna próba wykorzystania masonerii do budowania utopii, tym razem racjonalistycznej. Z drugiej zaś strony była to próba krzewienia idei racjonalistycznych w sposób kościelny, ściślej jezuicki, bo to na wzór Towarzystwa Jezusowego, zlikwidowanego kilka lat wcześniej, powstał w 1776 r. Zakon Iluminatów.

Dziś Iluminaci to „zły bóg” w którego wierzą, zdaje się, że mocniej jak w Jehowę, sympatycy Ojca Dyrektora, ale także i całkiem laiccy mitomani. Zły bóg to byt urojony, który ma rządzić „tym światem” ku utrapieniu człowieka poczciwego. W antyiluminackich fobiach nie rozróżnia się różnych wcieleń tego, co istniało lub istnieje pod nazwą „iluminaci”. Wyjaśnię więc od razu, że mówić będę o Zakonie Iluminatów założonym przez Weishaupta, którego bractwo zwane było iluminatami bawarskimi i stanowiło później kanwę do całego mnóstwa spiskowych teorii dziejów na temat wolnomularstwa z którym iluminatów mało kiedy potrafi się odróżnić.

Źródło: WikipediaZałożyciel iluminatów, Adam Weishaupt (1748-1830), był uczniem jezuitów i pierwszym świeckim kierownikiem katedry prawa kanonicznego na Uniwersytecie w Inglostadt w Bawarii. Błyskotliwy poliglota, po studiach z historii, prawa i filozofii, profesorem prawa został w wieku 27 lat. Wkrótce później zaczął marzyć o konsekwentnym wprowadzeniu ideałów rozumu i oświecenia w ówczesnych społeczeństwach. Nie miał jednak na tyle cierpliwości, aby czekać na ewolucyjny proces krzewienia wiedzy, i uznał, że powinna być to rzecz kompleksowo zaplanowana w sposób tajny. Sam zresztą, jako wykładowca prawa kanonicznego, nie mógł otwarcie głosić swojego deizmu i republikanizmu. Zaczął wokół siebie gromadzić zwolenników tej idei, pod pozorem korepetycji. Zrzeszyli się pod hasłem „przeciwdziałania szkodom moralnym, nauczania członków uczciwości oraz dla doskonalenia ludzkości”. Zwali się początkowo perfektybilistami, a później iluminatami. Kazał im czytać prekursora Oświecenia, Piotra Bayle’a, uczył ich krytycznej obserwacji bieżących wydarzeń.

Jako uczeń jezuitów miał do nich tyle samo miłości, co i Wolter, lecz uznał, że organizacja jezuitów jest dobrym pomysłem na formę dla jego racjonalistycznej treści. Stworzył więc zakon ściśle hierarchiczny, przeniknięty duchem autorytaryzmu, w którym członkowie poddawani są intensywnej kontroli i inwigilacji, m.in. przez donosy wzajemne. Wszak człowiek jest tak niedoskonały, winien być prowadzony za rączkę przez tych najbardziej wtajemniczonych, inaczej niepodobna zorganizować dla ludzkich społeczeństw „arcydzieła rozumu”. Zakon Iluminatów powstał więc poza wolnomularstwem, bez odniesień do wolnomularstwa, był to pomysł sterowanego krzewienia idei racjonalistycznych, pomysł na rozwijanie wiedzy bez wolności, sposób na oświecenie po jezuicku.

Jak pisał o nich z wyraźną nutą sympatii Mirabeau: „adepci naśladowali zakon jezusowy, ale stawiali sobie diametralnie różne cele. Jezuici chcieli przykuć ludzi do ołtarzy przesądów i despotyzmu, iluminaci natomiast wierzyli, że przy zastosowaniu takich samych środków — rozsądku, czasu i wytrwałości — zdobędą nad przeciwnikami przewagę polegającą na braku jakiegokolwiek upoważnienia z zewnątrz, widocznego przywódcy… i nic już im nie przeszkodzi w oświecaniu ludzi, czynieniu ich wolnymi i szczęśliwymi”.

Dodatkowo otoczyli się bardziej tajemniczym nimbem niż wolnomularstwo. O ile wolnomularstwo przyjęło kalendarz „starotestamentowy”, w zasadzie żydowski, o tyle iluminaci posługiwali się kalendarzem perskim (wedle tej rachuby Zakon Iluminatów powstał w roku 1155). Członkowie i miasta oznaczani byli pseudonimami zaczerpniętymi ze starożytności klasycznej. Sam Weishaupt został Spartakusem, symbolem oporu przeciwko Rzymowi.

Czytaj dalej

Jare Święto

Etniczne święto Słowian, przypadajace na równonoc wiosenną (21 marca) lub pierwszą niedzielę po równonocnej pełni Księżyca.

Dla Rodzimowierców słowiańskich święto poświecone szczególnie Matce Ziemi. Towarzyszące mu obrzędy magiczne miały wnieść do domostw energię i radość życia oraz zapewnić dobry urodzaj i powodzenie na cały rozpoczynający się wiosną rok. Najbardziej powszechnym i znanym zwyczajem było (symbolizujące przepędzenie zimy) topienie lub spalenie słomianej kukły, zwanej Marzanną. Zazwyczaj czyniono to przy szczególnym wszczynaniu hałasu – trzaskaniu z batów, terkocie i klekocie grzechotek, śpiewie i grze na wszelkiego rodzaju instrumentach. Również i w tym przypadku nie obyło się ze strony Chrześcijaństwa z próbami zakazania tego starosłowiańskiego zwyczaju czego pierwsze wyrażne wzmianki odnajdujemy w 1420 roku na Synodzie Poznańskim. Rodzima tradycja okazała się jednak silniejsza. W konsekwencji na przełomie XVII i XVIII wieku próbowano tradycje topienia Marzanny zastąpić (w okresie środy przed wielkanocnej) zrzucaniem z wieży kościelnej kukły symbolizującej Judasza, co również zakończyło się niepowodzeniem.

Po rytualnym symbolicznym przepędzeniu zimy, przychodziła kolej na powitanie i przyjęcie wiosny. Na wzgórzach mężczyźni rozpalali ogniska mające dodatkowo przyspieszyć oczekiwane przyjście wiosny i słonecznych dni. Młodzi wyruszali na łąki i do lasu w poszukiwaniu wierzbowych i leszczynowych witek pokrytych pąkami bazi z których następnie „budowali” wiechy. Sprzątano i wietrzono całe domostwa oraz tzw. obejście, prano i szykowano świeże odzienie, pieczono placki a szczególnie wiosenne kołacze.

Najważniejsze było jednak malowanie jajek – prasłowiański symbol życia, płodności i magicznej siły witalnej. Pisanka była bowiem szczególnym elementem magicznych obrzędów mogących zapewnić zdrowie i dorodność nie tylko domownikom ale i zwierzętom gospodarczym – w tym celu zwykło się nimi pocierać chore miejsca lub toczyć po grzbietach zwierząt.

Dla przepędzenia złych mocy, po zakończeniu wszelkich (mogących trwać nawet kilka dni) przygotowań do właściwego święta, w wieczór przedświąteczny obchodzono całe gospodarstwo i ziołami okadzano każdy jego zakątek. Nazajutrz obchodzono Śmigus – rytuał który początkowo polegał na uderzaniu się nawzajem rozkwitłymi witkami wierzbowymi, baziami. Wierzono, iż pozwala wygonić to tzw. złe, oczyszcza człowieka i daje mu siłę. Kulminacją Jarego były zazwyczaj urządzane na świętych wzgórzach uroczyste uczty podczas których obdarowywano się kraszankami oraz igrzyska połączone ze śpiewem i tańcem. W pewnych regionach resztki jadła z tych uczt zakopywano w miedzach, celem zwiększenia płodności ziemi. Następny dzień rozpoczynano od obmywania się w świętej wodzie – z czasem rytuał ów przekształcił się w przedpołudniowy zwyczaj oblewania się zimną wodą zwany Dyngusem – miało to moc dodawania ludziom siły życiowej analogicznie tak, jak deszcz daje tę siłę roślinom (w jeszcze późniejszym okresie Śmigus i Dyngus połączono w jeden zwyczaj zwany dziś powszechnie Śmigusem Dyngusem). Wieczorem udawano się natomiast na mogiły przodków, gdzie wspominano zmarłych i pozostawiano dla nich jadło. Ostatnim rytuałem był zwyczaj sadzenia młodych drzewek, w korzeniach których zakopywano kawałki świątecznego kołacza. Czytaj dalej

„Oświecenie Różokrzyżowców”. Z genezy Oświecenia i wolnomularstwa spekulatywnego. Część III – Tadeusz Cegielski

Tadeusz Cegielski

„Oświecenie Różokrzyżowców”. Z genezy Oświecenia i wolnomularstwa spekulatywnego. Część III


Loże szkockie – brakujące ogniwo w historii wczesnego wolnomularstwa spekulatywnego?

Wspomnieliśmy uprzednio, iż trudno jest określić charakter lóż siedemnastowiecznych, przyjmujących do swego cechowego grona ludzi zamożnych i wykształconych – accepted masons. Nie wiemy, czy owi „przyjęci” wolnomularze byli już „spekulatywnymi” (speculated freemasons), czy jeszcze nie. Fakt wejścia w skład loży takich ludzi jak Moray czy Ashmole nie musiał od razu przesądzić o charakterze zgromadzenia. Słabe są również podstawy, aby konkludować, że właśnie domniemane ezoteryczne elementy lożowego rytuału były główną przyczyną, dla której organizacjami muratorów interesowali się przedstawiciele ruchu Różokrzyżowców. Przytoczone w rozdziale V wzmianki źródłowe nie pozwalają na przykład stwierdzić, czy przyjęcie do loży miało charakter inicjacji, czy też nie. Milczenie na ten temat diariusza Eliasa Ashmole’a, autora tak bardzo wrażliwego na kwestie rytuału i wtajemniczeń, sugerowałoby raczej odpowiedź negatywną.

Uzasadniony sceptycyzm co do możliwości wykreślenia prostej linii rozwojowej pomiędzy lożami, do których weszli w XVII w. amatorzy folkloru z jednej, zaś tajemnic hermetyzmu z drugiej strony, a rozwiniętym systemem ideowo-symbolicznym powstałej w1717 r. Wielkiej Loży Londynu nie musi jednak oznaczać całkowitej rezygnacji z prób odnalezienia zagubionego „ogniwa pośredniego”. Miałoby ono łączyć loże operatywne XVII w. z lożami w pełni spekulatywnymi, znanymi w drugim dziesięcioleciu XVIII stulecia. Założenie, że istniało podobne ogniwo czy też faza w historii wolnomularstwa, wydaje się trafne i zasadne. Trudno wyobrazić sobie zmianę charakteru lóż dokonującą się w sposób gwałtowny, nieewolucyjny; jeśli nawet, to w skali niewielkiej, w jednym czy kilku wypadkach. Wiemy skądinąd, iż już z początkiem XVIII w, loże spekulatywne funkcjonowały w kilkudziesięciu miejscowościach, na znacznym obszarze obu królestw: Szkocji i Anglii.

Wiele wskazuje na to, że hipotetyczny pośredni etap rozwojowy reprezentowały w pierwszej połowie XVII w. loże na terenie Szkocji. Okoliczność ta nie tłumaczy, rzecz jasna, komu i jakim wydarzeniom zawdzięczały swój spekulatywny charakter loże londyńskie, z których część połączyła się w Grand Lodge of London; niemniej rzuca ona światło na kwestię genezy wolnomularstwa spekulatywnego w ogóle. Badania cytowanego tu już parokrotnie Davida Stevensona wskazują, że już z początkiem Wielkiego Wieku w lożach szkockich dokonały się znamienne procesy, w wyniku których związki te utraciły w znacznym stopniu swój cechowy charakter. Po pierwsze, doszło tam do pełnego niemal tak organizacyjnego, jak i personalnego oddzielenia lóż – lodges – od organizacji cechowych – corporations, companies. Mistrzowie lóż – masters, zwani też fellow crafts – tylko w niewielu wypadkach byli równocześnie mistrzami cechowymi. Większość z nich piastowała ten tytuł tylko i wyłącznie w loży. Po drugie, loże szkockie miały charakter inicjacyjny, a wtajemniczenie rozłożone było aż na trzy etapy. Inaczej mówiąc, loże działające w Szkocji miały trzystopniową strukturę – w przeciwieństwie do lóż angielskich, które jeszcze w okresie powołania Wielkiej Loży Londynu dzieliły swych członków na dwie grupy; uczniów – apprentices – i pełnoprawnych członków – fellow-crafts. Stopień mistrzowski wydzielił się tu stosunkowo późno, najprawdopodobniej w wyniku organizacyjnej praktyki wyłaniania na roczną kadencję mistrzów lóż poszczególnych i wielkich mistrzów całej londyńskiej obediencji. Czytaj dalej

Bezużyteczny Cioran

cioran

Cioran jako uczestnik i komentator najważniejszych wydarzeń dwudziestowiecznych jest myślicielem szczególnie nawiązującym do tradycji filozofii i religii. Jego „medytacje” spisane w kilkudziesięciu książkach, zbiorach esejów oraz aforyzmów wykorzystują elementy filozofii europejskiej, z równą namiętnością rozważają także główne wątki filozofii Wschodu. Szczególne miejsce zajmują w nich literatura i muzyka, pojęte jako przywiązanie do własnej osobowości, przeszkoda uniemożliwiająca wyzwolenie się spod władzy ograniczoności.

Cioran jako emigrant rumuński, jednocześnie wieczny uciekinier od dziedziczonego światopoglądu utrwalonego w świadomości narodu środkowej Europy, stwarza sobie własną niszę, którą zapełnia projektami siebie i świata, pracownię obróbki tradycji przekazanych przez kultury narosłe wokół różnych korzeni.

Uwolnienie od języka ojczystego, jakie nastąpiło po napisaniu Świętych i łez i dziesięć następnych lat doskonalenia języka francuskiego jest świadomym i dobrowolnym wyborem pisarza, którego lokalna kultura i polityczno-gospodarcza sytuacja kraju determinują do zajęcia określonej, zaprojektowanej dla niego w 1937 roku postawy. Podobnie we Francji, o czym pisze Sartre, pisarz, ale przede wszystkim człowiek skonfrontowany z dualizmem świata podzielonego między zwolenników faszyzmu i entuzjastów komunizmu, ma jeszcze możliwość udania się na wewnętrzną emigrację.

Język pełni w pismach Ciorana funkcję medium wyrażającego osobowość ich autora, podającego za Montaigne’em definicję pisarza: „Jestem materią mojego dzieła”. To świadectwo twórcy będącego niewolnikiem nastrojów, który chce oddać je pismu, by „wyzwolić się od samego siebie”. „Książki powinno się pisać tylko po to, by mówić w nich rzeczy, jakich nie śmielibyśmy wyznać nikomu”.

Pisanie umożliwia twórcy zyskanie dystansu do życia przeładowanego męczącą osobowością. Proza bezkrwista, napisane w języku francuskim aforyzmy są zarysowaniem ontologicznej bezdomności, jaka widnieje przed piszącym w języku innym niż rodzimy. Pismo już popełnione uwalnia od konieczności chronienia go i siebie w nim, pomaga spojrzeć na Ja jako na zbiór znaków. Cioran podobny Beckettowi świadomie ogranicza myśli przez zmianę języka, redukuje swą osobę do istoty. Być może potem byłoby się z nią łatwiej rozprawić.

Formy literackie, jakie eksponuje Cioran są odpowiedzią na katastrofę wielkich systemów filozoficznych. Omija on ruiny metanarracji „medytując”. „Rytm Cioranowski zdaje się raczej dawać świadectwo głębokiemu impasowi, w jakim znalazł się umysł spekulatywny, który ledwie wysunie propozycję, już zostaje ucięty, zmuszony do korekty — wskutek zagmatwanej pozycji wyjściowej”. Wskutek rozrastającej się materii, nawarstwiania się historii w czasie.

„Najgorszą formą despotyzmu jest system — w filozofii i we wszystkim w ogóle”. Dlatego Cioran zapisuje myśli w formach nieregularnych: aforyzmach mających często postać paradoksów, krótkich esejach tworzących się wokół tematów-obsesji, luźnych formalnie „medytacjach”, uwalniających myśl od jednoznacznych przyporządkowań dualistycznym kategoriom prawdy i fałszu, dobra i zła. Szkic niedokończony lub niedopowiedziany — jako twór dynamiczny kontynuowany przez współodczuwającego czytelnika — pozostaje w sferze nie-do-odczytania, w hermeneutycznej ziemi niczyjej istniejącej dzięki fuzji horyzontów. Czytaj dalej

O SZACUNKU DLA NATURY – Leszek Kołakowski

Leszek Kołakowski

O szacunku dla natury

Szacunek, o czym Kant prawił, nie jest emocją, jak miłość, przyjaźń czy fascynacja. Nie jest także przekonaniem, aktem intelektualnym. Jest między tymi oboma umieszczony i jest zjawiskiem całkiem osobliwej natury. Emocji uzasadniać nie trzeba, choć często można je przyczynowo wyjaśnić.

Przekonania, jeśli nie są oczywiste, wymagają uzasadnienia. Czy można jednak – i jak – uzasadnić, że to czy owo zasługuje na szacunek? Gdy mi powiadają, że każdy człowiek zasługuje na szacunek, a ja spytam: „a dlaczego?”, cóż usłyszę? Może tyle: „bo każdy jest człowiekiem”, lecz gdy wtedy ja powiem: „no to co? I cóż to znaczy, że człowiek jest człowiekiem?”, to pewnie mój rozmówca humanista nie znajdzie dobrej odpowiedzi.

Dlaczego właśnie mielibyśmy darzyć szacunkiem cokolwiek: Boga, każdego człowieka, prawo moralne, naturę, sztukę, prawdę? Boga chyba dlatego, że jest wieczny. Prawdę może także dlatego, że jest wieczna (tj. nie każde zdanie prawdziwe z osobna, bo tego trudno wymagać, ale prawdę jako wieczną jakość każdej prawdy poszczególnej). Osobę ludzką też chyba na podstawie wiary, że każdy człowiek – jakkolwiek trudno byłoby nam stosować tę wiarę do niektórych wypadków poszczególnych – nosi w sobie iskrę boską i jest, jak Pismo uczy, Boga obrazem (tylko przez odniesienie do Boga, powiada Hegel, może człowiek prawdziwie szanować siebie). Przywykliśmy do poszanowania ciał zmarłych: chyba dlatego, że przechowują w sobie ślad osób, które je ożywiały. Życie i naturę ożywioną? Może też dlatego, że widzimy w niej dzieło Stwórcy.

Dlaczego mielibyśmy żywić szacunek dla pewnych funkcji społecznych, bez względu na osoby, które je spełniają: króla, papieża, prezydenta? Nie tylko papież, ale i król długo uchodzili za powołanych na swoje trony mocą boskiego nadania. Być może szacunek dla świeckiej głowy państwa, której z pewnością za namaszczoną przez Boga uważać niepodobna, jest nadal dalszym ciągiem tamtej wiary, już wygasłej przecie w dosłowności swojej, ale ciągle obecnej w postaci śladu. Krótko mówiąc, wydaje się, szacunek zwraca się do tego, co święte, a uczucie szacunku jest bladym refleksem tamtej czci również wśród tych, co o Bogu i świetności zapomnieli. Jest to w każdym razie możliwe. Szczątki umarłej wiary mogą przetrwać długo śmierć tej wiary, nieświadome własnego pochodzenia. Mogą przetrwać długo, ale jednak nie bez końca. Czytaj dalej

CHŁOPI A BISKUPI – Andrzej Nowicki (e-book)

Andrzej Nowicki 

Chłopi a Biskupi

 

 

R o z d z i a ł   I

HIERARCHIA KOŚCIELNA PRZECIW MASOM LUDOWYM

 

Czytamy w starych kronikach, że około roku 1034

 

„Wybuchł w ziemi Lachów bunt, powstali chłopi i pozabijali swoich biskupów…” 1

 

„Rzucili się no swych panów i sięgnęli po wła­dzę… Przeciw biskupom i kapłanom bożym rozpo­częli bunt i jednych mieczem, drugich kamieniami pomordowali”2.

 

Znane nam z imienia klasztory wszystkie bez wyjątku w tym czasie upadły. Z czterech stolic biskupich, to jest arcybiskupstwa w Gnieźnie i biskupstw w Krakowie, Poznaniu i Wrocławiu, żadne nie przetrzymało tej burzy. W opusto­szałych kościołach dzikie zwierzęta założyły swe legowiska… 3

 

Co wywołało tę burzę pierwszego w naszych dziejach buntu chłopskiego? Jakie były przyczyny nienawiści chło­pów do biskupów? Źródła historyczne umożliwiają wylicze­nie pięciu głównych przyczyn:

 

1  Kronika ruska Nestora.

2  Kronika Galia Bezimiennego.

3 Stanisław Kętrzyński, „Kazimierz Odnowiciel”, Kraków 1899, str. 15, 59.

 

Po pierwsze, biskupi, jako przedstawiciele nowej wiary, swoim autorytetem popierali i uświęcali przeobraże­nia społeczne 4 polegające na odbieraniu ziemi członkom rodów i nadawaniu jej biskupom, klasztorom i rycerzom. Wolni członkowie rodów, którzy tę ziemię dotąd wspól­nie uprawiali, byli w wyniku tych przeobrażeń bądź wypędzani, bądź przekształcani w chłopów zależnych od bi­skupów, opatów i panów, którym zostali przez księcia „darowani”. Rozbicie pierwotnego ustroju rodowego z inicja­tywy biskupów dokonane zostało z krzywda, olbrzymiej więk­szości społeczeństwa, której narzucono panowanie klasowe garstki obszarników w sutannach, habitach i zbrojach. „Zadzierzgnął się wówczas ostry konflikt między krzywdzo­nym a krzywdzącym, między wyzutym ze swego i wzboga­conym. Walka ta trwać miała przez całe tysiąclecie. Po jednej stronie znalazł się kościół, książę, formalny autor tych przesiedleń, rugów i darowizn ludności oraz ci wszyscy, którzy przez takie darowizny stawali się panami, właścicielami wielkiego majątku ziemskiego; po drugiej stronie stał ogół społeczeństwa, z wyjątkiem właśnie tej grupy uprzywi­lejowanej” 5.

Czytaj dalej

PROCES TEMPLARIUSZY – Jerzy Prokopiuk


Jerzy Prokopiuk

Proces Templariuszy

Zakon Ubogich Rycerzy Chrystusa, zwany też „zakonem rycerzy świątyni” (militia templi), tu — krótko — zakonem templariuszy, zawdzięczał swe powstanie wyprawom krzyżowym.
W roku 1118 krzyżowiec francuski Hugo de Payens (ur.1070 – zm.1136) wraz ze swym flamandzkim przyjacielem Geoffroi de St Omer organizuje bractwo religijno-rycerskie, którego zadaniem miała być zbrojna ochrona pielgrzymów przybywających do Ziemi Świętej. Dziewięciu pierwszych członków bractwa złożyło śluby zakonne przed patriarchą jerozolimskim Garimondem, a król Jerozolimy Baldwin II oddał im na główną siedzibę skrzydło swego pałacu, przylegające do dawnego meczetu al-Aqsa, czyli dawnej świątyni Salomona; stąd też wzięła się ich nazwa.
Pauperes Commilitiones Christi Templique Salomonici — Ubodzy Rycerze Chrystusa Świątyni Salomona początkowo pełnili rolę policji odciążając armię królestwa jerozolimskiego od zajmowania się sprawami wewnętrznymi bezpieczeństwa kraju. Toteż nowe bractwo zdobyło uznanie zarówno króla i miejscowych feudałów, jak i duchowieństwa. Do pierwszych protektorów bractwa należeli m.in. Fulko z Anjou, jeden z największych możnowładców Francji, dziadek króla Anglii Henryka II Plantageneta i przyszły król Jerozolimy (w latach 1131-1143) oraz Hugo, hrabia Szampanii.
Szybko też podjęto starania o przekształcenie bractwa w zakon. Inicjatywę taką podjęli sami jego założyciele, ale znalazła ona gorące poparcie zarówno króla Baldwina II, jak i patriarchy Garimonda. Król miał nadzieję, że w nowym zakonie znajdzie elitarny oddział dla swej armii. Patriarcha zaś spodziewał się, że dzięki templariuszom uda mu się przekształcić królestwo jerozolimskie w państwo kościelne, rządzone przezeń jako namiestnika papieża. I król, i patriarcha zawiedli się w swych nadziejach całkowicie: ambicje kolejnych przywódców templariuszy miały uczynić z przyszłego zakonu organizację samodzielną, niezależną nie tylko od króla i patriarchy Jerozolimy, lecz wręcz od wszystkich władców Europy i Zamorza, a nawet od samego papieża.
Templariusze wysłani do Europy przez Hugona de Payens w celu uzyskania dla bractwa praw zakonnych kierują swe kroki do Bernarda z Claivaux, opata tamtejszego klasztoru cystersów. Bernard, wielki mistyk i późniejszy święty (ur. 1091 — zm. 1153, kanonizowany 1179), reformator swego zakonu, największy religijny i polityczny autorytet Kościoła swojego czasu, organizator drugiej krucjaty (1147-1149), projekt organizacji zakonu wojskowego przyjmuje z entuzjazmem.
W 1128 roku na synodzie w Troyes w Szampanii papież Honoriusz II zatwierdza nowy zakon i regułę opracowaną przez Bernarda z Clairvaux.
Reguła templariuszy, która przyjęła ostateczną formę w 1139 roku w wydanej przez papieża Innocentego II bulli Omne datum optimum, określającej niezależność zakonu i potwierdzającej jego przywileje (przede wszystkim wyłączenie spod jurysdykcji biskupiej), dawała podstawy nowej formie zakonnej. Wraz z tradycyjnymi ślubami posłuszeństwa (podporządkowanie się Bogu), czystości (wolność od popędu rozmnażania) i ubóstwa (wolność od rzeczy tego świata) templariusze ślubowali również prowadzenie walki zbrojnej z niewiernymi.
Obowiązek ten Bernard z Clairvaux tak uzasadniał w swej Pochwale nowego rycerstwa (De laude novae militae) z 1130 r.: „Gdy rycerz chrześcijański (templariusz) zabija złoczyńcę nie jest zbrodniarzem, lecz […] tępi zło.
Słusznie więc szanowany jest jako mściciel Chrystusa i obrońca jego wyznawców. Chrześcijanin chlubi się zabiciem poganina, gdyż w ten sposób wielki Chrystusa.
A Jan z Salisbury, wybitny scholastyk i polityk kościelny z XII w., zapewniał, że „Templariusze są prawie jedynymi ludźmi, którzy prowadzą sprawiedliwe wojny”.
Templariusze stanowili więc społeczność rycerzy, której nadano regułę zakonną. Symboliczny wyraz jedności podwójnego ideału templariuszy — heroizmu w walce ze złem zewnętrznym i wewnętrznym — ideału rycerzy i mnichów, dawał sztandar zakonu, zwany Baussant, na którego biało-czarnej szachownicy widniał czerwony krzyż o równych ramionach. Jakub de Vitry, biskup Akki w Ziemi Świętej, wyjaśniał tę symbolikę nieco inaczej; jego zdaniem barwy sztandaru templariuszy oznaczały, że: „Są oni dobrzy dla swych przyjaciół i straszni dla swych wrogów”.
Wyraz pokorze — tej cnocie wspólnej rycerzom i mnichom, którą mieli się kierować templariusze — dawała dewiza zakonu zaczerpnięta z Psalmów Dawidowych: Non nobis, Domine, non nobis, sed nomini tuo da gloriam (Nie dla siebie, Panie [walczymy], nie dla siebie, lecz dla chwały Twego Imienia).
Podobnie symboliczny charakter miała, wyrażająca panującą wewnątrz zakonu ideę bractwa, pieczęć zakonu, która przedstawiała dwu rycerzy dosiadających jednego konia.
Pierwotnie do zakonu templariuszy przyjmowano nawet rycerzy ekskomunikowanych, z czasem jednak kryteria przyjęcia uległy zaostrzeniu i zakon, do którego garnęła się rycerska młodzież niemal całej Europy, stał się — podobnie jak zakony „bratnich rywali”: Rycerzy Szpitala Jerozolimskiego św. Jana Chrzciciela, Zakon Rycerzy Montjoye czy Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie (by wymienić najważniejsze) — elitarną szkołą systemu feudalnego. Czytaj dalej

NOWY WSPANIAŁY ŚWIAT – Aldous Huxley (e-book)

ALDOUS HUXLEY

„Nowy Wspaniały Świat”
(Przełożył: Bogdan Baran)

ROZDZIAŁ PIERWSZY
Przysadzisty szary budynek o zaledwie trzydziestu czterech piętrach. Nad głównym wejściem napis: „Ośrodek Rozrodu i Warunkowania w Londynie Centralnym”, na tablicy zaś wyryte hasło Republiki Świata: „Wspólność, Identyczność, Stabilność”.
Okna ogromnej sali na parterze wychodziły na północ. Zimny (pomimo pełni lata za szybami, pomimo tropikalnego upału we wnętrzu sali), ostry i przenikliwy blask zaglądał w okna, chciwie poszukując jakiegoś kształtu obleczonego w tkaninę, jakiejś bladej gęsiej skórki akademika, lecz znajdował tylko szkło, nikiel i matowo lśniącą porcelanę laboratoryjną. Chłód natrafiał na chłód. Okrycia robocze pracowników były białe, dłonie w gumowych rękawiczkach trupio bladej barwy. Światło – lodowate, martwe, upiorne. Tylko z żółtych rurek mikroskopów czerpało ono nieco substancji bogatej i żywej, kładąc się na polerowanych rurkach niczym smakowite płaty masła ułożone rzędami wzdłuż stanowisk roboczych.
– A to – powiedział dyrektor otwierając drzwi – jest dział zapładniania.
Gdy dyrektor „Rozrodu i Warunkowania” wkraczał do sali, trzystu zapładniaczy pochylało się nad przyrządami wstrzymując dech i w pełnym zaabsorbowania skupieniu z rzadka wydając bezwiedny gwizd lub pomruk. Grupa nowo przybyłych studentów, bardzo młodych, różowiutkich żółtodziobów, z pokorą dreptała nerwowo za dyrektorem. Każdy z nich trzymał kajet, w którym desperacko bazgrał, gdy tylko wielki człowiek raczył przemówić. Z pierwszej ręki. To był rzadki przywilej. Dyrektor „Rozrodu i Warunkowania” na Londyn Centralny zawsze dbał o to, by osobiście oprowadzać swych nowych praktykantów po poszczególnych działach.
– To tak żeby dać ogólne pojęcie – wyjaśniał im. Bo aby rozumnie pracować, jakieś ogólne pojęcie rzecz jasna mieć muszą – choć możliwie najmniejsze, jeśli mają być dobrymi i szczęśliwymi członkami społeczeństwa. Wiedza o szczegółach bowiem, jak każdy wie, przydaje cnót i szczęśliwości, wiedza ogólna zaś to dla umysłu zło konieczne. Nie filozofowie, lecz pracowite mrówki i zbieracze znaczków tworzą kręgosłup społeczny.
– Jutro – zwykł dodawać uśmiechając się uprzejmie, acz z odrobiną surowości –
zabierzecie się do poważnej pracy. Nie będziecie mieć czasu na rzeczy ogólne.
Póki co jednak…
Póki co obowiązywał przywilej. Z pierwszej ręki do kajetu. Chłopcy smarowali jak
szaleni.
Wysoki, raczej chudy, wyprostowany dyrektor zmierzał w głąb sali. Miał długą dolną szczękę, zęby nieco wystające, ledwo zakryte, gdy nie mówił, przez pełne, kunsztownie wygięte wargi. Stary, młody? Trzydzieści? Pięćdziesiąt pięć? Trudno było określić. Zresztą nie miało to znaczenia; w ów czas nieustającej stabilności, A.F. 632, nikomu nawet nie przyszłoby do głowy pytać o wiek.
– Wyjdę od punktu wyjścia – powiedział dyrektor RiW, a co bardziej gorliwi
studenci utrwalili jego zamiar w kajetach: Wyjść od punktu wyjścia. – To – machnął ręką – są inkubatory. – A otwierając odosobnione drzwi, pokazał im szeregi półek zapełnionych ponumerowanymi probówkami.
– Tygodniowy zapas jaj. Trzymany – wyjaśnił – w temperaturze krwi. Męskie gamety – tu otworzył inne drzwi – muszą być przechowywane w temperaturze trzydziestu pięciu stopni, nie trzydziestu siedmiu. Temperatura krwi sterylizuje. Barany zamknięte w termogenie nie poczynają jagniąt.
Wsparty o inkubatory podawał studentom (a ołówki gryzmoliły z pośpiechem) krótki opis nowoczesnego procesu zapładniania; najpierw powiedział, rzecz jasna, o jego chirurgicznym etapie wstępnym: o „zabiegu, któremu poddajemy się chętnie dla dobra Społeczeństwa, nie mówiąc już o gratyfikacji w wysokości półrocznej pensji”. Następnie omówił zwięźle technikę utrzymywania wyodrębnionego jajnika przy życiu i zapewnienia jego funkcjonowania. Potem przeszedł do podania optymalnej temperatury, stopnia zasolenia, kleistości, wspomniał o naturze płynu, w którym przechowuje się wyodrębnione dojrzałe jaja; prowadząc swych podopiecznych do stanowisk roboczych pokazał im, jak się ów płyn wydobywa z probówki; jak się go kropla po kropli wprowadza na specjalnie ogrzane szkiełka mikroskopowe; jak się zawarte w nim jaja testuje co do odchyleń, przelicza i przenosi do porowatego pojemnika; jak (tu zademonstrował przebieg tej czynności) pojemnik ów zostaje zanurzony w ciepłym roztworze ze swobodnie pływającymi plemnikami – tu podkreślił, że najmniejsze stężenie może wynosić sto tysięcy na centymetr sześcienny; jak, po dziesięciu minutach, zbiornik zostaje wyjęty z płynu, a jego zawartość ponownie przebadana; jak w przypadku, gdy któreś z jaj pozostało nie zapłodnione, zanurza się je ponownie, a potem w razie potrzeby raz jeszcze; jak zapłodnione jaja wracają do inkubatorów, gdzie alfy i bety pozostają aż do zakończenia butlacji, gdy tymczasem gammy, delty i epsilony wydobywa się po trzydziestu sześciu godzinach i poddaje procesowi Bokanowskiego. Czytaj dalej

MICHNIKOWSZCZYZNA. ZAPIS CHOROBY. – Rafał Ziemkiewicz (e-book)

Pełny tekst książki – Michnikowszczyzna. Zapis choroby.

Rafał A. Ziemkiewicz

Michnikowszczyzna
Zapis choroby

Wydawnictwo Red Horse, 2006

Wstęp

Nie przepadam za pisaniem wstępów, ale w tej książce nie da się tego uniknąć. Muszę bowiem od razu lojalnie uprzedzić tych spośród Czytelników, którzy spodziewają się po mnie zdemaskowania Adama Michnika, jakichś rewelacji o jego potajemnych konszachtach politycznych, rodzinnych powiązaniach albo niecnych, ukrywanych przed opinią publiczną intencjach, że ich rozczaruję. Adam Michnik istnieje tu tylko taki, jakim zaprezentował się sam w swoich artykułach, esejach i przemówieniach. Odwołuję się wyłącznie do jego ogólnie dostępnych wypowiedzi i do faktów, które są powszechnie znane, choć przez niektórych wypierane ze świadomości; moją jedyną ambicją jest ułożenie ich na użytek Czytelnika w logiczny ciąg przyczyn i skutków.
Podobne rozczarowanie czekać też może tych, który czując na Michnika gniew – do czego są przecież liczne powody, omawiane w tej książce – oczekują mocnych stów, jadowitych złośliwości i grubych obelg. Są autorzy znacznie ode mnie w tym lepsi i zamiast rywalizować, odsyłam po prostu zainteresowanych do nich.
Nie jestem dziennikarzem śledczym, odkrywającym to, co osoby publiczne, szczególnie ludzie władzy, pragną przed opinią publiczną ukryć. Nie jestem też mścicielem, który zamierza swoim pisaniem odegrać się na redaktorze naczelnym „Gazety Wyborczej” za spustoszenia, jakie wyrządził.
Jestem publicystą. Stałem się nim po trosze z przypadku, ale po trosze także z wiary, że zwracając się do moich rodaków słowami, przekonam przynajmniej niektórych z nich do spraw, w które mocno wierzę. Przede wszystkim do tego, że państwo polskie, które odzyskaliśmy, a za walkę o które poprzednie pokolenia Polaków płaciły straszliwą cenę, jest wielkim skarbem i ciąży na nas odpowiedzialność, byśmy go ponownie nie zaprzepaścili, jak to się już w naszej historii zdarzało. I do tego, że aby Polska była krajem silnym, nowoczesnym i cywilizowanym, zapewniającym swym obywatelom maksimum dobrobytu i praw, musimy oprzeć ją na uczciwych zasadach – wolnego rynku, sprawiedliwości oraz osobistej wolności obywateli, ale i odpowiedzialności, egzekwowanej od nich przez system prawny. Do tego wreszcie, że nie wygrzebiemy się z cywilizacyjnego upadku i moralnej degrengolady, jeśli nie przywrócimy znaczenia takim zapomnianym słowom, jak: przyzwoitość, uczciwość, honor czy godność. Prawość nie jest w życiu narodów luksusem; jest warunkiem ich trwania i rozwoju.
Nie ja jeden wierzyłem, że po upadku komunizmu tej prawości będzie w Polsce przybywać. Stało się inaczej. Zbudowano Polskę, która, mimo formalnej zmiany ustroju, nigdy nie odcięła się od bandyckich zasad rządzących gnijącym socjalizmem. Zbrodniarze, kanalie i karierowicze z komunistycznych sitw i mafii pozostali „właścicielami” III RP, tak jak byli „właścicielami” peerelu. Draństwo nie przestało popłacać, a uczciwość nie przestała być frajerstwem. Szanujący się publicysta nie może się z tym godzić. A to znaczy, że nie może nie zmierzyć się z problemem winy i odpowiedzialności tych, którzy nam taką koślawą Polskę zafundowali. Tych, którzy chytrze zaplanowali i przeprowadzili ustrojową transformację w taki sposób, aby swoje przywileje komunistycznej bezpieki i nomenklatury zamienić na przywileje oligarchii pieniądza w państwie postkomunistycznym, formalnie demokratycznym i wolnorynkowym, w istocie – na poły feudalnym. I tych, którzy występując z mandatem społecznego poparcia, jako rzecznicy Polski pokrzywdzonych, podeptanych przez czerwoną dyktaturę – ową nieuczciwą przemianę „przyklepali”. Bo albo okazali się za głupi na równorzędnych dla Jaruzelskiego i Kiszczaka partnerów w grze, którą tamci z nimi podjęli, albo po prostu zdradzili, uwiedzeni możliwością dołączenia do kasty uprzywilejowanej. Czytaj dalej

SEDNO KWESTJI SPOŁECZNEJ – Rudolf Steiner (e-book)

Dr. Rudolf Steiner

SEDNO KWESTJI SPOŁECZNEJ

DIE KERNPUNKTE DER SOZIALEN FRAGE
in den Lebensnotwendigkeiten
der Gegenwart und Zukunft.

GA 23

Spis rzeczy: str.

Przedmowa i wstęp do nowego wydania . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 2
Uwagi o zamierzeniach niniejszej pracy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 7
I. Prawdziwa postać kwestji społecznej w życiu nowoczesnej ludzkości . . . . . . . . . . . . . 9
II. Próby rozwiązania problemów i konieczności społecznych, w myśl wymagań życia . . 16
III. Kapitalizm i idee społeczne . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
IV. Międzynarodowe stosunki organizmów społecznych . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 42
Aneks: Odezwa do Narodu Niemieckiego i całego Świata Kulturalnego . . . . . . . . . . . . . 47
Uwagi do polskiego wydania . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 49

Wydano staraniem Polskiego Towarzystwa Antropozoficznego
w autoryzowanym przekładzie M. O. i M. W. – Warszawa 1938

PRZEDMOWA I WSTĘP DO NOWEGO WYDANIA.

Zadań, wysuniętych przez nowoczesne życie społeczne, nie zdoła poznać człowiek, który przystępuje do nich z myślą o jakiejkolwiek utopji. Wychodząc z pewnych poglądów i uczuć, możemy wierzyć, że takie czy inne urządzenia, które sobie obmyśliliśmy, uszczęśliwią ludzkość. Wiara ta może nawet nabrać bojowej siły przekonywującej. A jednak z wiarą tego rodzaju można łatwo przeoczyć to, co stanowi dziś istotę “kwestji” społecznej.
Twierdzenie powyższe nie trudno doprowadzić dziś do pozornego absurdu, wszakże pozostaje ono słusznem. Przypuśćmy, że ktoś posiadł teoretycznie doskonałe “rozwiązanie” kwestji społecznej. Pomimo to wierzyłby on w coś całkiem nierealnego, gdyby chciał narzucić ludzkości to wymyślone przez siebie “rozwiązanie”. Nie żyjemy już bowiem w czasach, kiedy można mniemać, że w ten sposób da się cośkolwiek zdziałać w życiu publicznem. Układ duszy ludzkiej nie jest taki, żebyśmy w stosunku do życia społecznego mogli powiedzieć: oto macie człowieka, który wie, jakie urządzenia społeczne są potrzebne; uczyńmy więc tak, jak on sądzi.
W taki sposób ludzie nie chcą wcale przyjmować idej społecznych. Z faktem tym liczy się niniejsza praca, która znalazła już dość szerokie rozpowszechnienie. Ci z pośród czytelników, którzy przypisali jej charakter utopijny, zgoła nie zrozumieli jej podstawowych zamierzeń. A najgłośniej twierdzili to ci, którzy sami nie umieją myśleć inaczej, niż utopijnie. U innych dopatrują się tego, co stanowi najbardziej istotną cechę ich własnych przyzwyczajeń myślowych.
Dla człowieka myślącego realnie należy już do doświadczeń w dziedzinie społecznej, że jakakolwiek idea utopijna, choćby najbardziej przekonywująca, nie prowadzi do niczego. Jednak wielu ludziom wydaje się, że np. w dziedzinie gospodarczej powinni szerzyć wśród swych bliźnich takie idee. Muszą się jednak przekonać, że trudzą się napróżno. To, co głoszą, bliźnim na nic przydać się nie może.
Fakt ten należałoby traktować jako nabyte doświadczenie, wskazuje on bowiem na ważny objaw współczesnego życia publicznego, mianowicie na to, że myśli nasze są obce wymaganiom rzeczywistości gospodarczej. Czyż można spodziewać się, że zdołamy opanować zawiłe stosunki życia społecznego, jeśli przystępujemy doń z myśleniem, które jest obce temu życiu? Czytaj dalej

Karlheinz Deschner – Opus Diaboli (e-book)

Ten zbiór piętnastu esejów o niesamowitych zbrodniach Kościoła katolic­kiego powinien stać się lekturą obowiązkową dla każdego.

Hans Scheibnir, Morgenpost, Hamburg

Ta kompilacja faktograficzna służy nie tyle uzasadnieniu nowej wizji hi­storii, ile podważeniu prezentacji własnych dziejów przez Kościół. Przy takim rozumieniu książki jej efekt jest szokujący.

El Independiente, Madryt

We wszystkich esejach, także tych, które dotyczą współczesności, znaj­duje potwierdzenie sformułowana przez Nietzschego definicja chrześcijaństwa jako „sztuki świątobliwego okłamywania”. Dlatego też: czytajmy i wyciągajmy wnioski.

Borshenblatt fur den Deutschen buchhandel

Kto jeszcze nie zna tego wielkiego krytyka Kościoła, w opinii Wolfganga Stegmiillera najwybitniejszego w tym stuleciu, ma teraz okazję do zawarcia znajomości z jego dziełami. W Opus diaboli Karlheinz Deschner przedstawia to, co stanowi podstawę jego krytyki, ogłasza fakty, straszne same przez się, ale też uwypuklone zabiegami stylistycznymi — domyślamy się, że mimo bły­skotliwości stylu autorowi nie chodzi o formę, lecz o treść, że poruszony temat sprawia mu ból, że dręczy go owcza mentalność, która pozwala na trwanie tego „monstrualnego trupa”, tego „historycznego potwora”.

Henry Gelhausen, D’latzeburger land, Luksemburg

Tyleż przekonujące, ile błyskotliwe. Czytaj dalej

BERNARD RUSSELL – Dlaczego nie jestem chrześcijaninem

Bertrand Russell

Dlaczego nie jestem chrześcijaninem
——————————–
Introductory note: Russell delivered this lecture on March 6, 1927 to the National Secular Society, South London Branch, at Battersea Town Hall. Published in pamphlet form in that same year, the essay subsequently achieved new fame with Paul Edwards’ edition of Russell’s book, Why I Am Not a Christian and Other Essays … (1957).
——————————–
Kto jest chrześcijaninem?

Najlepiej może będzie, jeśli przede wszystkim spróbujemy zrozumieć, co oznacza słowo „chrześcijanin”. Wiele osób używa go obecnie w bardzo szerokim znaczeniu. Niektórzy nadają tę nazwę każdemu, kto stara się prowadzić przykładny żywot. Przypuszczam, że przyjmując taką interpretację, znaleźlibyśmy chrześcijan we wszystkich sektach i wyznaniach; ale nie uznaję jej za właściwą choćby z powodu zawartego w niej domniemania, że wszyscy ci, którzy nie są chrześcijanami – a więc buddyści, wyznawcy Konfucjusza, mahometanie itd. – nie starają się żyć przykładnie.
Nie uważam za chrześcijanina każdego człowieka, który stara się żyć przyzwoicie, stosownie do stopnia swojej mądrości. Sądzę, że należy posiadać pewną sumę określonych wierzeń, jeśli się chce mieć prawo do miana chrześcijanina. Słowo to nie ma teraz tak wyraźnego znaczenia jak za czasów św. Augustyna i św. Tomasza z Akwinu. Jeśli kto mówił wtedy, że jest chrześcijaninem, wiadomo było, co przez to rozumie. Chrześcijanin uznawał całą serię wierzeń sformułowanych z wielką ścisłością i wierzył niezłomnie w każde ich słowo.
Dziś to się zmieniło. Nasze pojęcie chrześcijaństwa musi być trochę bardziej mgliste. Sądzę jednak, że istnieją dwa artykuły wiary niezbędne dla każdego, kto mieni się chrześcijaninem. Pierwszy jest natury dogmatycznej, a mianowicie: powinno się wierzyć w Boga i nieśmiertelność. Jeśli ktoś nie posiada tej wiary, to nie sądzę, aby nazwa chrześcijanina była dla niego właściwa. Dalej, jak na to sam termin wskazuje, należy mieć pewne wierzenia dotyczące Chrystusa. Mahometanie, na przykład, wierzą również w Boga i nieśmiertelność, a jednak nie uznaliby się za chrześcijan. Wydaje mi się, że co najmniej trzeba wierzyć, iż Chrystus był, jeśli nie Bogiem, to w każdym razie najlepszym i najmędrszym z ludzi. Kto odmawia Chrystusowi tego minimum, ten nie ma, moim zdaniem, żadnego prawa mienić się chrześcijaninem. Czytaj dalej

DZIADY W TRADYCJI SŁOWIAN

Dziady to święto szczególne – w ten magiczny czas, gdy świat żywych i martwych dzieli szczególnie cienka granica, staramy się zapewnić duchom przodków strawę i napitek, a przede wszystkim ciepło ognisk. Co więcej, podczas tej wyjątkowej nocy, to właśnie żywi oddać mogą największą przysługę zagubionym duszom – wskazać drogę do Nawii. Przypomina nam to jedno z ważniejszych przesłań naszej rodzimej wiary – nie tylko duchy mogą oddać przysługę żywym ale i żywi duchom… Dzięki temu, że jedni i drudzy istnieją w wiecznym, nieskończonym i nieograniczonym Świętowicie…

Kult zmarłych istniał zawsze, wiara w życie pośmiertne jest rówieśnicą ludzkości. To więcej niż wiara, to przeświadczenie, wrodzony instynkt. Święto Zmarłych czyli dzień poświęcony ich pamięci obchodzony był przez ludy Słowiańskie kilka razy w roku, przy czym najważniejsze przypadało pierwotnie w okresie kwietniowym.

Kościół Katolicki został zmuszony zaakceptować (zresztą nie po raz pierwszy próbując zaanektować to, czego do końca nie był wstanie “wykorzenić”) święto jesienne, ustalając je na konkretny dzień – 2 listopada. Cześć i pamięć dla zmarłych była bowiem szczególną cechą Słowian i ich rodzimych zwyczajów.

Szczątki dawnych świąt przetrwały nawet do początków ubiegłego wieku. Znane były dość powszechnie jeszcze w latach 30-tych specjalne rodzaje pieczywa, które rozdawano ubogim (zazwyczaj jako zapłatę za modlitwę w intencji zmarłych), a pierwotnie przeznaczone były dla dusz. Podobno były takie okolice w kraju gdzie przywożono całe wozy chleba, który rozdzielano za dusze konkretnych zmarłych. “Był zwyczaj, że w Dzień Zaduszny gospodarze przywozili na wozie kilkadziesiąt bochenków chleba żytniego i pszennego podłużnych, i takowy chleb na cmentarzu kościelnym rozdawali ubogim z warunkiem, aby ciż ubodzy odmawiali pacierze za dusze wskazanych im po nazwisku lub imieniu zmarłych, do czego wzywali ich mówiąc np. za duszę Andrzeja cieśli z potomstwem; za duszę Jana i Teofili; za duszę Idziego i Idziny; za duszę Barnaby i jego baby; za duszę Margośki; za dusze puste (tj. opuszczone, zapomniane, które nie mają nikogo, co by się za niemi upomniał)”. W umocnienia się pozycji KRK lud wiejski wierzył, że w noc poprzedzającą Dzień Zaduszny powstaje w kościele wielka jasność i wszystkie duszyczki modlą się przed wielkim ołtarzem. Chwila ta nastaje o samej północy, po czym każda dusza przybywa do swej rodziny w domowe progi. Czytaj dalej

NAUKA ŚWIATA DYSKU – Ian Stewart, Terry Pratchett i Jack Cohen (e-book)

Ian Stewart, Terry Pratchett i Jack Cohen

Nauka świata dysku

przełożył Piotr W. Cholewa
tytuł oryginału: The Science of Discworld

Każda dostatecznie zaawansowana technologia
jest nieodróżnialna od magii.
Arthur C. Clarke

Każda technologia odróżnialna od magii
jest niedostatecznie zaawansowana.
Gregory Benford

Przyczyną, dla której prawda wydaje się o wiele dziwniejsza od fikcji, jest to, że nie wymaga się, by była logiczna.
Mark Twain

Nigdzie nie ma żadnych żółwi.
Myślak Stibbons

Tłumacz dziękuje za pomoc Anecie Baran, Tomaszowi Brzezińskiemu, Jackowi Drewnowskiemu, Rafałowi Hyli, Marcinowi Jagodzińskiemu, Tomaszowi Mazurowi, Michałowi Mierzwie, Ewie Pawelec, Szymonowi Sokołowi i Danielowi Tarce.

Opowieść zaczyna się tutaj

Dawno, dawno temu istniał sobie świat Dysku. I wciąż istnieje w dostatecznej liczbie.
Świat Dysku jest piaski i sunie przez kosmos na grzbiecie ogromnego żólwia; stal się inspiracją dla -jak dotąd – dwudziestu pięciu powieści, czterech map, encyklopedii, dwóch seriali animowanych, koszulek, szalików, modeli, plakietek, piwa, haftów, długopisów, plakatów i prawdopodobnie – zanim ta książka ukaże się drukiem – także pudru i dezodorantu (jeśli nie, to tylko kwestia czasu).
Krótko mówiąc, zyskal niezwykłą popularność.
W dodatku świat Dysku funkcjonuje dzięki magii.

Czytaj dalej

John Stuart Mill – etyka

John Stuart Mill

Żył w latach 1806 – 1973. Był człowiekiem wszechstronnie wykształconym. Pobierał nauki pod bacznym okiem ojca – Jamesa Milla – filozofa -racjonalisty, jednego z najwybitniejszych przedstawicieli myśli liberalno – radykalnej w Anglii w pierwszej poł. XIX wieku.
Dzieła: Utylitaryzm, O wolności, O rządzie reprezentacyjnym, Zasady ekonomii politycznej, System logiki.

Utylitaryzm – porównanie Mill & Bentham

Poglądy Milla wyrastają z tradycyjnego w myśli liberalnej utylitaryzmu, stworzonego przez Benthama. Bentham uważał , że wszystkie instytucje powinny kierować się dobrem człowieka. Człowiek z kolei powinien żyć etycznie, przez co Bentham rozumie poszukiwanie szczęścia i przyjemności, a nie narażanie się na przykrości i ból. Jest to nieużyteczne i nieracjonalne. Bentham opracował wykazy przyjemności prostych, zaliczają się do nich przyjemności: zmysłowe, dobrobytu, przyjaźni, sławy, władzy, fantazji itd. oraz okoliczności intensyfikujące odczuwane przyjemności (tj. pewność, trwałość, czystość, intensywność itd.). Istotą przyjemności było według niego przyczynianie się nie tylko do własnej przyjemności, lecz także do przyjemności innych ludzi. Z kolei utylitaryzm Milla nie jest konsekwentnie poddawany arytmetycznym metodom, jak utylitaryzm Benthama. Mill bowiem różnicuje przyjemności, nadając im walor moralny i nie przeprowadzając prostego znaku równości pomiędzy przyjemnością a szczęściem. Ponadto wprowadzał Mill do swoich rozważań nieobecne u Benthama pojęcie sprawiedliwości, stanowiące najistotniejszy element moralności. Jednostka, zdaniem Milla dąży do szczęścia, jednak nie zawsze czyni to tak prosto, jak to widział Bentham, mnożąc liczbę, intensywność, czy trwałość własnej przyjemności. Osiągnięcie szczęścia może stanowić wynik podejmowania różnorakich działań zmierzających do innych niż szczęście celów. Za najważniejsze uznaje pracę, twórczość, realizację pasji życiowych. Rozwój indywidualności, osobowości człowieka sprawia, że przestaje on być uzależniony jedynie od doznań przyjemności i przykrości.
Definicja wolności – wolność myśli i słowa

Mill dużą rolę w życiu jednostki przypisywał wolności. Wg niego wolność to brak wszelkiej, społecznej i państwowej ingerencji. To odwieczne prawo człowieka do samorozwoju i samorealizacji. Wolność ujmował w kategoriach wolności negatywnej (wolność od) oraz pozytywnej (wolność do). Wolność obejmuje przede wszystkim wewnętrzną sferę świadomości. Stad postulaty: wolność sumienia, myśli, uczucia, absolutnej swobody opinii i osądu. Po drugie, w zakres wolności jednostki wchodzi zasada swobody wyboru gustów i zajęć, dowolnego działania, pod warunkiem ponoszenia konsekwencji, jakie mogą nastąpić wypadku wyrządzenia szkody bliźnim. Po trzecie – swoboda zrzeszania się jednostek podobnie myślących, o ile nie przynosi to krzywdy innym. Wolność sprzyja wnoszeniu się człowieka na wyższy poziom i intelektualny i ułatwia wypracowanie decyzji optymalnych z punku widzenia jego interesu. Czytaj dalej

ROMAN RYBARSKI – ŻYCIE, DZIAŁALNOŚĆ I TWÓRCZOŚĆ – Karol Kaźmierczak

Karol Kaźmierczak

ROMAN RYBARSKI
(1887-1942)
(ŻYCIE, DZIAŁALNOŚĆ I TWÓRCZOŚĆ)

„Kto zetknął się naprawdę z życiem publicznym, ten dobrze wie, co znaczą żywi ludzie, którzy mają urzeczywistniać idee i programy. Gdy ludzie są mało warci, najpiękniejsza myśl stanie się w [ich] wykonaniu karykaturą. Kto życie społeczne i gospodarcze pojmuje w sposób mechaniczny, szablonowy, ten obcy jest idei narodowej, gdyż naród nie jest abstrakcją, lecz żywą całością historyczną. Jego właściwości, jego tradycje, warunki, w których ten naród żyje, myszą być podstawą każdej polityki, także i polityki ekonomicznej”
„Przyszłość gospodarcza Polski”, Warszawa 1933 r., rozdział X, str. 202

Roman Rybarski (1887-1942) to niewątpliwie jeden z najwybitniejszych polityków polskiego obozu narodowego i II Rzeczpospolitej w ogóle. Nie należy jednak zapominać, że był on równie wybitnym teoretykiem, ideologiem i badaczem przeszłości, odnoszącym się do całokształtu rzeczywistości społecznej, do wszystkich płaszczyzn działalności człowieka i wszystkich możliwych oddziaływań na linii jednostka – naród. Ogrom jego dorobku naukowego i publicystycznego jest imponujący.
Roman Rybarski urodził się 3 lipca 1887 roku w Zatorze w pow. wadowickim. Pochodził ze starej rodziny mieszczańskiej. Zdolny uczeń, już od 13 roku życia, tj. od śmierci ojca, zarabiał na utrzymanie korepetycjami. Studiował na Uniwersytecie Jagiellońskim na wydziale prawa, wyróżniał się szczególnie na polu nauk ekonomicznych, za co otrzymał stypendium. Studia ukończył w 1910 roku. Jeszcze w czasach studenckich Rybarski zainteresował się polityką, wstępując do tajnego Związku Młodzieży Polskiej – „Zetu”; od początku deklaruje się jako narodowiec. Jego działalność szybko zostaje zauważona i doceniona przez kierownictwo obozu narodowego i wkrótce po ukończeniu studiów zostaje przyjęty do tajnej Ligi Narodowej – kierowniczego gremium ruchu narodowego, w której będzie aż do końca jej istnienia. Należy zaznaczyć, iż mimo że Rybarski za najważniejszą uzna pracę polityczną, to jednak do końca życia pozostanie czynnym naukowcem. W 1911 r. wyjechał do Londynu i Oxfordu, zaś w 1912 r. był w Stanach Zjednoczonych i Włoszech. W 1913 roku uzyskał habilitację na podstawie rozprawy Nauka o podmiocie gospodarstwa społecznego i jako docent rozpoczął wykłady na UJ. Prowadził badania nad ekonomią na płaszczyźnie teoretycznej i praktycznej, cechą charakterystyczną było posiłkowanie się rozległą wiedzą historyczną. W ogóle historia gospodarcza była istotną częścią zainteresowań Rybarskiego.
W przełomowym okresie I wojny światowej i odradzania się polskiej państwowości całkowicie poświęcił się działalności politycznej. W 1919 roku reprezentował Polskę w Paryżu, w Komisji Odszkodowań i Finansów. Na zlecenie Ministerstwa Skarbu przygotowywał emisję pierwszej polskiej waluty. Już w 1919 roku mógł zostać profesorem zwyczajnym ekonomii na UJ, nie pozwoliło mu na to zaangażowanie w odbudowę państwa. Rybarski zostaje najpierw podsekretarzem stanu w ministerstwie byłej Dzielnicy Pruskiej, a od lutego 1920 r. podejmuje pracę w Ministerstwie Skarbu pod kierownictwem Władysława Grabskiego; jej pokłosiem była praca Marka polska i złoty polski. Rybarski odchodzi ze stanowiska wraz z upadkiem rządu Witosa we IX 1921r. Od grudnia tegoż roku profesor nadzwyczajny na Politechnice Warszawskiej; w lutym 1922r. osiąga stopień profesora zwyczajnego. W 1924 roku przenosi się na Uniwersytet Warszawski gdzie obejmuje kierownictwo Katedry Skarbowości. Czytaj dalej

Witamina B-17 lekarstwem na raka


Występowanie „witaminy B17″

Najwyższe stężenie „witaminy B17″ można znaleźć w przyrodzie
Pestkach lub nasionach owoców:

jabłka, moreli, wiśni, nektaryn, brzoskwiń, gruszce, śliwek,
Fasoli:

bób (Vicia faba L.), ciecierzyca, soczewica (skiełkowana), fasola półksiężycowata , mung (skiełkowana), fasola ozdobna(Phaseolus coccineus).
Orzeszkach:

gorzkie migdały, macadamia(podobne do laskowych), nerkowca

Jagodach:

Niemal wszystkie dzikie jagody. Jeżyny, aronii, żurawiny błotnej, dziki bez (Sambucus L. ), malin, truskawek.

Nasionach:

lnu, sezamu, chia(Salvia hispanica)- czyli oleiste

Trawach:

Akacja (Acacia Mill.) , alfalfa (skiełkowana), wodnych trawach, sorgo alepejskie (Sorghum halepense (L.) Pers.) , trojeść amerykańska (Asclepias syriaca), pszenica(trawa).
Ziarnach:

kasz owsa, jęczmienia, brązowego ryżu, gryki, kasz,chia, lnu, prosa, żyta, wyki, pszenicy(jagody).

I innych:

Pędach bambusa, fuschia roślin, Sorgo (Sorghum Moench) , dzikiej hortensji, cis drzewa (igieł, świeże liście) (cis jest trujący! nie wiem kto takie rzeczy wmawia ludziom!). Czytaj dalej

Iluminaci – narodziny mitu

Teoria spiskowa odnośnie ekskluzywnej grupy wpływającej na kształt rozwoju ludzkości od wieków jest o wiele starsza niż jej współczesna, podsycana przez internetowych wierzycieli teorii spiskowych, wersja. Co mają zatem wspólnego dzisiejsze teorie spiskowe o światowym rządzie, nowym porządku i 9/11 z rekonkwistą, inkwizycją i tajemniczymi alumbrados?

_______________________
David Hambling, Fortean Times

Był czas kiedy sprawa iluminatów należała do żartów. Wywodząca się ze starożytności grupa miała manipulować rozwojem ludzkości dla swych własnych ciemnych celów będąc niewidoczną ręką kierującą historią. Przenikali oni kręgi władzy dzięki grupom jak np. masoni, wzniecając rewolucje i obalając królestwa. Przejęli oni również kontrolę nad międzynarodowym systemem bankowym, co pozwoliło im na dosłowne rządzenie światem.

W ostatnich latach zasłona tajemnicy zaczęła znikać, a dziś zupełnie zniszczała. Po pierwsze, w 1975 wydano trzy książki (opublikowane potem jako jedna) pt. „The Illuminatus”. Trylogia Roberta Shea i Roberta Antona Wilsona. Potem pojawiło się prawdziwe szaleństwo i dopatrywanie się działalności iluminatów w każdej aktywnosći ludzkiej. Mimo sukcesów pisarskich Dana Browna prawda o iluminatach pozostawała tak samo niedostępna, jak dawniej.

Jako polityczni konspiratorzy, grupa zwana Bawarskimi Iluminatami istniała bardzo krótko. Tajne stowarzyszenie mające za zadanie rozpowszechniać idee republikańskie utworzono w 1776 roku a zdelegalizowano w 1790. Mimo podniesienia wrzawy, bawarskim iluminatom nie udało się osiągnąć wiele jako rewolucjonistom. Mogli co prawda zainspirować inne grupy, jednak nie ma dowodów na to, ażeby sami przetrwali przez długi czas jako siła polityczna. Jednakże w rzeczywistości grupa ta była sztucznym tworem jednego człowieka – imitacją znacznie starszych i wpływowych iluminatów. Żeby dowiedzieć się prawdy o nich musimy przenieść się do XVI-wiecznej Hiszpanii.

Nowi chrześcijanie

Przez wieki Hiszpania znajdowała się pod panowaniem Arabów, pozwalając na współistnienie tam trzech wielkich religii, których wyznawcy przyczyniali się do rozkwitu nauki i sztuki podczas tzw. złotego wieku. Jednakże pod koniec średniowiecza arabskie królestwa powoli padały wskutek działalności chrześcijańskich zdobywców, który to proces określano mianem rekonkwisty. Nowy slogan przyświecający akcji: „Jeden kraj, jedna religia”, zwracał uwagę na kolejną kwestię, a mianowicie Żydów. Czytaj dalej

GENESIS RAZ JESZCZE – Zecharia Sitchin (e-book)

ZECHARIA SITCHIN
GENESIS RAZ JESZCZE. CZY WSPÓŁCZESNA NAUKA DOŚCIGA STAN WIEDZY STAROŻYTNOŚCI?
[Genesis Revisited. Is Modern Science Catching Up With Ancient Knowledge? / wyd. orygin.:1990]
________________________________________

________________________________________
SPIS TREŚCI:
Przedmowa / Prolog
1. Zastępy niebios
2. Przybysz z dalekiego kosmosu
3. Na początku
4. Posłańcy Genesis
5. Gaja: rozszczepiona planeta
6. Świadek Genesis
7. Nasienie życia
8. Adam: niewolnik stworzony do posłuchu
9. Matka zwana Ewą
10. Gdy mądrość zstąpiła z nieba
11. Baza kosmiczna na marsie
12. Phobos: awaria czy incydent wojen gwiezdnych
13. Utajnione przewidywani

PRZEDMOWA
Ze wszystkich tajemnic, przed jakimi stoi ludzkość poszukująca wiedzy, największą jest tajemnica zwana życiem.
Teoria ewolucji wyjaśnia, jak życie rozwijało się na Ziemi, ale nie tłumaczy, jak powstało. Pojawia się też kwestia nader zasadnicza: czy życie na Ziemi jest czymś wyjątkowym, nie mającym precedensu w Układzie Słonecznym, w naszej Galaktyce, we Wszechświecie?
Według Sumerów, życie zostało przyniesione do Układu Słonecznego przez Nibiru; to właśnie Nibiru przekazało Ziemi nasienie życia”. Nauka przebyła długą drogę, żeby dojść do tego samego wniosku.
Godne uwagi jest, że teksty starożytne pokrywają się z ustaleniami współczesnej nauki. Piąta tabliczka Enuma elisz, mimo że poważnie uszkodzona, opisuje tryskającą lawę jako „ślinę” Tiamat i lokalizuje aktywność wulkaniczną w czasie poprzedzającym utworzenie się atmosfery, oceanów i kontynentów. Ślina, twierdzą teksty, w miarę wylewania się „zalegała warstwami”. Opisano fazę stygnięcia” „zbierania się chmur wodnych”; potem wzniesione zostały posady” Ziemi i powstały oceany. Wersję tę powtarza Genesis. Dopiero potem pojawiło się na Ziemi życie: „ziele” na kontynentach i „mrowie istot” w wodach.
Żywe komórki, nawet najprostsze, składają się ze skomplikowanych cząsteczek, utworzonych z różnych związków organicznych. Ale jak cząsteczki te powstały? W 1953 roku dwóch naukowców z Uniwersytetu Chicagowskiego, Harold Urey i Stanley Miller, przeprowadzili coś, co od tamtej pory zwane jest „najbardziej frapującym eksperymentem. Zmieszali pod ciśnieniem cząsteczki metanu, amoniaku, wodoru i tlenu, rozpuścili tę miksturę w wodzie, tworząc „prabulion”, i poddali to działaniu wyładowań elektrycznych, błyskawic. W rezultacie powstało kilka aminokwasów i hydroksykwasów: budulec białka, tak istotnego składnika materii żywej. Później inni badacze sporządzili podobne mikstury, w odpowiedniej temperaturze naświetlili je promieniami ultrafioletowymi i poddali działaniu między innymi promieniowania jonizującego. Otrzymali takie same rezultaty.
________________________________________

Czytaj dalej

POLSKA W BAGNIE – Henryk Pająk (fragment)

Polska w bagnie
Henryk Pająk

Fragmenty książki H.Pająka „Polska w bagnie”
„W Polsce jest sytuacja, jakby rządzili jej najgorsi wrogowie”
Krakowscy naukowcy z klubu „Myśl dla Polski”

Problem Polski rozwiązują „bezczuciowo”
Czas okupacji niemieckiej: profesor Herman Voss – dyrektor poznańskiego Instytutu Trzeciej Rzeszy, w odpowiedzi na zamówienie dr. Josefa Wastla – dyrektora Muzeum Historii Naturalnej w Wiedniu, dostarczył do tego Muzeum kilkanaście czaszek Polaków i Polek. Chodziło o wykazanie podrzędności rasy słowiańskiej, zwłaszcza Polaków. Tenże profesor Voss -jak pisał w swoim pamiętniku – zawarł z Gestapo umowę, zgodnie z którą ciała Polaków traconych na gilotynie, dostarczano do wspomnianego Instytutu Anatomii w Poznaniu, celem „badań” ukierunkowanych na wykazanie rasowej niższości Słowian. W pamiętniku profesora Vossa szczególnie złowieszcze są dwa zapisy. Pod datą 23 czerwca 1935 roku, a więc już cztery lata przed napaścią Niemiec na Polskę, Voss pisał:
Naród polski mnoży się dwukrotnie szybciej aniżeli naród niemiecki i to jest decydujące. Ten bardzo prymitywny słowiański lud, jeżeli temu nie zapobiegniemy, może skutecznie pożreć naród niemiecki.
Pięć lat później, 2 czerwca 1942 roku, kiedy Polska już od prawie trzech lat leżała w gruzach, a Polacy byli ludobójczo wyniszczani w masowych egzekucjach, pacyfikacjach i obozach koncentracyjnych, profesor Voss notował:
Myślę, że problem Polski należy rozwiązać bezczuciowo, czysto biologicznie, w przeciwnym razie oni nas wyniszczą. Dlatego cieszę się z każdego Polaka, który już nie żyje.
W 1946 roku, choć Niemcy przegrały wojnę, ten humanitarny profesor miałby szczególny powód do uciechy, gdyby zapoznał się z wynikami pierwszego powojennego spisu ludności w Polsce. Doliczono się niespełna 24 milionów tych niższych rasowo Polek i Polaków, podczas gdy w tymże 1935 roku, a więc na cztery lata przed wojną było nas już 36 milionów, a w 1939 – prawie 38 milionów. Niemal tyle samo – dokładnie 38 646 200 osób naliczono w 2001 roku. I będzie nas coraz mniej. Rządowa Rada Ludnościowa ustaliła, że w 2030 roku Polska będzie liczyła 38 024 800 obywateli! Będzie wiec Polaków w przybliżeniu tyle samo co w 1939 roku! Sprawi to tzw. dzietność polskich kobiet. W 2000 roku wynosiła ona 1,43, w Irlandii 1,93, Francji 1,75, Anglii l,70. Prof. Voss tryumfuje zza grobu! Tak oto, dwa antyludzkie barbarzyństwa XX wieku – nazizm i komunizm sprawiły, że w ciągu następnych od 1939 roku lat, naród polski zwiększył się o niespełna dwa miliony obywateli, bowiem w 2000 roku liczba Polaków zbliżyła się, lecz nie przekroczyła 39 milionów. Po wojnie, konsekwentnie przez 55 lat, tak właśnie – bezczuciowo, okupujący Polskę żydo-bolszewizm kontynuował politykę bezczuciowej likwidacji narodu polskiego, wskutek czego, w ciągu ponad 60 lat, licząc od 1939 roku, „zamrożono” naszą populację na poziomie przedwojennym.

Czytaj dalej

ZAGINIONA KSIĘGA ENKI – Zecharia Sitchin (e-book)

Zecharia Sitchin
Zaginiona księga Enki
Wspomnienia i proroctwa pozaziemskiego boga.
Wstęp
Około 445 000 lat temu astronauci z innej planety przybyli na Ziemię w poszukiwaniu złota.
Po zwodowaniu na jednym z ziemskich oceanów dobrnęli do brzegu i założyli Eridu, „dom w dalekich stronach”. Z czasem ta pierwsza osada stała się punktem wyjścia szeroko zakrojonej ekspansji – w pełni dopracowanej misji „Ziemia”, mającej centrum dowodzenia, port kosmiczny, eksploatującej bogactwa naturalne, a nawet dysponującej stacją przesiadkową na Marsie.
Odczuwając brak siły roboczej, astronauci użyli metod inżynierii genetycznej, aby stworzyć prymitywnych robotników – Homo sapiens. Katastrofalny potop, który przetoczył się przez Ziemię, sprawił, że trzeba było zaczynać wszystko od początku; astronauci stali się bogami, przekazującymi ludziom cywilizację i wpajającymi im kult bóstw.
Potem, około czterech tysięcy lat temu wszystko, co osiągnięto, przepadło w katastrofie nuklearnej spowodowanej w trakcie wojen przez rywalizujących ze sobą przybyszy.
To, co zdarzyło się na Ziemi, a szczególnie wydarzenia z historii ludzkości zebrał Zecharia Sitchin w swej serii Kronik Ziemi, czerpiąc z Biblii, tabliczek glinianych i odkryć archeologicznych. Ale co poprzedziło ziemskie wypadki, co wydarzyło się na Nibiru, macierzystej planecie astronau-tów, że postanowili przedsięwziąć podróże kosmiczne? Czy była to potrzeba zdobycia złota, czy zamysł stworzenia człowieka?
Jakie uczucia, wątki rywalizacji, wierzenia, zasady moralne (lub ich brak) motywowały głównych aktorów tej kosmicznej i niebiańskiej epopei?
Co powodowało narastające napięcie w stosunkach na Nibiru i na Ziemi, jakie zadrażnienia powstawały między starymi a młodymi, między tymi, którzy przybyli z Nibiru, a tymi, którzy urodzili się na Ziemi? I do jakiego stopnia to, co się działo, zdeterminowane było przeznaczeniem? Przeznaczeniem, którego wyroki, zapisane w rejestrze przeszłości, stanowią klucz do przyszłości.

Czytaj dalej

ŚWIETLANA RODZINA – Barbara Marciniak (e-book)

PODZIĘKOWANIA
Jako cała planeta doświadczamy dziś czasów głębokiej, bezprecedensowej przemiany. Napisanie Świetlanej Rodziny odmieniło moje życie – niekiedy w szokująco gwałtowny sposób, chociaż zazwyczaj przemiana zakradała się powoli, z początku niedostrzegalna, lecz rozwijała się stopniowo i odmieniała moją świadomość, oraz sposób postrzegania siebie samej i otaczającego mnie świata. Twórcami Świetlanej Rodziny są Plejadianie – moi mądrzy, dowcipni, wspaniali przyjaciele, którzy ponad dziesięć lat temu podjęli ze mną współpracę. To im przede wszystkim trzeba dziękować za energię i wiedzę, jaką podzielili się w tej książce. Kim są Plejadianie? Prawdę mówiąc, nie wiem, chociaż, kimkolwiek są, pozwolili mi poznać wartość życia. Jestem im wdzięczna na wieki za ich miłość, przewodnictwo i inspirację.
Za ciężką pracę, miłość i pomoc w doprowadzeniu do wydania tej książki należy podziękować wielu ludziom. Szczególnie wdzięczna jestem mojej siostrze Karen za jej wyjątkowy wkład w moje lekcje życia; za jej oddanie zarówno w stosunku do mnie, jak i do Plejadian, jakie okazywała na przestrzeni wielu lat, a przede wszystkim za to, że przekształciła swoje własne życie. Karen, masz moją najwyższą wdzięczność, szacunek i miłość za to, że postanowiłaś być żywa, zdrowa i pomogłaś ukończyć tę książkę.
Z całego serca dziękuję Susan Draughon i Rose Bissonnette za udział w przyjmowaniu opowieści, podtrzymywanie energii i życie tą książką.
Mój redaktor w wydawnictwie Bear & Company, John Nelson, zasługuje na szczególne wyrazy uznania. Jego redakcyjna finezja, cierpliwość, determinacja i niekończące się godziny ciężkiej pracy stanowiły ważny wkład w tworzenie Świetlanej Rodziny. John, przyjmij wyrazy mojego najwyższego uznania dla twoich zdolności, jak również podziwu dla twojego osobistego zaangażowania w zachowywanie energii i przekształcanie własnego życia.
Dziękuję Barbarze i Gerry Clow za ich inspirację, wiarę i cierpliwość w stosunku do tego projektu. Dziękuję także pracownikom Bear & Company – Jody Winters w dziale reklamy, Dianie Winters w dziale praw zagranicznych; Pooterowi, Amy, Chrisowi, Karen, Robowi i Bobowi. Wszystkim w Bear; naprawdę doceniam ducha, z jakim udzieliliście mi wsparcia.
Dodatkowo dziękuję Laurel i Martinowi Carlsonom za niezbędną pomoc komputerową, Wendy Warner i Erin MacMichael za transkrypcje taśm, Sonyi Moore za korektę, Melindzie Belter i Sarze Honeycutt za projekt wnętrza książki. Urzekająca okładka jest ponownie dziełem Petera Everly, którego prace ozdabiają moje poprzednie książki.
Dziękuję ci, Peter, za liczne przeróbki! Dziękuję też za wspaniały projekt okładki Gaelyn Larrick i jej zespołowi w Lightbourne.
Na koniec składam najważniejsze wyrazy uznania i podziękowania wszystkim ludziom, którzy pomagali mi na przestrzeni lat, moim czytelnikom, a szczególnie mojej domowej grupie, która stale, z radosnym oddaniem, na nowo obmyślała rzeczywistość. Czytaj dalej

ZIEMIA ZWIASTUNÓW ŚWITU (Plejadian) – Barbara Marciniak (e-book)

O AUTORCE
Plejadianie są zespołem istot pozaziemskich pochodzących z gwiezdnego układu Plejad. Przemawiają za pośrednictwem Barbary Marciniak od 18 maja 1988 roku.
Nauki Plejadian można porównać z naukami szamanizmu, starożytnego zbioru świadomości, będącego pośrednikiem pomiędzy obszarem fizycznym a duchowym, i prowadzącego ludzi do odkrycia samych siebie w świecie paradoksów, zmieniających się wzorców i duchowości.
BARBARA MARCINIAK jest znanym na całym świecie medium channelingowym z Północnej Karoliny. Pierwsze przekazy odebrała w maju 1988 roku w Atenach, pod koniec trzytygodniowej podróży przez starożytny Egipt i Grecję. Podczas tej podróży, Barbara zapragnęła ponownie odwiedzić w tym życiu świątynie i miejsca mocy – Wielką Piramidę w Gizie, świątynie wzdłuż Nilu, Akropol w Atenach i Delfy.
Od tego czasu Barbara prowadziła sesje grupowe i warsztaty w całych Stanach Zjednoczonych, oraz pomagała w organizowaniu wycieczek do świętych miejsc mocy w Wielkiej Brytanii, Peru, Boliwii, Meksyku, Egipcie, Grecji, na Bali i w Australii. Uważa, że same te miejsca stanowią połączenie z wirami energii, zawierającymi wiedzę wyższej jaźni, wyższej idei głoszącej, iż Ziemia dąży obecnie do ponownego stworzenia.
Barbara uważa, że jej doświadczenia z Plejadianami są darem o bezcennej wartości. Praca dała jej możliwości osobistej, globalnej i kosmicznej transformacji, za co jest niezwykle wdzięczna. Barbara Marciniak jest autorką książki Zwiastuni Świtu.
________________________________________
PODZIĘKOWANIA
Książka ta jest owocem pełnej wiary współpracy, a uznanie należy się potężnym i odważnym graczom, zaangażowanym w proces jej powstawania. Z miłością, szacunkiem i głębokim uznaniem dziękuję zarówno mojej siostrze, Karen Marciniak, jak i Terze Thomas, współspiskowcom i współtwórczyniom Ziemi Zwiastunów Świtu. Szczególne wyrazy uznania składam Barbarze i Gerry’emu Clow za ich wiarę, a także za ich niezawodne i odpowiedzialne przewodnictwo oraz wsparcie, jak również całemu personelowi Bear & Company, którzy wykonali nieskazitelną robotę pracując i zachowując energię. Skrupulatność i umiejętności wydawcy Gail Vivino nadały nowe znaczenie słowu “wyrazistość”, pomagając stworzyć gładki i łatwy w lekturze tekst, zaś finezja Marilyn Hager wykreowała ostateczną elegancką i doskonałą formę. Szczególne wyrazy uznania składam malarzowi Peterowi Everly, którego dzieło raz jeszcze ozdabia naszą okładkę, za jego wybitne uzdolnienia. Peter stworzył znakomite wyobrażenie, dzięki któremu miała powstać Ziemia Zwiastunów Świtu. Czytaj dalej

ŚCIEŻKA MOCY – Barbara Marciniak (e-book)

BARBARA MARCINIAK
Autorka bestsellerów „Zwiastuni Świtu”, „Ziemia Zwiastunów Świtu oraz „Świetlana Rodzina”
ŚCIEŻKA MOCY
MĄDROŚĆ PLEJADIAN DLA ŚWIATA POGRĄŻONEGO W CHAOSIE
Twórcze rozwiązania do zmiany przekonań, odzyskania własnej mocy oraz tworzenia świata nieograniczonych możliwości

Warszawa 2009
WSTĘP
DO POLSKIEGO WYDANIA
OD WYDAWCY
wielką przyjemnością przedstawiamy Państwu najnowszą, czwartą książkę Barbary Marciniak z niezwykłą i inspirują¬cą wiedzą z Plejad.
Zawiera ona esencję nauk Plejadian dla ludzkości, któ¬rą w zasadzie można byłoby streścić w jednym zdaniu: MYŚL TWORZY RZECZYWISTOŚĆ! Innymi słowy przyciągamy do swojego życia dokład¬nie to, o czym myślimy, to, w co wierzymy, że jest prawdziwe. Zatem jakie są nasze myśli, taka jest nasza teraźniejszość, jak i przyszłość.
Żyjemy w czasie maksymalnego przyśpieszenia, u progu wielkiej przemiany, która ma nastąpić w grudniu 2012 roku. O wyjątkowości tego czasu można dowiedzieć się z wielu starożytnych i współczesnych źródeł. Z każdym kolejnym dniem siła stwórcza w człowieku wzrasta. Dlatego tak bardzo istotne jest, byśmy już teraz i zawsze tworzyli tylko taką przyszłość, w której najbardziej chcielibyśmy żyć. Pierwszym kro¬kiem jest wejście na Ścieżkę, która prowadzi do odzyskania pełni Mocy, którą posiada każdy z nas.
Życząc pełnej prawdziwej mądrości lektury pozdrawiamy
Monika Burzyńska i Łukasz Kierus http://www.CzaryMary.pl http://www.Plejadianie.pl Czytaj dalej

BYŁEM KSIĘDZEM – OWOCE ZŁA – Roman Jonasz (e-book)

ROMAN KOTLIŃSKI
BYŁEM KSIĘDZEM 3
OWOCE ZŁA

Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą
do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi
wilkami. Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się
winogrona z ciernia albo z ostu figi? Tak każde dobre
drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe
owoce…
A więc: poznacie ich po ich owocach.
Ewangelia Św. Mateusza, Rozdz. 7, 15 – 20 Czytaj dalej

BYŁEM KSIĘDZEM – OWCE OFIARAMI PASTERZY – Roman Jonasz (e-book)

ROMAN JONASZ
BYŁEM KSIĘDZEM
cz. II
OWCE OFIARAMI PASTERZY

Wszystkim wspierającym mnie w walce o nowy – lepszy Kościół

„Bardziej bowiem umiłowali chwalę ludzką aniżeli chwalę Bożą”.
Jan 12, 43 Czytaj dalej

U PROGU WOLNOŚCI – Janusz Korwin Mikke (e-book)

JANUSZ KORWIN-MIKKE
U PROGU WOLNOŚCI

Z POSŁOWIEM
STANISŁAWA MICHAŁKIEWICZA

Gdańsk 1995

U PROGU WOLNOŚCI

Piszę te słowa do Ciebie, Obywatelu Rzeczypospolitej. Polaku-lewaku z wykształcenia, ale Polaku-prawicowcu z tradycji. Do Ciebie piszę – by wyzwolić Twą duszę zduszoną miliardami słów i obrazów narzuconych nie tylko przez partyjną prasę, radio i telewizję. Piszę – by dać Ci: Słowo. Wiesz bowiem, że w tym wszystkim jest coś nie w porządku – ale nie umiesz tego wyrazić, gdyż nowo-mowa nie posiada na to słów – a jeśli, to słowa te są złe, brudne.
Takim brudnym słowem jest „prawica”. Przyznam, żem był zaskoczony, gdy na jakimś spotkaniu audytorium zareagowało zdziwieniem na informację, że w języku polskim słowo „lewica” jest obciążone ujemnie. Rację miał nieboszczyk dr Gebbels: wystarczy – jak z psami Pawłowa – powtórzyć dowolne słowo dostatecznie wiele razy w dodatnim kontekście – a stanie się ono dodatnie! A przecież każdy wie, że „prawy człowiek”, „wyciągnąć prawicę” – to zwroty pozytywne, natomiast „lewy facet”, „zrobić na lewo”, „zrobić lewą ręką”, „mieć dwie lewe ręce”, „lewizna” itd. – ujemne. Nasz język obronił się – a mimo to tysiące podręczników, książek, słuchowisk i filmów, gdzie człowiek lewicy jest nieodmiennie pozytywny, a prawicowiec negatywny – zrobiło swoje.
Ostatnio lewica – zarówno „awangarda klasy robotniczej”, jak i ta do niedawna podziemna – zaczęła lansować hasło: „rozróżnienie lewica – prawica – nic dziś już nie znaczy…” Oznacza to chęć kapitulacji fortecy – przy założeniu wszakże, że obrońcy po wpuszczeniu wroga nadal będą świetnie wiedzieć kto jest kto i swoich popierać – a my mamy – broń Boże – nie dostrzegać różnic.
Przegrali. Przegrali w praktyce i przegrali w teorii. Mało kto czyta szeregi uczonych słów produkowanych przez lewicę. Co więcej: skoro chcą zatrzeć różnicę, to znaczy, że wiedzą, że przegrali. Chcą nas teraz jak Almanzor: podstępem. Nic z tego. Różnice między lewicą i prawicą są jasne – i są widoczne. Jeśli istnieją Marsjanie – u nich też istnieje lewica i prawica, choć jeśli mają trzy ręce, to pewno inaczej się nazywa.
Nie raz już wyliczałem przeciwieństwa lewicy i prawicy. Nie będę się powtarzał. Nie będę też twierdził – jak czynią to niektórzy endecy – że istnieje lewicowo-socjalistyczno-żydomasońsko-inteligencki spisek, by doprowadzić do powstania Państwa Światowego, dobrotliwie rządzonego przez intelektualistów, którego prototypem jest Szwecja. Nie, drogi Czytelniku! Nie ma żadnego spisku! Prawda jest znacznie straszniejsza. Ci ludzie, gotujący nam (i sobie) niewolę pod płaszczykiem „państwa dobrobytu” święcie wierzą, że działają dla zbawienia Ludzkości i szczęścia Jednostki. I tym są groźniejsi! Czytaj dalej

NOC ŚWIĘTOJAŃSKA – NOC KUPAŁY

Noc Kupały, zwana też Nocą Kupalną, Kupalnocką lub Nocą Świętojańską czy też potocznie Sobótką to nazwa słowiańskiego święta związanego z letnim przesileniem Słońca, obchodzonego w najkrótszą noc w roku (czyli najczęściej – nie uwzględniając roku przestępnego – z 21 na 22 czerwca).

KUPALNOCKA to jedna z najdawniejszych uroczystości obchodzonych w czasie przesilenia letniego na obszarach zamieszkiwanych przez ludy słowiańskie, germańskie i celtyckie. Święto Kupały, Kupalnocka, Sobótka – wszystkie te nazwy opisują jedno święto. Święto ognia, wody, słońca i księżyca, urodzaju, płodności, radości i miłości. „Dzień Kupały – najdłuższy w roku, noc Kupały – najkrótsza, były jednym ciągiem wesela, śpiewu, skoków i obrzędów.” – pisał Józef Ignacy Kraszewski w „Starej Baśni”.

Słowo „kupała” wbrew powszechnie głoszonym opiniom najprawdopodobniej nie ma nic wspólnego z ruską formą słowa „kąpiel”. Tłumaczenie takie zostało wymyślone przez świat chrześcijański nie wcześniej niż w X-XI stuleciu – Kościół nie mogąc wykorzenić z obyczajowości ludowej corocznych obchodów „pogańskiej” Sobótki podjął próbę zasymilowania święta z obrzędowością chrześcijańską. Nadano Kupalnocce patrona, Jana Chrzciciela, i zaczęto nawet zwać go Kupałą, z racji tego, że stosował chrzest w formie rytualnej kąpieli (w obrządku wschodnim). Czytaj dalej

GRABARZE POLSKIEJ NADZIEI 1980-2005 – Henryk Pająk (e-book)

GRABARZE

POLSKIEJ NADZIEI 1980-2005

Henryk Pająk

Przydałoby się nam

kilkadziesiąt porcji polonu 210!… (b. żołnierz Kedywu AK)

LUBLIN 2007

MIT OBALENIA KOMUNIZMU PRZEZ „SOLIDARNOŚĆ”

Gdyby neo-bolszewicki globalizm nie wydał wyroku już na początku lat 70. na ich własny szatański twór pod nazwą Związku Sowieckiego, to nie byłoby żadnej ruchawki ani w 1976 roku (Radom), ani w 1980 roku w Lublinie, Gdańsku i pozostałych miastach. Po prostu nie byłoby „Soli-darności”. Wszystko by się skończyło na pałkach ZOMO, skrytobójczych morderstwach i więzieniach, a szacowna zachodnia „demokracja” nie ruszyłaby palcem w obronie tej kolejnej demonstracji „polskiego warcholstwa”, tej „polskiej bohaterszczyzny”. Czytaj dalej

ROTSZYLDOWIE WKRACZAJA DO GRY O GLOB – Henryk Pająk (e-book)

ROTSZYLDOWIE WKRACZAJA DO GRY O GLOB ..

Rothschildowie wkraczają do gry
Written by Henryk Pająk

„Rojenia” Iluminatów o panowaniu nad światem zapewne pozostałyby tylko rojeniami, gdyby ich program nie pokrywał się z dążeniami wielkiej finansjery żydowskiej, zwłaszcza z ambicjami Rothschildów. Oni, potem Rockefellerowie : następni giganci Lichwy, podejmując współpracę z Iluminatami i finansując ich, stworzyli sprawny system podboju Europy: finansowego, politycznego, ideologicznego. Dodali więc potężnego dynamizmu „teoretyzującym” Iluminatom.

Wybieramy się w długą podróż śladami „dynastii” Rothschildów, „ojców założycieli” nowoczesnego systemu bankowego, bezwzględnej Lichwy, wkrótce dyktującej warunki panującym głowom książęcych rodów i państw. To wędrówka do pierwocin Rządu Światowego.
Protopolastą rodu był Mayer Amschel Rothschild. Kilku przodków Mayera było rabinami. Uprawiali okultyzm, kabałę, frankizm, a w domach współczesnych Rothschildów potajemnie praktykuje się „ucywilizowany” satanizm z silnym akcentem babilońskiej magii.

Niezbędna jest tu dygresja dotycząca współczesnego judaizmu ortodoksyjnego, gdyż ten kontekst pozwala zastanowić się nad religijnością współczesnego żydostwa ortodoksyjnego, do którego przyznają się wielkie „rody” wielkiej finansjery żydowskiej. Judaizm talmudyczny, to nie jest judaizm biblijny, starotestamentowy, tylko judaizm rabiniczny, wykoncypowany, trwający do końca XVIII wieku. Chodzi o to, jak wyjaśnia Izrael Szahak w książce „Żydowskie dzieje i religia” (wyd. Filior Publishing Warszawa-Chicago 1997/, że judaizm rabiniczny był daleki od monoteizmu i to samo dotyczy współczesnego judaizmu ortodoksyjnego:

Upadek monoteizmu /żydowskiego – H.P./ nastąpił niemal równocześnie z rozpowszechnieniem się mistycyzmu żydowskiego /kabała/, który rozwinął się w XII i XIII wieku, a pod koniec wieku XVI opanował niemal wszystkie ważniejsze ośrodki judaizmu/… Znajomość tych idei oraz ich zrozumienie ważne jest z dwóch zasadniczych powodów. Po pierwsze, bez tej wiedzy niemożliwe jest zrozumienie zasad wiary mojżeszowej w jej klasycznym okresie. Po drugie, idee te w znacznym stopniu kształtują religijność wielu izraelskich polityków – a także większość liderów Gusz Emunim /ruch żydowski kształtowany przez kabałę – H.P./. Wywierają też pośredni wpływ na syjonistycznych przywódców różnych partii, w tym również ugrupowania syjonistycznej lewicy, a zatem nadal odgrywają ważną rolę polityczną. Czytaj dalej

KONSPIRACJĘ CZAS ZACZYNAĆ? – Henryk Pająk (e-book)

HENRYK PAJĄK
KONSPIRACJĘ CZAS
ZACZYNAĆ?
Jeżeli boisz się głosić prawdę —już jesteś niewolnikiem
Autor
Lublin 2008 r,

© Copyright by Henryk Pająk, Michalina Pająk
ISBN 83-875-10-96-3
Wstęp
Francuski pisarz – noblista Albert Camus /1913-1960/ w słynnej przed pół wiekiem noweli „Upadek”, literackim studium upadku człowieka, pytał swego literackiego rozmówcę:
Czy słyszał pan przynajmniej o celi opluwania, którą wymyślił niedawno pewien naród, by dowieść, że jest największy na ziemi? Jest to murowane pudełko, gdzie więzień stoi, ale nie może się ruszać. Mocne drzwi, które zamykają go w tej muszli z cementu, kończą się na wysokości jego brody. Widać więc tylko twarz, na którą każdy przechodzący strażnik pluje obficie. Więzień, ściśnięty w celi, nie może się wytrzeć, choć, co prawda, wolno mu zamknąć oczy. Tak, drogi panie, to jest pomysł ludzki. Nie trzeba im Boga do tego małego arcydzieła.
Jaki naród miał na myśli Albert Camus? Nowelę pisał niespełna dziesięć lat po zakończeniu drugiej wojny światowej. Łatwo zgadnąć, jaki to naród. Wątpliwości jednak pozostały, bo do tamtego wkrótce dołączył inny naród, uważający się za naród nadludzi, naród wybrany nie przez jakiegoś ziemskiego uzurpatora, tylko przez samego Boga.
Obydwa narody nadludzi podały sobie krwawe łapy i skonstruowały Polakom nową „muszlę z cementu”, obramowaną granicami Odry i Bugu. Od dziesięcioleci plują nam w twarz obficie, z satysfakcją sadystów. Odebrali nam wszelkie możliwości obrony, jakiegoś ruchu. Jedyne, co nam wolno, to przymykać oczy przed ich plwocinami.
Camus powiada: „Nie trzeba im Boga do tego małego arcydzieła”. To prawda, Bóg nie był im potrzebny. Czytaj dalej

KUNDLIZM ZNÓW WYGRAŁ – Henryk Pająk (e-book)

Henryk Pająk

KUNDLIZM
znów wygrał

Jeżeli czujesz, że jesteś politycznie ciemny
jak ta święta ziemia,
to, na litość boską,
nie chodź na żadne wybory,
bo to jest łapanie pcheł przez ślepego!
Autor

Lublin 2008

© Copyright by Henryk Pająk, Michalina Pająk
ISBN 83-87510-91-2

Rozdział I
ROZDZIOBIĄ NAS KRUKI WRONY
Tytuł znanej ze szkolnych lektur noweli Stefana Żeromskiego zaczął się szyderczo realizować dopiero w Polsce rzekomo wolnej od żydobolszewizmu, w „Trzeciej RP”, a finalizował w Kaczyńskich „Czwartej RP”. Wrogowie narodu polskiego wyciągają pazerne łapy i pazury zewsząd. To Żydzi, Niemcy, Ukraińcy. Żydzi chcą „odszkodowań”, zwrotu majątków po ofiarach zbrodni niemieckich w Polsce. Niemcy chcą „odzyskać” Śląsk, Pomorze, Mazury, żądają odszkodowań za majątki i „cierpienia wypędzonych” w 1945 roku. Nacjonaliści ukraińscy, ludobójcy Polaków na Kresach Wschodnich żądają zwrotu majątków Ukraińców przesiedlonych po wojnie z południowo-wschodnich rubieży Polski już rozszarpanej po czwartym rozbiorze w Poczdamie.
A co na to „nasze” rządy, „nasze” ekipy sejmowe? Uznają te oskarżenia i żądania za słuszne. Posłusznie dając posłuch tym roszczeniom, pertraktują, wyrażają „zrozumienie”. Targują się z Żydami o wysokość odszkodowania – czy ma to być 65 miliardów dolarów, czy tylko 60; czy ma to być 25 procent tych wydumanych kwot, czy 50 procent.
To nie kapitulanctwo. To zdrada szeroko rozumianego interesu narodowego. To zarazem potwierdzanie przed naszymi wrogami, że owszem, byliśmy winni, jesteśmy winni, powinniśmy zwrócić zagrabione, powinniśmy wypłacić miliardy odszkodowań. I przepraszać, przepraszać, przepraszać… Czytaj dalej

PROSTO W ŚLEPIA – Henryk Pająk (e-book)

HENRYK PAJĄK
PROSTO
W ŚLEPIA
Lublin 2007
© Copyright by Henryk Pająk, Michalina Pająk
ISBN 83-87510-86-6

Rozdział I
„CZWARTA RP” CZYLI „GRUBA KRESKA” KACZYŃSKICH
Ciekawe, ilu uważniejszych obserwatorów sceny politycznej w Polsce, pomijając już kilkanaście milionów politycznie ociemniałych Polaków, właściwie odebrało słynną proklamację Kaczyńskich o narodzinach „Czwartej RP”?
Stawiam w ciemno, że niewielu. Tak niewielu, że praktycznie nikt.
Bo przecież Kaczyńskich „Czwarta RP” wyciągnięta z ich kuglarskiego kapelusza, to nic innego jak druga „gruba kreska” żydobolszewickiej formacji „Mazowieckich”, „Geremków”, „Michników”, „Krzaklewskich”, Wałęsów i podobnej im kryptokomunistycznej fauny.
Bo przecież Kaczyńskich „Czwarta RP” to nic innego, jak ich zgoda na systemową grabież majątku narodowego Polaków przez syjonistycznych pobratymców, dokonaną w ciągu pierwszych piętnastu lat po oszustwie tzw. „Okrągłego Stołu” zarządzonego przez CIA, Mossad i KGB, z błogosławieństwem i udziałem Watykanu.’
Bo przecież Kaczyńskich „Czwarta RP” to nic innego, jak kontynuacja tej grabieży i politycznego zniewolenia przez żydoglobalizm, przybrana we frazesy odnowy, ostatecznego rozbratu z komunizmem, polukrowana oszukańczymi „chadeckimi” odniesieniami do katolicyzmu, tradycji, „konserwatyzmu”.
Bo przecież „Czwarta RP” to kontynuacja tej samej monotonnej karuzeli biesiadników „Okrągłego Stołu”, „KOR”, „Unii Demokratycznej”, „Unii Wolności”, „Solidarności”, „Akcji Wyborczej Solidarność” i wszelkich innych atrap żydowskiej pernamentnej okupacji Polski. Czytaj dalej

A NARÓD ŚPI – Henryk Pająk (e-book)

 

Zapodali w wersji elektronicznej do szerokiej publikacji w sieci Internetu: „jasiek z toronto” i „genio z toronto”

 

A NARÓD ŚPI

Henryk Pająk

EURO-FOLKSDOJCZE

W czasach okupacji hitlerowskiej istniała w Polsce liczna grupa osób, które podpi­sały tzw. folkslistę – nazywanych folksdojczami. Podpisywali dla koniunktury, lepsze­go zaopatrzenia, własnego bezpieczeństwa oraz tacy, którzy przekonani że III Rzesza zaistniała na całe Tysiąclecie, skwapliwie dołączali do „narodu panów”.

Niezależnie od motywacji, Polacy traktowali ich jako zdrajców polskości, sługu­sów okupanta, których należało się bezwzględnie wystrzegać, stanowili bowiem gwar­dię cywilnych denuncjatorów.

Posierpniową Polskę zniewalają osobnicy mieniący się Polakami, ale o mentalno­ści neo-folksdojczy. Ściślej, są to „euro-folksdojcze”.

  Czytaj dalej

Wychowanka Illuminati opisuje organizację

Kobieta wychowana wśród Illuminati opisuje potężną, sekretną organizacje na którą składa się około 1 procent populacji USA, organizacje która zinfiltrowała wszystkie ważne instytucje i przygotowuje się do zbrojnego przejęcia kraju. Jej opowieść rzuca prawdziwe światło na takie wyrażenia jak „wojna z terrorem”.
Przyjęła ona pseudonim Svali i jest 45-letnią kobietą, byłym specjalistą od programowania umysłów dla kultu, aż do roku 1996. Była jednym z ważniejszych, czołowych „trenerów” w San Diego i przełożoną trzydziestu innych rekruterów. Ryzykowała swoim życiem by powiadomić innych o zagrożeniu jakie szykują nam Illuminati.
Opisuje również jej życie w sadystycznej sekcie satanistów, rządzonej przez najbogatszych i najbardziej wpływowych ludzi na świecie. W dużej liczbie skupia ona homoseksualistów, pedofilów, praktykuje rytualne składanie ofiar ze zwierząt i ludzi. Można ją nazwać „dłonią w rękawiczce” którą jest CIA i Masoneria. Ci ludzie wierzą w supremacje aryjską, ale chętnie przyjmują w swoje szeregi ludzi pochodzenia żydowskiego. Kontrolują światowy handel narkotykami, bronią, światową prostytucje i pornografie, kryją się za ogromną liczbą politycznych zabójstw, za zamachami terrorystycznymi takimi jak 9/11, snajperem z Maryland czy bombami na Bali.
Zinfiltrowali oni rząd oraz władze na poziomie lokalnym. Zinfiltrowali nasz system edukacji i finansjery, nasze religie i media. Ulokowani w swojej bazie w Europie planują zaprowadzenie Nowego Światowego Ładu, systemu przy którym nazizm czy komunizm wyglądają jak piknik. Co bardzo ważne: ci ludzie na pewno nie są ludźmi szczęśliwymi.
Svali wyjaśniła mi dlaczego nasze dzieci nie są już uczone moralnych wartości, dlaczego przyzwyczaja się je do homoseksualizmu i przemocy i dlaczego nasza „kultura” stacza się w kierunku nihilizmu i seksualnej deprawacji. Daje do zrozumienia że Bush i jego administracja należą do Illuminati tak samo zresztą jak przytłaczająca częśc światowej klasy politycznej.

Czytaj dalej

MIKROCZIPY RFID – Zniewolenie ludzi

MICHAEL od wielu lat publikuje artykuły, dotyczące nowej technologii, stosującej mikroczipy, ale wielu naszych nowych Czytelników nie ma wystarczających informacji, o co naprawdę w tej technologii chodzi. Przedstawiamy zatem podsumowanie głównych wydarzeń, związanych z rozwojem technologii mikroczipu.

Niewinny start

Cztery lata temu w Toronto, w Kanadzie wprowadzono prawo, że wszystkie zwierzęta domowe muszą posiadać wszczepiony mikroczip, tak by można było zlokalizować ich właścicieli w przypadku, gdy ulubione zwierzę gdzieś się zabłąka. Potem w prowincji Quebec wprowadzono prawo nakazujące wszczepienie mikroczipów wszystkim zwierzętom hodowanym w gospodarstwach rolnych, jeśli mają być sprzedane na rynku. Celem były informacje dotyczące pochodzenia zwierzęcia i rejestracja jego życia od ocielenia, oprosienia itd. do uboju.

Od wielu lat istnieją tzw. smart karty1. Mają one rozmiary regularnej karty kredytowej, z wyjątkiem tego, że zawierają mikroczip wielkości ziarna ryżu. Jest to bardzo wygodna karta, gdyż można na niej umieścić swoje konto bankowe w mikroczipie, zawartym w karcie i kupować oraz sprzedawać przy jej pomocy towary i usługi w dowolnym czasie. Lecz oczywiście, jeśli zgubimy taką kartę, zgubimy konto bankowe, które ona zawiera. Czytaj dalej

HAARP (High Frequency Active Auroral Research Program)

Już od dłuższego czasu, z niedowierzaniem czytam komentarze na przeróżnych portalach, w których niewiara, czy też wręcz negacja, miesza się z cynicznym wyśmiewaniem (jak zwykle w takich sytuacjach) naszej podejrzliwości względem technologii militarnej – HAARP.

Z niedowierzaniem, ponieważ tylko kompletnie niedoinformowany człowiek może przeczyć jego istnieniu i opisywanym możliwościom, w sytuacji kiedy istnieje oficjalna strona programu HAARP (link tutaj) oraz kiedy filmy z nagranymi wypowiedziami głównych przedstawicieli tego programu, nota bene potwierdzających większość opisywanych na tych portalach faktów, są powszechnie dostępne.

Nawet w Wikipedii można odnaleźć, ostrożny co prawda, zapis na temat programu HARRP, lecz już w tym zapisie można wyczytać logiczne sprzeczności, jak np. że przedmiotem badań programu jest „Zrozumienie, symulowanie i kontrola procesów zachodzących w jonosferze, które mogą mieć wpływ na działanie systemów komunikacji i nadzoru elektronicznego”, kiedy zaraz potem czytamy, iż
„W 2005 naukowcy pracujący w HAARP opublikowali informację o wytworzeniu sztucznej zorzy polarnej za pomocą silnych, zogniskowanych fal radiowych wysokiej częstotliwości..”.

Co wywoływanie zorzy polarnej przy użyciu potężnych energii ma wspólnego z badaniem wpływu jonosfery na urządzenia elektroniczne ?

Wikipedia podaje przy tym, że badania są jawne, powołując się na publikacje pracujących tam naukowców. Nie podaje jednak, iż duża część programu jest objęta ścisłą tajemnicą i że nikt postronny (dziennikarze, naukowcy, itp.) nie może wejść na teren ośrodka, ani się do niego nawet zbliżyć. Czytaj dalej

PROJEKT „BLUE BEAM” – planowany przekręt wszechczasów

Projekt Blue Beam jest tajnym programem wykorzystującym obrazy o charakterze religijnym do stworzenia holograficznej prezentacji na niewyobrażalną wręcz skalę. Forma holografii przypominać może telewizję dostarczającą wrażeń wizualnych, bez potrzeby wykorzystywania jakiegokolwiek odbiornika. Przy wykorzystaniu super komputerów i technologii satelitarnej, program ten pozwoli na interakcję z ludzkim umysłem na olbrzymią skalę sprawiając, że ludzie usłyszą w sobie „głos Boga” i zobaczą go ponad swoimi głowami na niebie. Czy teraz już łapiecie czym w istocie będzie „fałszywe przyjście Chrystusa” i powrót fałszywych „bogów”?

Już w połowie lat 1990. w środowiskach wojskowych i naukowych zaczęło roić się od plotek i spekulacji na temat dziwnej serii naukowych programów testowych. Jeden z tych programów nazywa się HAARP (o tym w szerzej w innym artykule), inny nazwano projektem Blue Beam. Okazuje się, że rząd lub raczej „rząd cieni” – prawdziwi władcy tego świata – stworzyli broń, która nie tyle jest groźna dla ludzkiej fizyczności, ale stanowi zagrożenie dla ludzkiego umysłu. Projekt Blue Beam stanowi jeden z programów, który może mieć poważny wpływ na wartości moralne konkretnej osoby i na jej zdrowie psychiczne. Jedną z wielu możliwych zastosowań broni HAARP jest zdolność do projekcji obrazów w olbrzymiej skali na niebie, ale najważniejsze w tym wszystkim jest to, że technika ta ma wykorzystywać sygnały, które mają bezpośredni wpływ na ludzki umysł w taki sposób, że nawet osoby niewidome będą mogły „zobaczyć” hologram! W ramach projektu Blue Beam możliwe ma być także przesyłanie dźwięku bezpośrednio do głowy człowieka, w procesie, w którym nasze uszy nie biorą udziału – dźwięk ma docierać bezpośrednio do mózgu w postaci impulsów elektrycznych. Przy wykorzystaniu super komputerów i technologii satelitarnej, program ten pozwoli na interakcję z ludzkim umysłem na olbrzymią skalę. Jednym słowem projekt ten sprawi, że ludzie usłyszą w sobie „głos Boga” i zobaczą go ponad swoimi głowami na niebie! I z całą pewnością ogromna większość z nich uwierzy w boski charakter tego „cudu”…

Dla bardzo wielu przeciętnych zjadaczy chleba wspomnienie o podobnej skrytej działalności władz wydaje się kompletnie szalone i nierealne. Na tym właśnie to wszystko bazuje – „przecież oni by nie mogli zrobić takich okropności” – myśli wielu. Ano niestety mogą, robili, robią i będą robić coraz gorsze rzeczy. Dzięki projektowi Blue Beam wizja jednego światowego porządku stanie się bardzo realna, a oto właśnie iluminatom chodzi. Projekt Blue Beam ma składać się z 4 głównych części, których realizacja ma ostatecznie doprowadzić do wprowadzenia nowej globalnej religii z jednym globalnym przywódcą. Jeden świat, jedna religia, jeden Bóg i jeden światowy rząd. Bez globalnej religii dyktatura nie jest możliwa, tak samo jak bez uniwersalnej wiary, nowy porządek świata nigdy nie nastąpi, to dlatego projekt Blue Beam jest tak ściśle trzymany w tajemnicy przed nami. Czytaj dalej

SYMBOL KRZYŻA

Czy krzyż od zawsze był znakiem i symbolem chrześcijaństwa? Znak krzyża towarzyszy nam praktycznie od zawsze. Symbol krzyża możemy zobaczyć wszędzie: w kościołach, w herbach, na szpitalnych karetkach, przejazdach kolejowych czy na opakowaniach od leków. Przybiera przeróżne formy i ma różnorodne znaczenia. Przytaczając „Słownik symboli” Władysławowa Kopalińskiego: „krzyż symbolizuje oś świata i jego cztery strony. Dla katolików to śmierć i męka Jezusa, cztery dziedziny ducha, połączenie przeciwieństw, życie i nieśmiertelność, wieczność, czy siłę stwórczą. Według innych interpretacji krzyż to ptak z rozpostartymi skrzydłami, człowiek z rozłożonymi ramionami, element boskości. Jest to amulet symbolizujący ogień czy Słońce. W banalnych przypadkach używany jako podpis czy symbol plus. Jest elementem łączącym boskość i ludzkość, gdzie linia pionowa to boskość a pozioma ludzkość.”

SYMBOL I HISTORIA KRZYŻA

Krzyż chrześcijański. Dla chrześcijan krzyż ma znaczenie wyjątkowe i święte, który z jednej strony symbolizuje znak cierpienia, śmierci i tortury, a z drugiej strony ogromnej miłości i poświęcenia. Dzięki śmierci Jezusa Chrystusa krzyż stał się dla chrześcijan znakiem zwycięstwa życia nad śmiercią. Znak krzyża był obecny w chrześcijaństwie od śmierci Jezusa, jednak w trzech pierwszych wiekach chrześcijaństwa znakiem tym posługiwano się rzadko. Kiedy chrześcijaństwo rodziło się w Judei, uchodzącej za najgorszą i najbardziej znienawidzoną prowincję rzymską, krzyż Jezusa był dla wszystkich szokiem. Wspomina o tym już św. Paweł: „Gdy Żydzi żądają znaków, Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów i głupstwem dla pogan” (Kor 1,22-23). Z powodu złej sławy krzyża, który był znakiem hańby i poniżenia, a także w obawie przed prześladowaniami, chrześcijanie nie używali go wiele. Powodem dla używania innych symboli była także ostrożność, aby świętych tajemnic wiary nie narazić na profanację ze strony pogan. Żyjący w II w. św. Justyn podaje przykłady reakcji pogan na symbol krzyża, dla których totalnym głupstwem było stawianie na jednym poziomie Ukrzyżowanego i Stworzyciela świata, natomiast sto lat później sytuacja zmieniła się diametralnie. Wśród symboli funkcjonujących niejako w zastępstwie krzyża były m.in.: kotwica, trójząb, ryba. Kotwica wyrażała nadzieję na zbawienie, mocne trwanie pierwszych chrześcijan w wierze, zakotwiczenie łodzi życia w porcie wieczności, ufność wśród burz prześladowań. Znak kotwicy występuje także na grobowcach najstarszych katakumb. „Wiemy, że Klemens Aleksandryjski (150-215) był inicjatorem wprowadzenia kotwicy jako oficjalnego emblematu chrześcijaństwa i propagował szeroko noszenie tego znaku w pierścionku na małym palcu lewej ręki. […] gdyby za czasów Klemensa istniał już emblemat krzyża, czyż do pomyślenia byłaby jego propozycja wprowadzenia kotwicy?” Czytaj dalej

Chemtrails: Smugi chemiczne

Smugi chemiczne (chemtrails) często możemy zobaczyć nad naszym miastem w słoneczne dni. Nielegalnie rozpylane z samolotów, rozszerzają się godzinami tworząc niezapowiedziane mleczno-szare zachmurzenie. Pełny skład aerozoli ani ich działanie nie są podawane do publicznej wiadomości. Są elementem programów modyfikacji pogody (SAG – stratospheric aerosol geoengineering), do wyszukania po słowach kluczowych Cloverleaf Project czy Hughes Welsbach. Nie są to zwykłe krótkie smugi kondensacyjne tworzące się z zamarzającej wody na wysokości powyżej 8 km i szybko zanikające.

Samoloty pasażerskie lub częściej nieoznakowane militarne typu KC-10/KC-135 operując na średnim pułapie poza korytarzami pasażerskimi, pokrywają dany obszar smugami, czasami przerywanymi lub po nawrotach tworzącymi regularną kratę. Działania takie od kilkunastu lat częste są nad obszarami zamieszkanymi wielu krajów, na naszym niebie zaczęły się po akcesji do NATO, należy mieć również na uwadze, że Polska w 2002 r. dołączyła do traktatu o uwspólnieniu przestrzeni powietrznej. Instalacja zraszaczy może być w skrzydłach, częściej aerozole wydostają się wraz ze spalinami, choć w paliwie lotniczym oficjalnie nie występują najczęstsze składniki chemtrails: nano-aluminium i tlenki siarki.

Problem smug poruszano w zagranicznych wiadomościach telewizyjnych oraz filmach dokumentalnych; podręczniki dla amerykańskich dzieci stwierdzają nawet, że samoloty mogą zawieszać w stratosferze drobiny odbijające promieniowanie słoneczne. Odpowiada to definicji geoinżynierii sformułowanej przez Radę Stosunków Zagranicznych (CFR). Publikacje wielu instytucji, w tym NASA, a także ustawy S.1807 i S.517 sankcjonują walkę z rzekomym efektem cieplarnianym metodami, których opisy dokładnie pokrywają się z opryskami na szeroką skalę obserwowanymi na niebie. Jednak obecnie klimat wykazuje tendencję ku ochłodzeniu, której maskowanie nagłośniono w czasie ostatniego szczytu kopenhaskiego po wycieku korespondencji. Globalne ocieplenie przypomina pretekst wykreowany w celu usprawiedliwienia opodatkowania przez rząd światowy emisji dwutlenku węgla, jak również usankcjonowania planu kontroli pogody. Od 70 lat istnieją technologie sterowania zjawiskami atmosferycznymi; bar z chemtrails ma bezpośredni związek z funkcjonowaniem systemów anten typu HAARP, o czym świadczy patent 4,686,605. Czytaj dalej

ASPARTAM – (E951) – zabójczy słodzik

Kto z nas nie lubi słodkiego. Chyba większość. Słodkie kojarzy się nam z cukrem, o którego szkodliwości była już mowa na tej witrynie. Aspartam to substancja prawie 200 krotnie bardziej słodsza niż cukier przy niemal zerowej kaloryczności – brzmi jak raj dla łasuchów, którzy nie chcą rezygnować ze słodkości zachowując linię i szczupłą sylwetkę. Stanowi także alternatywę dla cukrzyków. Szkoda, że zniszczenia, jakie poczynia w naszym organiźmie ten związek chemiczny są współmiernie wysokie. Jeszcze bardziej przykre jest to, że spożywamy ten słodzik niemal na co dzień w naszym pożywieniu, bo jest prawnie dopuszczony jako dodatek do żywności pomimo kolących w oczy dowodów o jego rakotwórczym działaniu…

Zapraszam do przeczytania poniższego artykułu:
Gorzka prawda o sztucznych słodzikach

Substytut cukru, aspartam, wywołuje wiele niepokojących zaburzeń, od zaników pamięci po nowotwory mózgu. Mimo to amerykański Urząd ds. Leków i Żywności dopuścił do spożycia i nadal toleruje tę jedną z najniebezpieczniejszych substancji dodawanych do naszego pożywienia.

Aspartam to techniczna nazwa szeregu produktów, takich jak NutraSweet, Equal, Spoonful czy EqualMeasure. Aspartam odkryto przypadkiem w roku 1965, kiedy James Schlatter, chemik zatrudniony w G.D. Searle Company, testował lek przeciwwrzodowy. Środek ten dopuszczono do stosowania w suchych wyrobach spożywczych w roku 1981, a w napojach gazowanych w roku 1983. W rzeczywistości po raz pierwszy dopuszczono go do stosowania w suchej żywności 26 lipca 1974 roku, jednak na skutek zastrzeżeń zgłoszonych przez neurologa dra Johna W. Olneya oraz prawnika organizacji konsumenckiej Jamesa Turnera w sierpniu tego samego roku oraz po sprawdzeniu procedury badawczej zastosowanej w G.D. Searle, amerykański Urząd ds. Leków i Żywności 5 grudnia 1974 roku uchylił swoją zgodę. W roku 1985 firma G.D. Searle została nabyta przez koncern Monsanto, który wydzielił następnie z siebie Searle Pharmaceuticals i NutraSweet jako niezależne firmy.

Aspartam jest obecnie najniebezpieczniejszą substancją na rynku, jaką dodaje się do żywności.
Czytaj dalej

ANUNNAKI

My mieszkańcy Ziemi jesteśmy często świadkami różnych dziwnych zachowań jednego człowieka albo całych grup innych ludzkich ras. Nie zawsze możemy zrozumieć dlaczego dzieje się tyle zła, przemocy, skąd tyle nienawiści u jednych a inni potrafią być pomocni, dobrzy, śpieszą zawsze z miłością aby pomóc innemu człowiekowi. Jedni rządzą silną ręką, bez skrupułów, używają najbrutalniejszych metod aby podporządkować sobie innego człowieka pod własne prawa. Manipulują nimi i czynią z nich własnych niewolników.

Znana jest też światu druga grupa – obrońców praw człowieka, troszczą się o Matkę Ziemię, naturę i niosą światu pokój, miłość i wiedzę.

Dlaczego na świecie tak się dzieje?

Skąd te dwie wielkie grupy ludzi
i te dwa odmienne zupełnie ich bieguny?

Aby ten proces lepiej zrozumieć należy sięgnąć w głąb naszych pierwszych ziemskich legend i dobrze zaznajomić się ze światem archeologii, wierzeniami i wszystkimi baśniami jakie krążą po naszym globie. Właśnie tam znajdują się głębokie prawdy, które są mocno wyciśnięte na starych kamieniach w każdym ziemskim zakątku. Mówią każdemu człowiekowi skąd się wywodzi.
Czytaj dalej

RAFINOWANY CUKIER – NAJSŁODSZA TRUCIZNA – William Dufty

Artykuł w NEXUS nr 14 (wydanie polskie) listopad-grudzień. 2000

William Dufty

Copyright © 1975

Opracowano na podstawie książki Sugar Blues

wydanej przez Chilton Book Co. Pandor, PA USA

Wiele różnych schorzeń, zarówno fizycznych
jak i psychicznych, ma bezpośredni związek ze spożywaniem „czystego” rafinowanego cukru, czyli sacharozy.

DLACZEGO CUKIER JEST TOKSYCZNY DLA ORGANIZMU?

W roku 1957 dr William Coda Martin próbował odpowiedzieć na pytanie:

„Kiedy żywność jest żywnością a kiedy trucizną?” Jego roboczą definicją „trucizny” było: „Medycznie: każda substancja dostarczona ciału, strawiona lub powstała wewnątrz ciała, która powoduje lub może powodować choroby. Fizycznie: każda substancja, która hamuje aktywność katalizatorów, które są znajdującymi się w organizmie w niewielkich ilościach substancjami chemicznymi lub enzymatycznymi aktywującymi reakcje”.1 Słownik podaje nawet szerszą definicję „trucizny”: „aby wywrzeć szkodliwy wpływ lub aby wypaczyć funkcję”.
Czytaj dalej

THE LEGEND OF ATLANTIS (video)

Liczba filmów wideo: 25
Całkowita długość: 4 godz.

The Legend of Atlantis part.1 – The Dawn of the Gods
The Legend of Atlantis part.2 – Secret Brotherhood
The Legend of Atlantis part.3 – Secret Prophecies
The Legend of Atlantis part.4 – Return of the Lightmasters
The Legend of Atlantis part.5 – Battle of Armageddon

All prophecies and more recent Earth changes point out that today’s mankind has reached the end of the next experience cycle. Up to the year 2008-2012 the most serious Earth and climate changes, earthquakes, social and political changes have been predicted. This thrilling documentation shows the prophecies of ELIA, the returned prophet and his message on the last days, Christ’s return and the space Brotherhood

Humans still recognized that they’re a part of god on earth and nothing exists separately from god. They were conscious that if they were a part of the creational spirit, which has been materialized for millions of years, they had to possess in themselves dormant, the almighty powers waiting to be awakened. Thousands of years ago the gods came down to Earth from the stars to initiate a genesis. Human civilization was formed and reached a peak with Atlantis.

A dark age began and the battle of Atlantean gods led to its fall. A secret brotherhood brought Atlantean secret teachings before the fall to Egypt. Through all civilizations and with inspiration from extraterrestrial guards the secret Atlantean brotherhood managed all political systems with an educational mission.

Following the catastrophe in Atlantis all nations were dispersed. A part of the Atlantean brotherhood’s secret knowledge survived in Egypt, in India and in Tibet. The heirs of these secret brotherhoods led mankind during the dark age…through Atlantean knowledge and through all ages.

Atlantean secret knowledge tells us the legend of mankind and those souls, who have to undergo cycles. With the fall of Atlantis a high civilization cycle had ended. All prophecies and more recent Earth changes point out that today’s mankind has reached the end of the next experience cycle.

Millenniums have passed… since the high culture of Atlantis sank with a catastrophe through power abuse of some corrupt scientists. All humans of that time, who also experienced the descent into the dark age, are being reincarnated today.

For millenniums the secrets of creation were exclusively limited to an elite of secret societies. Now we have entered the so-called Last Days where these secret societies like the Freemasons and the secret political lodges lose their power.

http://www.legend-of-atlantis.com/

FOLWARK ZWIERZĘCY – George Orwell (e-book)

George Orwell

FOLWARK ZWIERZĘCY

1

Pan Jones, właściciel Folwarku Dworskiego, zamknął na noc drzwi kurników, wypił jednak zbyt wiele i dlatego zapomniał o deskach tarasujących szczeliny pod progiem. Trzymając niepewnie latarnię, której światło zataczało chybotliwe kręgi, przeszedł chwiejnym krokiem przez podwórze, dotarł do tylnego wejścia, strząsnął buty, z beczułki w spiżami utoczył sobie ostatnią szklankę piwa i poczłapał do łóżka, skąd dochodziło chrapanie pani Jones.

Gdy tylko w sypialni zgasło światło, w budynkach folwarku ożywiło się, zewsząd słychać było szmery i trzepotanie skrzydeł. Tego dnia rozeszła się wieść, że stary Major, medalowy knur rasy angielska średnia biała, miał poprzedniej nocy dziwny sen, który pragnie wszystkim opowiedzieć. Uradzono, że skoro tylko pan Jones skończy obrządek i nie będzie więcej przeszkadzać, zwierzęta zejdą się w wielkiej stodole. Stary Major (tak go zwano, choć w wystawach brał udział jako „Piękność z Willingdon”) cieszył się tak ogromnym poważaniem, że każde zwierzę chętnie było gotowe poświęcić godzinę snu, by usłyszeć to, co miał do powiedzenia.

W końcu stodoły Major spoczywał na czymś w rodzaju podwyższenia wygodnie wymoszczonego słomą; oświetlała go latarnia wisząca na górnej belce. Miał dwanaście lat i choć ostatnio się roztył, wciąż wyglądał dostojnie, a jego ryj miał mądry i dobrotliwy wyraz, mimo iż nigdy nie wycięto mu kłów. Wkrótce zaczęły przybywać inne zwierzęta, sadowiąc się jak najwygodniej. Najpierw weszły trzy psy, Bluebell, Jessie i Pincher, a za nimi świnie, które położyły się na słomie naprzeciw Majora. Kurczęta usiadły na parapetach, gołębie podfrunęły ku krokwiom, owce i krowy zajęły miejsce za świniami i natychmiast poczęły coś przeżuwać. Dwa konie pociągowe, Boxer i Clover, przyszły razem, stąpając bardzo powoli i stawiając ostrożnie wielkie, włochate kopyta, żeby przypadkiem nie nadepnąć na jakieś małe zwierzątko ukryte w słomie. Clover była okazałą klaczą o matczynym wyglądzie, wchodzącą w średni wiek; po urodzeniu czwartego źrebięcia już nigdy nie odzyskała dawnej figury. Czytaj dalej

JEDWABNE GESZEFTY – Henryk Pająk (e-book)

Henryk Pająk
Jedwabne geszefty

Zamiast wstępu

..Prokurator” Israel Singer oskarża

„Ponad trzy miliony Żydów zginęło w Polsce i Polacy nie będą spadkobiercami polskich Żydów (…) Jeżeli Polska nie spełni roszczeń Żydów, będzie „publicznie atakowana i upokarzana” na forum międzynarodowym.
Israel Singer

sekretarz generalny Światowego Kongresu Żydów (WJ.

(z depeszy Agencji Reutera z Buenos Aires, 19 IV 1996).

No i – atakują. Upokarzają. Na forum międzynarodowym.

W Polsce. Kłamią. Szczują. Obrażają. Plują.
Henryk Pająk

„Prokurator” Aleksander Kwasniewski oskarża

-To był mord masowy popełniony na Żydach przez polskich obywateli.

(„Yediot Ahronot” 2 III 2001)

-My myślimy ze zdumieniem, jak Polacy mogli urządzić taką masakrę.

(tamże)

-Po drugie -musi świat usłyszeć ocenę tamtego wydarzenia, przypominam, bestialskiej śmierci 1.600 obywateli polskich, Żydów, którzy zostali przez współplemienców zamordowani.

(5 III, Radio RFM FM)
Czytaj dalej

MITOLOGIA STAROŻYTNEGO EGIPTU – Jadwiga Lipińska, Marek Marciniak (e-book)

Jadwiga Lipińska

Marek Marciniak

Mitologia starożytnego Egiptu

Wydawnictwa

Artystyczne

i filmowe

warszawa 1980

Czytaj dalej

STOSUNEK KLERU DO PAŃSTWA – Janina Barycka (e-book)

Janina Barycka

Stosunek kleru do państwa i oświaty

Fakty i dokumenty

Skład główny: „Nasza Księgarnia”, SP. AKC. Związku Nauczycielstwa Polskiego, Warszawa, 1934.

Reprint: Wydawnictwo TOPORZEŁ, Wrocław 1991

Publikowane za zgodą i wiedzą Wydawnictwa TOPORZEŁ od 17 listopada 1999 do 24 listopada 2000 z zachowaniem oryginalnej pisowni i interpunkcji.

Czytaj dalej

SEKSUALNOŚĆ KOBIETY – Karin E. Weiss

Mity i rzeczywistość kobiecej seksualności to pierwszy z trzech podręczników w serii “Seksualność kobiety” opracowanych w słynnym ośrodku Hazelden w Stanach Zjednoczonych.

Autorka prezentuje w nim zdrowe, wolne od zakłamania i złudzeń, otwarte podejście do seksualności kobiety. Wykład ten, bezpośredni i prowokujący, kwestionuje anachroniczne stereotypy o seksie i miłości, uczciwie wyjaśnia, czym różnią się sfery doznań intymnych kobiety i mężczyzny oraz zachęca kobiety do wypracowania własnej definicji swojej płciowości.

Choć przeznaczona dla kobiet, książka ta na pewno zainteresuje żywo mężczyzn, którzy chcą lepiej zrozumieć swoje partnerki i siebie samych.

Kobiece doznania związane z płcią i seksualnością

Co to znaczy być kobietą seksualną? Chociaż wszystkie mamy na to własną odpowiedź, jednak zadając sobie to pytanie każda kobieta może odnieść korzyść, ponieważ nasza seksualność, jej szczere wyrażanie i satysfakcja, zależy w końcu od nas samych. Nasi partnerzy nie mogą nas zmusić do tego, by przyjemność sprawiało nam to, do czego nie mamy zaufania i czego nie rozumiemy. Ponieważ na ogół nam, jako kobietom, bardzo trudno jest oddzielić uczucie od dawania wyrazu seksualności, chcemy zatem czuć, że jesteśmy respektowane, szanowane i wielbione, zanim z pasją i otwartością oddamy się seksualnie. Dla większości kobiet zaufanie jest istotną częścią seksualności – zaufanie do szczerości partnera; zaufanie, że nie zostaniemy skrzywdzone; zaufanie, że zostaniemy wysłuchane, a nasze życzenia uszanowane; a co najważniejsze, zaufanie do samych siebie. Wiele z nas, szczególnie te, które miały upokarzające lub znieważające doświadczenia seksualne, nierzadko we własnych rodzinach, nie nauczyło się poznawać siebie; nie odkryło, czego naprawę chce; a ponieważ zawsze koncentrowałyśmy się na sprawianiu przyjemności i przypochlebianiu się innym, nie mamy nawet pewności, czy jesteśmy godne tego, by nasze potrzeby były zaspokojone. Bez szacunku dla siebie samej oraz bez poczucia własnej autentyczności, pełne przyjmowanie i odczuwanie miłosnego zainteresowania drugiej osoby może być prawie niemożliwe. A zatem, zanim poszukamy sobie partnera seksualnego, musimy najpierw odszukać i uwiarygodnić naszą własną osobowość seksualną.
Czytaj dalej

POTOMKOWIE DAWIDA I JEZUSA – Laurence Gardner (e-book)

Wyd. Amber Sp. z o.o.
Warszawa1999 , wydanie 1
Copyright by Wydawnictwo Amber Sp. z o.o. 1998

Przedmowa

Problemy i napięcia współczesności sprawiają, że wielu ludzi szuka odpowiedzi na dręczące ich pytania w księgach, które przenoszą do naszych czasów ukryte tajemnice starożytnej mądrości. Niestety, znajdują się wśród nich także liczne dzieła quasi-mistyczne i pseudomagiczne, a ich treść w znacznej mierze opiera się na błędnym rozumieniu korzeni naukowej tradycji smoczego rodu. Dzieje się tak dlatego, że badacze nie mają dostępu do archiwów zawierających podstawowe materiały historyczne. Co więcej, nie mają nawet dalekich związków z Dworem Smoka lub spokrewnionymi z nim rodami Graala czy stosownymi instytucjami.

Z tym większą przyjemnością informuję Czytelników, że Laurence Gardner nie jest w tej dziedzinie niewtajemniczonym nowicjuszem, lecz doskonale poinformowanym przedstawicielem starej szkoły, której zasady z taką swadą reprezentuje.

W Potomkach Dawida i Jezusa autor zawarł bogaty dotyczący starożytności materiał, zaczerpnięty z archiwów Imperialnego i Królewskiego Dworu Smoka i porównał go z rzadko ukazującą się w opracowaniach klasyczną chronologią zdarzeń w czasach, o których mowa w Starym Testamencie. Rezultatem tej pracy jest dzieło niezwykle spójne, prezentujące zupełnie nowe spojrzenie na historię, diametralnie różne od tego, które od dawna narzuca się ludziom w określonym celu.

Los jednostki zależy od tego, gdzie zaczyna swoją życiową drogę i jaki chce lub musi obrać kierunek. Odnosi się to zarówno do pojedynczego człowieka, jak i do całego społeczeństwa, a warunki, kultura i osiągnięcia danego społeczeństwa zależą od tego, w jaki sposób postrzega ono swoje korzenie. Percepcja ta jest zdeterminowana oficjalnym programem edukacji, lecz jeśli jest on sprzeczny z prawdą, wśród członków tego społeczeństwa zapanuje dwoistość interesów, toteż zamiast dążyć do realnych celów, zacznie się ono rozpadać, a w końcu zupełnie zniknie.

W swojej pracy Laurence Gardner toruje drogę do restytucji prawdziwej hi-arii naszego społeczeństwa i uświadomienia mu jego autentycznego dziedzictwa. Polecam tę książkę wszystkim, którzy poświęcili życie poszukiwaniu wiecznego Graala.

Jego Królewska Wysokość książę Nicholas de Vere

Princeps Draconis, Sovereign Grand Master,

Magister Templi of Sarkany Rend

The Imperial and Royal Dragon Court and Order

Wstęp

Potomkowie Dawida i Jezusa to druga z serii książek poświęconych temu przedmiotowi. Pierwsza nosiła tytuł Krew z krwi Jezusa. Choć dotyczą tej samej tematyki, każda z nich stanowi samodzielną całość. Czytaj dalej

DALEKIE PODRÓŻE – Robert A. Monroe (e-book)

ROBERT A. MONROE
DALEKIE PODRÓŻE
(Far Journeys / wyd. orygin.: 1985)

Inne książki Roberta Monroe wydane dotychczas w Polsce:
PODRÓŻE POZA CIAŁEM
NAJDALSZA PODRÓŻ

KREW Z KRWI JEZUSA – Gardner Laurence (e-book)

PRZEDMOWA

Krew z krwi Jezusa jest wybitnym osiągnięciem na polu badań genealogicznych. Rzadko historyk dociera do tak niezwykłych faktów, jak te przedstawione w niniejszej książce. Należy je uznać za rewelacje, są one wręcz fascynujące. Ta książka to prawdziwa skarbnica wiedzy o początkach chrześcijańskiego Kościoła w Europie i w państwach stworzonych przez krzyżowców.

Być może pewne aspekty tej książki wydadzą się heretyckie. Każdy ma prawo do takiego sądu, jako że przedstawione w niej fakty odbiegają od ortodoksyjnej tradycji. Kawaler Labhrański spenetrował do głębi dostępne manuskrypty i archiwa dotyczące tematu, wykraczając daleko poza granice konwencjonalnej wiedzy. Wydobytą na światło dzienne prawdę zaprezentowano tu w sposób niezwykle wyrazisty, interesujący, a także nieco prowokacyjny.

Dzięki tej pracy możemy zapoznać się z wielowiekową historią spisków, intryg i matactw władców i ich otoczenia. Przez około dwa tysiące lat o losach milionów ludzi decydowały pojedyncze, często chimeryczne osobistości, które wynaturzyły duchowe aspiracje naszej cywilizacji. Autor tej pracy odważnie przeciwstawił się zależnościom pętającym rozliczne tajne związki naszego dziedzictwa. Czyniąc to wskrzesił historię prześwietnej królewskiej dynastii, uciszonej przez Kościół. Teraz, w nowej erze nauki, niech zwycięży prawda, a Feniks raz jeszcze powstanie z popiołów.

JKM książę Albany,

Michał

głowa królewskiego Domu Stewartów

 

Czytaj dalej

NAJDALSZA PODRÓŻ – Robert A. Monroe (e-book)

Robert A. Monroe

Najdalsza Podróż

Przedmowa

.Robert Monroe jest kartografem. W Najdalszej podróży próbuje on nakreślić obszar leżący “na skraju”, poza ograniczeniami świata fizycznego. Ukazuje nam jakoby mapę “Międzystanu” – drogi, która otwiera się przed nami, kiedy opuszczamy nasze fizyczne ciała, z jej wjazdowymi i wyjazdowymi rampami, znakami drogowymi i przeszkodami. Jest w stanie to zrobić, ponieważ przemierzał tę drogę osobiście; pisze o niej opierając się na konkretnej wiedzy, a nie jedynie na przekonaniach.

Pierwsza książka Monroe’a, Podróże poza ciałem, opublikowana została w 1971 roku. Od tamtej pory, powołując się na opinię drą Charlesa Tarta, jednego z najwybitniejszych ekspertów w dziedzinie świadomości i potencjału ludzkiego umysłu, “niezliczona ilość osób odnalazła otuchę i realną pomoc dlatego, iż nie są osamotnione w podobnych doznaniach i bynajmniej nie są z tego powodu wariatami”. Tamta właśnie książka oraz następna. Dalekie podróże, w których Monroe odnotowuje doświadczone na przestrzeni przeszło trzydziestu lat oddzielenia od własnego ciała, ugruntowały jego pozycję pioniera w eksploracji odległych granic ludzkiej świadomości. Teraz, w Najdalszej podróży posuwa ową eksplorację o krok dalej – chociaż byłby zapewne ostatnim, który by twierdził, iż osiągnął już jej kres.

Jednakże pomiędzy tą książką a jej poprzedniczkami jest jedna, zasadnicza różnica. Do tej pory Monroe był w swoich przeżyciach osamotniony – opisywał swoje własne przygody, własne spotkania, dialogi, niebezpieczeństwa i odkrycia. W Najdalszej podróży mówi nam, w jaki sposób odnalazł drogę – nowy kierunek – jak nią podążył i odkrył powód oraz cel dla tej pionierskiej ekspedycji. A co ważniejsze, umieszcza w tej książce doniesienia innych, którzy dzięki jego nowemu programowi nauczania byli w stanie odczytać tę mapę, podążyć we wskazanym kierunku i dopełnić tego samego celu.

Ci, którzy nie są obeznani z doznaniami stanu poza ciałem, być może odnajdą w tej książce echa, wskazówki bądź punkty odniesienia, które przypomną im o czymś co wydarzyło się na przykład we śnie, w stanie pomiędzy snem a jawą lub w nagłych chwilach zrozumienia czy nieodpartego przeświadczenia, kiedy to wszystko wydaje się układać na właściwym miejscu i nabierać sensu. Ci zaś, którym zjawisko to nie jest obce, będą świadomi trudności, na jakie napotyka przełożenie takich doznań na zrozumiały dla ogółu język. Jednakże wszyscy przekonają się, iż podążenie w owym nowym kierunku możliwe jest dla każdego – o ile systemy przekonań odłożone zostaną na bok, a umyśl będzie otwarty i gotowy na nowe doświadczenia.
Czytaj dalej

PODRÓŻE POZA CIAŁEM – Robert A. Monroe (e-book)

Robert A. Monroe

Podróże poza Ciałem

SŁOWO OD AUTORA

„Od ukończenia pracy nad Podróżami poza ciałem wiele  wydarzyło się zarówno na świecie jak i w moim życiu  osobistym. ”

Najbardziej interesującym doświadczeniem było publiczne zakwalifikowanie mnie jako członka wysoce podejrzanej grupy określanej mianem mediów, zmysłowców, szarlatanów lub  bardziej generalnie  parapsychologów. Publikacja książki po prostu „zdmuchnęła” mój wizerunek poważnego odpowiedzialnego biznesmena.  Jednakże pojawienie się Podróży… na rynku wydawniczym miało też swoje dobre strony, często całkowicie  nieoczekiwane, a wiele obaw zostało dzięki niej rozproszonych. Na przykład fakt, że byłem (i wciąż jestem) dobrze  prosperującym i aktywnym człowiekiem w świecie interesu, w dużym stopniu zaważył na poważnym podejściu do zawartego w niej materiału. Powinienem był także przejawiać więcej wiary i pewności siebie w to co znam. Zawsze twierdziłem, że  handel i przemysł dotyczą „czegoś cennego”, nie zwracając szczególnej uwagi na pochodzenie tego czegoś. „Jeżeli działa, to stosuj to  mawiałem.” Obawiałem się jednak reakcji, jaką mogła wywołać książka u członków zarządu korporacji, której jestem prezesem. (Kto bowiem chciałby zlecać przeprowadzanie wielomilionowych operacji takiej niestałej osobie! ) Po opublikowaniu książki, na pierwszym posiedzeniu zarządu w Fort Lauderdale na Florydzie, nikt o niej nie wspomniał. Ja także nie. Lecz kiedy w drodze na obiad przepływaliśmy przez kanał jachtem należącym do przewodniczącego zarządu, w pewnej chwili z kabiny wyszła jego żona z egzemp­larzem Podróży… w ręce. „Czy mógłbyś dać mi autograf, Bob?”  zapytała. Spełniłem Jej prośbę, chociaż z odrobiną zakłopotania i zaskoczenia. Okazało się jednak, że moje obawy były niepotrzebne. „Interesująca książka”  powiedział przewodniczący przez ramię, kierując jachtem do nabrzeża.  „Moja żona jest całkiem niezłym medium. Nigdy nie podejmuję poważniejszych decyzji bez konsultacji z nią. I wiesz to rzeczywiście pomaga”. Nie poproszono mnie więc o złożenie rezygnacji, jak się tego obawiałem. Ta publiczna „odsłona” mojej pry­watnej strony życia nie miała także większego wpływu na kontakty handlowe. Zamiast tego, nieoczekiwanie otworzyły się przede mną nowe drogi. Bo i któż mógłby przypuszczać, że o doznaniach poza ciałem będę mówił w tak szacownej i konserwatywnej instytucji jaką jest Smithsonian Institute? A tak się jednak stało. Twierdzono iż Podróże… są książką wyprzedzającą swój czas, że zawarty w niej materiał dopiero teraz może się spotkać ze szczerym i poważnym zainteresowaniem. Może to i prawda, lecz co właściwie spowodowało taką zmianę w ciągu czterech zaledwie lat? Czasami myślę, że książka ta była swego rodzaju katalizatorem, który wyzwolił reakcję łańcuchową. Początkiem było proste twierdzenie, iż doznania parapsychiczne nie są rzeczą niezwykłą i naturalne jest traktowanie ich jak czegoś, czego współczesna nauka nie jest jeszcze w stanie zmie­rzyć ani powtórzyć. Życie poza życiem jest właściwie jednym z takich doznań. Inna decyzja dotyczyła czasu publikacji książki. Otóż sądziłem, że mój świadomy umysł lub jaźń nie ma jesz­cze dostatecznego doświadczenia czy treningu, aby kon­trolować takie „niefizyczne wycieczki”. Po pierwsze by­ło to spowodowane nudą i irytacją testami typu „stąd ­tam, i z powrotem w naszym świecie fizycznym”. Kto chciałby poświęcać godzinę dziennie na przygotowania (nastawiać instrumenty, wytwarzać stan konieczny do oddzielenia), aby przejść się jedynie od sypialni do kuchni (od Wirginii do Kalifornii lub Kansas). Po drugie, wiele podróży odbywało się poza świadomym rozumieniem tego faktu i kontrolą, co wskazywałoby, że moje świadome fizyczne „ ja” miało bardzo ograniczone pojęcie gdzie się udaje i co robi. Powziąłem więc ważną decyzję. W większości przy­padków świadomie oddzielałem się od ciała, po czym przekazywałem dalsze kierowanie akcją mojej totalnej jaźni (duszy?). Moja świadomość także wybierała się na takie wycieczki, po prostu jako część całości. Rezultaty były ekstatyczne, pouczające, zagmatwane, przerażają­ce, niosące otuchę  były też inne, leżące poza moją  zdolnością pojmowania, lecz najwyraźniej stanowiące  pewien program edukacyjny, jaki przyswajam sobie sto­pniowo, kawałek po kawałku. Być może będzie trzeba  olbrzymiej zmiany w świadomości, aby zredukować ten  materiał do praktycznego poziomu „czegoś wartościo­wego”. Cóż to oznacza? Może to, że podczas życia fizycznego  zachodzi taka zmiana w świadomości? A może ma to  miejsce później, w jakiejś innej rzeczywistości? Kim są ci  „Nauczyciele” czy „Pomocnicy”? Stopniowo zaczynamy już zbliżać się do odpowiedzi  na te pytania poprzez nasze badania w Instytucie. Tak,  to prawda  badania naukowe nad tym zjawiskiem  stały się faktem od 1972 roku. Nasza działalność zwróciła na siebie uwagę i za­owocowała współpracą lekarzy, psychologów, bioche­mików, inżynierów, wychowawców, Czytaj dalej

WOLNA KULTURA – Lawrence Lessig (e-book)

 

http://www.futrega.org/wk/wk.pdf

NIE TYLKO O ŻYDACH – Janusz Korwin Mikke (e-book)

Janusz Korwin-Mikke

NIE TYLKO O ŻYDACH

artykuły o sprawach narodowych

z posłowiem Antoniego Zambrowskiego

Oficyna Liberałów

Warszawa 1991

?’rojekt okładki: Jerzy Masłowski

Zdjęcie na okładce: Michał Masłowski

Korekta: Małgorzata Szmit, Maciej Wnuk

ŻYDZI

Opracowanie techniczne, skład:

Wydawnictwo

CSS „WarSawa”,

Czytaj dalej

BEZ MIŁOSIERDZIA – JANA PAWŁA II WOJNA Z LUDŹMI (e-book)

Bez miłosierdzia
Jana Pawła II wojna z ludźmi

Pod redakcją Andrzeja Dominiczaka
Wydawnictwo Prometeusz Warszawa 2004
Redakcja: Andrzej Dominiczak
Korekta: Katarzyna Nadana
Opracowanie graficzne, projekt okładki: Juan Rivera
© Copyright by Andrzej Dominiczak, Warszawa 2004
© Copyright by Towarzystwo Humanistyczne “Prometeusz”,
Warszawa 2004
http://www.prometeusz.org

Wydanie pierwsze 2004

ISBN 83-916550-8-3

„Bez miłosierdzia – Jana Pawła II wojna z ludźmi” jest zbiorem najciekawszych tekstów krytycznych wobec polskiego papieża, pochodzących ze źródeł polskich i świa¬towych – z prasy, książek i stron internetowych. Czytaj dalej

BÓG UROJONY – Richard Dawkins (e-book)

RICHARD DAWKINS
BÓG UROJONY
Przełożył Piotr J. Szwajcer
Wydawnictwo CiS Warszawa 2007

Magazyn „Discover” nazwał niedawno Richarda Dawkinsa „rottweilerem Darwina”, w uznaniu jego bezpardonowej, a przy tym przekonującej obrony teorii ewolucji. Dla „Prospect” Dawkins jest jednym z trzech najwybitniejszych współczesnych intelektualistów znanych szerokiej publiczności (pozostali dwaj to Noam Chomsky i Umberto Eco). Profesor Dawkins zajmuje katedrę Charles Simonyi Professor for the Public Understanding of Science na Uniwersytecie Oksfordzkim, jest też członkiem New College
. Międzynarodową sławę wykraczającą daleko poza środowiska naukowe przyniosła mu książka Samolubny gen, a opinię wybitnego uczonego i świetnego pisarza ugruntowały kolejne publikacje, między innymi Rozszerzony fenotyp, Ślepy zegarmistrz, Rzeka genów, Wspinaczka na szczyt nieprawdopodobieństwa, Rozplatanie tęczy. Richard Dawkins jest członkiem Royal Society oraz Royal Society of Literature. Za osiągnięcia naukowe i pisarskie otrzymał wiele prestiżowych nagród i wyróżnień, a wśród nich Royal Society of Literature Award (1987), Michael Faraday Award of the Royal Society (1990), International Cosmos Prize for Achievement in Human Science (1997), Kistler Prize (2001), Shakespeare Prize (2005).
Książka Bóg urojony ukazała się w USA i w Wielkiej Brytanii jesienią 2006. Natychmiast zyskała wielką popularność wśród czytelników (do marca 2007 prawie milion sprzedanych egzemplarzy, I miejsce w brytyjskim oraz kanadyjskim Amazonie, II w amerykańskim, nieprzerwanie w pierwszej dziesiątce bestsellerów „New York Timesa”). Prawa do przekładu Boga urojonego zakupili już wydawcy z ponad trzydziestu krajów (z czterech kontynentów).

IN WHAT WE TRUST
Czytaj dalej

ROK 1984 – George Orwell (e-book)

 

CZĘŚĆ PIERWSZA

 

 

1

 

Był jasny, zimny dzień kwietniowy i zegary biły trzynastą. Winston Smith, z głową wtuloną w ramiona dla osłony przed tnącym wiatrem, wślizgnął się przez szklane drzwi do Bloku Zwycięstwa, ale nie dość szybko, by powstrzymać tuman ziarnistego pyłu, który wtargnął za nim do środka.

Klatka schodowa cuchnęła gotowaną kapustą i starymi, butwiejącymi wycieraczkami. Na jednym jej końcu wisiał barwny plakat, zbyt wielki do eksponowania w ciasnym wnętrzu. Przedstawiał tylko ogromną twarz, przeszło metrowej szerokości: przystojną, czerstwą twarz mniej więcej czterdziestopięcioletniego mężczyzny z sutym czarnym wąsem. Winston skierował się w stronę schodów. Sprawdzanie, czy winda działa, nie miało żadnego sensu. Nawet w najlepszych okresach rzadko bywała czynna, obecnie zaś, w ramach oszczędności związanych z przygotowaniami do Tygodnia Nienawiści, nie włączano prądu przed zmrokiem. Winston mieszkał na siódmym piętrze, a ponieważ miał już trzydzieści dziewięć lat i owrzodzenia żylakowe na prawej nodze powyżej kostki, wspinał się wolno, kilka razy odpoczywając po drodze. Na każdym piętrze, na wprost drzwi windy, spoglądał ze ściany plakat z ogromną twarzą. Była tak namalowana, że oczy mężczyzny zdawały się śledzić każdy ruch przechodzącego. WIELKI BRAT PATRZY, głosił napis u dołu plakatu. Czytaj dalej

GNOSTYCYZM


Gnostycyzm był religijnych filozoficzne dualizm, że profesów tajemnicy zbawienia poprzez wiedzę, lub Gnoza. Ruch osiągnął wysoki punkt rozwoju w 2d wne w rzymskim i Alexandrian szkoły założone przez Valentius. Stypendystów mają przypisane pochodzenie Dziękujemy! Do wielu źródeł: Grecki tajemnica kulty; Zoroastrianizm; Kabbalah judaizmu i religii egipskiej. Pierwsi chrześcijanie uznać Simon Magus (Dz 8:9 – 24) Dziękujemy! Założyciela. Jego doktryna, podobnie jak innych gnostic nauczycieli, nie miał nic wspólnego z wiedzą na temat tajemnic Boga, że Paweł nazwie mądrości (1 Kor. 2:7).

Chrześcijańskich liderów spojrzał Dziękujemy! Jako subtelne, zagrożenie dla chrześcijaństwa w 2d wieku, przez czas oznaczony religijnych aspiracji i dążeń filozoficznych na temat pochodzenia życia, źródłem zła w świat, i na transcendentnego charakteru bóstwa. Gnostycyzm była postrzegana jako próba przekształcenia chrześcijaństwa w religijnej filozofii i zastąpienie wiary w tajemnice objawienia przez filozoficznych wyjaśnień.

W gnostic sekty określonych w nauce ich złożonych systemów myślenia. Charakterystyczne ich stanowiska był doktryną, że wszystkie materiały rzeczywistość jest zła. Jednym z ich centralnego wyrokach, że zbawienie osiąga się poprzez uwolnienie ducha z więzienia w jego sprawy. Opracowanie wyjaśnienia zostały podane w jaki sposób doszedł do tego więzienia i być jak wyzwolenie duszy miał być dokonany. Na transcendencję Boga, został usunięty ze wszystkich kwestii dziedziczenia przez pośrednika wieczne istoty zwane aeons. W aeons pochodziły jako pary (płci męskiej i żeńskiej); pełny cykl (zwykle 30) stanowiły Pleroma, w pełni Godhead. Poza Pleroma były tworzywo wszechświata i ludzi, aby się zbawić.

W gnostic myśli, Boski materiał siewny został uwięziony w każdej osoby. Celem zbawienia było wydać ten materiał siewny z boską sprawy, w których została ona utracona. Gnostics niejawnych osób, zgodnie z trzech kategorii: (1) gnostics, lub niektóre z tych zbawienia, ponieważ były one pod wpływem ducha (pneumatikoi); (2) nie pełni tych gnostics, lecz zdolne do zbawienia poprzez wiedzę (psychikoi); oraz (3) tych tak zdominowany przez sprawę, że zostały one poza zbawienia (hylikoi). Gnostics zbyt często praktykowany ascezy, ponieważ uwierzyła, że były one w ten sposób wyzwolony przez ducha.

Gnostycyzm została wypowiedziana przez chrześcijańskich teologów Ireneusz z Lyonu, Hipolit i Tertulian. W 3d wieku, Klemens Aleksandria próbował formułować ortodoksyjnych Christian Dziękujemy! Wyjaśnić różnicę w doskonałości osiągniętej przez osoby fizyczne w ich odpowiedzi na Ewangelię. Gnostycyzm stopniowo połączyły się z Manicheizm. Dzisiaj, Mandeans są tylko w życiu sekty Gnostics. Badania uczonych została znacznie zwiększona od 1945 roku, kiedy Koptyjski gnostic biblioteki został odkryty w pobliżu Nag Hammadi (Nag Hammadi Papyri), w górnej Egipt.
Czytaj dalej

BANK BOGA I BANKIERZY PAPIEŻA – Mario Guarino (e-book)


Autor: Mario Guarino
Przekład: Bogdan Nowosad
BANK BOGA I BANKIERZY PAPIEŻA
Afery i skandale watykańskiej kasy

Od wydawcy
Przedstawiamy naszym Czytelnikom kolejna pozycję z serii poświęconej Kościołowi, jego historii, problematyce i ludziom. Autorem książki jest Mario Guarino – włoski dziennikarz z tygodnika ekonomicznego Il Mondo – opisujący mniej lub bardziej kompromitujące Watykan sprawy – nie tylko zresztą finansowe. Bowiem, jak to się w życiu zdarza, i tu zapach pieniądza miesza się nieraz z wonią krwi.
Z uwagi na to, że opowieść autora jest bogato uzupełniana cytatami z włoskiej publicystyki oraz ilustrowana przykładami nie zawsze powszechnie znanych osobistości tamtejszego kleru i świata polityki – Wydawca uznał za właściwe dokonanie pewnych skrótów, zwłaszcza pominięcie tych fragmentów książki, w której obce polskiemu Czytelnikowi realia mogą utrudniać lekturę. Z tych samych względów zrezygnowano z wielu glos i odsyłaczy, zastępując je omówieniem w tekście głównym. Pominięto wreszcie rozdział o przygotowaniach milenijnego jubileuszu uznając, że to już dziś i tak musztardowy deser.
Niezwykle skomplikowany i pokrętny obraz finansów kościelnych, jaki nam autor na przykładzie swojego kraju serwuje, wzbudza w czytelniku refleksje, jak też te problemy prezentują się w życiu publicznym – i w Kościele – takich krajów, jak USA, Niemcy, Francja, Hiszpania czy wreszcie, – co nas najbardziej ciekawi – jak to wygląda w Polsce.
Do wielu tutaj poruszanych zagadnień będziemy mieli okazję wkrótce powrócić przy lekturze książki Roberta A Haaslera „Polowanie na papieża”, którą w dwudziestą rocznicę zamachu proponujemy naszym Czytelnikom. Czytaj dalej

ATEISTA – Jerzy Kijewski (e-book)

Jerzy Kijewski

ATEISTA

Wydanie II – 2002 rok

Copyright © by Jerzy Kijewski

New York 1999

All rights reserved

Washington, Library of Congress

TX4-916-898

Jeżeli wolność oznacza cokolwiek, oznacza prawo do mówienia ludziom tego,

czego nie chcą słuchać. George Orwell

Czytaj dalej

Z DZIEJÓW KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO – Karol Kautsky (e-book)


KSIĄŻKA I WIEDZA

WARSZAWA 1950

„K s i ą ż k a i W i e d z a”. Warszawa

P r i n t e d i n P o i a n d

W r z e s i e ń 1 9 5 0 r o k

*

Okładkę projektował Jerzy Cherka

Niniejsza broszura zawiera dwa

rozdziały z pracy K. Kautskiego

pt. „Tomasz More i jego utopia”

Tłoczono 10.000+700 egzemplarzy

Zakłady Graficzne „Książka i Wiedza” w Łodzi

Obj. 3,75 ark. Papier druk. sat. kl. VII. 80 g, 61×86 cm

Zam. nr 1769. D-1-18980. 12. IX 50 — 29. IX 50.

KOŚCIÓŁ

l. NIEODZOWNOŚĆ I POTĘGA KOŚCIOŁA W WIEKACH ŚREDNICH

… Jakkolwiek powikłana może się nam wydawać historia XV i XVI wieku, ciągnie się przez ten okres jak jaskrawo widoczna nić czerwona i piętno swoje nań nakłada: walka z kościołem papieskim. Nie należy mieszać kościoła z religią. O religii mówić będziemy później.

Kościół był dominującą siłą w czasach feudalnych, toteż musiał on upaść wraz z feudalizmem.
Czytaj dalej

WATYKAN A POWSTAWNIE STYCZNIOWE – Irena Koberdowa (e-book)

Powstanie styczniowe wybuchło w okresie, gdy we Włoszech historyczny proces obalania feudalizmu i jednoczenia kraju bezpośrednio zagroził państwu kościelnemu, a w związku z tym i świeckiej władzy papieża. Już rewolucja 1848 r. wypędziła Piusa IX z Rzymu, do którego zdołał powrócić dopiero po zwycięstwie reakcji. Wojna z Austrią w 1859 r., a następnie narodowa walka wyzwoleńcza w roku 1860 kierowana przez Garibaldiego, wykorzystana w końcu przez rząd piemoncki, doprowadziły do powstania królestwa włoskiego, do którego przeszła również znaczna część dotychczasowych posiadłości papieskich. Rzymu strzegła przed Włochami załoga francuska. Stolicą nowego państwa włoskiego był tymczasowo Turyn, lecz cały naród jednogłośnie domagał się Rzymu, jako odwiecznej stolicy Italii. Proces jednoczenia kraju był koniecznością dziejową, był z jednej strony przejawem przezwyciężania feudalnego zastoju i ciemnoty, a z drugiej bodźcem do dalszego postępu gospodarczo-społecznego Włoch. Zjednoczenie państwowe kraju przynosiło Włochom konstytucję i swobody burżuazyjne, wolność zgromadzeń, rozwój oświaty i kultury. Społeczny i narodowy aspekt zjednoczenia Włoch ściśle się ze sobą wiązały.

Przeciwko zjednoczeniu Włoch i likwidacji feudalizmu walczyły zaciekle cztery, wypędzone przez burżuazyjną rewolucję ze swych siedzib, dynastie: Neapolu, Toskanii, Modeny i Parmy. Na północy kraju władała jeszcze Austria, zajmując Wenecję i czworobok twierdz, umożliwiający jej ewentualną interwencję w wewnętrzne sprawy włoskie. Najgwałtowniejszy opór stawiała jednak największa konserwatywna siła, jaką było papiestwo, wciąż jeszcze główna podpora feudalizmu.

Maleńkie to państewko było wzorem średniowiecznego ustroju. Na czele jego stał papież-król, Pius IX (Giovanni Maria Mastai-Ferretti), starzec już wówczas siedemdziesięcioletni. O jego „łagodnym i dobrotliwym charakterze” pisano już wiele. Biografowie zgadzają się na ogół, że był to człowiek słaby, łatwo ulegający wpływom, nie biegły w politycznych sprawach. Według charakterystyki pochodzącej rzekomo od jednego z opozycyjnie nastrojonych kardynałów „Pius IX jest lekkomyślny, próżny i żaden. Pochlebcy wygrywają zawsze przy nim i dlatego jest tylu wkoło niego intrygantów. Obecnie jezuici odzyskali od jakiegoś czasu wielką przewagę i wpływ na niego”1.

Charakter papieża nie miał jednak wielkiego znaczenia, jeśli chodzi o politykę watykańską. Pius IX

Czytaj dalej

BYŁEM KSIĘDZEM – PRAWDZIWE OBLICZE KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO W POLSCE – Roman Jonasz (e-book)

Wszystkim skrzywdzonym i zgorszonym przez Kościół i ludzi Kościoła

Roman Jonasz — pseudonim literacki — absolwent Wyższego Seminarium Duchownego w Łodzi, magister prawa kanonicznego. Opuścił stan duchowny w 1996 roku. Członek nieformalnego Ruchu Odnowy Kościoła Katolickiego w Polsce.

Wszystkie wydarzenia opisane w tej książce są prawdziwe, choć niektórym mogą wydawać się szokujące i niewiarygodne. Moje własne przeżycia i opinie uzupełniam relacjami naocznych świadków oraz ich komentarzami. Wiem jednak, jak długie ręce mają hierarchowie Kościoła. Stąd też niektóre z ich nazwisk (w tym moje własne) zostały zmienione.

SPIS TREŚCI

Od Autora ……………………… 9

I. Moja droga do kapłaństwa …………….. 11

II. Wyższe Seminarium Duchowne we Włocławku ….. 17

III. Wyższe Seminarium Duchowne w Łodzi …….. 56

IV. Święcenia i pierwsze kroki w kapłaństwie …….. 73

V. Pierwsza parafia — zderzenie z rzeczywistością …. 78

VI. Kapłański business w Aleksandrowie ……….. 100

VII. Ozorków: trudna decyzja-dlaczego odszedłem? ….. 119

VIII. Konieczność zmian w Owczarni Chrystusa ……. 127

„Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”.

J.8, 31-32 Jezus Chrystus

Od Autora

W Polsce żyje i pracuje ponad 30 tysięcy księży. Ta armia dorosłych, wykształconych mężczyzn, ćwiczona przez sześć lat w seminariach duchownych, tworzy hierarchiczną-organizacyjną strukturę Kościoła Katolickiego w Polsce. Od kapłanów będących w służbie Kościoła wymaga się bezwzględnego i ślepego posłuszeństwa wobec przełożonych — proboszczów, biskupów, kardynałów, a przede wszystkim wobec papieża, który posiada władzę absolutną. Władzy tej nie można porównać z żadnym innym ludzkim panowaniem — wykracza ona bowiem poza świat stworzony(1). Papież w doktrynie Kościoła Katolickiego jest nieomylny, gdy wypowiada się w sprawach dotyczących wiary i moralności. Czytaj dalej

WATYKAN A POLSKA – Stanisław Krasowski (e-book)


LEGENDY — FAKTY — CYFRY

„Da mihi animas — caetera tolle” — „Daj mi duszę — nie żądam więcej”.

To zdanie jest (lub było) bardzo często cytowane przez przedstawicieli Kościoła katolickiego, biskupów i księży niższych stopni, jako dowód, że zainteresowania Kościoła obejmują zakres wyłącznie duchowy, a działalność jego ma na celu jedynie zbawienie duszy ludzkiej.

W związku z tym kler katolicki uporczywie twierdził, iż wszelka działalność Kościoła jest wolna od akcentów politycznych. Biskup, prefekt szkolny czy zwykły proboszcz wiejski, słowem każdy przedstawiciel kleru chciał być — a w Polsce często jest — uważany za jednostkę, która stoi „poza i ponad partiami politycznymi”.

Czy kler jest apolityczny?

Starannie kultywowana legenda o apolityczności kleru zapuściła w naszym kraju głębokie korzenie, zwłaszcza w kołach inteligencji pracującej i drobnomieszczaństwa. Nie są jednak wolne od częściowych sugestii również masy robotnicze i chłopskie, mimo iż zaostrzona w walce klasowej czujność dawno już wskazała im różnicę między księdzem-kapłanem, księdzem-nauczycielem prawd wiary, a księdzem-dusigroszem, księdzem-hreczkosiejem, księdzem-politykierem wreszcie.
Czytaj dalej

ZAKAZ MYŚLENIA – Fundamentalizm w chrześcijaństwie i islamie – Hubertus Mynarek

Prawdziwe słowa nie są przyjemne.

Przyjemne słowa nie są prawdziwe.

Lao Tse

Zwięźle, interesująco i rzeczowo opisuje Mynarek najróżniejszego rodzaju fundamentalizmy, które niczym epidemie wyłaniają się z “postmodernizmu”: ich źródła religijne, agresywny fanatyzm, tendencję do zniewalania, a także głupotę, szarlatanerię ich głosicieli, zwłaszcza chrześcijańskich, wśród których ci “najbardziej postępowi” zawsze są najniebezpieczniejsi — zwykli, nowi inscenizatorzy starego repertuaru.

Karlheinz Deschner

Nasilanie się fundamentalizmu na całym świecie zagraża naszej sytuacji społeczno-politycznej. Podczas gdy większość teologów traktuje to zjawisko jako przejaw upadku pierwotnie czystej idei Dobrej Nowiny i nauki wiary, religioznawca prof. Hubertus Mynarek przyjmuje bardziej radykalny punkt widzenia: w swej zaangażowanej polemice wykazuje, że fundamentalizm religijny leży u podstaw zasadniczych prawd wiary wszystkich religii monoteistycznych. Wszystkie one wcześniej czy później ustanawiają zakazy myślenia, zamykające drogę rozumowi, których — jako że obstają przy wartościach absolutnych — nie sposób pogodzić z religijną tolerancją.

Hubertus Mynarek urodził się w roku 1929 na Opolszczyźnie, w rodzinie pochodzenia niemieckiego. Studiował teologię katolicką, filozofię i psychologię. W latach pięćdziesiątych był księdzem na Śląsku. Od roku 1958 mieszka na stałe w Niemczech. Tam zrobił karierę naukową. Wykładał — jako profesor — w Republice Federalnej Niemiec i w Austrii. W roku 1972 porzucił stan duchowny i w związku z tą decyzją wystosował krytyczny wobec Kościoła list otwarty do papieża Pawła VI. Reakcją na to było pozbawienie go przez Kościół prawa nauczania. Odtąd żyje jako osoba prywatna, ojciec rodziny. Wiele pisze i publikuje. Szczególnie ważne w jego dorobku są następujące książki: Mystik und Vernunft (Mistyka a rozsądek), Eros und Klerus (tytuł chyba zrozumiały bez tłumaczenia), Zakaz myślenia. Fundamentalizm w chrześcijaństwie i islamie, Jezus i kobiety. Miłosne życie Nazarejczyka (wydanie polskie Wydawnictwo URAEUS 1995).

Wywód Mynarka jest wysoce kompetentny i nadzwyczaj pouczający.

Wirklichkeit und Wahrheit

Mynarek przekonuje szczerością i niezmienną kompetencją wykładu. Sugestywność relacji sprawia, że czytelnik czuje się poinformowany dokładniej, niżby to zapewniły traktaty polityczne czy naukowe.

TAZ

Czytaj dalej

GRZESZNI PAPIEŻE – Eric Lacanau / Paolo Luca (e-book)

Dolce vita na dworze watykańskim w średniowieczu i renesansie

Świętowali otoczone tajemnica orgie.

Sobory wabiły tysiące prostytutek.

Najpiękniejsze i najsłynniejsze kurtyzan były ich kochankami i towarzyszkami zabaw. Władza sztyletu, trucizny i tortur. Sabaty czarownic – intrygi – nepotyzm – korupcja.

Jest to pierwsza kronika na temat rozpustnego życia papieży w średniowieczu i renesansie. Autorzy prezentują barwny dokument tamtych czasów w oparciu o akta i dokumenty sądowe, tajne protokóły oraz prywatne dzienniki.

Tytuł oryginału: DIE SUNDIGEN PAPSTE

Dolce vita am Hof des Yatikans in Mittelalter und Renaissance.

SPIS TREŚCI:

I Madonny miłości. Prostytutki, sutenerzy i orgie w Watykanie

II Playboye z Zamku św. Anioła. Szalone życie kardynałów

III Kobiecy regiment w Watykanie. Jak kobiety rządziły papieżami

IV Dolce vita zastępców Boga. Luksus, przepych i oszałamiające uczty

V Rzymscy łowcy czarownic. Procesy i zbrodnicze wyroki inkwizycji

VI Czarownicy z tiarą. Kult demonów, zamki upiorów i czarne msze

VII Transakcje w imieniu Pana. Nepotyzm, handel odpustami, intrygi i korupcja ….

VIII Mordercy na Tronie Piotrowym. Władza sztyletu, trucizny i tortur
Czytaj dalej

ANTYCHRYST – Friedrich Nietzsche (e-book)

Fryderyk Nietzsche

Tako rzecze Zaratustra

Książka dla wszystkich i dla nikogo

Przełożył Wacław Berent

Wydanie tanie całkowite

Część pierwsza

Przedmowa Zaratustry

1.

Gdy Zaratustra trzydziestu lat dożył, opuścił kraj swój i jezioro ojczyste i poszedł w góry. Tu radował się duchowi swemu i samotności swej, a dziesięć lat tak żyjąc, nie umęczył się niemi. Wreszcie przemieniło się serce jego, – i pewnego zaranku wstawszy wraz z jutrznią, wystąpił przed słońce i tak rzekł do niego:
Czytaj dalej

ROZWÓJ CHRZEŚCIJAŃSTWA – Edward Nowicki (e-book)

Książka niniejsza jest częścią większej pracy dra Edwarda Nowickiego pt. „CHRZEŚCIJAŃSTWO W ŚWIETLE PRAWDY”.

Edward Nowicki urodził się w Siedlcach w 1888 roku. Rodziców stracił w dzieciństwie. Po ukończeniu czterech klas gimnazjum państwowego musiał przerwać naukę i pracować jako kancelista w magistracie siedleckim.

W 1905 roku Nowicki wstąpił do PPS.

W 1907 roku wyjechał do Brazylii, skąd w trzy lata później udał się do Chicago w Stanach Zjednoczonych. Brał udział w powstaniu w Meksyku przeciwko dyktaturze Porfirio Diaza. Po zwycięstwie powstania, na którego czele stał przywódca liberałów – Francisco Madero, Nowicki w 1911 roku wrócił do Chicago. Osiedlił się na stałe w tej wielkiej metropolii Polonii Amerykańskiej. Znalazł się w gronie wybitnych polskich intelektualistów, twórców Związku Socjalistów Polskich i uniwersytetu robotniczego oraz organizatorów „Dziennika Ludowego” oraz pisma satyrycznego „Bicz Boży”.

Podczas pierwszej wojny światowej był członkiem korpusu medycznego armii Stanów Zjednoczonych, a po wojnie wstąpił na wydział stomatologii na uniwersytecie stanu Illinois. który chlubnie ukończył. Po otrzymaniu dyplomu osiadł w Gary (stan Indiana, pół godziny koleją od Chicago), gdzie poza swoją pracą zawodową dużo czasu poświęcał pracy społeczno-oświatowej i studiom religioznawczym. Pisywał często do prasy polskiej w Chicago i do tygodnika „Ameryka-Echo” w Toledo, na którego łamach była wydrukowana ostatnia jego praca: „Chrześcijaństwo w świetle prawdy”.

Zmarł na Florydzie dnia 12 czerwca 1957 roku w mieście Saint Petersburg.

Był przedstawicielem tej części emigracji, która czuła silne związki z Polską. Na prace społeczne wśród Polonii Amerykańskiej poświęcił nie tylko czas wolny od pracy zawodowej – na potrzeby społeczne czerpał także ze swych funduszów. Pomagał wielu ludziom z kraju.

W testamencie niemal cały swój majątek (80 tys. dolarów) zapisał na cele edukacyjne Fundacji Kościuszkowskiej w Nowym Jorku.

Dr Jan Dziura

Lowell, Massachusetts, w grudniu 1959 roku.

ROZWÓJ CHRZEŚCIJAŃSTWA

„Prawda jest niezmienna i nienaruszalna; ten, kto usiłuje ją ukryć lub zmienić dla swych własnych celów, jest albo tchórzem, albo przestępcą”.
Czytaj dalej

BIBLIA SZATANA – Anton Szandor LaVey (e-book)

PRZEDMOWA

Książka ta powstała, ponieważ – oprócz kilku wyjątków – każda rozprawa, praca naukowa lub „tajemniczy” grimo-ire, wszystkie „wielkie dzieła” na temat magii, to nic innego jak obłudne kłamstwa tworzone przez kierowanych poczuciem winy włóczęgów i ezoteryczny bełkot kronikarzy magicznej wiedzy, niezdolnych do obiektywnego przedstawienia tematu lub temu niechętnych. Kolejni pisarze w swoich wysiłkach zebrania zasad „białej i czarnej” magii zaciemniali obraz całego zagadnienia do tego stopnia, że niedoszły badacz czarów kończy wszystko głupio – wyciąga planszę z literami, mającą ułatwić kontakt z „tamta stroną”, stoi w obrębie pentagramu i czekając na pojawienie się demona, podrzuca lekko źdźbła krwawnika (co praktykuje się w I-Ching) niczym czerstwe precle na stolnicy, aby przepowiedzieć przyszłość, która straciła jakiekolwiek znaczenie, uczęszcza na seminaria gwarantujące stłamszenie jego ego – a to samo czynią z jego portfelem – i w ogóle robi z siebie skończonego durnia w oczach tych, którzy wiedzą!

Prawdziwy mag zna okultystyczną literaturę obfitującą w kruche zwłoki wystraszonych umysłów i sterylnych ciał, samooszukujące się metafizyczne dzienniki i księgi zasad wschodniego mistycyzmu. Zbyt długo temat satanistycznej magii i filozofii opisywany był przez dziennikarzy o dzikim wzroku wybierających ścieżkę prawej ręki. Dawna literatura stanowi produkt uboczny umysłów przesiąkniętych strachem i porażka, nieświadomie napisany w sposób pomagający tym, którzy naprawdę rządzą światem i którzy z piekielnych tronów śmieją się z obrzydliwą radością.

Płomienie Piekła palą się jaśniej z powodu opału, jakiego dostarczyły owe tomy sędziwej dezinformacji i fałszywych przepowiedni.

W tej książce znajdziesz prawdę – i fantazję. Obie są sobie niezbędne, ale każda musi być poznana jako to, czym w istocie jest. Nie zawsze możesz być zadowolony z tego, co zobaczysz, zobaczysz!

Jest tutaj zawarta satanistyczna myśl przedstawiona z prawdziwie satanistycznego punktu widzenia.

Anton Szandor LaVey

Kościół Szatana

San Francisco, Walpurgisnacht 1968

PROLOG

Bogowie ścieżki prawej ręki sprzeczali się i kłócili w ciągu całej historii ziemi. Każde z tych bóstw oraz ich księża i pastorzy próbowali do swych własnych kłamstw dopasować filozofię. Okres zlodowacenia religijnej myśli może trwać w tym wielkim schemacie ludzkiego istnienia tylko przez określony czas. Bogowie skalani mądrością mieli swoje sagi, a ich milenium traktowano jak rzeczywistość. Każdy z nich, kroczący własną „boską” ścieżką do raju, oskarżał pozostałych o herezje i duchową nierozważność. Pierścień Nibelungów rzeczywiście niesie wieczne przekleństwo, ale tylko dlatego, że ci, którzy go szukają, myślą w kategoriach „Dobra” i „Zła” – Czytaj dalej

HURAGAN NAD CUKREM – Jean-Paul Sartre (e-book)

Hawana, w czerwcu 1960 r.

I

To miasto, nieskomplikowane w 1949 roku, zbiło mnie z tropu. Niewiele tym razem brakowało, żebym nic z niego nie zrozumiał.

Mieszkamy w jednej z najelegantszych dzielnic. Hotel „Nacional”, ze swoimi dwoma graniastosłupami zębatych wieżyc, to forteca luksusu. Dwóch zalet wymaga się od jego gości przybywających tu z kontynentu: fortuny i dobrego smaku. Ponieważ jednak razem występują one rzadko, więc jeżeli ktoś posiada pierwszą z nich, przyznaje mu się i tę drugą — z przymrużeniem oka.

Często spotykam w hallu rosłych Yankees (tak się jeszcze nazywa ich na Kubie, chyba żeby się mówiło Americano); są eleganccy i wysportowani; ze zdziwieniem patrzę na ich zwarzone twarze. Co im tak strasznie dolega? Miliony czy wrażliwość?

Jest to w każdym razie problem, który mnie nie dotyczy.

Moje całe paryskie mieszkanie mogłoby się zmieścić w pokoju dla milionerów, który zajmuję. Co o nim powiedzieć? Jedwabie, parawany, kwiaty na haftach i w wazonach, dwa dwuosobowe łóżka dla mnie jed­nego, wszelki komfort. Do samego końca dociskam urządzenie klimatyzacyjne, żeby się narozkoszować zimnym powietrzem bogaczy. Podchodzę do okna, temperatura trzydzieści stopni w cieniu; ze zbytkownym szczękaniem zębami patrzę na spotniałych przechodniów.

Nie musiałem długo dociekać, jakie przyczyny dają hotelowi „Nacional” jego jeszcze nie kwestionowaną dotąd przewagę. Wystarczyło, żebym zaraz po przybyciu rozsunął story: zobaczyłem sięgające nieba, smukłe, wysokie zjawy.

Na sposób kolonialnych cytadel, które od trzech wieków strzegą portu, „Nacional” dominuje nad morzem; za nim — nic: Vedado.

Vedado było strzeżonym terenem polowań. Strzeżonym przed ludźmi, nie przed roślinnością. Tę zakazaną ziemię drążyło szaleństwo chwastów. Rozparcelowano ją, chwasty nagle znikły w 1952 roku. Pozostał pusty teren, który zaczęła rozsadzać erupcja rozpasanych form: drapacze chmur.

Owszem, mnie osobiście drapacze chmur się podobają; te z Vedado są ładne, gdy je oglądać z osobna. Lecz wszędzie ich pełno; bezład kształtów i kolorów. Kiedy wzrok próbuje je połączyć, wymykają się: nie ma jedności, każdy sobie. Znaczna ich część to hotele: „Habana Hilton”, „Capri” i dwadzieścia innych.

Wyścig pięter. „Jeszcze jedno, kto powie więcej?” Przy pięćdziesięciu piętrach jest się wprawdzie drapaczem chmur, lecz kieszonkowym. Więc wyciągają szyje, żeby przez ramię sąsiada dojrzeć morze. Potężny i wzgardliwy „Nacional” odwraca się plecami od tego rozgorączkowania. Sześć pięter — i ani o jedno więcej; oto jego tytuł do szlachectwa.
Czytaj dalej

IZYDA – W poszukiwaniu boskiej tajemnicy – Gisela Schoeller (e-book)

Spis treści

Wprowadzenie

Pierwszy wątek mitologiczny: Uśmiercenie praboga – utrata związku z prapoczątkiem ….

1. Poszukiwanie i skarga — droga rozpoczyna się stratą ….

2. „Rozdrobnił się w miliony” — tajemnica rozpadu prapoczą-tku …………………

3. Braterski mord – rozłam i rozpad początkowej jedności. . .

4. Uzdrawiająca kobiecość — scalenie jako droga do wnętrza . .

5. „Tajemnicza postać” – zarodek ukryty w nasieniu …..

Drugi wątek mitologiczny: Zapłodnienie i ciąża – nowe połączenie z prapoczątkiem ….

6. Obudzenie ukrytego zarodka – dynamika twórczej kobiecości ………………..

7. Zejście do świata podziemnego – odnowienie męskiej siły z prapoczątku ……………..

8. „Boski owoc dała” — możliwość dojrzewania nowego życia. .

Trzeci wątek mitologiczny: Boskie dziecko – zbawiciel nieba i ziemi……….

9. Poszukiwanie schronienia — uniemożliwienie narodzin nowego życia przez żądzę posiadania ……….

10. Horus – narażenie bezradnego dziecka na niebezpieczeństwo śmierci ………………..

11. Uzdrowienie dziecka – światełko w ciemności ……

Czwarty wątek mitologiczny: Walka między braćmi — spór z cieniem ………. 111

12. I „zmienili się w dwa hipopotamy świata podziemnego” — postępowanie ze „zwierzęciem w nas” ………. 113

13. „Dziki jak lampart” — wtajemniczenie w siłę egzystencjalną, mężczyzny ……………… 121

14. Olśnienie i uzdrowienie bohatera — nowa płaszczyzna świadomości ……………….. 129

Piąty wątek mitologiczny: Człowiek – istota królewska ………….. 145
Czytaj dalej

KOBIETY WATYKANU – Robert A. Haasler (e-book)

Zamiast wstępu

„…jeżeli żołnierze nie mają kobiet wykorzystują mężczyzn”

/ Arystoteles /

Przedmowa do wydania polskiego

Oddajemy dziś do rąk Czytelnika kolejny, trzeci już tom serii zapoczątkowanej pracą „Tajne sprawy papieży”. W tamtej książce zasygnalizowaliśmy wolę wydawnictwa przedstawienia w ciągu 2-3 lat, w osobnych tomach, pełnej, grzesznej historii Kościoła i papieży. W naszym zamierzeniu, wszystkie rozdziały książki „Tajne sprawy papieży” miały być jedynie skrótem, samodzielnych wydawnictw.

Tę obietnicę, korzystając z ogromnego zainteresowania i życzliwości czytelników, realizujemy.

Książka „Kobiety Watykanu jest w tym znaczeniu nawiązaniem do poprzednich dwóch publikacji: wspomnianej „Tajne sprawy papieży” i „Księga zagłady. Przepowiednia na koniec świata”. Przygotowujemy na pierwszą połowę 2000 roku kolejne książki z tej serii: „Życie seksualne w Kościele” i „Zbrodnie w imieniu Chrystusa”. Być może uda nam się w drugiej połowie 2000 roku przygotować jeszcze jedną książkę, poświęconą sprawom pieniędzy, nepotyzmu i bogacenia się możnych rodów papieskich, a szczególnie niektórych źródeł ich fortun, pochodzących z prostytucji, zbrodni i grabieży.

Grzeszna historia Kościoła nie jest wydawnictwem, które ma obrażać kogokolwiek, bulwersować Jest jedynie próbom spojrzenia na historię najstarszej ze współczesnych instytucji świata niejako od zaplecza. Spoglądamy na nią zza kotar alkowy, więzień, spod katowskiego topora. Można by szukać innych perspektyw w oglądaniu spraw Kościoła np. poprzez historię sztuki, literatury, czy też żartu i dowcipu.

Autor i wydawnictwo przygotowując książkę „Kobiety Watykanu”, poprzedzili jej publikację ogromną pracą szczegółowej analizy, sporej liczby publikacji wydanych w Polsce, Niemczech, Francji, Anglii, USA i we Włoszech. W wielu miejscach przytoczyliśmy, więc fakty i wydarzenia, które Czytelnik znajdzie w tych publikacjach. Z całą pewnością nie ma jednak w Polsce, a może nawet w Europie książki podobnej. Nigdzie, w „jednym miejscu” nie znajdzie Czytelnik tylu faktów, opisu tylu wydarzeń. Także cała seria wydawnicza „Grzeszna historia Kościoła” jest ewenementem w skali Europy.

Wdzięczni jesteśmy wszystkim czytelnikom, szczególnie tym, którzy w licznej korespondencji z Autorem i wydawnictwem dzielili się swoimi uwagami, spostrzeżeniami, podpowiedziami, a i słowami zachęty. Będziemy zaszczyceni, gdy zechcecie Państwo towarzyszyć nam do samego końca.

***
Czytaj dalej

KATOLICKA MAFIA – Matthias Mettner (e-book)

Przedmowa

“Kościół po prostu nie może inaczej, jak tylko być reakcyjny; Kościół po prostu nie może inaczej, jak tylko stać po stronie rządzących; (…) Kościół po prostu nie może inaczej, jak tylko popierać społeczeństwa hierarchiczne, w których porządku pilnuje klasa rządząca; Kościół po prostu nie może inaczej, jak tylko żywić odrazę do choćby najbardziej nieśmiałych przejawów niezależnego myślenia; (…) Kościół po prostu nie może inaczej, jak tylko działać w całkowitym oderwaniu od nauki ewangelii; Kościół po prostu nie może inaczej, jak tylko czysto formalnie powoływać się na Boga we wszystkich swoich decyzjach praktycznych, często zapominając nawet i o tym” — powiedział Pier Paolo Pasolini po przeczytaniu dwudziestu kilku “typowych” orzeczeń Roty Rzymskiej, jednego z trzech trybunałów watykańskich.

Myli się jednak Pasolini, autor przejmującej ekranizacji “Ewangelii wg św. Mateusza”: otóż Kościół może zupełnie inaczej! Kościół może odnosić się do władzy krytycznie, może działać w duchu ewangelii sprawiedliwości, zbawienia i wyzwolenia, może się nawrócić na myślenie kategoriami praw człowieka. Wystarczy przypomnieć choćby o profetycznej krytyce, jakiej kobiety i mężczyźni Kościoła pierwotnego poddawali despotyczne rządy cesarstwa rzymskiego, o “ruchach ubogich” w średniowieczu, o reformacyjnych ruchach odnowy, o religijno-społecznym ruchu robotniczym, o siłach antyfaszystowskich i o pacyfistach chrześcijańskich, o sprzeciwie Kościoła wobec rasistowskiego reżimu Afryki Południowej, o solidarności Kościołów wyzwolenia z ubogimi w krajach Ameryki Łacińskiej, Afryki i Azji, o Kościele kobiet itd.

Pamięć tych dobrych tradycji nie uchroni jednak Czytelnika niniejszej książki przed pokusą podzielenia opinii Pasoliniego. Uważam tę książkę za przykrą, lecz konieczną. Jest to jakby szkic do kościelnego koszmaru. Dla mnie jednak decydujące znaczenie ma ujawnienie mechanizmów i powiązań, które w sensie dosłownym są “zagrożeniem dla życia”. Aby móc domagać się tego, co sprzyja życiu i właśnie to rozwijać, trzeba przede wszystkim wiedzieć, przeciwko czemu się jest czy też być powinno. Skromne wskazówki w tym kierunku staram się zamieścić nie tylko w “Epilogu”.

Są takie artykuły i książki, które się pisze chętnie. Tę książkę pisałem niechętnie, niekiedy ze wstrętem. Raz po raz przypominałem sobie dewizę mojej rodziny: “Robimy to, co porządni ludzie robić powinni”. Skoro mam coś do powiedzenia, to muszę to powiedzieć; w końcu chodzi też o elementarną przyzwoitość. Nikt nie pisze książki sam. Każda książka czerpie z poszukiwań, analiz i tez innych autorów. Chciałbym im w tym miejscu serdecznie podziękować.

Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że mojej żonie byłoby przyjemniej, gdybym napisał książkę o Pieśni nad Pieśniami czy też o świętach i uroczystościach żydowskich i chrześcijańskich. Ale jak wiadomo, na wszystko przychodzi czas. “Piekło i niebo” to zabawa, do której nieraz wciągały mnie dzieci — nie będę ukrywał, że pisząc o “katolickiej mafii” zacząłem patrzeć na tę grę inaczej.
Czytaj dalej

PIĄTY ROZBIÓR POLSKI – HENRYK PAJĄK (e-book)

Henryk Pająk
Piąty rozbiór polski

Rozdział 1.
Od Lenina do Wałęsy.
Po kompromitacji stworzonego przez swych pobratynców ludobójczego bolszewizmu, współczesne izraelity’ kontynuują dzieło niszczenia cywilizacji chrześcijańskiej w tak ważnych rejonach wartości, jak naród, państwo, wiara, rodzina, tradycja, kultura narodu, dekalog moralny.
Z dwóch uniwersalnych idei, wolności oraz wspaniałej utopii, jaką jest równość wszystkich wobec wszystkich, tzw. komunizm sklecony przez masonów żydowskiego pochodzenia: Mojżesza Hessa2 i Karola Marksa, a zastosowany w ludobójczej skali na carskiej Rosji przez Żyda Ulianow-Lenina3, uczynił je szyderczymi parodiami, pretekstami do masowych zbrodni, do destrukcji materialnej i duchowej o skali nieporównywalnej z niczym innym w historii gatunku ludzkiego.
Kiedy masoneria wydała wojnę katolickiej Francji u schyłku XVIII wieku, nikt jeszcze nie znał słowa komunizm, ale tę zbrodnię ludobójstwa popełniano pod tymi samymi hasłami, pod którymi później mordowano dziesiątki milionów ludzi w carskiej Rosji. Były to: wolność, równość, braterstwo.
Dokładnie w tym samym czasie dokończono zagłady państwowości polskiej, przeniesionej do historii pod nazwą trzeciego rozbioru Polski. Były to zbrodnie zsynchronizowane, choć odległe terytorialnie.
Dla pogrążenia Polaków nigdy nie pogodzonych z niewolą w jeszcze większym zniewoleniu, warszawska masoneria sterowana przez masonerię francuską, pchnęła grupę młodych patriotów do Powstania Listopadowego. Rezultatem były egzekucje, zsyłki na Sybir, konfiskaty, ogólny regres.
Stało się to kilkanaście lat po tym, jak Europę pogrążono w wojnach napoleońskich, które powinny nosić prawidłową nazwę: pierwsza wojna światowa. Napoleona Bonaparte – anonimowego Korsykanina, wyniosła do władzy i pchnęła do wojen masoneria francuska, a kiedy okazał wobec niej niesubordynację, zmiotła go ze szczytów po bitwach pod Lipskiem i Waterloo. Czytaj dalej

LICHWA – Rak ludzkości – Henryk Pająk (e-book)

HENRYK PAJĄK
Lichwa
rak ludzkości
Dzień po dniu i godzina po godzinie łańcuch zarządzania prowadzi w stronę to talnej kontroli całej rasy ludzkiej przez rząd światowy. Jeśli ktoś odważa się porównać to do raka, jest to rak całego międzynarodowego ciała politycznego, obłąkany, dziki guz, który z pewnością zostanie zlikwidowany przez Boską interwencję, jak stało się to z wieżą Babel.
Irlandzka patriotka Deirdre Manifold
Lublin 2009
© Copyright by Henryk Pająk, Michalina Pająk
ISBN 83-875-10-02-5

5
Wprowadzenie
Rząd światowy istnieje już od stu lat, a za jego nieformalne powstanie należy uznać 1913 rok. Ciągle jednak mówi się i pisze o jego „powstawaniu”, o „tworzeniu” Rządu Światowego, „Nowego Światowego Ładu”, „New Age” – „Nowego Wieku”. Za jego oficjalną namiastkę uznaje się tzw. „Ligę Narodów”, a po drugiej wojnie światowej – „Organizację Narodów Zjednoczonych” – karykaturalną atrapę niewidzialnych władców świata, pozbawioną jakiejkolwiek samodzielności; agenturalną ekspozyturę do terroryzowania wolnych niegdyś narodów. Jej kolejni przewodniczący to marionetki Rządu Światowego, prywatnie – wypróbowani wolnomularze bez szemrania wykonujący każde polecenie „niewidzialnych”.
Nie ma narodu bardziej doświadczonego zbrodniami Wielkiej Lichwy czyli Rządu Światowego, jak naród polski. Dramaty Polski XX wieku to krwawa lekcja na dziś i na przyszłość, którą pobieramy całkiem współcześnie, gdy piszemy te słowa – 2 kwietnia 2008 roku – nazajutrz po bezprzykładnej zdradzie popełnionej przez rządzący Polską Pol-Sanhedryn zwany „polskim” Sejmem. Zdradzie w postaci ratyfikacji terrorystycznej, neo-bolszewickiej konstytucji nowego Eurołagru pod fałszywą nazwą „traktatu reformującego”.
Co czeka Ludzkość jutro i pojutrze pod rządami globalnych łotrów Globalnego Rządu, Globalnej Lichwy? Już dawno temu wypowiedzieli się na ten temat najbardziej eksponowani przedstawiciele tej międzynarodowej mafii rzezimieszków w białych kołnierzykach. Czytaj dalej

ŚWIĘTO GODOWE – pradawne święto Słowian

Godowe Święto, Szczodre Gody, Święto Zimowego Staniasłońca – pradawne  święto Słowian, przypadajace na okolice przesilenia zimowego (21-22 grudnia). Obchodzone przez wszystkie współczesne grupy rodzimowiercze
w Polsce (gdyż jest jednym z czterech głównych świąt solarnych).

Oryginalnie święto trwało kilka lub kilkanaście dni. Przez słowiańskich rodzimowierców (zarówno w przeszłości jak i obecnie) uznawane jest za początek nie tylko nowego roku słonecznego, ale też liturgicznego oraz wegetacyjnego. Zwycięstwo światła nad ciemnością symbolizuje moment, w którym zaczyna przybywać najkrótszego (jak dotąd) dnia w roku, a najdłuższej nocy ubywać. Przynosząc ludziom nadzieję, napawając radością i optymizmem, Swaróg – Słońce znów zaczyna odzyskiwać panowanie nad światem. Stary cykl się zamyka – odchodzi stary rok (Stare Słońce umiera), a nowy rozpoczyna się – rodzi się (lub odradza) Nowe (młode) Słońce.

W mowie dawnych Słowian słowo „god” oznaczało „rok”. Oryginalnie nazwą „gody” określano czas przejściowy pomiędzy starym i nowym rokiem (czas „styku” starego i nowego godu – stąd nazwa miesiąca „styczeń”). Wszystkie ludy indoeuropejskie (i nie tylko) posiadają mity o narodzinach (odrodzeniu) Słońca (lub odpowiadającego mu Boga). Czas tego odrodzenia archetypowo zawsze przypada na okres końca grudnia, okolice przesilenia zimowego (co jest zrozumiałe, gdy weźmie się pod uwagę mitotwórczą siłę wielowiekowych obserwacji „odradzającego się” w tym czasie na niebie słońca, które we wszystkich kulturach tradycyjnych utożsamiane było z odpowiednimi bóstwami). Na okres przesilenia zimowego przypadały przykładowo największe święta pogańskiego Rzymu (Sol Invictus, Saturnalia).

Staropolską nazwą świąt Bożego Narodzenia były właśnie „Gody”. Taka nazwa do dzisiejszego dnia funkcjonuje jeszcze w polskim folklorze oraz w języku czeskim („Štědré Hody”) i łużyckim. W Polsce nazwy „Gody” inteligencja przestała używać w osiemnastym wieku, termin pozostał jednak wciąż żywy wśród ludu. Przetrwał w wielu znanych do dzisiaj przysłowiach (w swojej Księdze Przysłów Adalberg podaje tradycyjne 23 przysłowia dotyczące Godów).

Terminem „Gody” określano czas od dzisiejszego Bożego Narodzenia do święta Trzech Króli. Wszystkie wieczory pomiędzy tymi świętami nazywano „świętymi”, co jest pozostałością po rozciągniętych w czasie oryginalnych Szczodrych Godach („szczodrych wieczorach”). Podczas trwania Godów zaprzestawano wszelkiej pracy fizycznej i spędzano czas na wzajemnych odwiedzinach, przyjmowaniu gości, obdarowywaniu się prezentami i śpiewaniu tradycyjnych, starych pieśni. Duchowieństwo chrześcijańskie, nie mogąc wyplenić tych zwyczajów wśród prostego ludu (który w sprawach obyczaju i tradycji jest zawsze bardzo konserwatywny), umiejętnie zmieniło ich znaczenie zastępując je jasełkami i śpiewaniem kolęd o narodzeniu Chrystusa (co lud przyjął łatwo, gdyż postać Chrystusa zastąpiła w prostej mentalności boga- Słońce, którego narodziny lud świętował w czasie Godów od wieków).
Czas Szczodrych Godów jest czasem przejściowym – pod wieloma względami. Jest to czas śmierci starego słońca i narodzin młodego, końca poprzedniego roku i początku nowego. Gody obchodzone były w sposób wesoły – czas spędzano na ucztach, zabawach i radowaniu się (symbolika nadziei na rychły powrót ciepłych dni i koniec bardzo trudnej dla ludu zimy – koniec czasu śmierci, rozpoczęcie czasu obrastania nowego Słońca w siłę). Stąd przesunięcie pola semantycznego terminu „gody” do dzisiejszej terminologii, w której słowa „gody”, „godowanie”, „godny” oznaczają bogate uczty i biesiady (w szczególności weselne) i doniosłą (echo sakralności) wspaniałość.
Czytaj dalej

SATURNALIA – doroczne święto ku czci Saturna

Saturnalia były jednym z ważniejszych świąt rzymskich. Z pewnością były też najbardziej lubiane – poeta Katullus nazwał je „najlepszym z dni”. Były to uroczystości na cześć Saturna, rzymskiego boga rolnictwa, utożsamionego później z greckim Kronosem. Oddawano też wtedy cześć jego żonie Ops – bogini dostatku. Obchodzono je w grudniu. Początkowo był to jeden dzień – czternasty przed kalendami styczniowymi, czyli 19 grudnia. Po reformie kalendarza dokonanej przez Juliusza Cezara grudzień miał dwa dni więcej, a święto przesunięto na szesnasty dzień przed kalendami (17 grudnia). Obchody święta wydłużały się, w połowie I w. p.n.e. obejmowały już tydzień (17 – 23 grudnia). Oktawian nakazał skrócić je do trzech dni, aby sądy nie musiały być zamknięte zbyt długo, ale niemal wszyscy i tak świętowali przez tydzień.

Obchody Saturnaliów dzieliły się na część państwową oraz nieoficjalną. Podczas tej pierwszej składano ofiary Saturnowi, a z jego posągu zdejmowano sznury wiążące go przez resztę roku. W pobliżu świątyni odbywała się też prawdopodobnie rytualna uczta (lectisternium), w której uczestniczył jakiś wizerunek boga (mógł to być posąg, ale też przebrany kapłan z atrybutami Saturna). Uczestnicy uroczystości wznosili okrzyk „Io, Saturnalia!”, którego znaczenie nie jest do końca jasne. Następnie odbywał się wielki bankiet. Radosny i swobodny charakter święta podkreślał już sam strój obywateli – nie noszono oficjalnej togi, wielu ubierało też pilleus – charakterystyczną czapkę wyzwoleńca. Podczas tego święta dokonywała się zamiana ról niewolników i ich panów, co miało przypominać mityczny złoty wiek, gdy panował Saturn, a wszyscy ludzie byli równi. Podczas prywatnych zabaw w domach niewolnicy nosili lepsze ubrania i jedli pierwsi, a ich właściciele im usługiwali i traktowali z szacunkiem. Często dawano służbie trochę pieniędzy i pozwalano grać w kości (był to jedyny czas w roku, w którym niewolnik mógł uprawiać hazard). Gry hazardowe, pijaństwo, maskarady i pochody prowadzone przez komicznie ubranych „królów” były charakterystyczne dla tego święta. Inny zwyczaj związany z Saturnaliami to obdarowywanie się prezentami. Bogaci dawali znajomym drobne przedmioty wykonane ze srebra (metal ten wiązano z Saturnem). Tradycyjnymi podarkami wśród biedniejszych były świece i gliniane figurki zwane sigillaria (figurki te przedstawiały postaci ludzkie i były symboliczną pozostałością dawnego zwyczaju składania ofiar z ludzi dla Saturna). Rzymianie zwykli też stroić wiecznie zielone rośliny (na znak czci dla boga, który może sprawić, że rośliny żyją nawet zimą) i dekorować domy girlandami i lampami. Świąteczny tydzień był wolny od pracy i szkoły. Spędzano go często odwiedzając rodzinę i przyjaciół. Niemal każdy urządzał w te dni przyjęcia i zapraszał na nie znajomych (według rzymskiego powiedzenia najlepiej było zaprosić gości „więcej niż Gracji, ale mniej niż Muz”, czyli więcej niż trzech, a mniej niż dziewięciu).
Czytaj dalej

SOL INVICTUS – SŁOŃCE NIEZWYCIĘŻONE

O tym, iż Boże Narodzenie to święto pogańskie w swojej genezie nie trzeba dziś nikogo przekonywać. Ci, dla których niepokalane poczęcie jest faktem historycznym i tak nie uznają żadnej argumentacji. Nie o to tu zresztą chodzi, lecz o obalenie innego, „naukowego” mitu dotyczącego święta przesilenia. W naukach historycznych przyjęło się tłumaczyć wszelkie obrzędy religijne prahistorii i starożytności jako ekspresję struktury społeczno gospodarczej danej kultury. Na wzór marksistowski więc byt warunkuje świadomość; ludzie oddawali cześć Słońcu, Księżycowi, deszczom, itp., jako konkretnym siłom przyrody, gdyż warunkują one naturalne cykle wegetacyjne, od których zależy przetrwanie w świecie nie ujarzmionym przez cywilizację technologiczną. Oczywiście, w jakimś stopniu odpowiada to rzeczywistości, zwłaszcza gdy chodziło o kulty rolnicze. Zapomniano jednak, o jednym istotnym fakcie; starożytne cywilizacje były konstrukcjami organicznymi, w których poszczególne grupy społeczne miały przydzielone konkretne funkcje, oraz konkretnych bogów. W związku z tym, arystokracja królewska i kapłańska (nierzadko łącząca obie funkcje), nie tylko wyznawała inne bóstwa, lecz także posiadała odrębną, pogłębioną i ‚uduchowioną’ metafizykę. Tak więc, nawet to samo bóstwo interpretowano na różne sposoby.

Weźmy dla przykładu Słońce będące przedmiotem naszego zainteresowania w kontekście „Bożego Narodzenia”. Dla rolnika było życiodajną siłą zapładniającą ziemię by wydała plony, a dla neoplatonizującego Juliana Apostaty, by posłużyć się konkretnym przykładem duchowym czynnikiem ‚zapładniającym’ inteligencję materialną.

Tak więc możemy tu mówić o interpretacji egzorterycznej i ezoterycznej. Ten dualizm jest zresztą typowy dla starożytnych tradycji, których mity i obrzędy zawierają w sobie dwie warstwy; zewnętrzną czytelną dla wielu i symboliczną zrozumiałą dla elit. Jakie więc było znaczenie ezoteryczne święta przesilenia zimowego, jaką rolę odgrywało samo Słońce i skąd wzięła się jego zbieżność z datą narodzin Chrystusa? Aby odpowiedzieć na te pytania trzeba przeanalizować symbolikę solarną w starożytnym Rzymie.

W pierwszych wiekach naszej ery szczególną popularność zyskała w świecie grecko rzymskim astrologia, a wraz z nią oczywiście poszukiwanie związków pomiędzy pozycjami planet, znakami zodiaku a życiem ludzkim. Szczególna rola przypadła Słońcu jako największemu i najistotniejszemu ciału niebieskiemu. Jak pisał Frank Cumont w dziele „Astrologia i religia wśród Greków i Rzymian”; „Z astrologicznych spekulacji Chaldejczycy wywiedli cały system religijnych dogmatów. Słońce umieszczone pośrodku planet określa ich harmonijne ruchy. Jego żar popędza je do przodu, a następnie przyciąga je na powrót do siebie i w ten sposób stale kontroluje ono i określa, stosownie do swych rożnych aspektów kierunek ich biegów i ich oddziaływanie na ziemię. Ogniste serce tego świata, ożywia ten wielki organizm, a ponieważ gwiazdy są posłuszne jego komendzie, panuje ono niepodzielnie nad wszechświatem. Promieniowanie jego splendoru oświetla boski ogrom nieba, ale zarazem w tej jasności jest inteligencja, jet ono początkiem wszelkiego rozumu, a jako niezmordowany siewca rozsiewa ono niezmordowanie na świat poniżej nasiona żniwa dusz (logos spermatikos). Nasze krótkie życie jest tylko szczególną formą uniwersalnego życia. Ta naturalistyczna teologia narzuciła Rzymowi i innym narodom kult Niepokonanego Słońca (Sol Invictus) jako władcy całej natury, stwórcy i protektora ludzi.”1

Chrześcijaństwo z kolei nie pojawiło się w próżni, lecz powstało i dojrzewało w konkretnych warunkach kulturowych późnego imperium rzymskiego i z tradycji antyku właśnie czerpało więcej niż z myśli żydowskiej pod odcięciu się przez apostoła Pawła od gminy jerozolimskiej. Młody ruch religijny mając ambicję uniwersalistyczne poprzez skierowanie swojego przesłania zarówno do „Greka i Żyda” musiał posługiwać się językiem filozoficznym hellenizmu. Pierwsze kroki poczynił dla judaizmu Żyd Filon, z kolei już Paweł z Tarsu swobodnie posługiwał się w swoich ewangeliach terminami Logosu czy Eonu.
Czytaj dalej

POTOMKOWIE DAWIDA I JEZUSA – Laurence Gardner (e-book)

Przedmowa

 

Problemy i napięcia współczesności sprawiają, że wielu ludzi szuka odpo­wiedzi na dręczące ich pytania w księgach, które przenoszą do naszych czasów ukryte tajemnice starożytnej mądrości. Niestety, znajdują się wśród nich także liczne dzieła quasi-mistyczne i pseudomagiczne, a ich treść w znacznej mierze opiera się na błędnym rozumieniu korzeni naukowej tradycji smoczego rodu. Dzieje się tak dlatego, że badacze nie mają dostępu do archiwów zawierających podstawowe materiały historyczne. Co więcej, nie mają nawet dalekich związ­ków z Dworem Smoka lub spokrewnionymi z nim rodami Graala czy stosow­nymi instytucjami.

Z tym większą przyjemnością informuję Czytelników, że Laurence Gardner nie jest w tej dziedzinie niewtajemniczonym nowicjuszem, lecz doskonale poin­formowanym przedstawicielem starej szkoły, której zasady z taką swadą repre­zentuje.

W Potomkach Dawida i Jezusa autor zawarł bogaty dotyczący starożytności materiał, zaczerpnięty z archiwów Imperialnego i Królewskiego Dworu Smoka i porównał go z rzadko ukazującą się w opracowaniach klasyczną chronologią zdarzeń w czasach, o których mowa w Starym Testamencie. Rezultatem tej pracy jest dzieło niezwykle spójne, prezentujące zupełnie nowe spojrzenie na historię, diametralnie różne od tego, które od dawna narzuca się ludziom w określonym celu.

Los jednostki zależy od tego, gdzie zaczyna swoją życiową drogę i jaki chce lub musi obrać kierunek. Odnosi się to zarówno do pojedynczego człowieka, jak i do całego społeczeństwa, a warunki, kultura i osiągnięcia danego społeczeń­stwa zależą od tego, w jaki sposób postrzega ono swoje korzenie. Percepcja ta jest zdeterminowana oficjalnym programem edukacji, lecz jeśli jest on sprzeczny z prawdą, wśród członków tego społeczeństwa zapanuje dwoistość interesów, to­też zamiast dążyć do realnych celów, zacznie się ono rozpadać, a w końcu zupeł­nie zniknie.

W swojej pracy Laurence Gardner toruje drogę do restytucji prawdziwej hi-arii naszego społeczeństwa i uświadomienia mu jego autentycznego dziedzictwa. Polecam tę książkę wszystkim, którzy poświęcili życie poszukiwaniu wiecznego Graala.
Czytaj dalej

ROZWÓJ CHRZEŚCIJAŃSTWA – Edward Nowicki (e-book)

Książka niniejsza jest częścią większej pracy dra Edwarda Nowickiego pt. „CHRZEŚCIJAŃSTWO W ŚWIETLE PRAWDY”.

Edward Nowicki urodził się w Siedlcach w 1888 roku. Rodziców stracił w dzieciństwie. Po ukończeniu czterech klas gimnazjum państwowego musiał przerwać naukę i pracować jako kancelista w magistracie siedleckim.

W 1905 roku Nowicki wstąpił do PPS.

W 1907 roku wyjechał do Brazylii, skąd w trzy lata później udał się do Chicago w Stanach Zjednoczonych. Brał udział w powstaniu w Meksyku przeciwko dyktaturze Porfirio Diaza. Po zwycięstwie powstania, na którego czele stał przywódca liberałów – Francisco Madero, Nowicki w 1911 roku wrócił do Chicago. Osiedlił się na stałe w tej wielkiej metropolii Polonii Amerykańskiej. Znalazł się w gronie wybitnych polskich intelektualistów, twórców Związku Socjalistów Polskich i uniwersytetu robotniczego oraz organizatorów „Dziennika Ludowego” oraz pisma satyrycznego „Bicz Boży”.

Podczas pierwszej wojny światowej był członkiem korpusu medycznego armii Stanów Zjednoczonych, a po wojnie wstąpił na wydział stomatologii na uniwersytecie stanu Illinois. który chlubnie ukończył. Po otrzymaniu dyplomu osiadł w Gary (stan Indiana, pół godziny koleją od Chicago), gdzie poza swoją pracą zawodową dużo czasu poświęcał pracy społeczno-oświatowej i studiom religioznawczym. Pisywał często do prasy polskiej w Chicago i do tygodnika „Ameryka-Echo” w Toledo, na którego łamach była wydrukowana ostatnia jego praca: „Chrześcijaństwo w świetle prawdy”.

Zmarł na Florydzie dnia 12 czerwca 1957 roku w mieście Saint Petersburg.

Był przedstawicielem tej części emigracji, która czuła silne związki z Polską. Na prace społeczne wśród Polonii Amerykańskiej poświęcił nie tylko czas wolny od pracy zawodowej – na potrzeby społeczne czerpał także ze swych funduszów. Pomagał wielu ludziom z kraju.

W testamencie niemal cały swój majątek (80 tys. dolarów) zapisał na cele edukacyjne Fundacji Kościuszkowskiej w Nowym Jorku.
Czytaj dalej

ZAKAZANA ARCHELOGIA – Michael A. Cremo, Richard L. Thompson (e-book)

Michael  A. Cremo  Richard L. Thompson

Zakazana Archeologia

Wydawnictwo ARCHE s.c., Wrocław 1998

 

Wyrazy uznania dla pełnej edycji Zakazanej archeologii Michaela A. Cremo i Richarda L. Thompsona

„Książka ta jest powieścią sensacyjną w takim samym stopniu jak naukowy tour de force. Lecz mordercą nie jest główny lokaj, a ofiarą nie pada bogaty, stary człowiek, który ma licznych spadkobierców. Ofiarą jest cały gatunek ludzki, a rolę mordercy odgrywa wielu naukowców. Zakazana archeologia wszczyna proces w tej sprawie i prosi Czytelnika, by sam wydał wyrok”.

dr Mikael Rothstein, Politiken, Dania

„Zdumiewająco kompletny przegląd wszelkich znalezisk dotyczących początków ludzkiego gatunku, włącznie z materiałami, które zlekceważono, ponieważ nie pasują do dominującego paradygmatu”.

dr Phillip E. Johnson, University of California, Berkeley, USA, autor Darwin on Trial

„Jeśli książka ta sprowokuje profesjonalne, ponowne badania relacji naukowych, które nie pasują do obecnego paradygmatu ewolucji człowieka, przyczyni się do rozwoju wiedzy o historii ludzkości”.

Dr. Siegfried Scherer, biolog. Politechnika Monachijska, Niemcy

„Doniosła prezentacja demaskująca tajemnice nauki […] dokumentuje prawdziwe dowody pochodzenia człowieka. Badacz i naukowiec połączyli swe siły by prześledzić jak wewnętrzne uprzedzenia wpływały na kształtowanie teorii ewolucji. Autorzy podają mnóstwo argumentów i faktów, aby pomóc Czytelnikom przemyśleć ponownie początki i historię ludzkości: badają kluczowe momenty odkrycia archeologicznego i sposób, w jaki oceniano odkrywane znaleziska. W wyniku ponad ośmiu lat badań, w kontrowersyjny sposób odrzucono konwencjonalny styl myślenia, doprowadzając do powstania pracy naukowej, która wywiera głębokie wrażenie”.
Czytaj dalej

Søren Kierkegaard – nadracjonalny paradoks wiary

Paradoks absolutny Chrystusa, chrześcijaństwa, człowieka, wreszcie wiary jest rzeczywistym paradoksem. System zaś myślowy wyraża się jako niepogodzone przeciwieństwo, gdyż paradoks wykracza poza system[1]. Zatem absurd, paradoks, który ujawnia się poza rzeczywistym jego odniesieniem – absolutnym, przedstawia się jako trywialny. Nie każdy absurd jest absurdem albo paradoksem, powiada Kierkegaard[2]. Kierkegaard zauważa wyraźnie, że termin „absurd” tak jak go używa, nie jest absurdem w potocznym sensie tego słowa, lecz raczej negatywnym kryterium tego, co jest wyżej niż ludzki rozum i wiedza[3]. Inaczej, pomiędzy absurdem absolutnym a pospolitym istnieje niesłychana różnica jakościowa, nie tyle logiczna, co ontologiczna. Wyrażająca porządek nieskończony, nieograniczony, wieczny. Chrześcijaństwo prezentuje się przeto jako posiadacz prawdy wiecznej, emocjonalnej, która objawia się w czasie, dlatego też przedstawia się jako paradoks i wymaga wewnętrzności wiary[4]. Kierkegaardowski paradoks jest znakiem sprzeciwu wobec Heglowskiej filozofii religii, która uznaje consensus wiary i rozumu, nie uznając prymatu, który ma paradoks wiary nad rozumem[5].

 

Tymczasem dla Kierkegaarda pojedynczy (człowiek) powinien z wielką troską określić chrześcijański absurd, paradoks i jego pojęciową poprawność. To, co odróżnia chrześcijański absurd od zwyczajnego absurdu, nonsensu, jest dokładnie tym, w co można wierzyć. Absurd nie jest absurdem dla wiary, która go transformuje [przeistacza][6]. Nawet jeżeli rozum nie jest zdolny uchwycić przedmiotu wiary znajdujemy w naturze wiary owe „coś”, co determinuje rozum do jej uznania[7]. Spostrzeżenie to sugeruje, że Kierkegaard nie utrzymywał, iż jest możliwym wierzyć w logiczne sprzeczności. Ujmując wiarę tym sposobem, prowadził ostatecznie do identyfikacji chrześcijaństwa i nonsensu[8].

 

Chrześcijaństwo jest dla duńskiego filozofa paradoksem, traktuje je nie jako doktrynę, lecz jako wyraz kondycji i świadectwo egzystencji ludzkiej. Gdyby jednak chrześcijaństwo było doktryną, nie mogłoby tym samym stanowić antytezy spekulacji[9]. Aproksymacja ku absolutnemu paradoksowi dokonuje się jednak w „izolacji” pojedynczego. Izolacja ta polega na usunięciu ze świadomości człowieka wybranego przez Boga jakichkolwiek wpływów oddziaływania społecznego[10]. Ukryty sens paradoksu wiary jawi się przeto – pojedynczemu. Dla innych paradoks jest jednoznaczny z trywialnym absurdem[11]. Tymczasem chrześcijański absurd jest absurdem, który musi być prawdą[12].
Czytaj dalej

AKASZA – eter pierwotny

Akasza w hinduizmie to bezkresna pustka kosmosu. Pustka, w której tworzy się
wszelkie życie.

W greckiej kosmogonii mitologicznej na początku świata istniał Chaos, bezforemny wszechświat, z którego powstało wszelkie życie i stworzenie.
Trudno nam sobie wyobrazić coś, co istnieje i nie istnieje zarazem, podobnie jak alej – pierwsza litera-liczba kodu kabalistycznego, która jest zasadą życia-śmierci, splecionych w nierozdzielną całość. Jest ona wiecznie zmienna, wiecznie żywa, a przy tym martwa. Gdy przyglądamy się równie wysublimowanym, abstrakcyjnym koncepcjom starożytnych, odnosimy wrażenie, że wskazują wyraźnie granice ludzkiego ducha, rozumu i pojmowania.

TRZECIE OKO

Na przekór temu. co głosi wielu współczesnych uczonych opętanych manią wielkości, istota ludzka myśli i działa w ściśle wytyczonych granicach universum, które zawężają się, ponieważ usiłujemy podbić owo terytorium, u strukturyzować, utrwalić i skondensować, oprzeć na niewzruszonych, powtarzalnych zasadach.Prawda pierwotna i ponadczasowa, głoszona przez najmędrszych z naszych przodków pod każdą szerokością geograficzną, to ta, że świat, w którym żyjemy i który uważamy za realny, istnieje tylko dzięki naszej wierze. Inaczej mówiąc, co zresztą pokrywa się z odkryciami fizyki kwantowej, to nie my zawdzięczamy nasze istnienie światu, lecz świat zawdzięcza je nam.
Brzmi to jak opowieść science-fietion. Jednak wielu ze współczesnych fizyków i astrofizyków sądzi, że niektóre fragmenty tekstów kosmogonicznych. będących wytworem starożytnych i dalekich kultur i cywilizacji, których treść przez cale wieki wydawała się mglista czy po prostu poetycka, nabierają sensu w świetle najnowszych odkryć i hipotez naukowych. Dzięki jakim umiejętnościom i instrumentom pomiarowym nasi praprzodkowie wiedzieli już to. co my teraz dopiero odkrywamy? Być może poprzez wrodzoną zdolność wszelkich istot ludzkich: zdolność widzenia, która nie ogranicza się wyłącznie do oczu i obrazów świata zewnętrznego, lecz rozciąga na oko kosmiczne, potrafiące jednym spojrzeniem ogarnąć całą rzeczywistość, cały bezmiar świata i życia, słynne „trzecie oko” – związane z Adźna Czakrą, której symbolem jest lotos o podwójnych płatkach – uchodzące w hinduizmie za siedzibę duszy.
Być może jesteśmy zdolni do posiadania innej świadomości niż ta, którą posługujemy się obecnie i jest to prawdopodobnie świadomość utracona, symbolizowana przez mit raju utraconego, odczytany w świetle kodu kabalistycznego.

OD ETERU DO AKASZY
Czytaj dalej

MŁOT NA CZAROWNICE – Malleus Maleficarum – POSTĘPEK ZWIERZCHOWNY W CZARACH

…a także sposób uchronienia się ich,

i lekarstwo na nie

w dwóch częściach zamykający.

Księga wiadomości ludzkiej nie tylko godna i porzebna

ale i z nauką Kościoła powszechnego zgadzająca się.

Z pism Jakuba Sprengera i Henryka Instytora

zakonu Dominikanów i Teologów

w Niemieckiej Ziemi Inquizytorow

po większej części wybrana

i na polski przełożona

przez STANISŁAWA ZĄBKOWICA

Sekretarza Xięcia Jego Mości Ostroskiego

Kasztelana Krakowskiego

W Krakowie

W Drukarni Szymona Kempiniego

Roku Pańskiego 1614.

SPISANIE ROZDZIAŁÓW

które się w tej książce zamykają.

MŁOTU NA CZAROWNICE

CZĘŚĆ PIERWSZA
Czytaj dalej

NAJBARDZIEJ PRZEMILCZANE W MEDIACH HIPOTEZY NIEZALEŻNYCH HISTORYKÓW

Wiceadmirał Roscoe Henry Hillenkoetter, pierwszy dyrektor CIA (w okresie 1 V 1947 – 7 X 1950 r.), w liście do Senackiej Komisji d/s Nauki i Astronautyki pisał swego czasu: „Oficjalna polityka ukrywania i wyśmiewania prowadzi wielu obywateli do poglądu, że latające spodki to nonsens” – za „New York Times” z 28 II 1960 r.- „Z dala od oczu opinii publicznej, wysocy rangą dowódcy w siłach powietrznych są poważnie zaniepokojeni ufo”; „Czas, aby prawda ujrzała światło dzienne na drodze otwartych przesłuchań przed Kongresem”; „Siły powietrzne wymuszają milczenie swoich pracowników poprzez regulacje prawne”.

Ogólnie według wielu różnych źródeł na całym świecie trwa cicha wojna wywiadów dotycząca polityki wobec ufo. Linia podziału przebiega również przez USA – wywiad marynarki (US Navy tak samo jak US Army ma własny wywiad, siły powietrzne i armię – Marines) współtworzy grupę nazywaną ‚Comm12′, która we współpracy ze służbami innych państw stymuluje kontrolowane przecieki dotyczące ufo i ogólnie zmierza w kierunku ujawnienia opinii publicznej możliwie szerokiego spektrum tego zagadnienia. Z kolei CIA i ich partnerzy z całego świata od handlu dragami z Afganistanu i innych przekrętów, typu MI6, pod szyldem ‚Aquarius’ pracują na rzecz zachowania status quo, w którym koncerny naftowe nadal mają miliardy klientów i w ogóle nic się nie zmienia – bogaci nadal są bogaci, a biedni pracują jak mrówki i wdychają spaliny. Tę linię długo reprezentowało również powołane przez administrację Eisenhowera niejawne ciało ‚Majestic-12′, chociaż ostatnio podobno odchodzą od tego wtykania głowy ludzkości w piasek i też zaczynają jak gdyby pomału „puszczać farbę” w tej delikatnej kwestii, a przynajmniej na to pozwalać. Niewątpliwie jednak w dalszym ciągu wielu ludzi na szczytach władzy w USA siedzi w kieszeni tych, którym w koszmarach śni się, że na wielkich konferencjach prasowych dziennikarze pytają naukowców, na jakim właściwie paliwie ufo przyleciały tu z innych gwiazd i gdzie mają te wielkie zbiorniki.

Przemysł naftowy nie chce pytań o technologie obcych – to dla nich największe możliwe zagrożenie, dosłownie straciliby wszystko w okamgnieniu, a rezerwy samej ropy są warte 300 bilionów dolarów – ktoś wyłożył te pieniądze i prawdopodobnie nie byli to bezdomni z Central Parku, tylko ludzie dla których wydać 50 mln $ na czyjąś kampanię to zwyczaj przekazywany w rodzinie z pokolenia na pokolenie; zresztą prezydenci i tak nie mają w tej sprawie nic do powiedzenia, oni nawet nie mogą wchodzić do podziemnych baz – np. taki Clinton mówił w swoim otoczeniu, że „nie chce skończyć jak Kennedy”. Zresztą Tesla wynalazł co trzeba już w latach 20-tych XX wieku, a prof. Wernher von Braun (konstruktor rakiety V2 i ojciec amerykańskiego programu kosmicznego, twórca rakiety Saturn V, która wyniosła lądownik z astronautami na orbitę Księżyca, a w zasadzie była przerośniętą rakietą V2) mówił w latach 70-tych, że już wtedy mogliśmy mieć latające samochody i świat bez spalin – tyle że taki scenariusz nie jest na rękę tym, którzy sprzedają energię, bo wtedy nikt by już nie musiał od nich niczego kupować i wszyscy raz-dwa „poszliby z torbami”. Ale jest więcej powodów i grup interesów stojących za utrzymywaniem zagadnienia ufo w tajemnicy i z dala od „poważnego” obiegu. Szczególnie w USA osoby na szczytach władzy, które zawsze chodziły do dobrych szkół i nie znają życia – im się wydaje, że oni są światli, a zwykli ludzie głupi, prymitywni, nie poradziliby sobie sami ze sobą, potrzebują aby ktoś nimi rządził – dlatego „obawiają się paniki”, a tak naprawdę albo sami są niedorzecznymi paranoikami, albo to tylko taka wymówka-wkrętka dla naiwnych – typu władze krajów takich jak nasz. Dyplomaci obawiają się reakcji państw wyznaniowych na kilka faktów z dziedziny religioznawstwa. Władze USA obawiają się gniewu ludzi za ukrywanie całego tematu ufo przez 60 lat i pakt z Szarymi z 1954 r. – a jednocześnie w praktyce to one decydują, kiedy cały świat zacznie o tym mówić. Z tym, że podobno w Indiach ta sama partia (BJP), która kiedyś zaszokowała świat uruchomieniem programu nuklearnego i wybudowaniem arsenału rakiet – jeżeli wygrają następne wybory, to znowu nie będą się na nikogo oglądać i ogłoszą, że kosmici tu są, nawet za cenę wykluczenia ich kraju z niejawnej międzynarodowej współpracy. Fajnie by było, bo po co kolejne pokolenia miałyby zostać nafaszerowane bzdurami, tak jak nas potraktowano.
Czytaj dalej

KLUCZ DO TEOZOFII t.3 – Helena Bławatska (e-book)

Rozdział l
SYMBOLIZM l IDEOGRAFIA

Symbol jest zawsze dla tego, kto ma
oczy ku widzeniu, mniej lub bardziej
jasnym objawieniem tego, co jest Bogu
podobne… We wszystkim przebłyska
coś z Myśli Bożej…

Carlyle

Badanie ukrytego znaczenia każdej religijnej i świeckiej legendy, wszystkich wielkich czy małych narodów, zwłaszcza tradycji Wschodu, zajęło większą część życia autorki. Należy ona do tych, którzy są głęboko przekonani, że żadna opowieść mitologiczna, żadne zdarzenie przekazane w podaniu ludowym nie było nigdy czystym wymysłem lub fikcją i że każde takie opowiadanie ma zawsze swój istotny historyczny odpowiednik. Pod tym względem autorka nie zgadza się z tymi symbologami, choćby najsławniejszymi, którzy w żadnym micie nie widzą nic ponad jeszcze jeden dowód, iż umysł starożytnych ludów był skłonny do przesądu, i uważają, że wszystkie mitologie pochodzą od mitów słonecznych i na nich się opierają. Z takimi powierzchownymi myślicielami rozprawił się wspaniale Gerald Massey, poeta i egiptolog, w odczycie Starożytna i nowoczesna luniolatria. Jego ostra krytyka zasługuje na powtórzenie w tej części książki, gdyż dobrze oddaje nasze własne uczucia, wypowiedziane otwarcie jeszcze w 1875 roku, gdy pisaliśmy Izis odsłoniętą’. Czytaj dalej

SZCZĘŚLIWE LATA DWUDZIESTE

Ten okres w historii niewątpliwie ma swój nieodparty urok, niepowtarzalny, ulotny klimat i nastrój. Blichtr i splendor, jakiego nie znały ani wcześniejsze, ani żadne z późniejszych pokoleń. Prohibicja, fantastyczne kariery ludzi budujących od zera wielomilionowe fortuny. Gwiazdy kina i estrady, które pozostały żywe po dziś dzień. Nowe kanony mody i przełom w literaturze. Ogromne zmiany w życiu codziennym. Wyzwolenie kobiet.

Wszystko, co wydarzyło się w krótkim okresie lat 20. pozostawiło niezatarty ślad w historii i świadomości ówczesnego człowieka i w znacznym stopniu wpłynęło na życie następnych pokoleń.

SZTUKA

Dadaizm

Jeszcze przed końcem pierwszej wojny światowej, w Zurychu, mieście neutralnej Szwajcarii, grupa emigrantów: rumuński poeta Tristan Tazara i jego rodak malarz Marcel Janco oraz Francuzi m.in.: Jean Arp i Sophie Taeuber – stworzyli grupę artstyczną. Przerażeni tragizmem wojny postanowili przeciwstawić się sytuacji na świecie poprzez stworzenie nowego wymiaru sztuki i negowanie wszystkiego, co dotąd określano mianem „dzieła”. Nazwali się dada. To przypadkowe słowo oznaczające po francusku drewnianego konika do zabawy lub gaworzenie dziecka doskonale pasowało do ich sztuki uważanej wówczas za absurdalną. Sztuką dla nich stały się bowiem przedmioty codziennego użytku. Wystąpili przeciwko ideałom takim jak ojczyzna, patriotyzm, moralność. Urządzali wystawy i błazeńskie prowokacje. Stworzyli własne, nowe środki wyrazu artystycznego (m.in. fotomontaż), które doskonalone były potem przez autorów innych nurtów. Początkowo siedzibą dadaistów była kawiarnia „Cabaret Voltaire”, a gdy ich stamtąd wyrzucono – Galeria Dada. Ruch dadaistyczny szybko rozprzestrzenił się na Niemcy, USA, Francję i przetrwał do 1922 roku. Jednak mimo iż dadaizm został z czasem wyparty przez surrealizm, popart i destruktywizm, to nieograniczona swoboda i demonstrowanie fantazji w pełnym absurdu dowcipie do tej pory wzbudzają ciekawość krytyków.

Surrealizm

Kierunek ten powstał około 1923 roku w Paryżu. Wywodzi się, podobnie jak dadaizm, z ludzkiej tragadii i cierpienia okresu wojennego. Kiedy jednak dadaistyczny bunt został całkowicie wyczerpany, artyści zwrócili się w kierunku wyobraźni i podświadomości człowieka. Prawdopodobną inspiracją dla pierwszych twórców surrealistycznych były dzieła publikowane przez Zygmunta Freuda traktujące o złożoności ludzkiej natury. Zaczęto odkrywać nowe znaczenia słów, poeci stosowali zestawienia wyrazowe, które w surrealistycznym świetle nabrały całkiem nowych znaczeń. Wkrótce ruch ten przeniknął do sztuk plastycznych i zjednał sobie twórców dadaistycznych. Surrealizmem zafascynowali byli Jean Arp i Max Ernst. Uważany za największego twórcę surrealistycznego – Salvador Dali zainteresowanie owym prądem wykazał dość późno, bo dopiero w 1928 roku. Obok Dalego, surrealizmem w swoich pracach zachwycają Rene Magritte’a i Paul Delvaux. Zanim jednak owi wielcy twórcy „zasmakowali” surrealizmu, główny teoretyk tego ruchu – Andre Breton napisał dzieło „Manifest surrealistyczny” przedstawiające artystyczne założenia nowego prądu. Sami surrealiści tworzyli dzieła, w których burzyli logiczny porządek rzeczywistości, a poszczególne elementy kojarzyli przez przypadek. Obrazy inspirowane były marzeniami i intensywnymi przeżyciami wewnętrznymi człowieka. Starano się utrwalić na płótnie ulotne mignięcia chwili, powstały też nowe środki wyrazu artystycznego – kolaż, frotaż, a także fumaż.

Art Deco

Rozwinął się w Paryżu z początkiem lat 20., potem pojawił się w innych krajach Europy i USA. Objął malarstwo, rzeźbę, grafikę, ale królował głównie w architekturze i plakacie. Oddziałał również na modę kobiecą, scenografię teatralną, a nawet na karoserie samochodów. Był zaprzeczeniem secesji, potępianej przez artystów za zbytnią dekoracyjność. W art deco widoczne są wpływy kubizmu, ale również sztuki orientalnej i starożytnego Egiptu. „Egipska gorączka” ogarnęła głównie Francję po odkryciu grobowca Tutanchamona i pozostawiła widoczny ślad na królującym w owym okresie prądzie artystycznym. Czytaj dalej

TYBETAŃSKA KSIĘGA UMARŁYCH (e-book)

TYBETAŃSKA  KSIĘGA  UMARŁYCH

przełożył IRENEUSZ KANIA

WIELKIE WYZWOLENIE
Z BAR-DO
PRZEZ
SŁUCHANIE

IRENEUSZ KANIA

BAR-DO THOS-GROL
czyli

TYBETAŃSKA KSIĘGA UMARŁYCH

Przedstawiony tekst domaga się krótkiego choćby wprowadzenia, i to nie tylko dlatego, że jest to pierwszy jego przekład na język polski wprost z tybetańskiego oryginału.

Nie znaczy to, że jest on w naszym kraju całkowicie nieznany. Owszem, niektórzy spośród orientalistów, przede wszystkim zaś wcale już liczna gromadka buddystów polskich (praktykujących różne tradycje tybetańskiej Mahajany), mieli okazję zetknąć się z Bar-do Thos-grol1 w przekładzie angielskim (wersja Evans-Wentza i Lamy Kazi Dawa-Samdup z roku 1928 oraz najnowsza – Franceski Fremantle i Chögyam Trungpy z roku 1975 2). Być może nieco szerzej znany jest także komentarz, jaki do tego tekstu napisał C.G. Jung. Wszystko to nie zmienia jednak faktu, że Bar-do Thos-grol nadal ma u nas status „księgi dla wtajemniczonych” – a tak wcale być nie powinno.

Nie powinno tak być po pierwsze dlatego, że jest to tekst z różnych powodów bardzo interesujący, nie tylko dla specjalistów. Po drugie – w nim samym zawarty jest nakaz rozpowszechniania go wszelkimi sposobami wśród wszystkich ludzi, „głoszenia go na ulicach” – jak mówi oryginał. Nawet jeśli przyjmiemy, że zalecenie takie odnosi się do buddystów, to przecież uznać można w każdym razie, iż na naszym terenie oznacza ono możliwość i celowość zdjęcia z Bar-do Thos-grol pieczęci ezoteryczności, która mocą jakiegoś nieporozumienia przylgnęła doń na dość długo. Czytaj dalej

KLUCZ DO TEOZOFII t.2 – Helena Bławatska (e-book)

Rozdział IX

KAMALOKA l DEWACHAN

O losie niższych przewodników człowieka

Pytanie: Wspomnieliście kamalokę, co to jest?

Odpowiedź: Gdy człowiek umiera, jego trzy niższe narzędzia opuszczają go na zawsze, są to: ciało fizyczne, energia żywotna oraz jej przewodnik, czyli sobowtór żyjącego człowieka. A cztery wyższe — środkowy, czyli kamarupa lub dusza zwierzęca z tym, co sobie przyswoiła z niższego manasu, oraz wyższa trójca znajdują się w sferze zwanej kamaloka. Jest to lotna, astralna “miejscowość”, sfera, limbus teologii scholastycznej, Hades starożytnych; ale ściśle mówiąc, jest to “miejsce” tylko w znaczeniu względnym, gdyż nie posiada granic zamykających określony zakres przestrzeni, a istnieje wewnątrz obrębu subiektywnej, podmiotowej przestrzeni, czyli jest poza postrzeganiem naszych zmysłów. Jednak istnieje konkretnie i w niej to astralne eidolony (lub ciała) wszystkich istot, które żyły na ziemi, nie wyłączając zwierząt, czekają na swą drugą śmierć. Dla zwierząt następuje ona, gdy wszystkie ich astralne cząsteczki rozpadnąsię i rozproszą do ostatka. Dla ludzkiego ciała astralnego (ejdolonu) śmierć rozpoczyna się wtedy, gdy wyższa trójca — atma-buddhi-ma-nas “oddziela się” od swych niższych przewodników, czyli od odbicia swej byłej osobowości, przechodząc w stan Dewachanu.

Pytanie: A cóż się dzieje potem?

Odpowiedź: Wówczas chochoł lub upiór kamarupy, pozbawiony kierowniczego, myślącego czynnika, wyższego manasu, jak i jego niższej postaci, inteligencji instynktu, nie otrzymując więcej światła od wyższej myśli i nie mając już fizycznego mózgu, by się przezeń wyrażać — rozpada się. Czytaj dalej

KLUCZ DO TEOZOFII t.1 – Helena Bławatska (e-book)

Poświęcone  przez H.P.B.

wszystkim jej uczniom, aby zdobywali

wiedzę i przekazywali ją innym.

PRZEDMOWA

Cel tej książki jest- ściśle wyrażony w jej tytule: “Klucz do teozofii”, wystarczy więc tylko dać parę stów wyjaśnienia. Nie jest to całkowity, wyczerpujący wykład teozofii, jest to zaledwie klucz do otwarcia wrót, które mogą wprowadzić w głębsze studia. Daje zarys religii mądrości i tłumaczy jej podstawowe zasady; odpowiada równocześnie na różne zastrzeżenia zwykłego człowieka Zachodu, usiłując przedstawić nie znane mu pojęcia. Ale trudno oczekiwać, aby książka ta mogła uczynić teozofię zrozumiałą bez żadnego myślowego wysiłku czytelnika. Ufamy jednak, że jeśli pewne niejasności mogty w niej pozostać, to tylko z powodu trudnych pojęć, nie zaś zawiłości wykładu, z przyczyny głębi przedmiotu, nie zaś chaotyczności przedstawienia. Dla ludzi myślowo leniwych i tępych teozofia musi pozostać zagadką, gdyż tak w świecie umysłowym, jak duchowym postęp człowieka zależy od jego własnego wysiłku. Autor nie jest w stanie myśleć za czytelnika, a gdyby to nawet było możliwe, niewiele by on na tym skorzystał.

Potrzebę takiego wykładu odczuwali od dawna ludzie zainteresowani Towarzystwem Teozoficznym i jego pracą. Wierzymy, iż książka ta potrzebę tę zaspokoi, podając informacje – możliwie wolne od wszelkich technicznych terminów – wszystkim, którzy są teozofią zainteresowani, ale jeszcze bynajmniej nie przekonani.

Zwróciliśmy szczególną uwagę na oddzielenie tego, co jest prawdziwe w naukach spirytystów o życiu pozagrobowym, od tego, co nie jest prawdą, i na wykazanie, czym są właściwie zjawiska spirytystyczne. Wcześniejsze wyjaśnienia tego tematu ściągnęły gromy na głowę autora. Spirytyści bowiem, jak i większość ludzi, wolą wierzyć w to, co jest przyjemne, aniżeli w to, co jest prawdziwe, i unoszą się gniewem wobec każdego, kto niweczy ich miłe złudzenia. W ostatnim roku teozofią była przedmiotem wielu ostrych ataków spirytystów, jakby ludzie znający pół prawdy żywili więcej niechęci do tych, którzy znają całą prawdę, aniżeli ci, którzy nie mogą się pochwalić znajomością żadnej jej cząstki. Czytaj dalej

TIMOTHY LEARY – Polityka Ekstazy (e-book)

1
Timothy Leary
„Polityka ekstazy”
Źródło: http://hyperreal.info/
2
NOTA EDYTORSKA
„Polityka ekstazy”, po raz pierwszy ukazała się w 1968 — pełnym zamieszania roku, w którym odnotowano
zabójstwa Kinga i Kennedy’ego, eskalację masakry w Wietnamie i antywojenne protesty w amerykańskich
miastach, gwałtowne starcia pomiędzy studentami i policją w Paryżu, Pradze, Chicago, darowiznę na rzecz
Haight–Ashbury i radykalizację hippisów, rozkwit Youth International Party i początek reżimu Nixona.
W tym samym roku opublikowano pierwsze książki Leary’ego: High Priest, oraz Politykę Ekstazy. W 1968 r.
Leary wraz z rodziną, przeniósł się z Millbrook do Laguna Beach w Kalifornii. Planował kandydować w
wyborach na stanowisko gubernatora, gdzie jego przeciwnikiem byłby Ronald Reagan, ale na sześć miesięcy
przed dniem wyborów, w 1970 r. został wtrącony do więzienia pod zarzutem posiadania minimalnej ilości
marihuany i groźbą odsiedzenia trzydziestu lat w więzieniu. Odmawiający wypuszczenia Leary’ego za kaucją,
sędzia z Orange County, ujawnił faktyczne powody absurdalnie długiego wyroku, podnosząc w górę, w swoim
pokoju sędziowskim, kopie artykułów opublikowanych w tej książce. Czytaj dalej

POKŁOSIE LAT 60-TYCH

Timothy Leary – W dzisiejszych czasach każda dekada stanowi zapis długowiecznej ogólnoludzkiej dyskusji. Kultura lat 60-tych wyryła mniejsze lub większe piętno na każdym Amerykaninie. Tak się składa, że sam byłem bardzo zaangażowany w tamtejsze zmiany społeczne jako członek drobnej grupki chłonnych nowości intelektualistów, pragnących otrzymywać, wchłaniać i przekazywać wyłaniające się sygnały kulturowe.

Znaczenie tej eksplozywnej dekady zweryfikuje jeszcze historia w świetle ciągłego rozwoju. Jasne jest, że ci, którzy w niej uczestniczyli, wciąż będą przekazywać swoje wersje tego, co się wydarzyło i przepowiadać to, co ma nadejść.

W styczniu 1960 roku przyjąłem zaproszenie z Harvard University, by promować tam nowy program o nazwie Zmiana Behawioralna. Byłem przekonany, że choroby umysłowe można wyleczyć; że drastyczne ograniczenia ludzkich funkcji intelektualnych i emocjonalnych są spowodowane skostniałymi stanami umysłu, statycznie naznaczonymi i uwarunkowanymi obwodami nerwowymi, tworzącymi i podtrzymującymi sztuczne stany postrzeganej rzeczywistości.

Wierzyłem, że system nerwowy może być bio-chemiczno-elektryczną siecią, posiadającą zdolność otrzymywania i tworzenia zmiennych serii przystosowawczych rzeczywistości, jeśli się tylko znajdzie chemiczny klucz do zmieniania świadomości i dostosuje go do odpowiedniej teorii. Dość powiedzieć, iż myślałem, że człowiek nie wie jaki pożytek może zrobić ze swojej głowy oraz że statyczny, pełen uwarunkowań obwód nerwowy, znany jako normalny umysł, jest w istocie źródłem niewoli, a zadaniem psychologów-neurologów jest odkrycie neurochemikaliów zmieniających umysł. Można by było wprowadzać w ten sposób nowe kody nowych rzeczywistości. Początkowe doświadczenia na Harvardzie sugerowały, że LSD może być takim środkiem.

Na początku lat 60-tych sprawdziliśmy te hipotezy, przeprowadzając doświadczenia z LSD na kilkusetosobowej próbie, przyjmując następujące założenia: nastawienie, czy też oczekiwanie, miało dotyczyć filozoficznych poszukiwań i odkryć; otoczenie było bezpieczne i odpowiedzialne. Nie odnotowaliśmy ani jednego przypadku „złego tripu”. Nasze obiekty doświadczenia przeżywały stany meta-umysłu i kontemplacji osobistych i społecznych następstw tych nowych sygnałów. Czytaj dalej

TIMOTHY LEARY

Nasza rewolucja kreuje nowe, post-polityczne społeczeństwo oparte na Ekstazie tzn. na doświadczeniu Indywidualnej Wolności. Ten ruch jest „zachwytem” antycypującym rok 2000. Jest kulminacją mistycznych, transcendentnych, upiornych, pełnych halucynacji marzeń, które przejawiały się jako wizje w naszych najwyższych psychedelicznych (umysłowo otwartych stanach).

– Timothy Leary, Polityka Ekstazy –

Gdyby spytać która z wielkich osobistości XX wieku w znaczący sposób wpłynęła na współczesną kulturę undergroundową, to odpowiedzi mogłoby być kilka, ale jedna z nich z pewnością brzmiałaby – Timothy Leary. Renegat z Harvardu, „szalony naukowiec”, psychedeliczny guru, rewolucjonista społeczny, wizjoner oraz więzień polityczny, który dzięki Richard M. Nixonowi zyskał miano „najgroźniejszego człowieka w Ameryce”, był jedną z najbardziej barwnych i kontrowersyjnych postaci epoki kontrkulturowego zrywu, w której przemiana świadomości i wyzwolenie seksualne wdarły się z dziką energią na sztandary. To właśnie dzięki „apostołowi chaosu” postulaty, traktowane przez Nową Lewicę jedynie jako elementy walki politycznej, poszerzyły swoje znaczenie o głębszy wymiar, tym samym przyciągając do kulturowej rebelii tysiące młodych ludzi.

W argumentach, reprezentowanego przez niego ruchu psychedelicznego spoczywało duchowe uzupełnienie batalii o prawa ekonomiczne i społeczne. I nikt inny, ale właśnie Timothy Leary doprowadził do zjednoczenia tych dwóch sił uświadamiając wielu ludziom, że wojna tocząca się w kulturze Zachodu, nie rozgrywa się wyłącznie o wyzwolenie klasy, grupy społecznej czy też mniejszości etnicznej, ale jej polem jest walka o coraz bardziej zagrożoną represjami prawnymi, wolność wewnętrzną. Ponadto w jego dziełach, wywiadach i przemowach najwyraźniej uwidacznia się doświadczenie pokolenia roku 1968 w Stanach Zjednoczonych, które wychodząc z epoki ekonomicznego prosperity, nagle wchodziło w bolesne doświadczenia imperialistycznych zapędów swojego kraju, dla którego jedyną opcją stylu życia był drobnomieszczański konsumeryzm (tak doskonale sportretowany przez sytuacjonistów). W okresie rewolucji Święty Timothy stał się prawdziwym symbolem ideałów tej generacji, dla której przez wiele następnych lat był też przewodnikiem.

Jeśli porównać ruch psychedeliczny lat ’60, który narodził się z doświadczeń akademickich ze środkami enteogennymi, do hydry o kilku głowach, to jedną z nich stanowił Timothy Leary, drugą zaś Ken Kesey. Oczywiście naukowców, popierających idee rozwoju świadomości i głoszących potrzebę zgłębiania potencjału środków enteogennych było o wiele więcej, ale to właśnie tych dwóch ludzi nadało mu szyk, cel i rozgłos. Oczywiście konserwatyści zawsze będą wytykać Leary’emu błędy, fałszować jego biografię, a przede wszystkim wydawać mu świadectwo niepoczytalności. Nie ulega jednak wątpliwości, że wszystkie jednostki, skupione wokół kontrkultury, będą Leary’ego szanować i kochać za to co zrobił dla wyzwolenia jednostki z sideł represyjnej, judeochrześcijańskiej kultury. To właśnie Leary bowiem miał tyle odwagi, żeby rzucić rękawicę w twarz systemu kontrolnego tym samym wypowiadając jej wojnę… wojnę informacyjną, która toczy się po dziś dzień. Czytaj dalej

FRYDERYK NIETZSCHE – Poza dobrem i złem (e-book)

Preludium filozofii przyszłości

Przedmowa

Rozdział I
O przesądach filozofów
Rozdział II
Wolny duch
Rozdział III
Religijność
Rozdział IV
Zdania i potrącenia
Rozdział V
Do historyi naturalnej morału
Rozdział VI
My uczeni
Rozdział VII
Nasze cnoty
Rozdział VIII
Ludy i ojczyzny
Rozdział IX
Dusza dostojna

Zakończenie

FRYDERYK NIETZSCHE

POZA DOBREM I ZŁEM

PRZEŁOŻYŁ
STANISŁAW WYRZYKOWSKI

NAKŁAD JAKÓBA MORTKOWICZA

Wydanie drugie przejrzane i ponownie porównane z oryginałem.

PRZEDMOWA

Dajmy na to, iż prawda jest kobietą – jak to? Nie jest że uzasadnionem podejrzenie, iż wszyscy filozofowie, o ile byli dogmatykami, źle się znali na kobietach? Iż straszliwa powaga, niezdarne natręctwo, z jakiem ku prawdzie zmierzać dotychczas zwykli, niewłaściwymi były i nieprzystojnymi środkami, by właśnie zjednać sobie białogłowe? Ta pewna, iż zjednać się nie dała, a dogmatyka wszelkiego rodzaju dzisiaj w postawie żałosnej i bezsilnej stoi. Jeśli jeszcze wogóle stoi, gdyż nie brak szyderców, którzy utrzymują, iż upadła, iż wszelka dogmatyka leży powalona, ba nawet, iż wszelka dogmatyka już dogorywa. Mówiąc poważnie, można mieć uzasadnioną nadzieję, iż wszelkie dogmatyzowanie we filozofii, lubo poczynało sobie tak uroczyście, tak ostatecznie i nieodwołalnie Czytaj dalej

CIEMNA STRONA HISTORII CHRZEŚCIJAŃSTWA – Helen Ellerbe (e-book)

„Jest to po prostu książka, którą każdy powinien przeczytać. W czasach, kiedy tak zwane prawo religijne utrzymuje, że wartości chrześcijańskie uratują ludzkość od szerzącego się grzechu, właśnie zwykły człowiek powinien poznać w jaki sposób Kościół próbował ratować ludzi w przeszłości. Jest to sroga lekcja, niemniej niezbędne jest przyswojenie jej sobie”.
– Alice Walker, autorka „The Color Purple, Possessing the Secret of Joy” „The Temple of My Familiar”.
„W jasnym, obiektywnym i przystępnym stylu Helen Ellerbe przedstawia pewne długo ukrywane skandaliczne tajemnice zorganizowanej religii patriarchalnej. Jej fascynująca książka jest niezbędna dla kompletnego obrazu rozwoju zachodniej cywilizacji.”
– Barbara G. Walker, autorka „The Woman’s Encyclopedia of Myths and Secrets, The Crone” „The Woman’s Dictionary of Symbols and Sacred Objects „.
„Jeśli uścisk mroku jest niezbędny do uzdrowienia duszy, wówczas Ciemna Strona Historii Chrześcijaństwa pomoże nam oczyścić religię chrześcijańską z demonicznych elementów i pozwoli ponownie usłyszeć dobre wieści”.
– Sam Keen, autor „Fire in The Belly, Hymns to an Unknown God” Zaprzeczając złu wyrządzamy krzywdę. Zaprzeczając nocy przyciemniamy światło. Przez okres prawie dwóch tysiącleci Kościół terroryzował i gnębił miliony ludzi pragnąc osiągnąć kontrolę nad ich życiem duchowym „Ciemna strona historii chrześcijaństwa” ujawnia szczegóły tragedii, smutku i niesprawiedliwości narzuconej ludzkości przez Kościół.

Tytuł oryginału:
The Dark Side of Christian History by Helen Ellerbe Morningstar books
© Copyright 1995 by Helen Ellerbe
Na okładce wykorzystano rycinę ze strony 107 Skład: Marzena Dobras

ISBN 83-904658-1-7
Skład i łamanie: Wydawnictwo S i S
Druk i oprawa: Zakłady Graficzne im. KEN S.A. Bydgoszcz, ul. Jagiellońska 1
Bydgoszcz1997

Książka dedykowana wolności i godności człowieka
H. E.

Spis treści:

Przedmowa …………………………………………………………………… 9
Wprowadzenie ………………………………………………………………. 11
Rozdział 1: Ziarna tyranii. 100-400 n.e. ………………………… 15
Rozdział 2: Polityczne intrygi. 200-500 n.e. ……………………. 22
Rozdział 3: Ustanowienie doktryny: seks, wolna wola,
reinkarnacja, walka. 300-500 n.e. ………………… 34
Rozdział 4: Kościół triumfuje. 500-1000 ………………………… 42
Rozdział 5: Kościół walczy ze zmianami. 1000-1500 ………. 52 Czytaj dalej

ZBRODNIE W IMIENIU CHRYSTUSA – Robert Haasler (e-book)

.

Zamiast wstępu

„…cokolwiek uczyniliście jednemu z tych moich braci najmniejszych, mnie uczyniliście”

/Mat. 25-40/

Przedmowa do wydania polskiego

„Mówili o Chrystusie i wszystkich świętych, nakazując jednocześnie rzeź”, takie słowa jakże często powtarzano w marcu 2000 roku, w czasie, kiedy papież Jan Paweł II przygotował deklaracje Kościoła katolickiego, w której prosił o wybaczenie wszystkich zbrodni i niegodziwości popełnionych przez ludzi Kościoła i w imieniu Kościoła. Zaiste ważne to było wydarzenie dokonane „pod naciskiem” wielu wyznań chrze3ścijańskich, reformatorskich sił w samym Kościele, a głównie środowisk żydowskich; papież wywodzący się z kraju tolerancyjnego musiał wbrew wielu najwybitniejszym hierarchom Kościoła znaleźć takie słowa, które oddawałyby prawdę o krwią opływającej historii, a jednocześnie nie obciążały winą współwyznawców. Jak zawsze w takich przypadkach, wśród słów podziwu dla odwagi papieża, padały głosy niezadowolenia, że przyznanie się do błędów historii było tylko połowiczne. Nie sposób sprostać oczekiwaniom wszystkich.

Z całą pewnością jednym z największych osiągnięć Roku Świętego – jubileuszu dwóch tysięcy lat chrześcijaństwa – było papieskie pochylenie się nad błędami: zbrodniami wielkich swoich poprzedników i Kościoła w całości. Mina lata i dziesięciolecia nim cała prawda o okropnościach zbrodni zostanie ujawniona. Przede wszystkim musi być wyrażona zgoda samego Kościoła, jego hierarchów i przyzwolenie milionów wiernych na wskazanie najczarniejszych kart historii Kościoła. Kościół czeka ciężka próba. Od jej pokonania, od głębi przemyśleń zależeć będzie jego przyszłość. Bez prawdy o przeszłości nie da się, bowiem budować prawdziwych fundamentów wiary. Tylko wtedy Piotrowa opoka stanie się litą skałą. Jakże często jeszcze głośniej niż słowa papieża, biskupa Rzymu, pobrzmiewają w Kościele głosy „zwolenników” relatywizmu historycznego, takich jak choćby Vittorio Messori – autor cieszącej się ogromnym powodzeniem książki „Czarne karty Kościoła”. Czytaj dalej

TAJNE SPRAWY PAPIEŻY – Robert A. Haasler (e-book)

Tytuł oryginału: Papes secret cases Edycja polska rozszerzona i uzupełniona Tłumaczenie i redakcja: zespół wydawnictwa Okładka: Jan Sojka

ISBN 83-87864-17-X

Drukarnia Wydawnicza im. W. L. Anczyca S.A. w Krakowie Druk z dostarczonych diapozytywów. Żarn. 327/99

Zamiast wstępu

„I poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi” (J. 8. 32.).

Przedmowa do wydania polskiego

Oddajemy do rąk Czytelnika książkę specjalną. Specjalną przynajmniej z kilku powodów. Jest ona skrótem obszernej – trzytomowej pracy przygotowywanej przez ostatnie 12 lat. W tej monumentalnej pracy, szczegółowo przedstawiono waż­ne aspekty obyczajowości dworów papieskich, zwłaszcza w okresie od V do XVII wieku.

W dokonanym skrócie z natury rzeczy pominięto wiele wątków i spraw. Całkowicie zrezygnowano z przedstawienia aparatu sprawiedliwości – więziennictwa, inkwizycji, tortur. Te bowiem sprawy przedstawione zostały w interesującej książce Vittorio Messoriego „Czarne karty Kościoła”. Zdecydowano także o pominięciu szczegółowych opisów wydarzeń i komentarzy Autora. Ostatecznie przygotowano publikację, która aż przeładowana jest faktami, wnioski pozostawiając Czytelnikom. Praca powstawała przez szereg lat. Bibliografia, która była podstawą jej przygotowania liczy ponad 1000 po­zycji. Autor korzystając z pomocy wielu bibliotek i archiwów, dokonał konfrontacji większości wydawnictw jakie powstały w ostatnich dziesięcioleciach. To trudna i porywająca lektura. Sporo, zwłaszcza w ostatnich latach, ukazało się książek przedstawiających historię papiestwa i papieży. W większości zastosowano jednak metodę chronologicznej prezentacji ich życiorysów. Metoda zastosowana w tej monografii i jej skró­cie jest w tym bogactwie rzadkością. W niektórych rozdzia­łach tej książki zapowiedziane są wydawnictwa, szerzej przedstawiające opisane wydarzenia.

Chociaż, Autor przedstawił w dokonanym skrócie sprawy i wydarzenia, które można znaleźć także w większości wcze­śniejszych publikacji, to przyjęta metoda prezentacji uznana została niemal przez wszystkich czytelników maszynopisu, recenzentów, redaktorów i wydawców za wielce prowokują­cą, bulwersującą.

Książka w skróconej formie w 1999 roku wydana zostanie w kilku krajach. Oprócz Polski także w Czechach, Słowacji, Niemczech, Wielkiej Brytani, Stanach Zjednoczonych i Rosji. Poszerzona wersja skierowana zostanie do druku z uwzglę­dnieniem wszystkich uwag i krytycznych ocen tego wydaw­nictwa. Czytaj dalej

NAJWIĘKSZE KŁAMSTWA I MISTYFIKACJE W DZIEJACH KOŚCIOŁA – Lesław Żukowski (e-book)

Pojawienie się okrągłej daty, jaka stał się rok dwutysięczny, na nowo ożywiło wszelkie spekulacje – czy to przepowiednie jasnowidzów, czy wizje mistyków – sugerujące zbliżający się „koniec świata”. Ludzie kultury zachodniej żyli w przeświadczeniu, że ta milenijna gorączka ogarnęła całą planetę. Jednak przekonanie to nieuzasadnione. Przecież większa część ludzkości nie wyznaje chrześcijaństwa, i dla tych ludzi rok 2000 ery chrześcijańskiej nie ma większego znaczenia. Buddyści już dawno przeszli do swojego trzeciego milenium, muzułmanie są dopiero w drugiej połowie drugiego, a judaiści przeżywają szóste tysiąclecie…

Rok dwutysięczny stworzył jednak dobrą okazję do refleksji nad naturą i dziejami chrześcijaństwa. Tym bardziej, że pozycja tej religii gwałtownie się zmienia. Odchodzi w przeszłość bezwzględna dominacja Kościoła, – chociaż nadal są obecne jej historyczne przeżytki, a duchowieństwo ciągle jeszcze usiłuje zachować swoją niegdysiejszą pozycję.

W przedstawianym Czytelnikowi zbiorze esejów, stanowiącym pewna spójną całość, Autor prezentuje krytyczne spojrzenie na chrześcijaństwo w rozmaitych aspektach. Próbuje też wyjaśnić pochodzenie, a więc i powstanie wielu elementów tej religii, a także mechanizmy jej ekspansji i upadku. Zwłaszcza wiele uwagi poświęca porównaniu chrześcijańskiej idei z faktyczną praktyką, widoczną w życiu społecznym i w dziejach Kościoła.

Swoistym podsumowaniem, a zarazem punktem odniesienia, jest kronika chrześcijaństwa zamieszczona na końcu książki. Ma za zadanie ułatwić Czytelnikowi orientację w prezentowanym temacie.

Monoteizm niejedno ma imię

Monoteizm jest forma religii, znaną od dawna i pojawiającą się nieraz w wielu, niezależnych od siebie ośrodkach kulturowych. Wydaje się, że wiara w jedynego, uniwersalnego boga jest naturalnym etapem rozwoju politeistycznego panteonu bóstw, patronujących różnym, mniej lub bardziej wyodrębnionym dziedzinom życia społecznego. Tak, na przykład, Meksykanie mieli swojego boga kukurydzy, Grecy – boga kupców i złodziei, a Hindusi – kilka bóstw płodności. Wyznawcy musieli, więc orientować się, do którego boga zwracać się w określonej sprawie.

Stopniowo spośród tej mnogości bóstw wyłania się jedno, uważane za najważniejsze, i to ono przejmuje rolę zwierzchnika nad pozostałymi, Charakterystyczne jest, że zwykle bogiem „naczelnym” zostawał reprezentant siły: władca piorunów (grecki Zeus), bóg wojny (izraelski Jahwe) lub pan słońca (egipski Re). Zawsze sukcesywnie przejmował cechy pomniejszych bogów albo – jak było to w Egipcie – zawierał swoistą koalicję z innym, równie silnym bóstwem, i – tak to się też zdarzało – występował pod kilkoma albo podwójnym imieniem. W każdym razie pojawia się boski monarcha i jego podwładni, co podejrzanie przypomina stosunki panujące miedzy ludźmi. Zwłaszcza, że trend do wyróżniania jednego bóstwa jako najważniejszego zwykle zbiega się w czasie z różnicowaniem społeczeństwa, kształtowaniem struktur władzy i powstawaniem politycznych, plemiennych czy państwowych organizacji. Wygląda na to, że ziemscy władcy chcieli mieć swojego odpowiednika w świecie bogów. Czytaj dalej

TRZECIA WOJNA ŚWIATOWA – Henryk Pająk (e-book)

My jesteśmy źródłem terroru wszechobejmującego. Mamy na usługach ludzi wszelkich poglądów, wszelkich zasad: odnowicieli monarchii, demagogów, socjalistów, komunis­tów oraz wszelkich utopistów.

Protokoły Mędrców Syjonu (Prot. VI)

Trzecia wojna światowa zostanie rozpoczęta przy użyciu konfliktu, jaki rozniecą Iluminaci pomiędzy „politycznymi syjonistami” i liderami świata muzułmańskiego. Wojna będzie prowadzona w ten sposób, że islam (świat arabski włączając mahometanizm) i polityczny syjonizm (włącza­jąc państwo Izrael), zniszczą się nawzajem.

Willy Guy Carr: Pionki w grze, 1955 r.

My, Żydzi, kontrolujemy Amerykę i Amerykanie wiedzą o tym.

Premier A. Szaron: „Rzeźnik Libanu i Palestyny”

Tajnych akcji nie należy mylić z działalnością misyjną.

Henry Kissinger – syjonista-Iluminat

HENRYK PAJĄK

TRZECIA WOJNA ŚWIATOWA

LUBLIN 2002

Copyright by Henryk Pająk ISBN 83-87510-99-8

Tył okładki: dłoń wśród głazów – kompozycja

chińskiego artysty Zhang Nianchao.

Repr, z: „China pictorial”, October 2001

PIERWSZY FRONT TRZECIEJ WOJNY

Trzecia wojna światowa nie zaczęła się ani nad ruinami World Trade Center, ani masakrą Afganistanu. Obydwa te akty bezprzykładnego ludobójstwa były konsekwentną kon­tynuacją syjonistycznego ekspansjonizmu okupującego wszystkie struktury władzy, gospodarki, ekonomii, a zwłaszcza potęgi militarnej największego mocarstwa świa­ta, jakimi są Stany Zjednoczone Ameryki Północnej. Czytaj dalej

WYWIAD Z BYŁYM SZWAJCARSKIM BANKIEREM

Wywiad przeprowadził jeden z naszych przedstawicieli w Stanach Zjednoczonych, Yves Jacques. Ostatnio rozmawiał on z Francois de Siebenthalem, który dawniej pracował jako bankier w Szwajcarii, na temat kryzysu w świecie finansowym dzisiaj, i o tym, jakie rozwiązania zaproponowałby udzielający wywiadu, aby skorygować ten nieporządek.

Yves Jacques: Francois, pochodzi Pan ze Szwajcarii, posiada Pan wykształcenie w dziedzinie bankowości i ekonomii, czy tak?

Francois de Siebenthal: Tak jest.

YJ: A jak długo pracuje Pan jako ekonomista?

FS: Ponad dwadzieścia pięć lat.

YJ: Niektóre podręczniki i inne źródła wprowadzają ludzi w błąd podając, że banki pożyczają pieniądze pochodzące z depozytów swoich klientów. Czy może Pan nam powiedzieć, jak jest naprawdę?

FS: Prawda jest taka, że to kredyt tworzy depozyty, a nie odwrotnie. To znaczy, że na przykład więcej niż 90% pieniędzy będących w obiegu powstało po prostu z powietrza. Szacuje się, że 99,99% dolarów USA jest wytworzone z niczego. Nazywamy to pieniądzem Fiat (niech się stanie), albo pieniądzem Ex Nihilo (z niczego). Generalnie problem polega na tym, że używa się systemu kredytu, aby utrzymać wzrost gospodarczy Stanów Zjednoczonych, aby podtrzymać ekonomię amerykańską, kosztem ubogich na świecie.

Ostatnio finansjera wykorzystała nawet rynek nieruchomości w USA, aby wesprzeć machinę kredytu. Wytworzono ogromne kwoty kredytu (Ex Nihilo) jako pożyczki na zakup nieruchomości, a potem te amerykańskie pożyczki hipoteczne sprzedano inwestorom takim jak Fanny Mae czy Freddie Mac z ogromnym zyskiem. Następnie ten ogromny import pieniędzy i oszczędności z całego świata zostały użyte, aby oznajmić ludziom w Ameryce, że wartość amerykańskiego przemysłu wzrasta cały czas nieustannie. Ale obecnie doszliśmy do granic wypłacalności i amerykański dolar zaczyna ześlizgiwać się w dół. Stracił on 60% swej wartości od początku wojny w Iraku. Ten cały system jest wielkim kłamstwem i powoduje olbrzymi spadek wiarygodności i zaufania.

Gdy kredyt jest tworzony jedynie po to, aby podtrzymywać pozorny wzrost ekonomii, istnieją różne drogi wyjścia z tej sytuacji. Jedną z nich może być doprowadzenie do powszechnej wojny z milionami ofiar, albo krwawej rewolucji, czy chociażby kredytowego kryzysu, jakiego doświadczyła Japonia wraz z niedoborem gotówki i masowym wyludnieniem, albo znowu może to spowodować totalną zapaść ekonomii, jak to się zdarzyło w 1929 roku.
YJ: Takie są więc ich sposoby?
FS: Właśnie, moim zdaniem międzynarodowi bankierzy planują nowe wojny i rewolucje. Myślę, że najlepszym pomysłem na to byłoby to, co zrobili biedni ludzie w Stanach Zjednoczonych w 1929 roku. Utworzyli banki lokalne z sześcioma tysiącami lokalnych systemów pieniężnych. Możemy usprawnić te lokalne systemy i skoordynować je, jako sieć uprawnionych, bezpłatnych i otwartych dla wszystkich banków lokalnych, używających tych samych walorów, dostępnych dla wszystkich ludzi dobrej woli.

Czytaj dalej

MASONERIA: Janusz Korwin-Mikke rozmawia z prof. Tadeuszem Cegielskim


„Najwyższy Czas. Pismo konserwatywno-liberalne”, nr 44-45 /2000 r.


Czy masoneria szkocka uważa Wielki Wschód za masonerię?

Masoneria nazwana przez Pana „szkocką” to bractwa regularne, czyli takie, które przestrzegają pewnych zasad sformułowanych przez wolnomularzy angielskich na początku XVIII wieku i zawartych w Konstytucjach Andersona, czyli w najstarszych statutach wolnomularskich opublikowanych w 1723 roku. Gdy jednak mówimy „szkocka” to mamy na myśli masonerię stopni wyższych skupioną w tzw. Radach Najwyższych 33 stopnia. Natomiast w Polsce wg tradycji wywodzącej się z międzywojnia, masoneria „francuska”, czy „Francuzi” – to Wielki Wschód Francji, zaś „szkocka” i „Szkoci” – to Wielka Loża Narodowa Polski. Stąd niejakie zamieszanie natury terminologicznej.

Z naszego punktu widzenia nurt reprezentowany przez Wielki Wschód Francji jest nieregularny. Jest to, owszem, wolnomularstwo – ale zasadniczo różne od naszego, przez nas nie uznawane; co oznacza, że nie możemy bywać (i nie bywamy) na ich zebraniach, nie utrzymujemy stosunków oficjalnych. Nie wykluczamy przecież stosunków towarzyskich. Tak samo jest we Francji i we wszystkich krajach, w których Wielki Wschód działa. Niektórzy używają jeszcze określenia „paramasonia”, co jednak jest niejako dyskwalifikujące. Uważamy, że zbyt mało o nich wiemy, żeby wystawiać im podobne cenzurki.

Z dwóch powodów zdecydowanie odcinamy się od wolnomularstwa Wielkiego Wschodu. Po pierwsze, dlatego że odrzuciło ono transcendencję jako źródło etyki wolnomularskiej i nie uznaje wolnomularskiego symbolu transcendencji – Wielkiego Architekta Świata. Podkreślam: ów Wielki Architekt (albo Budownik, jak ładnie określa się w polskiej tradycji wolnomularskiej), jest tylko SYMBOLEM TRANSCENDENCJI, a nie jakimś masońskim „Bogiem”. Wolnomularstwo nie jest systemem teologicznym, żeby mieć własne koncepcje Boga. Uważamy jednak, że etyka, która nie jest zakorzeniona w transcendencji, staje się przedmiotem przetargów, i manipulacji, zależna od prywatnych czy instytucjonalnych układów. Drugi powód naszego odcięcia się od Wielkiego Wschodu dotyczy polityki. Absolutnym aksjomatem i kanonem naszych zasad jest „przezroczystość” lóż pod względem politycznym. Mogą one grupować ludzi różnych orientacji, natomiast jako zbiorowość, jako struktura organizacyjna loże nie powinny brać udziału w jakichkolwiek sporach i polemikach politycznych. Nie oznacza to, że nie interesujemy się etycznym aspektem polityki. Etyka bowiem jest zawsze w centrum zainteresowania wolnomularstwa. Ale to nie oznacza udziału w polityce rozumianej jako gra partyjna, gra interesów, a tym bardziej jakieś personalne rozgrywki.

Jednakże ta gra interesów jest dość szczególna, bo kiedy w 1991 roku odwiedził Polskę Wielki Mistrz Wielkiego Wschodu Francji, to oświadczył wyraźnie, że do Wielkiego Wschodu należą prawie wszyscy deputowani socjalistyczni – a nikt praktycznie z innych partii. Więc to jest nie tylko „polityka” – ale i bardzo szczególna polityka. Czytaj dalej

HISTORIA MASONERII I INNYCH TAJNYCH TOWARZYSTW

Fragment książki Feliksy Eger „Historia masonerii i innych towarzystw tajnych”

Początki wolnomularstwa

 

Powstanie i rozwój towarzystwa tajnego, takiego, jak wolnomularstwo na łonie społeczeństwa chrześcijańskiego, którego jest zupełnem zaprzeczeniem, to fakt zwracający uwagę nie tylko historyka i filozofa, ale i każdego myślącego człowieka. O początkach wolnomularstwa najsprzeczniejsze istnieją podania; które z nich są zmyślone, a które prawdziwe, rozstrzygnąć trudno, podamy je zatem bez komentarzy.

(…)

Historycy, pisarze katoliccy, a nawet masońscy poważniej przedmiot ten traktujący, dowodzą, że herezye Gnostyków, Manichejczyków, Albigensów, Socynianów, głównie zaś Templaryuszów stały się podstawą wolnomularstwa. Organizacyę tylko przyjęło ono od stowarzyszeń czyli cechów mularskich, jak o tem świadczą przechowane dotychczas nazwy: kielni, cyrklów, węgielnic, czeladników, majstrów itp. Pierwszą z wymienionych herezyi był Gnostycyzm. Przewrotna ta nauka wyszedłszy ze Wschodu w początkach II wieku zapragnęła połączyć z dogmatami religii Chrystusa magię chaldejską, kabałę żydowską, teurgię egipską i elektyzm aleksandryjski. „Pogarda wszelkiego prawa była ich moralnością… Gnostycy utrzymywali, że Natura objawia dwie wielkie zasady wspólności i jedności wszystkich rzeczy; że prawa ludzkie przeciwne tym prawom naturalnym, są wykroczeniem przeciwko porządkowi ludzkiemu i boskiemu; że dla przywrócenia tego porządku należy ustanowić wspólność ziemi, majętności i kobiet. W ogólności nauczali oni, że im większą pogardę czuć będziemy dla praw istniejących, im więcej wyzwolimy się z tego, co się zowie religią, tem lepiej czcić będziemy Najwyższą Istotę, tem staniemy się podobniejszemi Bogu.

B: Clarel, wyprowadzając początki wolnomularstwa od Gnostyków, tak się o tych ostatnich wyraża: „Od 58 roku ery naszej wyobrażenia zaczerpnięte od zwolenników Zoroastra, z filozofii Platona, z teogonii i pneumatogonii Egiptu, Chaldei i Grecyi, wyznawane były tajemnie przez wiele sekt, znanych pod ogólną nazwą Gnostyków; utrzymywały bowiem, że one same posiadają prawdziwą gnosis, czyli wiedzę…. Gnostycy nazywali się sami dziećmi światłości. Wtajemniczeni dzielili się na wiele stopni. Czytaj dalej

EUROPA BEZ OJCZYZN – Piotr Jaroszyński

(przedmowa)

Są teksty, które powstają w kontakcie ze słuchaczem, tym z niewielkiego miasteczka, i tym z wielkiej metropolii, z Polski, z Ameryki, z Norwegii, z Niemiec… Aby powstały, nie wystarczy wiedza i przemyślenia autora, potrzebne jest jeszcze pytanie, które pada z sali, uśmiech lub ból, wyraz niezrozumienia czy zażenowania. Słuchacz naprowadza autora na problemy, które są problemami realnymi, daje znak, że nie wszystko jest jasne, cieszy się, gdy pojmuje, a wreszcie nudzi się, gdy wywód jest mętny lub nie na temat. Ale słuchacz nie zawsze wie, ten z Łomży i z Nowego Yorku, z Oslo i Paryża, że pytania, na które nie doczekał się odpowiedzi, zostały w duszy autora i że autor o nich dalej myśli. Aż przychodzi czas, że dojrzeją na tyle, aby o nich napisać felieton, esej, artykuł. Niektóre stanowić mogą nawet temat poważnych wykładów akademickich.

Taki charakter ma właśnie ta książka. Jest próbą wyjaśnienia spraw trudnych, spraw, którymi żyjemy, ale które mimo swej codzienności i nowości, zakorzenione są w wielu paralelach czasów minionych i znalazły swe odbicie w poglądach ludzi mądrych.

Europa i moja Ojczyzna, Polska dawniej i dziś, wokół tego tematu skupione są zawarte w niniejszej książeczce teksty. Być może dla jednego będą odpowiedzią na nurtujące go pytania, dla innego inspiracją do przemyśleń, ktoś inny sięgnie jeszcze po dodatkową lekturę, ktoś nie zgodzi się… A jednak problemy są żywe, dotyczą nas, Polaków, musimy je podejmować w szczerym i rzetelnym dialogu. Jeżeli wokół nas będzie jaśniej, łatwiej się odnajdziemy, w Warszawie i w Antwerpii, w Chicago i w Tychach. To jest najważniejsze.

Warszawa, 14 stycznia 2002 r.

Piotr Jaroszyński

* * *

Teksty zamieszczone w książce (wyróżniono tematykę Unii Europejskiej):

– Europa bez Ojczyzn? (zamieszczony poniżej)
– Polityczna odpowiedzialność za naród Czytaj dalej

IDEOWE I FINANSOWE ŹRÓDŁA NAZIZMU

Ideowe i ezoteryczne źródła nazizmu

Mówiąc o  głównych autorach ideologii hitlerowskiego narodowego socjalizmu (nazizmu)  wymienia się najczęściej  jedynie samego Adolfa Hitlera , czasem jeszcze dodając  Alfreda Rosenberga  i nie zauważając jakby innych, pozostających z reguły w ukryciu, inspiratorów. Jak sądzą niektórzy badacze tego problemu zjawisko nazizmu można tłumaczyć raczej głębokim wpływem pewnej doktryny ezoterycznej zaszczepionej  hitlerowskiej elicie  przez ukrytych „mistrzów”, niż  tylko i wyłącznie działalnością samego  Hitlera. Nazizm bowiem tkwi swymi korzeniami, przynajmniej w pewnej części, w tajnych stowarzyszeniach. Z drugiej strony nie można popadać w przesadę i oceniać Trzecią Rzeszę wyłącznie jako rodzaj jakiegoś „germańskiego New Age”. Faktem natomiast  pozostaje  znacząca obecność idei i ruchów okultystycznych oraz neopogańskich w życiu publicznym hitlerowskich Niemiec. Mimo to ostatnio dość często, jakby na przekór wszystkim faktom,  niektóre dzisiejsze  „autorytety” usiłują  fałszywie doszukiwać się źródeł nazizmu wprost w chrześcijaństwie, nazywając Hitlera katolikiem i argumentując, że w końcu  był on ochrzczony w kościele katolickim.Niektórzy, jak  prof. Yehuda Bauer posuwają się nawet do nazwania żydowskiego holocaustu „największą zbrodnią chrześcijaństwa([7] str. 41). Z kolei inni używają równie absurdalnych  sformułowań w rodzaju:  „nazizm był nieuniknionym rezultatem chrześcijaństwa”, „hitleryzm wyrósł w świecie chrześcijańskim” czy też „nazizm był fenomenem chrześcijańskim” . Ostatnio  żydowski autor  Daniel Jonah Goldhagen w swojej książce „Moralny rozrachunek” poszedł dosłownie „na całość” w szkalowaniu Kościoła katolickiego i generalnie chrześcijaństwa. Autor ten  twierdzi, między innymi, że „Kościół jest odpowiedzialny za holocaust, a chrześcijaństwo legło u podstaw nazizmu” , a  zagłada Żydów, jaka dokonała się w Europie ponad pół wieku temu, była po prostu „wojną religijną chrześcijaństwa z judaizmem” i „erupcją tego, co pod powierzchnią europejskiej kultury gotowało się od dawna za sprawą chrześcijaństwa.” ([23] str. 1).Niestety tak to już  jest, że często najgłośniej krzyczą i rzucają oszczerstwa ci, którzy  albo nie wiedzą co mówią , albo kierują się zwykłą nienawiścią do chrześcijaństwa, zresztą taką samą jaką okazywał mu Hitler. Fakty bowiem wskazują na coś zupełnie przeciwnego, gdyż nazizm nie miał nic wspólnego z chrześcijaństwem, stanowiąc zresztą swoją rasistowską ideologią dla niego zagrożenie. W istocie jego ideowych źródeł   należy się doszukiwać  raczej w neopoganiźmie i okultyźmie, a nie w chrześcijaństwie.To, że  Hitler został ochrzczony  w kościele katolickim o niczym nie przesądza , podobnie zresztą jak i ten fakt, że  prawdopodobnie w jego żyłach płynęła krew żydowska ([7] str. 43). Ponadto Hitler ani nie uważał się za katolika , ani nie postępował jak powinien postępować katolik. Prawdziwy katolik winien postępować zgodnie z nauką Chrystusa, która  jest „religią miłości” – jak  żadna inna na świecie, co więcej prawdziwym katolikiem nie może być  człowiek, który sieje wokół  nienawiść, rasizm, gardzi  chrześcijaństwem i  niszczy Kościół katolicki. Zresztą sam Hitler wypowiedział następujące zdanie: „Gdy dojdę do władzy Kościół katolicki nie będzie w Niemczech mieć głosu, lecz by cel swój osiągnąć nie mogę się bez niego obejść.” Zaś  rzeczywisty, pełen pogardy  stosunek  do chrześcijaństwa wyraźnie ukazują  następujące słowa Hitlera:  „Najcięższym ciosem jaki kiedykolwiek spadł na ludzkość, było chrześcijaństwo … Jest ono wynalazkiem  chorych umysłowo … plagą podobną do syfilisu” ([26] str. 134).Wkrótce  dały się zauważyć kolejne , wyraźne etapy stopniowego nasilania walki z Kościołem. Organizacje katolickie pozamykano już w 1933 roku([12] str. 399) zaś w 1935 roku zlikwidowano modlitwę w szkołach. Konsekwentnie usuwano także księży ze szkół tak, że już w 1935 roku około 700 duchownych pozbawiono prawa nauczania religii. Czytaj dalej

SYSTEM REZERWY FEDERALNEJ

Jednym z etapów budowania Nowego Porządku Świata,  było stworzenie centralnego, prywatnego systemu bankowego w Stanach Zjednoczonych – okręcie flagowym światowej finansjery. Już wiele lat wcześniej rodzina bankierska Rotschildów stwierdziła ,że kontrolując system kredytowy danego państwa , kontroluje się jego gospodarkę i politykę. Podobnie Lenin twierdził, że ustanowienie banku centralnego to dziewięćdziesiąt procent komunizacji kraju. W istocie jednak owe banki centralne nie były własnością państwa , tylko prywatnych korporacji. Dlatego też  Bank Anglii, Bank Francuski , czy Bank Niemiecki nie były w posiadaniu rządów, lecz wyłącznie prywatnie posiadanymi monopolami, darowanymi zwykle przez głowę państwa za pożyczki ([5] str. 168). W przypadku Stanów Zjednoczonych początkowo korzystano  z tysięcy zupełnie niezależnych banków , stanowiących własność na poziomie lokalnym. W 1791 r. Kongres ustanowił bank centralny, pierwszy bank Stanów Zjednoczonych , przyznając mu dwudziestoletni patent. Rząd posiadał jedynie dwadzieścia procent udziałów, resztę posiadały osoby prywatne, z czego zdecydowaną większość stanowiły udziały Rotschilda. W 1811 roku patent nie został odnowiony z powodu sprzeciwu banków stanowych , które nie zgadzały się z systemem centralnym. Jednak w 1816 roku Kongres po raz drugi koncesjonował Bank Stanów Zjednoczonych ([5] str. 169). W 1822 roku prezydent Andrew Jackson „uśmiercił Bank Stanów Zjednoczonych, zakładając veto wobec kolejnej ustawy odnawiającej patent. W następnym roku zupełnie wycofał on stamtąd fundusze USA, mówiąc – „jesteście gniazdem żmij – złodziei. Zamierzam wyrwać was z korzeniami i na Boga wiecznego wyrwę was .”  Stwierdził on, że Bank stanowi „władzę pieniężną” i monopol używany przez „bogatych i silnych” dla ich wyłącznej korzyści (…) oskarżył otwarcie Bank o wtrącanie się do polityki poprzez udzielanie kongresmenom pożyczek dla wywarcia wpływu na ustawodawstwo (…) Jackson faworyzował politykę „twardego pieniądza” , opierając walutę krajową na złocie i srebrze. 8 stycznia 1835 r. Jackson spłacił ostatnią ratę długu państwowego. Był on jedynym prezydentem , który tego dokonał .” Mimo tego potęga międzynarodowych banków pozostawała nadal mocna. Jak się uważa właśnie to one  sfinansowały wystąpienie Południa z Unii , co spowodowało wybuch Wojny Domowej. Podobnie śmierć prezydenta Abrahama Lincolna była najprawdopodobniej bezpośrednim następstwem tego ,że odmówił on przyjęcia oferty złożonej przez Rotschildów i dotyczącej finansowania Północy. Wedle tych ustaleń Rotschildowie działali poprzez Judaha P.Benjamina, agenta Południa, by wynająć Wilkesa Bootha dla zabicia Lincolna ([5] str. 170). Wkrótce pojawiają się kolejne naciski , ze strony bankierów międzynarodowych by przywrócić bank centralny, ale tym razem nie państwowy ,ale prywatny. Na początku XX wysłali oni swoich ekspertów , by asystowali oni przy ostatecznych narodzinach amerykańskiego systemu bankowego. W 1907 roku na ich polecenie przybył do USA  Paul Moritz Warburg , ze sprzymierzonej z Rotschildami  firmy bankowej. W tym samym roku J.P.Morgan rozpuszcza pogłoski na temat niewypłacalności konkurencyjnego banku. Jak stwierdza badacz Des Griffin ([5] str. 170) :

„Stany Zjednoczone pogrążyły się w kryzysie monetarnym, mającym wszelkie znamiona sprytnie zaplanowanej „roboty” Rotschilda. Wynikła stąd panika zrujnowała finansowo dziesiątki tysięcy niewinnych ludzi w całym kraju i – przyniosła miliardy elicie bankowej. Cel „kryzysu” był dwojaki: (1) spowodować finansowe „zabicie” krajowców i (2) wzbudzić w Amerykanach „wielką potrzebę” banku centralnego .”

Powstała w 1907 roku panika sprawia ,że Kongres ustanawia Narodową Komisję Monetarną z senatorem Nelsonem Aldrichem na czele, który jest związany bardzo ściśle z bankierami międzynarodowymi. Jego córka  wyszła za Johna D.Rockefellera Jr., którego wnuk, Nelson Aldrich Rockefeller został w 1974 roku wiceprezydentem USA ([5] str. 171). Wspomniana Komisja straciła blisko dwa lata na badaniu centralnego systemu bankowego w Europie. Pod koniec 1910 roku  dochodzi do niezwykle ważnego, tajnego spotkania bankierów międzynarodowych, w czasie którego zapada ostateczna decyzja o powołaniu w USA centralnego systemu bankowego pod nazwą Federal Reserve System. W wyniku tego władza kreowania pieniądza została przeniesiona z rządu amerykańskiego na małą grupę prywatnych bankierów : Czytaj dalej

WALL STREET I REWOLUCJA BOLSZEWICKA W ROSJI

Powinniśmy ją [Rosję] zamienić w pustynię

zasiedloną białymi Negrami, którym damy

taką tyranię, jaka nie śniła się najgorszym

despotom wschodu – Lew Trocki

Niejednokrotnie komunistyczna propaganda przedstawia „rewolucję październikową” 1917 roku wyłącznie jako wynik oddolnego,  zbiorowego wysiłku proletariatu, uciskanego i wyzyskiwanego przez „klasy rządzące”. Wszystko to miało się dziać w sposób spontaniczny, jedynie dzięki entuzjazmowi i zaangażowaniu „klas pracujących”  oraz talentowi takich przywódców  jak Lenin-Uljanow czy Trocki-Bronstein. Sama też  „rewolucja październikowa” określana jest często mianem „rosyjskiej” dla podkreślenia tego,  iż rzekomo była ona wyłącznym dziełem samych Rosjan, czy  też wręcz  „prostym wynikiem całej historii Rosji”.  Jak się jednak okazuje rewolucja bolszewicka  nie była ani „rosyjską”, ani też „proletariacką”,  gdyż  jej celem nie była wcale poprawa bytu narodu rosyjskiego, a wręcz przeciwnie jego destrukcja, zaś  przebieg tej rewolucji był stale kontrolowany i finansowany z zewnątrz przez międzynarodowy kapitał.  Owszem zawodowi rewolucjoniści (w ogromnej większości nie będący Rosjanami) wykorzystali  niezadowolenie i ciężkie położenie społeczeństwa rosyjskiego będące w duże mierze wynikiem wojny, ale  uczynili oni to  jedynie dla swoich własnych, partykularnych celów. Prof. Antony C. Sutton poświęcił problemowi finansowania rewolucji bolszewickiej w Rosji przez elity bankierskie z Wall Street swoją  pracę zatytułowaną „Wall Street and the Bolshevik Revolution”. Powstała ona w oparciu o liczne dokumenty rządowe i inne źródła, znajdujące się między innymi w archiwach Departamentu Stanu USA. Badania Suttona pozwalają obalić także inną legendę mówiącą o tym, że Rosja 1917 roku była krajem bardzo zacofanym, co miało być  jednym z decydujących czynników warunkujących wybuch rewolucji właśnie w tym kraju. Okazuje się, że już wówczas funkcjonowały  setki średnich i wielkich przedsiębiorstw przemysłowych wokół Moskwy, Petersburga, Niżnego Nowogrodu, Samary czy Omska. Istotną rolę w gospodarce rosyjskiej odgrywały także ogromne bogactwa naturalne. Dla przykładu można podać, iż w 1900 r. pola naftowe Baku wydobywały więcej ropy naftowej niż Stany Zjednoczone, a w 1901 r. więcej niż połowę całego światowego wydobycia ([2] str. 149). Zaczęła się także pojawiać zaawansowana technologia w takich dziedzinach jak: lotnictwo, produkcja samochodów, chemia przemysłowa, kolejnictwo i budowa portów morskich. Wszystko to zostało przerwane przez wybuch rewolucji. Kadry fachowców zaczęły uchodzić za granicę, brakowało wykwalifikowanej siły roboczej, masowo zamykano zakłady przemysłowe. W przededniu 1920 roku gospodarka nie osiągnęła w niektórych dziedzinach nawet jednej czwartej swojej aktywności z roku 1917  ([3] str. 124). Tak więc rewolucja bolszewicka 1917 roku nie była spowodowana wyłącznie spontanicznym wybuchem niezadowolenia „mas”. W świetle przedstawionych dalej faktów można się raczej skłaniać to przypuszczenia, iż  została ona przeprowadzona według wcześniejszych wytycznych  międzynarodowej  finansjery. Choć z pozoru wyglądało to na paradoks, że w czasie rewolucji bolszewickiej niektórzy z najbogatszych i najbardziej wpływowych ludzi na świecie finansowali ruch  występujący otwarcie (przynajmniej oficjalnie) na rzecz likwidacji wielkich fortun osobistych, to  jak słusznie zauważył Garry Allen [6] str. 165):

„Jedynym logicznym  krokiem jest uznać, że jeżeli finansowali oni komunizm, nie bojąc się go, to musiało tak być dlatego, że go kontrolowali. Czyż może być inne sensowne wyjaśnienie?” Czytaj dalej

BESTIE KOŃCA CZASU – HENRYK PAJĄK (e-book)

Polonijne Stowarzyszenie Patriotów Narodu Polskiego

P.O. Box No. 90540 Markham & Eglington Scarborough, Ontario,  M1J 3N7  CANADA

E-mail:jasiek80@hotmail.com

Lub jasiek_z_toronto@poland.com

Copyright by Henryk Pająk –

Serdeczne podziękowania dla Autora n/w książki, który ujawnia całokształt żydowskiego manipulowania i kreowania opinii publicznej.

Autor książki „Bestie końca czasów” –  Henryk Pająk wyraził zgodę na opublikowanie w wersji elektronicznej dla świadomości i mądrości obecnego i kolejnego pokolenia Narodu Polskiego z wielką pomocą wielu Polaków w Polsce i poza jej granicami. Z racji powyższego, kto otrzyma książkę, a posiada możliwości finansowe aby wspomóc materialnie, to prosimy kierować pomoc do rąk Autora.

Henryk Pająk

Bestie końca czasów

Zapodali społecznie w wersji elektronicznej: “jasiek z toronto” i “genio z toronto”

Str.5

BESTIE ATAKUJĄ

Trzy kierunki podboju świata

Na drodze do New Age – Nowego Porządku Świata, Jednego Rządu Światowego, czyli Światowej Tyranii, zniewalane narody są poddawane trzem niszczycielskim procesom. Są to:

– Światowa Ekonomia i Finanse

– Światowy Rząd

– Światowa Religia

Te trzy filary komunizmu XXI wieku są realizowane według określonego harmonogramu. Wyłożył go m.in. Thomas Ehrenzeller – członek rady nadzorczej Światowe­go Związku Federalistów w książce: Człowiek Słońce1:

Pierwszy etap: regionalne zrzeszenie narodów, czego europejskimi odpowiednikami są Wspólnota Europejska i Unia Europejska.

Realizację tego etapu neo-komuniści nazywają budowaniem globalnej społeczno­ści demokratycznej. Tak to zdefiniował Żyd Morton Kapłan we wpływowym czasopi­śmie „The World and I”. Priorytetem czasowym jest dla niego zjednoczenie całej Europy i włączenie Związku Radzieckiego w Nowy Porządek Świata. Właśnie cała Eu­ropa się .Jednoczy”, a Związek Radziecki przestał istnieć. Jest to spełnieniem. Czytaj dalej

EDGAR CAYCE – „ŚPIĄCY PROROK”

Zgodnie z tym, co powiedział Edgar Cayce, do końca 2001 r. powinna zostać otwarta wielka komnata znajdująca się pod Sfinksem, obok Wielkiej Piramidy. Wierzył on, że wewnątrz niej znajduje się magiczna biblioteka, pozostawiona tam przez Atlantów, która zawiera informacje, jakie wstrząsną światem. W rzeczywistości żyjemy teraz w Erze Wodnika, erze pokoju i harmonii, strzeżonej przez samego Jezusa Chrystusa. Gdy przeminął rok 2000, zaś planeta przekroczyła tą niezwykle głośną granicę, zwolennicy sił profetycznych Cayce’go wciąż utrzymują, że miał on rację i wszystko to jest tylko „kwestią czasu”. W świecie duchowym, mówią, dwa czy trzy lata, nie znaczą przecież nic.

Fortean Times

Wierzą oni, że Ziemia zmienia swój ruch obrotowy, przyspieszając, przez co ostatecznie poprzesuwają się bieguny. Japonia, Wschodnia Europa oraz amerykański Środkowy-Zachód, zostaną zalane. Gdy będzie to miało miejsce, Chiny staną się bastionem chrześcijaństwa, zaś pod lewą łapą Sfinksa w Gizie znaleziona zostanie tajemna komnata, która ujawni skondensowaną wiedzę Atlantów. Jednakże nasza uwaga będzie zwrócona gdzie indziej, gdyż Zachód stał będzie na krawędzi III Wojny Światowej, która szybko roznieci się, punktem zapalnym zaś będą wydarzenia na Bliskim Wschodzie. Wszystko to przekazywane jest bez uwag, że żadna z tych rzeczy jeszcze nie miała miejsca. Albo Cayce mylił się, jego zwolennicy są źle poinformowani, albo jego skala czasowa jest nieprecyzyjna. Czytaj dalej

ZAKON ILUMINATÓW

Zakon Iluminatów

Jednym z tajnych stowarzyszeń, które odegrało niezmiernie ważną rolę w tworzeniu podstaw Nowego Porządku Świata był Zakon Iluminatów. Stosunkowo duża liczba wiarygodnych informacji i dokumentów jakie mamy na temat tej organizacji wynika z tego faktu, że jej archiwa zostały skonfiskowane i opublikowane przez ówczesne władze. Duże znaczenie miały również zeznania złożone prze sądami bawarskimi przez byłych członków zakonu, którzy z niego wystąpili. Zakon Iluminatów został założony w dniu 1 maja 1776 roku przez Adama Weishaupta (1748-1830) . Jak podaje R.Gładkowski ( [1] str. 95), pieczęć z piramidą, która jest przedstawiona obecnie na banknocie jednodolarowym, została zaprojektowana właśnie przez niego. Według ks. J.A.Cervery ( [3] str. 113) nazwa „Iluminaci” pochodzi jeszcze od sekty manichejczyków, którzy głosili, że są „oświeceni” przez niebo, a ich doktryna odrzucała jedność z Bogiem i sprowadzała się do radykalnej anarchii, polegającej na zniszczeniu wszelkich religii, społeczeństw i zniesieniu prawa własności. Zdaniem W.T.Stilla termin „Iluminaci” („Oświeceni”), został użyty także przez pisarza Menendeza Pelayo w 1492 roku i można go odnieść do działającego na terenie Hiszpanii tajnego towarzystwa o nazwie „Alumbrados”, którego członkowie „mieli uzyskiwać tajemną wiedzę z nieznanego źródła dającego nadludzką inteligencję” ( [2] str. 47), Działalność „Alumbrados” została potępiona edyktem Wielkiej Inkwizycji w 1623 roku i stanowiła „kolejną bitwę między Kościołem katolickim a towarzystwami tajnymi.” Bowiem było i jest powszechną praktyką maskowanie działalności różnego typu tajnych stowarzyszeń i propagowanych przez nich doktryn „woalem chrześcijaństwa”. Z reguły ma to na celu najpierw przyciągnięcie do nich jak największej liczby ludzi (również chrześcijan), a później zdyskredytowanie chrześcijaństwa jako całości. Jednak dopiero organizacja założona przez Weishaupta spowodowała ścisłe powiązanie tych idei ze światem polityki i finansów. Chociaż pochodzenie i niektóre szczegóły życiorysu Weishaupta nie są do końca jasne, będąc nadal przedmiotem sporu między historykami, to jednak cele i metody jego organizacji nie podlegają dyskusji. Jak podają niektórzy autorzy był on synem rabina i został ochrzczony po śmierci ojca, z kolei inni uważają go za Niemca ( [16] str. 22). W każdym razie faktem jest, że podstawowe wykształcenie Weishaupt uzyskał u Jezuitów, a po ukończeniu uniwersytetu bawarskiego w Ingolstad został w 1772 roku jego profesorem prawa. Choć był on wykładowcą na uniwersytecie jezuickim, a wcześniej kształcił się w ich szkołach, porzucił katolicyzm, bowiem nie tylko znienawidził Jezuitów , ale zaprzysiągł zniszczenie Kościoła katolickiego i reprezentowanego przezeń chrześcijaństwa. Zdaniem Bp. F Dillona, gdyby nie Weishaupt, masoneria mogła była utracić swą siłę wraz z pojawieniem się reakcji na Rewolucję Francuską. On nadał jej formę i kształt, pozwalające jej przetrwać tę reakcję i utrzymać się w sile do dziś, oraz zapewniające jej dalszy rozwój aż do ostatecznego konfliktu z chrześcijaństwem. Do zdecydowanych poglądów Weishaupta należały, oprócz nienawiści wobec chrześcijaństwa również zdeterminowanie, by ustanowić powszechną republikę na wzór komunistyczny. Posiadał on „rzadką zdolność organizacyjną, wykształcenie prawnicze, które uczyniło go znanym nauczycielem na liczącym się wydziale, znajomość ludzi i spraw ludzkich, opanowanie, nieskazitelną reputację zewnętrzną, a na dodatek pozycję, pozwalającą mu na zdobywanie uczniów” ( [12] str. 51). Jak twierdzą niektórzy badacze w 1771 roku Weishaupt został wyszkolony w dziedzinie okultyzmu egipskiego przez nieznanego pochodzenia kupca o nazwisku Koelmer, o którym mówiono, że przemierzył Europę w poszukiwaniu adeptów swej tajnej tajnej doktryny ([8] str. 226). Inspiratorami działań Weishaupta w tym okresie mieli być również Mojżesz Mendelssohn i Hartwig Wessely (Hartog Naftali Herz) . Ponadto Weishaupt miał otrzymywać dyrektywy także od bankierów w osobach Itziga, Friedlandera i Meyera [17] str. 121) oraz z nowoutworzonego Domu Bankowego Rotschildów ([16] str. 22). W każdym razie Amschel Rothshild był jednym z popleczników Weishaupta. W ciągu następnych pięciu lat Weishaupt sformułował plan , z pomocą którego wszystkie systemy tajemne miały być sprowadzone do jednej potężnej organizacji. 1 maja 1776 roku powołał on do życia tajny Zakon Iluminatów czyli „Oświeconych” (znanych z początku także pod nazwą „Perfektibilistów”) i stanął na jego czele przyjmując pseudonim „Spartacus” . Organizacja ta pełniąca w istocie rolę „nad-masonerii”, gdyż zaczęła przejmować kontrolę i mieć przemożny wpływ na całe wolnomularstwo. W tym celu Weishaupt dał się nawet przyjąć do loży „Zur Behuntsamkeit” w Monachium i zaczął urządzać swój Zakon niejako wewnątrz masonerii. Iluminaci mieli być „w masonerii i z masonerii aby poruszać się wśród niej sekretnie .” Czytaj dalej

FRANCUSKA GOLGOTA

Rewolucja poczytywała sobie za cel stworzenie „nowej Francji” i „nowego człowieka” – każdego, kto nie mieścił się w „republikańskich wymiarach”, przykrawała do ich wielkości gilotyna.
Antychrześcijańskie oblicze rewolucji francuskiej objawiło się na dwa sposoby: w aspekcie destruktywnym (czyli polityce wymierzonej w Kościół katolicki i duchowieństwo, a także niszczeniu symboli chrześcijaństwa w sferze publicznej, w tym kościołów) oraz w aspekcie twórczym, o wiele groźniejszym – jak zauważył Józef de Maistre – od tego pierwszego (czyli tym, co na gruzach chrześcijańskiej Francji rewolucjoniści chcieli zbudować). Oba aspekty łączyło przeświadczenie zaczer­pnięte z ateistycznego dziedzictwa Woltera, iż należy wymazać tę niegodziwość, czyli – wedle „patriarchy oświecenia” – chrześcijaństwo. Czytaj dalej

MARTYNIZM – TRZECIA DROGA MIĘDZY FILOZOFIĄ A RELIGIĄ

Stanisław Krajewski podczas seminarium Filozofia dialogu międzyreligijnego stwierdził, że jednym z istotniejszych czynników występujących w religii jest tradycja, a religią poważną jest ta, która trwa od co najmniej siedmiu pokoleń.
Istnieje pewien model poszukiwania transcendencji, który może poszczycić się ponad dwoma tysiącami lat historii – jest to grupa tradycyj, którą określano za pomocą takich słów, jak: gnoza (gnostycyzm), okultyzm, hermetyzm lub też alchemia[1]. Od razu jednak trzeba jednak zaznaczyć, że wymienione przeze mnie terminy nie są synonimami, w związku z czym nie można w sposób jednoznaczny stwierdzić, że np. gnoza utożsamia się z okultyzmem lub alchemią, raczej wolę mówić o wiązce tradycyj, które występują blisko siebie[2].
Gnoza – zdaniem Gilles’a Quispela – stała się religią powszechną[3]. Jej historia obejmowała nie tylko manichejczyków, paulicjan i katarów, ale trwała dalej i zapewne w jakiś sposób trwa nadal. Quispel do jej zwolenników zalicza Jakuba Boehmego, różokrzyżowców i wolnomularzy; przytacza również opinię jednego z heglistów, że filozofia niemieckiego idealizmu jest kolejnym jej wcieleniem[4]. Malcolm Barber mówi o występującym współcześnie zjawisku «kataryzmu bez katarów», którego uczestniczką miała być min. Simone Weil[5]. Inną współczesną kontynuacją gnozy jest ruch New Age[6].
Omawiana grupa poglądów charakteryzuje się zadziwiającą stałością, na co zwraca uwagę zwł. Rene Le Forestier – jego zdaniem doktryna alchemiczna wypracowana w starożytnej Aleksandrii przetrwała w niewiele zmienionej postaci aż do czasów Lavoisiera[7]. W związku z tym można mówić o fenomenie tradycji w obrębie okultyzmu, alchemii i gnozy; tradycji, która była zdolna przetrwać od starożytności i posiada siłę odradzania się po okresach kryzysu[8].

Nieznany Filozof

Jednym ze świadków tradycji gnostyckiej był Louis-Claude de Saint-Martin (zwany Nieznanym Filozofem). Urodził się on w 1743 r. w Amboise, najprawdopodobniej w rodzinie arystokratycznej, a zmarł w 1803 r. w Aulnay. W 1765 r. rozpoczął służbę wojskową jako oficer w regimencie grenadierów w Bordeaux[9]. Tam zetknął się z Martinesem de Pasquallym, założycielem okultystycznego Zakonu Rycerzy Wybranych Kohenów Wszechświata[10]. Od nazwisk obu myślicieli wziął nazwę ruch zwany martynizmem lub martynezyzmem. Czytaj dalej

POGAŃSTWO, NEOPOGAŃSTWO I MASONERIA – STANISŁAW KRAJSKI (ebook)

W początkach naszej ery, czasach cesarstwa rzymskiego świat był pogański. Chrześcijaństwo dopiero gdzieś się rodziło na jego marginesie. Pogaństwo, które wyznaczało i przenikało ten świat nie było prymitywne. Miało już za sobą wielowiekową tradycję. Było więc dojrzałe intelektualnie i kulturowo i zarazem, jak to z pogaństwem, przegniłe moralnie, dotknięte wieloma chorobami duchowymi, skazane, z tego powodu, na zagładę. Królował w nim relatywizm poznawczy (nie ma prawdy), relatywizm moralny (nie ma dobra), pycha, kult anarchii (róbta co chceta), obojętność i bierność (tzw. tolerancja), konsumpcjonizm, kult użycia, przeświadczenie o tym, że człowiek jest najwyższa istotą, Panem Świata i Prawodawcą (to, co ustalimy jest prawda i dobrem) itp., itd.

Pogaństwo rozpadło się wtedy, umarło w wyniku działania trzech czynników. Po pierwsze, więc zniszczyły je jego własne wartości powodując degenerację i skarłowacenie ludzi. Po drugie chrześcijaństwo zaczęło przejmować dusze ludzkie, uzdrawiać je i kierować w stronę Chrystusa i Jego kultury i cywilizacji. Po trzecie przyszli barbarzyńcy, które wykończyli pogaństwo fizycznie.

Dziś pogaństwo wraca, odradza się podnosi głowę. To, co niektórzy nazywają neopogaństwem jest “neo” tylko w sensie czasowym. Jest czymś nowym w dwudziestym wieku. W istocie jest to jednak dokładnie to samo pogaństwo, co wtedy. Historia powtarza się w pewnych perspektywach “toczka w toczkę”.

To pogaństwo dziś tak jak pogaństwo wczoraj ma tysiące twarzy i imion. Pamiętajmy, że tylko prawda jest jedna i jedno jest dobro, jedna mądrość i sprawiedliwość. Kłamstw, fałszów, postaci zła i głupoty jest wiele.

Masoneria to tylko jedna z form doktrynalnych i organizacyjnych pogaństwa. Oczywiście poganie trzymają się razem, współpracują ze sobą. Dzieli ich wiele, ale mają też wspólne fundamenty ideowe i, przede wszystkim, wspólnego wroga. Każdy poganin, gdy kieruje się swoim pogaństwem (a nie swoim człowieczeństwem) odrzuca prawdę, dobro, Boga, uznaje za swojego wroga chrześcijaństwo, a przede wszystkim Kościół katolicki.

Trudno żyć pod jednym dachem chrześcijanom i poganom tym bardziej, że poganie nigdy nie grają czysto. Mówią o tolerancji, ale zaraz też mówią: “Nie ma tolerancji dla przeciwników tolerancji. Mówią o nieograniczonej niczym wolności, ale zaraz też mówią o tym, że nie ma wolności dla tych, którzy chcą w jakikolwiek sposób tę wolność ograniczyć, dla tych więc, którzy powtarzają za papieżem Janem Pawłem II: “Nie ma wolności bez prawdy.” Mówią o demokracji, której nic nie ogranicza, a zaraz stwierdzają, że kończy się ona wtedy, gdy ich “wartości” są zagrożone lub, choćby, przestają dominować. Czytaj dalej

RODOWODY INTERBANKIERÓW

Nowa „etyka”

Koniec XVIII wieku dał początek różnym nowym „prądom umysłowym” i poglądom filozoficznym. Powstała w lożach wolnomularskich idea „prawa natury” , a więc praw , dyktowanych przez „Najwyższego Budowniczego” , a ujawnionych człowiekowi „oświeconemu” przez „rozum naturalny” dała podstawę rozwijającym się w XVIII wieku nowym poglądom ekonomicznym. Niektóre wypływające z tego nauki głosiły, że tylko „twórcza moc natury” , a więc ziemia daje człowiekowi dochód. Spowodowało to, że już za panowania Ludwika XV i XVI we Francji ministrowie skarbu, w przekonaniu , że to głównie rolnictwo przynosi dochód, rujnują szlachtę i chłopów wysokimi podatkami ([1] str. 339). W tym samym czasie przemysł fabryczny i handel kolonialny jest pozbawiony takich ciężarów, w wyniku czego staje się on źródłem bogactw wąskiej grupy ludzi. Temu zjawisku sprzyja ówczesny liberalizm , stojący na gruncie „etyki naturalnej” . Jednym z jego przedstawicieli był angielski profesor Adam Smith głoszący między innymi ,że dążenie człowieka do zdobycia jak największej ilości dóbr materialnych najmniejszym kosztem jest właśnie działaniem naturalnym , zgodnym z ową „etyką”.

W ten sposób niejako „rozgrzeszano” niczym nieograniczoną pogoń wąskiej grupy osób za zyskiem, uwalniając ich jednocześnie od zarzutu wyzysku pozostałej ludności. Ponadto wspomniany liberalizm ekonomiczny zabraniał państwu wkraczać w stosunki gospodarcze w charakterze ich regulatora co powodowało ,że otwierano podwoje dla importu i eksportu , a w tych warunkach o zysku decydował ruchomy kapitał oraz liberalne pojęcia popytu, podaży i wolnej konkurencji ([1] str. 340).

Przedstawicielem najskrajniejszego liberalizmu klasycznego był David Ricardo. Ten londyński bankier wydaje w 1817 roku w Anglii dzieło „Zasady ekonomii politycznej”, gdzie przedstawia miedzy innymi swoją teorię „renty gruntowej”. Wedle niej renta gruntowa , czyli zysk z uprawy ziemi rośnie im urodzajniejszą ziemię bierze się pod uprawę. Idąc dalej za tą myślą Ricardo dowodzi, że zamiast uprawiać nieurodzajne grunty w Anglii i Europie lepiej jest uprawiać o wiele bardziej urodzajną ziemię w południowej Ameryce i zyskać w ten sposób duże zyski. Drugi wniosek wypływający z jego teorii jest taki ,że nie należy chronić rodzimej produkcji żywnościowej, gdyż wzrost ceł na importowane zboże da w efekcie także wzrost jego ceny ,a tym samym spowoduje podrożenie życia w Anglii. W ten sposób realizując te teorie w praktyce Anglia stała się w XIX wieku państwem wyłącznie przemysłowo-handlowym i została całkowicie uzależniona w zakresie środków żywnościowych od importu zagranicznego ([1] str. 341).

Opłakane skutki takiej właśnie polityki ekonomicznej były szczególnie widoczne podczas II wojny światowej. Dającą wiele do myślenia jest także teoria Ricarda dotycząca płac robotniczych. Otóż wedle niej cena płacy nie ma nic wspólnego z wartością wykonanej pracy. Cena naturalna pracy ludzkiej wynosi tyle ile trzeba , by zachować klasę robotniczą przy życiu i pozwolić jej na takie rozmnażanie się , by liczba robotników nie zmniejszyła się. Z kolei obniżanie płac robotniczych, to zdaniem Ricarda czysty zysk kapitalisty, a skoro pogoń za zyskiem jest „dążeniem naturalnym”, to jest tutaj dla nich szerokie pole do popisu.

Reasumując można stwierdzić, że. Ricardo swoimi teoriami otworzył bramy do opanowania gospodarczego świata przez wąską grupę ludzi, bowiem jak z owych teorii wynika, pomyślność gospodarcza ogółu da się zapewnić jedynie w ramach jednej globalnej gospodarki. Tak więc liberalizm dał podwaliny pod nowoczesny ustrój kapitalistyczny i umożliwił wąskiej grupie ludzi opanowanie centrów życia gospodarczego na świecie. Uderzył on jednocześnie w dwa fundamenty prawa rzymskiego: na pojętą po rzymsku instytucję zobowiązań i na prawo własności ziemskiej ([1] str. 342). ” Zobowiązanie prawa rzymskiego nosi charakter aktu , zawieranego między dwoma określonymi osobami w sposób mniej lub bardziej uroczysty .” Czytaj dalej

KAMIENNY MONUMENT Z GEORGII (The Georgia Guidestones)

Na jednym z najwyższych wzgórz w Elbert Country (Georgia) wznosi się potężny granitowy monument. Na czterech wielkich kamieniach stanowiących wsparcie dla piątego – mniejszego, wyryte jest dziesięć rad (przykazań), w ośmiu różnych językach. Nazywany jest różnie – Amerykańskie Stonehenge czy Georgia Guidestone. Jednakże większości ludzi nie jest znany fakt, iż ma on ważny związek z okultystycznymi władzami jakie zaczynają dominować nad światem.
Początki tego dziwnego pomnika okryte są tajemnicą, gdyż nikt nie zna tożsamości człowieka, bądź ludzi, którzy zlecili jego budowę. Niewątpliwym jest fakt, że w czerwcu 1979 roku dobrze ubrany, elokwentny człowiek odwiedził biuro firmy kamieniarskiej ‚Elberton Granite Finishing Company’ i oświadczył, że chce zbudować rzecz stanowiącą przesłanie dla rodzaju ludzkiego. Przedstawił się jako R. C. Christian, ale wkrótce stało się jasne, że nie jest to jego prawdziwe imię. Powiedział, że reprezentuje grupę ludzi chcących ‚dać wskazówkę ludzkości’, lecz do dziś, trzy dekady później, nikt naprawdę nie wie kim był R. C. Christian, ani kogo reprezentował. Kilka rzeczy jest oczywistych. Przesłania wyryte na kamieniach mają związek z czterema ważnymi kwestiami: rządu światowego, kontroli populacji, związku człowieka z naturą i duchowości.
W bibliotece publicznej w Elberton, znalazłem książkę napisaną przez człowieka nazywającego siebie R. C. Christian. Odkryłem, że monument przez niego zamówiony, został wzniesiony w uznaniu Thomasa Painea i filozofii okultystycznej za jaką się on opowiadał.
Amerykańskie Stonehenge jest używane do ceremonii okultystycznych i tajemniczych świąt po dziś dzień. Niestety tylko jeden religijny lider tego rejonu miał odwagę wypowiedzieć się przeciwko budowli i został czasowo przeniesiony.
PRZESŁANIE ZAPISANE NA KAMIENIACH
1. Utrzymajcie ludzkość poniżej 500.000.000, w nieustannej równowadze z naturą.
2. Mądrze kierujcie reprodukcją
3. Jednoczcie ludzkość. Czytaj dalej

KOMISTJA TRÓJSTRONNA – TRILATERAL COMMISSION

Komisja ta podobnie jak Klub Bilderberg składa się ze staranie wyselekcjonowanych 200 osób. Pierwsze promienie i odblaski utworzenia Trójstronnej pojawiły się w 1970 roku wraz z opublikowaniem książki Between two ages (Między dwoma epokami) Zbigniewa Brzezińskiego, w której proponuje ukierunkowanie społeczeństw rozwiniętych krajów zachodnich oparte na filarach USA, Europy i Japonii. Jeżeli przeciągnie się linię przez te filary, to otrzyma się wielki trójkąt skąd bierze się nazwa Komisji Trójstronnej, którą nazwano ostatnie kontakty Dawida Rockefellera na czele potężnego Chase Manhattan Bank, założyciela CFR, inicjatora Bilderbergu i stu innych instytucji finansowych z Maxem Konhstamem; dawnym prezydentem Komitetu Jean Monnetem i z George Franklinem.

Na tym spotkaniu szukano nowych kontaktów regionalnych między rejonami, które są zaawansowane w postępie techniczno-naukowym. W marcu 1973 r. miała miejsce konferencja europejsko-amerykańska zorganizowana przez Ruch Europejski z rezolucją końcową: „utworzyć między Ameryką i Wspólnotą Europejską otwarty i szczery dialog na temat wszystkich podstawowych problemów i metod ożywienia kontaktów” Komisja Trójstronna zaczęła działać od lipca 1973 r. i składa się z 200 osób, mając spotkania co 9 miesięcy oraz komitet wykonawczy składający się z 32 osób i zbierający się 2 razy w roku.

Członkowie Komisji Trójstronnej pochodzą z różnych środowisk: międzynarodowych banków, finansów, przemysłu o charakterze wielonarodowym, ze środowiska politycznego, intelektualnego i ze środków masowego przekazu. Stanowią elitę trzech rozwiniętych rejonów świata: USA, Europa (specjalnie Niemcy) i Japonia. Komitet wykonawczy miał pierwsze zebranie w Tokio 23 października 1973 r. i członkowie japońscy zwrócili uwagę na to, że należy zachować ostrożność w deklaracjach i publikacjach komisji.

Faktem jest, że pojawienie się Komisji Trójstronnej zostało ogłoszone przez środki przekazu w taki sposób, jaki nigdy nie był zastosowany w stosunku do innych grup nacisku. Należy przypuszczać, że jeżeli chodzi o prezentację na zewnątrz, to porzucono element tajności, który jest utrzymywany w innych elitarnych grupach świata kapitalistycznego. Nie wiadomo jednak, czy to oznacza porzucenie zasad działania masonerii, albo służy do ukrycia decyzji podejmowanych w mroku loży. Dopiero wybranie członka Komisji Trójstronnej Jimmy Cartera spowodowało zainteresowanie środków masowego przekazu tą organizacją. Siedziba tego potężnego klubu elity zachodniej znajduje się w biurze numer 703 w budynku Fundacji Carnegie, na Drugiej Avenue numer 46 na Manhattanie niedaleko siedziby ONZ. Organizacja wydaje co trzy miesiące biuletyn pod nazwą „Trialogue”, wychodzący w małym nakładzie, wysyłany do członków i niektórych instytucji lub grup, aby sprawdzić wpływ swoich idei. Czytaj dalej

SOLVE ET COAGULA – DZIEL I ŁĄCZ!

Gdy świątynia masońska zajaśnieje nad całym światem, a dachem jej będzie błękitne niebo, ścianami dwa bieguny ziemi, filarami zaś Tron Piotra i Kościół Rzymski, wtedy moce tej ziemi, dla których zgromadziliśmy mnóstwo ludzi, obdarzą ich wolnością. (…) Oby Pan Tego Świata dal nam jeszcze jedno stulecie, a cel osiągniemy!
Z modlitwy br. Philipa W. Blumenhagena (1781-1839)

Rzymscy Papieże, poprzednicy nasi, czuwając pilnie nad zbawieniem ludu chrześcijańskiego, rychło poznali się na tym śmiertelnym wrogu, •wychylającym się z ciemności tajnego sprzysiężenia, czym jest i do czego dozy; i myślą przyszłość przenikając, jakby danym znakiem ostrzegali tak książąt jak i narody, aby nie dawali się chwytać w przygotowane sidła i zasadzki.
Leon XIII, Hunanum Genus. Encyklika przeciwko masonerii (1884 r.)
Żywotne wydawnictwo poznańskie “Wers” opublikowało w 2000 r. niezwykłą książkę o wolnomularstwie pt. Organizacje tajne w walce z Kościołem. Autorem jej jest Witold Sawicki (1904-1973), historyk prawa, działacz harcerstwa i Stronnictwa Narodowego, uczestnik konspiracji wojennej, dwukrotnie więziony w PRL, kierownik Katedry Historii Powszechnej państwa i prawa na UMCS w Lublinie, współpracownik KUL i ATK. Na niezwykłość tej książki składa się wiele przyczyn, ale jedna jest szczególnie ważna zarówno ze względów poznawczych jak i politycznych: książka przypomina i uwypukla główną zasadę strategiczną masonerii – “dziel i łącz!” – formułowaną z reguły w związku z jej celem ostatecznym, którym jest utworzenie Republiki Globu. Jest ona przez masonerię starannie (choć niedoskonale) maskowana, a przez literaturę masonoznawczą dziwnie często niedoceniana lub wręcz pomijana. Z pozoru treść tej zasady jest wewnętrznie sprzeczna: po co bowiem dzielić całość na części, skoro ma się z nich utworzyć z powrotem całość? Nie ma w niej logiki ani przejrzystości, którą odznacza się daleko starsze i bardziej znane hasło: dziel i rządź! Dzieli się po to, by rządzić, ale dzielić po to, by łączyć -wygląda na niedorzeczność. Tymczasem paradoksalność tego hasła polega na tym, że nowa całość, powstała z elementów rozłożonej całości, ma być zbudowana na zupełnie nowym fundamencie, na nowych, masońskich kanonach.

I

Najnowocześniejszego sformułowania strategii “dzielenia i łączenia” prowadzącej do realizacji głównego celu masonerii dokonał znany filozof i pisarz niemiecki Gotthold Ephraim Lessing (1729-1781). Sam mason, inicjowany do loży Pod Trzema Różami w Hamburgu (1771), doszedł do stopnia wielkiego mistrza. W 1778 r. opublikował w formie dialogu, typowej dla Oświecenia, esej pt. Ernst i Falk. Rozmowy dla wolnomularzy, a w nim przedstawił w zarysie wspomnianą strategię. Prezentację jej zaczyna od naczelnej tezy stwierdzającej, że ludzi można jednoczyć tylko przez podział! I tylko przez nieprzerwane dzielenie utrzymywać ich w zjednoczeniu! Należy ją rozumieć tak, że już pierwsze zjednoczenie ludzi w państwa wynikało z podziału ludności ziemi na plemiona, ludy, narody. Ale państwa zjednoczyły je i wzmocniły ich solidarność wewnętrzną. Czytaj dalej

MASONERIA W ZARYSIE

Czym jest masoneria i jaka jest jej faktyczna rola w najnowszej historii świata? Czy „sekretni bracia” są wszechpotężnymi manipulatorami, z ukrycia pociągającymi za sznurki, czy jedynie gromadą dziwaków przebierających się we własnym gronie w damskie fartuszki? Władcy świata czy mitomani?
Takie pytanie pojawiają się standardowo, przy próbie poruszenie tematu masonerii, ale żeby próbować na nie odpowiedzieć, wypada zacząć od tego, czym masoneria nie jest.Czym jest, a czym nie jest masoneria?
W internecie aż się roi od artykułów o Iluminatach, ich pochodzeniu i wpływie na świat. Stopień absurdalności tych doniesień jest tak wielki, że nasuwa podejrzenie, iż celem tych publikacji nie jest wyjaśnienie prawdy o masonerii, ale wręcz jej zaciemnienie. Nikt przy zdrowych zmysłach, po przeczytaniu o genealogii sięgającej niemal początków świata, nie potraktuje już więcej tematu poważnie. Podobnie ma się rzecz z umieszczaniem źródeł wolnomularstwa na mitycznej Atlantydzie, czy też w zakonie Templariuszy. Wszystkie te barwne mity stwarzają otoczkę tajemnicy, która budzić może podświadomą sympatię do „braci fartuszkowych”, ewentualnie dyskredytować tematykę i o to najwyraźniej chodzi. W ten sposób można odwrócić zainteresowanie od tego, co ważne – a ważne, biorąc pod uwagę cele, jakie sobie masoneria stawia, są działania aktualne i przyszłe. Najważniejsza jest zaś władza.Za datę powstania nowoczesnej masonerii uznaje się rok 1717. Ale to data oficjalnego pojawienia się masonerii na scenie. Poprzedziło ją zaś półwiecze walki z katolickimi władcami kraju, zakończone tzw. „chwalebną rewolucją” i zwycięstwem księcia Wilhelma Orańskiego, co doprowadziło do przyjęcia sławetnej „Bill of Rights”, według której władca, przed wstąpieniem na tron, miał potępić katolicki dogmat o transsubstancjacji, królem nie mógł zostać katolik, ani też osoba wstępująca w związek małżeński z przedstawicielem tego wyznania. Od momentu wydania tego dokumentu faktyczna władza w państwie należy zatem do parlamentu. Władza królewska poddana została bowiem kontroli, co uczyniło Anglię pierwszą na świecie monarchią parlamentarną. W ten sposób po stłamszeniu zarówno wiary katolickiej, jak i rzeczywistej władzy i autorytetu królewskiego, Anglia stała się podatną glebą na ujawnienie się Antykościoła, co nastąpiło w 1717 roku.Rozpoczął się zatem wiek rewolucji i przemian społecznych, w którym masoneria brała czynny udział.
Od 1737 na czele regularnej masonerii angielskiej stoją książęta krwi, począwszy od obranego wówczas wielkim mistrzem Fryderyka, księcia Walii (następcy tronu), a kończąc na Edwardzie aktualnym księciu Kentu, który godność zwierzchnika Zjednoczonej Loży Anglii, sprawuje od 1967. Z kolei patronat nad powstającymi ostatnio lożami kobiecymi objęła sama królowa Elżbieta II. Czytaj dalej

ŚWIŃSKA GRYPA – ŚMIERTELNY WIRUS TOTALITARYZMU


Skala kłamstwa i manipulacji związanych z przygotowaniem operacji szczepień jest szokująca. Poddani jesteśmy najnowocześniejszym technikom zastraszania. To droga do Nowego Porządku Świata.Wiosną 2008 r. na nieoficjalnym spotkaniu globalistów w the Groove Hotel w Londynie, w obecności takich postaci jak: Bill Clinton czy Gordon Brown, Wyższy Komisarz ds. Uchodźców ONZ Antonio Guterres stwierdził, że „największym problemem dnia dzisiejszego są rosnące ceny żywności we wszystkich państwach demokratycznych – podkreślając, że – może to prowadzić do społecznych niepokojów.” [1] Wzrastające ceny żywności będące wynikiem zmiany warunków klimatycznych i kończących się zasobów ropy naftowej będą nieuchronnie skutkować wzrostem społecznego niezadowolenia i tym samym utrudniać rządzenie. Karmione iluzją społeczeństwo nie jest niestety przygotowane na taki rozwój wydarzeń. Jest tak dlatego, że realia rozwoju przemysłowego nie były nigdy ujawnione populacji zachodniego świata, który zarządzany był w sposób tajny przez elitarne środowiska biznesowe i plutokratyczne dynastie zyskujące wpływy polityczne w wyniku gwałtownego procesu industrializacji i rozwoju współczesnego systemu finansowego. Uprawiana przez cały XX wiek zmasowana propaganda (public relations) wmówiła nam, że rozwój przemysłowy może trwać w nieskończoność, a tajemnicą, pięknem i szczęściem naszego „wielkiego” cywilizacyjnego sukcesu jest niczym nieskrępowana Konsumpcja. Czytaj dalej

KTO WYKREOWAŁ I SFINANSOWAŁ KOMUNIZM


Na początku lat piecdziesiatych XIX wieku, w Nowym Jorku mialo miejsce tajne spotkanie, na którym postanowiono zjednoczyc anarchistów, nihilistów i syndykalistów. Z wywrotowych organizacji postanowiono stworzyc jedna miedzynarodówke – pod nazwa KOMUNISCI. Ponad to, tam po raz pierwszy padlo slowo „komunizm” w dzisiejszym jego rozumieniu. Ruch komunistyczny mial sterroryzowac ludzkosc, zmusic do uleglosci wobec twórców „NOWEGO PORZADKU”. Komunistom powierzono organizowanie miedzynarodowego fermentu. Wojny i rewolucje mialy stac sie ich specjalnoscia. Clinton Roosevelt wespól z ówczesnymi magnatami prasowymi mieli zajac sie zbiórka funduszy na rozwój ruchu komunistycznego..Z tych pieniedzy, miedzy innymi, korzystal Karol Marks w okresie opracowywania „Kapitalu” i „Manifestu komunistycznego”. Zatem, wspólczesny komunizm nie jest ideologia, ale zakonspirowanym narzedziem twórców „novus ordo seclorum”. (Czyt. NOWY PORZADEK SWIATA).

Istotnie, Karol Marks dal podstawy teoretyczne dla zmodernizowanego totalitaryzmu. Pochodzil z rodziny o duzych tradycjach rabinskich. Dziadkiem Marksa byl rabin Marc Levy. Z kolei, ojciec Hirschell, zdajac sobie sprawe z koniecznosci wyjscia z getta – zgodnie z zaleceniem tzw. „trzeciego Mojzesza” Mendelssohna – przybral nazwisko Marks i koniunkturalnie przeszedl na luteranizm.

Skoro zainteresowania religijne w rodzinie Marksów byly znikome, Karol wyrastal w atmosferze materialistycznej, wolnomyslicielskiej, byl urodzonym ateista. Z czasem, jako racjonalista, stosuje talmudystyczna idee mesjanizmu do proletariatu. Proletariat poprzez swoje cierpienia ma zbawic i odkupic ludzkosc. Korzystajac z hebrajskiego dziedzictwa przeniósl koncepcje „ludu wybranego” na koncepcje proletariatu.

W szeregach twórców „nowego porzadku” tacy, których wykarmila polska ziemia. I tak, z Mazzinim wspólpracowali S. Gabriel Worcel, Karol Stolzman, czy Wiktor-Heltman. Rozbijali oni konsekwentnie jednosc polskiego ruchu narodowo-wyzwolenczego. Bardzo sie starano, by dluznicy Rothschildów mieli wrogów, jednak nie na tyle silnych, by byli w stanie dluzników zniszczyc. Tym sie tlumaczy rewolucyjny chaos w okresie tzw. wiosny ludów, stad nieustanne spory w szeregach emigracji. Co wiecej, ujarzmione narody zaczely sie nawzajem zwalczac. Mazzini proponuje utworzenie Stanów Zjednoczonych Europy; z tym, ze Polacy marzyli, iz beda one pod hegemonia Polski, Wlosi marzyli o hegemonii Wloch, Francuzi – Francji, Niemcy – Niemiec itd. Kosc niezgody zostala wiec sprytnie podrzucona. Czytaj dalej

TAJEMNICA ZODIAKU

Czy rzeczywiście kończy się era Ryb i zaczyna era Wodnika? Skąd wziął się podział na cztery wielkie epoki związane z zodiakiem i co naprawdę kryją jego znaki?Za pierwszego, który zaobserwował zjawisko precesji osi ziemskiej, uważano Hipparcha, który żył w połowie II wieku p.n.e. Pogląd ten zdementowali Hertha von Dechend z uniwersytetu we Frankfurcie oraz Giorgio de Santillana z Massachusetts Institute of Technology. Zaszokowali akademicki świat książką Hamlet’s Mill (Młyn Hamleta) — na bazie archaicznej wiedzy astronomicznej stwierdzili istnienie cywilizacji, która poprzedzała i przewyższała kulturę sumeryjską, egipską, hinduską czy chińską.

Filary Ziemi

Słońce pojawia się codziennie rano na wschodzie, ale nie w tym samym miejscu horyzontu. Każdego dnia wschodzi bardziej w lewo w stronę północy, a po osiągnięciu kulminacyjnego punktu wraca, niczym wahadło wielkiego zegara, którego pełny ruch trwa jeden słoneczny rok.

Ziemia krąży wokół Słońca, co sprawia, że nieboskłon wydaje się przesuwać po równiku nieba — przedłużeniu ziemskiego równika. W rezultacie co miesiąc zmieniają się na tle wschodzącego słońca następujące konstelacje: Byk, Baran, Ryby, Wodnik, Koziorożec, Strzelec, Skorpion, Waga, Panna, Lew, Rak, Bliźnięta, które nazywamy zodiakalnymi (zwierzyńcowymi), ponieważ większość przypomina zwierzęta.

Nasza planeta, która obiega Słońce raz na rok i obraca się wokół swej osi raz na dobę, wykonuje jeszcze jeden ruch, który trudno zauważyć. Wynika on z nachylenia osi ziemskiej pod kątem 23,5°, za co odpowiadają siły grawitacyjne Słońca i Księżyca. Ten wolny ruch wyznacza wielki rok precesyjny trwający około 25 920 lat.

Oś ziemska przechodzi przez biegun południowy i północny, a na jej przedłużeniu leżą bieguny nieba. Z tego względu w starożytności nazywano ją osią świata (łac. axis mundi). Za sprawą precesji nie celuje ona ciągle w ten sam punkt na biegunach nieba, ale zakreśla na nich krąg, niczym długi ołówek. Zakreślenie pełnego kręgu wymaga około 25 920 lat. W rezultacie tego ruchu co kilka tysięcy lat zmienia się gwiazda na biegunie nieba, którą wskazuje oś Ziemi. W IV i III tysiącleciu p.n.e. gwiazdą polarną był Thuban z gwiazdozbioru Smoka, a obecnie jest nią gwiazda Małej Niedźwiedzicy. Czytaj dalej

DAVID WILCOCK – CHORYZONT ZDARZEŃ (video)

Interesująca konferencja oraz wywiad z Davidem Wilcock’iem, znanym badaczem zgłębiającym od wielu lat tematykę ufologii, starożytnych cywilizacji, rozwoju świadomości , paradygmatów materii i energii, a przede wszystkim istoty transformacji 2012. Jego badania dobitnie ukazują zmiany w materii, energii i świadomości, które obecnie mają miejsce na Ziemi. Czytaj dalej

LEGENDA ATLANTYDY


Atlantyda – tajemniczy ląd, który nie został dotąd odkryty. Od dwóch i pół tysiąca lat zaprząta uwagę człowieka, chociaż nie ma pewności, czy kiedykolwiek istniała. Dwa i pół tysiąca lat temu filozof grecki Platon napisał swój słynny dialog „Timaios i Kritias”, w którym odnotował przekazaną mu przez pewnego kapłana egipskiego opowieść o owym tajemniczym lądzie:”Pisma nasze mówią, jak wielką niegdyś potęgę wasze złamało państwo. Szła z zewnątrz, z Morza Atlantyckiego. Wtedy to morze było dostępne dla okrętów. Bo miało wyspę przed wejściem, które wy nazywacie Słupami Heraklesa.. Ci, którzy wtedy podróżowali, mieli z niej przejście do innych wysp. A z wysp była droga do całego lądu, leżącego naprzeciw, który ogranicza tamto prawdziwe morze… Otóż na tej wyspie, na Atlantydzie, powstało wielkie i podziwu godne mocarstwo pod rządami królów, władając nad całą wyspą i nad wieloma innymi wyspami i częściami i lądu stałego… Później przyszły straszne trzęsienia ziemi i potopy i nadszedł dzień jeden i jedna noc okropna… wyspa Atlantyda tak samo zanurzyła się pod powierzchnią morza i znikneła…”Platon opisywał Atlantydę również w dialogu „Kritias”:”…Jak się poprzednio o przydziałach bogów mówiło, że podzielili między siebie całą ziemię, i taki przydział był raz większy, a nieraz i mniejszy, i urządzili sobie świątynie i ofiary, tak też i Posejdon dostał w udziale wyspę Atlantydę i osadził tam potomków swoich z jednej kobiety śmiertelnej w jakiejś tam okolicy wyspy. Od brzegu morza aż do środka całej wyspy była równina. Najpiękniejsza miała być ze wszystkich równin i zadowalającej była wartości…”

Atlantyda słynęła również z niezwykłych bogactw:

„…Bogactwo posiadali tak olbrzymie, jakiego ani przedtem nigdy w żadnym królestwie nie było, ani też kiedykolwiek później łatwo nie powstanie. Byli zaopatrzeni we wszystko, czego było potrzeba w mieście i w reszcie kraju. Wiele dór przychodziło do nich z zewnątrz, bo mili władzę, a najwięcej ich dostarczała wyspa sama dla zaspokojenia potrzeb życiowych… jakie tylko wonności ziemia dzisiaj rodzi gdziekolwiek korzenie i zioła i drzewa, oprócz tego… i zboża, które nam za pożywienie służą… i to wszystko to wtedy wydawała ta wyspa, będąca jeszcze pod słońcem, wyspa piękna, święta i przedziwna – w obfitości nieprzebranej. Więc oni to wszystko brali z ziemi, i całą resztę swojej ziemi urządzili w ten sposób…”

Legendy o wspaniałej wyspie zafascynowały wielu ezoteryków, którzy rozpoznali w opisach starożytnych uczonych miejsca swoich poprzednich wcieleń i żywotów. Ezoterycy twierdzą, że na Ziemi istniało kilka ras przed zaistnieniem ludzkości, a czwarta z nich zamieszkiwała właśnie Atlantydę. Wielu jasnowidzów podejmowało się opisać życie na Atlantydzie, stąd tak dokładne opisy wyspy i umiejętności jej mieszkańców. Według Rudolfa Steinera i Madame Bławatskiej tajemnicza wyspa jest kolebką cywilizacji ludzkiej. Tam właśnie, pod kierunkiem oświeconych przewodników duchowych, ludzie zyskali obecny wygląd i większość umiejętności. Wedle ezoteryków Atlanci umieli również gromadzić i wykorzystywać potężną energię biologiczną (która m.in. kieruje wzrostem roślin).

Dzięki takiej wiedzy mogli wznosić budowle z ogromnych bloków kamiennych. Rozwinęli również komunikację powietrzną – energia służyła jako napęd do latających okrętów. Ezoterycy przypuszczają też, że zagłada Atlantydy była karą za złamanie panujących zasad. Swe wspaniałe umiejętności Atlanci z czasem zaczęli wykorzystywać w złych celach. Rozwój czarnej magii i napady na mieszkańców innych kontynentów doprowadził do trzęsień ziemi i kilku potopów, a ostatni z nich pogrążył wyspę w morzu. Stało się to podobno około 200 000 lat p.n.e. Ostateczna zagłada spowodowana została przez nieodpowiedzialne użycie magii i wydarzyć się miała w ciągu jednej nocy. Część wtajemniczonych Atlantów uciekła specjalnym korytarzem. Ocalałym potomkom Atlantydy przypisuje się budowę Wielkiej Piramidy i Sfinksa w Egipcie. Czytaj dalej

BUDOWANIE ŚWIĄTYNI SALOMONA


Budowanie świątyni Salomona jest synonimem wpływania na ewolucję ludzkiej świadomości. Według wierzeń masonów, Bóg jest architektem (Demiurgiem), a masoni to budowniczowie. Mason znaczy po angielsku „murarz”. Nazwa „wolnomularz” to wolny murarz. (Cegły są produkowane z gliny, a więc z mułu, dlatego „mularz” znaczy tyle samo co „murarz”). Dlatego symbolem wolnomularstwa jest cyrkiel oraz linijka i litera G oznaczająca geometrię. Obraz Williama Blake’a przedstawia nagiego Boga, który siedzi w niebie, na słońcu, a jego broda jest wyraźnie odchylona w prawą stronę, jak tworzy Ziemię za pomocą olbrzymiego cyrkla. Przy okazji, cyrkiel jest otwarty pod kątem prostym i przypomina piramidę egipską, czyli oktahedron.
W starożytnym Egipcie były świątynie, których celem była nie tyle służba Bogu, jak by się mogło wydawać, ale nauczanie studentów na temat rożnych ludzkich doświadczeń, przy czym jedna świątynia odpowiadała jednemu typowemu ludzkiemu doświadczeniu i w jednej świątyni uczeń mógł spędzić wiele lat. Jest nawet Świątynia Człowieka (Temple of Man), której budowa odpowiada budowie ciała ludzkiego. O świątyniach oraz ich znaczeniu opowiada film „Magical Egypt”. Jest to ośmiogodzinny film dokumentalny, oryginalnie nakręcony dla telewizji, ale nigdy nie wyemitowany. Obecnie dostępny jest na DVD i na Google Video. Karty Tarota podobnie – pierwszych 22 kart określa 22 różne doświadczenia, przez które musi przejść człowiek (często w ciągu wielu inkarnacji), aby mógł w pełni stać się duchowo zaawansowanym adeptem.

Zadaniem budowniczych (niekoniecznie masonów, ale i innych towarzystw) jest wpływanie na losy całej planety, a przede wszystkim populacji ludzkiej, za pomocą przekazywania do zbiorowej (pod)świadomości różnych informacji i archetypów. Przykłady: w Watykanie, na samym jego środku, stoi gigantyczny szpikulec przypominający penis Ozyrysa. W Watykanie jest również ogromny pomnik w kształcie szyszki sosny. Szyszka sosny to szyszynka w mózgu, która odpowiada za sny, halucynacje, mistyczne wizje, zdolności paranormalne, przepowiadanie przyszłości a nawet prawdopodobnie teleportację. Jest to znane joginom „trzecie oko”, a więc szósty czakram! Po łacinie „glandula pinealis”, gdzie „pinealis” to sosna.

Googlając, znalazłem w ciągu jednej minuty film „Halucynogenna Szyszynka” na vodpod.com, z polskimi napisami, prawdopodobnie fragment „Magical Egypt”. W Watykanie obok pomnika szyszynki jest również otwarty sarkofag, taki sam jak w Piramidzie Cheopsa. Na tym samym placu jest duży metalowy pomnik przedstawiający Kulę Ziemską. Co ciekawe, bardzo podobny, mniejszy, pomnik jest w Dublinie w Coláiste na Tríonóide (College Trójcy)! Plac, na którym znajdują się te symbole, nazywa się „Plac Sosnowej Szyszki” („Court of the Pine Cone”). Informacje na temat ezoterycznych symboli w Watykanie w filmie „2012 Enigma”, wspomnianym powyżej, albo w dwuminutowym fragmencie tego filmu na YouTube, czyli „Pineal Gland and the Vatican”. Czytaj dalej

FRAKTAL MANDELBROTA


Znana jest teoria o nazwie holograficzny Wszechświat. Porównuje ona Wszechświat do tej cechy hologramu: Jeżeli hologram przetnie się na pół, pozostanie obraz taki sam jak całość, tylko dwa razy bardziej rozmazany. (Dotyczy to tylko takich hologramów, które ogląda się przy specjalnym świetle, a nie takich, które nakleja się na kasety i kompakty). Dużo bardziej podoba mi się teoria Wszechświata fraktalnego. Fraktal jest figurą, która przecięta na pół pozostaje taka sama jak przed przecięciem! Nie ma różnicy pomiędzy częścią a całością. Jeżeli powiększymy fraktal nawet nieskończoną ilość razy, i tak dostrzeżemy fragmenty, które wyglądają dokładnie tak samo jak cały fraktal.

Tę własność fraktali nazywamy samopodobieństwem. Pokazałem już, że małe fragmenty Wszechświata wyglądają podobnie do większych fragmentów. Na przykład w atomie elektrony krążą wokół jądra. W układzie słonecznym planety krążą wokół gwiazdy. W galaktyce gwiazdy krążą wokół centrum galaktyki. Galaktyka przypomina muszlę ślimaka, przypomina tornado, przypomina wir wodny, przypomina planetę, przypomina gromadę galaktyk, a być może nawet planeta może zamienić się w gwiazdę, gwiazda w galaktykę, galaktyka w gromadę galaktyk i tak dalej. Prawo Jednego, kanałowany materiał od boga Ra, mówi, że jest jeden Logos, czyli Twórca, który podzielił się na wiele logoi, które podzieliły się ja wiele sublogoi (na przykład każdy człowiek, a nawet każda świadoma istota, jest jednym sublogos) i tak dalej. Ludzkie ciało składa się z wielu żywych i świadomych organizmów takich jak komórki albo bakterie. W skład ciała wchodzi pięć żywiołów, czyli minerały (budulec), powietrze (tlen), ogień (spalanie), woda i akasz (duch, świadomość).

Każdy element ciała jest świadomy, nawet elektron, ponieważ za pomocą świadomości lub woli można wpływać na zachowanie materii, a nawet tworzyć nową materię. Prawo Jednego mówi, że nawet galaktyka jest świadomym organizmem i że galaktyka, za pomocą wibracji, projektuje kształt ciała swoich mieszkańców, na przykład kształt ciała ludzkiego został zaprojektowany przez galaktykę, w której żyjemy. (Więcej na ten temat w sekcji Dwa Węże tłumaczącej jak fale radiowe wpływają na DNA). Istnieje też teoria (hipoteza Gai), według której Ziemia jest żywym organizmem, który potrafi się bronić przed zagrożeniami, na przykład zagrożeniem, które dla Ziemi stanowi człowiek. Tak dochodzimy do pojęcia zbiorowej świadomości. Czytaj dalej

ŚWIATOWA ZAPAŚĆ FINANSOWA

Bob Chapman z International Forecaster ostrzega: „Opróżnijcie swoje konta bankowe”.LEAP / Europe 2020 prognozuje: „Uwaga – Globalny kryzys systemowy. W połowie 2010 roku bitwa o Bank Anglii i w końcówce roku groźba upadku amerykańskiego FED-u”.

Panika na Wall Street – już 4 dni z rzędu giełdy światowe lecą mocno w dół.

Okazuje się, ze oprócz Islandii, Węgier, Ukrainy i Grecji zagrożone są także Hiszpania, Portugalia i Wielka Brytania oraz USA.

Takich ciosów światowa ekonomia długo już nie wytrzyma.

Czy to znaczy, że jeszcze w tym roku będziemy świadkami początku całkowitej, globalnej zapaści ekonomicznej ? Jakie będą tego skutki dla nas, zwykłych obywateli ?

Węgry już w zeszłym roku, będąc na skraju bankructwa, uzależniły się od IMF (Międzynarodowy Fundusz Walutowy – agentura ONZ), pożyczając z tego funduszu ponad 25 miliardów dolarów. Ukraina pożyczyła od IMF 16,5 miliarda dolarów. Następna była Islandia. Teraz Grecja dostaje pożyczkę w wysokości 110 miliardów dolarów.

Giełdy nie wytrzymały presji i ostro zareagowały, co przypomina sytuację z początku kryzysu w 2008 roku, tracąc ponad 8% na wartości w przeciągu zaledwie 4 dni.

Następne w kolejce po pożyczki z IMF są: Bułgaria, Litwa, Hiszpania, Irlandia i Portugalia, a według „LEAP 2020″ już za kilka miesięcy, w tak samo katastrofalnej sytuacji znajdzie się Wielka Brytania i USA.

Jak wg. Was zareagują giełdy w takiej sytuacji, biorąc pod uwagę co się już teraz dzieje?

Skąd biorą się pieniądze, które pożycza tym wszystkim krajom IMF ? Przecież świat jest w kryzysie, a IMF, nie posiadając własnych funduszy, dysponuje tylko funduszami krajów członkowskich ONZ, a dokładniej mówiąc członków zrzeszonych w Banku Światowym. Problem w tym, że są to w dużej mierze właśnie te kraje, które potrzebują pożyczki, lub same posiadają poważny dług publiczny i nie spłacone jeszcze pożyczki. Prawie wszystkie poważne banki były w ostatnich 2 latach dofinansowane, więc one także nie są w stanie użyczyć tego typu funduszy. Skąd w takim razie IMF je bierze ?

Nie oszukujmy się. To jest gra na czas. Gra mająca wykreować taką rzeczywistość, w której oprócz, już dawno tak naprawdę upadłego ekonomicznie USA w sytuacji podbramkowej znajdzie się jak największa ilość krajów w świecie, tak aby „solidarnie podjąć decyzje” o całkowitym zresetowaniu światowej ekonomii. Według LEAP 2020 i International Forecaster ta gra może jeszcze w tym roku mieć swój finał.

Bob Chapman z International Forecaster radzi wszystkim wprost: „Opróżnijcie swoje konta bankowe”. Czytaj dalej

DEMONSTRACJE W CZASIE SZCZYTU G20 W KANADZIE

Około 70 tys. osób protestowało przeciw szczytowi G20 w Toronto. Protesty odbyły się pomimo represji policyjnych, jednak doszło do starć po tym jak policja prowokowała demonstrantów.

Jak widać na wideo poniżej i na innych nagraniach dostępnych w internecie, funkcjonariusze policji często zaatakowali pokojowych demonstrantów bez powodu, co powodowało dodatkowe napięcie pomiędzy demonstrantami a policją. Niektórzy radykałowie postanowili więc spalić samochody policyjne i walczyć. Starcia trwały do nocy.

Według aktywistów co najmniej 300 osób zostało aresztowanych ale nie wiadomo dokładnie ile osób jest w areszcie i czy postawiono zarzuty. Odbędzie się demonstracja solidarnościowa z zatrzymanymi.

Opracowanie: Akai47
Na podstawie: toronto.mediacoop.ca, 2010.mediacoop.ca
Źródło: Centrum Informacji Anarchistycznej

http://www.rmf24.pl/foto/zdjecie,iId,196253,iAId,11825

http://cnn.com/video/?/video/world/2010/06/26/vo.g20.police.car.fire.cnn

CELE GRUPY BILDERBERG

„Bilderberg dąży do wieku postnacjonalistycznego, kiedy nie będzie krajów, tylko regiony Ziemi kierujące się uniwersalnymi wartościami. To znaczy, dąży do globalnej gospodarki, jednego światowego rządu (raczej mianowanego niż wybieranego) i uniwersalnej religii. By zapewnić sobie osiągnięcie tych celów, członkowie Bilderberg koncentrują się na bardziej technicznym podejściu do opinii publicznej i jej mniejszej świadomości”. William Shannon

Podczas pierwszego spotkania Klubu Bilderberg w dniach 29-30 maja 1954 roku w hotelu Bilderberg w Oosterbeek w Holandii, członkowie założyciele określi swoje cele i misję. Do dziś działają w tym samym tonie:

„Intencją przyświecającą każdemu spotkaniu Grupy Bilderberg jest stworzenie „arystokracji woli” łączącej Europę i Stany Zjednoczone, a także uzgodnienie polityki, spraw gospodarczych i strategii we wspólnym rządzeniu światem. Ich głównym polem działalności wywrotowej było NATO, ponieważ dawało im to pretekst do realizacji planów „ciągłej wojny”, a przynajmniej polityki „nuklearnego szantażu”.”

We wrześniu 2005 roku w precedensowym geście, mającym odeprzeć oskarżenia o konspiracje, siedemdziesięciotrzyletni przewodniczący Grupy Bilderberg, wicehrabia Étienne Davingon, udzielił wywiadu Billowi Haytonowi z BBC. Przedstawił w nim bardziej dobroduszny cel „prywatnych” spotkań grupy. „Moim zdaniem jest to forum, na którym ludzie, którzy mają wpływy, mogą swobodnie porozmawiać z innymi wpływowymi osobami i rozważyć dzielące ich różnice bez niepotrzebnego krytycyzmu i publicznej debaty na temat ich poglądów”. Davignon zaprzeczył, jakoby Bilderberg zamierzał utworzyć światową klasę rządzącą, „ponieważ nie sądzę, by taka klasa istniała”. Powiedział natomiast, że „biznes wpływa na społeczeństwo, podobnie jak polityka – tak stanowi rozsądek. Nie jest tak, że biznes odbiera prawo do rządzenia demokratycznie wybranym przywódcom”.

Członkowie grupy Bilderberg nie chcą, by przeciętni ludzie dowiedzieli się, jak wyglądać będzie planowana przez nich przyszłość świata: Jeden Światowy Rząd (zarząd Firmy Świat), jeden globalny rynek, na której straży stanie armia Jednego Świata i finanse regulowane przez „Bank Światowy” za pomocą światowej waluty. W jaki sposób członkowie Bilderberg zamierzają osiągnąć swoje wizje Jednego Świata? Wynika to z następujących celów:

Tożsamość światowa. Przekazanie władzy ciałom międzynarodowym pozwoli zniszczyć wszelką tożsamość narodową. Bilderberg zamierza stworzyć jeden system wartości, a w przyszłości nie dopuścić do powstawania innych systemów.

Scentralizowana kontrola. Za pomocą kontroli umysłów skłoni całą ludzkość, by słuchała poleceń Bilderberg. Ten mrożący krew w żyłach plan został przedstawiony w książce Zbigniewa Brzezińskiego „Technotronic Era” (Era technotroniczna). Przewiduje , że w Nowym Światowym Ładzie nie będzie klasy średniej, a jedynie władcy i rządzeni. Czytaj dalej

SIEDEM PROROCTW MAJÓW

Siedem proroctw Majów są proroctwami i wizjami ich przyszłości a naszej obecnej teraźniejszości, które były przekazywane z pokolenia na pokolenie wspólnie dla wszystkich 33 istniejących plemion Majów w Gwatemali , od Quiche przez Tz’utujil do Q’anjobal , jak również przez Majów Oaxaca i Chiapas , Meksyk . Co najmniej trzy kamienne pomniki i jeden z kodeksów Majów zawiera proroctwa przyszłości zapisane w hieroglifach. Każdy z nas chętnie słucha przepowiedni i legend. W rzeczywistości nie jest to zwykła ludzka ciekawość, lecz podświadoma tęsknota za wiedzą o prawach natury, która, tak naprawdę, nigdy w nas nie wygasła. My, ludzie Zachodu, zbyt mocno skierowaliśmy uwagę na świat zewnętrzny. Zaczęliśmy podążać za nauką, odkryciami technicznymi, trendami narzuconymi nam przez obce autorytety czy media i w ten sposób, zupełnie niezauważalnie, zostaliśmy wessani przez wibrację ducha strachu i totalnej bezsilności. Zawładnęło nami przekonanie, że jako jednostka nie jesteśmy w stanie przeciwstawić się przemocy. Tak jednak nie jest.

Być może wielu pośród nas postrzega obecne czasy jako wielki chaos, wyzwalający strach i panikę, uważa, że wszystko jest beznadziejne. Spróbujmy spojrzeć na świat inaczej, tak jak Majowie. Kultura Majów spośród wszystkich wielkich kultur na Ziemi była ostatnią i jako ostatnia została zauważona przez Zachód. Dziś Majowie przeżywają swój renesans. Większość ludzi na świecie kojarzy Majów wyłącznie z monumentalnymi obiektami sakralnymi, piramidami schodkowymi, wysoką wiedzą matematyczno-astronomiczną i wyjątkowo krwawymi obyczajami, które nie pasują do poziomu ich wiedzy i stopnia uświadomienia.

Majowie wiedzieli, że to wszystko kiedyś się wydarzy i dlatego zostawili nam wyryty w kamieniu przekaz, który ma dwa elementy: jeden element ostrzegawczy i drugi element nadziei. I te obydwa elementy zawarte są w ich Siedmiu Proroctwach. W przekazie ostrzegawczym zawiadamiają nas o tym, co się wydarzy w tych czasach, w których żyjemy. W przekazie nadziei mówią nam o zmianach, których powinniśmy dokonać w nas samych, aby pociągnąć ludzkość ku nowej epoce, w której wartości najwyższe zaczną rozkwitać poprzez codzienną ich praktykę przez każdego z nas, żeby doprowadzić ludzkość do galaktycznego świtu, gdzie w nowej epoce nie będzie już więcej chaosu ani zniszczenia. Wizje przyszłości Majów a naszej teraźniejszości, zawarte są w Siedmiu Proroctwach Majów, które bazują na wnioskach wynikających z ich naukowych i religijnym badań o funkcjonowaniu Wszechświata.

Siedem proroctw Majów Czytaj dalej

INWAZJA NA IRAN JUŻ WKRÓTCE

Izrael przygotowuje się do ataku na jedno z muzułmańskich państw i przewozi uzbrojenie do Arabii Saudyjskiej – podała irańska agencja prasowa FARS. Władze w Teheranie sugerują, że celem ataku ma być Iran.
Według FARS kilka dni temu na lotnisku Tabuk w Arabii Saudyjskiej wylądowały izraelskie śmigłowce z uzbrojeniem, które ma być użyte do ataku „na jedno z państw muzułmańskich”. Informację agencji potwierdził izraelski dziennik „Haarec” w swym wydaniu internetowym.

Irańskie władze zasugerowały, że celem ataku ma być Iran i natychmiast ostrzegły Izrael przed rozpętywaniem wojny. – Taka zabawa z Iranem jest bardzo niebezpieczna, niczym zabawa z lwem – ostrzegł prezydent Iranu Mahmud Ahmadineżad.

Przed dziesięcioma dniami brytyjski dziennik „The Times” poinformował, że saudyjskie władze zgodziły się udostępnić swą przestrzeń powietrzną i lotniska izraelskiej armii w jej przygotowaniach do ewentualnego ataku na Iran. Informację brytyjskiej gazety zdementowały wówczas saudyjskie władze, a izraelskie odmówiły komentarza.

Pogłoski o ewentualnym prewencyjnym ataku izraelskim na Iran, a konkretnie na instalacje atomowe, pojawiają się od wielu miesięcy. Izrael obawia się, że Irańczycy pracują nad bronią jądrową, którą wykorzystają do zniszczenia państwa żydowskiego.

/PAP

http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/artykul,696,Uzycie_sily_jedyna_szansa_na_powstrzymanie_nuklearyzacji_Iranu

http://www.tvn24.pl/12691,1662130,0,1,izrael-szykuje-atak-na-muzulmanskie-panstwo,wiadomosc.html

http://fakty.interia.pl/swiat/news/iran-izrael-szykuje-sie-do-ataku,1497333

http://newworldorder.com.pl/artykul,2245,WOJNA-NAJAZD-NA-IRAN-POpierajcie-USA

http://archiwum.europa21.pl/Article5479.html

http://www.militarium.net/viewart.php?aid=344


http://translate.google.pl/translate?hl=pl&sl=auto&tl=pl&u=http%3A%2F%2Falles-schallundrauch.blogspot.com%2F2010%2F05%2Fisraelische-u-boote-fahren-for-dem-iran.html

http://newworldorder.com.pl/artykul,2244,Czy-Rosja-i-Chiny-chca-zguby-Iranu-SpiritoLibero

Religion – Distortion of Truth HD 1/5 [Napisy PL]

Film składa się z pięciu niezależnych części, każda z nich dotyczy pewnego etapu toku myślenia autora. Jest to, faktycznie rozbudowana prezentacja n/t wielu aspektów dotyczących religii, systemów wierzeń, kultów i satanizmu. Film nie jest łatwy w odbiorze, a tym bardziej w tłumaczeniu. Jest to taka pigułka wiedzy, skondensowana i podana, w jak sądzę, najbardziej zwięzłej formie. Jak mniemam film odpowie Wam też na wiele pytań, dotyczących stanu w jakim ten Świat znajduje się dziś, stanu ludzkich umysłów zaplątanych w sieć kontroli, odpowie też na kilka kwestii historycznych.

Podtytuły poszczególnych części:

1. Distortion of the Truth
2. Hijacking of Christianity, Christ, Satan, Oneness, Lucifer, New Age deception
3. Lucifer Trust, UN, NWO, false prophet, religion scam, New Age, Antichrist
4. Antichrist, hive-mind, heaven and hell, miscreation
5. Bible, parables, corruption of the teachings, catholicism

Tłumaczenie: AyaSophia

Czy oznaczanie produktów zawierających GMO stanie się nielegalne?

USA próbuje włączyć do swej agendy cenzurę, która zakazałaby informacji na produktach żywnościowych i rolnych, że zawierają GMO. To by oznaczało, że GMO w produktach rolnych byłoby ukrywane na skalę międzynarodową, a konsumenci nie będą informowani, czy ich żywność jest, czy nie jest genetycznie zmodyfikowana.

Trzeba zrozumieć, że USA próbuje zdelegalizować informację “bez GMO” na produktach żywnościowych, co w efekcie spowoduje, że napis “bez GMO” na każdym produkcie będzie nielegalny. Jeśli USA uda się przeforsować takie prawo, FDA (…) może oskarżyć i zakazać produktów w USA, na których są napisy “bez GMO”. Oprócz tego, USA może zaskarżyć do sądu (przez World Trade Organization) każdy kraj, który dopuszcza takie napisy lub twierdzi, że jego produkty są bez GMO.

Dlaczego USA uprawia taką złowrogą, oszukańczą politykę? Bo, jak dobrze wiecie, prawie cały ich rząd federalny zaspokaja potrzeby wielkich finansowych korporacji, razem z “Big Ag” – z wielkimi korporacjami, jak Monsanto, które chcą opatentować wszystkie ziarna i zniszczyć wszystkie anty GMO organizacje. Chcą, aby żywność bez GMO była nielegalna i aby wszystkie takie produkty były zakazane w sprzedaży.

Chcą, aby amerykańscy konsumenci nie byli poinformowani o prawdziwym niebezpieczeństwie, jakie stwarza GMO i naturalnie, chcą dominować w całej amerykańskiej sieci żywnościowej ze swymi toksycznymi produktami GMO.

Te wielkie, potężne korporacje są gotowe zrobić wszystko, aby osiągnąć swój cel w skali globalnej, razem z przeforsowaniem GMO na całym świecie.

Opracowanie: Mike Adams (Health Ranger)
Tłumaczenie: Małgosia Świątek
Źródło oryginalne: http://www.naturalnews.com
Źródło polskie: Stop Codex

WIELKA KATASTROFA EKOLOGICZNA

Tekst o wielkiej katastrofie ekologicznej / humanitarnej w rejonie zatoki meksykańskiej. To, co zostało tam poczynione może w niedalekiej przyszłości zagrozić życiu biologicznemu na naszej planecie. Rozmiar tragedii jest wprost niewyobrażalny i zagraża nam wszystkim. Oczywiście, jak zawsze, milczą oficjalne media, a rzeczywisty rozmiar katastrofy jest tuszowany, także w internecie, np w wyszukiwarce google. Co więcej, wszystko wskazuje na to, że gigantyczny wyciek ropy jaki ma tam miejsce został stworzony celowo.

Dlaczego nic o tym nie wiemy? Dlaczego nic się o tym nie mówi? Tutaj poruszymy ten problem:

1. prezydent USA, Barack Obama właśnie autoryzował wysłanie ponad 17.000 żołnierzy gwardii narodowej w rejon kataklizmu. Po co to zrobił i jakie zadania będą mieli żołnierze? Czy nie będzie to przypadkiem zadanie trzymania ‘krótko’ tamtejszej ludności cywilnej? Czy nie są oni wysłani na wypadek ewentualnych zamieszek bądź powstania? Na portalu facebook do stowarzyszenia bojkotu koncernu BP, odpowiedzialnego za kataklizm, wpisało się ponad 400.000 ludzi (dane sprzed 1,5 tygodnia). Bunt wśród społeczeństwa amerykańskiego jest powszechny. Austriacka dziennikarka śledcza podaje, że z rejonu skażenia ma być ewakuowanych około 40 milionów ludzi. Czy po to zostały wysłane tam wojska? strefa Zatoki jest objęta blokadą informacyjną ? dochodzi do aresztowań dziennikarzy, zaś mainstreamowe media wyraźnie przedstawiają tylko wycinek prawdy. Aresztowań dokonują prywatne służby ochroniarskie BP nie mające do tego uprawnień, aczkolwiek w zgodnej opinii obserwatorów i uczestników dramatu w Luizjanie odbywa się to za cichym przyzwoleniem rządu USA. Czytaj dalej

WOJNA Z DOPALACZAMI

25.06.2010

Jak informuje w swym internetowym wydaniu „Dziennik Łódzki”, obecny wczoraj w Łodzi minister sprawiedliwość Krzysztof Kwiatkowski zapowiedział wprowadzenie kolejnych restrykcji przeciwko tzw. dopalaczom.

– Kolejna nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, która jest już w Senacie, da nam znacznie większe uprawnienia – mówi Krzysztof Kwiatkowski. – Teraz każda substancja budząca podejrzenia, że może mieć działanie psychoaktywne będzie rozporządzeniem ministra zdrowia wycofana z obrotu na czas badań. A te mogą potrwać nawet osiemnaście miesięcy.

Zapytany kto może zgłaszać „podejrzane substancje” i komu minister Kwiatkowski odpowiedział, że każdy obywatel, który będzie miał takie podejrzenia. A zgłoszenia ma przyjmować Inspekcja Handlowa i natychmiast kierować takie substancje do badań. Minister sprawiedliwości zapewnił, że uczuli służby, by nie lekceważyły podobnych zgłoszeń, tylko traktowały je jako priorytetowe.

Jakub Szulc poinformował, że na liście substancji, które są objęte zakazem obrotu albo ograniczonym obrotem wkrótce znajdzie się siedem nowych. Przypomniał, że rok temu kiedy nowelizowano tą samą ustawę – wpisano 18 nowych substancji.

– Za rok o tej porze pewnie będziemy rejestr uzupełniać o kolejne. Niestety, na rynku pojawiają się nowe środki i nie zatrzymamy tego – mówi Szulc.

Narzędziem w walce z dopalaczami mają być także planowane obostrzenia dotyczące reklamowania dopalaczy. Chodzi o to, by z reklam tych środków zniknęły sugestie, że mogą powodować uczucia przyjemności: pobudzenie, euforię itp. Minister Kwiatkowski uważa, że w ten sposób zniechęci się do nich młodych ludzi, bo to głównie młodzież sięga po dopalacze.

Źródło: Czarny Sztandar

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 90 obserwujących.