POKŁOSIE LAT 60-TYCH

Timothy Leary – W dzisiejszych czasach każda dekada stanowi zapis długowiecznej ogólnoludzkiej dyskusji. Kultura lat 60-tych wyryła mniejsze lub większe piętno na każdym Amerykaninie. Tak się składa, że sam byłem bardzo zaangażowany w tamtejsze zmiany społeczne jako członek drobnej grupki chłonnych nowości intelektualistów, pragnących otrzymywać, wchłaniać i przekazywać wyłaniające się sygnały kulturowe.

Znaczenie tej eksplozywnej dekady zweryfikuje jeszcze historia w świetle ciągłego rozwoju. Jasne jest, że ci, którzy w niej uczestniczyli, wciąż będą przekazywać swoje wersje tego, co się wydarzyło i przepowiadać to, co ma nadejść.

W styczniu 1960 roku przyjąłem zaproszenie z Harvard University, by promować tam nowy program o nazwie Zmiana Behawioralna. Byłem przekonany, że choroby umysłowe można wyleczyć; że drastyczne ograniczenia ludzkich funkcji intelektualnych i emocjonalnych są spowodowane skostniałymi stanami umysłu, statycznie naznaczonymi i uwarunkowanymi obwodami nerwowymi, tworzącymi i podtrzymującymi sztuczne stany postrzeganej rzeczywistości.

Wierzyłem, że system nerwowy może być bio-chemiczno-elektryczną siecią, posiadającą zdolność otrzymywania i tworzenia zmiennych serii przystosowawczych rzeczywistości, jeśli się tylko znajdzie chemiczny klucz do zmieniania świadomości i dostosuje go do odpowiedniej teorii. Dość powiedzieć, iż myślałem, że człowiek nie wie jaki pożytek może zrobić ze swojej głowy oraz że statyczny, pełen uwarunkowań obwód nerwowy, znany jako normalny umysł, jest w istocie źródłem niewoli, a zadaniem psychologów-neurologów jest odkrycie neurochemikaliów zmieniających umysł. Można by było wprowadzać w ten sposób nowe kody nowych rzeczywistości. Początkowe doświadczenia na Harvardzie sugerowały, że LSD może być takim środkiem.

Na początku lat 60-tych sprawdziliśmy te hipotezy, przeprowadzając doświadczenia z LSD na kilkusetosobowej próbie, przyjmując następujące założenia: nastawienie, czy też oczekiwanie, miało dotyczyć filozoficznych poszukiwań i odkryć; otoczenie było bezpieczne i odpowiedzialne. Nie odnotowaliśmy ani jednego przypadku „złego tripu”. Nasze obiekty doświadczenia przeżywały stany meta-umysłu i kontemplacji osobistych i społecznych następstw tych nowych sygnałów.

Wyniki tych psychedelicznych doświadczeń doprowadziły nas do konkluzji, że organiczne neurochemikalia mogą być stosowane do badań nad systemem nerwowym, do wyzwalania mózgu z ograniczeń umysłu, do uczenia istot ludzkich rozwijania nowych systemów nerwowych (nowych umysłów) w celu recepcji, integracji i transmisji.

Skutki tych konkluzji dla ludzkiej wolności były daleko idące. Wyznaczono nową naukę. Zaproponowałem termin „Neurologika”: nauka o poznaniu i kontroli systemu nerwowego. Co istotniejsze, wyłoniła się nowa mityczna koncepcja natury ludzkiej. Zaczęto postrzegać człowieka jako posiadającego wiele „umysłów” (definiowanych jako obwody nerwowe), które ewoluują w trakcie osobistego rozwoju i mogą być dowolnie dostrajane do wielu zewnętrznych obwodów elektrycznych otaczających współczesnego człowieka.

W latach 1960-63 sprawdziliśmy te teorie podczas psychedelicznej psychoterapii więziennych rehabilitantów, zmierzającej do zmian osobowościowych. Hipotezy się potwierdziły. Ilość osób powracających do więzień zmniejszyła się o 90%. Był to wielki sukces. Nasi pacjenci podzielali nasz entuzjazm, czego nie dało się powiedzieć o naszych pracodawcach. Byliśmy wystarczająco naiwni, by dziwić się, że administracja więzienna nie pragnie eliminować patologii, którymi administruje.

Trzykrotnie oferowano mi godności na Harvardzie pod warunkiem, że porzucę doświadczenia z psychedelikami. Nie kusiło mnie to. Weszliśmy do mitycznej krainy nadziei i ryzyka, licząc na to, że ludzkość może osiągnąć wyższą mądrość. Przypominało to gnostycką, hermetyczną, neoplatońską, alchemiczną, faustowską wiarę w jednostkę jako mikrokosmos; wizję wielo-ośrodkowego wszechświatu nadającego życie indywidualnej egzystencji, nieustannie powracającą na przekór Inkwizycji i wciąż wyśmiewaną przez współczesne wersje ostudzonego stoicyzmu.

Było nas trzydziestu dyplomowanych studentów, młodych wykładowców i teologów, wierzących że nadchodzi czas dla dalekosiężnych wizji wynikających z potrzeby nowej, empirycznej metafizyki. Czytaliśmy z naszych serc, że stare mechanistyczne mity zmarły w Hiroszimie i że nadszedł kres przeszłości, a politycy nie mogą wypełnić duchowej próżni.

Nasza propozycją był „odlot” – naukowy, esperymentalno-neurologiczny. Zważywszy na to, że przednaukowe filozofie orientalne i ich zachodnie mistyczne odgałęzienia mówią niejasno o boskości zawartej w każdej osobie, postanowiliśmy operacjonalnie zredefiniować stare nauki i oferować eksperymentalny neoplatonizm. Twój mózg jest centrum twojego wszechświata. Staraj się odczytać podstawowy tekst w twoim systemie nerwowym. Ucz się, który z siedmiu rodzajów jogi narkotycznej działa na który obwód twojego systemu nerwowego; ucz się ustawiać, nakręcać i dostrajać swoją przestrzeń czasową. Potem zaś przyjmij pełną odpowiedzialność za realia, które wybrałeś.

Podłożem dla tej nowej metafizyki było przekonanie, że zaawansowanie współczesnej nauki czyni teraz możliwym rozwój zrozumienia systemu nerwowego, jego ewolucji zarówno jednostkowej jak i gatunkowej oraz wpływu chemicznych i elektronicznych pomocników na poszerzanie jego funkcji. Takie nowe zrozumienie pochodzenia i zastosowania świadomości prowadzi nas ku prawdzie naukowej filozofii samoodpowiedzialnej natury ludzkiej.

W 1960 roku każda inteligentna osoba znała następujące naukowe koncepcje, które z pewnością wpłynęły by na starożytnych filozofów, gdyby je tylko znali:
Równanie Einsteina dotyczące względności i kowariancji czasoprzestrzeni;
System nerwowy jako biokomputer stworzony z uporządkowanych ośrodków pośredniczących w odbiorze, przechowywaniu, analizie i transmisji przekazów;
Elementarna teoria komputerowa;
Technologia elektryczna i elektroniczna, umożliwiająca selektywność częstości, intensywność i czystość sygnałów;
Kod DNA jako źródło instrukcji dla konstruowania, utrzymywania i rozwijania tak ciała, jak i systemu nerwowego.

Posiadając te naukowe koncepcje i LSD jako klucz do ich realizacji, rozpoczęliśmy pisać i mówić publicznie o możliwościach nowej filozofii, nowej indywidualnej teologii naukowej.

W tym czasie (1963 rok) opuściłem Harvard, porzucając rolę zwykłego akademickiego naukowca i stałem się, nie wiedząc o tym, szamanem. Towarzyszyły temu powolne, nieśmiałe poszukiwania, nie pozbawione świadomego humoru. Na samym początku badania nad historią religii ujawniły, że rośliny psychedeliczne stosowane były wśród wielkich filozofii kultur przeszłości – Egiptu, Persji, Indii, Chin i Grecji – jako inicjacja w wiek dorosły, wejście na ścieżkę duchową oraz trening szamanów, proroków i specjalnych kapłanów, którzy odgrywali jawne i niezbędne , ceremonialne role publiczne. W tym właśnie czasie rozpocząłem osobistą praktykę hinduskiej Vedanty, buddyjskiej Tantry i technik taoistycznych, ażeby zrozumieć przepływ rozmaitych energii. Doszło również do „obowiązkowej pielgrzymki” do Indii.

W 1963 roku założyliśmy ośrodki treningów poszerzania świadomości, pismo naukowe i rozpoczęliśmy serię wykładów na temat naszych odkryć w tej dziedzinie. Zajmowaliśmy się w szczególności rozwojem neurologicznego języka werbalnych, jak i co istotniejsze, elektrycznych i elektronicznych środków komunikacji w rozszerzonej skali świadomości.

Nasza fundacja w Millbrook odwiedzana była przez muzyków, techników dźwięku, malarzy i specjalistów od świateł. Nowe style sztuki, które rozwinęliśmy (oparte na zdolnościach systemu nerwowego odbierania, syntetyzowania i transmitowania przyspieszonych, skondensowanych, multimedialnych przedstawień) zostały przejęte przez film i komercyjną telewizję.

Nasza praca zaczęła przynosić sukcesy. Miliony Amerykanów mniej lub bardziej zaakceptowały „filozofię głowy”, wiarę że Ego i „Rzeczywistość Społeczna” są tylko fikcjami nerwowymi, zlepkami synaptycznych połączeń, mimowolnymi paranojami. Charakteryzował tą filozoficzną rewolucję tzw. neo-radykalny nominalizm, niewidoczne odejście od społecznych konwencji i lęków przez nie wytworzonych. Powszechne odrzucenie polityki, wojny, przemocy, służby wojskowej, rasizmu (białego i czarnego), karierowiczostwa, hipokryzji erotycznej, seksizmu, panującej religii, szowinistycznego traktowania mody, postawy i sztuki. Odrzucenie także pompatyczności umysł, również swojego oraz banalności samej filozofii hippisowskiej. Sygnał nadziei i wolności posłany został w świat. Usłyszeli go poeci w sowieckich więzieniach. I młodzi ludzie wszędzie.

Fala powrotna tego nowego przekazu nieuchronnie rozpoczęła się w 1966 roku, kiedy to Kongres rozpoczął batalię o kryminalizację LSD i tym podobnych narkotyków. Stanąłem w tym roku przed dwiema komisjami senackimi, dowodząc że leki zmieniające świadomość powinny być dysponowane przez lekarzy pod nadzorem federalnych i państwowych agencji zdrowia. Ostrzegałem, że jeśli kontrolę narkotyków odda się administracji prawnej, rezultatem będzie czarny rynek niesamowicie sprawniejszy niż podczas alkoholowej prohibicji i rozwój policyjno-państwowej biurokracji. A kto by tego tak naprawdę chciał?

Pozycja, jaką wtedy zajmowałem, była niewątpliwie radykalna i odosobniona. W istocie, podczas rządów Johnsona rozpętała się niezła batalia na ten temat. Naukowcy i lekarze dowodzili, że narkotyki powinny być dysponowane przez Departament Zdrowia, Oświaty i Opieki Społecznej, zaś słudzy prawa, i porządku opowiadali się za Departamentem Sprawiedliwości. Historia wykazała, że wielką katastrofą czasów Johnsona było skierowanie kontroli narkotyków w ręce policji. Zdelegalizowano LSD, a naukowcy prowadzący badania nad narkotykami postanowili to robić na własną rękę. Ogłoszono jeszcze jedną wojnę przeciwko herezji.

W latach tych hasło „nowej świadomości” było nierozłączne z pokojem, wyzwoleniem seksualnym, reformą edukacji, zrównaniem rasowym, ekologią i „końcem wyzysku”. Myślę, że polityczna manifestacja była nieuchronna. Tak więc włączyłem się do obwodu. Mówiliśmy o pokoju, miłości i wyzwoleniu głowy.

Opowiadałem się nie za narkotykami, lecz za racjonalnym, filozoficznym, naukowym ich zrozumieniem. Był to czas publicznej i sądowej debaty. W amerykańskiej tradycji mile było widziane bronienie swoich przekonań. Każda decyzja sądowa i głosowanie świadczyły o budzeniu się „nowej świadomości”. Ludzie spoglądali sobie w oczy i śmiali się wiedząc, że coś nowego dzieje się w ich głowach. Świat nasłuchiwał. Przekazy dochodziły do nas z rosyjskiego i brazylijskiego podziemia. Rewolucja lat 60-tych była neurologiczna.

Pojawienie się nowej filozofii zdarza się rzadko na rozdrożach historii. Zmiany polityczne, społeczne i ekonomiczne następują po zmianach w koncepcji natury ludzkiej. Rewolucja świadomości lat 60-tych oddaliła każdego od instytucji i zasad moralnych na których to społeczeństwo było budowane. Systematyczne kwestionowanie ortodoksji nieuchronnie doprowadziło do kontrreformacji Nixona, próby przywrócenia starego porządku przy pomocy policyjnej władzy. Ale historia Inkwizycji uczy nas, że nie da się przeforsować filozoficzno-kulturowych treści bez posądzeń o herezję, ataków prawa, prowokacyjno-szpiegowskich prześladowań i represji ze strony tajnej policji…

Następną klasyczną reakcją wobec upadku autorytetów jest egzystencjalna samotność. Kiedy już przyjąłeś, że twój system nerwowy tworzy twoją rzeczywistość, gdzie miałbyś szukać swoich przewodników. Odrębność, indywidualizm i utopijny optymizm lat 60-tych został zniszczony przez gwałtowną reakcję. Filozoficzną próżnię tymczasowo wypełniły renesans starych dogmatów przyłożonych do nowych energii: doświadczalne chrześcijaństwo, zhomogenizowany buddyzm, telewizyjny hinduizm. Te pesymistyczne, nostalgiczne wiary służyły przemianie, zdołowaniu i upupieniu eksplozywnej ekspansji ostatniej dekady. Odlotowcy-Jezusowcy to długowłose czerwone kołnierzyki. Maharishi jest agentem CIA. Można by dalej mnożyć.

Wierzę, że nowa filozofia zostanie stworzone przez tych, którzy narodzili się po Hiroszimie, która dramatycznie zmieniła kondycję ludzką. Powinna się składać z następujących elementów:
Być naukową w treści i fantastyczno-naukową w formie;
Opierać się na poszerzeniu świadomości, zrozumieniu swojego systemu nerwowego, co pozwoli osiągnąć intelektualną skuteczność i emocjonalną równowagę;
W polityce kłaść nacisk na indywidualizm, decentralizację władzy, tolerancję różnic zgodnie z zasadą „żyj i daj żyć innym”, działanie lokalne i „myślenie o swoim interesie”;
Kontynuować trend ku otwartej seksualnej ekspresji, przy realistycznym dostrzeganiu równouprawnienia i zróżnicowania płci. Religijnym symbolem mitycznym nie będzie mężczyzna na krzyżu, lecz para męsko-damska złączona w komunii wyższej miłości;
Poszukiwać objawienia i Wyższej Inteligencji nie w formalnych rytuałach adresowanych do antropomorficznego bóstwa, lecz w procesach naturalnych, systemie nerwowym, kodzie genetycznym, nie omieszkając prób komunikacji kosmicznej;
Zawierać praktyczne, techniczne procedury neurologiczno-psychologiczne dla zrozumienia i posługiwania się wiadomościami o nieśmiertelnej harmonii ukrytymi w procesie umierania;
Być nacechowana hedonistycznymi, estetycznymi, nieustraszonymi, optymistycznymi i miłosnymi uczuciami.

Doświadczamy teraz cichego okresu przygotowawczego. Każdy wie, że coś ma się zdarzyć. Nasiona lat 60-tych wypuściły korzenie. Niedługo mają zakwitnąć.

Tłumaczenie: Dariusz Misiuna

carezza@free.art.pl
INDEX
DESIGN © JOYSTICK

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: