Monthly Archives: Listopad 2010

AKASZA – eter pierwotny

Akasza w hinduizmie to bezkresna pustka kosmosu. Pustka, w której tworzy się
wszelkie życie.

W greckiej kosmogonii mitologicznej na początku świata istniał Chaos, bezforemny wszechświat, z którego powstało wszelkie życie i stworzenie.
Trudno nam sobie wyobrazić coś, co istnieje i nie istnieje zarazem, podobnie jak alej – pierwsza litera-liczba kodu kabalistycznego, która jest zasadą życia-śmierci, splecionych w nierozdzielną całość. Jest ona wiecznie zmienna, wiecznie żywa, a przy tym martwa. Gdy przyglądamy się równie wysublimowanym, abstrakcyjnym koncepcjom starożytnych, odnosimy wrażenie, że wskazują wyraźnie granice ludzkiego ducha, rozumu i pojmowania.

TRZECIE OKO

Na przekór temu. co głosi wielu współczesnych uczonych opętanych manią wielkości, istota ludzka myśli i działa w ściśle wytyczonych granicach universum, które zawężają się, ponieważ usiłujemy podbić owo terytorium, u strukturyzować, utrwalić i skondensować, oprzeć na niewzruszonych, powtarzalnych zasadach.Prawda pierwotna i ponadczasowa, głoszona przez najmędrszych z naszych przodków pod każdą szerokością geograficzną, to ta, że świat, w którym żyjemy i który uważamy za realny, istnieje tylko dzięki naszej wierze. Inaczej mówiąc, co zresztą pokrywa się z odkryciami fizyki kwantowej, to nie my zawdzięczamy nasze istnienie światu, lecz świat zawdzięcza je nam.
Brzmi to jak opowieść science-fietion. Jednak wielu ze współczesnych fizyków i astrofizyków sądzi, że niektóre fragmenty tekstów kosmogonicznych. będących wytworem starożytnych i dalekich kultur i cywilizacji, których treść przez cale wieki wydawała się mglista czy po prostu poetycka, nabierają sensu w świetle najnowszych odkryć i hipotez naukowych. Dzięki jakim umiejętnościom i instrumentom pomiarowym nasi praprzodkowie wiedzieli już to. co my teraz dopiero odkrywamy? Być może poprzez wrodzoną zdolność wszelkich istot ludzkich: zdolność widzenia, która nie ogranicza się wyłącznie do oczu i obrazów świata zewnętrznego, lecz rozciąga na oko kosmiczne, potrafiące jednym spojrzeniem ogarnąć całą rzeczywistość, cały bezmiar świata i życia, słynne „trzecie oko” – związane z Adźna Czakrą, której symbolem jest lotos o podwójnych płatkach – uchodzące w hinduizmie za siedzibę duszy.
Być może jesteśmy zdolni do posiadania innej świadomości niż ta, którą posługujemy się obecnie i jest to prawdopodobnie świadomość utracona, symbolizowana przez mit raju utraconego, odczytany w świetle kodu kabalistycznego.

OD ETERU DO AKASZY
Czytaj dalej

MŁOT NA CZAROWNICE – Malleus Maleficarum – POSTĘPEK ZWIERZCHOWNY W CZARACH

…a także sposób uchronienia się ich,

i lekarstwo na nie

w dwóch częściach zamykający.

Księga wiadomości ludzkiej nie tylko godna i porzebna

ale i z nauką Kościoła powszechnego zgadzająca się.

Z pism Jakuba Sprengera i Henryka Instytora

zakonu Dominikanów i Teologów

w Niemieckiej Ziemi Inquizytorow

po większej części wybrana

i na polski przełożona

przez STANISŁAWA ZĄBKOWICA

Sekretarza Xięcia Jego Mości Ostroskiego

Kasztelana Krakowskiego

W Krakowie

W Drukarni Szymona Kempiniego

Roku Pańskiego 1614.

SPISANIE ROZDZIAŁÓW

które się w tej książce zamykają.

MŁOTU NA CZAROWNICE

CZĘŚĆ PIERWSZA
Czytaj dalej

NAJBARDZIEJ PRZEMILCZANE W MEDIACH HIPOTEZY NIEZALEŻNYCH HISTORYKÓW

Wiceadmirał Roscoe Henry Hillenkoetter, pierwszy dyrektor CIA (w okresie 1 V 1947 – 7 X 1950 r.), w liście do Senackiej Komisji d/s Nauki i Astronautyki pisał swego czasu: „Oficjalna polityka ukrywania i wyśmiewania prowadzi wielu obywateli do poglądu, że latające spodki to nonsens” – za „New York Times” z 28 II 1960 r.- „Z dala od oczu opinii publicznej, wysocy rangą dowódcy w siłach powietrznych są poważnie zaniepokojeni ufo”; „Czas, aby prawda ujrzała światło dzienne na drodze otwartych przesłuchań przed Kongresem”; „Siły powietrzne wymuszają milczenie swoich pracowników poprzez regulacje prawne”.

Ogólnie według wielu różnych źródeł na całym świecie trwa cicha wojna wywiadów dotycząca polityki wobec ufo. Linia podziału przebiega również przez USA – wywiad marynarki (US Navy tak samo jak US Army ma własny wywiad, siły powietrzne i armię – Marines) współtworzy grupę nazywaną ‚Comm12’, która we współpracy ze służbami innych państw stymuluje kontrolowane przecieki dotyczące ufo i ogólnie zmierza w kierunku ujawnienia opinii publicznej możliwie szerokiego spektrum tego zagadnienia. Z kolei CIA i ich partnerzy z całego świata od handlu dragami z Afganistanu i innych przekrętów, typu MI6, pod szyldem ‚Aquarius’ pracują na rzecz zachowania status quo, w którym koncerny naftowe nadal mają miliardy klientów i w ogóle nic się nie zmienia – bogaci nadal są bogaci, a biedni pracują jak mrówki i wdychają spaliny. Tę linię długo reprezentowało również powołane przez administrację Eisenhowera niejawne ciało ‚Majestic-12’, chociaż ostatnio podobno odchodzą od tego wtykania głowy ludzkości w piasek i też zaczynają jak gdyby pomału „puszczać farbę” w tej delikatnej kwestii, a przynajmniej na to pozwalać. Niewątpliwie jednak w dalszym ciągu wielu ludzi na szczytach władzy w USA siedzi w kieszeni tych, którym w koszmarach śni się, że na wielkich konferencjach prasowych dziennikarze pytają naukowców, na jakim właściwie paliwie ufo przyleciały tu z innych gwiazd i gdzie mają te wielkie zbiorniki.

Przemysł naftowy nie chce pytań o technologie obcych – to dla nich największe możliwe zagrożenie, dosłownie straciliby wszystko w okamgnieniu, a rezerwy samej ropy są warte 300 bilionów dolarów – ktoś wyłożył te pieniądze i prawdopodobnie nie byli to bezdomni z Central Parku, tylko ludzie dla których wydać 50 mln $ na czyjąś kampanię to zwyczaj przekazywany w rodzinie z pokolenia na pokolenie; zresztą prezydenci i tak nie mają w tej sprawie nic do powiedzenia, oni nawet nie mogą wchodzić do podziemnych baz – np. taki Clinton mówił w swoim otoczeniu, że „nie chce skończyć jak Kennedy”. Zresztą Tesla wynalazł co trzeba już w latach 20-tych XX wieku, a prof. Wernher von Braun (konstruktor rakiety V2 i ojciec amerykańskiego programu kosmicznego, twórca rakiety Saturn V, która wyniosła lądownik z astronautami na orbitę Księżyca, a w zasadzie była przerośniętą rakietą V2) mówił w latach 70-tych, że już wtedy mogliśmy mieć latające samochody i świat bez spalin – tyle że taki scenariusz nie jest na rękę tym, którzy sprzedają energię, bo wtedy nikt by już nie musiał od nich niczego kupować i wszyscy raz-dwa „poszliby z torbami”. Ale jest więcej powodów i grup interesów stojących za utrzymywaniem zagadnienia ufo w tajemnicy i z dala od „poważnego” obiegu. Szczególnie w USA osoby na szczytach władzy, które zawsze chodziły do dobrych szkół i nie znają życia – im się wydaje, że oni są światli, a zwykli ludzie głupi, prymitywni, nie poradziliby sobie sami ze sobą, potrzebują aby ktoś nimi rządził – dlatego „obawiają się paniki”, a tak naprawdę albo sami są niedorzecznymi paranoikami, albo to tylko taka wymówka-wkrętka dla naiwnych – typu władze krajów takich jak nasz. Dyplomaci obawiają się reakcji państw wyznaniowych na kilka faktów z dziedziny religioznawstwa. Władze USA obawiają się gniewu ludzi za ukrywanie całego tematu ufo przez 60 lat i pakt z Szarymi z 1954 r. – a jednocześnie w praktyce to one decydują, kiedy cały świat zacznie o tym mówić. Z tym, że podobno w Indiach ta sama partia (BJP), która kiedyś zaszokowała świat uruchomieniem programu nuklearnego i wybudowaniem arsenału rakiet – jeżeli wygrają następne wybory, to znowu nie będą się na nikogo oglądać i ogłoszą, że kosmici tu są, nawet za cenę wykluczenia ich kraju z niejawnej międzynarodowej współpracy. Fajnie by było, bo po co kolejne pokolenia miałyby zostać nafaszerowane bzdurami, tak jak nas potraktowano.
Czytaj dalej

KLUCZ DO TEOZOFII t.3 – Helena Bławatska (e-book)

Rozdział l
SYMBOLIZM l IDEOGRAFIA

Symbol jest zawsze dla tego, kto ma
oczy ku widzeniu, mniej lub bardziej
jasnym objawieniem tego, co jest Bogu
podobne… We wszystkim przebłyska
coś z Myśli Bożej…

Carlyle

Badanie ukrytego znaczenia każdej religijnej i świeckiej legendy, wszystkich wielkich czy małych narodów, zwłaszcza tradycji Wschodu, zajęło większą część życia autorki. Należy ona do tych, którzy są głęboko przekonani, że żadna opowieść mitologiczna, żadne zdarzenie przekazane w podaniu ludowym nie było nigdy czystym wymysłem lub fikcją i że każde takie opowiadanie ma zawsze swój istotny historyczny odpowiednik. Pod tym względem autorka nie zgadza się z tymi symbologami, choćby najsławniejszymi, którzy w żadnym micie nie widzą nic ponad jeszcze jeden dowód, iż umysł starożytnych ludów był skłonny do przesądu, i uważają, że wszystkie mitologie pochodzą od mitów słonecznych i na nich się opierają. Z takimi powierzchownymi myślicielami rozprawił się wspaniale Gerald Massey, poeta i egiptolog, w odczycie Starożytna i nowoczesna luniolatria. Jego ostra krytyka zasługuje na powtórzenie w tej części książki, gdyż dobrze oddaje nasze własne uczucia, wypowiedziane otwarcie jeszcze w 1875 roku, gdy pisaliśmy Izis odsłoniętą’. Czytaj dalej

SZCZĘŚLIWE LATA DWUDZIESTE

Ten okres w historii niewątpliwie ma swój nieodparty urok, niepowtarzalny, ulotny klimat i nastrój. Blichtr i splendor, jakiego nie znały ani wcześniejsze, ani żadne z późniejszych pokoleń. Prohibicja, fantastyczne kariery ludzi budujących od zera wielomilionowe fortuny. Gwiazdy kina i estrady, które pozostały żywe po dziś dzień. Nowe kanony mody i przełom w literaturze. Ogromne zmiany w życiu codziennym. Wyzwolenie kobiet.

Wszystko, co wydarzyło się w krótkim okresie lat 20. pozostawiło niezatarty ślad w historii i świadomości ówczesnego człowieka i w znacznym stopniu wpłynęło na życie następnych pokoleń.

SZTUKA

Dadaizm

Jeszcze przed końcem pierwszej wojny światowej, w Zurychu, mieście neutralnej Szwajcarii, grupa emigrantów: rumuński poeta Tristan Tazara i jego rodak malarz Marcel Janco oraz Francuzi m.in.: Jean Arp i Sophie Taeuber – stworzyli grupę artstyczną. Przerażeni tragizmem wojny postanowili przeciwstawić się sytuacji na świecie poprzez stworzenie nowego wymiaru sztuki i negowanie wszystkiego, co dotąd określano mianem „dzieła”. Nazwali się dada. To przypadkowe słowo oznaczające po francusku drewnianego konika do zabawy lub gaworzenie dziecka doskonale pasowało do ich sztuki uważanej wówczas za absurdalną. Sztuką dla nich stały się bowiem przedmioty codziennego użytku. Wystąpili przeciwko ideałom takim jak ojczyzna, patriotyzm, moralność. Urządzali wystawy i błazeńskie prowokacje. Stworzyli własne, nowe środki wyrazu artystycznego (m.in. fotomontaż), które doskonalone były potem przez autorów innych nurtów. Początkowo siedzibą dadaistów była kawiarnia „Cabaret Voltaire”, a gdy ich stamtąd wyrzucono – Galeria Dada. Ruch dadaistyczny szybko rozprzestrzenił się na Niemcy, USA, Francję i przetrwał do 1922 roku. Jednak mimo iż dadaizm został z czasem wyparty przez surrealizm, popart i destruktywizm, to nieograniczona swoboda i demonstrowanie fantazji w pełnym absurdu dowcipie do tej pory wzbudzają ciekawość krytyków.

Surrealizm

Kierunek ten powstał około 1923 roku w Paryżu. Wywodzi się, podobnie jak dadaizm, z ludzkiej tragadii i cierpienia okresu wojennego. Kiedy jednak dadaistyczny bunt został całkowicie wyczerpany, artyści zwrócili się w kierunku wyobraźni i podświadomości człowieka. Prawdopodobną inspiracją dla pierwszych twórców surrealistycznych były dzieła publikowane przez Zygmunta Freuda traktujące o złożoności ludzkiej natury. Zaczęto odkrywać nowe znaczenia słów, poeci stosowali zestawienia wyrazowe, które w surrealistycznym świetle nabrały całkiem nowych znaczeń. Wkrótce ruch ten przeniknął do sztuk plastycznych i zjednał sobie twórców dadaistycznych. Surrealizmem zafascynowali byli Jean Arp i Max Ernst. Uważany za największego twórcę surrealistycznego – Salvador Dali zainteresowanie owym prądem wykazał dość późno, bo dopiero w 1928 roku. Obok Dalego, surrealizmem w swoich pracach zachwycają Rene Magritte’a i Paul Delvaux. Zanim jednak owi wielcy twórcy „zasmakowali” surrealizmu, główny teoretyk tego ruchu – Andre Breton napisał dzieło „Manifest surrealistyczny” przedstawiające artystyczne założenia nowego prądu. Sami surrealiści tworzyli dzieła, w których burzyli logiczny porządek rzeczywistości, a poszczególne elementy kojarzyli przez przypadek. Obrazy inspirowane były marzeniami i intensywnymi przeżyciami wewnętrznymi człowieka. Starano się utrwalić na płótnie ulotne mignięcia chwili, powstały też nowe środki wyrazu artystycznego – kolaż, frotaż, a także fumaż.

Art Deco

Rozwinął się w Paryżu z początkiem lat 20., potem pojawił się w innych krajach Europy i USA. Objął malarstwo, rzeźbę, grafikę, ale królował głównie w architekturze i plakacie. Oddziałał również na modę kobiecą, scenografię teatralną, a nawet na karoserie samochodów. Był zaprzeczeniem secesji, potępianej przez artystów za zbytnią dekoracyjność. W art deco widoczne są wpływy kubizmu, ale również sztuki orientalnej i starożytnego Egiptu. „Egipska gorączka” ogarnęła głównie Francję po odkryciu grobowca Tutanchamona i pozostawiła widoczny ślad na królującym w owym okresie prądzie artystycznym. Czytaj dalej

TYBETAŃSKA KSIĘGA UMARŁYCH (e-book)

TYBETAŃSKA  KSIĘGA  UMARŁYCH

przełożył IRENEUSZ KANIA

WIELKIE WYZWOLENIE
Z BAR-DO
PRZEZ
SŁUCHANIE

IRENEUSZ KANIA

BAR-DO THOS-GROL
czyli

TYBETAŃSKA KSIĘGA UMARŁYCH

Przedstawiony tekst domaga się krótkiego choćby wprowadzenia, i to nie tylko dlatego, że jest to pierwszy jego przekład na język polski wprost z tybetańskiego oryginału.

Nie znaczy to, że jest on w naszym kraju całkowicie nieznany. Owszem, niektórzy spośród orientalistów, przede wszystkim zaś wcale już liczna gromadka buddystów polskich (praktykujących różne tradycje tybetańskiej Mahajany), mieli okazję zetknąć się z Bar-do Thos-grol1 w przekładzie angielskim (wersja Evans-Wentza i Lamy Kazi Dawa-Samdup z roku 1928 oraz najnowsza – Franceski Fremantle i Chögyam Trungpy z roku 1975 2). Być może nieco szerzej znany jest także komentarz, jaki do tego tekstu napisał C.G. Jung. Wszystko to nie zmienia jednak faktu, że Bar-do Thos-grol nadal ma u nas status „księgi dla wtajemniczonych” – a tak wcale być nie powinno.

Nie powinno tak być po pierwsze dlatego, że jest to tekst z różnych powodów bardzo interesujący, nie tylko dla specjalistów. Po drugie – w nim samym zawarty jest nakaz rozpowszechniania go wszelkimi sposobami wśród wszystkich ludzi, „głoszenia go na ulicach” – jak mówi oryginał. Nawet jeśli przyjmiemy, że zalecenie takie odnosi się do buddystów, to przecież uznać można w każdym razie, iż na naszym terenie oznacza ono możliwość i celowość zdjęcia z Bar-do Thos-grol pieczęci ezoteryczności, która mocą jakiegoś nieporozumienia przylgnęła doń na dość długo. Czytaj dalej

KLUCZ DO TEOZOFII t.2 – Helena Bławatska (e-book)

Rozdział IX

KAMALOKA l DEWACHAN

O losie niższych przewodników człowieka

Pytanie: Wspomnieliście kamalokę, co to jest?

Odpowiedź: Gdy człowiek umiera, jego trzy niższe narzędzia opuszczają go na zawsze, są to: ciało fizyczne, energia żywotna oraz jej przewodnik, czyli sobowtór żyjącego człowieka. A cztery wyższe — środkowy, czyli kamarupa lub dusza zwierzęca z tym, co sobie przyswoiła z niższego manasu, oraz wyższa trójca znajdują się w sferze zwanej kamaloka. Jest to lotna, astralna “miejscowość”, sfera, limbus teologii scholastycznej, Hades starożytnych; ale ściśle mówiąc, jest to “miejsce” tylko w znaczeniu względnym, gdyż nie posiada granic zamykających określony zakres przestrzeni, a istnieje wewnątrz obrębu subiektywnej, podmiotowej przestrzeni, czyli jest poza postrzeganiem naszych zmysłów. Jednak istnieje konkretnie i w niej to astralne eidolony (lub ciała) wszystkich istot, które żyły na ziemi, nie wyłączając zwierząt, czekają na swą drugą śmierć. Dla zwierząt następuje ona, gdy wszystkie ich astralne cząsteczki rozpadnąsię i rozproszą do ostatka. Dla ludzkiego ciała astralnego (ejdolonu) śmierć rozpoczyna się wtedy, gdy wyższa trójca — atma-buddhi-ma-nas “oddziela się” od swych niższych przewodników, czyli od odbicia swej byłej osobowości, przechodząc w stan Dewachanu.

Pytanie: A cóż się dzieje potem?

Odpowiedź: Wówczas chochoł lub upiór kamarupy, pozbawiony kierowniczego, myślącego czynnika, wyższego manasu, jak i jego niższej postaci, inteligencji instynktu, nie otrzymując więcej światła od wyższej myśli i nie mając już fizycznego mózgu, by się przezeń wyrażać — rozpada się. Czytaj dalej