Daily Archives: 01/12/2010

Søren Kierkegaard – nadracjonalny paradoks wiary

Paradoks absolutny Chrystusa, chrześcijaństwa, człowieka, wreszcie wiary jest rzeczywistym paradoksem. System zaś myślowy wyraża się jako niepogodzone przeciwieństwo, gdyż paradoks wykracza poza system[1]. Zatem absurd, paradoks, który ujawnia się poza rzeczywistym jego odniesieniem – absolutnym, przedstawia się jako trywialny. Nie każdy absurd jest absurdem albo paradoksem, powiada Kierkegaard[2]. Kierkegaard zauważa wyraźnie, że termin „absurd” tak jak go używa, nie jest absurdem w potocznym sensie tego słowa, lecz raczej negatywnym kryterium tego, co jest wyżej niż ludzki rozum i wiedza[3]. Inaczej, pomiędzy absurdem absolutnym a pospolitym istnieje niesłychana różnica jakościowa, nie tyle logiczna, co ontologiczna. Wyrażająca porządek nieskończony, nieograniczony, wieczny. Chrześcijaństwo prezentuje się przeto jako posiadacz prawdy wiecznej, emocjonalnej, która objawia się w czasie, dlatego też przedstawia się jako paradoks i wymaga wewnętrzności wiary[4]. Kierkegaardowski paradoks jest znakiem sprzeciwu wobec Heglowskiej filozofii religii, która uznaje consensus wiary i rozumu, nie uznając prymatu, który ma paradoks wiary nad rozumem[5].

 

Tymczasem dla Kierkegaarda pojedynczy (człowiek) powinien z wielką troską określić chrześcijański absurd, paradoks i jego pojęciową poprawność. To, co odróżnia chrześcijański absurd od zwyczajnego absurdu, nonsensu, jest dokładnie tym, w co można wierzyć. Absurd nie jest absurdem dla wiary, która go transformuje [przeistacza][6]. Nawet jeżeli rozum nie jest zdolny uchwycić przedmiotu wiary znajdujemy w naturze wiary owe „coś”, co determinuje rozum do jej uznania[7]. Spostrzeżenie to sugeruje, że Kierkegaard nie utrzymywał, iż jest możliwym wierzyć w logiczne sprzeczności. Ujmując wiarę tym sposobem, prowadził ostatecznie do identyfikacji chrześcijaństwa i nonsensu[8].

 

Chrześcijaństwo jest dla duńskiego filozofa paradoksem, traktuje je nie jako doktrynę, lecz jako wyraz kondycji i świadectwo egzystencji ludzkiej. Gdyby jednak chrześcijaństwo było doktryną, nie mogłoby tym samym stanowić antytezy spekulacji[9]. Aproksymacja ku absolutnemu paradoksowi dokonuje się jednak w „izolacji” pojedynczego. Izolacja ta polega na usunięciu ze świadomości człowieka wybranego przez Boga jakichkolwiek wpływów oddziaływania społecznego[10]. Ukryty sens paradoksu wiary jawi się przeto – pojedynczemu. Dla innych paradoks jest jednoznaczny z trywialnym absurdem[11]. Tymczasem chrześcijański absurd jest absurdem, który musi być prawdą[12].
Czytaj dalej