Monthly Archives: Styczeń 2013

„Oświecenie Różokrzyżowców”. Z genezy Oświecenia i wolnomularstwa spekulatywnego. Część III – Tadeusz Cegielski

Tadeusz Cegielski

„Oświecenie Różokrzyżowców”. Z genezy Oświecenia i wolnomularstwa spekulatywnego. Część III


Loże szkockie – brakujące ogniwo w historii wczesnego wolnomularstwa spekulatywnego?

Wspomnieliśmy uprzednio, iż trudno jest określić charakter lóż siedemnastowiecznych, przyjmujących do swego cechowego grona ludzi zamożnych i wykształconych – accepted masons. Nie wiemy, czy owi „przyjęci” wolnomularze byli już „spekulatywnymi” (speculated freemasons), czy jeszcze nie. Fakt wejścia w skład loży takich ludzi jak Moray czy Ashmole nie musiał od razu przesądzić o charakterze zgromadzenia. Słabe są również podstawy, aby konkludować, że właśnie domniemane ezoteryczne elementy lożowego rytuału były główną przyczyną, dla której organizacjami muratorów interesowali się przedstawiciele ruchu Różokrzyżowców. Przytoczone w rozdziale V wzmianki źródłowe nie pozwalają na przykład stwierdzić, czy przyjęcie do loży miało charakter inicjacji, czy też nie. Milczenie na ten temat diariusza Eliasa Ashmole’a, autora tak bardzo wrażliwego na kwestie rytuału i wtajemniczeń, sugerowałoby raczej odpowiedź negatywną.

Uzasadniony sceptycyzm co do możliwości wykreślenia prostej linii rozwojowej pomiędzy lożami, do których weszli w XVII w. amatorzy folkloru z jednej, zaś tajemnic hermetyzmu z drugiej strony, a rozwiniętym systemem ideowo-symbolicznym powstałej w1717 r. Wielkiej Loży Londynu nie musi jednak oznaczać całkowitej rezygnacji z prób odnalezienia zagubionego „ogniwa pośredniego”. Miałoby ono łączyć loże operatywne XVII w. z lożami w pełni spekulatywnymi, znanymi w drugim dziesięcioleciu XVIII stulecia. Założenie, że istniało podobne ogniwo czy też faza w historii wolnomularstwa, wydaje się trafne i zasadne. Trudno wyobrazić sobie zmianę charakteru lóż dokonującą się w sposób gwałtowny, nieewolucyjny; jeśli nawet, to w skali niewielkiej, w jednym czy kilku wypadkach. Wiemy skądinąd, iż już z początkiem XVIII w, loże spekulatywne funkcjonowały w kilkudziesięciu miejscowościach, na znacznym obszarze obu królestw: Szkocji i Anglii.

Wiele wskazuje na to, że hipotetyczny pośredni etap rozwojowy reprezentowały w pierwszej połowie XVII w. loże na terenie Szkocji. Okoliczność ta nie tłumaczy, rzecz jasna, komu i jakim wydarzeniom zawdzięczały swój spekulatywny charakter loże londyńskie, z których część połączyła się w Grand Lodge of London; niemniej rzuca ona światło na kwestię genezy wolnomularstwa spekulatywnego w ogóle. Badania cytowanego tu już parokrotnie Davida Stevensona wskazują, że już z początkiem Wielkiego Wieku w lożach szkockich dokonały się znamienne procesy, w wyniku których związki te utraciły w znacznym stopniu swój cechowy charakter. Po pierwsze, doszło tam do pełnego niemal tak organizacyjnego, jak i personalnego oddzielenia lóż – lodges – od organizacji cechowych – corporations, companies. Mistrzowie lóż – masters, zwani też fellow crafts – tylko w niewielu wypadkach byli równocześnie mistrzami cechowymi. Większość z nich piastowała ten tytuł tylko i wyłącznie w loży. Po drugie, loże szkockie miały charakter inicjacyjny, a wtajemniczenie rozłożone było aż na trzy etapy. Inaczej mówiąc, loże działające w Szkocji miały trzystopniową strukturę – w przeciwieństwie do lóż angielskich, które jeszcze w okresie powołania Wielkiej Loży Londynu dzieliły swych członków na dwie grupy; uczniów – apprentices – i pełnoprawnych członków – fellow-crafts. Stopień mistrzowski wydzielił się tu stosunkowo późno, najprawdopodobniej w wyniku organizacyjnej praktyki wyłaniania na roczną kadencję mistrzów lóż poszczególnych i wielkich mistrzów całej londyńskiej obediencji. Czytaj dalej

Reklamy

Bezużyteczny Cioran

cioran

Cioran jako uczestnik i komentator najważniejszych wydarzeń dwudziestowiecznych jest myślicielem szczególnie nawiązującym do tradycji filozofii i religii. Jego „medytacje” spisane w kilkudziesięciu książkach, zbiorach esejów oraz aforyzmów wykorzystują elementy filozofii europejskiej, z równą namiętnością rozważają także główne wątki filozofii Wschodu. Szczególne miejsce zajmują w nich literatura i muzyka, pojęte jako przywiązanie do własnej osobowości, przeszkoda uniemożliwiająca wyzwolenie się spod władzy ograniczoności.

Cioran jako emigrant rumuński, jednocześnie wieczny uciekinier od dziedziczonego światopoglądu utrwalonego w świadomości narodu środkowej Europy, stwarza sobie własną niszę, którą zapełnia projektami siebie i świata, pracownię obróbki tradycji przekazanych przez kultury narosłe wokół różnych korzeni.

Uwolnienie od języka ojczystego, jakie nastąpiło po napisaniu Świętych i łez i dziesięć następnych lat doskonalenia języka francuskiego jest świadomym i dobrowolnym wyborem pisarza, którego lokalna kultura i polityczno-gospodarcza sytuacja kraju determinują do zajęcia określonej, zaprojektowanej dla niego w 1937 roku postawy. Podobnie we Francji, o czym pisze Sartre, pisarz, ale przede wszystkim człowiek skonfrontowany z dualizmem świata podzielonego między zwolenników faszyzmu i entuzjastów komunizmu, ma jeszcze możliwość udania się na wewnętrzną emigrację.

Język pełni w pismach Ciorana funkcję medium wyrażającego osobowość ich autora, podającego za Montaigne’em definicję pisarza: „Jestem materią mojego dzieła”. To świadectwo twórcy będącego niewolnikiem nastrojów, który chce oddać je pismu, by „wyzwolić się od samego siebie”. „Książki powinno się pisać tylko po to, by mówić w nich rzeczy, jakich nie śmielibyśmy wyznać nikomu”.

Pisanie umożliwia twórcy zyskanie dystansu do życia przeładowanego męczącą osobowością. Proza bezkrwista, napisane w języku francuskim aforyzmy są zarysowaniem ontologicznej bezdomności, jaka widnieje przed piszącym w języku innym niż rodzimy. Pismo już popełnione uwalnia od konieczności chronienia go i siebie w nim, pomaga spojrzeć na Ja jako na zbiór znaków. Cioran podobny Beckettowi świadomie ogranicza myśli przez zmianę języka, redukuje swą osobę do istoty. Być może potem byłoby się z nią łatwiej rozprawić.

Formy literackie, jakie eksponuje Cioran są odpowiedzią na katastrofę wielkich systemów filozoficznych. Omija on ruiny metanarracji „medytując”. „Rytm Cioranowski zdaje się raczej dawać świadectwo głębokiemu impasowi, w jakim znalazł się umysł spekulatywny, który ledwie wysunie propozycję, już zostaje ucięty, zmuszony do korekty — wskutek zagmatwanej pozycji wyjściowej”. Wskutek rozrastającej się materii, nawarstwiania się historii w czasie.

„Najgorszą formą despotyzmu jest system — w filozofii i we wszystkim w ogóle”. Dlatego Cioran zapisuje myśli w formach nieregularnych: aforyzmach mających często postać paradoksów, krótkich esejach tworzących się wokół tematów-obsesji, luźnych formalnie „medytacjach”, uwalniających myśl od jednoznacznych przyporządkowań dualistycznym kategoriom prawdy i fałszu, dobra i zła. Szkic niedokończony lub niedopowiedziany — jako twór dynamiczny kontynuowany przez współodczuwającego czytelnika — pozostaje w sferze nie-do-odczytania, w hermeneutycznej ziemi niczyjej istniejącej dzięki fuzji horyzontów. Czytaj dalej