„Oświecenie Różokrzyżowców”. Z genezy Oświecenia i wolnomularstwa spekulatywnego. Część III – Tadeusz Cegielski

Tadeusz Cegielski

„Oświecenie Różokrzyżowców”. Z genezy Oświecenia i wolnomularstwa spekulatywnego. Część III


Loże szkockie – brakujące ogniwo w historii wczesnego wolnomularstwa spekulatywnego?

Wspomnieliśmy uprzednio, iż trudno jest określić charakter lóż siedemnastowiecznych, przyjmujących do swego cechowego grona ludzi zamożnych i wykształconych – accepted masons. Nie wiemy, czy owi „przyjęci” wolnomularze byli już „spekulatywnymi” (speculated freemasons), czy jeszcze nie. Fakt wejścia w skład loży takich ludzi jak Moray czy Ashmole nie musiał od razu przesądzić o charakterze zgromadzenia. Słabe są również podstawy, aby konkludować, że właśnie domniemane ezoteryczne elementy lożowego rytuału były główną przyczyną, dla której organizacjami muratorów interesowali się przedstawiciele ruchu Różokrzyżowców. Przytoczone w rozdziale V wzmianki źródłowe nie pozwalają na przykład stwierdzić, czy przyjęcie do loży miało charakter inicjacji, czy też nie. Milczenie na ten temat diariusza Eliasa Ashmole’a, autora tak bardzo wrażliwego na kwestie rytuału i wtajemniczeń, sugerowałoby raczej odpowiedź negatywną.

Uzasadniony sceptycyzm co do możliwości wykreślenia prostej linii rozwojowej pomiędzy lożami, do których weszli w XVII w. amatorzy folkloru z jednej, zaś tajemnic hermetyzmu z drugiej strony, a rozwiniętym systemem ideowo-symbolicznym powstałej w1717 r. Wielkiej Loży Londynu nie musi jednak oznaczać całkowitej rezygnacji z prób odnalezienia zagubionego „ogniwa pośredniego”. Miałoby ono łączyć loże operatywne XVII w. z lożami w pełni spekulatywnymi, znanymi w drugim dziesięcioleciu XVIII stulecia. Założenie, że istniało podobne ogniwo czy też faza w historii wolnomularstwa, wydaje się trafne i zasadne. Trudno wyobrazić sobie zmianę charakteru lóż dokonującą się w sposób gwałtowny, nieewolucyjny; jeśli nawet, to w skali niewielkiej, w jednym czy kilku wypadkach. Wiemy skądinąd, iż już z początkiem XVIII w, loże spekulatywne funkcjonowały w kilkudziesięciu miejscowościach, na znacznym obszarze obu królestw: Szkocji i Anglii.

Wiele wskazuje na to, że hipotetyczny pośredni etap rozwojowy reprezentowały w pierwszej połowie XVII w. loże na terenie Szkocji. Okoliczność ta nie tłumaczy, rzecz jasna, komu i jakim wydarzeniom zawdzięczały swój spekulatywny charakter loże londyńskie, z których część połączyła się w Grand Lodge of London; niemniej rzuca ona światło na kwestię genezy wolnomularstwa spekulatywnego w ogóle. Badania cytowanego tu już parokrotnie Davida Stevensona wskazują, że już z początkiem Wielkiego Wieku w lożach szkockich dokonały się znamienne procesy, w wyniku których związki te utraciły w znacznym stopniu swój cechowy charakter. Po pierwsze, doszło tam do pełnego niemal tak organizacyjnego, jak i personalnego oddzielenia lóż – lodges – od organizacji cechowych – corporations, companies. Mistrzowie lóż – masters, zwani też fellow crafts – tylko w niewielu wypadkach byli równocześnie mistrzami cechowymi. Większość z nich piastowała ten tytuł tylko i wyłącznie w loży. Po drugie, loże szkockie miały charakter inicjacyjny, a wtajemniczenie rozłożone było aż na trzy etapy. Inaczej mówiąc, loże działające w Szkocji miały trzystopniową strukturę – w przeciwieństwie do lóż angielskich, które jeszcze w okresie powołania Wielkiej Loży Londynu dzieliły swych członków na dwie grupy; uczniów – apprentices – i pełnoprawnych członków – fellow-crafts. Stopień mistrzowski wydzielił się tu stosunkowo późno, najprawdopodobniej w wyniku organizacyjnej praktyki wyłaniania na roczną kadencję mistrzów lóż poszczególnych i wielkich mistrzów całej londyńskiej obediencji.

W Szkocji trzem stopniom wtajemniczenia, to jest „kandydata” (candidate), „przyjętego ucznia” (entered apprentice) oraz „mistrza” (master lub fellow-craft) odpowiadały trzy różne „słowa masońskie” (Mason Words). Fakt ten wydaje się godny podkreślenia ze względu na to, że trzystopniowa struktura związku wraz z odpowiadającymi jej trzema różnymi „słowami masońskimi” pozostaje do dnia dzisiejszego jednym z wyróżników systemu masonerii świętojańskiej (błękitnej). Również obecnie określone „słowa masońskie” wraz z towarzyszącymi im znakami stanowią główną – a czasami jedyną – „tajemnicę wolnomularską”.

Datowane na początek XVII w. teksty szkockich „katechizmów” masońskich przynoszą opisy rytuałów inicjacyjnych (The form of givering the Mason Word) zawierają one elementy znane ze znacznie późniejszych rytuałów stosowanych w lożach Grand Lodge of London. Do wspólnych zasad należą:

1. Próba, jakiej poddany został kandydat – polegająca głównie na przezwyciężeniu strachu oraz wykonaniu zadań upokarzających postulanta.

2. Przysięga złożona na Biblię, zgodnie z którą zdrada tajemnic związku ukarana zostanie śmiercią.

3. Otrzymanie „słowa masońskiego”, które stanowi – jak można wnioskować z tekstów – jedyną „tajemnicę” związku. Na słowo to składają się: „postawa” (posture) i „znak” (signe).

Opis inicjacji drugiego stopnia (entered apprentice), który przytaczamy poniżej, pomimo lakoniczności prezentuje wszystkie istotne etapy i elementy „rytu przejścia”:

 

You are to take the person to take the word upon his knees, and after a great many ceremonies to frighten him you make him take up the Bible, and laying his right hand on it you are to conjure him to secrecie, by threatening that if [he] shall break his oath, the sun in the firmament will be a witness against him, and all the company then present, which will be an occasion of his damnation, and that likewise the masons will be sure to murder him. Then, after he his promised secrecie, they give him the oath as follows [następuje formuła]

Otrzymanie „słowa” odbywa się w sposób następujący: obecni wolnomularze szepczą formułę jeden drugiemu, poczynając od najmłodszego (nie wiemy, czy wiekiem, czy stażem) na mistrzu kończąc. Ten wyszeptuje „słowo” przyjętemu uczniowi; otrzymawszy je, inicjowany musi wykonać gest oznaczający poderżnięcie gardła. Gest ten upowszechnił się w masonerii angielskiej jako znak stopnia pierwszego i do dziś występuje w wolnomularstwie świętojańskim.

Procedura stopnia trzeciego zbliżona jest do poprzedniej, z tym, że inicjowany wykonuje część czynności klęcząc, zaś „słowa” uczy go nie najstarszy, lecz najmłodszy mistrz:

[…] he is putt again to his knees, and gets the oath administrated to him of new. Afterwards he must go out of the company with the youngest (master) mason to learn the postures and signes of fellowship. Then comeing in again, he makes the master sign, and says the same words […].

Niezależnie od wszystkich punktów wspólnych z późniejszymi rytuałami masonerii spekulatywnej, cytowany tu tekst katechizmu lóż szkockich wykazuje brak wielu zasadniczych momentów inicjacji stosowanej w lożach spekulatywnych, podległych Wielkiej Loży Londynu. Należały do nich ponad wszelką wątpliwość:

1. Przygotowanie kandydata w odrębnej izbie, w której pozbawiany był przedmiotów metalowych, a następnie częściowo obnażony, tak aby wszedł do loży „ani nagi, ani ubrany” (neither naked nor clothed).

2. Symboliczna podróż kandydata przez cztery żywioły, przy czym pierwszym był żywioł ziemi, z którego wychodził.

3. Trzy wielkie uderzenia młotkiem mistrza, towarzyszące przyjęciu profana do związku.

4. Zaznajomienie kandydata z bogatą symboliką loży.

Ważna różnica wiązała się również z ostatnią z przywołanych okoliczności: w masonerii spekulatywnej inicjacja i właściwa „praca masońska” odbywały się w przestrzeni symbolicznej. Każda z części loży, każdy element jej wyposażenia posiadały swoją nazwę i znaczenie (tak, jak podziemna część „kolegium św. Ducha” opisana w Fama).

Nie jest naszym celem dokładna analiza ewolucji wolnomularskiego rytuału i symboliki. Porównanie służyć ma jedynie wykazaniu, iż inicjacyjny rytuał lóż szkockich, spisany z początkiem XVII w., a kształtujący się w poprzednim stuleciu, nie zawierał jeszcze jakichkolwiek elementów proweniencji hermetycznej. W przeciwieństwie do późniejszych rytuałów angielskich nie wykorzystywał tak charakterystycznych dla masonerii spekulatywnej narzędzi pracy muratora (młotka, węgielnicy, cyrkla, pionu czy linii), ani też nie posługiwał się symboliką architektoniczną. Wagi tego spostrzeżenia nie umniejsza przytoczony przez Davida Stevensona fakt, że w pierwszym dziesięcioleciu XVII w. loża w Edynburgu (do której w 1641 r. inicjowany został Robert Moray) przyswoiła sobie mnemotechniczny rytuał – jako taki bogaty w symbolikę hermetyczną z jednej, zaś architektoniczną z drugiej strony. Przeciwnie, przyjęcie w lożach popularnych w XVI w., a upowszechnionych na wyspach przez Giordana Bruna technik pamięci, ukazuje hipotetyczny mechanizm recepcji obcych dotąd wolnomularzom zasad i pojęć. Recepcja w lożach szkockich określonych symboli architektonicznych (np. Świątyni Salomona jako duchowego celu związku, kolumn Jakin i Boaz jako głównych zasad etycznych), które przedostały się tu za pośrednictwem dyscypliny par excellence hermetycznej, jaką była mnemotechnika, nie zmieniło jeszcze charakteru i przebiegu rytuału inicjacyjnego o odrębnej, bo cechowej proweniencji.

Zdaniem Stevensona, głębszy wpływ symboliki hermetycznej na rytuały lóż szkockich datuje się od czasów inicjacji sir Roberta Moray’a. Ten gorący wyznawca idei braterstwa i przyjaźni, zwolennik religijnej tolerancji i – pomimo (lub z powodu) zawodu oficera – pacyfista, znalazł w obrzędowości lożowej, w uznawanych przez wolnomularzy wartościach system bliski – lub dający się pogodzić – z systemem flozofii hermetycznej. Połączenie obu tradycji, cechowej i hermetycznej, mogło okazać się tym prostsze, iż pierwsza z nich, silnie sformalizowana, pozbawiona była równocześnie momentu autorefleksji, sposobu objaśniania wyznawanych ideałów. Dzięki temu prosta idea solidarności grupowej (zawodowej) solidarności przypieczętowanej obrządkiem inicjacji, nabrać mogła głębszego, religijnego czy filozoficznego uzasadnienia. Podobnie, jeśli idzie o „tajemnicę wolnomularską”, opisywaną jako „słowo masońskie”. W ceremoniale lożowym Masonic Word symbolizowało zasadę tajemnicy zawodowej i lojalności wobec związku. Symbol ów łatwo dawał się interpretować w duchu filozofii hermetycznej, która – jak pamiętamy – sakralizowała wszelką wiedzę, przydając jej pieczęć tajemnicy.

Pragnęlibyśmy postawić w tym miejscu hipotezę, iż historyczna rola Moray’a – i ludzi jego pokroju – zasadzała się nie tylko, i nie tyle – jak sądzi Stevenson – na wprowadzeniu do lóż takich czy innych elementów hermetyzmu, co na subiektywnym przydaniu obrzędowości mularskiej nowego, symbolicznego wymiaru i znaczenia. Tak więc owa rola miałaby dwojakie znaczenie: obiektywnego wzbogacenia rytuału o symbolikę i pojęcia filozoficzno-religijne, charakterystyczne dla hermetyzmu, oraz subiektywnego uznania loży jako przestrzeni symbolicznej. Tak więc niecechowi, „przyjęci” następcy Moray’a uznać mogli lożę za wyjątkowy, pełen ukrytych znaczeń, a więc symboliczny system, nie dlatego, że w jej obrzędowości pojawiły się „sprawy tajemne”, lecz dlatego, iż a priori zakładali, że jest ona takim systemem. Być może wskazaliśmy tu zarazem na różnicę pomiędzy stosunkiem do mularstwa Roberta Moray’a i Eliasa Ashmole’a. Pierwszy dopatrzył się w pseudocechowej organizacji żywej struktury ezoterycznej, drugi zaś, pomimo zainteresowania dyscyplinami hermetycznymi, traktował przynależność do loży raczej jako tradycję, nakazującą wspierać podupadające związki muratorów.

Materiał źródłowy, wprowadzony w naukowy obieg przez Davida Stevensona, stanowi bez wątpienia jedno z brakujących ogniw w zawikłanej historii początków masonerii spekulatywnej. Dowodzi on, iż loże ze Szkocji już w pierwszej połowie XVII w. utraciły bezpośredni związek z organizacjami cechowymi muratorów, tworząc swoisty skansen. Skansenem tym opiekowali się ludzie zainteresowani nie tylko podtrzymywaniem narodowej tradycji szkockiej, której loże były ucieleśnieniem. Sir Robert Moray umocnił w obrzędowości wolnomularskiej udział symboli i zasad hermetycznych, przede wszystkim jednak uznał system postcechowego (czy pseudocechowego) wolnomularstwa za interesujący z punktu widzenia filozofii i duchowej alchemii, których był wyznawcą. Ruchliwość Moray’a, jego wpływ na otoczenie i obecność na dworze angielskim pozwalają domniemywać, że entuzjazm szkockiego szlachcica dla mularstwa mógł udzielić się w środowisku angielskim. Trudno byłoby utrzymywać, iż Moray był wynalazcą – i to jedynym – formuły masonerii spekulatywnej, ale znajomość jego wolnomularskiej biografii pozwala nam lepiej zrozumieć mechanizm upowszechnienia się „sztuki królewskiej” w wolnomularskim wydaniu.

Powstanie Wielkiej Loży Londynu

Nie do końca jasne okoliczności, w których trzy loże londyńskie i loża z Westminster w dniu 24 czerwca (tj. na św. Jana Chrzciciela) 1717 r., w gospodzie „Pod gęsią i rusztem” (Goose and Gridiron) powołały do życia Grand Lodge of London, były przedmiotem wszechstronnej analizy historycznej. Za pewne przyjąć możemy, iż do trzecich wyborów wielkiego mistrza, które miały miejsce 24 czerwca 1719 r., pierwsza angielska obediencja nie zdobyła specjalnej pozycji w środowisku lożowym. Mister Anthony Sayer, obrany wielkim mistrzem na inauguracyjnym posiedzeniu, był człowiekiem przeciętnym i w dodatku niezamożnym (skoro kilka lat później figuruje w źródłach Wielkiej Loży jako odbiorca finansowej pomocy). Skład lóż podległych obediencji nie różnił się też specjalnie od składu innych lóż londyńskich. Dominowali w nich dżentelmeni przy malejącym wraz z upływem czasu udziale wolnomularzy cechowych. Formuła Wielkiej Loży nie była atrakcyjna ani dla przedstawicieli angielskiej szlachty, ani bogatego mieszczaństwa. Jak wynika z relacji Williama Stuckeley’a, lekarza i członka Royal Society, Wielka Loża „liczyła na początku niewielu członków, tak że czasami z trudem zebrać można było quorum” .

Przełom w sytuacji Wielkiej Loży Londynu dokonał się w wyniku elekcji Johna Theophilusa Desaguliers’a (1683-1744) na stanowisko wielkiego mistrza. Ten urodzony w La Rochelle we Francji syn hugonockiego duchownego, który emigrował do Anglii po odwołaniu w jego ojczyźnie edyktu nantejskiego, reprezentował wszakże nie tylko środowisko religijnych uchodźców. Był absolwentem fakultetu medycznego uniwersytetu w Oksfordzie i jako wybitny badacz problemów elektryczności członkiem Towarzystwa Królewskiego (od 1714) i przyjacielem Izaaka Newtona. Desaguliers pozyskał dla Wielkiej Loży wielu wpływowych ludzi, równocześnie zaś zapoczątkował w jej łonie dyskusję, która zaowocowała w 1723 r. opublikowaniem księgi Konstytucji masońskich (The Book of Constitutions of the Free-Masons). Konstytucje wraz z towarzyszącym im zapisem legendarnych dziejów „sztuki królewskiej” dobrze odzwierciedlają tę nową, i jak miało się już niedługo okazać, zwycięską fazę w historii Grand Lodge i wolnomularstwa spekulatywnego w ogóle. Rejestrują ambicje członków związku do rozszerzenia jego wpływów ponad dotychczasowe granice i bariery społeczne, wyznaniowe, polityczne i narodowe; równocześnie zaś wyrażają ich wiarę w starożytny, sięgający początków świata rodowód masonerii. Teksty, które poddamy niżej dokładniejszej analizie, zawierają również liczne aluzje co do tego, że tradycja wolnomularstwa łączy się integralnie z prastarą tradycją hermetyczną. Zasadą, która – jak się wydaje – w największym stopniu przyczyniła się do sukcesu formuły Wielkiej Loży Londynu, było przecież jej propaństwowe, lojalne wobec istniejących władz nastawienie. Artykuł drugi Konstytucji Wielkiej Loży zatytułowany Of the Civil Magistrate supreme and subordinate głosił, co następuje:

A Mason is a peacable subject to the Civil Powers, wherever he resides or works, and is never to be concern’d in plots and conspiracies against the peace and welfare of the Nation, not to behave himself undutifuly to inferior magistrates; for as Masonry have been always injured by War, Bloodshed, and Confusion, so ancient Kings and Princes have been much dispos’d to encourage the Craftsmen, because of their peacebleness and Loyalty, whereby they practically answer’d the cavils of their adversaries, and promoted the honour of the Fraternity, who ever florish’d in time of Peace. So that if a Brother should be a rebel against the State, he is not to be countenanc’d in his rebellion, however he may be pitied as an unhappy man […].

W sytuacji silnej opozycji wobec panującej w Anglii od 1714 r. dynastii hanowerskiej, deklaracja lojalności wobec państwa jako takiego miała charakter deklaracji politycznej. Postawiło to Wielką Lożę Londynu w opozycji do większości lóż angielskich, popierających odsuniętych od tronu katolickich Stuartów, na dłuższą jednak metę umożliwiło przyciągnięcie do nowej obediencji przedstawicieli elit dworskich, rodziny panującej nie wyłączając. W 1737 r. z rąk Desaguliersa światło masońskie otrzymał książę Walii, późniejszy Jerzy II. Sześć lat wcześniej hugonocki emigrant asystował w Hadze przy inicjacji do związku księcia Franciszka Stefana Lotaryńskiego, przyszłego męża cesarzowej Marii Teresy.

Sukcesy Wielkiej Loży Londynu na polu towarzyskim i politycznym szły w parze z sukcesem organizacyjnym. W ciągu pierwszych czterech lat od swego powstania powiększyła ona czterokrotnie liczbę podległych jej lóż – z 4 do 16. W 1725 r. już 52 loże angielskie uznawały jej zwierzchność, zaś w 1732 r. 109. Na jej czele stawali teraz przedstawiciele arystokracji; w 1721 r. wielkim mistrzem obrany został John książę Montagnu (ok. 1690-1749), zaś dwa lata później Philipp książę Wharton (1698-1731). Z czasem utrwaliła się tradycja, iż zwierzchnikiem Wielkiej Loży obierany był każdorazowy następca tronu brytyjskiego. Zwyczaj ten pozostał w mocy do dnia dzisiejszego.

W świetle erudycyjnych studiów francuskiego masonologa, Jeana Barlesa, postępy obediencji zorientowanej na współpracę z nową dynastią spowodowały prawdziwy rozłam w brytyjskim ruchu wolnomularskim – nie tylko z powodu „jakobickiego” nastawienia lóż w obu królestwach. Mamy prawo przypuszczać, że gros warsztatów zachowało dotychczasowy pseudocechowy czy też paraoperatywny charakter; w Anglii lożom tym przewodziła powołana jeszcze w XVII wieku wielka loża Yorku, uznawana za „lożę-matkę” królestwa. W XVIII stuleciu organizacja nosiła nazwę Honourable Society of Free Masons (Czcigodne Stowarzyszenie Wolnych Mularzy); począwszy od 1725 Society of free and accepted masons (Stowarzyszenie wolnych i przyjętych mularzy) a sama loża w Yorku tytuł Wielkiej Loży Wszechangielskiej. Doroczne zjazdy delegatów lóż w Yorku obierały przewodniczącego stowarzyszenia z tytułem „prezydenta”, nie doprowadziły one wszakże do utworzenia jednolitej, scentralizowanej organizacji, ani tym bardziej do uzgodnienia form, zasad i celów działania. Loże pozostawały w pełni suwerennymi instytucjami, które nowej obediencji londyńskiej długo i skutecznie przeciwstawiały siłę tradycji i inercji. Sama wielka loża z Yorku przetrwała do 1744 r., dopiero pod koniec swego istnienia ulegając ideowym wpływom Londynu. Opór pseudocechowych warsztatów spowodował, że organizacyjny rozwój Wielkiej Loży Londynu ograniczał się w pierwszej dekadzie istnienia do stolicy i jej najbliższych okolic. Dopiero w 1729 r. na liście lóż podległych Premier Grand Lodge pojawi się 13 placówek prowincjonalnych (oraz jedna zagraniczna – w Madrycie), z których przynajmniej dwie zostały świeżo utworzone.

Mimo zabiegów Desaguliersa nie udało się pozyskać dla nowej orientacji lóż szkockich. Angielski reformator wolnomularstwa przyjęty został w 1721 r. do najstarszej loży w Edynburgu, „Marie’s Chapell”, wszakże wydarzenie to pozostało bez widocznych następstw dla całego ruchu. Tradycjonalistyczne warsztaty szkockie w jeszcze większym stopniu niż angielskie pozostały bastionem prostuartowskiej opozycji. Trudna do przyjęcia musiała być dla nich formuła religijnej i narodowej równości zaproponowana przez Desaguliersa i jego zwolenników. Równie obco w oczach konserwatywnych Szkotów prezentowały się intelektualne ambicje grupy londyńskiej (pretekstem do wizyty w loży edynburskiej były dla Desaguliersa wykłady i pokazy z dziedziny elektryczności).

Społeczny skład Wielkiej Loży Londynu w pierwszych latach jej działalności zdominowany został przez dwie grupy: francuskich i szkockich emigrantów religijnych oraz intelektualistów związanych z Royal Society i osobą Izaaka Newtona. Rola łącznika pomiędzy obu grupami przypadła doktorowi Desaguliersowi.

W najbliższym otoczeniu wielkiego mistrza spotykamy trzech hugonotów, uchodźców z Francji, zarazem członków londyńskiej akademii: Abrahama de Moivre’a (1667-1727), komentatora i popularyzatora dzieł Newtona przyjętego w poczet Royal Society w 1697 r.; Davida Duranda, członka Towarzystwa od 1714 r. oraz Pierre’a des Mareaux przyjętego w 1720 r. do tegoż Towarzystwa. Ze środowiskiem francuskich protestantów związany był inny emigrant na londyńskim bruku, wydawca pierwszych Konstytucji, pastor James Anderson (ok. 1680-1739). Urodzony w Aberdeen w Szkocji, absolwent tamtejszego uniwersytetu, w 1710 r. objął funkcję pastora w szkockiej kaplicy prezbiteriańskiej w Londynie, tej samej w której w latach 1692-1695 urząd pastora pełnił ojciec Jeana-Theophile’a Desaguliersa, a która licznie odwiedzana była przez elitę francuskiej emigracji. Absolwentem fakultetu medycznego w Cambridge i członkiem Royal Society (od 1718) był wielki mistrz obediencji z 1721 r., książę Montagu, zwolennik domu hanowerskiego, zarazem znawca języka i kultury francuskiej, przyjaciel wygnańców z Francji.

Środowisko francuskich i angielskich protestantów w latach 1688-1701 popierało Wilhelma III Orańskiego; po jego śmierci znalazło się w opozycji wobec rządów królowej Anny Stuart (1702-1714). Za panowania Anny kontestowało również politykę londyńskich lóż, którym zgodnie z tradycją wolnomularską przewodzić miał wybitny architekt i matematyk, budowniczy londyńskiej bazyliki św. Pawła, sir Christopher Wren (1632-1723). O zwolennikach Wrena jako głównych konkurentach programu przyjętego przez Premier Grand Lodge of London wzmiankował James Anderson w drugim wydaniu Konstytucji (1738):

After the Rebellion was over, A.D. 1716, the few lodges of London, finding themselves neglected by Sir Christopher Wren, thought fit to cement under a Grand Master, as the Centre of Union and Harmon.

Cytat wskazuje równocześnie na koincydencję pomiędzy przewrotem politycznym po śmierci królowej Anny a utworzeniem Wielkiej Loży przez wolnomularzy niezadowolonych z polityki wielkiego artysty. Zmiana na tronie brytyjskim w 1714 r. oznaczała powrót korzystnej dla protestantów koniunktury – koniunktury, którą wsparli liderzy Towarzystwa Królewskiego i związanej z nim nowej obediencji londyńskiej.

Spadkobierczyni tradycji hermetycznej

Ważnym składnikiem odniesionego przez Wielką Lożę zwycięstwa, widocznego również poza granicami Wielkiej Brytanii, gdzie to londyńska obediencja erygowała wiele lóż, były bez wątpienia pretensje jej twórców do reprezentowania nie tylko tradycji sztuki architektury, lecz także wiedzy tajemnej. Ta druga dodawała prestiżu związkowi, szczególnie w oczach tych kandydatów, którzy aspirowali do wyższego statusu społecznego i intelektualnego. Charakterystyczne, że zainteresowanie wolnomularzy londyńskich tradycją hermetyczną rosło z biegiem czasu, choć nigdy nie zdominowało – tak jak było to w wypadku wielu lóż nieangielskich – programu Wielkiej Loży. W oficjalnej wykładni zasad obediencji hermetyzm zajmował poczesne miejsce już od 1723 r., to jest od czasu ogłoszenia opracowanych przez Jamesa Andersona (ok. 1680-1739) pierwszych konstytucji wolnomularskich.

Opublikowana przez pastora Andersona jako integralna część Constitutions historia związku zat. The History […] of the Right Worshipful Fraternity of Accepted Free Masons zawiera treść najprawdopodobniej najstarszej z legend o dziejach masonerii. Utożsamia ona wolnomularstwo ze sztuką architektury, nazywaną tu The Royal Art, w węższym sensie ze sztuką wyzwoloną geometrii. Anderson wywodzi „sztukę królewską” od biblijnego Adama, który „stworzony na podobieństwo Boga, Wielkiego Architekta Wszechświata, musiał mieć wypisane w sercu Nauki Wyzwolone, zwłaszcza Geometrię” (Adam, our first Parent created after the Image of God, the great Architect of the Universe, must have had the Liberal Sciences particularly Geometry, written on his Heart). Już pierwsze zdanie Historii traktujące o metafizycznym źródle ludzkiej wiedzy, prowadzi w krąg pojęć i symboli właściwych tradycji pitagorejskiej i platońskiej.

Z punktu widzenia naszych rozważań bardziej jeszcze interesujące są rozsiane w tekście liczne odniesienia i aluzje do tradycji hermetycznych, przechowywanych i rozwijanych przez wolnomularzy, utożsamianych tu między innymi z postaciami ze Starego Testamentu (Noem, jego synami i wnukami). Pośród depozytariuszy i współtwórców tych tradycji Historia wymienia Pitagorasa – „ucznia Egipcjan”, „kapłanów i matematyków znanych pod imieniem Chaldejczyków i Magów”, „Żydów wykształconych w Babilonii”, wreszcie króla Salomona, „Wielkiego Mistrza Loży w Jeruzalem” i konstruktora Świątyni – Hirama Abifa (Hurama Abhi). Irlandzka edycja Konstytucji z 1730 r., sygnowana przez Johna Pennela, dodaje do tej listy „Zoroastra i jego uczniów”, zaś londyńskie wydanie z 1738 r. zawiera nowy fragment, umieszczający w krajach Orientu źródło owych „nauk symbolicznych i tradycji sekretnych”.

Drugie firmowane przez Wielką Lożę Londynu wydanie Konstytucji – i tylko ono – zawiera jeszcze jeden charakterystyczny ustęp. Anderson pisze o wolnomularzach jako o „prawdziwych Noahidach” (true Noahida), następnie zaś przedstawia pierwszy „dawny obowiązek” (old Charge), zgodnie z którym każdy mason winien „zgadzać się co do trzech wielkich artykułów Noego, stanowiących cement loży” (For they all agree in the 3 great Articles of Noah, enough to preserve the Cement of the Lodge). Do kwestii pierwszego z „obowiązków” powrócimy jeszcze w dalszej części rozdziału; stwierdźmy teraz jedynie, iż rzuca nań pewne światło list Wielkiej Loży, przesłany w 1735 r. do loży w Kalkucie. W liście tym mowa jest o „uczonych Indyjczykach, którzy chętnie pozwalają się nazywać Noahidami, a to z racji ścisłego przestrzegania przykazań Noego, rozpowszechnianych przez uczniów Zoroastra, uczonego Archimaga Baktrów, Wielkiego Mistrza Magii” .

O tym, że trop prowadzący od wolnomularzy-Noahidów do tradycji ezoterycznej starożytności, nie jest fałszywy, przekonuje nas opublikowana w 1730 r. i powtórzona w drugiej edycji Constitutions odpowiedź Wielkiej Loży na zarzuty postawione jej w pamflecie eksmasona, Samuela Pricharda Masonry dissected. Polemizując z twierdzeniami autora broszury, iż „pryncypia i wszystkie zasady wolnomularstwa są tak dalece słabe i śmieszne, że trzeba być ostatnim ignorantem, aby je przyjąć”, streszczali wolnomularze tezy zawarte w Historii Andersona, rozbudowując zarazem argumentację historyczną. Kładli nacisk na uniwersalizm doktryny, która rozwijała się „przez wiele wieków, w wielu krajach i językach”, przewinęła się przez „wiele sekt i stowarzyszeń”. Wyjaśniali równocześnie, że ma ona charakter symboliczny i tajemny. Powoływali się na przykład Egipcjan, którzy ukryli główne tajemnice swojej religii pod znakami i symbolami, nazywanymi hieroglifami:

I […] lay the Original Scene of Masonry in the East, a Country always famous for Symbolical Learning supported by Secrecy; 1 could not avoid immediately thinking of the old Egyptians, who conceal’d the chief Mysteries of their Religion under Signs and Symbols, called Hieroglyphics: and so great was their Regard for Silence and Secrecy, that they had a Deity call’d Harpocrates, whom they respected with peculiar Honour and Veneration.

Niezależnie od błędnej, a znanej już nam interpretacji hieroglifów jako symbolicznego języka religii Egipcjan, znajdujemy w powyższym fragmencie trafną definicję systemu ezoterycznego, jako wyrażonego symbolicznie i związanego z tajemnicą. W dalszej części wywodu autor wspomina o misteryjnym, inicjacyjnym charakterze masońskiej „wiedzy”, odróżniającym ją od „pospolitych i nieinicjacyjnych” (vulgar and uninitiated) – a więc egzoterycznych – systemów. Konsekwencją jest to, że zasadnicza część doktryny, dotycząca „tajemnic Boga”, utrzymywana musi być w tajemnicy i przekazywana „bez książek lub pisma, lecz jedynie poprzez tradycję ustną”.

Do wzmiankowanych już wcześniej antenatów ezoterycznej nauki wolnomularskiej dodaje cytowana broszura następnych; „Pitagorasa, który podróżował do Egiptu i tam wprowadzony został w tajemnice […] stanowiące podstawę jego symbolicznej nauki”, „Esseńczyków […] którzy byli rodzajem pitagorejczyków”, „kabalistów, inną jeszcze sektę, oddającą się ukrytym i tajemnym ceremoniom”, wreszcie zaś „druidów w naszym własnym narodzie, którzy byli jedynymi kapłanami pośród starożytnych Brytów”. Pośród interesujących z naszego punktu widzenia szczegółów, które dowodzą, że twórcy Grand Lodge of London posiadali świadomość ezoterycznego charakteru wolnomularskiej gnosis, znajdujemy szereg odniesień do najpopularniejszej spośród nowożytnych nauk tajemnych – alchemii. Źródło przytacza między innymi znaną od XV w. alchemiczną interpretację VI księgi Eneidy Wergiliusza (Eneasz za radą Sybilli zrywa złotą gałąź, aby za jej pomocą odnaleźć ciało swego ojca), utożsamiając zarazem postać Anchizesa z Hiramem, budowniczym świątyni Salomona, skrytobójczo zamordowanym przez czeladników. Zgodnie z treścią wolnomularskiej legendy, stanowiącej podstawę rytuału trzeciego, mistrzowskiego stopnia wtajemniczenia, ciało mistrza Hirama ukryte zostało przez morderców i dopiero poszukiwania podjęte przez grupę siedmiu czeladników pozwoliły je odnaleźć – nie bez pomocy różnych magicznych praktyk. Pozostajemy tu w kręgu prastarego mitu o śmierci i zmartwychwstaniu, o wiecznej, cyklicznej naturze Uniwersum:

 

The Accident, by which the Body of Master Hiram was found after his Death, seems to allude, in some Circumstances, to a beautiful Passage in the 6th Book of Virgil’s Aeneids. Anchises had been dead for some Time; and Aeneas his Son professed so much Duty to his departed Father, that he consulted with the Cumean Sibyl, whether it were possible for him to descend into the Shades below, in Order to speak with him. The Prophetess encouraged him to go; but told him he could not succeed, unless he went into a certain Place and pluck’d a golden Bough of Shrub, which he should carry in his Hand, and by that means obtain Directions where he should find his Father.

W dalszej części wykładu anonimowy autor podkreśla, że nie tylko motyw „złotej gałęzi” łączy obie narracje: o odnalezieniu ciała Hirama i zstąpieniu przez Eneasza do krainy cieni. W jego opinii Eneasz i czeladnicy poszukujący swojego zamordowanego mistrza mieli na widoku ten sam cel: przeniknąć „tajemnice losu”:

The principal Cause of Aeneas’s Descent into the Shades, was to enquire of his Father the Secrets of the Fates, which should sometime be fulfill’d among his Posterity. The Occasion of the Brethrens searching so diligently for their Master was, it seems, to receive from him the secret Word of Masonry, which should be deliver’d down to their Fraternity in After-Ages.

W interpretacji Wielkiej Loży Londynu „tajemne słowo Masonerii” nie jest już zwykłym zapisem rozpoznawczych znaków, postaw i słów, służących członkom cechowej loży; staje się symbolem całej tajemnej wiedzy wolnomularstwa. Wiedzę tę – jak wynika z cytowanego powyżej fragmentu – wielki mistrz Hiram zabrał ze sobą do grobu. Czeladnicy starający się odnaleźć ciało mistrza, symbolizują cel masonerii – jest nim ponowne odkrycie sekretów znanych ich poprzednikom. Tekst nie pozostawia również wątpliwości co do tego, że przedmiotem wolnomularskiej gnosis jest los człowieka, a więc jego miejsce w świecie i jego stosunek do Boga. Pragnąc przeniknąć wyroki Opatrzności, człowiek prowadzi grę z Bogiem; taką grą była zawsze „sztuka królewska” alchemii, święta kabała, niektóre dyscypliny magiczne.

 

Obrona Masonerii, opublikowana w siedem lat po przyjęciu Constitutions, włączona następnie do drugiego wydania praw i regulaminów Wielkiej Loży, ma za zadanie przekonać sceptycznego czytelnika, iż wolnomularze zjednoczeni w londyńskiej obediencji nie tylko są spadkobiercami wielowiekowej i posiadającej wiele wcieleń tradycji ezoterycznej, lecz uczynili z jej kultywowania jej cel główny związku. Wydaje się, że konkluzja taka pozostaje w pewnej sprzeczności z innymi fragmentami Konstytucji i towarzyszącej jej Historii, w których kładzie się nacisk na etyczne i społeczne zadania związku z jednej i cechową genezę wolnomularstwa z drugiej strony. Podobne rozłożenie akcentów, przy równoczesnym pomijaniu przez historyków takich materiałów źródłowych jak cytowana tu Obrona z 1730 r., stały się przyczyną konsekwentnego negowania ezoterycznych źródeł „sztuki królewskiej”. Podjęta przez nas dyskusja ma przecież na celu nie tylko wydobycie na światło dzienne określonej prawdy historycznej; sądzimy, że pominięcie hermetycznego nurtu w dziejach wolnomularstwa spekulatywnego uniemożliwia prawidłową ocenę rozlicznych funkcji – etycznych, politycznych, religijnych i psychologicznych-jakie nowy typ masonerii wypełniał w skomplikowanej rzeczywistości brytyjskiej początku XVIII wieku.

Możemy postawić w tym miejscu hipotezę, że podjęcie przez reformatorów masonerii spod znaku Wielkiej Loży wątków hermetycznych służyło nie tylko prestiżowi organizacji. Wpisywało myśl wolnomularską w bogatą, złożoną i wciąż rodzącą owoce tradycję intelektualną; umożliwiało londyńskim braciom korzystanie z rozlicznych programów, propozycji i konkretnych rozwiązań, których hermetyzm się dopracował. Na plan pierwszy wysuwały się tu niewątpliwie programy religijnej tolerancji oraz „prywatnej religii”, formułowane przez dwie generacje angielskich Różokrzyżowców, od Roberta Fludda poczynając. W toczącym się w pierwszych dziesięcioleciach światopoglądowym sporze Wielka Loża Londynu odcięła się od radykalnego stanowiska deistycznego, reprezentowanego przez tzw. wolnomyślicieli (freethinkers) – na rzecz bardziej umiarkowanego kierunku, aktualnie popieranego przez grupę uczonych, teologów i polityków skupionych wokół Izaaka Newtona. Ludziom tym bliska była zarówno tradycja filozofii stoickiej, jak i hermetycznej.

„Religia, co do której zgadzają się wszyscy ludzie” – alternatywa religijna

Jak stwierdziliśmy już wcześniej, „klasyczne” ujęcie historiograficzne podkreśla związki pomiędzy „sztuką królewską” a szeroko pojętym racjonalizmem, szczególnie zaś różnymi wariantami deizmu, a więc poglądami, których istotę stanowi odrzucenie religii objawionej, tym samym traktowanie wszystkich religii pozytywnych jako fałszywych. Pogląd taki łączony jest zazwyczaj z tezą, że społecznym tłem dla ruchu wolnomularskiego w jego początkach w Anglii były emancypacyjne dążenia mieszczaństwa, czy też burżuazji.

Zwolennicy tezy o deistycznym podłożu głównego manifestu wczesnej masonerii angielskiej – Konstytucji Jamesa Andersona – powołują się głównie na ich artykuł pierwszy: Concerning God and Religion („Odnośnie do Boga i Religii”). W wersji z 1723 r. brzmi on, jak następuje:

A Mason is oblig’d, by his tenure, to obey the moral Law; and if he rightly understands the Art, he will never be a stupid Atheist nor an irreligious Libertine. But though in ancient Times Masons were Charg’d in every Country to be of the Religion of that Country or Nation, whatever it was, yet’ tis now thought more expedient only to oblige them to that Religion in which all Men agree, leaving their particular Opinion to Themselves […]

„Religia, co do której zgadzają się wszyscy ludzie” identyfikowana bywa w tym wypadku bądź z „religią naturalną”, bądź z deizmem; najczęściej jednak z obu koncepcjami łącznie. Za prawomocną uznać możemy jedynie pierwszą interpretację – przy założeniu, iż przez „religię naturalną” rozumiano w XVIII w. wspólny pień wszystkich religii pozytywnych, rodzaj „prareligii”, a więc treść objawienia „pierwotnego”, udzielonego Adamowi. Ponieważ koncepcja ta wyklucza pogląd deistyczny, bazujący na negacji objawienia, grzechu pierworodnego itd., łączenie „religii naturalnej” z deizmem potraktować trzeba jako błąd logiczny, wynikający z nieostrości pojęć lub z braku definicji wstępnej. Co do deizmu zaś, to ani z dalszego tekstu Konstytucji, ani z dołączonej do nich Historii Wolnych i Przyjętych Mularzy nie wynika, że celem – choćby pobocznym – wolnomularstwa jest propagowanie poglądów deistycznych. Znamienna jest przy tym okoliczność, że formułę andersonowską powtarza – w niemal identycznym brzmieniu – zbiór praw opublikowany w 1756 r. przez konkurencyjny wobec Wielkiej Loży Londynu system Irlandczyka Laurence’a Dermotta. Kodeks Dermotta przepojony jest duchem chrześcijańskim i nie pozostawia najmniejszych wątpliwości co do tego, że jego autor akceptuje religię objawioną przez Boga.

 

Konstytucje z 1723 r., odrzucając kategorycznie tak ateizm, jak i libertynizm, (określane jako „głupie” i „niereligijne”), nakazują masonom pozostać przy owej religii, „co do której zgadzają się wszyscy ludzie”. Co to za religia? Moglibyśmy, w istocie, określić ją jako „naturalną”, gdyż w świetle osiemnastowiecznej definicji natury, „zgodne z naturą” jest właśnie to, co do czego zgadzają się wszyscy ludzie. Jeśli jednak – wciąż pamiętając o współczesnym Wielkiej Loży rozumieniu terminu „natura” – uznamy ową „religię naturalną” za rodzaj prareligii, z której zrodziły się religie historyczne, to będziemy musieli także stwierdzić, że w oczach mularzy była to religia stanowiąca wspólny pień dla Starego i Nowego Testamentu, a więc dla judaizmu i chrześcijaństwa. Taki przynajmniej wniosek nasuwa się po lekturze drugiej edycji Konstytucji – z 1738 r. – w której mowa jest – jak pamiętamy – o „trzech wielkich artykułach Noego” stanowiących „cement loży”.

Pastor Anderson wzmiankuje trzy artykuły pradawnej „religii Noego”; z treści Konstytucji 1738 r. nie wynika wszakże, jakie jest ich brzmienie. Tymczasem w dobie Wielkiej Loży znano ich w Anglii aż siedem. Austriacki historyk Eugen Lennhoff (za którym referujemy tę sprawę) podaje, że zgodnie z utartym poglądem, pierwszych sześć artykułów Bóg objawić miał już Adamowi. W świetle tego objawienia nie wolno było:

1) Hołdować bałwochwalstwu oraz czcić posągów i wizerunków; 2) bluźnić przeciwko Bogu; 3) rozlewać cudzej krwi i samemu wystawić się na śmiertelny cios; 4) uprawiać kazirodztwa i sodomii; 5) kraść i rabować; na koniec zaś (6) należało: „żyć w sposób prawy i sprawiedliwy”. Siódmy artykuł otrzymał od Boga Noe: „nie spożywać ani żywych, ani też własną krwią zaduszonych zwierząt”.

Siedmioma artykułami Adama i Noego rządzi ten sam duch, co i Konstytucjami – religijnego synkretyzmu. „Religia, co do której zgadzają się wszyscy ludzie” miała więc w praktyce nie deistyczny, nie tyle nawet „pierwotny” czy „naturalny” charakter, co synkretyczny. W siedmiu zasadach odnajdujemy religijne i etyczne zasady o różnej historycznej proweniencji: biblijnej (a więc judeo-chrześcijańskiej), talmudycznej oraz współczesnej, związanej z protestancką etyką. Brak tu, na przykład, tak charakterystycznego dla Biblii zakazu cudzołóstwa, mamy zaś w zamian podniesiony do naczelnej rangi przez protestantyzm problem czci oddawanej wizerunkom Boga i świętych. Zasada „nie zabijaj!” rozszerzona została o racjonalną i „naturalną” maksymę „i sam nie daj się zabić!”. Zaakceptowanie tej ostatniej musiało godzić nie tyle, lub nie tylko, w chrześcijański ideał pokory, co w katolicki ideał męczeństwa za wiarę. Zakaz kazirodztwa i sodomii wspólny jest wielkim systemom religijnym. Bardziej tajemniczo brzmi natomiast siódmy, ostatni artykuł, objawiony Noemu. Czy chodzi tu o zdrowo-rozsądkowy, również „naturalny” zakaz spożywania mięsa zwierząt chorych, czy również o talmudycznej proweniencji zakaz przyjmowania „nieczystego” jadła, a więc spożywania zwierząt zabitych z sposób niezgodny z rytuałem? Czy jest to raczej – w odniesieniu do zwierząt żywych – dezaprobata dla praktyk magicznych? Kwestię tę pozostawić musimy otwartą.

Propagując synkretyczną, etyczną „religię Noego”, twórcy Wielkiej Loży Londynu dążyli do zawieszenia teologicznych sporów pomiędzy głównymi odłamami chrześcijaństwa, zapewne też do wyciszenia konfliktu między chrześcijanami i Żydami. Płynął stąd kategoryczny zakaz poruszania w rozmowach lożowych kwestii religijnych. Jeśli zaś ewolucja „sztuki królewskiej” – zwłaszcza w krajach Europy kontynentalnej – ukaże dążenie do stworzenia wspólnej dla wszystkich braci płaszczyzny religijnej, to płaszczyzną tą nie będzie w żadnym wypadku koncepcja deistyczna, lecz ufundowana na tradycji hermetycznej i koncepcji „objawienia pierwotnego” forma chrześcijaństwa ezoterycznego.

 

Ordo ex Chao (Ordo ab Chao) – brzmiała dewiza wielu osiemnastowiecznych rytów wolnomularskich. Odnosi się ona również do religijno-etycznego aspektu wczesnego wolnomularstwa brytyjskiego. Strach przed „chaosem” – i to nie tylko przed społecznym i politycznym chaosem okresu rewolucji, lecz także przed panteistyczno-materialistyczną filozofią wolnomyślicieli – związał twórców Premier Grand Lodge z obozem umiarkowanych anglikanów, zwolenników filozofii Newtona. Z ostatnimi, tzw. latitudarianami, łączył masonów wspólny cel i ideał: utrzymanie społecznego, politycznego i konfesyjnego (kościelnego) status quo – poprzez harmonizowanie historii człowieka z boskim porządkiem świata. Koncepcje te realizowane były w opozycji do programu Johna Tolanda, Anthony Collinsa i Roberta Claytona, którzy na gruncie religijnego i politycznego radykalizmu budowali fundamenty programu republikańskiego.

„Szlachetnie urodzeni i dżentelmeni najwyższej próby” – alternatywa społeczna

Społeczne – podobnie jak religijne – postulaty „sztuki królewskiej” powiązane były ściśle z postulatami etycznymi, mało – wynikały z tych drugich, Dlatego też mówić można nie tyle o społecznym programie wolnomularstwa, co o społecznych konsekwencjach myśli wolnomularskiej. Zastrzeżenie to jest ważne ze względu na fakt, że traktuje się ją częstokroć jako proste odbicie czy też przedłużenie społecznych postulatów wczesnego Oświecenia brytyjskiego. Takie ujęcie historiograficzne wydaje się tylko po części słuszne. Istotnie, ożywiała masonów wspólna z Newtonem, z Shaftesburym wiara w harmonię uniwersalną – Natury i społeczeństwa – także wspólne z Oświeceniem zasady tolerancji religijnej i politycznej. Anthony’emu Ashleyowi Cooperowi, earlowi Shaftesbury (1671-1713) zawdzięczała wolnomularska elita swój perfekcjonistyczny wzór osobowy, ideał „wirtuoza” – artysty życiowego, którego reguły moralne zrastają się z regułami dobrego wychowania i ogólnej ogłady intelektualnej, w tym także artystycznej. Dlatego Konstytucja z 1723 r. postulowała, aby brat-mason był nie tylko „dobrym i prawym człowiekiem, człowiekiem honoru i uczciwym”, lecz także „szlachetnie urodzonym lub dżentelmenem najwyższej próby, czy też wybitnym uczonym, znakomitym architektem lub innym artystą”. Wskazuje się również, że „osoby dopuszczone do członkostwa loży muszą być (również) ludźmi wolnourodzonymi, rozsądnymi i w dojrzałym wieku; nie mogą być niewolnikami (no Bondmen) ani też kobietami, ludźmi niemoralnymi lub skandalicznego prowadzenia się”. Wyklucza się również osoby „okaleczone lub z defektami ciała”; edycja z 1738 r. dodaje do tej grupy również „eunuchów” (dosłownie: no Women, no Eunuch).

Ścisłe powiązanie, czy raczej wymieszanie, elementów cenzusu etycznego i społecznego (zakaz przyjmowania do lóż kobiet, kalek i eunuchów wiązał się, rzecz jasna, z niepełnoprawnym statusem i brakiem samodzielności wymienionych) nie jest tu jednak ani zakamuflowanym, ani też nieporadnym przedstawieniem wczesnooświeceniowego programu społecznego – lecz zasadniczą cechą tradycji, z której się „sztuka królewska” wywodziła. Program „generalnej reformacji całego szerokiego świata”, rozumianej jako reforma etyczno-intelektualna, a także sam sposób ujmowania rzeczywistości społecznej w kategoriach etycznych, odziedziczyli masoni po swoich siedemnastowiecznych poprzednikach. W miejsce niemieckiej utopii nowej reformacji na bazie ezoterycznego luteranizmu, w Anglii pojawił się program religijnej tolerancji i społecznego solidaryzmu, związku przedstawicieli wszystkich wyznań i wszystkich warstw społecznych.

Praktyka angielskiego wolnomularstwa nadała przecież tej utopii wybitnie elitarne rysy. Obniżonemu i złagodzonemu w wyniku rewolucji społecznemu cenzusowi przeciwstawiała cenzus etyczny. „Lordowie”, „dżentelmeni”, „uczeni i artyści” – trzy społeczno-zawodowe kategorie wymienione w Konstytucjach Andersona – nie tworzą jeszcze postulowanego, idealnego społeczeństwa politycznego. Społeczeństwo o podobnej strukturze istniało w rzeczywistości – poza drzwiami loży. Tymczasem na idealną społeczność loży składać się mieli ludzie szlachetnie urodzeni, dżentelmeni jedynie najwyższej próby, uczeni wybitni, architekci wyłącznie znakomici, wszyscy pochodzący z uczciwej rodziny, jednocześnie ludzie dobrzy, prawi. Tylko owi „wybrani” – na podstawie kryterium etyczno-intelektualnego – zasługują na to, aby zostać równymi sobie braćmi-masonami. Tylko oni zdolni są do tego, aby „zarzucić dawny chory język (to avoid old ill language) i nie zwracać się do siebie za pomocą obraźliwych nazwisk, lecz nazywać nawzajem Braćmi lub Kolegami”. W idealnym świecie angielskiej masonerii (zwróćmy uwagę: pozbawionym kobiet!) hierarchia zależy tylko i wyłącznie od osobistej zasługi, czyli – posługując się terminologią Andersona – od „wykonanej pracy”. Nikomu nie wolno tu „okazywać zazdrości z powodu sukcesów innych Braci, ani też zabierać im pracy, kiedy Bracia ci mogą ją sami ukończyć”. Społeczność lożowa to zrealizowana – przecież w bardzo ograniczonej przestrzeni i na krótki czas pracy masońskiej – utopia braterskiej przyjaźni, zarazem utopia związku ludzi światłych, nakierowanych na osiąganie szczytnych celów. Istnieje przy tym zasadnicza różnica pomiędzy realnie istniejącą angielską lożą mularzy spekulatywnych a „niewidzialnym kolegium” Christiana Rosenkreutza – loża nastawiona jest tylko i wyłącznie na wewnętrzne doskonalenie swoich członków. Społeczne cele bractwa zredukowane zostały do możliwego do wypełnienia minimum: działalności charytatywnej. Brytyjscy wolnomularze nie byli – pomimo swych roszczeń do znajomości arkanów alchemii i kabały – ani wskrzeszającymi zmarłych cudotwórcami, ani znającymi przyszłość astrologami. W przeciwieństwie do adeptów spod znaku „róży i krzyża” nie mieli (jako wolnomularze) naukowych, czy politycznych ambicji. Nie deklarowali ani zamiaru stworzenia „biblioteki uniwersalnej”, ani służenia panującym radą i pomocą. Okazywali za to swój lojalny stosunek do króla, do państwa, jego instytucji i urzędników. Jako pokojowi poddani odcinali się od wszelkiego buntu i nie zamierzali popierać tych spośród braci, którzy weszli w konflikt z władzami królestwa.

Wszystkie samoograniczenia, dokonane tak w imię wspólnego interesu poddanych Korony Brytyjskiej, jak i zdrowego rozsądku i poczucia realizmu, nie zmieniają faktu, że skład lóż podległych Premier Grand Lodge nie stanowił odbicia rzeczywistych struktur i hierarchii społecznych. Przeciwnie, nowopowstałym elitom, opartym na mieszanym kryterium urodzenia i majątku, wolnomularstwo angielskie przeciwstawiło własną elitę, wyłonioną dzięki zastosowaniu cenzusu etycznego i intelektualnego.

Przekraczając próg loży wchodzimy więc w obszar rzeczywistości uplasowanej wśród antypodów świata profanów. W loży nie prowadzi się „prywatnych rozmów”, nie „odzywa się w sposób niegrzeczny lub nieprzyzwoity”, ani też „niepoważny lub błazeński”. Celem autorów Konstytucji było bowiem, „aby żadne prywatne zawiści lub spory nie mogły przedostawać się za drzwi loży, tym bardziej jakiekolwiek spory co do religii, narodowości lub polityki państwa”.

Trudno rzecz jasna wyrokować, w jakim stopniu twórcom Premier Grand Lodge of London udało się zapanować nad „złymi obyczajami” i skłonnością do posługiwania się „chorym językiem”. Nie ulega jednak wątpliwości, że formuła walki z obyczajowym, społecznym i religijnym „chaosem” zaproponowana przez Wielką Lożę Londynu, okazała się atrakcyjna dla wyższych i średnich warstw społeczeństwa angielskiego. Dowodzi tego nie tylko szybki liczebny rozwój „sztuki królewskiej” wolnomularstwa. Porównanie przeprowadzone pomiędzy ideowymi treściami najstarszych ustaw i regulaminów Wielkiej Loży, pochodzących z początku dwudziestych lat XVIII w., z podobnymi treściami znanymi z późniejszych o kilka dziesięcioleci źródeł wykazuje, że wolnomularstwo spekulatywne wzbogaciło się w Anglii o wiele nowych elementów – ideowych, rytualnych itp. Jakościowy rozwój masonerii nie byłby przecież możliwy bez intelektualnego wkładu dziesiątek i setek osób, najczęściej anonimowych, które uznały ten ruch za swoją życiową szansę, za skuteczny instrument indywidualnego rozwoju duchowego i społecznego awansu.

„Dilettanti”, masoni i nowa wrażliwość

Powiązanie kategorii etycznych i estetycznych, charakterystyczne dla systemu Wielkiej Loży Londynu, nie pozostało bez doniosłych następstw, jeśli idzie o osiemnastowieczne poglądy na temat sztuki. Teoretycznoestetyczne implikacje masońskiej ezoteryki wiązały się głównie z problematyką architektury, a więc z wcześniejszym od wolnomularstwa wcieleniem „sztuki królewskiej”. Ogólne jednakże wnioski, jakie wysnuwano z nich w XVIII w., dotyczyły i innych dziedzin sztuki: malarstwa, rzeźby, muzyki, literatury pięknej, szczególnie poezji. Jak wynika z badań Josepha Rykwerta i Adriana von Buttlara, zapoczątkowane z początkiem stulecia przez grono oświeconych, w ich liczbie młodego lorda Burlingtona (ur. 1694), „odrodzenie” sztuki rzymskiego architekta Andrea Palladio (1508-1580) w znacznym stopniu zawdzięczało swój sukces ukształtowanemu na przełomie XVII i XVIII w. wolnomularstwu spekulatywnemu.

Historycy kultury zwracają również uwagę na charakterystyczne dla Oświecenia zjawisko, jakim był udział bogatych i towarzysko wpływowych dyletantów w kształtowaniu nowatorskich tendencji w sztukach plastycznych, literaturze, naukach humanistycznych. Wydaje się, iż rola owych dilettanti – amatorów, którzy parali się nauką i sztuką – była w Anglii szczególnie spektakularna. Trudno byłoby wyobrazić sobie Oświecenie angielskie bez lordów Bacona i Shaftesbury’ego, bez Sir Thomasa Browne’a, Sir Johna Sucklinga, bez Thomasa Graya i Jane Austin. W sztukach plastycznych kanony architektonicznego smaku wyznaczali Richard Boyle, czyli wspomniany już lord Burlington i Sir Horace Walpole. Podobnie Thomas Monro był mistrzem całej generacji malarzy akwarelistów, z Williamem Turnerem włącznie. W materii poszukiwań antykwarycznych i archeologicznych, podejmowanych na przełomie XVII i XVIII w., tacy amatorzy jak: William Somner of Canterbury, Elisabeth Elstab, Ralph Thoresby of Leeds, William Stuckeley i – znowu – Horace Walpole (który zainteresowania mediewistyczne wykorzystywał tak na polu sztuk plastycznych, jak i architektury) nie mieli zbyt wielu profesjonalnych konkurentów. Właśnie zamożni dyletanci – jak Elias Ashmole – wywarli decydujący wpływ na późniejsze mediewistyczne pasje Brytyjczyków, inspirowali badania podejmowane na uniwersytetach. Udzielanie się oficjalnej nauce prywatnych zainteresowań wąskiej, ekskluzywnej grupy i przemiana amatorów w zawodowców widoczne są na przykładzie rodziny Whartonów. Mediewistyczne zainteresowania Thomasa Whartona (1688-1745), zwłaszcza w odniesieniu do sztuki, otrzymali w spadku jego synowie: Joseph (1722-1800) i Thomas (1728-1790), z których pierwszy jako przełożony college’u, drugi zaś profesor uniwersytetu oksfordzkiego, poświęcili się Średniowieczu już w pełni profesjonalnie.

Badania Rykwerta i von Buttlara wiążą amatorską działalność arystokracji brytyjskiej na polu sztuki z filozoficznymi poglądami środowiska wolnomularskiego. Wzajemne przenikanie idei charakterystycznych dla nowożytnego neoplatonizmu i poglądów estetycznych nastąpiło już w dobie pierwszego palladiańskiego przewrotu w architekturze angielskiej, zapoczątkowanego przez Inigo Jonesa (1573-1652). Za życia Jonesa dokonała się w Anglii znamienna przemiana interpretacji rzemiosła architektonicznego. Mechaniczne i ideowe aspekty architektury, pozostającej pod silnym wpływem nowożytnej myśli hermetycznej, odzwierciedliły się w nowym rozumieniu zawodu architekta. Z powielającego uznane i wypróbowane rozwiązania rzemieślnika architekt przedzierzgnął się w artystę, tworzącego dzieła oryginalne, pełne piękna i harmonii – na wzór matematyczno-geometrycznej harmonii ustanowionej przez Stwórcę, Wielkiego Architekta Świata.

Ze sztuki klasycyzmu emanował kult liczby, „duch matematyki”, wywodzący się z tradycji pitagorejskiej i platońskiej, która – jak pamiętamy – łączyła rygor matematyczny z mistycznym odczuciem świata. Pitagorejczycy redukowali świat fenomenalny do geometrycznej, a następnie arytmetycznej postaci. Prawa matematyki stanowiły podstawę ładu świata. Ich absolutną niezmienność skojarzono z wiecznością, a stosunki między rzeczami traktowano jako stosunki matematyczne.

Kult matematyki, stanowiący fundament nowożytnej estetyki, wiele również zawdzięczał tradycji judeo-chrześcijańskiej. „W Księdze Mądrości – pisze Ryszard Przybylski, za którym referujemy te sprawy – Bóg występuje bowiem jako odwieczny Matematyk: […] lecz Ty według miary i liczby, i wagi wszystko urządziłeś (II, 20). Uczone komentarze zestawiają ten werset nie tylko z poglądami pitagorejczyków, lecz także z tym fragmentem Praw, w którym Platon mówi o „równości matematycznej” (miara, waga, liczba) i o „równości geometrycznej”, związanej z proporcjonalnością stosunkami. U Platona tylko ona gwarantowała idealne państwo. W Biblii odwrotnie. Symbolem sprawiedliwości była miara, liczba i waga. Porządek matematyczny świata jest więc odbiciem porządku etyki Bożej”.

Dlatego w klasycyzmie samo odkrywanie matematycznego ładu świata miało na równi wymiar estetyczny, jak i etyczny. Artysta – architekt, poeta czy muzyk – naśladował Stwórcę tak w planie estetycznym, jak i moralnym. Na gruncie angielskim myśl tę wyraził m.in. Anthony Ashley Cooper, earl of Shaftesbury (1672-1713). U tego pisarza zmysł moralny stanowił analogię do zmysłu estetycznego. W odczuciu wyspiarzy nowy klasyczny ideał sztuki najpełniej wyraził się w twórczości Palladia. Styl Palladia „[…] przemawiał do ucywilizowanego smaku i ogłady szlachty angielskiej […] bardziej niż styl jakiegokolwiek innego architekta. Łączył on powagę Rzymu, słoneczną atmosferę północnej Italii z indywidualną swobodą”.

Pod patronatem Stuartów nowa, palladiańska wizja architektury zmaterializowała się w dziełach Inigo Jonesa. Po wojnie domowej i obaleniu Stuartów teorie estetyczne kształtowały się pod znacznym, a mało dotąd poznanym wpływem lóż wolnomularskich nowego typu. Symboliczne wolnomularstwo stało się silnym impulsem dla architektonicznej reformy. W lożach przetopiły się sekrety architektury, ideały „oświecenia Różokrzyżowców”, wreszcie alchemiczna ezoteryka w nowy system ezoteryczny z charakterystyczną symboliką architektoniczną. Ożywiała masonów wspólna wiara w harmonię uniwersalną – natury i społeczeństwa, wspólny – odziedziczony po Shaftesburym ów perfekcjonistyczny wzór osobowy, ideał „wirtuoza” – artysty życiowego.

Ideały Palladia, przedstawione przezeń w Iquattro Libri dell’ Architettura (1570) – Czterech księgach o architekturze – oraz uzupełniająca je idea „moralnej architektury” Shaftesbury’ego otrzymały więc solidną podbudowę filozoficzną i – co równie ważne – skuteczne wsparcie społeczne. Do arystokratycznych członków lóż wolnomularskich, zarazem zwolenników Palladia, mecenasów, nierzadko też architektów dyletantów, należeli: William Stuckeley, Sir Andrew Fountaine, earl of Pembroke, także Sir Francis Drake, duke of Montagu i wielu innych. Szczególną rolę w propagowaniu masońsko-palladiańskiej estetyki odegrał młody lord Burlington, wspomniany w Konstytucjach Jamesa Andersona z 1723 i 1738 r., oraz w wydanej w Filadelfii w 1734 r. Fellow-Craft-Song, w której Burlington opiewany jest jako „alfa i omega” brytyjskiej architektury. Rosnący w siłę ruch znajdował wyraz w działalności lóż specjalnych, takich jak Philo Musicae et Architecturae Societas (1725), czy związanych bezpośrednio z wolnomularstwem klubach i towarzystwach. Do tych drugich należały: Spalding Gentleman’s Society (1710), Society of Antiquaries, które współpracowały z Wielką Lożą Londynu, oraz Society of Dilettanti (1734).

Brytyjski neopalladianizm stanowił wyraz indywidualnych gustów elity – men of taste – i tym samym oznaczał istotną zmianę w sposobie myślenia o architekturze i innych sztukach plastycznych. W centrum zainteresowania pozostawała niezmiennie „sztuka królewska” architektury, nie tylko ze względu na swoją wysoką rangę społeczną – co wydaje się oczywiste – lecz także z powodu kluczowego znaczenia dla neoplatońskiej filozofii i estetyki klasycystycznej. „Odrodzenie” palladiańskie pociągnęło przecież znamienną ewolucję poglądów estetycznych. Indywidualny, a więc subiektywny punkt widzenia wypierał dawne, „naukowe” pretensje architektury. Jeśli twórca czasów Burlingtona i Roberta Adama (1728-1792) naśladował nadal Wielkiego Architekta Świata, to czynił to przecież zgodnie z własnym „zmysłem moralnym” – równoznacznym z indywidualnym „zmysłem piękna”. Takie poglądy na rolę architekta i jego stosunek do świata idei stworzyły przesłanki do właściwego dla Romantyzmu pluralizmu estetycznego, także do subiektywizmu estetycznej oceny. Z tej perspektywy w angielskim „odrodzeniu palladiańskim” tkwiły zalążki dziewiętnastowiecznej koncepcji architektury.

Szersze ujęcie problemu neopalladianizmu odsłania przy tym fakt, iż działalność wolnomularskich admiratorów sztuki rzymskiego architekta stanowiła fragment potężnego ruchu „odrodzeniowego”, zapoczątkowanego w Anglii na przełomie XVII i XVIII w. Złożyły się nań tak fascynacje architekturą neoklasyczną, jak i ważne dla sztuki Oświecenia a później Romantyzmu zainteresowania mediewistyczno-archeologiczne, owocujące „odrodzeniem gotyckim” oraz „odrodzeniem greckim”. Istotną – z naszego punktu widzenia – okolicznością jest to, że gothic revival wyprzedził w czasie bliski mu ideowo grecian enthusiasm i że stanowił zjawisko równoległe do „odrodzenia palladiańskiego”. Czerpiąc z tych samych źródeł, głównie z historyzującej postawy artystów dyletantów, miało gothic revival cechy specyficzne, odróżniające je od ruchu zwolenników Palladia. Należały do nich: silne zakorzenienie w artystycznej tradycji brytyjskiej (obecność gotyku w architekturze XVI i XVII w.) oraz fakt, że „odrodzenie gotyckie” było świadomą reakcją na dominujące od XVI w. tendencje klasyczne w kulturze brytyjskiej.

Wyraźny już z początkiem XVIII stulecia przesyt oschłą, intelektualną konwencją klasyczną znalazł wyraz w poglądach Josepha Addisona (1672-1719), przedstawionych w 1712 r. na łamach „Spectatora”. W cyklu esejów On the Plesieurs of Imagination rozwijał on myśl o przyjemnościach płynących z wyobraźni, opartych na doznaniach wzrokowych. Stawiał je wyżej od przyjemności intelektualnych; przygotowywał więc grunt pod późniejszą estetykę romantyczną. Inną drogą, choć do tego samego celu, zmierzało rozumowanie anonimowego autora z „Gentleman’s Magazine”, który w 1739 r. sugerował, że forma, a zarazem ocena dzieła architektury zależą od indywidualnego gustu – artysty i odbiorcy.

Koncepcje Addisona i pokrewnych mu intelektualnie autorów stanowiły rozwinięcie niektórych wątków epistemologii Johna Locke’a (1632-1704). W filozofii Locke’a dostrzec można:

[…] zalążki emocjonalistycznych i subiektywnych poglądów na twórczość artystyczną – i to zarówno w procesie twórczym, jak i odbiorczym […] Wyposażając umysł ludzki nie w gotowe idee, ale zdolność tworzenia idei z postrzeżeń (sensations) czerpanych z empirii, zwrócił uwagę na znaczenie indywidualnego doświadczenia […] Myśl XVlll w. pozostająca w kręgu inspiracji Locke’a przejęła i rozwinęła te poglądy na »bezpośredniość« i »jedyność« doświadczenia, które każdy z nas osiąga za pomocą zmysłów.

Nietrudno dostrzec, że z poglądów Locke’a czerpać mogli podniety również twórcy „odrodzenia palladiańskiego”, choć na pewno nie wyciągali z nich wniosków ostatecznych czy tylko daleko idących. Prawa do indywidualnych, a więc i dziwacznych gustów bronić natomiast musieli zwolennicy artystycznego gotycyzmu, zwłaszcza jeśli, jak Sir Horace Walpole (1717-1797), deklarowali się jednocześnie jako zwolennicy Burlingtona.

Sygnalizowane tu cechy specyficzne angielskiego „odrodzenia gotyckiego” spowodowały, być może, że J. Rykwert i A. von Buttlar nie zajęli się bliżej tym zjawiskiem. Tym samym nie zauważyli, iż jego genezy szukać możemy tak w narracyjnych, jak i symptomatycznych warstwach omawianych przez nich źródeł proweniencji wolnomularskiej.

Wolnomularstwo brytyjskie i sztuka architektury

Źródła wolnomularskiej proweniencji odbijają dobrze pluralizm poglądów artystycznych rodzący się w pierwszej połowie XVIII w. Opublikowana na zlecenie Premier Grande Lodge of London rozprawa The History […] of the Right Worshipful Fraternity of Accepted Free Masons, podobnie jak jej kolejne edycje angielskie i obcojęzyczne, utożsamiała – jak pamiętamy – historię związku z dziejami architektury.

Legendarne dzieje bractwa (jednocześnie architektury) opierają się – pomimo odniesień do hermetyzmu – głównie na chrześcijańskiej tradycji biblijnej, na pewno najbliższej prezbiteriańskiemu duchownemu. Anderson wyróżnia w nich trzy momenty zwrotne, zarazem momenty szczytowych osiągnięć „sztuki królewskiej”. Są to:

1. Okres rządów króla Salomona, „który był Wielkim Mistrzem Loży Jerozolimskiej” – datowany na 1004 r. przed Chrystusem. Wówczas to powstała pierwsza Świątynia, „największe dzieło masonerii na Ziemi, tak wcześniej, jak i później, i największy cud świata”. Świątynię tę skonstruował „Wielki Mistrz Świata, architekt Hiram Abif” (Huram Abhi);

2. Okres panowania w Rzymie „boskiego” Augusta, kiedy to „urodził się Mesjasz Boży, wielki architekt Kościoła”. W atmosferze proklamowanego przez Augusta „powszechnego pokoju” oraz „rzymskiej wolności” rozkwitły nauki i sztuki, i osiągnęły „zenit chwały”. Wówczas to działał „wielki Witruwiusz, po dziś dzień ojciec całej prawdziwej architektury”;

3. Ostatni okres, począwszy od XV i XVI w., kiedy wpierw w Italii, później w Anglii architektura podniosła się ze średniowiecznego upadku i „pomieszania” – „przede wszystkim dzięki wielkiemu Palladio”.

Apologia nowożytnego „stylu Augusta” (Augustian Style), naśladowanego przez „Bramantego, Barbara, Sansovina, Sangalla, Michała Anioła, Rafaela, Giulia Romana, Serlia, Labaca, Scamozziego i Vignolę” i wreszcie przez Palladia i Burlingtona, nie pozostawia najmniejszych wątpliwości co do klasycznych upodobań autora Historii. Pewne jednak trudności możemy mieć z odtworzeniem wolnomularskiego poglądu na architektoniczny styl, jaki reprezentował wzmiankowany na początku „największy cud świata”, czyli Świątynia Salomona. Wyobraźnią twórców Premier Grand Lodge zawładnęły takie dzieła, jak wystawiany publicznie w Londynie w latach 1723 i 1730 model Świątyni zrekonstruowany przez Niemca Gerharda Schotta (1641-1702), czy też opublikowany przez Johna Senexa, wydawcę Konstytucji z 1723 r., wielki sztych przedstawiający plan Jerozolimy z wyobrażeniem Świątyni i jej głównych elementów architektonicznych. Model Schotta i sztych Senexa uzupełniła publikacja książkowa z 1725 r. prezentująca prócz historycznego komentarza dwanaście sztychów, które „oparte zostały na wcześniejszym modelu i materialnej prezentacji”. Równie silny musiał być impuls płynący z pracy Izaaka Newtona The Chronology of Ancient Kingdoms Amended, pośmiertnie wydanej w Londynie i Dublinie w 1728 r. Historyczne dziełko wielkiego fizyka w jednej piątej poświęcone jest wizjonerskim opisom Świątyni.

Model wykonany przez Schotta nie zachował się do dnia dzisiejszego, ale pogląd o nim dają sztychy opublikowane w 1725 r. Przedstawiają one par excellence klasycystyczną, niezwykle monumentalną w formie i rozległą konstrukcję „o dwóch tysiącach komnat i okien, a także siedmiu tysiącach kolumn”!. „Obie słynne kolumny, nazwane Joachim [sic!] i Boaz” – wyeksponowane w sztychach – dalekie są przecież od znanych nam klasycznych porządków architektonicznych, stanowią reminiscencje form egipskich. Mieszaninę form klasycznych i pseudoegipskich prezentuje z kolei popularny sztych angielski, wykonany techniką miedziorytniczą po 1723 r., następnie upowszechniany w Europie kontynentalnej jako ilustracja do tłumaczeń Konstytucji z 1723 r. i The Pocket Companion Book z 1735 r. Pewne wahania artystów z kręgu „sztuki królewskiej” co do historyczno-artystycznej formy „największego cudu świata” dowodzić mogą faktu umacniania się w tym środowisku nie tyle fachowej wiedzy na temat przeszłości, co postawy, którą moglibyśmy określić jako historyzującą.

W ostatniej części swojego wykładu Anderson koncentruje się na architekturze angielskiej, uosabianej w jego opinii przez najwybitniejszych palladianistów: Inigo Jonesa i lorda Burlingtona. Jeśli uwzględnimy również fakt, że wcześniejszy upadek „sztuki królewskiej” wiąże on ze zdobyciem Rzymu przez Gotów i Wandali, Brytanii zaś przez „Anglów i innych dolnych Sasów […], którzy podobni byli do Gotów, czyli byli raczej rodzajem Wandali”, oczywista wydać się może – oparta jednak na innych źródłach – teza Josepha Rykwerta o tożsamości idei wolnomularskich z estetyką neopalladiańską.

Bliższe przecież wejrzenie w Historię pióra Andersona wykazuje wyraźną ambiwalencję estetycznych poglądów autora. „Gotyckiemu” rozdziałowi dziejów architektury poświęca Anderson mniej więcej trzecią część całego wykładu. Opisawszy upadek kultury i nauki z początkiem Średniowiecza, podkreśla przełom, związany z chrystianizacją barbarzyńskich plemion, które „[…] opłakały teraz ignorancję swoich ojców; za późno jednak. Zaginęła rzymska masoneria i nikt nie wiedział, jak naprawić stratę”. W ujęciu londyńskiego pastora okres Średniowiecza wypełniają dążenia rnasonów-architektów do odtworzenia ideału sztuki rzymskiego antyku. W Anglii po najazdach duńskich wikingów zaczęto „[…] naśladować rzymską zręczność, robiąc co było tylko w mocy; demonstrować estymę i miłość do »sztuki królewskiej« czyniąc budowle gotyckie »czcigodnymi« (venerable), choć niepodobnymi do tych dzieł antycznych, które ocalały”.

Anderson, tak jak jego współcześni, nie odróżniał stylu romańskiego od gotyckiego. Zaliczał architekturę IX, X i XI stulecia do sztuki „gotyckiej”. W utożsamianym z „gotykiem” Średniowieczu działali wybitni architekci, jak na przykład Gundalph, biskup Rochesteru nazywany „potężnym” (wielkim – mighty) artystą. Szczególnie korzystne warunki miała „sztuka królewska” w ojczyźnie autora, w „starożytnym królestwie Szkocji”, gdzie dzięki mecenatowi władców powstało wiele „znamienitych” (glorious) budowli. W Anglii architektura gotycka nabrała rozmachu i splendoru począwszy od „czasów Wilhelma Zdobywcy i jego następcy, Wilhelma Rufusa, który zbudował Westminster Hall, zapewne największą salę na Ziemi”. Protekcja Korony, zwłaszcza zaś mecenat wyższego duchowieństwa dały Anglii wiele dzieł „bogatych i wyniosłych” (sumptous and lofty), takich jak kaplica św. Stefana w Westminsterze. Tak więc architektura gotycka opisywana za pomocą przymiotników „znamienita”, „wspaniała”, „bogata”, „wyniosła”, także „uroczysta” i „okazała” (w końcowym ustępie Historii nawet „piękna i wygodna” (!) stanowi – na równi z architekturą Antyku i Odrodzenia – przedmiot zainteresowań autora. Gdyby poglądy estetyczne Andersona mierzyć jedynie poziomem użytej retoryki, to można by wyciągnąć wniosek, iż uważa on sztukę Średniowiecza za równą klasycznej. W rzeczywistości romańszczyzna i gotyk są obce wychowanemu na dziele Witruwiusza wolnomularzowi tak dalece, jak dalece odbiegały od „wiecznego” kanonu piękna wyłożonego przez Rzymianina.

W opinii Andersona gotyk jest architekturą na pewno ułomną – przecież interesującą. Stanowi ogniwo łączące sztukę Antyku ze sztuką nowożytną, co ważniejsze: namacalne świadectwo istnienia i nieprzerwanej działalności wolnomularstwa w okresie od upadku Rzymu do Bramantego i Palladia. Jedyne dokumenty do dziejów wolnomularstwa, nazywanego przez nas „operatywnym”, jakimi dysponował – i w rzeczywistości mógł dysponować Anderson – pochodzą z późnego Średniowiecza i początków Renesansu. Ustalono, że podstawowymi źródłami wykorzystanymi przez autora Historii i Konstytucji były rękopisy z tzw. rodziny Plot, manuskrypty Williama Watsona i kilka mu pokrewnych oraz tzw. rękopis Cooke’a. The Cooke MS. powstał między rokiem 1400 a 1410; późniejszą proweniencję, bo z czasów zmarłego w 1483 r. Edwarda IV, mają pozostałe dokumenty. Spośród dostępnych dziś historykom Old Charges nie był znany Andersonowi najstarszy z rękopisów wolnomularskich, Regius. The Regius MS., napisany prawdopodobnie około 1390 r., zawiera narrację historyczną wraz z legendą o Quatuor Coronati – „czterech ukoronowanych” – wolnomularzach, męczennikach za chrześcijaństwo z czasów rzymskich. Gdyby Anderson posiadał Regius MS., jego kult Rzymu cezariańskiego uległby zapewne zachwianiu.

Liczącą się determinantę poglądów Andersona stanowi jego szkockie pochodzenie. W ustępie na temat średniowiecznej Szkocji widoczne jest pozytywne emocjonalne nastawienie piszącego. Jak stwierdzimy na przykładzie Konstytucji irlandzkich, nacjonalizm autora przesądzi o nowatorskim stosunku do sztuki gotyckiej.

Mimo całej erudycji twórca Constitutions z 1723 r. nie był wybitnym znawcą ani historii, ani architektury. Poza wymienionymi już dokumentami masonerii operatywnej, Biblią oraz znanymi z emipirii obiektami w Londynie, Westminsterze oraz Szkocji, wiedzę o architekturze czerpał z niewielu już źródeł. Należał do nich traktat Witruwiusza (Vitruvius Pollio) De architectura libri decem (27-13 r. p.n.e.) oraz prawdopodobnie czteroksiąg Palladia.

Dwukrotnie powiększona pod względem objętości druga edycja Historii i Konstytucji z 1738 r. nie zmienia zasadniczych rysów obrazu, dodaje wszakże kilka interesujących szczegółów. Znacznej rozbudowie uległa część wykładu dotycząca dziejów architektury brytyjskiej: angielskiej i szkockiej; Anderson przydał także rozdział o architekturze irlandzkiej. Pojawiła się wreszcie terminologia nie znana pierwszemu wydaniu. I tak, dzieła okresu biblijnego i antycznego traktowanych łącznie nazywane są „dobrą starą architekturą” (good old Architecture). Architekturę romańską i gotycką Anderson określa jako „Nowy Styl nazwany Gotykiem” (New Style call’d the Gothic). Do części pierwszej Od Stworzenia […] do odrodzenia architektury we Włoszech autor przydaje fragment na temat „gotyckiej ignorancji” (Gothic ignorance), polegającej na nieudolnym naśladowaniu sztuki Antyku. Dążenia średniowiecznych budowniczych do odtworzenia wielkości sztuki poprzedników zaowocowały właśnie Nowym Stylem.

Dalsze części Historii, traktujące o gotyku w poszczególnych prowincjach i królestwach Wielkiej Brytanii są dla tej sztuki o wiele łaskawsze. Przechodząc do omówienia architektury irlandzkiej, Anderson stwierdza: „Jest wiele pięknych pozostałości (beautiful Remains) najlepszej architektury gotyckiej na tej urokliwej wyspie”. Dodaje przy tym, iż dokładniejszy opis sztuki irlandzkiej pozostawia autorom lepiej od niego znającym historię tego kraju.

Takim znawcą okazał się Irlandczyk John Pennell, który w 1730 r. opublikował w Dublinie The Constitutions of the Free Masons – dostosowaną do miejscowych potrzeb wersję andersonowskich Konstytucję z 1723 r. Irlandzkie przepisy lożowe zawierają nie istniejący w pierwszej edycji londyńskiej obszerny fragment dotyczący masonerii i architektury „zielonej wyspy”. Narodowy i katolicki punkt widzenia Pennella determinuje jego ocenę „gotyckiej przeszłości”. Królestwo Irlandii jest najstarsze w świecie, powstało bowiem trzysta lat przed potopem [sic!]. Założył je Bartholan, potomek Jafeta; pierwsze loże wolnomularskie zawiązały się około 30 r. p.n.e. Chrystianizacja Irlandii przez św. Patryka w 432 r. otworzyła na wyspie nową, owocną erę w dziejach „sztuki królewskiej”. John Pennell kładzie nacisk na dokonania średniowiecznych architektów.

Po katedrze, „ufundowanej w Ardmach przez św. Patryka, a przebudowanej w 1262 r. przez Patricka Scanlain”, wymienia autor takie fundacje jak: kościół św. Mac-Nisiusa w Connor (ok. 490 r.), opactwo św. Comana w Roscommon (ok. 500 r.), katedra św. Fianana w Clonard, kościół św. Trójcy w Dublinie (ok. 1038 r.), zamek w Tuam wybudowany przez króla-masona, Rodericka O’Connora w 1161 r. – określany jako „zachwycający” i „godny podziwu”. Opisuje jeszcze cztery fundacje dwunastowieczne wraz z katedrą św. Patryka w Dublinie, wybudowaną przez arcybiskupa Johna Comina. Katolickim i narodowym duchem przepojony jest fragment dotyczący architektury XIII w. i późniejszej. Brak w ujęciu Pennella owej zasadniczej dla Andersona cezury między sztuką Średniowiecza i nowożytną. Jeśli jakiś twórca lub fundator godny jest wymienienia w tej „złotej księdze” architektury Irlandii, to tylko i wyłącznie ze względu na to, że był Irlandczykiem, katolikiem i dobrym masonem. Jakże dalecy jesteśmy tu od rzymsko-palladiańskich fascynacji pastora Andersona.

Narodowo-konfesyjny punkt widzenia uwypuklają jeszcze mocniej następne publikacje reaktywowanej w 1731 r. Wielkiej Loży Irlandii. Dublińska wersja A Pocket Companion for Free-Masons z 1735 r. skraca do minimum historię architektury brytyjskiej, rozszerzając równocześnie partie dotyczące Irlandii. Do tekstu Pennella z 1730 r. autor, niejaki William Smith, dopisuje charakterystykę ulic i placów Dublina; opis pełen jest zachwytu dla „starożytności”, „wyniosłości” i „piękna” średniowiecznej architektury. Identyczny duch rządzi odpowiednimi partiami The New Book of Constitution opublikowanej w Dublinie w 1751 r. Ten, jak również dwa wcześniejsze zbiory praw i obowiązków dublińskich wolnomularzy z 1744 r., posłużyły Irlandczykowi Dermottowi do opracowania i opublikowania w 1756 r. własnych Konstytucji.

Royal Arch, rytuał czwartego stopnia masonerii Dermotta, bazujący na legendzie The Repairing of the Temple, posiadał wzniosły, religijny charakter i bliski był pod tym względem upowszechniającym się w połowie stulecia rytom stopni rycerskich. W przeciwieństwie jednak do tych ostatnich, duch Royal Arch był pacyfistyczny (a sword […], a thing contrary to all the private and public rules of freemasonry), a rycerskość znaczyła tu bezwzględne poświęcenie dla zasad wiary. W Ahiman Rezon mediewistyczne zainteresowania Brytyjczyków osiągnęły najdobitniejszy wyraz. Nie podważa tej oceny niechęć Ancients do cechowej legendy wolnomularstwa, oraz do całej erudycji i pseudohistorycznej argumentacji Konstytucji Andersona. Programowy sprzeciw wobec innowacji wprowadzonych przez Wielką Lożę Londynu nakazywał sankcjonowanie własnego stanowiska możliwie dawną tradycją. Odległą, choć jednak nie mityczną przeszłością wydawały się Dermottowi czasy odbudowy Świątyni Jerozolimskiej z jednej i okres wypraw krzyżowych z drugiej strony. Dwie różne epoki otrzymały jedną pieczęć „gotyckiej” przeszłości, nacechowanej dążeniami do wyzwolenia Jerozolimy z rąk barbarzyńców i odbudowy Świątyni. Na gruncie podobnej interpretacji krzyżowcy, jedyni prawdziwi spadkobiercy religijnych i inżynieryjno-estetycznych tajemnic Antyku, wyparli palladiańskich budowniczych Andersona. Ideałem „sztuki królewskiej” stały się zamek templariuszy i „gotycka” katedra, przy czym „gotyckość” oznaczała bardziej „dawność”, „archaiczność”, „tajemniczość” niż konkretne rozwiązania stylistyczne. Wskazuje na to m.in. okoliczność przedstawienia kolumn w porządku doryckim na frontispisie dermottowskich Konstytucji.

Wraz z dziełem Dermotta i jego chrześcijańsko-mistyczną wizją masonerii znaleźliśmy się już w okresie zwiastującym estetykę romantyczną w wydaniu Chateaubrianda i Novalisa.

Przytoczone powyżej opinie o architekturze średniowiecznej i nowożytnej, zawarte w drukach wolnomularskich pierwszej połowy XVIII w. dowodzą estetycznego pluralizmu, w miarę upływu czasu coraz silniej manifestowanego. Zauważmy, że ambiwalencja czy też dychotomia poglądów (klasycyzm – gotyk), tak wyraźna w dziele Andersona, stanowi jedną z cech charakterystycznych myśli ezoterycznej. Pojęcie „jedności przeciwieństw” – coniunctio oppositorum – odgrywa tu rolę centralną; każdy byt, czy też jego aspekt, wyposażony jest w swoje przeciwieństwo. Pełnia bytu – a więc byt „właściwy” – to niezmiennie efekt złączenia jego antagonistycznych elementów.

Budzący się już w XVII w. ruch mediewistyczny oddziaływał na architektów – członków lóż. Ci zaś, jeśli jak Horace Walpole, ulegli fascynacji sztuką Średniowiecza, wpływali z kolei na pogłębianie się „średniowiecznego” nurtu w ezoteryce wolnomularskiej. Okolicznością sprzyjającą „odrodzeniu gotyckiemu” było występowanie wątków gotyckich, tak zwanych przeżytków gotyckich (gothic survivals) w architekturze angielskiej XVI, XVII i początku XVIII w. W londyńskich i oksfordzkich kościołach, projektowanych lub odbudowywanych po pożarze Londynu w 1666 r. przez Christophera Wrena (1632-1723), znalazły się różne formy gotyckie. Wren, w pełni świadom zastosowanych anachronizmów, uzasadniał je potrzebą utrzymania stylu – w przypadku rekonstrukcji czy modernizacji obiektów gotyckich – ponieważ „[…] odchodzenie od starej formy prowadziłoby do rażącej mieszaniny, której nie zniosłaby żadna osoba obdarzona gustem”. Pisał także, iż uważa swoje gotyckie kościoły w Londynie za „nie pozbawione wdzięku i ozdobne”. Opowiadał się za gotykiem zarówno ; ze względu na stosowność, jak i urok tego stylu.

Dalej w recypowaniu architektury Średniowiecza szli Nicholas Hawksmor (1661-1736) i John Vanbrugh (1664-1726). Za sprawą tego ostatniego „barokowy gotycyzm” – jak określa ten styl Pevsner – wkroczył do architektury rezydencjonalnej (np. dom własny Vanbrugha w Blackheath 1717-1718). Do „barokowego” lub raczej „rokokowego gotyku” należą sztuczne ruiny Sandersona Millera w Hagley Hall z lat 1749-1750 czy wieżyczki i parkowe altany Batty Langleya (1696-1751) z czwartego dziesięciolecia. Swoją wymowę ma tu okoliczność, że dwaj ostatni byli wolnomularzami. „Odrodzenie gotyckie” najwięcej przecież zawdzięczało pisarzowi, zarazem architektowi dyletantowi i masonowi, Horacemu Walpole’owi (1717-1797). Autor The Castle of Otranto zapoczątkował około 1750 r. program gotyzacji swojej siedziby Strawberry Hill w Twickenham nad Tamizą. Powstałe przy współpracy wielu architektów – profesjonalistów i amatorów – fasady i wnętrza Strawberry Hill otwierają właściwy neogotycki rozdział w historii architektury europejskiej. Podobnie Zamczysko w Otranto stało się wzorem dla setek „gotyckich” romansów powstałych nie tylko w Anglii, ale na przełomie XVIII i XIX w. również w Niemczech, we Francji i w Polsce.

Wzajemne przenikanie się różnych, nierzadko sprzecznych tendencji, płynących z inspiracji literackich, historycznych, filozoficznych, z inspiracji sztuki i masonerii, widoczne jest – na co zwrócili uwagę Stefan Morawski i Zofia Sinko – w estetyce Edmunda Burke’a (1729-1792). Jego poglądy wyłożone w A Philosophical Enquiry into the Origin of Our Ideas of the Sublime and Beautiful (1756) charakteryzowało – jak stwierdził Morawski – „ostre przeciwstawienie pojęcia wzniosłości – pojęciu piękna oraz sensualizm w analizie doznania estetycznego”. Za źródło wzniosłości uważał Burke przede wszystkim uczucie nieskończoności (artificial infinite). To ostatnie łączyło się zawsze z uczuciem grozy, tajemniczości, ciemności, niepewności. Analizując z kolei pojęcie piękna, Burke uważał je za właściwość obiektywnie przynależną przedmiotowi.

Oryginalne poglądy Burke’a stanowią, z historycznego punktu widzenia, teoretyczną syntezę dokonań sztuki brytyjskiej końca XVII i pierwszej połowy XVIII w. Były zarazem, wraz z rozwiniętą przezeń teorią ciągłości życia społecznego i historii – rozumianej jako „organiczny wzrost” – punktem wyjścia angielskiej i niemieckiej filozofii romantycznej w jej konserwatywnym wydaniu. Charakterystyczny dla sztuki wyspiarskiej pluralizm ideowy, widoczny w równoległych zjawiskach „odrodzeń” (revivals), znalazł wyraz w fundamentalnej dla estetyki Burke’a dychotomii wzniosłości i piękna. Jeśli sztuka projektowania parków krajobrazowych i neogotyckich budowli zaspokajała potrzebę wzniosłości (wraz z jej składnikami: nieskończonością, tajemniczością itd.), to architektura palladiańska stanowiła materializację „obiektywnych” ideałów piękna – ustanowionych przez Wielkiego Architekta Świata.

2006 Copyright © ARS REGIA

34 Comments

  1. Posted 13/05/2013 at 13:15 | Permalink | Odpowiedz

    After looking over a handful of the blog posts on your website, I truly appreciate your technique of blogging.
    I saved as a favorite it to my bookmark website list and will be checking back in the
    near future. Please check out my web site as well and tell me
    what you think.

  2. Posted 07/06/2013 at 10:44 | Permalink | Odpowiedz

    Hi there i am kavin, its my first occasion to commenting anywhere, when i read this article i thought
    i could also make comment due to this sensible article.

  3. Posted 18/06/2013 at 02:57 | Permalink | Odpowiedz

    Align your foot closest to the hole in the skin above the bone spurs.
    Substitute Valeri Kechinov played the ball simple cures for tennis elbow forward, Tikhonov got goal-side of the Scottish Football League.
    My own home country, Belgium, is very clear,
    as clear as the Atlantic waters of False Bay. We must cook
    perfect food, surrounded by shattered glass, plaster and concrete.

  4. Posted 19/06/2013 at 05:06 | Permalink | Odpowiedz

    I was recommended this web site through my cousin.
    I am now not certain whether this post is written
    by way of him as no one else know such distinct approximately my problem.

    You are amazing! Thanks!

  5. Posted 23/06/2013 at 05:12 | Permalink | Odpowiedz

    Very good post. I am dealing with many of these issues as well.
    .

  6. Posted 08/07/2013 at 18:30 | Permalink | Odpowiedz

    Hello, Neat post. There’s a problem with your website in internet explorer, could check this? IE nonetheless is the market chief and a good portion of other folks will leave out your great writing due to this problem.

  7. Posted 07/09/2013 at 23:21 | Permalink | Odpowiedz

    Hi there, just became aware of yoir blog through Google, and found
    that it is truly informative. I am gonna watch out for brussels.
    I’ll appreciate if you continue this in future.
    A lot of people will be benefited from your
    writing. Cheers!

  8. Posted 27/09/2013 at 23:36 | Permalink | Odpowiedz

    I’ll right away clutch your rss as I can’t in finding your e-mail subscription hyperlink or newsletter service.
    Do you have any? Kindly permit me recognize so that I could subscribe.
    Thanks.

  9. Posted 30/09/2013 at 07:07 | Permalink | Odpowiedz

    If you are going for most excellent contents like I do,
    simply pay a quick visit this site all the time since it offers
    quality contents, thanks

  10. Posted 03/10/2013 at 12:11 | Permalink | Odpowiedz

    What’s Going down i am new to this, I stumbled upon this I have found It
    absolutely helpful and it has aided me out loads. I’m hoping to give a contribution & aid
    different users like its helped me. Great job.

  11. Posted 05/01/2014 at 21:21 | Permalink | Odpowiedz

    What i do not realize is in truth how you are no longer
    actually much more well-liked than you might be right now.
    You are so intelligent. You understand thus significantly in the case of this
    matter, made me in my opinion believe it from numerous varied angles.
    Its like men and women are not interested unless it is something to do with Lady gaga!
    Your personal stuffs outstanding. At all times handle it up!

  12. Posted 23/04/2014 at 09:13 | Permalink | Odpowiedz

    Good post. I will be facing many of these issues as well..

  13. Posted 13/06/2014 at 01:59 | Permalink | Odpowiedz

    I was recommended this blog by my cousin. I am
    not sure whether this post is written by him as
    nobody else know such detailed about my trouble. You’re amazing!
    Thanks!

  14. Posted 15/06/2014 at 14:50 | Permalink | Odpowiedz

    Hi, I do think this is an excellent blog. I stumbledupon it ;)
    I am going to revisit once again since I book-marked it. Money and
    freedom is the greatest way to change, may you be rich and continue to
    help others.

  15. Posted 04/07/2014 at 00:11 | Permalink | Odpowiedz

    Somebody necessarily help to make seriously articles
    I might state. This is the very first time I frequented your website page and so far?
    I amazed with the analysis you made to create this particular
    submit amazing. Excellent job!

  16. Posted 08/07/2014 at 13:44 | Permalink | Odpowiedz

    It’s appropriate time to make some plans for the future and it’s time to be happy.

    I’ve read this post and if I could I wish to suggest you
    few interesting things or suggestions. Perhaps you can write next
    articles referring to this article. I want to read even more
    things about it!

  17. Posted 10/07/2014 at 01:56 | Permalink | Odpowiedz

    Hey I know this is off topic but I was wondering if you knew of
    any widgets I could add to my blog that automatically
    tweet my newest twitter updates. I’ve been looking
    for a plug-in like this for quite some time and was hoping maybe you
    would have some experience with something like this.
    Please let me know if you run into anything.
    I truly enjoy reading your blog and I look forward to your new updates.

  18. Posted 10/07/2014 at 16:06 | Permalink | Odpowiedz

    That is a very good tip particularly to those new to the blogosphere.
    Brief but very precise info… Thank you for sharing this one.
    A must read post!

  19. Posted 17/07/2014 at 15:59 | Permalink | Odpowiedz

    I loved as much as you will receive carried out right here.
    The sketch is tasteful, your authored material stylish.
    nonetheless, you command get bought an nervousness over that
    you wish be delivering the following. unwell unquestionably come more formerly again as exactly the same nearly
    a lot often inside case you shield this hike.

  20. Posted 18/07/2014 at 08:10 | Permalink | Odpowiedz

    This is very interesting, You are a very skilled blogger.
    I’ve joined your feed and look ahead to seeking extra of
    your excellent post. Additionally, I’ve shared your
    website in my social networks

  21. Posted 24/07/2014 at 12:31 | Permalink | Odpowiedz

    Why people still use to read news papers when in this technological world everything is
    accessible on web?

  22. Posted 01/08/2014 at 13:07 | Permalink | Odpowiedz

    I’m gone to inform my little brother, that he should also pay
    a quick visit this website on regular basis to take updated from most up-to-date gossip.

  23. Posted 01/08/2014 at 17:51 | Permalink | Odpowiedz

    Hmm it appears like your blog ate my first comment (it was
    extremely long) so I guess I’ll just sum it up what I submitted and say, I’m thoroughly enjoying your
    blog. I as well am an aspiring blog blogger but I’m still new to the whole thing.
    Do you have any tips for inexperienced blog writers? I’d really appreciate it.

  24. Posted 04/08/2014 at 05:48 | Permalink | Odpowiedz

    I’m really enjoying the design and layout of your website.
    It’s a very easy on the eyes which makes it much more enjoyable for me to come here and visit more often. Did you hire out
    a designer to create your theme? Exceptional work!

  25. Posted 05/08/2014 at 10:50 | Permalink | Odpowiedz

    Great article! We will be linking to this great content on our website.
    Keep up the good writing.

  26. Posted 06/08/2014 at 00:26 | Permalink | Odpowiedz

    This piece of writing is in fact a pleasant one it assists new internet visitors, who
    are wishing for blogging.

  27. Posted 06/08/2014 at 17:10 | Permalink | Odpowiedz

    If some one desires to be updated with hottest technologies afterward he must be go to see this website and
    be up to date daily.

  28. Posted 06/08/2014 at 21:47 | Permalink | Odpowiedz

    I drop a comment whenever I like a article on a
    blog or I have something to add to the conversation. It is caused by
    the passion displayed in the article I browsed. And
    on this article Oświecenie Różokrzyżowców.
    Z genezy Oświecenia i wolnomularstwa spekulatywnego. Część III – Tadeusz Cegielski ***PUBLIC-DISORDER***.
    I was actually moved enough to drop a thought :-P I do have a couple of questions for
    you if it’s okay. Is it just me or does it look like a few of the remarks look as if they are written by brain dead visitors?

    :-P And, if you are posting on other online social sites,
    I would like to keep up with you. Would you list every one of
    all your public sites like your Facebook page, twitter feed, or linkedin profile?

  29. Posted 07/08/2014 at 06:49 | Permalink | Odpowiedz

    Thank you, I have just been searching for info about this topic for a while and yours
    is the greatest I have came upon till now. However, what about the conclusion? Are you certain about the supply?

  30. Posted 09/08/2014 at 04:52 | Permalink | Odpowiedz

    Tematyka bliska każdemu, polecam publikację

  31. Posted 10/08/2014 at 09:40 | Permalink | Odpowiedz

    I tend not to drop a bunch of responses, but i did some searching and wound up here Oświecenie Różokrzyżowców.
    Z genezy Oświecenia i wolnomularstwa spekulatywnego.
    Część III – Tadeusz Cegielski ***PUBLIC-DISORDER***.
    And I do have 2 questions for you if it’s
    allright. Could it be only me or does it look like some of these responses
    look as if they are written by brain dead visitors?
    :-P And, if you are posting at additional sites,
    I’d like to keep up with everything new you have to post.
    Would you make a list of all of all your community pages like your twitter feed,
    Facebook page or linkedin profile?

  32. Posted 24/09/2014 at 03:51 | Permalink | Odpowiedz

    I have been exploring for a little for any high-quality articles or weblog posts on this kind of
    area . Exploring in Yahoo I ultimately stumbled upon this website.
    Studying this info So i’m happy to convey that I have a very
    just right uncanny feeling I found out just
    what I needed. I so much certainly will make sure to don?t omit this website and give
    it a look regularly.

  33. Posted 24/09/2014 at 22:12 | Permalink | Odpowiedz

    Attractive section of content. I just stumbled upon your blog and in accession capital to assert that I get actually enjoyed account your blog
    posts. Any way I’ll be subscribing to your feeds and even I achievement you access consistently fast.

  34. Posted 27/09/2014 at 03:47 | Permalink | Odpowiedz

    Thanks , I have just been looking for information approximately
    this topic for a while and yours is the best I have found out so far.

    However, what about the bottom line? Are you sure in regards to the source?

3 Trackbacks

  1. By cindy crawford skin care reviews on 12/08/2014 at 04:09

    cindy crawford skin care reviews

    „Oświecenie Różokrzyżowców”. Z genezy Oświecenia i wolnomularstwa spekulatywnego. Część III – Tadeusz Cegielski « ***PUBLIC-DISORDER***

  2. By apple Tablets on 30/03/2015 at 07:55

    apple Tablets

    „Oświecenie Różokrzyżowców”. Z genezy Oświecenia i wolnomularstwa spekulatywnego. Część III – Tadeusz Cegielski « ***PUBLIC-DISORDER***

  3. By kontenery na odpady Łódź on 05/06/2016 at 18:13

    kontenery na odpady Łódź

    „Oświecenie Różokrzyżowców”. Z genezy Oświecenia i wolnomularstwa spekulatywnego. Część III – Tadeusz Cegielski « ***PUBLIC-DISORDER***

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: