Category Archives: Polskie sprawy

MICHNIKOWSZCZYZNA. ZAPIS CHOROBY. – Rafał Ziemkiewicz (e-book)

Pełny tekst książki – Michnikowszczyzna. Zapis choroby.

Rafał A. Ziemkiewicz

Michnikowszczyzna
Zapis choroby

Wydawnictwo Red Horse, 2006

Wstęp

Nie przepadam za pisaniem wstępów, ale w tej książce nie da się tego uniknąć. Muszę bowiem od razu lojalnie uprzedzić tych spośród Czytelników, którzy spodziewają się po mnie zdemaskowania Adama Michnika, jakichś rewelacji o jego potajemnych konszachtach politycznych, rodzinnych powiązaniach albo niecnych, ukrywanych przed opinią publiczną intencjach, że ich rozczaruję. Adam Michnik istnieje tu tylko taki, jakim zaprezentował się sam w swoich artykułach, esejach i przemówieniach. Odwołuję się wyłącznie do jego ogólnie dostępnych wypowiedzi i do faktów, które są powszechnie znane, choć przez niektórych wypierane ze świadomości; moją jedyną ambicją jest ułożenie ich na użytek Czytelnika w logiczny ciąg przyczyn i skutków.
Podobne rozczarowanie czekać też może tych, który czując na Michnika gniew – do czego są przecież liczne powody, omawiane w tej książce – oczekują mocnych stów, jadowitych złośliwości i grubych obelg. Są autorzy znacznie ode mnie w tym lepsi i zamiast rywalizować, odsyłam po prostu zainteresowanych do nich.
Nie jestem dziennikarzem śledczym, odkrywającym to, co osoby publiczne, szczególnie ludzie władzy, pragną przed opinią publiczną ukryć. Nie jestem też mścicielem, który zamierza swoim pisaniem odegrać się na redaktorze naczelnym „Gazety Wyborczej” za spustoszenia, jakie wyrządził.
Jestem publicystą. Stałem się nim po trosze z przypadku, ale po trosze także z wiary, że zwracając się do moich rodaków słowami, przekonam przynajmniej niektórych z nich do spraw, w które mocno wierzę. Przede wszystkim do tego, że państwo polskie, które odzyskaliśmy, a za walkę o które poprzednie pokolenia Polaków płaciły straszliwą cenę, jest wielkim skarbem i ciąży na nas odpowiedzialność, byśmy go ponownie nie zaprzepaścili, jak to się już w naszej historii zdarzało. I do tego, że aby Polska była krajem silnym, nowoczesnym i cywilizowanym, zapewniającym swym obywatelom maksimum dobrobytu i praw, musimy oprzeć ją na uczciwych zasadach – wolnego rynku, sprawiedliwości oraz osobistej wolności obywateli, ale i odpowiedzialności, egzekwowanej od nich przez system prawny. Do tego wreszcie, że nie wygrzebiemy się z cywilizacyjnego upadku i moralnej degrengolady, jeśli nie przywrócimy znaczenia takim zapomnianym słowom, jak: przyzwoitość, uczciwość, honor czy godność. Prawość nie jest w życiu narodów luksusem; jest warunkiem ich trwania i rozwoju.
Nie ja jeden wierzyłem, że po upadku komunizmu tej prawości będzie w Polsce przybywać. Stało się inaczej. Zbudowano Polskę, która, mimo formalnej zmiany ustroju, nigdy nie odcięła się od bandyckich zasad rządzących gnijącym socjalizmem. Zbrodniarze, kanalie i karierowicze z komunistycznych sitw i mafii pozostali „właścicielami” III RP, tak jak byli „właścicielami” peerelu. Draństwo nie przestało popłacać, a uczciwość nie przestała być frajerstwem. Szanujący się publicysta nie może się z tym godzić. A to znaczy, że nie może nie zmierzyć się z problemem winy i odpowiedzialności tych, którzy nam taką koślawą Polskę zafundowali. Tych, którzy chytrze zaplanowali i przeprowadzili ustrojową transformację w taki sposób, aby swoje przywileje komunistycznej bezpieki i nomenklatury zamienić na przywileje oligarchii pieniądza w państwie postkomunistycznym, formalnie demokratycznym i wolnorynkowym, w istocie – na poły feudalnym. I tych, którzy występując z mandatem społecznego poparcia, jako rzecznicy Polski pokrzywdzonych, podeptanych przez czerwoną dyktaturę – ową nieuczciwą przemianę „przyklepali”. Bo albo okazali się za głupi na równorzędnych dla Jaruzelskiego i Kiszczaka partnerów w grze, którą tamci z nimi podjęli, albo po prostu zdradzili, uwiedzeni możliwością dołączenia do kasty uprzywilejowanej. Czytaj dalej

Reklamy

Karlheinz Deschner – Opus Diaboli (e-book)

Ten zbiór piętnastu esejów o niesamowitych zbrodniach Kościoła katolic­kiego powinien stać się lekturą obowiązkową dla każdego.

Hans Scheibnir, Morgenpost, Hamburg

Ta kompilacja faktograficzna służy nie tyle uzasadnieniu nowej wizji hi­storii, ile podważeniu prezentacji własnych dziejów przez Kościół. Przy takim rozumieniu książki jej efekt jest szokujący.

El Independiente, Madryt

We wszystkich esejach, także tych, które dotyczą współczesności, znaj­duje potwierdzenie sformułowana przez Nietzschego definicja chrześcijaństwa jako „sztuki świątobliwego okłamywania”. Dlatego też: czytajmy i wyciągajmy wnioski.

Borshenblatt fur den Deutschen buchhandel

Kto jeszcze nie zna tego wielkiego krytyka Kościoła, w opinii Wolfganga Stegmiillera najwybitniejszego w tym stuleciu, ma teraz okazję do zawarcia znajomości z jego dziełami. W Opus diaboli Karlheinz Deschner przedstawia to, co stanowi podstawę jego krytyki, ogłasza fakty, straszne same przez się, ale też uwypuklone zabiegami stylistycznymi — domyślamy się, że mimo bły­skotliwości stylu autorowi nie chodzi o formę, lecz o treść, że poruszony temat sprawia mu ból, że dręczy go owcza mentalność, która pozwala na trwanie tego „monstrualnego trupa”, tego „historycznego potwora”.

Henry Gelhausen, D’latzeburger land, Luksemburg

Tyleż przekonujące, ile błyskotliwe. Czytaj dalej

DZIADY W TRADYCJI SŁOWIAN

Dziady to święto szczególne – w ten magiczny czas, gdy świat żywych i martwych dzieli szczególnie cienka granica, staramy się zapewnić duchom przodków strawę i napitek, a przede wszystkim ciepło ognisk. Co więcej, podczas tej wyjątkowej nocy, to właśnie żywi oddać mogą największą przysługę zagubionym duszom – wskazać drogę do Nawii. Przypomina nam to jedno z ważniejszych przesłań naszej rodzimej wiary – nie tylko duchy mogą oddać przysługę żywym ale i żywi duchom… Dzięki temu, że jedni i drudzy istnieją w wiecznym, nieskończonym i nieograniczonym Świętowicie…

Kult zmarłych istniał zawsze, wiara w życie pośmiertne jest rówieśnicą ludzkości. To więcej niż wiara, to przeświadczenie, wrodzony instynkt. Święto Zmarłych czyli dzień poświęcony ich pamięci obchodzony był przez ludy Słowiańskie kilka razy w roku, przy czym najważniejsze przypadało pierwotnie w okresie kwietniowym.

Kościół Katolicki został zmuszony zaakceptować (zresztą nie po raz pierwszy próbując zaanektować to, czego do końca nie był wstanie “wykorzenić”) święto jesienne, ustalając je na konkretny dzień – 2 listopada. Cześć i pamięć dla zmarłych była bowiem szczególną cechą Słowian i ich rodzimych zwyczajów.

Szczątki dawnych świąt przetrwały nawet do początków ubiegłego wieku. Znane były dość powszechnie jeszcze w latach 30-tych specjalne rodzaje pieczywa, które rozdawano ubogim (zazwyczaj jako zapłatę za modlitwę w intencji zmarłych), a pierwotnie przeznaczone były dla dusz. Podobno były takie okolice w kraju gdzie przywożono całe wozy chleba, który rozdzielano za dusze konkretnych zmarłych. “Był zwyczaj, że w Dzień Zaduszny gospodarze przywozili na wozie kilkadziesiąt bochenków chleba żytniego i pszennego podłużnych, i takowy chleb na cmentarzu kościelnym rozdawali ubogim z warunkiem, aby ciż ubodzy odmawiali pacierze za dusze wskazanych im po nazwisku lub imieniu zmarłych, do czego wzywali ich mówiąc np. za duszę Andrzeja cieśli z potomstwem; za duszę Jana i Teofili; za duszę Idziego i Idziny; za duszę Barnaby i jego baby; za duszę Margośki; za dusze puste (tj. opuszczone, zapomniane, które nie mają nikogo, co by się za niemi upomniał)”. W umocnienia się pozycji KRK lud wiejski wierzył, że w noc poprzedzającą Dzień Zaduszny powstaje w kościele wielka jasność i wszystkie duszyczki modlą się przed wielkim ołtarzem. Chwila ta nastaje o samej północy, po czym każda dusza przybywa do swej rodziny w domowe progi. Czytaj dalej

ROMAN RYBARSKI – ŻYCIE, DZIAŁALNOŚĆ I TWÓRCZOŚĆ – Karol Kaźmierczak

Karol Kaźmierczak

ROMAN RYBARSKI
(1887-1942)
(ŻYCIE, DZIAŁALNOŚĆ I TWÓRCZOŚĆ)

„Kto zetknął się naprawdę z życiem publicznym, ten dobrze wie, co znaczą żywi ludzie, którzy mają urzeczywistniać idee i programy. Gdy ludzie są mało warci, najpiękniejsza myśl stanie się w [ich] wykonaniu karykaturą. Kto życie społeczne i gospodarcze pojmuje w sposób mechaniczny, szablonowy, ten obcy jest idei narodowej, gdyż naród nie jest abstrakcją, lecz żywą całością historyczną. Jego właściwości, jego tradycje, warunki, w których ten naród żyje, myszą być podstawą każdej polityki, także i polityki ekonomicznej”
„Przyszłość gospodarcza Polski”, Warszawa 1933 r., rozdział X, str. 202

Roman Rybarski (1887-1942) to niewątpliwie jeden z najwybitniejszych polityków polskiego obozu narodowego i II Rzeczpospolitej w ogóle. Nie należy jednak zapominać, że był on równie wybitnym teoretykiem, ideologiem i badaczem przeszłości, odnoszącym się do całokształtu rzeczywistości społecznej, do wszystkich płaszczyzn działalności człowieka i wszystkich możliwych oddziaływań na linii jednostka – naród. Ogrom jego dorobku naukowego i publicystycznego jest imponujący.
Roman Rybarski urodził się 3 lipca 1887 roku w Zatorze w pow. wadowickim. Pochodził ze starej rodziny mieszczańskiej. Zdolny uczeń, już od 13 roku życia, tj. od śmierci ojca, zarabiał na utrzymanie korepetycjami. Studiował na Uniwersytecie Jagiellońskim na wydziale prawa, wyróżniał się szczególnie na polu nauk ekonomicznych, za co otrzymał stypendium. Studia ukończył w 1910 roku. Jeszcze w czasach studenckich Rybarski zainteresował się polityką, wstępując do tajnego Związku Młodzieży Polskiej – „Zetu”; od początku deklaruje się jako narodowiec. Jego działalność szybko zostaje zauważona i doceniona przez kierownictwo obozu narodowego i wkrótce po ukończeniu studiów zostaje przyjęty do tajnej Ligi Narodowej – kierowniczego gremium ruchu narodowego, w której będzie aż do końca jej istnienia. Należy zaznaczyć, iż mimo że Rybarski za najważniejszą uzna pracę polityczną, to jednak do końca życia pozostanie czynnym naukowcem. W 1911 r. wyjechał do Londynu i Oxfordu, zaś w 1912 r. był w Stanach Zjednoczonych i Włoszech. W 1913 roku uzyskał habilitację na podstawie rozprawy Nauka o podmiocie gospodarstwa społecznego i jako docent rozpoczął wykłady na UJ. Prowadził badania nad ekonomią na płaszczyźnie teoretycznej i praktycznej, cechą charakterystyczną było posiłkowanie się rozległą wiedzą historyczną. W ogóle historia gospodarcza była istotną częścią zainteresowań Rybarskiego.
W przełomowym okresie I wojny światowej i odradzania się polskiej państwowości całkowicie poświęcił się działalności politycznej. W 1919 roku reprezentował Polskę w Paryżu, w Komisji Odszkodowań i Finansów. Na zlecenie Ministerstwa Skarbu przygotowywał emisję pierwszej polskiej waluty. Już w 1919 roku mógł zostać profesorem zwyczajnym ekonomii na UJ, nie pozwoliło mu na to zaangażowanie w odbudowę państwa. Rybarski zostaje najpierw podsekretarzem stanu w ministerstwie byłej Dzielnicy Pruskiej, a od lutego 1920 r. podejmuje pracę w Ministerstwie Skarbu pod kierownictwem Władysława Grabskiego; jej pokłosiem była praca Marka polska i złoty polski. Rybarski odchodzi ze stanowiska wraz z upadkiem rządu Witosa we IX 1921r. Od grudnia tegoż roku profesor nadzwyczajny na Politechnice Warszawskiej; w lutym 1922r. osiąga stopień profesora zwyczajnego. W 1924 roku przenosi się na Uniwersytet Warszawski gdzie obejmuje kierownictwo Katedry Skarbowości. Czytaj dalej

POLSKA W BAGNIE – Henryk Pająk (fragment)

Polska w bagnie
Henryk Pająk

Fragmenty książki H.Pająka „Polska w bagnie”
„W Polsce jest sytuacja, jakby rządzili jej najgorsi wrogowie”
Krakowscy naukowcy z klubu „Myśl dla Polski”

Problem Polski rozwiązują „bezczuciowo”
Czas okupacji niemieckiej: profesor Herman Voss – dyrektor poznańskiego Instytutu Trzeciej Rzeszy, w odpowiedzi na zamówienie dr. Josefa Wastla – dyrektora Muzeum Historii Naturalnej w Wiedniu, dostarczył do tego Muzeum kilkanaście czaszek Polaków i Polek. Chodziło o wykazanie podrzędności rasy słowiańskiej, zwłaszcza Polaków. Tenże profesor Voss -jak pisał w swoim pamiętniku – zawarł z Gestapo umowę, zgodnie z którą ciała Polaków traconych na gilotynie, dostarczano do wspomnianego Instytutu Anatomii w Poznaniu, celem „badań” ukierunkowanych na wykazanie rasowej niższości Słowian. W pamiętniku profesora Vossa szczególnie złowieszcze są dwa zapisy. Pod datą 23 czerwca 1935 roku, a więc już cztery lata przed napaścią Niemiec na Polskę, Voss pisał:
Naród polski mnoży się dwukrotnie szybciej aniżeli naród niemiecki i to jest decydujące. Ten bardzo prymitywny słowiański lud, jeżeli temu nie zapobiegniemy, może skutecznie pożreć naród niemiecki.
Pięć lat później, 2 czerwca 1942 roku, kiedy Polska już od prawie trzech lat leżała w gruzach, a Polacy byli ludobójczo wyniszczani w masowych egzekucjach, pacyfikacjach i obozach koncentracyjnych, profesor Voss notował:
Myślę, że problem Polski należy rozwiązać bezczuciowo, czysto biologicznie, w przeciwnym razie oni nas wyniszczą. Dlatego cieszę się z każdego Polaka, który już nie żyje.
W 1946 roku, choć Niemcy przegrały wojnę, ten humanitarny profesor miałby szczególny powód do uciechy, gdyby zapoznał się z wynikami pierwszego powojennego spisu ludności w Polsce. Doliczono się niespełna 24 milionów tych niższych rasowo Polek i Polaków, podczas gdy w tymże 1935 roku, a więc na cztery lata przed wojną było nas już 36 milionów, a w 1939 – prawie 38 milionów. Niemal tyle samo – dokładnie 38 646 200 osób naliczono w 2001 roku. I będzie nas coraz mniej. Rządowa Rada Ludnościowa ustaliła, że w 2030 roku Polska będzie liczyła 38 024 800 obywateli! Będzie wiec Polaków w przybliżeniu tyle samo co w 1939 roku! Sprawi to tzw. dzietność polskich kobiet. W 2000 roku wynosiła ona 1,43, w Irlandii 1,93, Francji 1,75, Anglii l,70. Prof. Voss tryumfuje zza grobu! Tak oto, dwa antyludzkie barbarzyństwa XX wieku – nazizm i komunizm sprawiły, że w ciągu następnych od 1939 roku lat, naród polski zwiększył się o niespełna dwa miliony obywateli, bowiem w 2000 roku liczba Polaków zbliżyła się, lecz nie przekroczyła 39 milionów. Po wojnie, konsekwentnie przez 55 lat, tak właśnie – bezczuciowo, okupujący Polskę żydo-bolszewizm kontynuował politykę bezczuciowej likwidacji narodu polskiego, wskutek czego, w ciągu ponad 60 lat, licząc od 1939 roku, „zamrożono” naszą populację na poziomie przedwojennym.

Czytaj dalej

BYŁEM KSIĘDZEM – OWOCE ZŁA – Roman Jonasz (e-book)

ROMAN KOTLIŃSKI
BYŁEM KSIĘDZEM 3
OWOCE ZŁA

Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą
do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi
wilkami. Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się
winogrona z ciernia albo z ostu figi? Tak każde dobre
drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe
owoce…
A więc: poznacie ich po ich owocach.
Ewangelia Św. Mateusza, Rozdz. 7, 15 – 20 Czytaj dalej

BYŁEM KSIĘDZEM – OWCE OFIARAMI PASTERZY – Roman Jonasz (e-book)

ROMAN JONASZ
BYŁEM KSIĘDZEM
cz. II
OWCE OFIARAMI PASTERZY

Wszystkim wspierającym mnie w walce o nowy – lepszy Kościół

„Bardziej bowiem umiłowali chwalę ludzką aniżeli chwalę Bożą”.
Jan 12, 43 Czytaj dalej

U PROGU WOLNOŚCI – Janusz Korwin Mikke (e-book)

JANUSZ KORWIN-MIKKE
U PROGU WOLNOŚCI

Z POSŁOWIEM
STANISŁAWA MICHAŁKIEWICZA

Gdańsk 1995

U PROGU WOLNOŚCI

Piszę te słowa do Ciebie, Obywatelu Rzeczypospolitej. Polaku-lewaku z wykształcenia, ale Polaku-prawicowcu z tradycji. Do Ciebie piszę – by wyzwolić Twą duszę zduszoną miliardami słów i obrazów narzuconych nie tylko przez partyjną prasę, radio i telewizję. Piszę – by dać Ci: Słowo. Wiesz bowiem, że w tym wszystkim jest coś nie w porządku – ale nie umiesz tego wyrazić, gdyż nowo-mowa nie posiada na to słów – a jeśli, to słowa te są złe, brudne.
Takim brudnym słowem jest „prawica”. Przyznam, żem był zaskoczony, gdy na jakimś spotkaniu audytorium zareagowało zdziwieniem na informację, że w języku polskim słowo „lewica” jest obciążone ujemnie. Rację miał nieboszczyk dr Gebbels: wystarczy – jak z psami Pawłowa – powtórzyć dowolne słowo dostatecznie wiele razy w dodatnim kontekście – a stanie się ono dodatnie! A przecież każdy wie, że „prawy człowiek”, „wyciągnąć prawicę” – to zwroty pozytywne, natomiast „lewy facet”, „zrobić na lewo”, „zrobić lewą ręką”, „mieć dwie lewe ręce”, „lewizna” itd. – ujemne. Nasz język obronił się – a mimo to tysiące podręczników, książek, słuchowisk i filmów, gdzie człowiek lewicy jest nieodmiennie pozytywny, a prawicowiec negatywny – zrobiło swoje.
Ostatnio lewica – zarówno „awangarda klasy robotniczej”, jak i ta do niedawna podziemna – zaczęła lansować hasło: „rozróżnienie lewica – prawica – nic dziś już nie znaczy…” Oznacza to chęć kapitulacji fortecy – przy założeniu wszakże, że obrońcy po wpuszczeniu wroga nadal będą świetnie wiedzieć kto jest kto i swoich popierać – a my mamy – broń Boże – nie dostrzegać różnic.
Przegrali. Przegrali w praktyce i przegrali w teorii. Mało kto czyta szeregi uczonych słów produkowanych przez lewicę. Co więcej: skoro chcą zatrzeć różnicę, to znaczy, że wiedzą, że przegrali. Chcą nas teraz jak Almanzor: podstępem. Nic z tego. Różnice między lewicą i prawicą są jasne – i są widoczne. Jeśli istnieją Marsjanie – u nich też istnieje lewica i prawica, choć jeśli mają trzy ręce, to pewno inaczej się nazywa.
Nie raz już wyliczałem przeciwieństwa lewicy i prawicy. Nie będę się powtarzał. Nie będę też twierdził – jak czynią to niektórzy endecy – że istnieje lewicowo-socjalistyczno-żydomasońsko-inteligencki spisek, by doprowadzić do powstania Państwa Światowego, dobrotliwie rządzonego przez intelektualistów, którego prototypem jest Szwecja. Nie, drogi Czytelniku! Nie ma żadnego spisku! Prawda jest znacznie straszniejsza. Ci ludzie, gotujący nam (i sobie) niewolę pod płaszczykiem „państwa dobrobytu” święcie wierzą, że działają dla zbawienia Ludzkości i szczęścia Jednostki. I tym są groźniejsi! Czytaj dalej

GRABARZE POLSKIEJ NADZIEI 1980-2005 – Henryk Pająk (e-book)

GRABARZE

POLSKIEJ NADZIEI 1980-2005

Henryk Pająk

Przydałoby się nam

kilkadziesiąt porcji polonu 210!… (b. żołnierz Kedywu AK)

LUBLIN 2007

MIT OBALENIA KOMUNIZMU PRZEZ „SOLIDARNOŚĆ”

Gdyby neo-bolszewicki globalizm nie wydał wyroku już na początku lat 70. na ich własny szatański twór pod nazwą Związku Sowieckiego, to nie byłoby żadnej ruchawki ani w 1976 roku (Radom), ani w 1980 roku w Lublinie, Gdańsku i pozostałych miastach. Po prostu nie byłoby „Soli-darności”. Wszystko by się skończyło na pałkach ZOMO, skrytobójczych morderstwach i więzieniach, a szacowna zachodnia „demokracja” nie ruszyłaby palcem w obronie tej kolejnej demonstracji „polskiego warcholstwa”, tej „polskiej bohaterszczyzny”. Czytaj dalej

KUNDLIZM ZNÓW WYGRAŁ – Henryk Pająk (e-book)

Henryk Pająk

KUNDLIZM
znów wygrał

Jeżeli czujesz, że jesteś politycznie ciemny
jak ta święta ziemia,
to, na litość boską,
nie chodź na żadne wybory,
bo to jest łapanie pcheł przez ślepego!
Autor

Lublin 2008

© Copyright by Henryk Pająk, Michalina Pająk
ISBN 83-87510-91-2

Rozdział I
ROZDZIOBIĄ NAS KRUKI WRONY
Tytuł znanej ze szkolnych lektur noweli Stefana Żeromskiego zaczął się szyderczo realizować dopiero w Polsce rzekomo wolnej od żydobolszewizmu, w „Trzeciej RP”, a finalizował w Kaczyńskich „Czwartej RP”. Wrogowie narodu polskiego wyciągają pazerne łapy i pazury zewsząd. To Żydzi, Niemcy, Ukraińcy. Żydzi chcą „odszkodowań”, zwrotu majątków po ofiarach zbrodni niemieckich w Polsce. Niemcy chcą „odzyskać” Śląsk, Pomorze, Mazury, żądają odszkodowań za majątki i „cierpienia wypędzonych” w 1945 roku. Nacjonaliści ukraińscy, ludobójcy Polaków na Kresach Wschodnich żądają zwrotu majątków Ukraińców przesiedlonych po wojnie z południowo-wschodnich rubieży Polski już rozszarpanej po czwartym rozbiorze w Poczdamie.
A co na to „nasze” rządy, „nasze” ekipy sejmowe? Uznają te oskarżenia i żądania za słuszne. Posłusznie dając posłuch tym roszczeniom, pertraktują, wyrażają „zrozumienie”. Targują się z Żydami o wysokość odszkodowania – czy ma to być 65 miliardów dolarów, czy tylko 60; czy ma to być 25 procent tych wydumanych kwot, czy 50 procent.
To nie kapitulanctwo. To zdrada szeroko rozumianego interesu narodowego. To zarazem potwierdzanie przed naszymi wrogami, że owszem, byliśmy winni, jesteśmy winni, powinniśmy zwrócić zagrabione, powinniśmy wypłacić miliardy odszkodowań. I przepraszać, przepraszać, przepraszać… Czytaj dalej

PROSTO W ŚLEPIA – Henryk Pająk (e-book)

HENRYK PAJĄK
PROSTO
W ŚLEPIA
Lublin 2007
© Copyright by Henryk Pająk, Michalina Pająk
ISBN 83-87510-86-6

Rozdział I
„CZWARTA RP” CZYLI „GRUBA KRESKA” KACZYŃSKICH
Ciekawe, ilu uważniejszych obserwatorów sceny politycznej w Polsce, pomijając już kilkanaście milionów politycznie ociemniałych Polaków, właściwie odebrało słynną proklamację Kaczyńskich o narodzinach „Czwartej RP”?
Stawiam w ciemno, że niewielu. Tak niewielu, że praktycznie nikt.
Bo przecież Kaczyńskich „Czwarta RP” wyciągnięta z ich kuglarskiego kapelusza, to nic innego jak druga „gruba kreska” żydobolszewickiej formacji „Mazowieckich”, „Geremków”, „Michników”, „Krzaklewskich”, Wałęsów i podobnej im kryptokomunistycznej fauny.
Bo przecież Kaczyńskich „Czwarta RP” to nic innego, jak ich zgoda na systemową grabież majątku narodowego Polaków przez syjonistycznych pobratymców, dokonaną w ciągu pierwszych piętnastu lat po oszustwie tzw. „Okrągłego Stołu” zarządzonego przez CIA, Mossad i KGB, z błogosławieństwem i udziałem Watykanu.’
Bo przecież Kaczyńskich „Czwarta RP” to nic innego, jak kontynuacja tej grabieży i politycznego zniewolenia przez żydoglobalizm, przybrana we frazesy odnowy, ostatecznego rozbratu z komunizmem, polukrowana oszukańczymi „chadeckimi” odniesieniami do katolicyzmu, tradycji, „konserwatyzmu”.
Bo przecież „Czwarta RP” to kontynuacja tej samej monotonnej karuzeli biesiadników „Okrągłego Stołu”, „KOR”, „Unii Demokratycznej”, „Unii Wolności”, „Solidarności”, „Akcji Wyborczej Solidarność” i wszelkich innych atrap żydowskiej pernamentnej okupacji Polski. Czytaj dalej

A NARÓD ŚPI – Henryk Pająk (e-book)

 

Zapodali w wersji elektronicznej do szerokiej publikacji w sieci Internetu: „jasiek z toronto” i „genio z toronto”

 

A NARÓD ŚPI

Henryk Pająk

EURO-FOLKSDOJCZE

W czasach okupacji hitlerowskiej istniała w Polsce liczna grupa osób, które podpi­sały tzw. folkslistę – nazywanych folksdojczami. Podpisywali dla koniunktury, lepsze­go zaopatrzenia, własnego bezpieczeństwa oraz tacy, którzy przekonani że III Rzesza zaistniała na całe Tysiąclecie, skwapliwie dołączali do „narodu panów”.

Niezależnie od motywacji, Polacy traktowali ich jako zdrajców polskości, sługu­sów okupanta, których należało się bezwzględnie wystrzegać, stanowili bowiem gwar­dię cywilnych denuncjatorów.

Posierpniową Polskę zniewalają osobnicy mieniący się Polakami, ale o mentalno­ści neo-folksdojczy. Ściślej, są to „euro-folksdojcze”.

  Czytaj dalej

JEDWABNE GESZEFTY – Henryk Pająk (e-book)

Henryk Pająk
Jedwabne geszefty

Zamiast wstępu

..Prokurator” Israel Singer oskarża

„Ponad trzy miliony Żydów zginęło w Polsce i Polacy nie będą spadkobiercami polskich Żydów (…) Jeżeli Polska nie spełni roszczeń Żydów, będzie „publicznie atakowana i upokarzana” na forum międzynarodowym.
Israel Singer

sekretarz generalny Światowego Kongresu Żydów (WJ.

(z depeszy Agencji Reutera z Buenos Aires, 19 IV 1996).

No i – atakują. Upokarzają. Na forum międzynarodowym.

W Polsce. Kłamią. Szczują. Obrażają. Plują.
Henryk Pająk

„Prokurator” Aleksander Kwasniewski oskarża

-To był mord masowy popełniony na Żydach przez polskich obywateli.

(„Yediot Ahronot” 2 III 2001)

-My myślimy ze zdumieniem, jak Polacy mogli urządzić taką masakrę.

(tamże)

-Po drugie -musi świat usłyszeć ocenę tamtego wydarzenia, przypominam, bestialskiej śmierci 1.600 obywateli polskich, Żydów, którzy zostali przez współplemienców zamordowani.

(5 III, Radio RFM FM)
Czytaj dalej

STOSUNEK KLERU DO PAŃSTWA – Janina Barycka (e-book)

Janina Barycka

Stosunek kleru do państwa i oświaty

Fakty i dokumenty

Skład główny: „Nasza Księgarnia”, SP. AKC. Związku Nauczycielstwa Polskiego, Warszawa, 1934.

Reprint: Wydawnictwo TOPORZEŁ, Wrocław 1991

Publikowane za zgodą i wiedzą Wydawnictwa TOPORZEŁ od 17 listopada 1999 do 24 listopada 2000 z zachowaniem oryginalnej pisowni i interpunkcji.

Czytaj dalej

WATYKAN A POWSTAWNIE STYCZNIOWE – Irena Koberdowa (e-book)

Powstanie styczniowe wybuchło w okresie, gdy we Włoszech historyczny proces obalania feudalizmu i jednoczenia kraju bezpośrednio zagroził państwu kościelnemu, a w związku z tym i świeckiej władzy papieża. Już rewolucja 1848 r. wypędziła Piusa IX z Rzymu, do którego zdołał powrócić dopiero po zwycięstwie reakcji. Wojna z Austrią w 1859 r., a następnie narodowa walka wyzwoleńcza w roku 1860 kierowana przez Garibaldiego, wykorzystana w końcu przez rząd piemoncki, doprowadziły do powstania królestwa włoskiego, do którego przeszła również znaczna część dotychczasowych posiadłości papieskich. Rzymu strzegła przed Włochami załoga francuska. Stolicą nowego państwa włoskiego był tymczasowo Turyn, lecz cały naród jednogłośnie domagał się Rzymu, jako odwiecznej stolicy Italii. Proces jednoczenia kraju był koniecznością dziejową, był z jednej strony przejawem przezwyciężania feudalnego zastoju i ciemnoty, a z drugiej bodźcem do dalszego postępu gospodarczo-społecznego Włoch. Zjednoczenie państwowe kraju przynosiło Włochom konstytucję i swobody burżuazyjne, wolność zgromadzeń, rozwój oświaty i kultury. Społeczny i narodowy aspekt zjednoczenia Włoch ściśle się ze sobą wiązały.

Przeciwko zjednoczeniu Włoch i likwidacji feudalizmu walczyły zaciekle cztery, wypędzone przez burżuazyjną rewolucję ze swych siedzib, dynastie: Neapolu, Toskanii, Modeny i Parmy. Na północy kraju władała jeszcze Austria, zajmując Wenecję i czworobok twierdz, umożliwiający jej ewentualną interwencję w wewnętrzne sprawy włoskie. Najgwałtowniejszy opór stawiała jednak największa konserwatywna siła, jaką było papiestwo, wciąż jeszcze główna podpora feudalizmu.

Maleńkie to państewko było wzorem średniowiecznego ustroju. Na czele jego stał papież-król, Pius IX (Giovanni Maria Mastai-Ferretti), starzec już wówczas siedemdziesięcioletni. O jego „łagodnym i dobrotliwym charakterze” pisano już wiele. Biografowie zgadzają się na ogół, że był to człowiek słaby, łatwo ulegający wpływom, nie biegły w politycznych sprawach. Według charakterystyki pochodzącej rzekomo od jednego z opozycyjnie nastrojonych kardynałów „Pius IX jest lekkomyślny, próżny i żaden. Pochlebcy wygrywają zawsze przy nim i dlatego jest tylu wkoło niego intrygantów. Obecnie jezuici odzyskali od jakiegoś czasu wielką przewagę i wpływ na niego”1.

Charakter papieża nie miał jednak wielkiego znaczenia, jeśli chodzi o politykę watykańską. Pius IX

Czytaj dalej

BYŁEM KSIĘDZEM – PRAWDZIWE OBLICZE KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO W POLSCE – Roman Jonasz (e-book)

Wszystkim skrzywdzonym i zgorszonym przez Kościół i ludzi Kościoła

Roman Jonasz — pseudonim literacki — absolwent Wyższego Seminarium Duchownego w Łodzi, magister prawa kanonicznego. Opuścił stan duchowny w 1996 roku. Członek nieformalnego Ruchu Odnowy Kościoła Katolickiego w Polsce.

Wszystkie wydarzenia opisane w tej książce są prawdziwe, choć niektórym mogą wydawać się szokujące i niewiarygodne. Moje własne przeżycia i opinie uzupełniam relacjami naocznych świadków oraz ich komentarzami. Wiem jednak, jak długie ręce mają hierarchowie Kościoła. Stąd też niektóre z ich nazwisk (w tym moje własne) zostały zmienione.

SPIS TREŚCI

Od Autora ……………………… 9

I. Moja droga do kapłaństwa …………….. 11

II. Wyższe Seminarium Duchowne we Włocławku ….. 17

III. Wyższe Seminarium Duchowne w Łodzi …….. 56

IV. Święcenia i pierwsze kroki w kapłaństwie …….. 73

V. Pierwsza parafia — zderzenie z rzeczywistością …. 78

VI. Kapłański business w Aleksandrowie ……….. 100

VII. Ozorków: trudna decyzja-dlaczego odszedłem? ….. 119

VIII. Konieczność zmian w Owczarni Chrystusa ……. 127

„Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”.

J.8, 31-32 Jezus Chrystus

Od Autora

W Polsce żyje i pracuje ponad 30 tysięcy księży. Ta armia dorosłych, wykształconych mężczyzn, ćwiczona przez sześć lat w seminariach duchownych, tworzy hierarchiczną-organizacyjną strukturę Kościoła Katolickiego w Polsce. Od kapłanów będących w służbie Kościoła wymaga się bezwzględnego i ślepego posłuszeństwa wobec przełożonych — proboszczów, biskupów, kardynałów, a przede wszystkim wobec papieża, który posiada władzę absolutną. Władzy tej nie można porównać z żadnym innym ludzkim panowaniem — wykracza ona bowiem poza świat stworzony(1). Papież w doktrynie Kościoła Katolickiego jest nieomylny, gdy wypowiada się w sprawach dotyczących wiary i moralności. Czytaj dalej

WATYKAN A POLSKA – Stanisław Krasowski (e-book)


LEGENDY — FAKTY — CYFRY

„Da mihi animas — caetera tolle” — „Daj mi duszę — nie żądam więcej”.

To zdanie jest (lub było) bardzo często cytowane przez przedstawicieli Kościoła katolickiego, biskupów i księży niższych stopni, jako dowód, że zainteresowania Kościoła obejmują zakres wyłącznie duchowy, a działalność jego ma na celu jedynie zbawienie duszy ludzkiej.

W związku z tym kler katolicki uporczywie twierdził, iż wszelka działalność Kościoła jest wolna od akcentów politycznych. Biskup, prefekt szkolny czy zwykły proboszcz wiejski, słowem każdy przedstawiciel kleru chciał być — a w Polsce często jest — uważany za jednostkę, która stoi „poza i ponad partiami politycznymi”.

Czy kler jest apolityczny?

Starannie kultywowana legenda o apolityczności kleru zapuściła w naszym kraju głębokie korzenie, zwłaszcza w kołach inteligencji pracującej i drobnomieszczaństwa. Nie są jednak wolne od częściowych sugestii również masy robotnicze i chłopskie, mimo iż zaostrzona w walce klasowej czujność dawno już wskazała im różnicę między księdzem-kapłanem, księdzem-nauczycielem prawd wiary, a księdzem-dusigroszem, księdzem-hreczkosiejem, księdzem-politykierem wreszcie.
Czytaj dalej

PIĄTY ROZBIÓR POLSKI – HENRYK PAJĄK (e-book)

Henryk Pająk
Piąty rozbiór polski

Rozdział 1.
Od Lenina do Wałęsy.
Po kompromitacji stworzonego przez swych pobratynców ludobójczego bolszewizmu, współczesne izraelity’ kontynuują dzieło niszczenia cywilizacji chrześcijańskiej w tak ważnych rejonach wartości, jak naród, państwo, wiara, rodzina, tradycja, kultura narodu, dekalog moralny.
Z dwóch uniwersalnych idei, wolności oraz wspaniałej utopii, jaką jest równość wszystkich wobec wszystkich, tzw. komunizm sklecony przez masonów żydowskiego pochodzenia: Mojżesza Hessa2 i Karola Marksa, a zastosowany w ludobójczej skali na carskiej Rosji przez Żyda Ulianow-Lenina3, uczynił je szyderczymi parodiami, pretekstami do masowych zbrodni, do destrukcji materialnej i duchowej o skali nieporównywalnej z niczym innym w historii gatunku ludzkiego.
Kiedy masoneria wydała wojnę katolickiej Francji u schyłku XVIII wieku, nikt jeszcze nie znał słowa komunizm, ale tę zbrodnię ludobójstwa popełniano pod tymi samymi hasłami, pod którymi później mordowano dziesiątki milionów ludzi w carskiej Rosji. Były to: wolność, równość, braterstwo.
Dokładnie w tym samym czasie dokończono zagłady państwowości polskiej, przeniesionej do historii pod nazwą trzeciego rozbioru Polski. Były to zbrodnie zsynchronizowane, choć odległe terytorialnie.
Dla pogrążenia Polaków nigdy nie pogodzonych z niewolą w jeszcze większym zniewoleniu, warszawska masoneria sterowana przez masonerię francuską, pchnęła grupę młodych patriotów do Powstania Listopadowego. Rezultatem były egzekucje, zsyłki na Sybir, konfiskaty, ogólny regres.
Stało się to kilkanaście lat po tym, jak Europę pogrążono w wojnach napoleońskich, które powinny nosić prawidłową nazwę: pierwsza wojna światowa. Napoleona Bonaparte – anonimowego Korsykanina, wyniosła do władzy i pchnęła do wojen masoneria francuska, a kiedy okazał wobec niej niesubordynację, zmiotła go ze szczytów po bitwach pod Lipskiem i Waterloo. Czytaj dalej