Tag Archives: masoneria

Spisek Iluminatów – Mariusz Agnosiewicz

Zakon Iluminatów to, obok Ścisłej Obserwy, druga osiemnastowieczna próba wykorzystania masonerii do budowania utopii, tym razem racjonalistycznej. Z drugiej zaś strony była to próba krzewienia idei racjonalistycznych w sposób kościelny, ściślej jezuicki, bo to na wzór Towarzystwa Jezusowego, zlikwidowanego kilka lat wcześniej, powstał w 1776 r. Zakon Iluminatów.

Dziś Iluminaci to „zły bóg” w którego wierzą, zdaje się, że mocniej jak w Jehowę, sympatycy Ojca Dyrektora, ale także i całkiem laiccy mitomani. Zły bóg to byt urojony, który ma rządzić „tym światem” ku utrapieniu człowieka poczciwego. W antyiluminackich fobiach nie rozróżnia się różnych wcieleń tego, co istniało lub istnieje pod nazwą „iluminaci”. Wyjaśnię więc od razu, że mówić będę o Zakonie Iluminatów założonym przez Weishaupta, którego bractwo zwane było iluminatami bawarskimi i stanowiło później kanwę do całego mnóstwa spiskowych teorii dziejów na temat wolnomularstwa z którym iluminatów mało kiedy potrafi się odróżnić.

Źródło: WikipediaZałożyciel iluminatów, Adam Weishaupt (1748-1830), był uczniem jezuitów i pierwszym świeckim kierownikiem katedry prawa kanonicznego na Uniwersytecie w Inglostadt w Bawarii. Błyskotliwy poliglota, po studiach z historii, prawa i filozofii, profesorem prawa został w wieku 27 lat. Wkrótce później zaczął marzyć o konsekwentnym wprowadzeniu ideałów rozumu i oświecenia w ówczesnych społeczeństwach. Nie miał jednak na tyle cierpliwości, aby czekać na ewolucyjny proces krzewienia wiedzy, i uznał, że powinna być to rzecz kompleksowo zaplanowana w sposób tajny. Sam zresztą, jako wykładowca prawa kanonicznego, nie mógł otwarcie głosić swojego deizmu i republikanizmu. Zaczął wokół siebie gromadzić zwolenników tej idei, pod pozorem korepetycji. Zrzeszyli się pod hasłem „przeciwdziałania szkodom moralnym, nauczania członków uczciwości oraz dla doskonalenia ludzkości”. Zwali się początkowo perfektybilistami, a później iluminatami. Kazał im czytać prekursora Oświecenia, Piotra Bayle’a, uczył ich krytycznej obserwacji bieżących wydarzeń.

Jako uczeń jezuitów miał do nich tyle samo miłości, co i Wolter, lecz uznał, że organizacja jezuitów jest dobrym pomysłem na formę dla jego racjonalistycznej treści. Stworzył więc zakon ściśle hierarchiczny, przeniknięty duchem autorytaryzmu, w którym członkowie poddawani są intensywnej kontroli i inwigilacji, m.in. przez donosy wzajemne. Wszak człowiek jest tak niedoskonały, winien być prowadzony za rączkę przez tych najbardziej wtajemniczonych, inaczej niepodobna zorganizować dla ludzkich społeczeństw „arcydzieła rozumu”. Zakon Iluminatów powstał więc poza wolnomularstwem, bez odniesień do wolnomularstwa, był to pomysł sterowanego krzewienia idei racjonalistycznych, pomysł na rozwijanie wiedzy bez wolności, sposób na oświecenie po jezuicku.

Jak pisał o nich z wyraźną nutą sympatii Mirabeau: „adepci naśladowali zakon jezusowy, ale stawiali sobie diametralnie różne cele. Jezuici chcieli przykuć ludzi do ołtarzy przesądów i despotyzmu, iluminaci natomiast wierzyli, że przy zastosowaniu takich samych środków — rozsądku, czasu i wytrwałości — zdobędą nad przeciwnikami przewagę polegającą na braku jakiegokolwiek upoważnienia z zewnątrz, widocznego przywódcy… i nic już im nie przeszkodzi w oświecaniu ludzi, czynieniu ich wolnymi i szczęśliwymi”.

Dodatkowo otoczyli się bardziej tajemniczym nimbem niż wolnomularstwo. O ile wolnomularstwo przyjęło kalendarz „starotestamentowy”, w zasadzie żydowski, o tyle iluminaci posługiwali się kalendarzem perskim (wedle tej rachuby Zakon Iluminatów powstał w roku 1155). Członkowie i miasta oznaczani byli pseudonimami zaczerpniętymi ze starożytności klasycznej. Sam Weishaupt został Spartakusem, symbolem oporu przeciwko Rzymowi.

Czytaj dalej

Reklamy

„Oświecenie Różokrzyżowców”. Z genezy Oświecenia i wolnomularstwa spekulatywnego. Część III – Tadeusz Cegielski

Tadeusz Cegielski

„Oświecenie Różokrzyżowców”. Z genezy Oświecenia i wolnomularstwa spekulatywnego. Część III


Loże szkockie – brakujące ogniwo w historii wczesnego wolnomularstwa spekulatywnego?

Wspomnieliśmy uprzednio, iż trudno jest określić charakter lóż siedemnastowiecznych, przyjmujących do swego cechowego grona ludzi zamożnych i wykształconych – accepted masons. Nie wiemy, czy owi „przyjęci” wolnomularze byli już „spekulatywnymi” (speculated freemasons), czy jeszcze nie. Fakt wejścia w skład loży takich ludzi jak Moray czy Ashmole nie musiał od razu przesądzić o charakterze zgromadzenia. Słabe są również podstawy, aby konkludować, że właśnie domniemane ezoteryczne elementy lożowego rytuału były główną przyczyną, dla której organizacjami muratorów interesowali się przedstawiciele ruchu Różokrzyżowców. Przytoczone w rozdziale V wzmianki źródłowe nie pozwalają na przykład stwierdzić, czy przyjęcie do loży miało charakter inicjacji, czy też nie. Milczenie na ten temat diariusza Eliasa Ashmole’a, autora tak bardzo wrażliwego na kwestie rytuału i wtajemniczeń, sugerowałoby raczej odpowiedź negatywną.

Uzasadniony sceptycyzm co do możliwości wykreślenia prostej linii rozwojowej pomiędzy lożami, do których weszli w XVII w. amatorzy folkloru z jednej, zaś tajemnic hermetyzmu z drugiej strony, a rozwiniętym systemem ideowo-symbolicznym powstałej w1717 r. Wielkiej Loży Londynu nie musi jednak oznaczać całkowitej rezygnacji z prób odnalezienia zagubionego „ogniwa pośredniego”. Miałoby ono łączyć loże operatywne XVII w. z lożami w pełni spekulatywnymi, znanymi w drugim dziesięcioleciu XVIII stulecia. Założenie, że istniało podobne ogniwo czy też faza w historii wolnomularstwa, wydaje się trafne i zasadne. Trudno wyobrazić sobie zmianę charakteru lóż dokonującą się w sposób gwałtowny, nieewolucyjny; jeśli nawet, to w skali niewielkiej, w jednym czy kilku wypadkach. Wiemy skądinąd, iż już z początkiem XVIII w, loże spekulatywne funkcjonowały w kilkudziesięciu miejscowościach, na znacznym obszarze obu królestw: Szkocji i Anglii.

Wiele wskazuje na to, że hipotetyczny pośredni etap rozwojowy reprezentowały w pierwszej połowie XVII w. loże na terenie Szkocji. Okoliczność ta nie tłumaczy, rzecz jasna, komu i jakim wydarzeniom zawdzięczały swój spekulatywny charakter loże londyńskie, z których część połączyła się w Grand Lodge of London; niemniej rzuca ona światło na kwestię genezy wolnomularstwa spekulatywnego w ogóle. Badania cytowanego tu już parokrotnie Davida Stevensona wskazują, że już z początkiem Wielkiego Wieku w lożach szkockich dokonały się znamienne procesy, w wyniku których związki te utraciły w znacznym stopniu swój cechowy charakter. Po pierwsze, doszło tam do pełnego niemal tak organizacyjnego, jak i personalnego oddzielenia lóż – lodges – od organizacji cechowych – corporations, companies. Mistrzowie lóż – masters, zwani też fellow crafts – tylko w niewielu wypadkach byli równocześnie mistrzami cechowymi. Większość z nich piastowała ten tytuł tylko i wyłącznie w loży. Po drugie, loże szkockie miały charakter inicjacyjny, a wtajemniczenie rozłożone było aż na trzy etapy. Inaczej mówiąc, loże działające w Szkocji miały trzystopniową strukturę – w przeciwieństwie do lóż angielskich, które jeszcze w okresie powołania Wielkiej Loży Londynu dzieliły swych członków na dwie grupy; uczniów – apprentices – i pełnoprawnych członków – fellow-crafts. Stopień mistrzowski wydzielił się tu stosunkowo późno, najprawdopodobniej w wyniku organizacyjnej praktyki wyłaniania na roczną kadencję mistrzów lóż poszczególnych i wielkich mistrzów całej londyńskiej obediencji. Czytaj dalej

PROCES TEMPLARIUSZY – Jerzy Prokopiuk


Jerzy Prokopiuk

Proces Templariuszy

Zakon Ubogich Rycerzy Chrystusa, zwany też „zakonem rycerzy świątyni” (militia templi), tu — krótko — zakonem templariuszy, zawdzięczał swe powstanie wyprawom krzyżowym.
W roku 1118 krzyżowiec francuski Hugo de Payens (ur.1070 – zm.1136) wraz ze swym flamandzkim przyjacielem Geoffroi de St Omer organizuje bractwo religijno-rycerskie, którego zadaniem miała być zbrojna ochrona pielgrzymów przybywających do Ziemi Świętej. Dziewięciu pierwszych członków bractwa złożyło śluby zakonne przed patriarchą jerozolimskim Garimondem, a król Jerozolimy Baldwin II oddał im na główną siedzibę skrzydło swego pałacu, przylegające do dawnego meczetu al-Aqsa, czyli dawnej świątyni Salomona; stąd też wzięła się ich nazwa.
Pauperes Commilitiones Christi Templique Salomonici — Ubodzy Rycerze Chrystusa Świątyni Salomona początkowo pełnili rolę policji odciążając armię królestwa jerozolimskiego od zajmowania się sprawami wewnętrznymi bezpieczeństwa kraju. Toteż nowe bractwo zdobyło uznanie zarówno króla i miejscowych feudałów, jak i duchowieństwa. Do pierwszych protektorów bractwa należeli m.in. Fulko z Anjou, jeden z największych możnowładców Francji, dziadek króla Anglii Henryka II Plantageneta i przyszły król Jerozolimy (w latach 1131-1143) oraz Hugo, hrabia Szampanii.
Szybko też podjęto starania o przekształcenie bractwa w zakon. Inicjatywę taką podjęli sami jego założyciele, ale znalazła ona gorące poparcie zarówno króla Baldwina II, jak i patriarchy Garimonda. Król miał nadzieję, że w nowym zakonie znajdzie elitarny oddział dla swej armii. Patriarcha zaś spodziewał się, że dzięki templariuszom uda mu się przekształcić królestwo jerozolimskie w państwo kościelne, rządzone przezeń jako namiestnika papieża. I król, i patriarcha zawiedli się w swych nadziejach całkowicie: ambicje kolejnych przywódców templariuszy miały uczynić z przyszłego zakonu organizację samodzielną, niezależną nie tylko od króla i patriarchy Jerozolimy, lecz wręcz od wszystkich władców Europy i Zamorza, a nawet od samego papieża.
Templariusze wysłani do Europy przez Hugona de Payens w celu uzyskania dla bractwa praw zakonnych kierują swe kroki do Bernarda z Claivaux, opata tamtejszego klasztoru cystersów. Bernard, wielki mistyk i późniejszy święty (ur. 1091 — zm. 1153, kanonizowany 1179), reformator swego zakonu, największy religijny i polityczny autorytet Kościoła swojego czasu, organizator drugiej krucjaty (1147-1149), projekt organizacji zakonu wojskowego przyjmuje z entuzjazmem.
W 1128 roku na synodzie w Troyes w Szampanii papież Honoriusz II zatwierdza nowy zakon i regułę opracowaną przez Bernarda z Clairvaux.
Reguła templariuszy, która przyjęła ostateczną formę w 1139 roku w wydanej przez papieża Innocentego II bulli Omne datum optimum, określającej niezależność zakonu i potwierdzającej jego przywileje (przede wszystkim wyłączenie spod jurysdykcji biskupiej), dawała podstawy nowej formie zakonnej. Wraz z tradycyjnymi ślubami posłuszeństwa (podporządkowanie się Bogu), czystości (wolność od popędu rozmnażania) i ubóstwa (wolność od rzeczy tego świata) templariusze ślubowali również prowadzenie walki zbrojnej z niewiernymi.
Obowiązek ten Bernard z Clairvaux tak uzasadniał w swej Pochwale nowego rycerstwa (De laude novae militae) z 1130 r.: „Gdy rycerz chrześcijański (templariusz) zabija złoczyńcę nie jest zbrodniarzem, lecz […] tępi zło.
Słusznie więc szanowany jest jako mściciel Chrystusa i obrońca jego wyznawców. Chrześcijanin chlubi się zabiciem poganina, gdyż w ten sposób wielki Chrystusa.
A Jan z Salisbury, wybitny scholastyk i polityk kościelny z XII w., zapewniał, że „Templariusze są prawie jedynymi ludźmi, którzy prowadzą sprawiedliwe wojny”.
Templariusze stanowili więc społeczność rycerzy, której nadano regułę zakonną. Symboliczny wyraz jedności podwójnego ideału templariuszy — heroizmu w walce ze złem zewnętrznym i wewnętrznym — ideału rycerzy i mnichów, dawał sztandar zakonu, zwany Baussant, na którego biało-czarnej szachownicy widniał czerwony krzyż o równych ramionach. Jakub de Vitry, biskup Akki w Ziemi Świętej, wyjaśniał tę symbolikę nieco inaczej; jego zdaniem barwy sztandaru templariuszy oznaczały, że: „Są oni dobrzy dla swych przyjaciół i straszni dla swych wrogów”.
Wyraz pokorze — tej cnocie wspólnej rycerzom i mnichom, którą mieli się kierować templariusze — dawała dewiza zakonu zaczerpnięta z Psalmów Dawidowych: Non nobis, Domine, non nobis, sed nomini tuo da gloriam (Nie dla siebie, Panie [walczymy], nie dla siebie, lecz dla chwały Twego Imienia).
Podobnie symboliczny charakter miała, wyrażająca panującą wewnątrz zakonu ideę bractwa, pieczęć zakonu, która przedstawiała dwu rycerzy dosiadających jednego konia.
Pierwotnie do zakonu templariuszy przyjmowano nawet rycerzy ekskomunikowanych, z czasem jednak kryteria przyjęcia uległy zaostrzeniu i zakon, do którego garnęła się rycerska młodzież niemal całej Europy, stał się — podobnie jak zakony „bratnich rywali”: Rycerzy Szpitala Jerozolimskiego św. Jana Chrzciciela, Zakon Rycerzy Montjoye czy Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie (by wymienić najważniejsze) — elitarną szkołą systemu feudalnego. Czytaj dalej

Wychowanka Illuminati opisuje organizację

Kobieta wychowana wśród Illuminati opisuje potężną, sekretną organizacje na którą składa się około 1 procent populacji USA, organizacje która zinfiltrowała wszystkie ważne instytucje i przygotowuje się do zbrojnego przejęcia kraju. Jej opowieść rzuca prawdziwe światło na takie wyrażenia jak „wojna z terrorem”.
Przyjęła ona pseudonim Svali i jest 45-letnią kobietą, byłym specjalistą od programowania umysłów dla kultu, aż do roku 1996. Była jednym z ważniejszych, czołowych „trenerów” w San Diego i przełożoną trzydziestu innych rekruterów. Ryzykowała swoim życiem by powiadomić innych o zagrożeniu jakie szykują nam Illuminati.
Opisuje również jej życie w sadystycznej sekcie satanistów, rządzonej przez najbogatszych i najbardziej wpływowych ludzi na świecie. W dużej liczbie skupia ona homoseksualistów, pedofilów, praktykuje rytualne składanie ofiar ze zwierząt i ludzi. Można ją nazwać „dłonią w rękawiczce” którą jest CIA i Masoneria. Ci ludzie wierzą w supremacje aryjską, ale chętnie przyjmują w swoje szeregi ludzi pochodzenia żydowskiego. Kontrolują światowy handel narkotykami, bronią, światową prostytucje i pornografie, kryją się za ogromną liczbą politycznych zabójstw, za zamachami terrorystycznymi takimi jak 9/11, snajperem z Maryland czy bombami na Bali.
Zinfiltrowali oni rząd oraz władze na poziomie lokalnym. Zinfiltrowali nasz system edukacji i finansjery, nasze religie i media. Ulokowani w swojej bazie w Europie planują zaprowadzenie Nowego Światowego Ładu, systemu przy którym nazizm czy komunizm wyglądają jak piknik. Co bardzo ważne: ci ludzie na pewno nie są ludźmi szczęśliwymi.
Svali wyjaśniła mi dlaczego nasze dzieci nie są już uczone moralnych wartości, dlaczego przyzwyczaja się je do homoseksualizmu i przemocy i dlaczego nasza „kultura” stacza się w kierunku nihilizmu i seksualnej deprawacji. Daje do zrozumienia że Bush i jego administracja należą do Illuminati tak samo zresztą jak przytłaczająca częśc światowej klasy politycznej.

Czytaj dalej

TRZECIA WOJNA ŚWIATOWA – Henryk Pająk (e-book)

My jesteśmy źródłem terroru wszechobejmującego. Mamy na usługach ludzi wszelkich poglądów, wszelkich zasad: odnowicieli monarchii, demagogów, socjalistów, komunis­tów oraz wszelkich utopistów.

Protokoły Mędrców Syjonu (Prot. VI)

Trzecia wojna światowa zostanie rozpoczęta przy użyciu konfliktu, jaki rozniecą Iluminaci pomiędzy „politycznymi syjonistami” i liderami świata muzułmańskiego. Wojna będzie prowadzona w ten sposób, że islam (świat arabski włączając mahometanizm) i polityczny syjonizm (włącza­jąc państwo Izrael), zniszczą się nawzajem.

Willy Guy Carr: Pionki w grze, 1955 r.

My, Żydzi, kontrolujemy Amerykę i Amerykanie wiedzą o tym.

Premier A. Szaron: „Rzeźnik Libanu i Palestyny”

Tajnych akcji nie należy mylić z działalnością misyjną.

Henry Kissinger – syjonista-Iluminat

HENRYK PAJĄK

TRZECIA WOJNA ŚWIATOWA

LUBLIN 2002

Copyright by Henryk Pająk ISBN 83-87510-99-8

Tył okładki: dłoń wśród głazów – kompozycja

chińskiego artysty Zhang Nianchao.

Repr, z: „China pictorial”, October 2001

PIERWSZY FRONT TRZECIEJ WOJNY

Trzecia wojna światowa nie zaczęła się ani nad ruinami World Trade Center, ani masakrą Afganistanu. Obydwa te akty bezprzykładnego ludobójstwa były konsekwentną kon­tynuacją syjonistycznego ekspansjonizmu okupującego wszystkie struktury władzy, gospodarki, ekonomii, a zwłaszcza potęgi militarnej największego mocarstwa świa­ta, jakimi są Stany Zjednoczone Ameryki Północnej. Czytaj dalej

MASONERIA: Janusz Korwin-Mikke rozmawia z prof. Tadeuszem Cegielskim


„Najwyższy Czas. Pismo konserwatywno-liberalne”, nr 44-45 /2000 r.


Czy masoneria szkocka uważa Wielki Wschód za masonerię?

Masoneria nazwana przez Pana „szkocką” to bractwa regularne, czyli takie, które przestrzegają pewnych zasad sformułowanych przez wolnomularzy angielskich na początku XVIII wieku i zawartych w Konstytucjach Andersona, czyli w najstarszych statutach wolnomularskich opublikowanych w 1723 roku. Gdy jednak mówimy „szkocka” to mamy na myśli masonerię stopni wyższych skupioną w tzw. Radach Najwyższych 33 stopnia. Natomiast w Polsce wg tradycji wywodzącej się z międzywojnia, masoneria „francuska”, czy „Francuzi” – to Wielki Wschód Francji, zaś „szkocka” i „Szkoci” – to Wielka Loża Narodowa Polski. Stąd niejakie zamieszanie natury terminologicznej.

Z naszego punktu widzenia nurt reprezentowany przez Wielki Wschód Francji jest nieregularny. Jest to, owszem, wolnomularstwo – ale zasadniczo różne od naszego, przez nas nie uznawane; co oznacza, że nie możemy bywać (i nie bywamy) na ich zebraniach, nie utrzymujemy stosunków oficjalnych. Nie wykluczamy przecież stosunków towarzyskich. Tak samo jest we Francji i we wszystkich krajach, w których Wielki Wschód działa. Niektórzy używają jeszcze określenia „paramasonia”, co jednak jest niejako dyskwalifikujące. Uważamy, że zbyt mało o nich wiemy, żeby wystawiać im podobne cenzurki.

Z dwóch powodów zdecydowanie odcinamy się od wolnomularstwa Wielkiego Wschodu. Po pierwsze, dlatego że odrzuciło ono transcendencję jako źródło etyki wolnomularskiej i nie uznaje wolnomularskiego symbolu transcendencji – Wielkiego Architekta Świata. Podkreślam: ów Wielki Architekt (albo Budownik, jak ładnie określa się w polskiej tradycji wolnomularskiej), jest tylko SYMBOLEM TRANSCENDENCJI, a nie jakimś masońskim „Bogiem”. Wolnomularstwo nie jest systemem teologicznym, żeby mieć własne koncepcje Boga. Uważamy jednak, że etyka, która nie jest zakorzeniona w transcendencji, staje się przedmiotem przetargów, i manipulacji, zależna od prywatnych czy instytucjonalnych układów. Drugi powód naszego odcięcia się od Wielkiego Wschodu dotyczy polityki. Absolutnym aksjomatem i kanonem naszych zasad jest „przezroczystość” lóż pod względem politycznym. Mogą one grupować ludzi różnych orientacji, natomiast jako zbiorowość, jako struktura organizacyjna loże nie powinny brać udziału w jakichkolwiek sporach i polemikach politycznych. Nie oznacza to, że nie interesujemy się etycznym aspektem polityki. Etyka bowiem jest zawsze w centrum zainteresowania wolnomularstwa. Ale to nie oznacza udziału w polityce rozumianej jako gra partyjna, gra interesów, a tym bardziej jakieś personalne rozgrywki.

Jednakże ta gra interesów jest dość szczególna, bo kiedy w 1991 roku odwiedził Polskę Wielki Mistrz Wielkiego Wschodu Francji, to oświadczył wyraźnie, że do Wielkiego Wschodu należą prawie wszyscy deputowani socjalistyczni – a nikt praktycznie z innych partii. Więc to jest nie tylko „polityka” – ale i bardzo szczególna polityka. Czytaj dalej

HISTORIA MASONERII I INNYCH TAJNYCH TOWARZYSTW

Fragment książki Feliksy Eger „Historia masonerii i innych towarzystw tajnych”

Początki wolnomularstwa

 

Powstanie i rozwój towarzystwa tajnego, takiego, jak wolnomularstwo na łonie społeczeństwa chrześcijańskiego, którego jest zupełnem zaprzeczeniem, to fakt zwracający uwagę nie tylko historyka i filozofa, ale i każdego myślącego człowieka. O początkach wolnomularstwa najsprzeczniejsze istnieją podania; które z nich są zmyślone, a które prawdziwe, rozstrzygnąć trudno, podamy je zatem bez komentarzy.

(…)

Historycy, pisarze katoliccy, a nawet masońscy poważniej przedmiot ten traktujący, dowodzą, że herezye Gnostyków, Manichejczyków, Albigensów, Socynianów, głównie zaś Templaryuszów stały się podstawą wolnomularstwa. Organizacyę tylko przyjęło ono od stowarzyszeń czyli cechów mularskich, jak o tem świadczą przechowane dotychczas nazwy: kielni, cyrklów, węgielnic, czeladników, majstrów itp. Pierwszą z wymienionych herezyi był Gnostycyzm. Przewrotna ta nauka wyszedłszy ze Wschodu w początkach II wieku zapragnęła połączyć z dogmatami religii Chrystusa magię chaldejską, kabałę żydowską, teurgię egipską i elektyzm aleksandryjski. „Pogarda wszelkiego prawa była ich moralnością… Gnostycy utrzymywali, że Natura objawia dwie wielkie zasady wspólności i jedności wszystkich rzeczy; że prawa ludzkie przeciwne tym prawom naturalnym, są wykroczeniem przeciwko porządkowi ludzkiemu i boskiemu; że dla przywrócenia tego porządku należy ustanowić wspólność ziemi, majętności i kobiet. W ogólności nauczali oni, że im większą pogardę czuć będziemy dla praw istniejących, im więcej wyzwolimy się z tego, co się zowie religią, tem lepiej czcić będziemy Najwyższą Istotę, tem staniemy się podobniejszemi Bogu.

B: Clarel, wyprowadzając początki wolnomularstwa od Gnostyków, tak się o tych ostatnich wyraża: „Od 58 roku ery naszej wyobrażenia zaczerpnięte od zwolenników Zoroastra, z filozofii Platona, z teogonii i pneumatogonii Egiptu, Chaldei i Grecyi, wyznawane były tajemnie przez wiele sekt, znanych pod ogólną nazwą Gnostyków; utrzymywały bowiem, że one same posiadają prawdziwą gnosis, czyli wiedzę…. Gnostycy nazywali się sami dziećmi światłości. Wtajemniczeni dzielili się na wiele stopni. Czytaj dalej

ZAKON ILUMINATÓW

Zakon Iluminatów

Jednym z tajnych stowarzyszeń, które odegrało niezmiernie ważną rolę w tworzeniu podstaw Nowego Porządku Świata był Zakon Iluminatów. Stosunkowo duża liczba wiarygodnych informacji i dokumentów jakie mamy na temat tej organizacji wynika z tego faktu, że jej archiwa zostały skonfiskowane i opublikowane przez ówczesne władze. Duże znaczenie miały również zeznania złożone prze sądami bawarskimi przez byłych członków zakonu, którzy z niego wystąpili. Zakon Iluminatów został założony w dniu 1 maja 1776 roku przez Adama Weishaupta (1748-1830) . Jak podaje R.Gładkowski ( [1] str. 95), pieczęć z piramidą, która jest przedstawiona obecnie na banknocie jednodolarowym, została zaprojektowana właśnie przez niego. Według ks. J.A.Cervery ( [3] str. 113) nazwa „Iluminaci” pochodzi jeszcze od sekty manichejczyków, którzy głosili, że są „oświeceni” przez niebo, a ich doktryna odrzucała jedność z Bogiem i sprowadzała się do radykalnej anarchii, polegającej na zniszczeniu wszelkich religii, społeczeństw i zniesieniu prawa własności. Zdaniem W.T.Stilla termin „Iluminaci” („Oświeceni”), został użyty także przez pisarza Menendeza Pelayo w 1492 roku i można go odnieść do działającego na terenie Hiszpanii tajnego towarzystwa o nazwie „Alumbrados”, którego członkowie „mieli uzyskiwać tajemną wiedzę z nieznanego źródła dającego nadludzką inteligencję” ( [2] str. 47), Działalność „Alumbrados” została potępiona edyktem Wielkiej Inkwizycji w 1623 roku i stanowiła „kolejną bitwę między Kościołem katolickim a towarzystwami tajnymi.” Bowiem było i jest powszechną praktyką maskowanie działalności różnego typu tajnych stowarzyszeń i propagowanych przez nich doktryn „woalem chrześcijaństwa”. Z reguły ma to na celu najpierw przyciągnięcie do nich jak największej liczby ludzi (również chrześcijan), a później zdyskredytowanie chrześcijaństwa jako całości. Jednak dopiero organizacja założona przez Weishaupta spowodowała ścisłe powiązanie tych idei ze światem polityki i finansów. Chociaż pochodzenie i niektóre szczegóły życiorysu Weishaupta nie są do końca jasne, będąc nadal przedmiotem sporu między historykami, to jednak cele i metody jego organizacji nie podlegają dyskusji. Jak podają niektórzy autorzy był on synem rabina i został ochrzczony po śmierci ojca, z kolei inni uważają go za Niemca ( [16] str. 22). W każdym razie faktem jest, że podstawowe wykształcenie Weishaupt uzyskał u Jezuitów, a po ukończeniu uniwersytetu bawarskiego w Ingolstad został w 1772 roku jego profesorem prawa. Choć był on wykładowcą na uniwersytecie jezuickim, a wcześniej kształcił się w ich szkołach, porzucił katolicyzm, bowiem nie tylko znienawidził Jezuitów , ale zaprzysiągł zniszczenie Kościoła katolickiego i reprezentowanego przezeń chrześcijaństwa. Zdaniem Bp. F Dillona, gdyby nie Weishaupt, masoneria mogła była utracić swą siłę wraz z pojawieniem się reakcji na Rewolucję Francuską. On nadał jej formę i kształt, pozwalające jej przetrwać tę reakcję i utrzymać się w sile do dziś, oraz zapewniające jej dalszy rozwój aż do ostatecznego konfliktu z chrześcijaństwem. Do zdecydowanych poglądów Weishaupta należały, oprócz nienawiści wobec chrześcijaństwa również zdeterminowanie, by ustanowić powszechną republikę na wzór komunistyczny. Posiadał on „rzadką zdolność organizacyjną, wykształcenie prawnicze, które uczyniło go znanym nauczycielem na liczącym się wydziale, znajomość ludzi i spraw ludzkich, opanowanie, nieskazitelną reputację zewnętrzną, a na dodatek pozycję, pozwalającą mu na zdobywanie uczniów” ( [12] str. 51). Jak twierdzą niektórzy badacze w 1771 roku Weishaupt został wyszkolony w dziedzinie okultyzmu egipskiego przez nieznanego pochodzenia kupca o nazwisku Koelmer, o którym mówiono, że przemierzył Europę w poszukiwaniu adeptów swej tajnej tajnej doktryny ([8] str. 226). Inspiratorami działań Weishaupta w tym okresie mieli być również Mojżesz Mendelssohn i Hartwig Wessely (Hartog Naftali Herz) . Ponadto Weishaupt miał otrzymywać dyrektywy także od bankierów w osobach Itziga, Friedlandera i Meyera [17] str. 121) oraz z nowoutworzonego Domu Bankowego Rotschildów ([16] str. 22). W każdym razie Amschel Rothshild był jednym z popleczników Weishaupta. W ciągu następnych pięciu lat Weishaupt sformułował plan , z pomocą którego wszystkie systemy tajemne miały być sprowadzone do jednej potężnej organizacji. 1 maja 1776 roku powołał on do życia tajny Zakon Iluminatów czyli „Oświeconych” (znanych z początku także pod nazwą „Perfektibilistów”) i stanął na jego czele przyjmując pseudonim „Spartacus” . Organizacja ta pełniąca w istocie rolę „nad-masonerii”, gdyż zaczęła przejmować kontrolę i mieć przemożny wpływ na całe wolnomularstwo. W tym celu Weishaupt dał się nawet przyjąć do loży „Zur Behuntsamkeit” w Monachium i zaczął urządzać swój Zakon niejako wewnątrz masonerii. Iluminaci mieli być „w masonerii i z masonerii aby poruszać się wśród niej sekretnie .” Czytaj dalej

POGAŃSTWO, NEOPOGAŃSTWO I MASONERIA – STANISŁAW KRAJSKI (ebook)

W początkach naszej ery, czasach cesarstwa rzymskiego świat był pogański. Chrześcijaństwo dopiero gdzieś się rodziło na jego marginesie. Pogaństwo, które wyznaczało i przenikało ten świat nie było prymitywne. Miało już za sobą wielowiekową tradycję. Było więc dojrzałe intelektualnie i kulturowo i zarazem, jak to z pogaństwem, przegniłe moralnie, dotknięte wieloma chorobami duchowymi, skazane, z tego powodu, na zagładę. Królował w nim relatywizm poznawczy (nie ma prawdy), relatywizm moralny (nie ma dobra), pycha, kult anarchii (róbta co chceta), obojętność i bierność (tzw. tolerancja), konsumpcjonizm, kult użycia, przeświadczenie o tym, że człowiek jest najwyższa istotą, Panem Świata i Prawodawcą (to, co ustalimy jest prawda i dobrem) itp., itd.

Pogaństwo rozpadło się wtedy, umarło w wyniku działania trzech czynników. Po pierwsze, więc zniszczyły je jego własne wartości powodując degenerację i skarłowacenie ludzi. Po drugie chrześcijaństwo zaczęło przejmować dusze ludzkie, uzdrawiać je i kierować w stronę Chrystusa i Jego kultury i cywilizacji. Po trzecie przyszli barbarzyńcy, które wykończyli pogaństwo fizycznie.

Dziś pogaństwo wraca, odradza się podnosi głowę. To, co niektórzy nazywają neopogaństwem jest “neo” tylko w sensie czasowym. Jest czymś nowym w dwudziestym wieku. W istocie jest to jednak dokładnie to samo pogaństwo, co wtedy. Historia powtarza się w pewnych perspektywach “toczka w toczkę”.

To pogaństwo dziś tak jak pogaństwo wczoraj ma tysiące twarzy i imion. Pamiętajmy, że tylko prawda jest jedna i jedno jest dobro, jedna mądrość i sprawiedliwość. Kłamstw, fałszów, postaci zła i głupoty jest wiele.

Masoneria to tylko jedna z form doktrynalnych i organizacyjnych pogaństwa. Oczywiście poganie trzymają się razem, współpracują ze sobą. Dzieli ich wiele, ale mają też wspólne fundamenty ideowe i, przede wszystkim, wspólnego wroga. Każdy poganin, gdy kieruje się swoim pogaństwem (a nie swoim człowieczeństwem) odrzuca prawdę, dobro, Boga, uznaje za swojego wroga chrześcijaństwo, a przede wszystkim Kościół katolicki.

Trudno żyć pod jednym dachem chrześcijanom i poganom tym bardziej, że poganie nigdy nie grają czysto. Mówią o tolerancji, ale zaraz też mówią: “Nie ma tolerancji dla przeciwników tolerancji. Mówią o nieograniczonej niczym wolności, ale zaraz też mówią o tym, że nie ma wolności dla tych, którzy chcą w jakikolwiek sposób tę wolność ograniczyć, dla tych więc, którzy powtarzają za papieżem Janem Pawłem II: “Nie ma wolności bez prawdy.” Mówią o demokracji, której nic nie ogranicza, a zaraz stwierdzają, że kończy się ona wtedy, gdy ich “wartości” są zagrożone lub, choćby, przestają dominować. Czytaj dalej

SOLVE ET COAGULA – DZIEL I ŁĄCZ!

Gdy świątynia masońska zajaśnieje nad całym światem, a dachem jej będzie błękitne niebo, ścianami dwa bieguny ziemi, filarami zaś Tron Piotra i Kościół Rzymski, wtedy moce tej ziemi, dla których zgromadziliśmy mnóstwo ludzi, obdarzą ich wolnością. (…) Oby Pan Tego Świata dal nam jeszcze jedno stulecie, a cel osiągniemy!
Z modlitwy br. Philipa W. Blumenhagena (1781-1839)

Rzymscy Papieże, poprzednicy nasi, czuwając pilnie nad zbawieniem ludu chrześcijańskiego, rychło poznali się na tym śmiertelnym wrogu, •wychylającym się z ciemności tajnego sprzysiężenia, czym jest i do czego dozy; i myślą przyszłość przenikając, jakby danym znakiem ostrzegali tak książąt jak i narody, aby nie dawali się chwytać w przygotowane sidła i zasadzki.
Leon XIII, Hunanum Genus. Encyklika przeciwko masonerii (1884 r.)
Żywotne wydawnictwo poznańskie “Wers” opublikowało w 2000 r. niezwykłą książkę o wolnomularstwie pt. Organizacje tajne w walce z Kościołem. Autorem jej jest Witold Sawicki (1904-1973), historyk prawa, działacz harcerstwa i Stronnictwa Narodowego, uczestnik konspiracji wojennej, dwukrotnie więziony w PRL, kierownik Katedry Historii Powszechnej państwa i prawa na UMCS w Lublinie, współpracownik KUL i ATK. Na niezwykłość tej książki składa się wiele przyczyn, ale jedna jest szczególnie ważna zarówno ze względów poznawczych jak i politycznych: książka przypomina i uwypukla główną zasadę strategiczną masonerii – “dziel i łącz!” – formułowaną z reguły w związku z jej celem ostatecznym, którym jest utworzenie Republiki Globu. Jest ona przez masonerię starannie (choć niedoskonale) maskowana, a przez literaturę masonoznawczą dziwnie często niedoceniana lub wręcz pomijana. Z pozoru treść tej zasady jest wewnętrznie sprzeczna: po co bowiem dzielić całość na części, skoro ma się z nich utworzyć z powrotem całość? Nie ma w niej logiki ani przejrzystości, którą odznacza się daleko starsze i bardziej znane hasło: dziel i rządź! Dzieli się po to, by rządzić, ale dzielić po to, by łączyć -wygląda na niedorzeczność. Tymczasem paradoksalność tego hasła polega na tym, że nowa całość, powstała z elementów rozłożonej całości, ma być zbudowana na zupełnie nowym fundamencie, na nowych, masońskich kanonach.

I

Najnowocześniejszego sformułowania strategii “dzielenia i łączenia” prowadzącej do realizacji głównego celu masonerii dokonał znany filozof i pisarz niemiecki Gotthold Ephraim Lessing (1729-1781). Sam mason, inicjowany do loży Pod Trzema Różami w Hamburgu (1771), doszedł do stopnia wielkiego mistrza. W 1778 r. opublikował w formie dialogu, typowej dla Oświecenia, esej pt. Ernst i Falk. Rozmowy dla wolnomularzy, a w nim przedstawił w zarysie wspomnianą strategię. Prezentację jej zaczyna od naczelnej tezy stwierdzającej, że ludzi można jednoczyć tylko przez podział! I tylko przez nieprzerwane dzielenie utrzymywać ich w zjednoczeniu! Należy ją rozumieć tak, że już pierwsze zjednoczenie ludzi w państwa wynikało z podziału ludności ziemi na plemiona, ludy, narody. Ale państwa zjednoczyły je i wzmocniły ich solidarność wewnętrzną. Czytaj dalej

MASONERIA W ZARYSIE

Czym jest masoneria i jaka jest jej faktyczna rola w najnowszej historii świata? Czy „sekretni bracia” są wszechpotężnymi manipulatorami, z ukrycia pociągającymi za sznurki, czy jedynie gromadą dziwaków przebierających się we własnym gronie w damskie fartuszki? Władcy świata czy mitomani?
Takie pytanie pojawiają się standardowo, przy próbie poruszenie tematu masonerii, ale żeby próbować na nie odpowiedzieć, wypada zacząć od tego, czym masoneria nie jest.Czym jest, a czym nie jest masoneria?
W internecie aż się roi od artykułów o Iluminatach, ich pochodzeniu i wpływie na świat. Stopień absurdalności tych doniesień jest tak wielki, że nasuwa podejrzenie, iż celem tych publikacji nie jest wyjaśnienie prawdy o masonerii, ale wręcz jej zaciemnienie. Nikt przy zdrowych zmysłach, po przeczytaniu o genealogii sięgającej niemal początków świata, nie potraktuje już więcej tematu poważnie. Podobnie ma się rzecz z umieszczaniem źródeł wolnomularstwa na mitycznej Atlantydzie, czy też w zakonie Templariuszy. Wszystkie te barwne mity stwarzają otoczkę tajemnicy, która budzić może podświadomą sympatię do „braci fartuszkowych”, ewentualnie dyskredytować tematykę i o to najwyraźniej chodzi. W ten sposób można odwrócić zainteresowanie od tego, co ważne – a ważne, biorąc pod uwagę cele, jakie sobie masoneria stawia, są działania aktualne i przyszłe. Najważniejsza jest zaś władza.Za datę powstania nowoczesnej masonerii uznaje się rok 1717. Ale to data oficjalnego pojawienia się masonerii na scenie. Poprzedziło ją zaś półwiecze walki z katolickimi władcami kraju, zakończone tzw. „chwalebną rewolucją” i zwycięstwem księcia Wilhelma Orańskiego, co doprowadziło do przyjęcia sławetnej „Bill of Rights”, według której władca, przed wstąpieniem na tron, miał potępić katolicki dogmat o transsubstancjacji, królem nie mógł zostać katolik, ani też osoba wstępująca w związek małżeński z przedstawicielem tego wyznania. Od momentu wydania tego dokumentu faktyczna władza w państwie należy zatem do parlamentu. Władza królewska poddana została bowiem kontroli, co uczyniło Anglię pierwszą na świecie monarchią parlamentarną. W ten sposób po stłamszeniu zarówno wiary katolickiej, jak i rzeczywistej władzy i autorytetu królewskiego, Anglia stała się podatną glebą na ujawnienie się Antykościoła, co nastąpiło w 1717 roku.Rozpoczął się zatem wiek rewolucji i przemian społecznych, w którym masoneria brała czynny udział.
Od 1737 na czele regularnej masonerii angielskiej stoją książęta krwi, począwszy od obranego wówczas wielkim mistrzem Fryderyka, księcia Walii (następcy tronu), a kończąc na Edwardzie aktualnym księciu Kentu, który godność zwierzchnika Zjednoczonej Loży Anglii, sprawuje od 1967. Z kolei patronat nad powstającymi ostatnio lożami kobiecymi objęła sama królowa Elżbieta II. Czytaj dalej

KTO WYKREOWAŁ I SFINANSOWAŁ KOMUNIZM


Na początku lat piecdziesiatych XIX wieku, w Nowym Jorku mialo miejsce tajne spotkanie, na którym postanowiono zjednoczyc anarchistów, nihilistów i syndykalistów. Z wywrotowych organizacji postanowiono stworzyc jedna miedzynarodówke – pod nazwa KOMUNISCI. Ponad to, tam po raz pierwszy padlo slowo „komunizm” w dzisiejszym jego rozumieniu. Ruch komunistyczny mial sterroryzowac ludzkosc, zmusic do uleglosci wobec twórców „NOWEGO PORZADKU”. Komunistom powierzono organizowanie miedzynarodowego fermentu. Wojny i rewolucje mialy stac sie ich specjalnoscia. Clinton Roosevelt wespól z ówczesnymi magnatami prasowymi mieli zajac sie zbiórka funduszy na rozwój ruchu komunistycznego..Z tych pieniedzy, miedzy innymi, korzystal Karol Marks w okresie opracowywania „Kapitalu” i „Manifestu komunistycznego”. Zatem, wspólczesny komunizm nie jest ideologia, ale zakonspirowanym narzedziem twórców „novus ordo seclorum”. (Czyt. NOWY PORZADEK SWIATA).

Istotnie, Karol Marks dal podstawy teoretyczne dla zmodernizowanego totalitaryzmu. Pochodzil z rodziny o duzych tradycjach rabinskich. Dziadkiem Marksa byl rabin Marc Levy. Z kolei, ojciec Hirschell, zdajac sobie sprawe z koniecznosci wyjscia z getta – zgodnie z zaleceniem tzw. „trzeciego Mojzesza” Mendelssohna – przybral nazwisko Marks i koniunkturalnie przeszedl na luteranizm.

Skoro zainteresowania religijne w rodzinie Marksów byly znikome, Karol wyrastal w atmosferze materialistycznej, wolnomyslicielskiej, byl urodzonym ateista. Z czasem, jako racjonalista, stosuje talmudystyczna idee mesjanizmu do proletariatu. Proletariat poprzez swoje cierpienia ma zbawic i odkupic ludzkosc. Korzystajac z hebrajskiego dziedzictwa przeniósl koncepcje „ludu wybranego” na koncepcje proletariatu.

W szeregach twórców „nowego porzadku” tacy, których wykarmila polska ziemia. I tak, z Mazzinim wspólpracowali S. Gabriel Worcel, Karol Stolzman, czy Wiktor-Heltman. Rozbijali oni konsekwentnie jednosc polskiego ruchu narodowo-wyzwolenczego. Bardzo sie starano, by dluznicy Rothschildów mieli wrogów, jednak nie na tyle silnych, by byli w stanie dluzników zniszczyc. Tym sie tlumaczy rewolucyjny chaos w okresie tzw. wiosny ludów, stad nieustanne spory w szeregach emigracji. Co wiecej, ujarzmione narody zaczely sie nawzajem zwalczac. Mazzini proponuje utworzenie Stanów Zjednoczonych Europy; z tym, ze Polacy marzyli, iz beda one pod hegemonia Polski, Wlosi marzyli o hegemonii Wloch, Francuzi – Francji, Niemcy – Niemiec itd. Kosc niezgody zostala wiec sprytnie podrzucona. Czytaj dalej

BUDOWANIE ŚWIĄTYNI SALOMONA


Budowanie świątyni Salomona jest synonimem wpływania na ewolucję ludzkiej świadomości. Według wierzeń masonów, Bóg jest architektem (Demiurgiem), a masoni to budowniczowie. Mason znaczy po angielsku „murarz”. Nazwa „wolnomularz” to wolny murarz. (Cegły są produkowane z gliny, a więc z mułu, dlatego „mularz” znaczy tyle samo co „murarz”). Dlatego symbolem wolnomularstwa jest cyrkiel oraz linijka i litera G oznaczająca geometrię. Obraz Williama Blake’a przedstawia nagiego Boga, który siedzi w niebie, na słońcu, a jego broda jest wyraźnie odchylona w prawą stronę, jak tworzy Ziemię za pomocą olbrzymiego cyrkla. Przy okazji, cyrkiel jest otwarty pod kątem prostym i przypomina piramidę egipską, czyli oktahedron.
W starożytnym Egipcie były świątynie, których celem była nie tyle służba Bogu, jak by się mogło wydawać, ale nauczanie studentów na temat rożnych ludzkich doświadczeń, przy czym jedna świątynia odpowiadała jednemu typowemu ludzkiemu doświadczeniu i w jednej świątyni uczeń mógł spędzić wiele lat. Jest nawet Świątynia Człowieka (Temple of Man), której budowa odpowiada budowie ciała ludzkiego. O świątyniach oraz ich znaczeniu opowiada film „Magical Egypt”. Jest to ośmiogodzinny film dokumentalny, oryginalnie nakręcony dla telewizji, ale nigdy nie wyemitowany. Obecnie dostępny jest na DVD i na Google Video. Karty Tarota podobnie – pierwszych 22 kart określa 22 różne doświadczenia, przez które musi przejść człowiek (często w ciągu wielu inkarnacji), aby mógł w pełni stać się duchowo zaawansowanym adeptem.

Zadaniem budowniczych (niekoniecznie masonów, ale i innych towarzystw) jest wpływanie na losy całej planety, a przede wszystkim populacji ludzkiej, za pomocą przekazywania do zbiorowej (pod)świadomości różnych informacji i archetypów. Przykłady: w Watykanie, na samym jego środku, stoi gigantyczny szpikulec przypominający penis Ozyrysa. W Watykanie jest również ogromny pomnik w kształcie szyszki sosny. Szyszka sosny to szyszynka w mózgu, która odpowiada za sny, halucynacje, mistyczne wizje, zdolności paranormalne, przepowiadanie przyszłości a nawet prawdopodobnie teleportację. Jest to znane joginom „trzecie oko”, a więc szósty czakram! Po łacinie „glandula pinealis”, gdzie „pinealis” to sosna.

Googlając, znalazłem w ciągu jednej minuty film „Halucynogenna Szyszynka” na vodpod.com, z polskimi napisami, prawdopodobnie fragment „Magical Egypt”. W Watykanie obok pomnika szyszynki jest również otwarty sarkofag, taki sam jak w Piramidzie Cheopsa. Na tym samym placu jest duży metalowy pomnik przedstawiający Kulę Ziemską. Co ciekawe, bardzo podobny, mniejszy, pomnik jest w Dublinie w Coláiste na Tríonóide (College Trójcy)! Plac, na którym znajdują się te symbole, nazywa się „Plac Sosnowej Szyszki” („Court of the Pine Cone”). Informacje na temat ezoterycznych symboli w Watykanie w filmie „2012 Enigma”, wspomnianym powyżej, albo w dwuminutowym fragmencie tego filmu na YouTube, czyli „Pineal Gland and the Vatican”. Czytaj dalej

CELE GRUPY BILDERBERG

„Bilderberg dąży do wieku postnacjonalistycznego, kiedy nie będzie krajów, tylko regiony Ziemi kierujące się uniwersalnymi wartościami. To znaczy, dąży do globalnej gospodarki, jednego światowego rządu (raczej mianowanego niż wybieranego) i uniwersalnej religii. By zapewnić sobie osiągnięcie tych celów, członkowie Bilderberg koncentrują się na bardziej technicznym podejściu do opinii publicznej i jej mniejszej świadomości”. William Shannon

Podczas pierwszego spotkania Klubu Bilderberg w dniach 29-30 maja 1954 roku w hotelu Bilderberg w Oosterbeek w Holandii, członkowie założyciele określi swoje cele i misję. Do dziś działają w tym samym tonie:

„Intencją przyświecającą każdemu spotkaniu Grupy Bilderberg jest stworzenie „arystokracji woli” łączącej Europę i Stany Zjednoczone, a także uzgodnienie polityki, spraw gospodarczych i strategii we wspólnym rządzeniu światem. Ich głównym polem działalności wywrotowej było NATO, ponieważ dawało im to pretekst do realizacji planów „ciągłej wojny”, a przynajmniej polityki „nuklearnego szantażu”.”

We wrześniu 2005 roku w precedensowym geście, mającym odeprzeć oskarżenia o konspiracje, siedemdziesięciotrzyletni przewodniczący Grupy Bilderberg, wicehrabia Étienne Davingon, udzielił wywiadu Billowi Haytonowi z BBC. Przedstawił w nim bardziej dobroduszny cel „prywatnych” spotkań grupy. „Moim zdaniem jest to forum, na którym ludzie, którzy mają wpływy, mogą swobodnie porozmawiać z innymi wpływowymi osobami i rozważyć dzielące ich różnice bez niepotrzebnego krytycyzmu i publicznej debaty na temat ich poglądów”. Davignon zaprzeczył, jakoby Bilderberg zamierzał utworzyć światową klasę rządzącą, „ponieważ nie sądzę, by taka klasa istniała”. Powiedział natomiast, że „biznes wpływa na społeczeństwo, podobnie jak polityka – tak stanowi rozsądek. Nie jest tak, że biznes odbiera prawo do rządzenia demokratycznie wybranym przywódcom”.

Członkowie grupy Bilderberg nie chcą, by przeciętni ludzie dowiedzieli się, jak wyglądać będzie planowana przez nich przyszłość świata: Jeden Światowy Rząd (zarząd Firmy Świat), jeden globalny rynek, na której straży stanie armia Jednego Świata i finanse regulowane przez „Bank Światowy” za pomocą światowej waluty. W jaki sposób członkowie Bilderberg zamierzają osiągnąć swoje wizje Jednego Świata? Wynika to z następujących celów:

Tożsamość światowa. Przekazanie władzy ciałom międzynarodowym pozwoli zniszczyć wszelką tożsamość narodową. Bilderberg zamierza stworzyć jeden system wartości, a w przyszłości nie dopuścić do powstawania innych systemów.

Scentralizowana kontrola. Za pomocą kontroli umysłów skłoni całą ludzkość, by słuchała poleceń Bilderberg. Ten mrożący krew w żyłach plan został przedstawiony w książce Zbigniewa Brzezińskiego „Technotronic Era” (Era technotroniczna). Przewiduje , że w Nowym Światowym Ładzie nie będzie klasy średniej, a jedynie władcy i rządzeni. Czytaj dalej