Tag Archives: słońec

ZIELONY LEW POŻERAJĄCY SŁOŃCE

Ojcem jego jest Słońce, matką Księżyc; wiatr wynosił go w swym łonie; karmicielką jego jest ziemia.Tablica szmaragdowa

Około roku 1667 lub 1668 Newton poważnie zainteresował się chemią. Już wcześniej czytał Boyle’a Eksperymenty i konsyderacje dotyczące kolorów oraz traktat o zimnie, które zapoczątkowały doświadczenia nad światłem i ciepłem. Teraz przeczytał inne jego świeżo wydane dzieło Pochodzenie form. Systematyzując w charak­terystyczny dla siebie sposób nową wiedzę w miarę jej nabywania, ułożył słownik terminologii chemicznej. Słownik świadczy o soli­dnej znajomości technik i materiałów stosowanych w chemii. Opi­sane są tam i narysowane m. in. różne rodzaje pieców: piec po­wietrzny, piec piaskowy, Bain-marie (łaźnia wodna), Balneum roris (łaźnia parowa) oraz Atanor, czyli leniwy Henryk (Piger Henricus), zwany też Furnus Acediae, stosowany przy powolnych trawieniach.

W 1669 r. w czasie pobytu w Londynie Newton zakupił dwa piece, szkło laboratoryjne, odczynniki oraz Theatrum chemicum, wiel­ki, sześciotomowy zbiór traktatów alchemicznych. Wiadomo, że przynajmniej w latach osiemdziesiątych miał pracownię w ogrodzie Trinity College. Wcześniej być może prowadził doświadczenia w swoim pokoju. Newton miał jakieś kontakty z alchemikami, o czym świadczą kopie nie drukowanych traktatów wśród jego papierów. Niewiele jednak wiadomo o tych jego alchemicznych znajomościach ani też w jakim stopniu wprowadzony był w Sztukę przez innych adeptów, a ile odkrył sam na podstawie lektur, jak to było z innymi dziedzinami wiedzy.

W latach siedemdziesiątych, gdy toczyła się dyskusja na temat teo­rii światła i zaczęły rozchodzić się wiadomości o matematycznych osiągnięciach Newtona, on sam zajmował się już głównie alchemią i teologią. Pozwala to częściowo zrozumieć zniecierpliwienie, jakie budziła w nim polemika na temat optyki. Collins informo­wał w 1676 r. Jamesa Gregory’ego, że niemal od roku nie ma kontaktu z Newtonem, ponieważ ten jest

skupiony na studiach i praktykach chemicznych, i zarówno on, jak i do­ktor Barrow i inni zaczęli uważać, że spekulacje matematyczne sta­ją się co najmniej pedantyczne i suche, jeśli nie odrobinę jałowe [43].

Zainteresowanie się Newtona chemią było chyba nieuniknione. Reakcje chemiczne są fascynujące dla każdego, kto ma okazję zobaczyć je na własne oczy, zjawiska są skomplikowane, zaskakujące, cza­sem nawet dramatyczne, zależne od wielu czynników i niełatwe do szczegółowego opisania, nawet jeśli dysponuje się obecną wiedzą. Jedną z charakterystycznych cech procesów chemicznych jest aktyw­ność, nasuwająca obserwatorowi skojarzenia z życiem. Trudno się dziwić, że Newton zajął się badaniem zjawisk, które tak naocznie świadczyły o działaniu skomplikowanych sił w naturze.

Newtona zawsze interesowały przede wszystkim kwestie podsta­wowe. Filozofia mechanistyczna dostarczała pojęć potrzebnych do opisu zjawisk, na razie jednak była raczej programem badawczym. Naukowa chemia, oparta na eksperymentach i pomiarach, mia­ła powstać dopiero później. Nieuniknione było więc sięgnięcie do ezoterycznej tradycji alchemicznej, która mogła kryć cenną wiedzę o materii. Alchemia pozostawała przedmiotem badań Newtona przez trzydzieści lat. Mniej więcej połowa alchemicznych manus­k­ry­p­­tów Newtona przypada na ostatnie lata w Cambridge, w tym również na okres już po napisaniu Principiów i odkryciu, że spekula­cje matematyczne bynajmniej nie muszą być jałowe. Matematyczna nau­ka Principiów najwyraźniej nie wykluczała dociekań alchemicznych.

Humphrey Newton, krajan z Grantham, był jego pomocnikiem w latach 1685-1690. To on przepisywał powstające wtedy Principia. W jego późniejszych wspomnieniach lata spędzone przy Newtonie kojarzyły się jednak nie z Principiami, lecz z pracą w laboratorium. Newton rzadko wtedy kładł się spać przed drugą, trzecią w nocy, a czasem nawet o piątej lub szóstej rano – na kilka godzin,

Czytaj dalej